\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR mijającego lata wypływał do 121 akcji technicznych, które polegają na udzieleniu pomocy załogom, które utonęły na mieliźnie, kamieniach, czy z powodów technicznych nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\"- powiedział dyżurny MOPR. \n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_related_posts_active":1,"wp-to-buffer-pro":"a:1:{s:8:\"override\";s:1:\"0\";}","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":154382,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nZ obserwacji ratowników MOPR wynika, że w tym roku wypoczywający na Mazurach bardzo często wykazywali się brawurą, brakiem rozsądku. Dowodzi tego chociażby ostatnia akcja poszukiwawcza MOPR, do której doszło we wrześniu. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie było 6 akcji poszukiwawczych.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR mijającego lata wypływał do 121 akcji technicznych, które polegają na udzieleniu pomocy załogom, które utonęły na mieliźnie, kamieniach, czy z powodów technicznych nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\"- powiedział dyżurny MOPR. \n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_related_posts_active":1,"wp-to-buffer-pro":"a:1:{s:8:\"override\";s:1:\"0\";}","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":154382,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które mają szczęśliwy finał. Do obu doszło na jeziorze Boczne nieopodal Rydzewa. W obu przypadkach udało się akcjami resuscytacyjnymi przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób - 22-letni mężczyzna żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\"- powiedział Dylewski.\n\n\n\nZ obserwacji ratowników MOPR wynika, że w tym roku wypoczywający na Mazurach bardzo często wykazywali się brawurą, brakiem rozsądku. Dowodzi tego chociażby ostatnia akcja poszukiwawcza MOPR, do której doszło we wrześniu. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie było 6 akcji poszukiwawczych.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR mijającego lata wypływał do 121 akcji technicznych, które polegają na udzieleniu pomocy załogom, które utonęły na mieliźnie, kamieniach, czy z powodów technicznych nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\"- powiedział dyżurny MOPR. \n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_related_posts_active":1,"wp-to-buffer-pro":"a:1:{s:8:\"override\";s:1:\"0\";}","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":154382,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nKolejny rok z rzędu najniebezpieczniejsze okazało się jezioro Tałty. Doszło na nim do dwóch śmiertelnych wypadków: w połowie czerwca zatonęła motorówka, pod pokładem której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (trwa w tej sprawie śledztwo ). W lipcu z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które mają szczęśliwy finał. Do obu doszło na jeziorze Boczne nieopodal Rydzewa. W obu przypadkach udało się akcjami resuscytacyjnymi przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób - 22-letni mężczyzna żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\"- powiedział Dylewski.\n\n\n\nZ obserwacji ratowników MOPR wynika, że w tym roku wypoczywający na Mazurach bardzo często wykazywali się brawurą, brakiem rozsądku. Dowodzi tego chociażby ostatnia akcja poszukiwawcza MOPR, do której doszło we wrześniu. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie było 6 akcji poszukiwawczych.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR mijającego lata wypływał do 121 akcji technicznych, które polegają na udzieleniu pomocy załogom, które utonęły na mieliźnie, kamieniach, czy z powodów technicznych nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\"- powiedział dyżurny MOPR. \n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_related_posts_active":1,"wp-to-buffer-pro":"a:1:{s:8:\"override\";s:1:\"0\";}","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":154382,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\n\n\n\n\nKolejny rok z rzędu najniebezpieczniejsze okazało się jezioro Tałty. Doszło na nim do dwóch śmiertelnych wypadków: w połowie czerwca zatonęła motorówka, pod pokładem której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (trwa w tej sprawie śledztwo ). W lipcu z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które mają szczęśliwy finał. Do obu doszło na jeziorze Boczne nieopodal Rydzewa. W obu przypadkach udało się akcjami resuscytacyjnymi przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób - 22-letni mężczyzna żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\"- powiedział Dylewski.\n\n\n\nZ obserwacji ratowników MOPR wynika, że w tym roku wypoczywający na Mazurach bardzo często wykazywali się brawurą, brakiem rozsądku. Dowodzi tego chociażby ostatnia akcja poszukiwawcza MOPR, do której doszło we wrześniu. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie było 6 akcji poszukiwawczych.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR mijającego lata wypływał do 121 akcji technicznych, które polegają na udzieleniu pomocy załogom, które utonęły na mieliźnie, kamieniach, czy z powodów technicznych nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\"- powiedział dyżurny MOPR. \n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_related_posts_active":1,"wp-to-buffer-pro":"a:1:{s:8:\"override\";s:1:\"0\";}","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":154382,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\n\"Jako MOPR podjęliśmy w mijającym sezonie letnim 231 interwencji, udzieliliśmy pomocy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 osób\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Podkreślił, że te statystyki dotyczą tylko okresu od początku czerwca do końca września, bo MOPR dyżuruje przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\n\n\n\n\nKolejny rok z rzędu najniebezpieczniejsze okazało się jezioro Tałty. Doszło na nim do dwóch śmiertelnych wypadków: w połowie czerwca zatonęła motorówka, pod pokładem której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (trwa w tej sprawie śledztwo ). W lipcu z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które mają szczęśliwy finał. Do obu doszło na jeziorze Boczne nieopodal Rydzewa. W obu przypadkach udało się akcjami resuscytacyjnymi przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób - 22-letni mężczyzna żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\"- powiedział Dylewski.\n\n\n\nZ obserwacji ratowników MOPR wynika, że w tym roku wypoczywający na Mazurach bardzo często wykazywali się brawurą, brakiem rozsądku. Dowodzi tego chociażby ostatnia akcja poszukiwawcza MOPR, do której doszło we wrześniu. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie było 6 akcji poszukiwawczych.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR mijającego lata wypływał do 121 akcji technicznych, które polegają na udzieleniu pomocy załogom, które utonęły na mieliźnie, kamieniach, czy z powodów technicznych nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\"- powiedział dyżurny MOPR. \n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_related_posts_active":1,"wp-to-buffer-pro":"a:1:{s:8:\"override\";s:1:\"0\";}","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":154382,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nKaretki wodne współpracowały często z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR-em. Strażacy wspomagali wodnych medyków w 24 akcjach, a policjanci w 27 akcjach.\n\n\n\n\"Jako MOPR podjęliśmy w mijającym sezonie letnim 231 interwencji, udzieliliśmy pomocy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 osób\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Podkreślił, że te statystyki dotyczą tylko okresu od początku czerwca do końca września, bo MOPR dyżuruje przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\n\n\n\n\nKolejny rok z rzędu najniebezpieczniejsze okazało się jezioro Tałty. Doszło na nim do dwóch śmiertelnych wypadków: w połowie czerwca zatonęła motorówka, pod pokładem której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (trwa w tej sprawie śledztwo ). W lipcu z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które mają szczęśliwy finał. Do obu doszło na jeziorze Boczne nieopodal Rydzewa. W obu przypadkach udało się akcjami resuscytacyjnymi przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób - 22-letni mężczyzna żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\"- powiedział Dylewski.\n\n\n\nZ obserwacji ratowników MOPR wynika, że w tym roku wypoczywający na Mazurach bardzo często wykazywali się brawurą, brakiem rozsądku. Dowodzi tego chociażby ostatnia akcja poszukiwawcza MOPR, do której doszło we wrześniu. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie było 6 akcji poszukiwawczych.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR mijającego lata wypływał do 121 akcji technicznych, które polegają na udzieleniu pomocy załogom, które utonęły na mieliźnie, kamieniach, czy z powodów technicznych nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\"- powiedział dyżurny MOPR. \n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_related_posts_active":1,"wp-to-buffer-pro":"a:1:{s:8:\"override\";s:1:\"0\";}","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":154382,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nW mijającym sezonie wakacyjnym załogi karetek wodnych 144 pacjentów przekazały do szpitali. Stan dwóch osób był na tyle poważny, że transportowano je helikopterem LPR. Ratownicy karetek wodnych pomagali nie tylko żeglarzom, ale czasami również tym, którzy mieszkali nad brzegami jezior. Docierali do nich szybciej, niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne współpracowały często z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR-em. Strażacy wspomagali wodnych medyków w 24 akcjach, a policjanci w 27 akcjach.\n\n\n\n\"Jako MOPR podjęliśmy w mijającym sezonie letnim 231 interwencji, udzieliliśmy pomocy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 osób\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Podkreślił, że te statystyki dotyczą tylko okresu od początku czerwca do końca września, bo MOPR dyżuruje przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\n\n\n\n\nKolejny rok z rzędu najniebezpieczniejsze okazało się jezioro Tałty. Doszło na nim do dwóch śmiertelnych wypadków: w połowie czerwca zatonęła motorówka, pod pokładem której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (trwa w tej sprawie śledztwo ). W lipcu z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które mają szczęśliwy finał. Do obu doszło na jeziorze Boczne nieopodal Rydzewa. W obu przypadkach udało się akcjami resuscytacyjnymi przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób - 22-letni mężczyzna żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\"- powiedział Dylewski.\n\n\n\nZ obserwacji ratowników MOPR wynika, że w tym roku wypoczywający na Mazurach bardzo często wykazywali się brawurą, brakiem rozsądku. Dowodzi tego chociażby ostatnia akcja poszukiwawcza MOPR, do której doszło we wrześniu. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie było 6 akcji poszukiwawczych.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR mijającego lata wypływał do 121 akcji technicznych, które polegają na udzieleniu pomocy załogom, które utonęły na mieliźnie, kamieniach, czy z powodów technicznych nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\"- powiedział dyżurny MOPR. \n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_related_posts_active":1,"wp-to-buffer-pro":"a:1:{s:8:\"override\";s:1:\"0\";}","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":154382,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nCztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich od początku czerwca. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z ośrodków w tym mieście\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie wakacyjnym załogi karetek wodnych 144 pacjentów przekazały do szpitali. Stan dwóch osób był na tyle poważny, że transportowano je helikopterem LPR. Ratownicy karetek wodnych pomagali nie tylko żeglarzom, ale czasami również tym, którzy mieszkali nad brzegami jezior. Docierali do nich szybciej, niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne współpracowały często z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR-em. Strażacy wspomagali wodnych medyków w 24 akcjach, a policjanci w 27 akcjach.\n\n\n\n\"Jako MOPR podjęliśmy w mijającym sezonie letnim 231 interwencji, udzieliliśmy pomocy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 osób\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Podkreślił, że te statystyki dotyczą tylko okresu od początku czerwca do końca września, bo MOPR dyżuruje przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\n\n\n\n\nKolejny rok z rzędu najniebezpieczniejsze okazało się jezioro Tałty. Doszło na nim do dwóch śmiertelnych wypadków: w połowie czerwca zatonęła motorówka, pod pokładem której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (trwa w tej sprawie śledztwo ). W lipcu z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które mają szczęśliwy finał. Do obu doszło na jeziorze Boczne nieopodal Rydzewa. W obu przypadkach udało się akcjami resuscytacyjnymi przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób - 22-letni mężczyzna żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\"- powiedział Dylewski.\n\n\n\nZ obserwacji ratowników MOPR wynika, że w tym roku wypoczywający na Mazurach bardzo często wykazywali się brawurą, brakiem rozsądku. Dowodzi tego chociażby ostatnia akcja poszukiwawcza MOPR, do której doszło we wrześniu. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie było 6 akcji poszukiwawczych.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR mijającego lata wypływał do 121 akcji technicznych, które polegają na udzieleniu pomocy załogom, które utonęły na mieliźnie, kamieniach, czy z powodów technicznych nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\"- powiedział dyżurny MOPR. \n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_related_posts_active":1,"wp-to-buffer-pro":"a:1:{s:8:\"override\";s:1:\"0\";}","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":154382,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nPiątek był ostatnim dniem stacjonowania wodnych karetek pogotowia na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy i udzielili pomocy 325 pacjentom. Pomocy kolejnym 321 osobom na wodzie udzieliły też załogi Mazurskiego Wodnego Pogotowia Ratunkowego (MOPR).\n\n\n\nCztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich od początku czerwca. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z ośrodków w tym mieście\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie wakacyjnym załogi karetek wodnych 144 pacjentów przekazały do szpitali. Stan dwóch osób był na tyle poważny, że transportowano je helikopterem LPR. Ratownicy karetek wodnych pomagali nie tylko żeglarzom, ale czasami również tym, którzy mieszkali nad brzegami jezior. Docierali do nich szybciej, niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne współpracowały często z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR-em. Strażacy wspomagali wodnych medyków w 24 akcjach, a policjanci w 27 akcjach.\n\n\n\n\"Jako MOPR podjęliśmy w mijającym sezonie letnim 231 interwencji, udzieliliśmy pomocy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 osób\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Podkreślił, że te statystyki dotyczą tylko okresu od początku czerwca do końca września, bo MOPR dyżuruje przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\n\n\n\n\nKolejny rok z rzędu najniebezpieczniejsze okazało się jezioro Tałty. Doszło na nim do dwóch śmiertelnych wypadków: w połowie czerwca zatonęła motorówka, pod pokładem której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (trwa w tej sprawie śledztwo ). W lipcu z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które mają szczęśliwy finał. Do obu doszło na jeziorze Boczne nieopodal Rydzewa. W obu przypadkach udało się akcjami resuscytacyjnymi przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób - 22-letni mężczyzna żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\"- powiedział Dylewski.\n\n\n\nZ obserwacji ratowników MOPR wynika, że w tym roku wypoczywający na Mazurach bardzo często wykazywali się brawurą, brakiem rozsądku. Dowodzi tego chociażby ostatnia akcja poszukiwawcza MOPR, do której doszło we wrześniu. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie było 6 akcji poszukiwawczych.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR mijającego lata wypływał do 121 akcji technicznych, które polegają na udzieleniu pomocy załogom, które utonęły na mieliźnie, kamieniach, czy z powodów technicznych nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\"- powiedział dyżurny MOPR. \n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_related_posts_active":1,"wp-to-buffer-pro":"a:1:{s:8:\"override\";s:1:\"0\";}","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":154382,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nźródło: PAP\n","original_ttl":"Koniec sezonu karetek wodnych na Wielkich Jeziorach Mazurskich","original_cnt":"\nPiątek był ostatnim dniem stacjonowania wodnych karetek pogotowia na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy i udzielili pomocy 325 pacjentom. Pomocy kolejnym 321 osobom na wodzie udzieliły też załogi Mazurskiego Wodnego Pogotowia Ratunkowego (MOPR).\n\n\n\nCztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich od początku czerwca. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z ośrodków w tym mieście\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie wakacyjnym załogi karetek wodnych 144 pacjentów przekazały do szpitali. Stan dwóch osób był na tyle poważny, że transportowano je helikopterem LPR. Ratownicy karetek wodnych pomagali nie tylko żeglarzom, ale czasami również tym, którzy mieszkali nad brzegami jezior. Docierali do nich szybciej, niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne współpracowały często z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR-em. Strażacy wspomagali wodnych medyków w 24 akcjach, a policjanci w 27 akcjach.\n\n\n\n\"Jako MOPR podjęliśmy w mijającym sezonie letnim 231 interwencji, udzieliliśmy pomocy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 osób\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Podkreślił, że te statystyki dotyczą tylko okresu od początku czerwca do końca września, bo MOPR dyżuruje przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\n\n\n\n\nKolejny rok z rzędu najniebezpieczniejsze okazało się jezioro Tałty. Doszło na nim do dwóch śmiertelnych wypadków: w połowie czerwca zatonęła motorówka, pod pokładem której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (trwa w tej sprawie śledztwo ). W lipcu z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które mają szczęśliwy finał. Do obu doszło na jeziorze Boczne nieopodal Rydzewa. W obu przypadkach udało się akcjami resuscytacyjnymi przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób - 22-letni mężczyzna żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\"- powiedział Dylewski.\n\n\n\nZ obserwacji ratowników MOPR wynika, że w tym roku wypoczywający na Mazurach bardzo często wykazywali się brawurą, brakiem rozsądku. Dowodzi tego chociażby ostatnia akcja poszukiwawcza MOPR, do której doszło we wrześniu. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie było 6 akcji poszukiwawczych.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR mijającego lata wypływał do 121 akcji technicznych, które polegają na udzieleniu pomocy załogom, które utonęły na mieliźnie, kamieniach, czy z powodów technicznych nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\"- powiedział dyżurny MOPR. \n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_related_posts_active":1,"wp-to-buffer-pro":"a:1:{s:8:\"override\";s:1:\"0\";}","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":154382,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","original_ttl":"Koniec sezonu karetek wodnych na Wielkich Jeziorach Mazurskich","original_cnt":"\nPiątek był ostatnim dniem stacjonowania wodnych karetek pogotowia na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy i udzielili pomocy 325 pacjentom. Pomocy kolejnym 321 osobom na wodzie udzieliły też załogi Mazurskiego Wodnego Pogotowia Ratunkowego (MOPR).\n\n\n\nCztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich od początku czerwca. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z ośrodków w tym mieście\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie wakacyjnym załogi karetek wodnych 144 pacjentów przekazały do szpitali. Stan dwóch osób był na tyle poważny, że transportowano je helikopterem LPR. Ratownicy karetek wodnych pomagali nie tylko żeglarzom, ale czasami również tym, którzy mieszkali nad brzegami jezior. Docierali do nich szybciej, niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne współpracowały często z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR-em. Strażacy wspomagali wodnych medyków w 24 akcjach, a policjanci w 27 akcjach.\n\n\n\n\"Jako MOPR podjęliśmy w mijającym sezonie letnim 231 interwencji, udzieliliśmy pomocy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 osób\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Podkreślił, że te statystyki dotyczą tylko okresu od początku czerwca do końca września, bo MOPR dyżuruje przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\n\n\n\n\nKolejny rok z rzędu najniebezpieczniejsze okazało się jezioro Tałty. Doszło na nim do dwóch śmiertelnych wypadków: w połowie czerwca zatonęła motorówka, pod pokładem której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (trwa w tej sprawie śledztwo ). W lipcu z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które mają szczęśliwy finał. Do obu doszło na jeziorze Boczne nieopodal Rydzewa. W obu przypadkach udało się akcjami resuscytacyjnymi przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób - 22-letni mężczyzna żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\"- powiedział Dylewski.\n\n\n\nZ obserwacji ratowników MOPR wynika, że w tym roku wypoczywający na Mazurach bardzo często wykazywali się brawurą, brakiem rozsądku. Dowodzi tego chociażby ostatnia akcja poszukiwawcza MOPR, do której doszło we wrześniu. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie było 6 akcji poszukiwawczych.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR mijającego lata wypływał do 121 akcji technicznych, które polegają na udzieleniu pomocy załogom, które utonęły na mieliźnie, kamieniach, czy z powodów technicznych nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\"- powiedział dyżurny MOPR. \n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_related_posts_active":1,"wp-to-buffer-pro":"a:1:{s:8:\"override\";s:1:\"0\";}","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":154382,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nRatownicy MOPR zauważyli, że wakacjowicze nie zawsze zachowują rozsądek i czasem wykazują brawurę. Przykładem jest akcja poszukiwawcza MOPR we wrześniu tego roku. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie odnotowano 6 takich akcji.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","original_ttl":"Koniec sezonu karetek wodnych na Wielkich Jeziorach Mazurskich","original_cnt":"\nPiątek był ostatnim dniem stacjonowania wodnych karetek pogotowia na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy i udzielili pomocy 325 pacjentom. Pomocy kolejnym 321 osobom na wodzie udzieliły też załogi Mazurskiego Wodnego Pogotowia Ratunkowego (MOPR).\n\n\n\nCztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich od początku czerwca. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z ośrodków w tym mieście\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie wakacyjnym załogi karetek wodnych 144 pacjentów przekazały do szpitali. Stan dwóch osób był na tyle poważny, że transportowano je helikopterem LPR. Ratownicy karetek wodnych pomagali nie tylko żeglarzom, ale czasami również tym, którzy mieszkali nad brzegami jezior. Docierali do nich szybciej, niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne współpracowały często z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR-em. Strażacy wspomagali wodnych medyków w 24 akcjach, a policjanci w 27 akcjach.\n\n\n\n\"Jako MOPR podjęliśmy w mijającym sezonie letnim 231 interwencji, udzieliliśmy pomocy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 osób\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Podkreślił, że te statystyki dotyczą tylko okresu od początku czerwca do końca września, bo MOPR dyżuruje przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\n\n\n\n\nKolejny rok z rzędu najniebezpieczniejsze okazało się jezioro Tałty. Doszło na nim do dwóch śmiertelnych wypadków: w połowie czerwca zatonęła motorówka, pod pokładem której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (trwa w tej sprawie śledztwo ). W lipcu z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które mają szczęśliwy finał. Do obu doszło na jeziorze Boczne nieopodal Rydzewa. W obu przypadkach udało się akcjami resuscytacyjnymi przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób - 22-letni mężczyzna żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\"- powiedział Dylewski.\n\n\n\nZ obserwacji ratowników MOPR wynika, że w tym roku wypoczywający na Mazurach bardzo często wykazywali się brawurą, brakiem rozsądku. Dowodzi tego chociażby ostatnia akcja poszukiwawcza MOPR, do której doszło we wrześniu. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie było 6 akcji poszukiwawczych.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR mijającego lata wypływał do 121 akcji technicznych, które polegają na udzieleniu pomocy załogom, które utonęły na mieliźnie, kamieniach, czy z powodów technicznych nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\"- powiedział dyżurny MOPR. \n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_related_posts_active":1,"wp-to-buffer-pro":"a:1:{s:8:\"override\";s:1:\"0\";}","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":154382,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które miały szczęśliwe zakończenie. Do obu doszło na jeziorze Boczne, w pobliżu Rydzewa. W obu przypadkach ratownicy wody udało się przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób, 22-letni mężczyzna, żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\" - powiedział Dylewski.\n\n\n\nRatownicy MOPR zauważyli, że wakacjowicze nie zawsze zachowują rozsądek i czasem wykazują brawurę. Przykładem jest akcja poszukiwawcza MOPR we wrześniu tego roku. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie odnotowano 6 takich akcji.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","original_ttl":"Koniec sezonu karetek wodnych na Wielkich Jeziorach Mazurskich","original_cnt":"\nPiątek był ostatnim dniem stacjonowania wodnych karetek pogotowia na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy i udzielili pomocy 325 pacjentom. Pomocy kolejnym 321 osobom na wodzie udzieliły też załogi Mazurskiego Wodnego Pogotowia Ratunkowego (MOPR).\n\n\n\nCztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich od początku czerwca. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z ośrodków w tym mieście\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie wakacyjnym załogi karetek wodnych 144 pacjentów przekazały do szpitali. Stan dwóch osób był na tyle poważny, że transportowano je helikopterem LPR. Ratownicy karetek wodnych pomagali nie tylko żeglarzom, ale czasami również tym, którzy mieszkali nad brzegami jezior. Docierali do nich szybciej, niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne współpracowały często z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR-em. Strażacy wspomagali wodnych medyków w 24 akcjach, a policjanci w 27 akcjach.\n\n\n\n\"Jako MOPR podjęliśmy w mijającym sezonie letnim 231 interwencji, udzieliliśmy pomocy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 osób\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Podkreślił, że te statystyki dotyczą tylko okresu od początku czerwca do końca września, bo MOPR dyżuruje przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\n\n\n\n\nKolejny rok z rzędu najniebezpieczniejsze okazało się jezioro Tałty. Doszło na nim do dwóch śmiertelnych wypadków: w połowie czerwca zatonęła motorówka, pod pokładem której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (trwa w tej sprawie śledztwo ). W lipcu z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które mają szczęśliwy finał. Do obu doszło na jeziorze Boczne nieopodal Rydzewa. W obu przypadkach udało się akcjami resuscytacyjnymi przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób - 22-letni mężczyzna żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\"- powiedział Dylewski.\n\n\n\nZ obserwacji ratowników MOPR wynika, że w tym roku wypoczywający na Mazurach bardzo często wykazywali się brawurą, brakiem rozsądku. Dowodzi tego chociażby ostatnia akcja poszukiwawcza MOPR, do której doszło we wrześniu. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie było 6 akcji poszukiwawczych.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR mijającego lata wypływał do 121 akcji technicznych, które polegają na udzieleniu pomocy załogom, które utonęły na mieliźnie, kamieniach, czy z powodów technicznych nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\"- powiedział dyżurny MOPR. \n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_related_posts_active":1,"wp-to-buffer-pro":"a:1:{s:8:\"override\";s:1:\"0\";}","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":154382,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nW mijającym sezonie letnim najniebezpieczniejszym jeziorem okazało się jezioro Tałty. Miały miejsce tam dwa śmiertelne wypadki. W jednym z nich, który miał miejsce w połowie czerwca, zatonęła motorówka, na pokładzie której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (w tej sprawie trwa śledztwo). Drugi wypadek miał miejsce w lipcu, gdy z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które miały szczęśliwe zakończenie. Do obu doszło na jeziorze Boczne, w pobliżu Rydzewa. W obu przypadkach ratownicy wody udało się przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób, 22-letni mężczyzna, żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\" - powiedział Dylewski.\n\n\n\nRatownicy MOPR zauważyli, że wakacjowicze nie zawsze zachowują rozsądek i czasem wykazują brawurę. Przykładem jest akcja poszukiwawcza MOPR we wrześniu tego roku. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie odnotowano 6 takich akcji.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","original_ttl":"Koniec sezonu karetek wodnych na Wielkich Jeziorach Mazurskich","original_cnt":"\nPiątek był ostatnim dniem stacjonowania wodnych karetek pogotowia na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy i udzielili pomocy 325 pacjentom. Pomocy kolejnym 321 osobom na wodzie udzieliły też załogi Mazurskiego Wodnego Pogotowia Ratunkowego (MOPR).\n\n\n\nCztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich od początku czerwca. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z ośrodków w tym mieście\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie wakacyjnym załogi karetek wodnych 144 pacjentów przekazały do szpitali. Stan dwóch osób był na tyle poważny, że transportowano je helikopterem LPR. Ratownicy karetek wodnych pomagali nie tylko żeglarzom, ale czasami również tym, którzy mieszkali nad brzegami jezior. Docierali do nich szybciej, niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne współpracowały często z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR-em. Strażacy wspomagali wodnych medyków w 24 akcjach, a policjanci w 27 akcjach.\n\n\n\n\"Jako MOPR podjęliśmy w mijającym sezonie letnim 231 interwencji, udzieliliśmy pomocy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 osób\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Podkreślił, że te statystyki dotyczą tylko okresu od początku czerwca do końca września, bo MOPR dyżuruje przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\n\n\n\n\nKolejny rok z rzędu najniebezpieczniejsze okazało się jezioro Tałty. Doszło na nim do dwóch śmiertelnych wypadków: w połowie czerwca zatonęła motorówka, pod pokładem której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (trwa w tej sprawie śledztwo ). W lipcu z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które mają szczęśliwy finał. Do obu doszło na jeziorze Boczne nieopodal Rydzewa. W obu przypadkach udało się akcjami resuscytacyjnymi przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób - 22-letni mężczyzna żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\"- powiedział Dylewski.\n\n\n\nZ obserwacji ratowników MOPR wynika, że w tym roku wypoczywający na Mazurach bardzo często wykazywali się brawurą, brakiem rozsądku. Dowodzi tego chociażby ostatnia akcja poszukiwawcza MOPR, do której doszło we wrześniu. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie było 6 akcji poszukiwawczych.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR mijającego lata wypływał do 121 akcji technicznych, które polegają na udzieleniu pomocy załogom, które utonęły na mieliźnie, kamieniach, czy z powodów technicznych nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\"- powiedział dyżurny MOPR. \n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_related_posts_active":1,"wp-to-buffer-pro":"a:1:{s:8:\"override\";s:1:\"0\";}","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":154382,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\n\"Jako MOPR w mijającym sezonie letnim podjęliśmy 231 interwencji, pomogliśmy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 pacjentów\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Przypomniał także, że te statystyki dotyczą okresu od początku czerwca do końca września, ponieważ MOPR pełni dyżury przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\nW mijającym sezonie letnim najniebezpieczniejszym jeziorem okazało się jezioro Tałty. Miały miejsce tam dwa śmiertelne wypadki. W jednym z nich, który miał miejsce w połowie czerwca, zatonęła motorówka, na pokładzie której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (w tej sprawie trwa śledztwo). Drugi wypadek miał miejsce w lipcu, gdy z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które miały szczęśliwe zakończenie. Do obu doszło na jeziorze Boczne, w pobliżu Rydzewa. W obu przypadkach ratownicy wody udało się przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób, 22-letni mężczyzna, żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\" - powiedział Dylewski.\n\n\n\nRatownicy MOPR zauważyli, że wakacjowicze nie zawsze zachowują rozsądek i czasem wykazują brawurę. Przykładem jest akcja poszukiwawcza MOPR we wrześniu tego roku. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie odnotowano 6 takich akcji.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","original_ttl":"Koniec sezonu karetek wodnych na Wielkich Jeziorach Mazurskich","original_cnt":"\nPiątek był ostatnim dniem stacjonowania wodnych karetek pogotowia na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy i udzielili pomocy 325 pacjentom. Pomocy kolejnym 321 osobom na wodzie udzieliły też załogi Mazurskiego Wodnego Pogotowia Ratunkowego (MOPR).\n\n\n\nCztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich od początku czerwca. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z ośrodków w tym mieście\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie wakacyjnym załogi karetek wodnych 144 pacjentów przekazały do szpitali. Stan dwóch osób był na tyle poważny, że transportowano je helikopterem LPR. Ratownicy karetek wodnych pomagali nie tylko żeglarzom, ale czasami również tym, którzy mieszkali nad brzegami jezior. Docierali do nich szybciej, niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne współpracowały często z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR-em. Strażacy wspomagali wodnych medyków w 24 akcjach, a policjanci w 27 akcjach.\n\n\n\n\"Jako MOPR podjęliśmy w mijającym sezonie letnim 231 interwencji, udzieliliśmy pomocy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 osób\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Podkreślił, że te statystyki dotyczą tylko okresu od początku czerwca do końca września, bo MOPR dyżuruje przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\n\n\n\n\nKolejny rok z rzędu najniebezpieczniejsze okazało się jezioro Tałty. Doszło na nim do dwóch śmiertelnych wypadków: w połowie czerwca zatonęła motorówka, pod pokładem której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (trwa w tej sprawie śledztwo ). W lipcu z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które mają szczęśliwy finał. Do obu doszło na jeziorze Boczne nieopodal Rydzewa. W obu przypadkach udało się akcjami resuscytacyjnymi przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób - 22-letni mężczyzna żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\"- powiedział Dylewski.\n\n\n\nZ obserwacji ratowników MOPR wynika, że w tym roku wypoczywający na Mazurach bardzo często wykazywali się brawurą, brakiem rozsądku. Dowodzi tego chociażby ostatnia akcja poszukiwawcza MOPR, do której doszło we wrześniu. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie było 6 akcji poszukiwawczych.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR mijającego lata wypływał do 121 akcji technicznych, które polegają na udzieleniu pomocy załogom, które utonęły na mieliźnie, kamieniach, czy z powodów technicznych nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\"- powiedział dyżurny MOPR. \n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_related_posts_active":1,"wp-to-buffer-pro":"a:1:{s:8:\"override\";s:1:\"0\";}","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":154382,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nKaretki wodne często współpracowały z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR. Strażacy pomagali wodnym medykom w 24 akcjach, a policjanci w 27.\n\n\n\n\"Jako MOPR w mijającym sezonie letnim podjęliśmy 231 interwencji, pomogliśmy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 pacjentów\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Przypomniał także, że te statystyki dotyczą okresu od początku czerwca do końca września, ponieważ MOPR pełni dyżury przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\nW mijającym sezonie letnim najniebezpieczniejszym jeziorem okazało się jezioro Tałty. Miały miejsce tam dwa śmiertelne wypadki. W jednym z nich, który miał miejsce w połowie czerwca, zatonęła motorówka, na pokładzie której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (w tej sprawie trwa śledztwo). Drugi wypadek miał miejsce w lipcu, gdy z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które miały szczęśliwe zakończenie. Do obu doszło na jeziorze Boczne, w pobliżu Rydzewa. W obu przypadkach ratownicy wody udało się przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób, 22-letni mężczyzna, żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\" - powiedział Dylewski.\n\n\n\nRatownicy MOPR zauważyli, że wakacjowicze nie zawsze zachowują rozsądek i czasem wykazują brawurę. Przykładem jest akcja poszukiwawcza MOPR we wrześniu tego roku. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie odnotowano 6 takich akcji.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","original_ttl":"Koniec sezonu karetek wodnych na Wielkich Jeziorach Mazurskich","original_cnt":"\nPiątek był ostatnim dniem stacjonowania wodnych karetek pogotowia na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy i udzielili pomocy 325 pacjentom. Pomocy kolejnym 321 osobom na wodzie udzieliły też załogi Mazurskiego Wodnego Pogotowia Ratunkowego (MOPR).\n\n\n\nCztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich od początku czerwca. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z ośrodków w tym mieście\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie wakacyjnym załogi karetek wodnych 144 pacjentów przekazały do szpitali. Stan dwóch osób był na tyle poważny, że transportowano je helikopterem LPR. Ratownicy karetek wodnych pomagali nie tylko żeglarzom, ale czasami również tym, którzy mieszkali nad brzegami jezior. Docierali do nich szybciej, niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne współpracowały często z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR-em. Strażacy wspomagali wodnych medyków w 24 akcjach, a policjanci w 27 akcjach.\n\n\n\n\"Jako MOPR podjęliśmy w mijającym sezonie letnim 231 interwencji, udzieliliśmy pomocy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 osób\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Podkreślił, że te statystyki dotyczą tylko okresu od początku czerwca do końca września, bo MOPR dyżuruje przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\n\n\n\n\nKolejny rok z rzędu najniebezpieczniejsze okazało się jezioro Tałty. Doszło na nim do dwóch śmiertelnych wypadków: w połowie czerwca zatonęła motorówka, pod pokładem której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (trwa w tej sprawie śledztwo ). W lipcu z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które mają szczęśliwy finał. Do obu doszło na jeziorze Boczne nieopodal Rydzewa. W obu przypadkach udało się akcjami resuscytacyjnymi przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób - 22-letni mężczyzna żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\"- powiedział Dylewski.\n\n\n\nZ obserwacji ratowników MOPR wynika, że w tym roku wypoczywający na Mazurach bardzo często wykazywali się brawurą, brakiem rozsądku. Dowodzi tego chociażby ostatnia akcja poszukiwawcza MOPR, do której doszło we wrześniu. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie było 6 akcji poszukiwawczych.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR mijającego lata wypływał do 121 akcji technicznych, które polegają na udzieleniu pomocy załogom, które utonęły na mieliźnie, kamieniach, czy z powodów technicznych nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\"- powiedział dyżurny MOPR. \n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_related_posts_active":1,"wp-to-buffer-pro":"a:1:{s:8:\"override\";s:1:\"0\";}","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":154382,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nW mijającym sezonie najczęściej do ratunkowców wodnych zgłaszali się żeglarze, ale ratownicy pomagali także tym, którzy mieszkają nad brzegiem jeziora. Docierali oni do tych osób szybciej niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne często współpracowały z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR. Strażacy pomagali wodnym medykom w 24 akcjach, a policjanci w 27.\n\n\n\n\"Jako MOPR w mijającym sezonie letnim podjęliśmy 231 interwencji, pomogliśmy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 pacjentów\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Przypomniał także, że te statystyki dotyczą okresu od początku czerwca do końca września, ponieważ MOPR pełni dyżury przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\nW mijającym sezonie letnim najniebezpieczniejszym jeziorem okazało się jezioro Tałty. Miały miejsce tam dwa śmiertelne wypadki. W jednym z nich, który miał miejsce w połowie czerwca, zatonęła motorówka, na pokładzie której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (w tej sprawie trwa śledztwo). Drugi wypadek miał miejsce w lipcu, gdy z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które miały szczęśliwe zakończenie. Do obu doszło na jeziorze Boczne, w pobliżu Rydzewa. W obu przypadkach ratownicy wody udało się przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób, 22-letni mężczyzna, żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\" - powiedział Dylewski.\n\n\n\nRatownicy MOPR zauważyli, że wakacjowicze nie zawsze zachowują rozsądek i czasem wykazują brawurę. Przykładem jest akcja poszukiwawcza MOPR we wrześniu tego roku. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie odnotowano 6 takich akcji.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","original_ttl":"Koniec sezonu karetek wodnych na Wielkich Jeziorach Mazurskich","original_cnt":"\nPiątek był ostatnim dniem stacjonowania wodnych karetek pogotowia na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy i udzielili pomocy 325 pacjentom. Pomocy kolejnym 321 osobom na wodzie udzieliły też załogi Mazurskiego Wodnego Pogotowia Ratunkowego (MOPR).\n\n\n\nCztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich od początku czerwca. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z ośrodków w tym mieście\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie wakacyjnym załogi karetek wodnych 144 pacjentów przekazały do szpitali. Stan dwóch osób był na tyle poważny, że transportowano je helikopterem LPR. Ratownicy karetek wodnych pomagali nie tylko żeglarzom, ale czasami również tym, którzy mieszkali nad brzegami jezior. Docierali do nich szybciej, niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne współpracowały często z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR-em. Strażacy wspomagali wodnych medyków w 24 akcjach, a policjanci w 27 akcjach.\n\n\n\n\"Jako MOPR podjęliśmy w mijającym sezonie letnim 231 interwencji, udzieliliśmy pomocy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 osób\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Podkreślił, że te statystyki dotyczą tylko okresu od początku czerwca do końca września, bo MOPR dyżuruje przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\n\n\n\n\nKolejny rok z rzędu najniebezpieczniejsze okazało się jezioro Tałty. Doszło na nim do dwóch śmiertelnych wypadków: w połowie czerwca zatonęła motorówka, pod pokładem której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (trwa w tej sprawie śledztwo ). W lipcu z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które mają szczęśliwy finał. Do obu doszło na jeziorze Boczne nieopodal Rydzewa. W obu przypadkach udało się akcjami resuscytacyjnymi przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób - 22-letni mężczyzna żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\"- powiedział Dylewski.\n\n\n\nZ obserwacji ratowników MOPR wynika, że w tym roku wypoczywający na Mazurach bardzo często wykazywali się brawurą, brakiem rozsądku. Dowodzi tego chociażby ostatnia akcja poszukiwawcza MOPR, do której doszło we wrześniu. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie było 6 akcji poszukiwawczych.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR mijającego lata wypływał do 121 akcji technicznych, które polegają na udzieleniu pomocy załogom, które utonęły na mieliźnie, kamieniach, czy z powodów technicznych nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\"- powiedział dyżurny MOPR. \n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_related_posts_active":1,"wp-to-buffer-pro":"a:1:{s:8:\"override\";s:1:\"0\";}","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":154382,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nOd początku czerwca cztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z miejscowych ośrodków\" - powiedział dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie najczęściej do ratunkowców wodnych zgłaszali się żeglarze, ale ratownicy pomagali także tym, którzy mieszkają nad brzegiem jeziora. Docierali oni do tych osób szybciej niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne często współpracowały z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR. Strażacy pomagali wodnym medykom w 24 akcjach, a policjanci w 27.\n\n\n\n\"Jako MOPR w mijającym sezonie letnim podjęliśmy 231 interwencji, pomogliśmy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 pacjentów\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Przypomniał także, że te statystyki dotyczą okresu od początku czerwca do końca września, ponieważ MOPR pełni dyżury przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\nW mijającym sezonie letnim najniebezpieczniejszym jeziorem okazało się jezioro Tałty. Miały miejsce tam dwa śmiertelne wypadki. W jednym z nich, który miał miejsce w połowie czerwca, zatonęła motorówka, na pokładzie której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (w tej sprawie trwa śledztwo). Drugi wypadek miał miejsce w lipcu, gdy z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które miały szczęśliwe zakończenie. Do obu doszło na jeziorze Boczne, w pobliżu Rydzewa. W obu przypadkach ratownicy wody udało się przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób, 22-letni mężczyzna, żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\" - powiedział Dylewski.\n\n\n\nRatownicy MOPR zauważyli, że wakacjowicze nie zawsze zachowują rozsądek i czasem wykazują brawurę. Przykładem jest akcja poszukiwawcza MOPR we wrześniu tego roku. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie odnotowano 6 takich akcji.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","original_ttl":"Koniec sezonu karetek wodnych na Wielkich Jeziorach Mazurskich","original_cnt":"\nPiątek był ostatnim dniem stacjonowania wodnych karetek pogotowia na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy i udzielili pomocy 325 pacjentom. Pomocy kolejnym 321 osobom na wodzie udzieliły też załogi Mazurskiego Wodnego Pogotowia Ratunkowego (MOPR).\n\n\n\nCztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich od początku czerwca. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z ośrodków w tym mieście\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie wakacyjnym załogi karetek wodnych 144 pacjentów przekazały do szpitali. Stan dwóch osób był na tyle poważny, że transportowano je helikopterem LPR. Ratownicy karetek wodnych pomagali nie tylko żeglarzom, ale czasami również tym, którzy mieszkali nad brzegami jezior. Docierali do nich szybciej, niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne współpracowały często z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR-em. Strażacy wspomagali wodnych medyków w 24 akcjach, a policjanci w 27 akcjach.\n\n\n\n\"Jako MOPR podjęliśmy w mijającym sezonie letnim 231 interwencji, udzieliliśmy pomocy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 osób\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Podkreślił, że te statystyki dotyczą tylko okresu od początku czerwca do końca września, bo MOPR dyżuruje przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\n\n\n\n\nKolejny rok z rzędu najniebezpieczniejsze okazało się jezioro Tałty. Doszło na nim do dwóch śmiertelnych wypadków: w połowie czerwca zatonęła motorówka, pod pokładem której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (trwa w tej sprawie śledztwo ). W lipcu z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które mają szczęśliwy finał. Do obu doszło na jeziorze Boczne nieopodal Rydzewa. W obu przypadkach udało się akcjami resuscytacyjnymi przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób - 22-letni mężczyzna żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\"- powiedział Dylewski.\n\n\n\nZ obserwacji ratowników MOPR wynika, że w tym roku wypoczywający na Mazurach bardzo często wykazywali się brawurą, brakiem rozsądku. Dowodzi tego chociażby ostatnia akcja poszukiwawcza MOPR, do której doszło we wrześniu. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie było 6 akcji poszukiwawczych.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR mijającego lata wypływał do 121 akcji technicznych, które polegają na udzieleniu pomocy załogom, które utonęły na mieliźnie, kamieniach, czy z powodów technicznych nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\"- powiedział dyżurny MOPR. \n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_related_posts_active":1,"wp-to-buffer-pro":"a:1:{s:8:\"override\";s:1:\"0\";}","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":154382,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nZ dniem piątego października zakończył się okres, w którym karetki wodne pomagały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy, udzielając pomocy 325 pacjentom. Mazurskie Wodne Pogotowie Ratunkowe (MOPR) również udzieliło pomocy 321 osobom.\n\n\n\nOd początku czerwca cztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z miejscowych ośrodków\" - powiedział dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie najczęściej do ratunkowców wodnych zgłaszali się żeglarze, ale ratownicy pomagali także tym, którzy mieszkają nad brzegiem jeziora. Docierali oni do tych osób szybciej niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne często współpracowały z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR. Strażacy pomagali wodnym medykom w 24 akcjach, a policjanci w 27.\n\n\n\n\"Jako MOPR w mijającym sezonie letnim podjęliśmy 231 interwencji, pomogliśmy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 pacjentów\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Przypomniał także, że te statystyki dotyczą okresu od początku czerwca do końca września, ponieważ MOPR pełni dyżury przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\nW mijającym sezonie letnim najniebezpieczniejszym jeziorem okazało się jezioro Tałty. Miały miejsce tam dwa śmiertelne wypadki. W jednym z nich, który miał miejsce w połowie czerwca, zatonęła motorówka, na pokładzie której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (w tej sprawie trwa śledztwo). Drugi wypadek miał miejsce w lipcu, gdy z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które miały szczęśliwe zakończenie. Do obu doszło na jeziorze Boczne, w pobliżu Rydzewa. W obu przypadkach ratownicy wody udało się przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób, 22-letni mężczyzna, żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\" - powiedział Dylewski.\n\n\n\nRatownicy MOPR zauważyli, że wakacjowicze nie zawsze zachowują rozsądek i czasem wykazują brawurę. Przykładem jest akcja poszukiwawcza MOPR we wrześniu tego roku. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie odnotowano 6 takich akcji.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","original_ttl":"Koniec sezonu karetek wodnych na Wielkich Jeziorach Mazurskich","original_cnt":"\nPiątek był ostatnim dniem stacjonowania wodnych karetek pogotowia na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy i udzielili pomocy 325 pacjentom. Pomocy kolejnym 321 osobom na wodzie udzieliły też załogi Mazurskiego Wodnego Pogotowia Ratunkowego (MOPR).\n\n\n\nCztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich od początku czerwca. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z ośrodków w tym mieście\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie wakacyjnym załogi karetek wodnych 144 pacjentów przekazały do szpitali. Stan dwóch osób był na tyle poważny, że transportowano je helikopterem LPR. Ratownicy karetek wodnych pomagali nie tylko żeglarzom, ale czasami również tym, którzy mieszkali nad brzegami jezior. Docierali do nich szybciej, niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne współpracowały często z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR-em. Strażacy wspomagali wodnych medyków w 24 akcjach, a policjanci w 27 akcjach.\n\n\n\n\"Jako MOPR podjęliśmy w mijającym sezonie letnim 231 interwencji, udzieliliśmy pomocy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 osób\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Podkreślił, że te statystyki dotyczą tylko okresu od początku czerwca do końca września, bo MOPR dyżuruje przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\n\n\n\n\nKolejny rok z rzędu najniebezpieczniejsze okazało się jezioro Tałty. Doszło na nim do dwóch śmiertelnych wypadków: w połowie czerwca zatonęła motorówka, pod pokładem której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (trwa w tej sprawie śledztwo ). W lipcu z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które mają szczęśliwy finał. Do obu doszło na jeziorze Boczne nieopodal Rydzewa. W obu przypadkach udało się akcjami resuscytacyjnymi przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób - 22-letni mężczyzna żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\"- powiedział Dylewski.\n\n\n\nZ obserwacji ratowników MOPR wynika, że w tym roku wypoczywający na Mazurach bardzo często wykazywali się brawurą, brakiem rozsądku. Dowodzi tego chociażby ostatnia akcja poszukiwawcza MOPR, do której doszło we wrześniu. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie było 6 akcji poszukiwawczych.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR mijającego lata wypływał do 121 akcji technicznych, które polegają na udzieleniu pomocy załogom, które utonęły na mieliźnie, kamieniach, czy z powodów technicznych nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\"- powiedział dyżurny MOPR. \n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_related_posts_active":1,"wp-to-buffer-pro":"a:1:{s:8:\"override\";s:1:\"0\";}","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":154382,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nźródło: PAP\n","spintaxed_cnt2":" \n\nZ dniem piątego października zakończył się okres, w którym karetki wodne pomagały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy, udzielając pomocy 325 pacjentom. Mazurskie Wodne Pogotowie Ratunkowe (MOPR) również udzieliło pomocy 321 osobom.\n\n\n\nOd początku czerwca cztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z miejscowych ośrodków\" - powiedział dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie najczęściej do ratunkowców wodnych zgłaszali się żeglarze, ale ratownicy pomagali także tym, którzy mieszkają nad brzegiem jeziora. Docierali oni do tych osób szybciej niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne często współpracowały z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR. Strażacy pomagali wodnym medykom w 24 akcjach, a policjanci w 27.\n\n\n\n\"Jako MOPR w mijającym sezonie letnim podjęliśmy 231 interwencji, pomogliśmy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 pacjentów\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Przypomniał także, że te statystyki dotyczą okresu od początku czerwca do końca września, ponieważ MOPR pełni dyżury przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\nW mijającym sezonie letnim najniebezpieczniejszym jeziorem okazało się jezioro Tałty. Miały miejsce tam dwa śmiertelne wypadki. W jednym z nich, który miał miejsce w połowie czerwca, zatonęła motorówka, na pokładzie której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (w tej sprawie trwa śledztwo). Drugi wypadek miał miejsce w lipcu, gdy z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które miały szczęśliwe zakończenie. Do obu doszło na jeziorze Boczne, w pobliżu Rydzewa. W obu przypadkach ratownicy wody udało się przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób, 22-letni mężczyzna, żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\" - powiedział Dylewski.\n\n\n\nRatownicy MOPR zauważyli, że wakacjowicze nie zawsze zachowują rozsądek i czasem wykazują brawurę. Przykładem jest akcja poszukiwawcza MOPR we wrześniu tego roku. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie odnotowano 6 takich akcji.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","original_ttl":"Koniec sezonu karetek wodnych na Wielkich Jeziorach Mazurskich","original_cnt":"\nPiątek był ostatnim dniem stacjonowania wodnych karetek pogotowia na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy i udzielili pomocy 325 pacjentom. Pomocy kolejnym 321 osobom na wodzie udzieliły też załogi Mazurskiego Wodnego Pogotowia Ratunkowego (MOPR).\n\n\n\nCztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich od początku czerwca. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z ośrodków w tym mieście\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie wakacyjnym załogi karetek wodnych 144 pacjentów przekazały do szpitali. Stan dwóch osób był na tyle poważny, że transportowano je helikopterem LPR. Ratownicy karetek wodnych pomagali nie tylko żeglarzom, ale czasami również tym, którzy mieszkali nad brzegami jezior. Docierali do nich szybciej, niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne współpracowały często z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR-em. Strażacy wspomagali wodnych medyków w 24 akcjach, a policjanci w 27 akcjach.\n\n\n\n\"Jako MOPR podjęliśmy w mijającym sezonie letnim 231 interwencji, udzieliliśmy pomocy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 osób\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Podkreślił, że te statystyki dotyczą tylko okresu od początku czerwca do końca września, bo MOPR dyżuruje przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\n\n\n\n\nKolejny rok z rzędu najniebezpieczniejsze okazało się jezioro Tałty. Doszło na nim do dwóch śmiertelnych wypadków: w połowie czerwca zatonęła motorówka, pod pokładem której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (trwa w tej sprawie śledztwo ). W lipcu z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które mają szczęśliwy finał. Do obu doszło na jeziorze Boczne nieopodal Rydzewa. W obu przypadkach udało się akcjami resuscytacyjnymi przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób - 22-letni mężczyzna żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\"- powiedział Dylewski.\n\n\n\nZ obserwacji ratowników MOPR wynika, że w tym roku wypoczywający na Mazurach bardzo często wykazywali się brawurą, brakiem rozsądku. Dowodzi tego chociażby ostatnia akcja poszukiwawcza MOPR, do której doszło we wrześniu. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie było 6 akcji poszukiwawczych.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR mijającego lata wypływał do 121 akcji technicznych, które polegają na udzieleniu pomocy załogom, które utonęły na mieliźnie, kamieniach, czy z powodów technicznych nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\"- powiedział dyżurny MOPR. \n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_related_posts_active":1,"wp-to-buffer-pro":"a:1:{s:8:\"override\";s:1:\"0\";}","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":154382,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","spintaxed_cnt2":" \n\nZ dniem piątego października zakończył się okres, w którym karetki wodne pomagały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy, udzielając pomocy 325 pacjentom. Mazurskie Wodne Pogotowie Ratunkowe (MOPR) również udzieliło pomocy 321 osobom.\n\n\n\nOd początku czerwca cztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z miejscowych ośrodków\" - powiedział dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie najczęściej do ratunkowców wodnych zgłaszali się żeglarze, ale ratownicy pomagali także tym, którzy mieszkają nad brzegiem jeziora. Docierali oni do tych osób szybciej niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne często współpracowały z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR. Strażacy pomagali wodnym medykom w 24 akcjach, a policjanci w 27.\n\n\n\n\"Jako MOPR w mijającym sezonie letnim podjęliśmy 231 interwencji, pomogliśmy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 pacjentów\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Przypomniał także, że te statystyki dotyczą okresu od początku czerwca do końca września, ponieważ MOPR pełni dyżury przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\nW mijającym sezonie letnim najniebezpieczniejszym jeziorem okazało się jezioro Tałty. Miały miejsce tam dwa śmiertelne wypadki. W jednym z nich, który miał miejsce w połowie czerwca, zatonęła motorówka, na pokładzie której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (w tej sprawie trwa śledztwo). Drugi wypadek miał miejsce w lipcu, gdy z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które miały szczęśliwe zakończenie. Do obu doszło na jeziorze Boczne, w pobliżu Rydzewa. W obu przypadkach ratownicy wody udało się przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób, 22-letni mężczyzna, żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\" - powiedział Dylewski.\n\n\n\nRatownicy MOPR zauważyli, że wakacjowicze nie zawsze zachowują rozsądek i czasem wykazują brawurę. Przykładem jest akcja poszukiwawcza MOPR we wrześniu tego roku. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie odnotowano 6 takich akcji.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","original_ttl":"Koniec sezonu karetek wodnych na Wielkich Jeziorach Mazurskich","original_cnt":"\nPiątek był ostatnim dniem stacjonowania wodnych karetek pogotowia na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy i udzielili pomocy 325 pacjentom. Pomocy kolejnym 321 osobom na wodzie udzieliły też załogi Mazurskiego Wodnego Pogotowia Ratunkowego (MOPR).\n\n\n\nCztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich od początku czerwca. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z ośrodków w tym mieście\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie wakacyjnym załogi karetek wodnych 144 pacjentów przekazały do szpitali. Stan dwóch osób był na tyle poważny, że transportowano je helikopterem LPR. Ratownicy karetek wodnych pomagali nie tylko żeglarzom, ale czasami również tym, którzy mieszkali nad brzegami jezior. Docierali do nich szybciej, niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne współpracowały często z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR-em. Strażacy wspomagali wodnych medyków w 24 akcjach, a policjanci w 27 akcjach.\n\n\n\n\"Jako MOPR podjęliśmy w mijającym sezonie letnim 231 interwencji, udzieliliśmy pomocy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 osób\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Podkreślił, że te statystyki dotyczą tylko okresu od początku czerwca do końca września, bo MOPR dyżuruje przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\n\n\n\n\nKolejny rok z rzędu najniebezpieczniejsze okazało się jezioro Tałty. Doszło na nim do dwóch śmiertelnych wypadków: w połowie czerwca zatonęła motorówka, pod pokładem której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (trwa w tej sprawie śledztwo ). W lipcu z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które mają szczęśliwy finał. Do obu doszło na jeziorze Boczne nieopodal Rydzewa. W obu przypadkach udało się akcjami resuscytacyjnymi przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób - 22-letni mężczyzna żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\"- powiedział Dylewski.\n\n\n\nZ obserwacji ratowników MOPR wynika, że w tym roku wypoczywający na Mazurach bardzo często wykazywali się brawurą, brakiem rozsądku. Dowodzi tego chociażby ostatnia akcja poszukiwawcza MOPR, do której doszło we wrześniu. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie było 6 akcji poszukiwawczych.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR mijającego lata wypływał do 121 akcji technicznych, które polegają na udzieleniu pomocy załogom, które utonęły na mieliźnie, kamieniach, czy z powodów technicznych nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\"- powiedział dyżurny MOPR. \n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_related_posts_active":1,"wp-to-buffer-pro":"a:1:{s:8:\"override\";s:1:\"0\";}","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":154382,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nRatownicy MOPR zauważyli, że wakacjowicze nie zawsze zachowują rozsądek i czasem wykazują brawurę. Przykładem jest akcja poszukiwawcza MOPR we wrześniu tego roku. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie odnotowano 6 takich akcji.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","spintaxed_cnt2":" \n\nZ dniem piątego października zakończył się okres, w którym karetki wodne pomagały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy, udzielając pomocy 325 pacjentom. Mazurskie Wodne Pogotowie Ratunkowe (MOPR) również udzieliło pomocy 321 osobom.\n\n\n\nOd początku czerwca cztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z miejscowych ośrodków\" - powiedział dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie najczęściej do ratunkowców wodnych zgłaszali się żeglarze, ale ratownicy pomagali także tym, którzy mieszkają nad brzegiem jeziora. Docierali oni do tych osób szybciej niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne często współpracowały z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR. Strażacy pomagali wodnym medykom w 24 akcjach, a policjanci w 27.\n\n\n\n\"Jako MOPR w mijającym sezonie letnim podjęliśmy 231 interwencji, pomogliśmy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 pacjentów\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Przypomniał także, że te statystyki dotyczą okresu od początku czerwca do końca września, ponieważ MOPR pełni dyżury przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\nW mijającym sezonie letnim najniebezpieczniejszym jeziorem okazało się jezioro Tałty. Miały miejsce tam dwa śmiertelne wypadki. W jednym z nich, który miał miejsce w połowie czerwca, zatonęła motorówka, na pokładzie której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (w tej sprawie trwa śledztwo). Drugi wypadek miał miejsce w lipcu, gdy z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które miały szczęśliwe zakończenie. Do obu doszło na jeziorze Boczne, w pobliżu Rydzewa. W obu przypadkach ratownicy wody udało się przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób, 22-letni mężczyzna, żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\" - powiedział Dylewski.\n\n\n\nRatownicy MOPR zauważyli, że wakacjowicze nie zawsze zachowują rozsądek i czasem wykazują brawurę. Przykładem jest akcja poszukiwawcza MOPR we wrześniu tego roku. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie odnotowano 6 takich akcji.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","original_ttl":"Koniec sezonu karetek wodnych na Wielkich Jeziorach Mazurskich","original_cnt":"\nPiątek był ostatnim dniem stacjonowania wodnych karetek pogotowia na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy i udzielili pomocy 325 pacjentom. Pomocy kolejnym 321 osobom na wodzie udzieliły też załogi Mazurskiego Wodnego Pogotowia Ratunkowego (MOPR).\n\n\n\nCztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich od początku czerwca. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z ośrodków w tym mieście\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie wakacyjnym załogi karetek wodnych 144 pacjentów przekazały do szpitali. Stan dwóch osób był na tyle poważny, że transportowano je helikopterem LPR. Ratownicy karetek wodnych pomagali nie tylko żeglarzom, ale czasami również tym, którzy mieszkali nad brzegami jezior. Docierali do nich szybciej, niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne współpracowały często z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR-em. Strażacy wspomagali wodnych medyków w 24 akcjach, a policjanci w 27 akcjach.\n\n\n\n\"Jako MOPR podjęliśmy w mijającym sezonie letnim 231 interwencji, udzieliliśmy pomocy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 osób\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Podkreślił, że te statystyki dotyczą tylko okresu od początku czerwca do końca września, bo MOPR dyżuruje przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\n\n\n\n\nKolejny rok z rzędu najniebezpieczniejsze okazało się jezioro Tałty. Doszło na nim do dwóch śmiertelnych wypadków: w połowie czerwca zatonęła motorówka, pod pokładem której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (trwa w tej sprawie śledztwo ). W lipcu z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które mają szczęśliwy finał. Do obu doszło na jeziorze Boczne nieopodal Rydzewa. W obu przypadkach udało się akcjami resuscytacyjnymi przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób - 22-letni mężczyzna żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\"- powiedział Dylewski.\n\n\n\nZ obserwacji ratowników MOPR wynika, że w tym roku wypoczywający na Mazurach bardzo często wykazywali się brawurą, brakiem rozsądku. Dowodzi tego chociażby ostatnia akcja poszukiwawcza MOPR, do której doszło we wrześniu. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie było 6 akcji poszukiwawczych.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR mijającego lata wypływał do 121 akcji technicznych, które polegają na udzieleniu pomocy załogom, które utonęły na mieliźnie, kamieniach, czy z powodów technicznych nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\"- powiedział dyżurny MOPR. \n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_related_posts_active":1,"wp-to-buffer-pro":"a:1:{s:8:\"override\";s:1:\"0\";}","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":154382,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które miały szczęśliwe zakończenie. Do obu doszło na jeziorze Boczne, w pobliżu Rydzewa. W obu przypadkach ratownicy wody udało się przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób, 22-letni mężczyzna, żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\" - powiedział Dylewski.\n\n\n\nRatownicy MOPR zauważyli, że wakacjowicze nie zawsze zachowują rozsądek i czasem wykazują brawurę. Przykładem jest akcja poszukiwawcza MOPR we wrześniu tego roku. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie odnotowano 6 takich akcji.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","spintaxed_cnt2":" \n\nZ dniem piątego października zakończył się okres, w którym karetki wodne pomagały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy, udzielając pomocy 325 pacjentom. Mazurskie Wodne Pogotowie Ratunkowe (MOPR) również udzieliło pomocy 321 osobom.\n\n\n\nOd początku czerwca cztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z miejscowych ośrodków\" - powiedział dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie najczęściej do ratunkowców wodnych zgłaszali się żeglarze, ale ratownicy pomagali także tym, którzy mieszkają nad brzegiem jeziora. Docierali oni do tych osób szybciej niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne często współpracowały z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR. Strażacy pomagali wodnym medykom w 24 akcjach, a policjanci w 27.\n\n\n\n\"Jako MOPR w mijającym sezonie letnim podjęliśmy 231 interwencji, pomogliśmy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 pacjentów\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Przypomniał także, że te statystyki dotyczą okresu od początku czerwca do końca września, ponieważ MOPR pełni dyżury przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\nW mijającym sezonie letnim najniebezpieczniejszym jeziorem okazało się jezioro Tałty. Miały miejsce tam dwa śmiertelne wypadki. W jednym z nich, który miał miejsce w połowie czerwca, zatonęła motorówka, na pokładzie której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (w tej sprawie trwa śledztwo). Drugi wypadek miał miejsce w lipcu, gdy z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które miały szczęśliwe zakończenie. Do obu doszło na jeziorze Boczne, w pobliżu Rydzewa. W obu przypadkach ratownicy wody udało się przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób, 22-letni mężczyzna, żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\" - powiedział Dylewski.\n\n\n\nRatownicy MOPR zauważyli, że wakacjowicze nie zawsze zachowują rozsądek i czasem wykazują brawurę. Przykładem jest akcja poszukiwawcza MOPR we wrześniu tego roku. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie odnotowano 6 takich akcji.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","original_ttl":"Koniec sezonu karetek wodnych na Wielkich Jeziorach Mazurskich","original_cnt":"\nPiątek był ostatnim dniem stacjonowania wodnych karetek pogotowia na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy i udzielili pomocy 325 pacjentom. Pomocy kolejnym 321 osobom na wodzie udzieliły też załogi Mazurskiego Wodnego Pogotowia Ratunkowego (MOPR).\n\n\n\nCztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich od początku czerwca. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z ośrodków w tym mieście\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie wakacyjnym załogi karetek wodnych 144 pacjentów przekazały do szpitali. Stan dwóch osób był na tyle poważny, że transportowano je helikopterem LPR. Ratownicy karetek wodnych pomagali nie tylko żeglarzom, ale czasami również tym, którzy mieszkali nad brzegami jezior. Docierali do nich szybciej, niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne współpracowały często z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR-em. Strażacy wspomagali wodnych medyków w 24 akcjach, a policjanci w 27 akcjach.\n\n\n\n\"Jako MOPR podjęliśmy w mijającym sezonie letnim 231 interwencji, udzieliliśmy pomocy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 osób\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Podkreślił, że te statystyki dotyczą tylko okresu od początku czerwca do końca września, bo MOPR dyżuruje przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\n\n\n\n\nKolejny rok z rzędu najniebezpieczniejsze okazało się jezioro Tałty. Doszło na nim do dwóch śmiertelnych wypadków: w połowie czerwca zatonęła motorówka, pod pokładem której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (trwa w tej sprawie śledztwo ). W lipcu z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które mają szczęśliwy finał. Do obu doszło na jeziorze Boczne nieopodal Rydzewa. W obu przypadkach udało się akcjami resuscytacyjnymi przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób - 22-letni mężczyzna żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\"- powiedział Dylewski.\n\n\n\nZ obserwacji ratowników MOPR wynika, że w tym roku wypoczywający na Mazurach bardzo często wykazywali się brawurą, brakiem rozsądku. Dowodzi tego chociażby ostatnia akcja poszukiwawcza MOPR, do której doszło we wrześniu. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie było 6 akcji poszukiwawczych.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR mijającego lata wypływał do 121 akcji technicznych, które polegają na udzieleniu pomocy załogom, które utonęły na mieliźnie, kamieniach, czy z powodów technicznych nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\"- powiedział dyżurny MOPR. \n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_related_posts_active":1,"wp-to-buffer-pro":"a:1:{s:8:\"override\";s:1:\"0\";}","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":154382,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nW mijającym sezonie letnim najniebezpieczniejszym jeziorem okazało się jezioro Tałty. Miały miejsce tam dwa śmiertelne wypadki. W jednym z nich, który miał miejsce w połowie czerwca, zatonęła motorówka, na pokładzie której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (w tej sprawie trwa śledztwo). Drugi wypadek miał miejsce w lipcu, gdy z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które miały szczęśliwe zakończenie. Do obu doszło na jeziorze Boczne, w pobliżu Rydzewa. W obu przypadkach ratownicy wody udało się przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób, 22-letni mężczyzna, żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\" - powiedział Dylewski.\n\n\n\nRatownicy MOPR zauważyli, że wakacjowicze nie zawsze zachowują rozsądek i czasem wykazują brawurę. Przykładem jest akcja poszukiwawcza MOPR we wrześniu tego roku. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie odnotowano 6 takich akcji.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","spintaxed_cnt2":" \n\nZ dniem piątego października zakończył się okres, w którym karetki wodne pomagały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy, udzielając pomocy 325 pacjentom. Mazurskie Wodne Pogotowie Ratunkowe (MOPR) również udzieliło pomocy 321 osobom.\n\n\n\nOd początku czerwca cztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z miejscowych ośrodków\" - powiedział dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie najczęściej do ratunkowców wodnych zgłaszali się żeglarze, ale ratownicy pomagali także tym, którzy mieszkają nad brzegiem jeziora. Docierali oni do tych osób szybciej niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne często współpracowały z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR. Strażacy pomagali wodnym medykom w 24 akcjach, a policjanci w 27.\n\n\n\n\"Jako MOPR w mijającym sezonie letnim podjęliśmy 231 interwencji, pomogliśmy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 pacjentów\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Przypomniał także, że te statystyki dotyczą okresu od początku czerwca do końca września, ponieważ MOPR pełni dyżury przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\nW mijającym sezonie letnim najniebezpieczniejszym jeziorem okazało się jezioro Tałty. Miały miejsce tam dwa śmiertelne wypadki. W jednym z nich, który miał miejsce w połowie czerwca, zatonęła motorówka, na pokładzie której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (w tej sprawie trwa śledztwo). Drugi wypadek miał miejsce w lipcu, gdy z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które miały szczęśliwe zakończenie. Do obu doszło na jeziorze Boczne, w pobliżu Rydzewa. W obu przypadkach ratownicy wody udało się przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób, 22-letni mężczyzna, żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\" - powiedział Dylewski.\n\n\n\nRatownicy MOPR zauważyli, że wakacjowicze nie zawsze zachowują rozsądek i czasem wykazują brawurę. Przykładem jest akcja poszukiwawcza MOPR we wrześniu tego roku. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie odnotowano 6 takich akcji.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","original_ttl":"Koniec sezonu karetek wodnych na Wielkich Jeziorach Mazurskich","original_cnt":"\nPiątek był ostatnim dniem stacjonowania wodnych karetek pogotowia na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy i udzielili pomocy 325 pacjentom. Pomocy kolejnym 321 osobom na wodzie udzieliły też załogi Mazurskiego Wodnego Pogotowia Ratunkowego (MOPR).\n\n\n\nCztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich od początku czerwca. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z ośrodków w tym mieście\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie wakacyjnym załogi karetek wodnych 144 pacjentów przekazały do szpitali. Stan dwóch osób był na tyle poważny, że transportowano je helikopterem LPR. Ratownicy karetek wodnych pomagali nie tylko żeglarzom, ale czasami również tym, którzy mieszkali nad brzegami jezior. Docierali do nich szybciej, niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne współpracowały często z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR-em. Strażacy wspomagali wodnych medyków w 24 akcjach, a policjanci w 27 akcjach.\n\n\n\n\"Jako MOPR podjęliśmy w mijającym sezonie letnim 231 interwencji, udzieliliśmy pomocy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 osób\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Podkreślił, że te statystyki dotyczą tylko okresu od początku czerwca do końca września, bo MOPR dyżuruje przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\n\n\n\n\nKolejny rok z rzędu najniebezpieczniejsze okazało się jezioro Tałty. Doszło na nim do dwóch śmiertelnych wypadków: w połowie czerwca zatonęła motorówka, pod pokładem której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (trwa w tej sprawie śledztwo ). W lipcu z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które mają szczęśliwy finał. Do obu doszło na jeziorze Boczne nieopodal Rydzewa. W obu przypadkach udało się akcjami resuscytacyjnymi przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób - 22-letni mężczyzna żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\"- powiedział Dylewski.\n\n\n\nZ obserwacji ratowników MOPR wynika, że w tym roku wypoczywający na Mazurach bardzo często wykazywali się brawurą, brakiem rozsądku. Dowodzi tego chociażby ostatnia akcja poszukiwawcza MOPR, do której doszło we wrześniu. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie było 6 akcji poszukiwawczych.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR mijającego lata wypływał do 121 akcji technicznych, które polegają na udzieleniu pomocy załogom, które utonęły na mieliźnie, kamieniach, czy z powodów technicznych nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\"- powiedział dyżurny MOPR. \n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_related_posts_active":1,"wp-to-buffer-pro":"a:1:{s:8:\"override\";s:1:\"0\";}","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":154382,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\n\"Jako MOPR w mijającym sezonie letnim podjęliśmy 231 interwencji, pomogliśmy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 pacjentów\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Przypomniał także, że te statystyki dotyczą okresu od początku czerwca do końca września, ponieważ MOPR pełni dyżury przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\nW mijającym sezonie letnim najniebezpieczniejszym jeziorem okazało się jezioro Tałty. Miały miejsce tam dwa śmiertelne wypadki. W jednym z nich, który miał miejsce w połowie czerwca, zatonęła motorówka, na pokładzie której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (w tej sprawie trwa śledztwo). Drugi wypadek miał miejsce w lipcu, gdy z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które miały szczęśliwe zakończenie. Do obu doszło na jeziorze Boczne, w pobliżu Rydzewa. W obu przypadkach ratownicy wody udało się przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób, 22-letni mężczyzna, żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\" - powiedział Dylewski.\n\n\n\nRatownicy MOPR zauważyli, że wakacjowicze nie zawsze zachowują rozsądek i czasem wykazują brawurę. Przykładem jest akcja poszukiwawcza MOPR we wrześniu tego roku. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie odnotowano 6 takich akcji.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","spintaxed_cnt2":" \n\nZ dniem piątego października zakończył się okres, w którym karetki wodne pomagały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy, udzielając pomocy 325 pacjentom. Mazurskie Wodne Pogotowie Ratunkowe (MOPR) również udzieliło pomocy 321 osobom.\n\n\n\nOd początku czerwca cztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z miejscowych ośrodków\" - powiedział dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie najczęściej do ratunkowców wodnych zgłaszali się żeglarze, ale ratownicy pomagali także tym, którzy mieszkają nad brzegiem jeziora. Docierali oni do tych osób szybciej niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne często współpracowały z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR. Strażacy pomagali wodnym medykom w 24 akcjach, a policjanci w 27.\n\n\n\n\"Jako MOPR w mijającym sezonie letnim podjęliśmy 231 interwencji, pomogliśmy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 pacjentów\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Przypomniał także, że te statystyki dotyczą okresu od początku czerwca do końca września, ponieważ MOPR pełni dyżury przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\nW mijającym sezonie letnim najniebezpieczniejszym jeziorem okazało się jezioro Tałty. Miały miejsce tam dwa śmiertelne wypadki. W jednym z nich, który miał miejsce w połowie czerwca, zatonęła motorówka, na pokładzie której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (w tej sprawie trwa śledztwo). Drugi wypadek miał miejsce w lipcu, gdy z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które miały szczęśliwe zakończenie. Do obu doszło na jeziorze Boczne, w pobliżu Rydzewa. W obu przypadkach ratownicy wody udało się przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób, 22-letni mężczyzna, żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\" - powiedział Dylewski.\n\n\n\nRatownicy MOPR zauważyli, że wakacjowicze nie zawsze zachowują rozsądek i czasem wykazują brawurę. Przykładem jest akcja poszukiwawcza MOPR we wrześniu tego roku. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie odnotowano 6 takich akcji.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","original_ttl":"Koniec sezonu karetek wodnych na Wielkich Jeziorach Mazurskich","original_cnt":"\nPiątek był ostatnim dniem stacjonowania wodnych karetek pogotowia na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy i udzielili pomocy 325 pacjentom. Pomocy kolejnym 321 osobom na wodzie udzieliły też załogi Mazurskiego Wodnego Pogotowia Ratunkowego (MOPR).\n\n\n\nCztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich od początku czerwca. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z ośrodków w tym mieście\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie wakacyjnym załogi karetek wodnych 144 pacjentów przekazały do szpitali. Stan dwóch osób był na tyle poważny, że transportowano je helikopterem LPR. Ratownicy karetek wodnych pomagali nie tylko żeglarzom, ale czasami również tym, którzy mieszkali nad brzegami jezior. Docierali do nich szybciej, niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne współpracowały często z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR-em. Strażacy wspomagali wodnych medyków w 24 akcjach, a policjanci w 27 akcjach.\n\n\n\n\"Jako MOPR podjęliśmy w mijającym sezonie letnim 231 interwencji, udzieliliśmy pomocy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 osób\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Podkreślił, że te statystyki dotyczą tylko okresu od początku czerwca do końca września, bo MOPR dyżuruje przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\n\n\n\n\nKolejny rok z rzędu najniebezpieczniejsze okazało się jezioro Tałty. Doszło na nim do dwóch śmiertelnych wypadków: w połowie czerwca zatonęła motorówka, pod pokładem której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (trwa w tej sprawie śledztwo ). W lipcu z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które mają szczęśliwy finał. Do obu doszło na jeziorze Boczne nieopodal Rydzewa. W obu przypadkach udało się akcjami resuscytacyjnymi przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób - 22-letni mężczyzna żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\"- powiedział Dylewski.\n\n\n\nZ obserwacji ratowników MOPR wynika, że w tym roku wypoczywający na Mazurach bardzo często wykazywali się brawurą, brakiem rozsądku. Dowodzi tego chociażby ostatnia akcja poszukiwawcza MOPR, do której doszło we wrześniu. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie było 6 akcji poszukiwawczych.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR mijającego lata wypływał do 121 akcji technicznych, które polegają na udzieleniu pomocy załogom, które utonęły na mieliźnie, kamieniach, czy z powodów technicznych nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\"- powiedział dyżurny MOPR. \n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_related_posts_active":1,"wp-to-buffer-pro":"a:1:{s:8:\"override\";s:1:\"0\";}","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":154382,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nKaretki wodne często współpracowały z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR. Strażacy pomagali wodnym medykom w 24 akcjach, a policjanci w 27.\n\n\n\n\"Jako MOPR w mijającym sezonie letnim podjęliśmy 231 interwencji, pomogliśmy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 pacjentów\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Przypomniał także, że te statystyki dotyczą okresu od początku czerwca do końca września, ponieważ MOPR pełni dyżury przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\nW mijającym sezonie letnim najniebezpieczniejszym jeziorem okazało się jezioro Tałty. Miały miejsce tam dwa śmiertelne wypadki. W jednym z nich, który miał miejsce w połowie czerwca, zatonęła motorówka, na pokładzie której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (w tej sprawie trwa śledztwo). Drugi wypadek miał miejsce w lipcu, gdy z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które miały szczęśliwe zakończenie. Do obu doszło na jeziorze Boczne, w pobliżu Rydzewa. W obu przypadkach ratownicy wody udało się przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób, 22-letni mężczyzna, żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\" - powiedział Dylewski.\n\n\n\nRatownicy MOPR zauważyli, że wakacjowicze nie zawsze zachowują rozsądek i czasem wykazują brawurę. Przykładem jest akcja poszukiwawcza MOPR we wrześniu tego roku. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie odnotowano 6 takich akcji.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","spintaxed_cnt2":" \n\nZ dniem piątego października zakończył się okres, w którym karetki wodne pomagały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy, udzielając pomocy 325 pacjentom. Mazurskie Wodne Pogotowie Ratunkowe (MOPR) również udzieliło pomocy 321 osobom.\n\n\n\nOd początku czerwca cztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z miejscowych ośrodków\" - powiedział dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie najczęściej do ratunkowców wodnych zgłaszali się żeglarze, ale ratownicy pomagali także tym, którzy mieszkają nad brzegiem jeziora. Docierali oni do tych osób szybciej niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne często współpracowały z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR. Strażacy pomagali wodnym medykom w 24 akcjach, a policjanci w 27.\n\n\n\n\"Jako MOPR w mijającym sezonie letnim podjęliśmy 231 interwencji, pomogliśmy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 pacjentów\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Przypomniał także, że te statystyki dotyczą okresu od początku czerwca do końca września, ponieważ MOPR pełni dyżury przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\nW mijającym sezonie letnim najniebezpieczniejszym jeziorem okazało się jezioro Tałty. Miały miejsce tam dwa śmiertelne wypadki. W jednym z nich, który miał miejsce w połowie czerwca, zatonęła motorówka, na pokładzie której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (w tej sprawie trwa śledztwo). Drugi wypadek miał miejsce w lipcu, gdy z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które miały szczęśliwe zakończenie. Do obu doszło na jeziorze Boczne, w pobliżu Rydzewa. W obu przypadkach ratownicy wody udało się przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób, 22-letni mężczyzna, żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\" - powiedział Dylewski.\n\n\n\nRatownicy MOPR zauważyli, że wakacjowicze nie zawsze zachowują rozsądek i czasem wykazują brawurę. Przykładem jest akcja poszukiwawcza MOPR we wrześniu tego roku. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie odnotowano 6 takich akcji.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","original_ttl":"Koniec sezonu karetek wodnych na Wielkich Jeziorach Mazurskich","original_cnt":"\nPiątek był ostatnim dniem stacjonowania wodnych karetek pogotowia na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy i udzielili pomocy 325 pacjentom. Pomocy kolejnym 321 osobom na wodzie udzieliły też załogi Mazurskiego Wodnego Pogotowia Ratunkowego (MOPR).\n\n\n\nCztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich od początku czerwca. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z ośrodków w tym mieście\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie wakacyjnym załogi karetek wodnych 144 pacjentów przekazały do szpitali. Stan dwóch osób był na tyle poważny, że transportowano je helikopterem LPR. Ratownicy karetek wodnych pomagali nie tylko żeglarzom, ale czasami również tym, którzy mieszkali nad brzegami jezior. Docierali do nich szybciej, niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne współpracowały często z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR-em. Strażacy wspomagali wodnych medyków w 24 akcjach, a policjanci w 27 akcjach.\n\n\n\n\"Jako MOPR podjęliśmy w mijającym sezonie letnim 231 interwencji, udzieliliśmy pomocy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 osób\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Podkreślił, że te statystyki dotyczą tylko okresu od początku czerwca do końca września, bo MOPR dyżuruje przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\n\n\n\n\nKolejny rok z rzędu najniebezpieczniejsze okazało się jezioro Tałty. Doszło na nim do dwóch śmiertelnych wypadków: w połowie czerwca zatonęła motorówka, pod pokładem której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (trwa w tej sprawie śledztwo ). W lipcu z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które mają szczęśliwy finał. Do obu doszło na jeziorze Boczne nieopodal Rydzewa. W obu przypadkach udało się akcjami resuscytacyjnymi przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób - 22-letni mężczyzna żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\"- powiedział Dylewski.\n\n\n\nZ obserwacji ratowników MOPR wynika, że w tym roku wypoczywający na Mazurach bardzo często wykazywali się brawurą, brakiem rozsądku. Dowodzi tego chociażby ostatnia akcja poszukiwawcza MOPR, do której doszło we wrześniu. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie było 6 akcji poszukiwawczych.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR mijającego lata wypływał do 121 akcji technicznych, które polegają na udzieleniu pomocy załogom, które utonęły na mieliźnie, kamieniach, czy z powodów technicznych nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\"- powiedział dyżurny MOPR. \n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_related_posts_active":1,"wp-to-buffer-pro":"a:1:{s:8:\"override\";s:1:\"0\";}","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":154382,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nW mijającym sezonie najczęściej do ratunkowców wodnych zgłaszali się żeglarze, ale ratownicy pomagali także tym, którzy mieszkają nad brzegiem jeziora. Docierali oni do tych osób szybciej niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne często współpracowały z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR. Strażacy pomagali wodnym medykom w 24 akcjach, a policjanci w 27.\n\n\n\n\"Jako MOPR w mijającym sezonie letnim podjęliśmy 231 interwencji, pomogliśmy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 pacjentów\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Przypomniał także, że te statystyki dotyczą okresu od początku czerwca do końca września, ponieważ MOPR pełni dyżury przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\nW mijającym sezonie letnim najniebezpieczniejszym jeziorem okazało się jezioro Tałty. Miały miejsce tam dwa śmiertelne wypadki. W jednym z nich, który miał miejsce w połowie czerwca, zatonęła motorówka, na pokładzie której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (w tej sprawie trwa śledztwo). Drugi wypadek miał miejsce w lipcu, gdy z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które miały szczęśliwe zakończenie. Do obu doszło na jeziorze Boczne, w pobliżu Rydzewa. W obu przypadkach ratownicy wody udało się przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób, 22-letni mężczyzna, żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\" - powiedział Dylewski.\n\n\n\nRatownicy MOPR zauważyli, że wakacjowicze nie zawsze zachowują rozsądek i czasem wykazują brawurę. Przykładem jest akcja poszukiwawcza MOPR we wrześniu tego roku. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie odnotowano 6 takich akcji.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","spintaxed_cnt2":" \n\nZ dniem piątego października zakończył się okres, w którym karetki wodne pomagały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy, udzielając pomocy 325 pacjentom. Mazurskie Wodne Pogotowie Ratunkowe (MOPR) również udzieliło pomocy 321 osobom.\n\n\n\nOd początku czerwca cztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z miejscowych ośrodków\" - powiedział dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie najczęściej do ratunkowców wodnych zgłaszali się żeglarze, ale ratownicy pomagali także tym, którzy mieszkają nad brzegiem jeziora. Docierali oni do tych osób szybciej niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne często współpracowały z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR. Strażacy pomagali wodnym medykom w 24 akcjach, a policjanci w 27.\n\n\n\n\"Jako MOPR w mijającym sezonie letnim podjęliśmy 231 interwencji, pomogliśmy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 pacjentów\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Przypomniał także, że te statystyki dotyczą okresu od początku czerwca do końca września, ponieważ MOPR pełni dyżury przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\nW mijającym sezonie letnim najniebezpieczniejszym jeziorem okazało się jezioro Tałty. Miały miejsce tam dwa śmiertelne wypadki. W jednym z nich, który miał miejsce w połowie czerwca, zatonęła motorówka, na pokładzie której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (w tej sprawie trwa śledztwo). Drugi wypadek miał miejsce w lipcu, gdy z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które miały szczęśliwe zakończenie. Do obu doszło na jeziorze Boczne, w pobliżu Rydzewa. W obu przypadkach ratownicy wody udało się przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób, 22-letni mężczyzna, żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\" - powiedział Dylewski.\n\n\n\nRatownicy MOPR zauważyli, że wakacjowicze nie zawsze zachowują rozsądek i czasem wykazują brawurę. Przykładem jest akcja poszukiwawcza MOPR we wrześniu tego roku. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie odnotowano 6 takich akcji.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","original_ttl":"Koniec sezonu karetek wodnych na Wielkich Jeziorach Mazurskich","original_cnt":"\nPiątek był ostatnim dniem stacjonowania wodnych karetek pogotowia na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy i udzielili pomocy 325 pacjentom. Pomocy kolejnym 321 osobom na wodzie udzieliły też załogi Mazurskiego Wodnego Pogotowia Ratunkowego (MOPR).\n\n\n\nCztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich od początku czerwca. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z ośrodków w tym mieście\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie wakacyjnym załogi karetek wodnych 144 pacjentów przekazały do szpitali. Stan dwóch osób był na tyle poważny, że transportowano je helikopterem LPR. Ratownicy karetek wodnych pomagali nie tylko żeglarzom, ale czasami również tym, którzy mieszkali nad brzegami jezior. Docierali do nich szybciej, niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne współpracowały często z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR-em. Strażacy wspomagali wodnych medyków w 24 akcjach, a policjanci w 27 akcjach.\n\n\n\n\"Jako MOPR podjęliśmy w mijającym sezonie letnim 231 interwencji, udzieliliśmy pomocy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 osób\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Podkreślił, że te statystyki dotyczą tylko okresu od początku czerwca do końca września, bo MOPR dyżuruje przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\n\n\n\n\nKolejny rok z rzędu najniebezpieczniejsze okazało się jezioro Tałty. Doszło na nim do dwóch śmiertelnych wypadków: w połowie czerwca zatonęła motorówka, pod pokładem której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (trwa w tej sprawie śledztwo ). W lipcu z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które mają szczęśliwy finał. Do obu doszło na jeziorze Boczne nieopodal Rydzewa. W obu przypadkach udało się akcjami resuscytacyjnymi przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób - 22-letni mężczyzna żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\"- powiedział Dylewski.\n\n\n\nZ obserwacji ratowników MOPR wynika, że w tym roku wypoczywający na Mazurach bardzo często wykazywali się brawurą, brakiem rozsądku. Dowodzi tego chociażby ostatnia akcja poszukiwawcza MOPR, do której doszło we wrześniu. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie było 6 akcji poszukiwawczych.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR mijającego lata wypływał do 121 akcji technicznych, które polegają na udzieleniu pomocy załogom, które utonęły na mieliźnie, kamieniach, czy z powodów technicznych nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\"- powiedział dyżurny MOPR. \n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_related_posts_active":1,"wp-to-buffer-pro":"a:1:{s:8:\"override\";s:1:\"0\";}","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":154382,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nOd początku czerwca cztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z miejscowych ośrodków\" - powiedział dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie najczęściej do ratunkowców wodnych zgłaszali się żeglarze, ale ratownicy pomagali także tym, którzy mieszkają nad brzegiem jeziora. Docierali oni do tych osób szybciej niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne często współpracowały z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR. Strażacy pomagali wodnym medykom w 24 akcjach, a policjanci w 27.\n\n\n\n\"Jako MOPR w mijającym sezonie letnim podjęliśmy 231 interwencji, pomogliśmy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 pacjentów\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Przypomniał także, że te statystyki dotyczą okresu od początku czerwca do końca września, ponieważ MOPR pełni dyżury przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\nW mijającym sezonie letnim najniebezpieczniejszym jeziorem okazało się jezioro Tałty. Miały miejsce tam dwa śmiertelne wypadki. W jednym z nich, który miał miejsce w połowie czerwca, zatonęła motorówka, na pokładzie której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (w tej sprawie trwa śledztwo). Drugi wypadek miał miejsce w lipcu, gdy z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które miały szczęśliwe zakończenie. Do obu doszło na jeziorze Boczne, w pobliżu Rydzewa. W obu przypadkach ratownicy wody udało się przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób, 22-letni mężczyzna, żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\" - powiedział Dylewski.\n\n\n\nRatownicy MOPR zauważyli, że wakacjowicze nie zawsze zachowują rozsądek i czasem wykazują brawurę. Przykładem jest akcja poszukiwawcza MOPR we wrześniu tego roku. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie odnotowano 6 takich akcji.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","spintaxed_cnt2":" \n\nZ dniem piątego października zakończył się okres, w którym karetki wodne pomagały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy, udzielając pomocy 325 pacjentom. Mazurskie Wodne Pogotowie Ratunkowe (MOPR) również udzieliło pomocy 321 osobom.\n\n\n\nOd początku czerwca cztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z miejscowych ośrodków\" - powiedział dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie najczęściej do ratunkowców wodnych zgłaszali się żeglarze, ale ratownicy pomagali także tym, którzy mieszkają nad brzegiem jeziora. Docierali oni do tych osób szybciej niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne często współpracowały z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR. Strażacy pomagali wodnym medykom w 24 akcjach, a policjanci w 27.\n\n\n\n\"Jako MOPR w mijającym sezonie letnim podjęliśmy 231 interwencji, pomogliśmy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 pacjentów\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Przypomniał także, że te statystyki dotyczą okresu od początku czerwca do końca września, ponieważ MOPR pełni dyżury przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\nW mijającym sezonie letnim najniebezpieczniejszym jeziorem okazało się jezioro Tałty. Miały miejsce tam dwa śmiertelne wypadki. W jednym z nich, który miał miejsce w połowie czerwca, zatonęła motorówka, na pokładzie której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (w tej sprawie trwa śledztwo). Drugi wypadek miał miejsce w lipcu, gdy z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które miały szczęśliwe zakończenie. Do obu doszło na jeziorze Boczne, w pobliżu Rydzewa. W obu przypadkach ratownicy wody udało się przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób, 22-letni mężczyzna, żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\" - powiedział Dylewski.\n\n\n\nRatownicy MOPR zauważyli, że wakacjowicze nie zawsze zachowują rozsądek i czasem wykazują brawurę. Przykładem jest akcja poszukiwawcza MOPR we wrześniu tego roku. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie odnotowano 6 takich akcji.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","original_ttl":"Koniec sezonu karetek wodnych na Wielkich Jeziorach Mazurskich","original_cnt":"\nPiątek był ostatnim dniem stacjonowania wodnych karetek pogotowia na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy i udzielili pomocy 325 pacjentom. Pomocy kolejnym 321 osobom na wodzie udzieliły też załogi Mazurskiego Wodnego Pogotowia Ratunkowego (MOPR).\n\n\n\nCztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich od początku czerwca. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z ośrodków w tym mieście\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie wakacyjnym załogi karetek wodnych 144 pacjentów przekazały do szpitali. Stan dwóch osób był na tyle poważny, że transportowano je helikopterem LPR. Ratownicy karetek wodnych pomagali nie tylko żeglarzom, ale czasami również tym, którzy mieszkali nad brzegami jezior. Docierali do nich szybciej, niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne współpracowały często z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR-em. Strażacy wspomagali wodnych medyków w 24 akcjach, a policjanci w 27 akcjach.\n\n\n\n\"Jako MOPR podjęliśmy w mijającym sezonie letnim 231 interwencji, udzieliliśmy pomocy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 osób\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Podkreślił, że te statystyki dotyczą tylko okresu od początku czerwca do końca września, bo MOPR dyżuruje przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\n\n\n\n\nKolejny rok z rzędu najniebezpieczniejsze okazało się jezioro Tałty. Doszło na nim do dwóch śmiertelnych wypadków: w połowie czerwca zatonęła motorówka, pod pokładem której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (trwa w tej sprawie śledztwo ). W lipcu z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które mają szczęśliwy finał. Do obu doszło na jeziorze Boczne nieopodal Rydzewa. W obu przypadkach udało się akcjami resuscytacyjnymi przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób - 22-letni mężczyzna żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\"- powiedział Dylewski.\n\n\n\nZ obserwacji ratowników MOPR wynika, że w tym roku wypoczywający na Mazurach bardzo często wykazywali się brawurą, brakiem rozsądku. Dowodzi tego chociażby ostatnia akcja poszukiwawcza MOPR, do której doszło we wrześniu. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie było 6 akcji poszukiwawczych.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR mijającego lata wypływał do 121 akcji technicznych, które polegają na udzieleniu pomocy załogom, które utonęły na mieliźnie, kamieniach, czy z powodów technicznych nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\"- powiedział dyżurny MOPR. \n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_related_posts_active":1,"wp-to-buffer-pro":"a:1:{s:8:\"override\";s:1:\"0\";}","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":154382,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nZ dniem piątego października zakończył się okres, w którym karetki wodne pomagały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy, udzielając pomocy 325 pacjentom. Mazurskie Wodne Pogotowie Ratunkowe (MOPR) również udzieliło pomocy 321 osobom.\n\n\n\nOd początku czerwca cztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z miejscowych ośrodków\" - powiedział dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie najczęściej do ratunkowców wodnych zgłaszali się żeglarze, ale ratownicy pomagali także tym, którzy mieszkają nad brzegiem jeziora. Docierali oni do tych osób szybciej niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne często współpracowały z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR. Strażacy pomagali wodnym medykom w 24 akcjach, a policjanci w 27.\n\n\n\n\"Jako MOPR w mijającym sezonie letnim podjęliśmy 231 interwencji, pomogliśmy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 pacjentów\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Przypomniał także, że te statystyki dotyczą okresu od początku czerwca do końca września, ponieważ MOPR pełni dyżury przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\nW mijającym sezonie letnim najniebezpieczniejszym jeziorem okazało się jezioro Tałty. Miały miejsce tam dwa śmiertelne wypadki. W jednym z nich, który miał miejsce w połowie czerwca, zatonęła motorówka, na pokładzie której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (w tej sprawie trwa śledztwo). Drugi wypadek miał miejsce w lipcu, gdy z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które miały szczęśliwe zakończenie. Do obu doszło na jeziorze Boczne, w pobliżu Rydzewa. W obu przypadkach ratownicy wody udało się przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób, 22-letni mężczyzna, żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\" - powiedział Dylewski.\n\n\n\nRatownicy MOPR zauważyli, że wakacjowicze nie zawsze zachowują rozsądek i czasem wykazują brawurę. Przykładem jest akcja poszukiwawcza MOPR we wrześniu tego roku. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie odnotowano 6 takich akcji.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","spintaxed_cnt2":" \n\nZ dniem piątego października zakończył się okres, w którym karetki wodne pomagały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy, udzielając pomocy 325 pacjentom. Mazurskie Wodne Pogotowie Ratunkowe (MOPR) również udzieliło pomocy 321 osobom.\n\n\n\nOd początku czerwca cztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z miejscowych ośrodków\" - powiedział dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie najczęściej do ratunkowców wodnych zgłaszali się żeglarze, ale ratownicy pomagali także tym, którzy mieszkają nad brzegiem jeziora. Docierali oni do tych osób szybciej niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne często współpracowały z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR. Strażacy pomagali wodnym medykom w 24 akcjach, a policjanci w 27.\n\n\n\n\"Jako MOPR w mijającym sezonie letnim podjęliśmy 231 interwencji, pomogliśmy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 pacjentów\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Przypomniał także, że te statystyki dotyczą okresu od początku czerwca do końca września, ponieważ MOPR pełni dyżury przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\nW mijającym sezonie letnim najniebezpieczniejszym jeziorem okazało się jezioro Tałty. Miały miejsce tam dwa śmiertelne wypadki. W jednym z nich, który miał miejsce w połowie czerwca, zatonęła motorówka, na pokładzie której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (w tej sprawie trwa śledztwo). Drugi wypadek miał miejsce w lipcu, gdy z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które miały szczęśliwe zakończenie. Do obu doszło na jeziorze Boczne, w pobliżu Rydzewa. W obu przypadkach ratownicy wody udało się przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób, 22-letni mężczyzna, żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\" - powiedział Dylewski.\n\n\n\nRatownicy MOPR zauważyli, że wakacjowicze nie zawsze zachowują rozsądek i czasem wykazują brawurę. Przykładem jest akcja poszukiwawcza MOPR we wrześniu tego roku. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie odnotowano 6 takich akcji.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","original_ttl":"Koniec sezonu karetek wodnych na Wielkich Jeziorach Mazurskich","original_cnt":"\nPiątek był ostatnim dniem stacjonowania wodnych karetek pogotowia na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy i udzielili pomocy 325 pacjentom. Pomocy kolejnym 321 osobom na wodzie udzieliły też załogi Mazurskiego Wodnego Pogotowia Ratunkowego (MOPR).\n\n\n\nCztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich od początku czerwca. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z ośrodków w tym mieście\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie wakacyjnym załogi karetek wodnych 144 pacjentów przekazały do szpitali. Stan dwóch osób był na tyle poważny, że transportowano je helikopterem LPR. Ratownicy karetek wodnych pomagali nie tylko żeglarzom, ale czasami również tym, którzy mieszkali nad brzegami jezior. Docierali do nich szybciej, niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne współpracowały często z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR-em. Strażacy wspomagali wodnych medyków w 24 akcjach, a policjanci w 27 akcjach.\n\n\n\n\"Jako MOPR podjęliśmy w mijającym sezonie letnim 231 interwencji, udzieliliśmy pomocy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 osób\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Podkreślił, że te statystyki dotyczą tylko okresu od początku czerwca do końca września, bo MOPR dyżuruje przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\n\n\n\n\nKolejny rok z rzędu najniebezpieczniejsze okazało się jezioro Tałty. Doszło na nim do dwóch śmiertelnych wypadków: w połowie czerwca zatonęła motorówka, pod pokładem której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (trwa w tej sprawie śledztwo ). W lipcu z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które mają szczęśliwy finał. Do obu doszło na jeziorze Boczne nieopodal Rydzewa. W obu przypadkach udało się akcjami resuscytacyjnymi przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób - 22-letni mężczyzna żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\"- powiedział Dylewski.\n\n\n\nZ obserwacji ratowników MOPR wynika, że w tym roku wypoczywający na Mazurach bardzo często wykazywali się brawurą, brakiem rozsądku. Dowodzi tego chociażby ostatnia akcja poszukiwawcza MOPR, do której doszło we wrześniu. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie było 6 akcji poszukiwawczych.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR mijającego lata wypływał do 121 akcji technicznych, które polegają na udzieleniu pomocy załogom, które utonęły na mieliźnie, kamieniach, czy z powodów technicznych nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\"- powiedział dyżurny MOPR. \n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_related_posts_active":1,"wp-to-buffer-pro":"a:1:{s:8:\"override\";s:1:\"0\";}","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":154382,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nźródło: PAP\n","spintaxed_ttl":"Zakończył się sezon działania karetek wodnych na Wielkich Jeziorach Mazurskich ","spintaxed_cnt":" \n\nZ dniem piątego października zakończył się okres, w którym karetki wodne pomagały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy, udzielając pomocy 325 pacjentom. Mazurskie Wodne Pogotowie Ratunkowe (MOPR) również udzieliło pomocy 321 osobom.\n\n\n\nOd początku czerwca cztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z miejscowych ośrodków\" - powiedział dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie najczęściej do ratunkowców wodnych zgłaszali się żeglarze, ale ratownicy pomagali także tym, którzy mieszkają nad brzegiem jeziora. Docierali oni do tych osób szybciej niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne często współpracowały z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR. Strażacy pomagali wodnym medykom w 24 akcjach, a policjanci w 27.\n\n\n\n\"Jako MOPR w mijającym sezonie letnim podjęliśmy 231 interwencji, pomogliśmy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 pacjentów\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Przypomniał także, że te statystyki dotyczą okresu od początku czerwca do końca września, ponieważ MOPR pełni dyżury przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\nW mijającym sezonie letnim najniebezpieczniejszym jeziorem okazało się jezioro Tałty. Miały miejsce tam dwa śmiertelne wypadki. W jednym z nich, który miał miejsce w połowie czerwca, zatonęła motorówka, na pokładzie której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (w tej sprawie trwa śledztwo). Drugi wypadek miał miejsce w lipcu, gdy z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które miały szczęśliwe zakończenie. Do obu doszło na jeziorze Boczne, w pobliżu Rydzewa. W obu przypadkach ratownicy wody udało się przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób, 22-letni mężczyzna, żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\" - powiedział Dylewski.\n\n\n\nRatownicy MOPR zauważyli, że wakacjowicze nie zawsze zachowują rozsądek i czasem wykazują brawurę. Przykładem jest akcja poszukiwawcza MOPR we wrześniu tego roku. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie odnotowano 6 takich akcji.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","spintaxed_cnt2":" \n\nZ dniem piątego października zakończył się okres, w którym karetki wodne pomagały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy, udzielając pomocy 325 pacjentom. Mazurskie Wodne Pogotowie Ratunkowe (MOPR) również udzieliło pomocy 321 osobom.\n\n\n\nOd początku czerwca cztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z miejscowych ośrodków\" - powiedział dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie najczęściej do ratunkowców wodnych zgłaszali się żeglarze, ale ratownicy pomagali także tym, którzy mieszkają nad brzegiem jeziora. Docierali oni do tych osób szybciej niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne często współpracowały z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR. Strażacy pomagali wodnym medykom w 24 akcjach, a policjanci w 27.\n\n\n\n\"Jako MOPR w mijającym sezonie letnim podjęliśmy 231 interwencji, pomogliśmy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 pacjentów\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Przypomniał także, że te statystyki dotyczą okresu od początku czerwca do końca września, ponieważ MOPR pełni dyżury przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\nW mijającym sezonie letnim najniebezpieczniejszym jeziorem okazało się jezioro Tałty. Miały miejsce tam dwa śmiertelne wypadki. W jednym z nich, który miał miejsce w połowie czerwca, zatonęła motorówka, na pokładzie której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (w tej sprawie trwa śledztwo). Drugi wypadek miał miejsce w lipcu, gdy z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które miały szczęśliwe zakończenie. Do obu doszło na jeziorze Boczne, w pobliżu Rydzewa. W obu przypadkach ratownicy wody udało się przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób, 22-letni mężczyzna, żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\" - powiedział Dylewski.\n\n\n\nRatownicy MOPR zauważyli, że wakacjowicze nie zawsze zachowują rozsądek i czasem wykazują brawurę. Przykładem jest akcja poszukiwawcza MOPR we wrześniu tego roku. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie odnotowano 6 takich akcji.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","original_ttl":"Koniec sezonu karetek wodnych na Wielkich Jeziorach Mazurskich","original_cnt":"\nPiątek był ostatnim dniem stacjonowania wodnych karetek pogotowia na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy i udzielili pomocy 325 pacjentom. Pomocy kolejnym 321 osobom na wodzie udzieliły też załogi Mazurskiego Wodnego Pogotowia Ratunkowego (MOPR).\n\n\n\nCztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich od początku czerwca. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z ośrodków w tym mieście\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie wakacyjnym załogi karetek wodnych 144 pacjentów przekazały do szpitali. Stan dwóch osób był na tyle poważny, że transportowano je helikopterem LPR. Ratownicy karetek wodnych pomagali nie tylko żeglarzom, ale czasami również tym, którzy mieszkali nad brzegami jezior. Docierali do nich szybciej, niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne współpracowały często z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR-em. Strażacy wspomagali wodnych medyków w 24 akcjach, a policjanci w 27 akcjach.\n\n\n\n\"Jako MOPR podjęliśmy w mijającym sezonie letnim 231 interwencji, udzieliliśmy pomocy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 osób\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Podkreślił, że te statystyki dotyczą tylko okresu od początku czerwca do końca września, bo MOPR dyżuruje przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\n\n\n\n\nKolejny rok z rzędu najniebezpieczniejsze okazało się jezioro Tałty. Doszło na nim do dwóch śmiertelnych wypadków: w połowie czerwca zatonęła motorówka, pod pokładem której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (trwa w tej sprawie śledztwo ). W lipcu z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które mają szczęśliwy finał. Do obu doszło na jeziorze Boczne nieopodal Rydzewa. W obu przypadkach udało się akcjami resuscytacyjnymi przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób - 22-letni mężczyzna żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\"- powiedział Dylewski.\n\n\n\nZ obserwacji ratowników MOPR wynika, że w tym roku wypoczywający na Mazurach bardzo często wykazywali się brawurą, brakiem rozsądku. Dowodzi tego chociażby ostatnia akcja poszukiwawcza MOPR, do której doszło we wrześniu. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie było 6 akcji poszukiwawczych.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR mijającego lata wypływał do 121 akcji technicznych, które polegają na udzieleniu pomocy załogom, które utonęły na mieliźnie, kamieniach, czy z powodów technicznych nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\"- powiedział dyżurny MOPR. \n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_related_posts_active":1,"wp-to-buffer-pro":"a:1:{s:8:\"override\";s:1:\"0\";}","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":154382,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","spintaxed_ttl":"Zakończył się sezon działania karetek wodnych na Wielkich Jeziorach Mazurskich ","spintaxed_cnt":" \n\nZ dniem piątego października zakończył się okres, w którym karetki wodne pomagały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy, udzielając pomocy 325 pacjentom. Mazurskie Wodne Pogotowie Ratunkowe (MOPR) również udzieliło pomocy 321 osobom.\n\n\n\nOd początku czerwca cztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z miejscowych ośrodków\" - powiedział dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie najczęściej do ratunkowców wodnych zgłaszali się żeglarze, ale ratownicy pomagali także tym, którzy mieszkają nad brzegiem jeziora. Docierali oni do tych osób szybciej niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne często współpracowały z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR. Strażacy pomagali wodnym medykom w 24 akcjach, a policjanci w 27.\n\n\n\n\"Jako MOPR w mijającym sezonie letnim podjęliśmy 231 interwencji, pomogliśmy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 pacjentów\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Przypomniał także, że te statystyki dotyczą okresu od początku czerwca do końca września, ponieważ MOPR pełni dyżury przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\nW mijającym sezonie letnim najniebezpieczniejszym jeziorem okazało się jezioro Tałty. Miały miejsce tam dwa śmiertelne wypadki. W jednym z nich, który miał miejsce w połowie czerwca, zatonęła motorówka, na pokładzie której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (w tej sprawie trwa śledztwo). Drugi wypadek miał miejsce w lipcu, gdy z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które miały szczęśliwe zakończenie. Do obu doszło na jeziorze Boczne, w pobliżu Rydzewa. W obu przypadkach ratownicy wody udało się przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób, 22-letni mężczyzna, żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\" - powiedział Dylewski.\n\n\n\nRatownicy MOPR zauważyli, że wakacjowicze nie zawsze zachowują rozsądek i czasem wykazują brawurę. Przykładem jest akcja poszukiwawcza MOPR we wrześniu tego roku. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie odnotowano 6 takich akcji.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","spintaxed_cnt2":" \n\nZ dniem piątego października zakończył się okres, w którym karetki wodne pomagały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy, udzielając pomocy 325 pacjentom. Mazurskie Wodne Pogotowie Ratunkowe (MOPR) również udzieliło pomocy 321 osobom.\n\n\n\nOd początku czerwca cztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z miejscowych ośrodków\" - powiedział dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie najczęściej do ratunkowców wodnych zgłaszali się żeglarze, ale ratownicy pomagali także tym, którzy mieszkają nad brzegiem jeziora. Docierali oni do tych osób szybciej niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne często współpracowały z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR. Strażacy pomagali wodnym medykom w 24 akcjach, a policjanci w 27.\n\n\n\n\"Jako MOPR w mijającym sezonie letnim podjęliśmy 231 interwencji, pomogliśmy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 pacjentów\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Przypomniał także, że te statystyki dotyczą okresu od początku czerwca do końca września, ponieważ MOPR pełni dyżury przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\nW mijającym sezonie letnim najniebezpieczniejszym jeziorem okazało się jezioro Tałty. Miały miejsce tam dwa śmiertelne wypadki. W jednym z nich, który miał miejsce w połowie czerwca, zatonęła motorówka, na pokładzie której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (w tej sprawie trwa śledztwo). Drugi wypadek miał miejsce w lipcu, gdy z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które miały szczęśliwe zakończenie. Do obu doszło na jeziorze Boczne, w pobliżu Rydzewa. W obu przypadkach ratownicy wody udało się przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób, 22-letni mężczyzna, żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\" - powiedział Dylewski.\n\n\n\nRatownicy MOPR zauważyli, że wakacjowicze nie zawsze zachowują rozsądek i czasem wykazują brawurę. Przykładem jest akcja poszukiwawcza MOPR we wrześniu tego roku. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie odnotowano 6 takich akcji.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","original_ttl":"Koniec sezonu karetek wodnych na Wielkich Jeziorach Mazurskich","original_cnt":"\nPiątek był ostatnim dniem stacjonowania wodnych karetek pogotowia na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy i udzielili pomocy 325 pacjentom. Pomocy kolejnym 321 osobom na wodzie udzieliły też załogi Mazurskiego Wodnego Pogotowia Ratunkowego (MOPR).\n\n\n\nCztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich od początku czerwca. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z ośrodków w tym mieście\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie wakacyjnym załogi karetek wodnych 144 pacjentów przekazały do szpitali. Stan dwóch osób był na tyle poważny, że transportowano je helikopterem LPR. Ratownicy karetek wodnych pomagali nie tylko żeglarzom, ale czasami również tym, którzy mieszkali nad brzegami jezior. Docierali do nich szybciej, niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne współpracowały często z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR-em. Strażacy wspomagali wodnych medyków w 24 akcjach, a policjanci w 27 akcjach.\n\n\n\n\"Jako MOPR podjęliśmy w mijającym sezonie letnim 231 interwencji, udzieliliśmy pomocy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 osób\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Podkreślił, że te statystyki dotyczą tylko okresu od początku czerwca do końca września, bo MOPR dyżuruje przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\n\n\n\n\nKolejny rok z rzędu najniebezpieczniejsze okazało się jezioro Tałty. Doszło na nim do dwóch śmiertelnych wypadków: w połowie czerwca zatonęła motorówka, pod pokładem której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (trwa w tej sprawie śledztwo ). W lipcu z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które mają szczęśliwy finał. Do obu doszło na jeziorze Boczne nieopodal Rydzewa. W obu przypadkach udało się akcjami resuscytacyjnymi przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób - 22-letni mężczyzna żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\"- powiedział Dylewski.\n\n\n\nZ obserwacji ratowników MOPR wynika, że w tym roku wypoczywający na Mazurach bardzo często wykazywali się brawurą, brakiem rozsądku. Dowodzi tego chociażby ostatnia akcja poszukiwawcza MOPR, do której doszło we wrześniu. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie było 6 akcji poszukiwawczych.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR mijającego lata wypływał do 121 akcji technicznych, które polegają na udzieleniu pomocy załogom, które utonęły na mieliźnie, kamieniach, czy z powodów technicznych nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\"- powiedział dyżurny MOPR. \n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_related_posts_active":1,"wp-to-buffer-pro":"a:1:{s:8:\"override\";s:1:\"0\";}","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":154382,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nRatownicy MOPR zauważyli, że wakacjowicze nie zawsze zachowują rozsądek i czasem wykazują brawurę. Przykładem jest akcja poszukiwawcza MOPR we wrześniu tego roku. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie odnotowano 6 takich akcji.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","spintaxed_ttl":"Zakończył się sezon działania karetek wodnych na Wielkich Jeziorach Mazurskich ","spintaxed_cnt":" \n\nZ dniem piątego października zakończył się okres, w którym karetki wodne pomagały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy, udzielając pomocy 325 pacjentom. Mazurskie Wodne Pogotowie Ratunkowe (MOPR) również udzieliło pomocy 321 osobom.\n\n\n\nOd początku czerwca cztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z miejscowych ośrodków\" - powiedział dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie najczęściej do ratunkowców wodnych zgłaszali się żeglarze, ale ratownicy pomagali także tym, którzy mieszkają nad brzegiem jeziora. Docierali oni do tych osób szybciej niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne często współpracowały z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR. Strażacy pomagali wodnym medykom w 24 akcjach, a policjanci w 27.\n\n\n\n\"Jako MOPR w mijającym sezonie letnim podjęliśmy 231 interwencji, pomogliśmy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 pacjentów\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Przypomniał także, że te statystyki dotyczą okresu od początku czerwca do końca września, ponieważ MOPR pełni dyżury przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\nW mijającym sezonie letnim najniebezpieczniejszym jeziorem okazało się jezioro Tałty. Miały miejsce tam dwa śmiertelne wypadki. W jednym z nich, który miał miejsce w połowie czerwca, zatonęła motorówka, na pokładzie której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (w tej sprawie trwa śledztwo). Drugi wypadek miał miejsce w lipcu, gdy z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które miały szczęśliwe zakończenie. Do obu doszło na jeziorze Boczne, w pobliżu Rydzewa. W obu przypadkach ratownicy wody udało się przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób, 22-letni mężczyzna, żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\" - powiedział Dylewski.\n\n\n\nRatownicy MOPR zauważyli, że wakacjowicze nie zawsze zachowują rozsądek i czasem wykazują brawurę. Przykładem jest akcja poszukiwawcza MOPR we wrześniu tego roku. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie odnotowano 6 takich akcji.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","spintaxed_cnt2":" \n\nZ dniem piątego października zakończył się okres, w którym karetki wodne pomagały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy, udzielając pomocy 325 pacjentom. Mazurskie Wodne Pogotowie Ratunkowe (MOPR) również udzieliło pomocy 321 osobom.\n\n\n\nOd początku czerwca cztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z miejscowych ośrodków\" - powiedział dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie najczęściej do ratunkowców wodnych zgłaszali się żeglarze, ale ratownicy pomagali także tym, którzy mieszkają nad brzegiem jeziora. Docierali oni do tych osób szybciej niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne często współpracowały z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR. Strażacy pomagali wodnym medykom w 24 akcjach, a policjanci w 27.\n\n\n\n\"Jako MOPR w mijającym sezonie letnim podjęliśmy 231 interwencji, pomogliśmy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 pacjentów\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Przypomniał także, że te statystyki dotyczą okresu od początku czerwca do końca września, ponieważ MOPR pełni dyżury przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\nW mijającym sezonie letnim najniebezpieczniejszym jeziorem okazało się jezioro Tałty. Miały miejsce tam dwa śmiertelne wypadki. W jednym z nich, który miał miejsce w połowie czerwca, zatonęła motorówka, na pokładzie której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (w tej sprawie trwa śledztwo). Drugi wypadek miał miejsce w lipcu, gdy z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które miały szczęśliwe zakończenie. Do obu doszło na jeziorze Boczne, w pobliżu Rydzewa. W obu przypadkach ratownicy wody udało się przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób, 22-letni mężczyzna, żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\" - powiedział Dylewski.\n\n\n\nRatownicy MOPR zauważyli, że wakacjowicze nie zawsze zachowują rozsądek i czasem wykazują brawurę. Przykładem jest akcja poszukiwawcza MOPR we wrześniu tego roku. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie odnotowano 6 takich akcji.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","original_ttl":"Koniec sezonu karetek wodnych na Wielkich Jeziorach Mazurskich","original_cnt":"\nPiątek był ostatnim dniem stacjonowania wodnych karetek pogotowia na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy i udzielili pomocy 325 pacjentom. Pomocy kolejnym 321 osobom na wodzie udzieliły też załogi Mazurskiego Wodnego Pogotowia Ratunkowego (MOPR).\n\n\n\nCztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich od początku czerwca. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z ośrodków w tym mieście\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie wakacyjnym załogi karetek wodnych 144 pacjentów przekazały do szpitali. Stan dwóch osób był na tyle poważny, że transportowano je helikopterem LPR. Ratownicy karetek wodnych pomagali nie tylko żeglarzom, ale czasami również tym, którzy mieszkali nad brzegami jezior. Docierali do nich szybciej, niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne współpracowały często z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR-em. Strażacy wspomagali wodnych medyków w 24 akcjach, a policjanci w 27 akcjach.\n\n\n\n\"Jako MOPR podjęliśmy w mijającym sezonie letnim 231 interwencji, udzieliliśmy pomocy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 osób\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Podkreślił, że te statystyki dotyczą tylko okresu od początku czerwca do końca września, bo MOPR dyżuruje przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\n\n\n\n\nKolejny rok z rzędu najniebezpieczniejsze okazało się jezioro Tałty. Doszło na nim do dwóch śmiertelnych wypadków: w połowie czerwca zatonęła motorówka, pod pokładem której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (trwa w tej sprawie śledztwo ). W lipcu z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które mają szczęśliwy finał. Do obu doszło na jeziorze Boczne nieopodal Rydzewa. W obu przypadkach udało się akcjami resuscytacyjnymi przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób - 22-letni mężczyzna żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\"- powiedział Dylewski.\n\n\n\nZ obserwacji ratowników MOPR wynika, że w tym roku wypoczywający na Mazurach bardzo często wykazywali się brawurą, brakiem rozsądku. Dowodzi tego chociażby ostatnia akcja poszukiwawcza MOPR, do której doszło we wrześniu. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie było 6 akcji poszukiwawczych.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR mijającego lata wypływał do 121 akcji technicznych, które polegają na udzieleniu pomocy załogom, które utonęły na mieliźnie, kamieniach, czy z powodów technicznych nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\"- powiedział dyżurny MOPR. \n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_related_posts_active":1,"wp-to-buffer-pro":"a:1:{s:8:\"override\";s:1:\"0\";}","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":154382,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które miały szczęśliwe zakończenie. Do obu doszło na jeziorze Boczne, w pobliżu Rydzewa. W obu przypadkach ratownicy wody udało się przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób, 22-letni mężczyzna, żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\" - powiedział Dylewski.\n\n\n\nRatownicy MOPR zauważyli, że wakacjowicze nie zawsze zachowują rozsądek i czasem wykazują brawurę. Przykładem jest akcja poszukiwawcza MOPR we wrześniu tego roku. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie odnotowano 6 takich akcji.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","spintaxed_ttl":"Zakończył się sezon działania karetek wodnych na Wielkich Jeziorach Mazurskich ","spintaxed_cnt":" \n\nZ dniem piątego października zakończył się okres, w którym karetki wodne pomagały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy, udzielając pomocy 325 pacjentom. Mazurskie Wodne Pogotowie Ratunkowe (MOPR) również udzieliło pomocy 321 osobom.\n\n\n\nOd początku czerwca cztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z miejscowych ośrodków\" - powiedział dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie najczęściej do ratunkowców wodnych zgłaszali się żeglarze, ale ratownicy pomagali także tym, którzy mieszkają nad brzegiem jeziora. Docierali oni do tych osób szybciej niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne często współpracowały z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR. Strażacy pomagali wodnym medykom w 24 akcjach, a policjanci w 27.\n\n\n\n\"Jako MOPR w mijającym sezonie letnim podjęliśmy 231 interwencji, pomogliśmy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 pacjentów\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Przypomniał także, że te statystyki dotyczą okresu od początku czerwca do końca września, ponieważ MOPR pełni dyżury przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\nW mijającym sezonie letnim najniebezpieczniejszym jeziorem okazało się jezioro Tałty. Miały miejsce tam dwa śmiertelne wypadki. W jednym z nich, który miał miejsce w połowie czerwca, zatonęła motorówka, na pokładzie której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (w tej sprawie trwa śledztwo). Drugi wypadek miał miejsce w lipcu, gdy z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które miały szczęśliwe zakończenie. Do obu doszło na jeziorze Boczne, w pobliżu Rydzewa. W obu przypadkach ratownicy wody udało się przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób, 22-letni mężczyzna, żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\" - powiedział Dylewski.\n\n\n\nRatownicy MOPR zauważyli, że wakacjowicze nie zawsze zachowują rozsądek i czasem wykazują brawurę. Przykładem jest akcja poszukiwawcza MOPR we wrześniu tego roku. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie odnotowano 6 takich akcji.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","spintaxed_cnt2":" \n\nZ dniem piątego października zakończył się okres, w którym karetki wodne pomagały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy, udzielając pomocy 325 pacjentom. Mazurskie Wodne Pogotowie Ratunkowe (MOPR) również udzieliło pomocy 321 osobom.\n\n\n\nOd początku czerwca cztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z miejscowych ośrodków\" - powiedział dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie najczęściej do ratunkowców wodnych zgłaszali się żeglarze, ale ratownicy pomagali także tym, którzy mieszkają nad brzegiem jeziora. Docierali oni do tych osób szybciej niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne często współpracowały z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR. Strażacy pomagali wodnym medykom w 24 akcjach, a policjanci w 27.\n\n\n\n\"Jako MOPR w mijającym sezonie letnim podjęliśmy 231 interwencji, pomogliśmy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 pacjentów\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Przypomniał także, że te statystyki dotyczą okresu od początku czerwca do końca września, ponieważ MOPR pełni dyżury przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\nW mijającym sezonie letnim najniebezpieczniejszym jeziorem okazało się jezioro Tałty. Miały miejsce tam dwa śmiertelne wypadki. W jednym z nich, który miał miejsce w połowie czerwca, zatonęła motorówka, na pokładzie której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (w tej sprawie trwa śledztwo). Drugi wypadek miał miejsce w lipcu, gdy z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które miały szczęśliwe zakończenie. Do obu doszło na jeziorze Boczne, w pobliżu Rydzewa. W obu przypadkach ratownicy wody udało się przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób, 22-letni mężczyzna, żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\" - powiedział Dylewski.\n\n\n\nRatownicy MOPR zauważyli, że wakacjowicze nie zawsze zachowują rozsądek i czasem wykazują brawurę. Przykładem jest akcja poszukiwawcza MOPR we wrześniu tego roku. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie odnotowano 6 takich akcji.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","original_ttl":"Koniec sezonu karetek wodnych na Wielkich Jeziorach Mazurskich","original_cnt":"\nPiątek był ostatnim dniem stacjonowania wodnych karetek pogotowia na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy i udzielili pomocy 325 pacjentom. Pomocy kolejnym 321 osobom na wodzie udzieliły też załogi Mazurskiego Wodnego Pogotowia Ratunkowego (MOPR).\n\n\n\nCztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich od początku czerwca. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z ośrodków w tym mieście\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie wakacyjnym załogi karetek wodnych 144 pacjentów przekazały do szpitali. Stan dwóch osób był na tyle poważny, że transportowano je helikopterem LPR. Ratownicy karetek wodnych pomagali nie tylko żeglarzom, ale czasami również tym, którzy mieszkali nad brzegami jezior. Docierali do nich szybciej, niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne współpracowały często z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR-em. Strażacy wspomagali wodnych medyków w 24 akcjach, a policjanci w 27 akcjach.\n\n\n\n\"Jako MOPR podjęliśmy w mijającym sezonie letnim 231 interwencji, udzieliliśmy pomocy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 osób\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Podkreślił, że te statystyki dotyczą tylko okresu od początku czerwca do końca września, bo MOPR dyżuruje przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\n\n\n\n\nKolejny rok z rzędu najniebezpieczniejsze okazało się jezioro Tałty. Doszło na nim do dwóch śmiertelnych wypadków: w połowie czerwca zatonęła motorówka, pod pokładem której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (trwa w tej sprawie śledztwo ). W lipcu z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które mają szczęśliwy finał. Do obu doszło na jeziorze Boczne nieopodal Rydzewa. W obu przypadkach udało się akcjami resuscytacyjnymi przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób - 22-letni mężczyzna żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\"- powiedział Dylewski.\n\n\n\nZ obserwacji ratowników MOPR wynika, że w tym roku wypoczywający na Mazurach bardzo często wykazywali się brawurą, brakiem rozsądku. Dowodzi tego chociażby ostatnia akcja poszukiwawcza MOPR, do której doszło we wrześniu. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie było 6 akcji poszukiwawczych.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR mijającego lata wypływał do 121 akcji technicznych, które polegają na udzieleniu pomocy załogom, które utonęły na mieliźnie, kamieniach, czy z powodów technicznych nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\"- powiedział dyżurny MOPR. \n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_related_posts_active":1,"wp-to-buffer-pro":"a:1:{s:8:\"override\";s:1:\"0\";}","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":154382,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nW mijającym sezonie letnim najniebezpieczniejszym jeziorem okazało się jezioro Tałty. Miały miejsce tam dwa śmiertelne wypadki. W jednym z nich, który miał miejsce w połowie czerwca, zatonęła motorówka, na pokładzie której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (w tej sprawie trwa śledztwo). Drugi wypadek miał miejsce w lipcu, gdy z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które miały szczęśliwe zakończenie. Do obu doszło na jeziorze Boczne, w pobliżu Rydzewa. W obu przypadkach ratownicy wody udało się przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób, 22-letni mężczyzna, żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\" - powiedział Dylewski.\n\n\n\nRatownicy MOPR zauważyli, że wakacjowicze nie zawsze zachowują rozsądek i czasem wykazują brawurę. Przykładem jest akcja poszukiwawcza MOPR we wrześniu tego roku. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie odnotowano 6 takich akcji.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","spintaxed_ttl":"Zakończył się sezon działania karetek wodnych na Wielkich Jeziorach Mazurskich ","spintaxed_cnt":" \n\nZ dniem piątego października zakończył się okres, w którym karetki wodne pomagały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy, udzielając pomocy 325 pacjentom. Mazurskie Wodne Pogotowie Ratunkowe (MOPR) również udzieliło pomocy 321 osobom.\n\n\n\nOd początku czerwca cztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z miejscowych ośrodków\" - powiedział dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie najczęściej do ratunkowców wodnych zgłaszali się żeglarze, ale ratownicy pomagali także tym, którzy mieszkają nad brzegiem jeziora. Docierali oni do tych osób szybciej niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne często współpracowały z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR. Strażacy pomagali wodnym medykom w 24 akcjach, a policjanci w 27.\n\n\n\n\"Jako MOPR w mijającym sezonie letnim podjęliśmy 231 interwencji, pomogliśmy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 pacjentów\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Przypomniał także, że te statystyki dotyczą okresu od początku czerwca do końca września, ponieważ MOPR pełni dyżury przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\nW mijającym sezonie letnim najniebezpieczniejszym jeziorem okazało się jezioro Tałty. Miały miejsce tam dwa śmiertelne wypadki. W jednym z nich, który miał miejsce w połowie czerwca, zatonęła motorówka, na pokładzie której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (w tej sprawie trwa śledztwo). Drugi wypadek miał miejsce w lipcu, gdy z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które miały szczęśliwe zakończenie. Do obu doszło na jeziorze Boczne, w pobliżu Rydzewa. W obu przypadkach ratownicy wody udało się przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób, 22-letni mężczyzna, żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\" - powiedział Dylewski.\n\n\n\nRatownicy MOPR zauważyli, że wakacjowicze nie zawsze zachowują rozsądek i czasem wykazują brawurę. Przykładem jest akcja poszukiwawcza MOPR we wrześniu tego roku. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie odnotowano 6 takich akcji.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","spintaxed_cnt2":" \n\nZ dniem piątego października zakończył się okres, w którym karetki wodne pomagały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy, udzielając pomocy 325 pacjentom. Mazurskie Wodne Pogotowie Ratunkowe (MOPR) również udzieliło pomocy 321 osobom.\n\n\n\nOd początku czerwca cztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z miejscowych ośrodków\" - powiedział dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie najczęściej do ratunkowców wodnych zgłaszali się żeglarze, ale ratownicy pomagali także tym, którzy mieszkają nad brzegiem jeziora. Docierali oni do tych osób szybciej niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne często współpracowały z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR. Strażacy pomagali wodnym medykom w 24 akcjach, a policjanci w 27.\n\n\n\n\"Jako MOPR w mijającym sezonie letnim podjęliśmy 231 interwencji, pomogliśmy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 pacjentów\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Przypomniał także, że te statystyki dotyczą okresu od początku czerwca do końca września, ponieważ MOPR pełni dyżury przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\nW mijającym sezonie letnim najniebezpieczniejszym jeziorem okazało się jezioro Tałty. Miały miejsce tam dwa śmiertelne wypadki. W jednym z nich, który miał miejsce w połowie czerwca, zatonęła motorówka, na pokładzie której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (w tej sprawie trwa śledztwo). Drugi wypadek miał miejsce w lipcu, gdy z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które miały szczęśliwe zakończenie. Do obu doszło na jeziorze Boczne, w pobliżu Rydzewa. W obu przypadkach ratownicy wody udało się przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób, 22-letni mężczyzna, żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\" - powiedział Dylewski.\n\n\n\nRatownicy MOPR zauważyli, że wakacjowicze nie zawsze zachowują rozsądek i czasem wykazują brawurę. Przykładem jest akcja poszukiwawcza MOPR we wrześniu tego roku. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie odnotowano 6 takich akcji.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","original_ttl":"Koniec sezonu karetek wodnych na Wielkich Jeziorach Mazurskich","original_cnt":"\nPiątek był ostatnim dniem stacjonowania wodnych karetek pogotowia na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy i udzielili pomocy 325 pacjentom. Pomocy kolejnym 321 osobom na wodzie udzieliły też załogi Mazurskiego Wodnego Pogotowia Ratunkowego (MOPR).\n\n\n\nCztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich od początku czerwca. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z ośrodków w tym mieście\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie wakacyjnym załogi karetek wodnych 144 pacjentów przekazały do szpitali. Stan dwóch osób był na tyle poważny, że transportowano je helikopterem LPR. Ratownicy karetek wodnych pomagali nie tylko żeglarzom, ale czasami również tym, którzy mieszkali nad brzegami jezior. Docierali do nich szybciej, niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne współpracowały często z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR-em. Strażacy wspomagali wodnych medyków w 24 akcjach, a policjanci w 27 akcjach.\n\n\n\n\"Jako MOPR podjęliśmy w mijającym sezonie letnim 231 interwencji, udzieliliśmy pomocy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 osób\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Podkreślił, że te statystyki dotyczą tylko okresu od początku czerwca do końca września, bo MOPR dyżuruje przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\n\n\n\n\nKolejny rok z rzędu najniebezpieczniejsze okazało się jezioro Tałty. Doszło na nim do dwóch śmiertelnych wypadków: w połowie czerwca zatonęła motorówka, pod pokładem której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (trwa w tej sprawie śledztwo ). W lipcu z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które mają szczęśliwy finał. Do obu doszło na jeziorze Boczne nieopodal Rydzewa. W obu przypadkach udało się akcjami resuscytacyjnymi przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób - 22-letni mężczyzna żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\"- powiedział Dylewski.\n\n\n\nZ obserwacji ratowników MOPR wynika, że w tym roku wypoczywający na Mazurach bardzo często wykazywali się brawurą, brakiem rozsądku. Dowodzi tego chociażby ostatnia akcja poszukiwawcza MOPR, do której doszło we wrześniu. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie było 6 akcji poszukiwawczych.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR mijającego lata wypływał do 121 akcji technicznych, które polegają na udzieleniu pomocy załogom, które utonęły na mieliźnie, kamieniach, czy z powodów technicznych nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\"- powiedział dyżurny MOPR. \n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_related_posts_active":1,"wp-to-buffer-pro":"a:1:{s:8:\"override\";s:1:\"0\";}","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":154382,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\n\"Jako MOPR w mijającym sezonie letnim podjęliśmy 231 interwencji, pomogliśmy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 pacjentów\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Przypomniał także, że te statystyki dotyczą okresu od początku czerwca do końca września, ponieważ MOPR pełni dyżury przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\nW mijającym sezonie letnim najniebezpieczniejszym jeziorem okazało się jezioro Tałty. Miały miejsce tam dwa śmiertelne wypadki. W jednym z nich, który miał miejsce w połowie czerwca, zatonęła motorówka, na pokładzie której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (w tej sprawie trwa śledztwo). Drugi wypadek miał miejsce w lipcu, gdy z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które miały szczęśliwe zakończenie. Do obu doszło na jeziorze Boczne, w pobliżu Rydzewa. W obu przypadkach ratownicy wody udało się przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób, 22-letni mężczyzna, żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\" - powiedział Dylewski.\n\n\n\nRatownicy MOPR zauważyli, że wakacjowicze nie zawsze zachowują rozsądek i czasem wykazują brawurę. Przykładem jest akcja poszukiwawcza MOPR we wrześniu tego roku. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie odnotowano 6 takich akcji.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","spintaxed_ttl":"Zakończył się sezon działania karetek wodnych na Wielkich Jeziorach Mazurskich ","spintaxed_cnt":" \n\nZ dniem piątego października zakończył się okres, w którym karetki wodne pomagały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy, udzielając pomocy 325 pacjentom. Mazurskie Wodne Pogotowie Ratunkowe (MOPR) również udzieliło pomocy 321 osobom.\n\n\n\nOd początku czerwca cztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z miejscowych ośrodków\" - powiedział dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie najczęściej do ratunkowców wodnych zgłaszali się żeglarze, ale ratownicy pomagali także tym, którzy mieszkają nad brzegiem jeziora. Docierali oni do tych osób szybciej niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne często współpracowały z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR. Strażacy pomagali wodnym medykom w 24 akcjach, a policjanci w 27.\n\n\n\n\"Jako MOPR w mijającym sezonie letnim podjęliśmy 231 interwencji, pomogliśmy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 pacjentów\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Przypomniał także, że te statystyki dotyczą okresu od początku czerwca do końca września, ponieważ MOPR pełni dyżury przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\nW mijającym sezonie letnim najniebezpieczniejszym jeziorem okazało się jezioro Tałty. Miały miejsce tam dwa śmiertelne wypadki. W jednym z nich, który miał miejsce w połowie czerwca, zatonęła motorówka, na pokładzie której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (w tej sprawie trwa śledztwo). Drugi wypadek miał miejsce w lipcu, gdy z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które miały szczęśliwe zakończenie. Do obu doszło na jeziorze Boczne, w pobliżu Rydzewa. W obu przypadkach ratownicy wody udało się przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób, 22-letni mężczyzna, żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\" - powiedział Dylewski.\n\n\n\nRatownicy MOPR zauważyli, że wakacjowicze nie zawsze zachowują rozsądek i czasem wykazują brawurę. Przykładem jest akcja poszukiwawcza MOPR we wrześniu tego roku. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie odnotowano 6 takich akcji.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","spintaxed_cnt2":" \n\nZ dniem piątego października zakończył się okres, w którym karetki wodne pomagały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy, udzielając pomocy 325 pacjentom. Mazurskie Wodne Pogotowie Ratunkowe (MOPR) również udzieliło pomocy 321 osobom.\n\n\n\nOd początku czerwca cztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z miejscowych ośrodków\" - powiedział dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie najczęściej do ratunkowców wodnych zgłaszali się żeglarze, ale ratownicy pomagali także tym, którzy mieszkają nad brzegiem jeziora. Docierali oni do tych osób szybciej niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne często współpracowały z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR. Strażacy pomagali wodnym medykom w 24 akcjach, a policjanci w 27.\n\n\n\n\"Jako MOPR w mijającym sezonie letnim podjęliśmy 231 interwencji, pomogliśmy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 pacjentów\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Przypomniał także, że te statystyki dotyczą okresu od początku czerwca do końca września, ponieważ MOPR pełni dyżury przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\nW mijającym sezonie letnim najniebezpieczniejszym jeziorem okazało się jezioro Tałty. Miały miejsce tam dwa śmiertelne wypadki. W jednym z nich, który miał miejsce w połowie czerwca, zatonęła motorówka, na pokładzie której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (w tej sprawie trwa śledztwo). Drugi wypadek miał miejsce w lipcu, gdy z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które miały szczęśliwe zakończenie. Do obu doszło na jeziorze Boczne, w pobliżu Rydzewa. W obu przypadkach ratownicy wody udało się przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób, 22-letni mężczyzna, żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\" - powiedział Dylewski.\n\n\n\nRatownicy MOPR zauważyli, że wakacjowicze nie zawsze zachowują rozsądek i czasem wykazują brawurę. Przykładem jest akcja poszukiwawcza MOPR we wrześniu tego roku. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie odnotowano 6 takich akcji.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","original_ttl":"Koniec sezonu karetek wodnych na Wielkich Jeziorach Mazurskich","original_cnt":"\nPiątek był ostatnim dniem stacjonowania wodnych karetek pogotowia na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy i udzielili pomocy 325 pacjentom. Pomocy kolejnym 321 osobom na wodzie udzieliły też załogi Mazurskiego Wodnego Pogotowia Ratunkowego (MOPR).\n\n\n\nCztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich od początku czerwca. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z ośrodków w tym mieście\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie wakacyjnym załogi karetek wodnych 144 pacjentów przekazały do szpitali. Stan dwóch osób był na tyle poważny, że transportowano je helikopterem LPR. Ratownicy karetek wodnych pomagali nie tylko żeglarzom, ale czasami również tym, którzy mieszkali nad brzegami jezior. Docierali do nich szybciej, niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne współpracowały często z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR-em. Strażacy wspomagali wodnych medyków w 24 akcjach, a policjanci w 27 akcjach.\n\n\n\n\"Jako MOPR podjęliśmy w mijającym sezonie letnim 231 interwencji, udzieliliśmy pomocy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 osób\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Podkreślił, że te statystyki dotyczą tylko okresu od początku czerwca do końca września, bo MOPR dyżuruje przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\n\n\n\n\nKolejny rok z rzędu najniebezpieczniejsze okazało się jezioro Tałty. Doszło na nim do dwóch śmiertelnych wypadków: w połowie czerwca zatonęła motorówka, pod pokładem której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (trwa w tej sprawie śledztwo ). W lipcu z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które mają szczęśliwy finał. Do obu doszło na jeziorze Boczne nieopodal Rydzewa. W obu przypadkach udało się akcjami resuscytacyjnymi przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób - 22-letni mężczyzna żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\"- powiedział Dylewski.\n\n\n\nZ obserwacji ratowników MOPR wynika, że w tym roku wypoczywający na Mazurach bardzo często wykazywali się brawurą, brakiem rozsądku. Dowodzi tego chociażby ostatnia akcja poszukiwawcza MOPR, do której doszło we wrześniu. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie było 6 akcji poszukiwawczych.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR mijającego lata wypływał do 121 akcji technicznych, które polegają na udzieleniu pomocy załogom, które utonęły na mieliźnie, kamieniach, czy z powodów technicznych nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\"- powiedział dyżurny MOPR. \n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_related_posts_active":1,"wp-to-buffer-pro":"a:1:{s:8:\"override\";s:1:\"0\";}","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":154382,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nKaretki wodne często współpracowały z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR. Strażacy pomagali wodnym medykom w 24 akcjach, a policjanci w 27.\n\n\n\n\"Jako MOPR w mijającym sezonie letnim podjęliśmy 231 interwencji, pomogliśmy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 pacjentów\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Przypomniał także, że te statystyki dotyczą okresu od początku czerwca do końca września, ponieważ MOPR pełni dyżury przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\nW mijającym sezonie letnim najniebezpieczniejszym jeziorem okazało się jezioro Tałty. Miały miejsce tam dwa śmiertelne wypadki. W jednym z nich, który miał miejsce w połowie czerwca, zatonęła motorówka, na pokładzie której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (w tej sprawie trwa śledztwo). Drugi wypadek miał miejsce w lipcu, gdy z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które miały szczęśliwe zakończenie. Do obu doszło na jeziorze Boczne, w pobliżu Rydzewa. W obu przypadkach ratownicy wody udało się przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób, 22-letni mężczyzna, żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\" - powiedział Dylewski.\n\n\n\nRatownicy MOPR zauważyli, że wakacjowicze nie zawsze zachowują rozsądek i czasem wykazują brawurę. Przykładem jest akcja poszukiwawcza MOPR we wrześniu tego roku. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie odnotowano 6 takich akcji.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","spintaxed_ttl":"Zakończył się sezon działania karetek wodnych na Wielkich Jeziorach Mazurskich ","spintaxed_cnt":" \n\nZ dniem piątego października zakończył się okres, w którym karetki wodne pomagały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy, udzielając pomocy 325 pacjentom. Mazurskie Wodne Pogotowie Ratunkowe (MOPR) również udzieliło pomocy 321 osobom.\n\n\n\nOd początku czerwca cztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z miejscowych ośrodków\" - powiedział dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie najczęściej do ratunkowców wodnych zgłaszali się żeglarze, ale ratownicy pomagali także tym, którzy mieszkają nad brzegiem jeziora. Docierali oni do tych osób szybciej niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne często współpracowały z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR. Strażacy pomagali wodnym medykom w 24 akcjach, a policjanci w 27.\n\n\n\n\"Jako MOPR w mijającym sezonie letnim podjęliśmy 231 interwencji, pomogliśmy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 pacjentów\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Przypomniał także, że te statystyki dotyczą okresu od początku czerwca do końca września, ponieważ MOPR pełni dyżury przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\nW mijającym sezonie letnim najniebezpieczniejszym jeziorem okazało się jezioro Tałty. Miały miejsce tam dwa śmiertelne wypadki. W jednym z nich, który miał miejsce w połowie czerwca, zatonęła motorówka, na pokładzie której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (w tej sprawie trwa śledztwo). Drugi wypadek miał miejsce w lipcu, gdy z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które miały szczęśliwe zakończenie. Do obu doszło na jeziorze Boczne, w pobliżu Rydzewa. W obu przypadkach ratownicy wody udało się przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób, 22-letni mężczyzna, żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\" - powiedział Dylewski.\n\n\n\nRatownicy MOPR zauważyli, że wakacjowicze nie zawsze zachowują rozsądek i czasem wykazują brawurę. Przykładem jest akcja poszukiwawcza MOPR we wrześniu tego roku. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie odnotowano 6 takich akcji.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","spintaxed_cnt2":" \n\nZ dniem piątego października zakończył się okres, w którym karetki wodne pomagały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy, udzielając pomocy 325 pacjentom. Mazurskie Wodne Pogotowie Ratunkowe (MOPR) również udzieliło pomocy 321 osobom.\n\n\n\nOd początku czerwca cztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z miejscowych ośrodków\" - powiedział dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie najczęściej do ratunkowców wodnych zgłaszali się żeglarze, ale ratownicy pomagali także tym, którzy mieszkają nad brzegiem jeziora. Docierali oni do tych osób szybciej niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne często współpracowały z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR. Strażacy pomagali wodnym medykom w 24 akcjach, a policjanci w 27.\n\n\n\n\"Jako MOPR w mijającym sezonie letnim podjęliśmy 231 interwencji, pomogliśmy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 pacjentów\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Przypomniał także, że te statystyki dotyczą okresu od początku czerwca do końca września, ponieważ MOPR pełni dyżury przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\nW mijającym sezonie letnim najniebezpieczniejszym jeziorem okazało się jezioro Tałty. Miały miejsce tam dwa śmiertelne wypadki. W jednym z nich, który miał miejsce w połowie czerwca, zatonęła motorówka, na pokładzie której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (w tej sprawie trwa śledztwo). Drugi wypadek miał miejsce w lipcu, gdy z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które miały szczęśliwe zakończenie. Do obu doszło na jeziorze Boczne, w pobliżu Rydzewa. W obu przypadkach ratownicy wody udało się przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób, 22-letni mężczyzna, żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\" - powiedział Dylewski.\n\n\n\nRatownicy MOPR zauważyli, że wakacjowicze nie zawsze zachowują rozsądek i czasem wykazują brawurę. Przykładem jest akcja poszukiwawcza MOPR we wrześniu tego roku. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie odnotowano 6 takich akcji.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","original_ttl":"Koniec sezonu karetek wodnych na Wielkich Jeziorach Mazurskich","original_cnt":"\nPiątek był ostatnim dniem stacjonowania wodnych karetek pogotowia na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy i udzielili pomocy 325 pacjentom. Pomocy kolejnym 321 osobom na wodzie udzieliły też załogi Mazurskiego Wodnego Pogotowia Ratunkowego (MOPR).\n\n\n\nCztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich od początku czerwca. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z ośrodków w tym mieście\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie wakacyjnym załogi karetek wodnych 144 pacjentów przekazały do szpitali. Stan dwóch osób był na tyle poważny, że transportowano je helikopterem LPR. Ratownicy karetek wodnych pomagali nie tylko żeglarzom, ale czasami również tym, którzy mieszkali nad brzegami jezior. Docierali do nich szybciej, niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne współpracowały często z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR-em. Strażacy wspomagali wodnych medyków w 24 akcjach, a policjanci w 27 akcjach.\n\n\n\n\"Jako MOPR podjęliśmy w mijającym sezonie letnim 231 interwencji, udzieliliśmy pomocy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 osób\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Podkreślił, że te statystyki dotyczą tylko okresu od początku czerwca do końca września, bo MOPR dyżuruje przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\n\n\n\n\nKolejny rok z rzędu najniebezpieczniejsze okazało się jezioro Tałty. Doszło na nim do dwóch śmiertelnych wypadków: w połowie czerwca zatonęła motorówka, pod pokładem której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (trwa w tej sprawie śledztwo ). W lipcu z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które mają szczęśliwy finał. Do obu doszło na jeziorze Boczne nieopodal Rydzewa. W obu przypadkach udało się akcjami resuscytacyjnymi przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób - 22-letni mężczyzna żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\"- powiedział Dylewski.\n\n\n\nZ obserwacji ratowników MOPR wynika, że w tym roku wypoczywający na Mazurach bardzo często wykazywali się brawurą, brakiem rozsądku. Dowodzi tego chociażby ostatnia akcja poszukiwawcza MOPR, do której doszło we wrześniu. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie było 6 akcji poszukiwawczych.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR mijającego lata wypływał do 121 akcji technicznych, które polegają na udzieleniu pomocy załogom, które utonęły na mieliźnie, kamieniach, czy z powodów technicznych nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\"- powiedział dyżurny MOPR. \n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_related_posts_active":1,"wp-to-buffer-pro":"a:1:{s:8:\"override\";s:1:\"0\";}","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":154382,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nW mijającym sezonie najczęściej do ratunkowców wodnych zgłaszali się żeglarze, ale ratownicy pomagali także tym, którzy mieszkają nad brzegiem jeziora. Docierali oni do tych osób szybciej niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne często współpracowały z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR. Strażacy pomagali wodnym medykom w 24 akcjach, a policjanci w 27.\n\n\n\n\"Jako MOPR w mijającym sezonie letnim podjęliśmy 231 interwencji, pomogliśmy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 pacjentów\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Przypomniał także, że te statystyki dotyczą okresu od początku czerwca do końca września, ponieważ MOPR pełni dyżury przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\nW mijającym sezonie letnim najniebezpieczniejszym jeziorem okazało się jezioro Tałty. Miały miejsce tam dwa śmiertelne wypadki. W jednym z nich, który miał miejsce w połowie czerwca, zatonęła motorówka, na pokładzie której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (w tej sprawie trwa śledztwo). Drugi wypadek miał miejsce w lipcu, gdy z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które miały szczęśliwe zakończenie. Do obu doszło na jeziorze Boczne, w pobliżu Rydzewa. W obu przypadkach ratownicy wody udało się przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób, 22-letni mężczyzna, żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\" - powiedział Dylewski.\n\n\n\nRatownicy MOPR zauważyli, że wakacjowicze nie zawsze zachowują rozsądek i czasem wykazują brawurę. Przykładem jest akcja poszukiwawcza MOPR we wrześniu tego roku. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie odnotowano 6 takich akcji.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","spintaxed_ttl":"Zakończył się sezon działania karetek wodnych na Wielkich Jeziorach Mazurskich ","spintaxed_cnt":" \n\nZ dniem piątego października zakończył się okres, w którym karetki wodne pomagały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy, udzielając pomocy 325 pacjentom. Mazurskie Wodne Pogotowie Ratunkowe (MOPR) również udzieliło pomocy 321 osobom.\n\n\n\nOd początku czerwca cztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z miejscowych ośrodków\" - powiedział dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie najczęściej do ratunkowców wodnych zgłaszali się żeglarze, ale ratownicy pomagali także tym, którzy mieszkają nad brzegiem jeziora. Docierali oni do tych osób szybciej niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne często współpracowały z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR. Strażacy pomagali wodnym medykom w 24 akcjach, a policjanci w 27.\n\n\n\n\"Jako MOPR w mijającym sezonie letnim podjęliśmy 231 interwencji, pomogliśmy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 pacjentów\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Przypomniał także, że te statystyki dotyczą okresu od początku czerwca do końca września, ponieważ MOPR pełni dyżury przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\nW mijającym sezonie letnim najniebezpieczniejszym jeziorem okazało się jezioro Tałty. Miały miejsce tam dwa śmiertelne wypadki. W jednym z nich, który miał miejsce w połowie czerwca, zatonęła motorówka, na pokładzie której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (w tej sprawie trwa śledztwo). Drugi wypadek miał miejsce w lipcu, gdy z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które miały szczęśliwe zakończenie. Do obu doszło na jeziorze Boczne, w pobliżu Rydzewa. W obu przypadkach ratownicy wody udało się przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób, 22-letni mężczyzna, żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\" - powiedział Dylewski.\n\n\n\nRatownicy MOPR zauważyli, że wakacjowicze nie zawsze zachowują rozsądek i czasem wykazują brawurę. Przykładem jest akcja poszukiwawcza MOPR we wrześniu tego roku. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie odnotowano 6 takich akcji.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","spintaxed_cnt2":" \n\nZ dniem piątego października zakończył się okres, w którym karetki wodne pomagały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy, udzielając pomocy 325 pacjentom. Mazurskie Wodne Pogotowie Ratunkowe (MOPR) również udzieliło pomocy 321 osobom.\n\n\n\nOd początku czerwca cztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z miejscowych ośrodków\" - powiedział dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie najczęściej do ratunkowców wodnych zgłaszali się żeglarze, ale ratownicy pomagali także tym, którzy mieszkają nad brzegiem jeziora. Docierali oni do tych osób szybciej niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne często współpracowały z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR. Strażacy pomagali wodnym medykom w 24 akcjach, a policjanci w 27.\n\n\n\n\"Jako MOPR w mijającym sezonie letnim podjęliśmy 231 interwencji, pomogliśmy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 pacjentów\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Przypomniał także, że te statystyki dotyczą okresu od początku czerwca do końca września, ponieważ MOPR pełni dyżury przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\nW mijającym sezonie letnim najniebezpieczniejszym jeziorem okazało się jezioro Tałty. Miały miejsce tam dwa śmiertelne wypadki. W jednym z nich, który miał miejsce w połowie czerwca, zatonęła motorówka, na pokładzie której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (w tej sprawie trwa śledztwo). Drugi wypadek miał miejsce w lipcu, gdy z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które miały szczęśliwe zakończenie. Do obu doszło na jeziorze Boczne, w pobliżu Rydzewa. W obu przypadkach ratownicy wody udało się przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób, 22-letni mężczyzna, żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\" - powiedział Dylewski.\n\n\n\nRatownicy MOPR zauważyli, że wakacjowicze nie zawsze zachowują rozsądek i czasem wykazują brawurę. Przykładem jest akcja poszukiwawcza MOPR we wrześniu tego roku. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie odnotowano 6 takich akcji.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","original_ttl":"Koniec sezonu karetek wodnych na Wielkich Jeziorach Mazurskich","original_cnt":"\nPiątek był ostatnim dniem stacjonowania wodnych karetek pogotowia na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy i udzielili pomocy 325 pacjentom. Pomocy kolejnym 321 osobom na wodzie udzieliły też załogi Mazurskiego Wodnego Pogotowia Ratunkowego (MOPR).\n\n\n\nCztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich od początku czerwca. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z ośrodków w tym mieście\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie wakacyjnym załogi karetek wodnych 144 pacjentów przekazały do szpitali. Stan dwóch osób był na tyle poważny, że transportowano je helikopterem LPR. Ratownicy karetek wodnych pomagali nie tylko żeglarzom, ale czasami również tym, którzy mieszkali nad brzegami jezior. Docierali do nich szybciej, niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne współpracowały często z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR-em. Strażacy wspomagali wodnych medyków w 24 akcjach, a policjanci w 27 akcjach.\n\n\n\n\"Jako MOPR podjęliśmy w mijającym sezonie letnim 231 interwencji, udzieliliśmy pomocy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 osób\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Podkreślił, że te statystyki dotyczą tylko okresu od początku czerwca do końca września, bo MOPR dyżuruje przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\n\n\n\n\nKolejny rok z rzędu najniebezpieczniejsze okazało się jezioro Tałty. Doszło na nim do dwóch śmiertelnych wypadków: w połowie czerwca zatonęła motorówka, pod pokładem której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (trwa w tej sprawie śledztwo ). W lipcu z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które mają szczęśliwy finał. Do obu doszło na jeziorze Boczne nieopodal Rydzewa. W obu przypadkach udało się akcjami resuscytacyjnymi przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób - 22-letni mężczyzna żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\"- powiedział Dylewski.\n\n\n\nZ obserwacji ratowników MOPR wynika, że w tym roku wypoczywający na Mazurach bardzo często wykazywali się brawurą, brakiem rozsądku. Dowodzi tego chociażby ostatnia akcja poszukiwawcza MOPR, do której doszło we wrześniu. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie było 6 akcji poszukiwawczych.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR mijającego lata wypływał do 121 akcji technicznych, które polegają na udzieleniu pomocy załogom, które utonęły na mieliźnie, kamieniach, czy z powodów technicznych nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\"- powiedział dyżurny MOPR. \n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_related_posts_active":1,"wp-to-buffer-pro":"a:1:{s:8:\"override\";s:1:\"0\";}","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":154382,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nOd początku czerwca cztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z miejscowych ośrodków\" - powiedział dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie najczęściej do ratunkowców wodnych zgłaszali się żeglarze, ale ratownicy pomagali także tym, którzy mieszkają nad brzegiem jeziora. Docierali oni do tych osób szybciej niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne często współpracowały z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR. Strażacy pomagali wodnym medykom w 24 akcjach, a policjanci w 27.\n\n\n\n\"Jako MOPR w mijającym sezonie letnim podjęliśmy 231 interwencji, pomogliśmy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 pacjentów\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Przypomniał także, że te statystyki dotyczą okresu od początku czerwca do końca września, ponieważ MOPR pełni dyżury przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\nW mijającym sezonie letnim najniebezpieczniejszym jeziorem okazało się jezioro Tałty. Miały miejsce tam dwa śmiertelne wypadki. W jednym z nich, który miał miejsce w połowie czerwca, zatonęła motorówka, na pokładzie której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (w tej sprawie trwa śledztwo). Drugi wypadek miał miejsce w lipcu, gdy z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które miały szczęśliwe zakończenie. Do obu doszło na jeziorze Boczne, w pobliżu Rydzewa. W obu przypadkach ratownicy wody udało się przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób, 22-letni mężczyzna, żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\" - powiedział Dylewski.\n\n\n\nRatownicy MOPR zauważyli, że wakacjowicze nie zawsze zachowują rozsądek i czasem wykazują brawurę. Przykładem jest akcja poszukiwawcza MOPR we wrześniu tego roku. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie odnotowano 6 takich akcji.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","spintaxed_ttl":"Zakończył się sezon działania karetek wodnych na Wielkich Jeziorach Mazurskich ","spintaxed_cnt":" \n\nZ dniem piątego października zakończył się okres, w którym karetki wodne pomagały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy, udzielając pomocy 325 pacjentom. Mazurskie Wodne Pogotowie Ratunkowe (MOPR) również udzieliło pomocy 321 osobom.\n\n\n\nOd początku czerwca cztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z miejscowych ośrodków\" - powiedział dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie najczęściej do ratunkowców wodnych zgłaszali się żeglarze, ale ratownicy pomagali także tym, którzy mieszkają nad brzegiem jeziora. Docierali oni do tych osób szybciej niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne często współpracowały z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR. Strażacy pomagali wodnym medykom w 24 akcjach, a policjanci w 27.\n\n\n\n\"Jako MOPR w mijającym sezonie letnim podjęliśmy 231 interwencji, pomogliśmy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 pacjentów\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Przypomniał także, że te statystyki dotyczą okresu od początku czerwca do końca września, ponieważ MOPR pełni dyżury przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\nW mijającym sezonie letnim najniebezpieczniejszym jeziorem okazało się jezioro Tałty. Miały miejsce tam dwa śmiertelne wypadki. W jednym z nich, który miał miejsce w połowie czerwca, zatonęła motorówka, na pokładzie której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (w tej sprawie trwa śledztwo). Drugi wypadek miał miejsce w lipcu, gdy z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które miały szczęśliwe zakończenie. Do obu doszło na jeziorze Boczne, w pobliżu Rydzewa. W obu przypadkach ratownicy wody udało się przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób, 22-letni mężczyzna, żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\" - powiedział Dylewski.\n\n\n\nRatownicy MOPR zauważyli, że wakacjowicze nie zawsze zachowują rozsądek i czasem wykazują brawurę. Przykładem jest akcja poszukiwawcza MOPR we wrześniu tego roku. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie odnotowano 6 takich akcji.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","spintaxed_cnt2":" \n\nZ dniem piątego października zakończył się okres, w którym karetki wodne pomagały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy, udzielając pomocy 325 pacjentom. Mazurskie Wodne Pogotowie Ratunkowe (MOPR) również udzieliło pomocy 321 osobom.\n\n\n\nOd początku czerwca cztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z miejscowych ośrodków\" - powiedział dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie najczęściej do ratunkowców wodnych zgłaszali się żeglarze, ale ratownicy pomagali także tym, którzy mieszkają nad brzegiem jeziora. Docierali oni do tych osób szybciej niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne często współpracowały z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR. Strażacy pomagali wodnym medykom w 24 akcjach, a policjanci w 27.\n\n\n\n\"Jako MOPR w mijającym sezonie letnim podjęliśmy 231 interwencji, pomogliśmy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 pacjentów\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Przypomniał także, że te statystyki dotyczą okresu od początku czerwca do końca września, ponieważ MOPR pełni dyżury przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\nW mijającym sezonie letnim najniebezpieczniejszym jeziorem okazało się jezioro Tałty. Miały miejsce tam dwa śmiertelne wypadki. W jednym z nich, który miał miejsce w połowie czerwca, zatonęła motorówka, na pokładzie której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (w tej sprawie trwa śledztwo). Drugi wypadek miał miejsce w lipcu, gdy z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które miały szczęśliwe zakończenie. Do obu doszło na jeziorze Boczne, w pobliżu Rydzewa. W obu przypadkach ratownicy wody udało się przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób, 22-letni mężczyzna, żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\" - powiedział Dylewski.\n\n\n\nRatownicy MOPR zauważyli, że wakacjowicze nie zawsze zachowują rozsądek i czasem wykazują brawurę. Przykładem jest akcja poszukiwawcza MOPR we wrześniu tego roku. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie odnotowano 6 takich akcji.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","original_ttl":"Koniec sezonu karetek wodnych na Wielkich Jeziorach Mazurskich","original_cnt":"\nPiątek był ostatnim dniem stacjonowania wodnych karetek pogotowia na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy i udzielili pomocy 325 pacjentom. Pomocy kolejnym 321 osobom na wodzie udzieliły też załogi Mazurskiego Wodnego Pogotowia Ratunkowego (MOPR).\n\n\n\nCztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich od początku czerwca. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z ośrodków w tym mieście\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie wakacyjnym załogi karetek wodnych 144 pacjentów przekazały do szpitali. Stan dwóch osób był na tyle poważny, że transportowano je helikopterem LPR. Ratownicy karetek wodnych pomagali nie tylko żeglarzom, ale czasami również tym, którzy mieszkali nad brzegami jezior. Docierali do nich szybciej, niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne współpracowały często z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR-em. Strażacy wspomagali wodnych medyków w 24 akcjach, a policjanci w 27 akcjach.\n\n\n\n\"Jako MOPR podjęliśmy w mijającym sezonie letnim 231 interwencji, udzieliliśmy pomocy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 osób\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Podkreślił, że te statystyki dotyczą tylko okresu od początku czerwca do końca września, bo MOPR dyżuruje przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\n\n\n\n\nKolejny rok z rzędu najniebezpieczniejsze okazało się jezioro Tałty. Doszło na nim do dwóch śmiertelnych wypadków: w połowie czerwca zatonęła motorówka, pod pokładem której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (trwa w tej sprawie śledztwo ). W lipcu z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które mają szczęśliwy finał. Do obu doszło na jeziorze Boczne nieopodal Rydzewa. W obu przypadkach udało się akcjami resuscytacyjnymi przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób - 22-letni mężczyzna żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\"- powiedział Dylewski.\n\n\n\nZ obserwacji ratowników MOPR wynika, że w tym roku wypoczywający na Mazurach bardzo często wykazywali się brawurą, brakiem rozsądku. Dowodzi tego chociażby ostatnia akcja poszukiwawcza MOPR, do której doszło we wrześniu. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie było 6 akcji poszukiwawczych.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR mijającego lata wypływał do 121 akcji technicznych, które polegają na udzieleniu pomocy załogom, które utonęły na mieliźnie, kamieniach, czy z powodów technicznych nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\"- powiedział dyżurny MOPR. \n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_related_posts_active":1,"wp-to-buffer-pro":"a:1:{s:8:\"override\";s:1:\"0\";}","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":154382,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nZ dniem piątego października zakończył się okres, w którym karetki wodne pomagały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy, udzielając pomocy 325 pacjentom. Mazurskie Wodne Pogotowie Ratunkowe (MOPR) również udzieliło pomocy 321 osobom.\n\n\n\nOd początku czerwca cztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z miejscowych ośrodków\" - powiedział dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie najczęściej do ratunkowców wodnych zgłaszali się żeglarze, ale ratownicy pomagali także tym, którzy mieszkają nad brzegiem jeziora. Docierali oni do tych osób szybciej niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne często współpracowały z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR. Strażacy pomagali wodnym medykom w 24 akcjach, a policjanci w 27.\n\n\n\n\"Jako MOPR w mijającym sezonie letnim podjęliśmy 231 interwencji, pomogliśmy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 pacjentów\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Przypomniał także, że te statystyki dotyczą okresu od początku czerwca do końca września, ponieważ MOPR pełni dyżury przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\nW mijającym sezonie letnim najniebezpieczniejszym jeziorem okazało się jezioro Tałty. Miały miejsce tam dwa śmiertelne wypadki. W jednym z nich, który miał miejsce w połowie czerwca, zatonęła motorówka, na pokładzie której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (w tej sprawie trwa śledztwo). Drugi wypadek miał miejsce w lipcu, gdy z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które miały szczęśliwe zakończenie. Do obu doszło na jeziorze Boczne, w pobliżu Rydzewa. W obu przypadkach ratownicy wody udało się przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób, 22-letni mężczyzna, żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\" - powiedział Dylewski.\n\n\n\nRatownicy MOPR zauważyli, że wakacjowicze nie zawsze zachowują rozsądek i czasem wykazują brawurę. Przykładem jest akcja poszukiwawcza MOPR we wrześniu tego roku. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie odnotowano 6 takich akcji.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","spintaxed_ttl":"Zakończył się sezon działania karetek wodnych na Wielkich Jeziorach Mazurskich ","spintaxed_cnt":" \n\nZ dniem piątego października zakończył się okres, w którym karetki wodne pomagały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy, udzielając pomocy 325 pacjentom. Mazurskie Wodne Pogotowie Ratunkowe (MOPR) również udzieliło pomocy 321 osobom.\n\n\n\nOd początku czerwca cztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z miejscowych ośrodków\" - powiedział dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie najczęściej do ratunkowców wodnych zgłaszali się żeglarze, ale ratownicy pomagali także tym, którzy mieszkają nad brzegiem jeziora. Docierali oni do tych osób szybciej niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne często współpracowały z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR. Strażacy pomagali wodnym medykom w 24 akcjach, a policjanci w 27.\n\n\n\n\"Jako MOPR w mijającym sezonie letnim podjęliśmy 231 interwencji, pomogliśmy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 pacjentów\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Przypomniał także, że te statystyki dotyczą okresu od początku czerwca do końca września, ponieważ MOPR pełni dyżury przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\nW mijającym sezonie letnim najniebezpieczniejszym jeziorem okazało się jezioro Tałty. Miały miejsce tam dwa śmiertelne wypadki. W jednym z nich, który miał miejsce w połowie czerwca, zatonęła motorówka, na pokładzie której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (w tej sprawie trwa śledztwo). Drugi wypadek miał miejsce w lipcu, gdy z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które miały szczęśliwe zakończenie. Do obu doszło na jeziorze Boczne, w pobliżu Rydzewa. W obu przypadkach ratownicy wody udało się przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób, 22-letni mężczyzna, żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\" - powiedział Dylewski.\n\n\n\nRatownicy MOPR zauważyli, że wakacjowicze nie zawsze zachowują rozsądek i czasem wykazują brawurę. Przykładem jest akcja poszukiwawcza MOPR we wrześniu tego roku. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie odnotowano 6 takich akcji.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","spintaxed_cnt2":" \n\nZ dniem piątego października zakończył się okres, w którym karetki wodne pomagały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy, udzielając pomocy 325 pacjentom. Mazurskie Wodne Pogotowie Ratunkowe (MOPR) również udzieliło pomocy 321 osobom.\n\n\n\nOd początku czerwca cztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z miejscowych ośrodków\" - powiedział dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie najczęściej do ratunkowców wodnych zgłaszali się żeglarze, ale ratownicy pomagali także tym, którzy mieszkają nad brzegiem jeziora. Docierali oni do tych osób szybciej niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne często współpracowały z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR. Strażacy pomagali wodnym medykom w 24 akcjach, a policjanci w 27.\n\n\n\n\"Jako MOPR w mijającym sezonie letnim podjęliśmy 231 interwencji, pomogliśmy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 pacjentów\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Przypomniał także, że te statystyki dotyczą okresu od początku czerwca do końca września, ponieważ MOPR pełni dyżury przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\nW mijającym sezonie letnim najniebezpieczniejszym jeziorem okazało się jezioro Tałty. Miały miejsce tam dwa śmiertelne wypadki. W jednym z nich, który miał miejsce w połowie czerwca, zatonęła motorówka, na pokładzie której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (w tej sprawie trwa śledztwo). Drugi wypadek miał miejsce w lipcu, gdy z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które miały szczęśliwe zakończenie. Do obu doszło na jeziorze Boczne, w pobliżu Rydzewa. W obu przypadkach ratownicy wody udało się przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób, 22-letni mężczyzna, żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\" - powiedział Dylewski.\n\n\n\nRatownicy MOPR zauważyli, że wakacjowicze nie zawsze zachowują rozsądek i czasem wykazują brawurę. Przykładem jest akcja poszukiwawcza MOPR we wrześniu tego roku. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie odnotowano 6 takich akcji.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\" - wyjaśnił dyżurny MOPR.\n\n\n\nźródło: PAP\n","original_ttl":"Koniec sezonu karetek wodnych na Wielkich Jeziorach Mazurskich","original_cnt":"\nPiątek był ostatnim dniem stacjonowania wodnych karetek pogotowia na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy i udzielili pomocy 325 pacjentom. Pomocy kolejnym 321 osobom na wodzie udzieliły też załogi Mazurskiego Wodnego Pogotowia Ratunkowego (MOPR).\n\n\n\nCztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich od początku czerwca. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. \"Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z ośrodków w tym mieście\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski.\n\n\n\nW mijającym sezonie wakacyjnym załogi karetek wodnych 144 pacjentów przekazały do szpitali. Stan dwóch osób był na tyle poważny, że transportowano je helikopterem LPR. Ratownicy karetek wodnych pomagali nie tylko żeglarzom, ale czasami również tym, którzy mieszkali nad brzegami jezior. Docierali do nich szybciej, niż tradycyjne pogotowie.\n\n\n\nKaretki wodne współpracowały często z innymi służbami - policją, strażą pożarną i MOPR-em. Strażacy wspomagali wodnych medyków w 24 akcjach, a policjanci w 27 akcjach.\n\n\n\n\"Jako MOPR podjęliśmy w mijającym sezonie letnim 231 interwencji, udzieliliśmy pomocy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 osób\" - poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Podkreślił, że te statystyki dotyczą tylko okresu od początku czerwca do końca września, bo MOPR dyżuruje przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.\n\n\n\n\n\n\n\nKolejny rok z rzędu najniebezpieczniejsze okazało się jezioro Tałty. Doszło na nim do dwóch śmiertelnych wypadków: w połowie czerwca zatonęła motorówka, pod pokładem której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (trwa w tej sprawie śledztwo ). W lipcu z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.\n\n\n\n\"Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które mają szczęśliwy finał. Do obu doszło na jeziorze Boczne nieopodal Rydzewa. W obu przypadkach udało się akcjami resuscytacyjnymi przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób - 22-letni mężczyzna żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji\"- powiedział Dylewski.\n\n\n\nZ obserwacji ratowników MOPR wynika, że w tym roku wypoczywający na Mazurach bardzo często wykazywali się brawurą, brakiem rozsądku. Dowodzi tego chociażby ostatnia akcja poszukiwawcza MOPR, do której doszło we wrześniu. \"Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze\" - powiedział Dylewski. W mijającym sezonie było 6 akcji poszukiwawczych.\n\n\n\nWielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR mijającego lata wypływał do 121 akcji technicznych, które polegają na udzieleniu pomocy załogom, które utonęły na mieliźnie, kamieniach, czy z powodów technicznych nie były w stanie dotrzeć do portów. \"Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami\"- powiedział dyżurny MOPR. \n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_related_posts_active":1,"wp-to-buffer-pro":"a:1:{s:8:\"override\";s:1:\"0\";}","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":154382,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
Z dniem piątego października zakończył się okres, w którym karetki wodne pomagały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W tym roku ratownicy wypłynęli na wodę ponad 300 razy, udzielając pomocy 325 pacjentom. Mazurskie Wodne Pogotowie Ratunkowe (MOPR) również udzieliło pomocy 321 osobom.
reklama
Od początku czerwca cztery karetki wodne pracowały na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Do piątku ratownicy wypłynęli na wodę 317 razy i udzielili pomocy 325 osobom. „Jeszcze w piątek rano pomogli dwóm osobom w Rynie, które wypoczywały w jednym z miejscowych ośrodków” – powiedział dyżurny MOPR Karol Dylewski.
W mijającym sezonie najczęściej do ratunkowców wodnych zgłaszali się żeglarze, ale ratownicy pomagali także tym, którzy mieszkają nad brzegiem jeziora. Docierali oni do tych osób szybciej niż tradycyjne pogotowie.
reklama
Karetki wodne często współpracowały z innymi służbami – policją, strażą pożarną i MOPR. Strażacy pomagali wodnym medykom w 24 akcjach, a policjanci w 27.
„Jako MOPR w mijającym sezonie letnim podjęliśmy 231 interwencji, pomogliśmy 262 osobom, a do szpitala nasi ratownicy przekazali 19 pacjentów” – poinformował dyżurny MOPR Karol Dylewski. Przypomniał także, że te statystyki dotyczą okresu od początku czerwca do końca września, ponieważ MOPR pełni dyżury przez cały rok i wypływa na akcje ratownicze także poza sezonem.
W mijającym sezonie letnim najniebezpieczniejszym jeziorem okazało się jezioro Tałty. Miały miejsce tam dwa śmiertelne wypadki. W jednym z nich, który miał miejsce w połowie czerwca, zatonęła motorówka, na pokładzie której znajdowała się 8-letnia dziewczynka (w tej sprawie trwa śledztwo). Drugi wypadek miał miejsce w lipcu, gdy z pokładu jachtu wypadł w nocy mężczyzna, który także zatonął.
„Zanotowaliśmy także kilka tragicznych zdarzeń, które miały szczęśliwe zakończenie. Do obu doszło na jeziorze Boczne, w pobliżu Rydzewa. W obu przypadkach ratownicy wody udało się przywrócić do życia osoby, które tonęły, były wyciągnięte spod wody. Jedna z tych osób, 22-letni mężczyzna, żyje i ma się dobrze, druga wciąż wymaga hospitalizacji” – powiedział Dylewski.
Ratownicy MOPR zauważyli, że wakacjowicze nie zawsze zachowują rozsądek i czasem wykazują brawurę. Przykładem jest akcja poszukiwawcza MOPR we wrześniu tego roku. „Załoga wypłynęła po zmroku na jezioro i zgubiła się. Była wtedy bardzo gęsta mgła, odnalezienie tych ludzi graniczyło z cudem. Na dodatek na pokładzie była tak pijana osoba, że nie było z nią kontaktu. Na ten jacht trafili strażacy i dzięki temu wszystko skończyło się dobrze” – powiedział Dylewski. W mijającym sezonie odnotowano 6 takich akcji.
Wielu żeglarzom brakowało też umiejętności. MOPR w poprzednim sezonie letnim wypłynął do 121 akcji technicznych, polegających na udzieleniu pomocy załogom, które utknęły na mieliźnie, kamieniach lub z powodu awarii technicznej nie były w stanie dotrzeć do portów. „Takiej pomocy udzielaliśmy przede wszystkim załogom houseboatów. Ludzie często nie radzą sobie z tymi potężnymi łodziami” – wyjaśnił dyżurny MOPR.