Mieszkańcy dwóch podolsztyńskich gmin protestują przeciwko planom poszerzenia granic Olsztyna. Podobną walkę kilkanaście miesięcy temu stoczyła gmina Purda. Choć wówczas udało się zachować dotychczasowe granice, obawy nie zniknęły.
Spór o granice Olsztyna trwa. Sąsiednie gminy obawiają się przyszłości
W środę 28 października przed olsztyńskim ratuszem protestowali mieszkańcy sprzeciwiający się planom poszerzenia miasta. Demonstracja była wyrazem niezadowolenia z proponowanych zmian oraz sposobu prowadzenia dyskusji o przyszłości terenów podmiejskich.
Tego samego dnia Rada Miasta Olsztyna podjęła decyzje rozpoczynające formalny proces dotyczący zmiany granic. Konsultacje społeczne zaplanowano na okres od 24 listopada do 20 grudnia 2026 roku.
W 2026 roku Olsztyn skierował uwagę na kolejne dwie sąsiednie gminy. W przypadku Stawigudy, chodzi o około 2500 hektarów, obejmujących obręb Jaroty oraz części obrębów Bartąga i Tomaszkowa. W granicach proponowanego obszaru znajdują się m.in. Bartążek i osiedle Tęczowy Las. Z kolei w przypadku gminy Dywity plany dotyczą około 256 hektarów, w tym osiedla Sterowców oraz terenów związanych z cmentarzem komunalnym w Kieźlinach. Łącznie miasto zamierza powiększyć swoją powierzchnię o około 27,5 km kw.
Gmina Purda wspiera protestujących mieszkańców Stawigudy i Dywit
Spór o poszerzenie granic Olsztyna ponownie wywołuje emocje wśród mieszkańców sąsiednich samorządów. Tym razem sprzeciwiają się temu mieszkańcy gmin Stawiguda i Dywity, którzy obawiają się utraty części swoich terenów na rzecz stolicy Warmii i Mazur.
Głos w sprawie zabrała Teresa Chrostowska, wójt gminy Purda, która w rozmowie z TKO.pl przypomniała wydarzenia sprzed roku. Wówczas to właśnie jej gmina sprzeciwiała się planom przyłączenia części swojego obszaru do Olsztyna.
Jak podkreśla wójt, samorząd solidaryzuje się z mieszkańcami Stawigudy i Dywit, ponieważ doskonale zna sytuację, w której obecnie się znaleźli.
Plan Olsztyna dotyczył gruntów położonych w obrębie geodezyjnym Linowo, na terenie sołectwa Stary Olsztyn, między dotychczasową południową granicą Olsztyna a obwodnicą miasta.
Według informacji Urzędu Miasta Olsztyna były to tereny o powierzchni około 235 hektarów, w większości należące do Skarbu Państwa. Władze miasta argumentowały, że grunty mogłyby zostać wykorzystane m.in. pod budowę nowych siedzib sądów i prokuratur, a także działalność inwestycyjną, usługową i przemysłową.
Spór o tereny w gminie Purda trwał siedem i pół miesiąca. W tym czasie odbyło się wiele spotkań, również poza regionem. W działania na rzecz zachowania dotychczasowych granic zaangażowali się mieszkańcy i przedstawiciele samorządu.
Referendum i zdecydowany sprzeciw mieszkańców
Jednym z najważniejszych wydarzeń ubiegłorocznego sporu było referendum gminne. Jak przypomina Teresa Chrostowska, mieszkańcy opowiedzieli się w nim za pozostaniem w granicach gminy Purda.
Jeszcze bardziej jednoznaczne wyniki przyniosły konsultacje społeczne przeprowadzone w Starym Olsztynie. Według informacji przekazanych przez wójt wszyscy uczestniczący w nich mieszkańcy sprzeciwili się przyłączeniu miejscowości do Olsztyna.
Teresa Chrostowska uważa, że podstawowym problemem zarówno ubiegłorocznego, jak i obecnego sporu jest niewystarczający dialog z mieszkańcami.
Jej zdaniem przed rozpoczęciem procedur dotyczących zmiany granic należałoby przede wszystkim zapytać osoby zamieszkujące sporne tereny, czy chcą stać się mieszkańcami miasta. Wójt zwraca uwagę, że wiele osób świadomie wybiera życie poza Olsztynem i nie chce zmieniać swojej przynależności administracyjnej.
„Lider powinien rozmawiać”. Wójt krytykuje działania prezydenta Olsztyna
Zdaniem Teresy Chrostowskiej obecna sytuacja pokazuje, że w Olsztynie nie wyciągnięto wniosków z ubiegłorocznego konfliktu z gminą Purda.
Wójt określa działania zmierzające do przejęcia terenów sąsiednich gmin mianem próby aneksji. Zarzuca również prezydentowi Olsztyna brak odpowiedniego dialogu z samorządami ościennymi.
Jak zauważa, Olsztyn często przedstawiany jest jako lider województwa warmińsko-mazurskiego. W jej ocenie taka pozycja powinna jednak wiązać się z umiejętnością współpracy i prowadzenia rozmów z sąsiadami.
Chrostowska podkreśla, że gminy otaczające Olsztyn potrafią ze sobą współpracować i wspólnie rozwiązywać problemy. Tymczasem, jak twierdzi, w przypadku inicjatyw dotyczących zmiany granic brakuje bezpośrednich spotkań z przedstawicielami zainteresowanych samorządów.
„Gapowicze”, „pasożyci”, a teraz „huba”. Słowa, które wywołują emocje
Wójt gminy Purda odniosła się również do języka towarzyszącego dyskusji o poszerzeniu Olsztyna. Podczas tegorocznego sporu szczególne emocje wywołało określenie „huba”, przeciwko któremu protestowali mieszkańcy gmin Stawiguda i Dywity.
Teresa Chrostowska przypomina, że rok wcześniej mieszkańcy gminy Purda również spotykali się z nieprzychylnymi określeniami. Jak relacjonuje, nazywano ich „gapowiczami” i „pasożytami”, sugerując, że korzystają z infrastruktury Olsztyna, nie ponosząc odpowiednich kosztów.
Wójt nie zgadza się z takim przedstawianiem relacji między miastem a sąsiednimi gminami. Zwraca uwagę, że wielu mieszkańców gminy Purda pracuje w Olsztynie, robi tam zakupy i korzysta z miejskich usług. Jej zdaniem oznacza to również udział w gospodarczym funkcjonowaniu miasta i generowanie wpływów do jego budżetu.
Olsztyn chciał terenów, których gmina Purda ma niewiele
W rozmowie z TKO.pl Teresa Chrostowska zwróciła również uwagę na gospodarcze konsekwencje ewentualnej zmiany granic. Jak wyjaśnia, około 54 proc. powierzchni gminy Purda zajmują lasy, a kolejne 29 proc. stanowią tereny rolnicze. Oznacza to, że samorząd dysponuje stosunkowo niewielką powierzchnią gruntów nadających się pod nowe inwestycje.
Zdaniem wójt właśnie dlatego ubiegłoroczne plany Olsztyna były dla gminy szczególnie niekorzystne. Dotyczyły bowiem terenów, które mogą mieć istotne znaczenie dla jej przyszłego rozwoju.
Utrata takich obszarów mogłaby ograniczyć możliwości pozyskiwania inwestorów, rozwoju infrastruktury i zwiększania dochodów samorządu.
„Transparenty wciąż trzymamy”. Obawy przed kolejną próbą
Choć ubiegłoroczny spór zakończył się zachowaniem granic gminy Purda, Teresa Chrostowska nie wyklucza, że temat powróci. Jak przyznaje, samorząd nie ma gwarancji, że w przyszłym roku prezydent Olsztyna ponownie nie wystąpi z inicjatywą przejęcia części terenów gminy.
Wójt zdradza, że transparenty wykorzystywane podczas ubiegłorocznych protestów nadal są przechowywane. Mogą zostać ponownie wykorzystane, jeśli zajdzie taka potrzeba.
Szczególne obawy dotyczą Starego Olsztyna, gdzie gmina planuje kolejne inwestycje, w tym budowę drogi. Samorząd przeznacza znaczne środki na rozwój tych terenów. Zdaniem Chrostowskiej ewentualne przyłączenie ich do miasta oznaczałoby utratę obszarów, w które wcześniej zainwestowano gminne pieniądze.
Wójt zwraca uwagę, że obecne przepisy nie zapewniają automatycznego zwrotu takich nakładów samorządowi, który utraciłby część swojego terytorium.
Rozwiązaniem zmiany w prawie?
Teresa Chrostowska wskazuje również na problem systemowy. Jej zdaniem obowiązujące regulacje dotyczące zmian granic administracyjnych nie zapewniają wystarczającej ochrony interesów gmin, które mogą utracić część swojego obszaru.
Zwraca uwagę, że przepisy nie wprowadzają ograniczenia uniemożliwiającego ponawianie inicjatyw dotyczących zmiany granic w kolejnych latach.
Wójt przypomina, że podejmowano działania zmierzające do zmiany ustawy. Przygotowany został nawet projekt nowych regulacji, jednak, jak twierdzi, nie uzyskał on akceptacji Związku Miast Polskich.
Jednym z postulowanych rozwiązań miało być wprowadzenie mechanizmów rekompensujących gminom utratę terenów i poniesionych wcześniej nakładów inwestycyjnych.
Stanowisko Teresy Chrostowskiej pokazuje, że spór wykracza poza gminy bezpośrednio objęte obecną inicjatywą. Również samorządy, które wcześniej sprzeciwiały się podobnym planom, z niepokojem obserwują kolejne działania władz Olsztyna.
Dla gminy Purda ubiegłoroczny konflikt pozostaje ważnym doświadczeniem. Jej władze obawiają się, że w przyszłości ponownie będą musiały bronić dotychczasowych granic.