Działa od ponad miesiąca i już zdążył zebrać wiernych fanów. Butter Burger przy ul. Prostej 10/11 to pierwsze miejsce w Olsztynie, gdzie zjecie burgera z japońskim wagyu, czyli z najsłynniejszej wołowiny świata. A to dopiero początek listy powodów, dla których warto tam zajrzeć.
Lokal wystartował tuż przed wakacjami i szybko stał się jednym z najgorętszych adresów na starówce. Wieczorami trudno go przegapić: charakterystyczny neon przy Prostej już teraz robi za nowy punkt orientacyjny.
Ale prawdziwa rewolucja dzieje się w kuchni.
Wołowina, jakiej w Olsztynie jeszcze nie było
Butter Burger jako pierwszy w Olsztynie serwuje burgery z japońskiego wagyu, wołowiny uznawanej za najlepszą i najbardziej pożądaną na świecie. W pozostałych burgerach ląduje mięso z Aberdeen Angusów hodowanych na mazurskiej farmie na skraju Puszczy Boreckiej. To ta sama hodowla, z której korzysta Crazy Butcher, renomowana marka delikatesów mięsnych znana z Warszawy i Gdańska.
Obie marki należą do Grupy Masurian Farm, a olsztyński lokal to dopiero drugi Butter Burger w Polsce. Pierwszy ruszył na warszawskim Powiślu. I to właśnie Olsztyn, a nie kolejna wielka metropolia, został wybrany na drugi adres.
– Od dawna ciągnęło nas do Olsztyna. Sam tęskniłem za naprawdę dobrą burgerownią w moim mieście, więc uznaliśmy, że musimy tę lukę wypełnić – mówi Filip Weka, współwłaściciel Grupy Masurian Farm. – Wierzymy w jakość. Dobry produkt nie potrzebuje wielkich deklaracji, tylko rzemiosła i szacunku do składnika. Dlatego wołowina pochodzi z naszej własnej farmy, a wagyu sprowadzamy od starannie wybranych dostawców, m.in. z japońskiej prefektury Tochigi.
Diabeł tkwi w szczegółach
W Butter Burgerze dopracowano wszystko, co między bułkami. I same bułki też: są pieczone na maśle, według receptury stworzonej specjalnie dla lokalu. Do tego kraftowe sery z Warmii i z Francji oraz świeże warzywa od lokalnych dostawców.
Osobny rozdział to fryty. Smażone trzy razy, na oleju wołowym. Efekt? Chrupiące na zewnątrz, miękkie w środku. Kto spróbował, ten wie, że do zwykłych frytek trudno potem wrócić.
– Pierwszy miesiąc przerósł nasze oczekiwania – przyznaje Jakub Łęczycki, menadżer olsztyńskiego Butter Burgera. – Goście najpierw przychodzą z ciekawości, sprawdzić, o co chodzi z tym wagyu. A potem wracają, bo okazuje się, że różnicę czuć w każdym kęsie. Najbardziej cieszy nas to, że sporo osób bywa u nas już regularnie: na lunch, wieczornego burgera, lemoniadę, autorskiego shake’a czy kawę z przelewu.
Bo w karcie można znaleźć nie tylko burgery czy oryginalne frytki. Znajdziecie tam też m.in. onion rings, mac’n’cheese, autorskie sosy i domowe pie z sezonowych owoców, pieczone na miejscu.
Będzie się działo
Sam Butter Burger też ma ambicję być czymś więcej niż tylko nową burgerownią. Zarządzający lokalem zapowiadają, że miejscówka ma się stać „miastotwórczym punktem na mapie olsztyńskiej starówki”. Brzmi dobrze. W planach są m.in. didżejskie sety i minitargi winyli, eventy kulinarne, a do tego burgerowe specjały, które będą dostępne na przykład tylko przez jeden weekend. Słowem: będzie się działo!
Butter Burger, Olsztyn, ul. Prosta 10/11. Menu znajdziecie na butterburger.pl.