fbpx
-3 C
Olsztyn
wtorek, 30 listopada, 2021
reklama

Tak wygląda teraz życie tych ludzi. Fotograf przedostał się do koczowiska imigrantów

reklama

Białoruska straż graniczna łamie prawo – mówi były pogranicznik Radiu Swaboda w związku z sytuacją na granicy z Polską. Niezależne media na Białorusi pytają, jak tysiące migrantów mogło dostać się na granicę „niezauważone” przez władze.

Eksperci mówią o próbach przekonania UE do negocjacji i ustępstw. Radio Swaboda publikuje wywiad z anonimowym byłym pogranicznikiem, który wprost stwierdza, że ​​jego byli koledzy „popełniają przestępstwo urzędowe”. Zgodnie z prawem, aby znaleźć się w strefie przygranicznej, należy posiadać paszport i przepustkę wydaną przez służby graniczne. Widzimy migrantów, którzy swobodnie mieszkają w strefie przygranicznej, rozpalają pożary, ścinają drzewa i nikt ich nie zatrzymuje! Zabronione jest przebywanie w strefie przygranicznej w nocy. „Można to zrobić tylko w wyjątkowych okolicznościach i za zgodą szefa struktur służb granicznych” – powiedział były funkcjonariusz.

Zaznacza, że ​​funkcjonariusze nie tylko tolerują łamanie prawa, ale także sprzyjają takim działaniom. „Zatrzymanie, protokół, tymczasowe aresztowanie, decyzja o wydaleniu. Zawsze tak było” – tłumaczył. Wskazuje też, że nie było to niezgodne z prawem, gdy migranci szli drogą do przejścia granicznego. „Zejście do lasu i strefy przygranicznej oznacza, że ​​złamali przepisy. Jego zdaniem żołnierze poborowi byli również zaangażowani w „ochronę” migrantów i „kordon”, który ich chroni. Na filmie widać, że wszyscy mają takie same śpiwory, nawet Kurdowie i Syryjczycy. A to oznacza, że ​​zakupy został scentralizowane” – ocenia rozmówca Radia Swaboda.

Czytaj też:  Olsztyńska firma wycofuje suplementy. GIS wydał ostrzeżenie
reklama

Białoruskie władze przekonywały we wtorek, że migranci „zorganizowali się” w kolumnę liczącą ponad 1000 osób. (Później podano, że na granicy było ponad 2000 osób, a według polskich służb liczba ta wzrosła do 4000).

O tę sprawę pytała nasza niezależna Niwa. „Jak 1000 migrantów może jednocześnie dotrzeć do polskiej granicy i zorganizować się w linię niezauważoną przez białoruską strukturę władzy?” – Białoruska straż graniczna toleruje nielegalną działalność tysięcy ludzi. Według cytowanego przez portal Zerkalo.io politologa Andreja Kazakiewicza władze białoruskie zaostrzają sytuację na granicy z powodu zbliżającej się zimy. Analityk nie wyklucza, że ​​migranci mogli się zorganizować, ale potrzebowali do tego przynajmniej zgody białoruskich władz.

Białoruskie media państwowe wysłały do ​​obozu na granicy swoich najwymowniejszych dziennikarzy, którzy informowali o losie uchodźców, „nieludzkich działaniach” polskich służb i przekonywali, że strona polska „przygotowuje prowokacje”.

źródło: PAP, fot. EPA/LEONID SCHEGLOV

Zobacz również:
reklama
reklama

Najnowsze ogłoszenia

15 KOMENTARZY

15 komentarzy
Najnowsze
Najstarszy Najczęściej głosowano
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
reklama