Przez długi czas nikt nie potrafił wyjaśnić, dlaczego z sejfu znikają pieniądze. Nie było śladów włamania, a podejrzenia nie padały na nikogo. Dopiero jedno nagranie sprawiło, że zagadka została rozwiązana.
Pieniądze znikały bez żadnych śladów
Policjanci z Bartoszyc zajęli się sprawą kradzieży gotówki z jednego z mieszkań. Właścicielka od pewnego czasu zauważała, że przechowywane pieniądze stopniowo znikają, jednak nie było żadnych oznak włamania ani uszkodzenia zabezpieczeń.
W krótkim czasie straty urosły do około 28 tysięcy złotych. Co więcej, żaden z domowników nie potrafił wskazać osoby, która mogłaby mieć związek ze sprawą.
Kamera rozwiała wszelkie wątpliwości
Po konsultacji z policjantami właścicielka zdecydowała się zamontować w mieszkaniu kamerę. To właśnie monitoring miał pomóc ustalić, co dzieje się z gotówką przechowywaną w sejfie.
Nagranie szybko przyniosło odpowiedź. Kobieta nie kryła zaskoczenia, gdy zobaczyła, kto pojawił się przy sejfie. Okazało się, że sprawcą miała być osoba, którą darzyła zaufaniem i która miała swobodny dostęp do mieszkania.
Najpierw zdobyła zaufanie, później je wykorzystała
Według ustaleń funkcjonariuszy podejrzaną jest 17-letnia praktykantka pracująca w zakładzie usługowym należącym do pokrzywdzonej. Nastolatka miała wcześniej odnaleźć klucz do sejfu, a następnie wykorzystywać go do zabierania pieniędzy.
Gdy właścicielka zaczęła podejrzewać, że ktoś regularnie sięga po gotówkę, pozostawiła w sejfie jedynie niewielką kwotę. Jak ustalili śledczy, nawet ona miała paść łupem młodej kobiety.
Sprawą zajmie się sąd rodzinny
Z uwagi na wiek podejrzanej dalsze decyzje dotyczące konsekwencji prawnych nie będą należały do sądu karnego dla dorosłych. Materiały zgromadzone przez policję zostaną przekazane do Sądu Rodzinnego i Nieletnich.
To właśnie tam zapadnie decyzja dotycząca odpowiedzialności 17-latki za zarzucany jej czyn.
źródło: KPP Bartoszyce