W niedzielę mieszkańców olsztyńskiego Zatorza zaniepokoiła wzmożona obecność policji. W mediach społecznościowych pojawiły się doniesienia o radiowozach, funkcjonariuszach sprawdzających samochody oraz poszukiwaniach dziecka. Olsztyńska policja wyjaśniła, co było powodem akcji.
Niepokojące doniesienia w mediach społecznościowych
Informacje o policyjnej akcji zaczęły pojawiać się w niedzielę, 6 września, na lokalnych grupach w mediach społecznościowych. Jeden z mieszkańców pytał o działania funkcjonariuszy w rejonie stacji paliw przy al. Wojska Polskiego.
Internauci informowali, że policjanci jeździli po okolicznych ulicach, a znaczna część Zatorza została objęta działaniami. Jeden ze świadków widział również funkcjonariuszy przeszukujących samochody w pobliżu kościoła.
W innym wpisie zamieszczonym na Facebooku pojawiła się informacja, że policja poszukuje wiadomości o trzech dziewczynkach w wieku około 5–8 lat, które miały bawić się w rejonie osiedla Calamo Park. Autor wpisu twierdził, że jedna z nich nie wróciła do domu. Komentarz administratorki grupy apelujący do rodziców o sprawdzenie, czy ich córki są bezpieczne, dodatkowo zwiększył niepokój mieszkańców.
Informacje publikowane przez internautów nie były jednak oficjalnym komunikatem służb i, jak później ustalono, nie odpowiadały rzeczywistemu przebiegowi zdarzenia.
Świadek zobaczył płaczącego chłopca
Komenda Miejska Policji w Olsztynie poinformowała, że powodem działań było zgłoszenie otrzymane przez oficera dyżurnego. Osoba obserwująca sytuację z okna mieszkania zauważyła mężczyznę, który zabierał do samochodu płaczące dziecko.
Zdarzenie wyglądało na tyle niepokojąco, że świadek zadzwonił pod numer alarmowy. Na miejsce natychmiast skierowano policjantów, którzy rozpoczęli sprawdzanie otrzymanych informacji.
Funkcjonariusze ustalili samochód, do którego wsiadł chłopiec. Prowadzone na Zatorzu działania i sprawdzanie pojazdów miały pozwolić na szybkie odnalezienie dziecka oraz wyjaśnienie sytuacji.
Dziecko było bezpieczne
Policjanci dotarli do chłopca i ustalili, że przebywał on w domu pod opieką rodzica. Dziecku nie groziło żadne niebezpieczeństwo.
Nie potwierdziły się zatem krążące w mediach społecznościowych informacje o zaginięciu jednej z trzech dziewczynek. Policyjna akcja dotyczyła zgłoszenia o płaczącym chłopcu wsiadającym z mężczyzną do samochodu.
Reakcja świadka uruchomiła szeroko zakrojone działania służb, ale ostatecznie zdarzenie zakończyło się szczęśliwie. Policja potwierdziła, że dziecko było bezpieczne i znajdowało się pod opieką rodzica.
Policjanci sprawdzali samochody wyjeżdżające z miasta
Działania nie ograniczały się do miejsca, w którym świadek zauważył płaczące dziecko. Jak informuje Radio Olsztyn, policjanci zablokowali fragmenty ul. Jagiellońskiej i al. Wojska Polskiego. Patrole pojawiły się również w rejonie osiedla przy ul. Tuwima.
Funkcjonariusze szczegółowo kontrolowali także samochody wyjeżdżające z Olsztyna drogą krajową nr 51 w kierunku Dywit. To właśnie szeroki zakres działań sprawił, że mieszkańcy zaczęli publikować w mediach społecznościowych pytania o policyjną akcję.
Nie dopisywałbym natomiast, że policja oficjalnie prowadziła „obławę po porwaniu”. Tak określiło sytuację Radio Olsztyn, ale komunikat KMP mówi jedynie o weryfikowaniu niepokojącego zgłoszenia. Nie ma też potwierdzenia, że poszukiwano trzech dziewczynek. To była nieprawdziwa informacja rozpowszechniana na Facebooku.