reklama

Nowe serwisy na TKO: Sport | Nekrologi

SMS czy telefon? Co mówią liczby o przypominaniu klientom o wizytach

Materiał partneraSMS czy telefon? Co mówią liczby o przypominaniu klientom o wizytach

W piątek po dwunastej Ewelina odłożyła telefon i powiedziała, że dzwoni do pani Moniki po raz trzeci. Nie odbiera.

Wizyta jest na sobotę na dziewiątą, dwie godziny w foteliku, zabieg, którego nie da się skrócić ani przesunąć na później tego samego dnia, bo po niej wchodzi kolejna osoba. Ewelina wykręciła numer jeszcze raz, tym razem z komórki, bo czasem ludzie nie odbierają z nieznanych numerów stacjonarnych. Odebrała poczta głosowa.

reklama

Wysłałyśmy SMS. Odpowiedź przyszła o 21:40: „Ojej, przepraszam, byłam u lekarza, oczywiście że będę”.

Ta historia wracała u mnie w kółko przez lata. Telefon jest osobisty, ale wymaga, żeby dwoje ludzi było wolnych w tej samej minucie. SMS jest bezosobowy, ale klient czyta go wtedy, kiedy może.

reklama

Ile to naprawdę kosztuje, zanim zaczniemy filozofować

Policzyłam to kiedyś na jednym konkretnym tygodniu, bo miałam dość ogólnego narzekania. Wrocław, końcówka lutego, siedem dni roboczych. Na sto trzynaście umówionych wizyt nie pojawiło się dziewięć osób. Z tego pięć to były zabiegi po 180 zł, dwa po 90, jeden po 250 i jeden krótki, za 60. Razem 1 340 zł, które po prostu nie weszły do kasy, plus czas dziewczyn, który i tak trzeba było opłacić.

Ciekawsze było jednak co innego. Kiedy przejrzałam te dziewięć przypadków, w sześciu z nich w ogóle nie było kontaktu przed wizytą. Ani telefonu, ani wiadomości. Umówione trzy tygodnie wcześniej i po prostu wyparowało z głowy. Trzy pozostałe to były sytuacje, gdzie ktoś próbował dzwonić, nie dodzwonił się i uznał, że skoro nie ma odpowiedzi, to widocznie klientka pamięta.

Nie pamiętała.

Od tamtego czasu przestałam traktować przypomnienie jako uprzejmość i zaczęłam je traktować jako część procesu, tak samo jak przygotowanie stanowiska. Coś, czego się nie pomija, bo akurat jest ruch.

Dlaczego telefon przegrywa, chociaż wydaje się lepszy

Przez pierwsze lata byłam przekonana, że rozmowa jest zawsze skuteczniejsza. Człowiek słyszy głos, potwierdza na głos, trudniej mu się potem wykręcić. I coś w tym jest, zwłaszcza przy droższych zabiegach, gdzie klientka rezerwuje dwie i pół godziny.

Tylko że telefon ma wady, których długo nie chciałam widzieć. Po pierwsze, ktoś musi to robić. Patrycja policzyła kiedyś, ile jej zajmuje obdzwonienie jutrzejszego dnia: dwadzieścia trzy numery, z czego odebrało jedenaście, reszta oddzwoniła albo nie. Cała operacja rozciągnęła się na czterdzieści siedem minut rozproszonych między klientkami, bo przecież nie siedzi się przy telefonie, kiedy się pracuje przy fotelu. To jest koszt, którego nikt nie fakturuje, więc go nie widać.

Po drugie, ludzie po prostu nie odbierają. Numer salonu wygląda jak telemarketing. Młodsze klientki, powiedzmy do trzydziestki, w moim odczuciu odbierają telefon zdecydowanie rzadziej niż odpisują na wiadomość. Ktoś odbiera w pracy szeptem i mówi „tak, tak, będę”, nie mając pojęcia, o której.

Po trzecie, telefon nie zostawia śladu. Klientka nie ma gdzie sprawdzić, czy to była dziewiąta czy dziesiąta. SMS zostaje w skrzynce.

Sobota, kiedy padł internet

Najlepiej to wszystko zrozumiałam w dzień, w którym nic nie działało. Sobota, kwiecień, u nas w Oleśnicy pada łącze. Kalendarz mamy w chmurze, więc kalendarza nie ma. Dziewczyny stoją, klientki wchodzą, a my nie wiemy, kto jest o której.

Uratowała nas kartka. Weronika dzień wcześniej wydrukowała sobie listę na sobotę, bo lubi mieć papier pod ręką, i ta kartka była tego dnia jedynym źródłem prawdy. Drugą rzeczą, która nas uratowała, były przypomnienia wysłane w piątek wieczorem. Klientki wiedziały, o której mają przyjść, bo miały to w telefonie. Nie musiałyśmy nikogo szukać ani nikogo przepraszać. Przyszły punktualnie, jedna po drugiej, dokładnie tak jak w wiadomościach.

Gdyby tego dnia system przypomnień nie zadziałał dzień wcześniej, ta sobota byłaby katastrofą. Tak było tylko nerwowo.

Co się sprawdziło u mnie

Wysyłanie ręcznie działa mniej więcej do momentu, w którym ktoś ma gorszy dzień, i wtedy przestaje działać zupełnie. Dlatego u nas przypomnienia idą automatycznie z kalendarza, dokładnie tak jak to opisuje system rezerwacji online Booksero, i nikt już nie musi o tym myśleć w czwartek wieczorem.

Godzina wysyłki okazała się ważniejsza, niż myślałam. Przez jakiś czas wychodziły rano w dniu wizyty i to był błąd przy porannych terminach, bo klientka czytała o ósmej wiadomość o wizycie na dziewiątą, będąc w drodze do pracy. Przesunęłam na dzień wcześniej, wieczorem, między osiemnastą a dwudziestą. Wtedy ludzie mają telefon w ręku i wciąż mogą zdążyć coś przełożyć albo odwołać, zamiast po prostu nie przyjść.

Treść też skróciłam do minimum. Nazwa salonu, data, godzina, usługa, numer do odwołania. Bez podziękowań, bez emotikon, bez zapraszamy serdecznie. Im krócej, tym większa szansa, że ktoś przeczyta całość na powiadomieniu, nie otwierając wiadomości.

Telefonu nie skasowałam, tylko przesunęłam go tam, gdzie ma sens.

  • pierwsza wizyta u nowej klientki, zwłaszcza jeśli rezerwowała online i nigdy z nami nie rozmawiała
  • zabiegi powyżej dwóch godzin, gdzie odwołanie w ostatniej chwili wywala cały dzień
  • terminy umówione dawniej niż miesiąc temu, bo tu odpada najwięcej
  • sytuacje, kiedy SMS poszedł, a klientka ma historię niepojawiania się

To jest może dwanaście, piętnaście telefonów w tygodniu zamiast stu. Dziewczyny są w stanie to unieść między klientkami i nikt się nie buntuje.

Rzeczy, których nie przewidziałam

Jedna to ludzie, którzy odpisują na SMS-y automatyczne. Piszą „dziękuję”, „tak”, „czy mogę przyjść pół godziny później”. I ktoś musi to czytać. Przez pierwszy miesiąc te wiadomości leciały w próżnię i dwie klientki miały do nas pretensje, że napisały o zmianie godziny, a my nie zareagowałyśmy. Miały rację.

Druga to nadgorliwość. Był moment, kiedy wysyłałyśmy przypomnienie przy rezerwacji, potem trzy dni wcześniej i jeszcze dzień wcześniej. Trzy wiadomości o jednej wizycie. Klientka powiedziała mi to prosto w twarz przy kasie, że czuje się jak w przychodni. Zostało jedno przypomnienie, wieczorem dnia poprzedniego, a przy droższych zabiegach czasem drugie, trzy dni wcześniej.

Trzecia to numery. Co jakiś czas okazuje się, że w bazie mamy stary numer sprzed czterech lat i wiadomości wpadają w pustkę, a my myślimy, że wszystko działa. Teraz przy każdej wizycie osoba na recepcji rzuca okiem, czy numer się zgadza. To trwa pięć sekund.

W zeszłym miesiącu na dziewięćdziesiąt osiem wizyt w obu lokalizacjach nie pojawiły się cztery osoby. Trzy z nich uprzedziły wieczorem po przeczytaniu przypomnienia, więc terminy zdążyłyśmy sprzedać dalej. Jedna po prostu nie przyszła i nie odebrała telefonu.

Dodaj TKO do preferowanych źródeł
TKO | NEWSLETTER

Najważniejsze wiadomości z Olsztyna na Twój e-mail

Bez spamu. Tylko najważniejsze informacje.
Zapisując się, zgadzasz się na otrzymywanie newslettera TKO. Potwierdzenie wyślemy e-mailem. Szczegóły: polityka prywatności.

Tym żyje Olsztyn

reklama
0 komentarzy
Najlepsze
Najnowsze Najstarsze

Jak skutecznie promować markę w internecie? Liczy się nie tylko zasięg

Internet daje firmom ogromne możliwości dotarcia do potencjalnych klientów, ale sama obecność w sieci już nie wystarcza.

Agregaty przemysłowe – niezawodne źródło energii dla wymagających obiektów

Ciągłość dostaw energii elektrycznej ma ogromne znaczenie w wielu gałęziach przemysłu.

Czy stół dębowy nadaje się do każdego wnętrza?

Drewno dębowe kojarzy się często z klasycznym, tradycyjnym stylem wnętrz, co skłania część osób do rezygnacji z tego materiału przy urządzaniu bardziej nowoczesnych czy minimalistycznych przestrzeni.

Marketing szeptany w 2026 roku. Jak budować widoczność firmy w sieci?

Strona internetowa to jeden z komponentów obecności marki w sieci.

Czy robot koszący wymaga konserwacji?

Wielu użytkowników decyduje się na robota koszącego ze względu na wygodę i bezobsługowość — urządzenie samo wyjeżdża do koszenia i samo wraca do stacji ładującej.

Przekładniki prądowe w praktyce – mały element, bez którego pomiar traci sens

W instalacji elektrycznej są urządzenia, które każdy widzi od razu: rozdzielnica, licznik, wyłączniki, kable, czasem analizator sieci z wyświetlaczem.

Ogromna siłownia w Olsztynie coraz bliżej otwarcia. Karnety aż 30 proc. taniej

Masz dość zużytych maszyn? Nowiutki sprzęt już niebawem w popularnej sieci siłowni.

Te sygnały powinny zaniepokoić bliskich. Kiedy powinna zapalić się czerwona lampka?

Historie pacjentów pokazują, jak szybko można stracić kontrolę.

Jazda po alkoholu pierwszy raz – czy grozi więzienie?

Rutynowa kontrola drogowa, alkomat i nagle całe życie wygląda inaczej.

Ślub w Ukrainie – praktyczny przewodnik dla par z Polski i Ukrainy

Organizacja ślubu za granicą może wydawać się na początku bardziej skomplikowana niż ceremonia w rodzinnym mieście.

Jubileusz firmy. Jak zorganizować wydarzenie, które zostanie zapamiętane?

Jubileusz firmy to nie tylko okazja do świętowania kolejnej rocznicy działalności.

Worki Big Bag w logistyce i magazynowaniu – jak wpływają na organizację pracy?

W wielu branżach opakowanie nie jest tylko pojemnikiem na towar.

Masz wiedzę, którą chcesz przekazywać uczniom? Sprawdź, czego potrzebujesz do pracy w szkole

Możesz świetnie znać swoją dziedzinę, mieć odpowiednie wykształcenie i dobrze czuć się w roli osoby przekazującej wiedzę, a mimo to nie spełniać jeszcze wszystkich wymagań potrzebnych do pracy nauczyciela.

Inwestor wiatrowy Gemmi Development dziękuje mieszkańcom gminy Prostki

Raz jeszcze serdecznie dziękujemy za okazane poparcie, wszystkie rozmowy oraz otwartość na dialog.

Odporność na jesień – jakie naturalne syropy warto mieć w domu?

Jesień to czas, gdy organizm potrzebuje wsparcia w walce z infekcjami. Naturalne metody od wieków wspierają naszą odporność.
reklama
reklama