reklama

W Olsztynku nie wygrała Platforma, ani Prawo i Sprawiedliwość nie przegrało [OPINIA]

Wyniki wyborów w Olsztynku przebiły się do polityki ogólnopolskiej. Mamy środek sezonu ogórkowego, wysiłki Tuska, aby zbliżyć się do Prawa i Sprawiedliwości są zupełnie nieudane, wobec tego „zwycięstwo Platformy” w Olsztynku ma stanowić dowód, że w polskiej polityce coś się zmienia.

Tyle, że w Olsztynku wcale nie wygrała Platforma tylko Komitet Wyborczy Wyborców Roberta Waraksy. Proszę sprawdzić czy w materiałach wyborczych Waraksy wspomina on, że jest członkiem Platformy. Stawianie tezy, że to zwycięstwo Platformy jest absurdalne. Robert Waraksa jest działaczem Platformy, ale większość jego wyborców o tym nie wiedziała. W Olsztynku zagłosowano na młodego człowieka, który od trzech kadencji jest w radnym Rady Miasta. Jest aktywnym, potrafiącym korzystać ze swojego mandatu człowiekiem. Codziennie i systematycznie dociera do swoich wyborców za pomocą mediów społecznościowych Potrafi też z nimi bezpośrednio współpracować.

Małe środowiska, do jakich zalicza się Olsztynek (7,5 tys. mieszkańców) w swoich wyborach politycznych nie kierują się wyborami partyjnym. Ponad trzydzieści lat demokracji wystarczyło, aby wyborcy nauczyli się, że czym innym jest głosowanie na Sejm, Senat, Prezydenta RP, a czym innym na burmistrza czy wójta. Oczywiście w dużych miastach, w głosowaniach do sejmiku województwa, czy nawet powiatu kryteria polityczne są często decydujące. W małych mają jednak marginalne znaczenie.

Dlatego śmiesznie brzmią radosne okrzyki Platformy, że w Olsztynku nastąpił przełom. Jestem przekonany, że Tusk nawet nie wiedział, że w Olsztynku będą wybory. Tusk walczy z Kaczyńskim a Olsztynek guzik go obchodzi. Przecież nikt z liderów Platformy Waraksy nie wspierał. Dopiero po dwóch dniach PO ogłosiło sukces. Co więcej, entuzjastyczne ogłaszanie wyników wyborów w Olsztynku jako zwycięstwo Platformy może tylko zaszkodzić nowemu burmistrzowi i Olsztynkowi.

Trzeba też objaśnić Tuskowi, że wyborach w Olsztynku wszyscy kandydaci startowali ze swoich lokalnych komitetów wyborczych. A dla wyborców nie była to konfrontacja partyjna.

Oczywiście i Prawo i Sprawiedliwość ma coś do przemyślenia z lekcji olsztyneckiej. Przede wszystkim strategie na wybory samorządowe, które odbędą się najprawdopodobniej w 2024 r. Pytanie brzmi: czy należy dążyć do wystawiania kandydatów na wszystkich poziomach samorządu pod flagą Prawa i Sprawiedliwości? A może należy, szczególnie w gminach, ale i powiatach budować komitety wyborcze wyborców bez szyldu partyjnego? PSL i Platforma, Lewica taki manewr stosuje od kilku wyborów, unikając identyfikacji partyjnej.

Każde z rozwiązań ma swoje plusy i minusy, ale jest czas na ich analizę i zapytanie socjologów, politologów, psychologów, specjalistów od marketingu politycznego, jak oceniają takie rozwiązania. Jestem też pewien, że w tej sprawie trzeba bardzo poważnie wsłuchać się w głos lokalnych środowisk Prawa i Sprawiedliwości, bo przecież one przede wszystkim będą ponosić konsekwencje tych wyborów.
Wracając do Olsztynka: może Tusk otwierać szampana i ogłaszać zwycięstwo Platformy w Olsztynku, może nawet na tę okoliczność obiec trzy razy rynek dookoła pocałować lwy spod olsztyneckiego Ratusza – ale to zrobi tylko z PO większą komedię.

Platforma nie wygrała w Olsztynku, Prawo i Sprawiedliwość w Olsztynku nie przegrało.

Jerzy Szmit

źródło: Opinie Olsztyn

7 KOMENTARZY

7 komentarzy
Najlepsze
Najnowsze Najstarsze
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
reklama
×