Sąd Rejonowy w Giżycku uznał, że wyrok rozwodowy byłych małżonków formalnie nie istnieje z powodu udziału tzw. neosędziego w składzie orzekającym. Sprawa wywołała reakcję ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka, ale także kontrowersje po publikacjach sugerujących możliwe zakulisowe działania części środowiska sędziowskiego.
Sąd odmówił podziału majątku po rozwodzie
Sąd Rejonowy w Giżycku oddalił wniosek byłych małżonków o podział majątku wspólnego. Powodem była ocena sądu, że brak jest skutecznego orzeczenia rozwodowego, które mogłoby stanowić podstawę dalszego postępowania.
Postanowienie zapadło na początku roku (12 stycznia) i nie jest prawomocne. W praktyce oznacza jednak, że sąd potraktował strony tak, jakby formalnie nigdy nie doszło do rozwiązania małżeństwa.
Neosędzia jako przyczyna zakwestionowania wyroku
W uzasadnieniu wskazano, że w składzie orzekającym w sprawie rozwodowej zasiadał sędzia powołany po 2017 roku, przy udziale Krajowej Rady Sądownictwa w nowym kształcie. To właśnie ten fakt – zdaniem sądu – mógł skutkować wadą orzeczenia.
„To dramat dla stron postępowania”
Decyzja sądu z Giżycka spotkała się z krytyką praktyków prawa. Wskazują oni, że skutki takich rozstrzygnięć dotykają bezpośrednio obywateli, którzy latami funkcjonowali w przekonaniu, że ich sytuacja prawna jest uregulowana.
„Spotkałem się z podobną sytuacją w jednej z własnych spraw, gdzie sąd uznał, że małżonkowie nadal są małżeństwem. To dramat dla stron, które muszą przechodzić całą procedurę od nowa” – mówił na antenie Radia Olsztyn radca prawny Piotr Pogorzelski.
Minister Żurek: to destabilizacja orzecznictwa
Do sprawy odniósł się minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek. W komentarzu opublikowanym w serwisie X podkreślił, że decyzja sądu z Giżycka pokazuje skalę problemu.
Sprawa, w której wyrok rozwodowy został uznany za nieistniejący z powodu udziału neosędziego, pokazuje coś bardzo niepokojącego.
Kryzys związany z neosędziami wchodzi dziś w najwrażliwsze obszary życia obywateli. W sprawy rodzinne, majątkowe, w podstawowe poczucie bezpieczeństwa…
— Waldemar Żurek (@w_zurek) January 19, 2026
WhatsApp i zarzuty o „drugie dno” sprawy
Nowy wątek do sprawy wniosły publikacje portalu wPolityce.pl. Sędzia Jakub Iwaniec opublikował w mediach społecznościowych screen wiadomości, która miała krążyć na komunikatorze WhatsApp. Jej autorem – według relacji – miał być sędzia Paweł Juszczyszyn.
Z treści wiadomości miało wynikać, że część sędziów rozważała kwestionowanie orzeczeń wydawanych przez tzw. neosędziów oraz wzywanie ich do rezygnacji z orzekania. Iwaniec zasugerował, że decyzja sądu w Giżycku może wpisywać się w szerszą linię działań.
Kasta na What’sApp. Sędzia Paweł Juszczyszyn, jak widać, znalazł godnych naśladowców. W Giżycku. Czy pani sędzia, która uznała wyrok rozwodowy za nieistniejący i tym samym zablokowała podział majątku, była na tej tajnej grupie? pic.twitter.com/QKfVgieHPq
— Jakub M. Iwaniec (@IwaniecKuba) January 20, 2026
Reakcje środowisk prawniczych
Do sprawy odniosło się również stowarzyszenie „Prawnicy dla Polski”, które wezwało do jej wyjaśnienia przez prokuraturę. Organizacja postawiła pytania o możliwą koordynację działań sędziów oraz wpływ nieformalnych grup na treść orzeczeń.
Podkreślono jednocześnie, że jeśli zarzuty miałyby się potwierdzić, sprawa z Giżycka nabrałaby zupełnie innego wymiaru niż wyłącznie spór ustrojowy.
źródło: olsztyn.com.pl/Radio Olsztyn/wPolityce



