– Człowiek zaciskał pasa, żeby spłacać ratę, a teraz dowiaduje się, że część naliczonych odsetek może być do odzyskania – mówią państwo Zielińscy, którzy zgłosili się po poradę do olsztyńskiej kancelarii prawnej mec. Lecha Obary.
Ich historia pokazuje, dlaczego po wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej tysiące kredytobiorców zaczynają ponownie zaglądać do swoich umów. Pytanie jest proste, ale dla rodzin spłacających kredyty może oznaczać konkretne pieniądze: czy bank mógł naliczać odsetki również od prowizji i innych kosztów kredytu?
Kredyt spłacony, ale sprawa wcale nie musi być zakończona
Kredyt gotówkowy, remont mieszkania, samochód, konsolidacja wcześniejszych zobowiązań. Przez lata Polacy zaciągali kredyty, a później miesiąc po miesiącu spłacali kolejne raty. W umowach obok kapitału pojawiały się prowizje, ubezpieczenia i inne koszty. I właśnie tutaj może kryć się problem.
Jeżeli koszty kredytu zostały objęte finansowaniem, mogły wejść do kwoty, od której bank naliczał odsetki.
W praktyce oznaczało to mechanizm, który dla przeciętnego klienta mógł być trudny do zauważenia: bank naliczał odsetki nie tylko od pieniędzy, które rzeczywiście udostępnił klientowi, ale również od kwot przeznaczonych na pokrycie kosztów kredytu.
To właśnie ten problem znalazł się w centrum uwagi po wyroku TSUE z 23 kwietnia 2026 r. Trybunał odniósł się do zasad naliczania odsetek od kwot przeznaczonych na pokrycie kosztów związanych z kredytem. Dla konsumentów może to oznaczać konieczność ponownego przeanalizowania zawartych umów.
Myśleliśmy, że bank wszystko policzył zgodnie z prawem
Państwo Zielińscy również postanowili sprawdzić swoją sytuację.
– Przez lata traktowaliśmy ratę kredytu jako oczywiste zobowiązanie. Była rata – trzeba było ją zapłacić. Kolejny miesiąc, kolejna rata – opowiadają. – Nikt przecież nie zakłada, że w wyliczeniach banku może być błąd.
Dopiero informacje o najnowszym orzecznictwie skłoniły ich do dokładniejszego przyjrzenia się.
ch przypadek nie oznacza oczywiście, że każdy kredytobiorca może liczyć na taki sam zwrot. Każdą umowę trzeba przeanalizować indywidualnie.
Mecenas Obara: Nie można pozwolić, żeby klient płacił odsetki od pieniędzy, których nie otrzymał
– Sedno problemu jest bardzo proste. Jeżeli bank finansuje własną prowizję czy inne koszty, a następnie nalicza klientowi odsetki również od tych kosztów, powstaje zasadnicze pytanie: czy konsument rzeczywiście powinien płacić odsetki od kapitału, którego nigdy nie otrzymał do swojej dyspozycji? Moim zdaniem to właśnie ten mechanizm trzeba dziś bardzo dokładnie prześwietlić – ocenia mec. Obara.
Mecenas podkreśla, że nie chodzi o automatyczne podważanie każdej umowy kredytowej.
– Nie twierdzimy, że każdy kredytobiorca ma w ręku roszczenie na określoną kwotę. Prawo wymaga analizy konkretnej umowy. Ale równie błędne byłoby powiedzenie konsumentowi: kredyt został spłacony, więc sprawa jest zamknięta. Jeżeli przez kilka lat bank naliczał odsetki od kosztów kredytu, trzeba policzyć, ile klient rzeczywiście zapłacił i czy te kwoty zostały pobrane zgodnie z prawem – dodaje.
Bank pobierał prowizję. Ale czy mógł jeszcze naliczać od niej odsetki?
To pytanie może dziś zadawać sobie wielu kredytobiorców. Sama prowizja nie jest przecież czymś niezwykłym. Bank może pobierać określone opłaty związane z udzieleniem kredytu. Problem dotyczy jednak sytuacji, w której prowizja albo inne koszty zostały skredytowane, a następnie stały się elementem kwoty, od której naliczano odsetki. I właśnie ten mechanizm stał się przedmiotem analizy w związku z orzeczeniem TSUE.
„To były nasze pieniądze”
W przypadku kredytu spłacanego przez kilka lat nawet pozornie niewielkie kwoty naliczane dodatkowo mogą się sumować. Dlatego nie należy patrzeć wyłącznie na wysokość miesięcznej raty.
– Kredytobiorca widzi przede wszystkim ratę. Tymczasem prawnik powinien zobaczyć mechanizm, który tę ratę stworzył. Trzeba odpowiedzieć na pytanie: od jakiej kwoty bank naliczał odsetki i co dokładnie składało się na tę kwotę? Jeżeli okaże się, że konsument przez lata płacił odsetki od kosztów kredytu, musimy policzyć, jakie były tego rzeczywiste konsekwencje finansowe. To są pieniądze, które wychodziły z kieszeni konsumenta razem z każdą kolejną ratą – kontynuuje mec. Obara
A co z kredytem, który został już spłacony?
To jedno z najważniejszych pytań. Sam fakt spłacenia kredytu nie powinien automatycznie kończyć analizy prawnej. Istotne może być bowiem to, jak kredyt był rozliczany w czasie jego obowiązywania.
Wyrok TSUE z 23 kwietnia 2026 r. dotyczy wykładni przepisów prawa konsumenckiego. W praktyce oznacza to, że dla oceny konkretnych umów znaczenie może mieć również sposób, w jaki były one skonstruowane i wykonywane przed wydaniem wyroku. Nie oznacza to jednak automatycznego prawa do określonej kwoty.
Kluczowe będą treść umowy, rodzaj kredytu, sposób przedstawienia kosztów oraz sposób naliczania i pobierania odsetek.
„Kredyt został spłacony. Ale chcemy wiedzieć, czy rozliczono nas prawidłowo”
Państwo Zielińscy zdecydowali się sprawdzić swoją umowę. Nie chodzi im o uchylanie się od spłaty zobowiązania, ale o sprawdzenie, czy przez cały okres kredytowania bank prawidłowo naliczał należności. I właśnie takie podejście może mieć teraz coraz więcej konsumentów.
Mecenas Obara: „Klient ma prawo wiedzieć, za co płacił”
– Konsument przez lata wykonywał swoją część umowy. Płacił raty, ponosił koszty i odsetki. Ma więc pełne prawo oczekiwać, że bank również wykonywał umowę zgodnie z przepisami. Jeżeli pojawiają się poważne wątpliwości co do sposobu naliczania odsetek, nie widzę powodu, żeby konsument miał przejść nad tym do porządku dziennego tylko dlatego, że ostatnia rata została zapłacona – radzi mecenas. – Najgorsze, co można zrobić, to zgadywać. Nie należy z góry zakładać ani tego, że bank na pewno ma klientowi coś oddać, ani tego, że klientowi nic się nie należy. Trzeba wziąć umowę, harmonogram i rozliczenie kredytu, przeanalizować je i dopiero wtedy powiedzieć, czy istnieje konkretne roszczenie podsumowuje.
Co powinien zrobić kredytobiorca?
Pierwszy krok jest banalny: odszukać dokumenty. Warto przygotować umowę kredytową, harmonogram spłat, informacje o prowizji i innych kosztach, dokumenty dotyczące ubezpieczenia, historię spłat oraz dokument potwierdzający całkowitą spłatę kredytu – jeżeli kredyt został już zakończony.
Dopiero na podstawie tych dokumentów można ocenić, czy w konkretnej umowie występuje problem dotyczący naliczania odsetek od kosztów kredytu.
Banki już reagują
Zmiany związane z orzecznictwem TSUE zaczynają znajdować odzwierciedlenie również w praktyce bankowej. Przykładowo Bank Pekao informuje o zaprzestaniu naliczania odsetek od określonych skredytowanych kosztów oraz o zasadach zwrotu wcześniej pobranych odsetek. Teraz pytanie brzmi:
co z pieniędzmi, które kredytobiorcy już zapłacili? I właśnie tutaj może rozpocząć się kolejny etap sporów między konsumentami a bankami.
Historia państwa Zielińskich pokazuje emocje, które towarzyszą wielu osobom wracającym dziś do swoich umów kredytowych. Przez lata płacili raty. Nie uchylali się od zobowiązania. Nie kwestionowali każdej pozycji w harmonogramie. Dziś chcą po prostu wiedzieć, czy wszystkie pieniądze zostały od nich pobrane prawidłowo. Bo za słowami „prowizja”, „koszt kredytu” i „odsetki” stoją realne pieniądze, które przez lata wychodziły z domowych budżetów.
Warto sprawdzić, czy bank rozliczył kredyt prawidłowo
Dla wielu kredytobiorców może to być moment, by wrócić do spraw, które wydawały się już dawno zamknięte. Spłacony kredyt nie musi bowiem oznaczać końca możliwości dochodzenia swoich praw, jeśli sposób naliczania kosztów i odsetek budzi uzasadnione wątpliwości.
Osoby, które chcą dowiedzieć się, czy w ich przypadku może istnieć podstawa do dochodzenia zwrotu, mogą skorzystać z bezpłatnej analizy umowy w Kancelarii Prawnej Lech Obara.
Sama analiza umowy jest bezpłatna. To pierwszy krok, który pozwala ustalić, czy w konkretnej sprawie istnieją podstawy do podjęcia dalszych działań.