\nŚmigłowiec z trzema osobami na pokładzie wpadł we wtorek do jez. Tałty w Mikołajkach. Pilot i lecące śmigłowcem dwie kobiety trafili do szpitali. Maszyna zatonęła. Jako pierwsi do poszkodowanych dotarli ratownicy Mazurskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.\n\n\n\nźródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","rank_math_seo_score":4,"notix_send_checkbox":"off","cmplz_hide_cookiebanner":"","tdb_template_type":null,"spinned_cnt":" \nW Mikołajkach doszło do wypadku helikoptera. Według informacji przekazanych przez rzecznika straży pożarnej, maszyna Robinson 44 wystartowała z pobliskiego portu, jednak silnik zawodził, a helikopter runął do jeziora.\nNa pokładzie znajdowało się trzech pasażerów, wśród których był właściciel i pilot maszyny. Zdaniem strażaków, najtrudniejszym momentem było podniesienie helikoptera z dna, ponieważ nieznany był jego stan i reakcja na uniesienie.\nNa szczęście udało się wydobyć helikopter z dnia, a uratowane osoby przewieziono do szpitali. Na miejscu wypadku pojawiły się także służby ratunkowe, które sprawdziły stan maszyny i zabezpieczyły jezioro przed wyciekiem paliwa.\n\nźródło: PAP","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":117427,"postFormat":""};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nDodał, że dźwig, którym śmigłowiec zostanie przeniesiony na nabrzeże, użyczył jeden z miejscowych przedsiębiorców. To dźwig służący do wodowania łodzi.\n\n\n\nŚmigłowiec z trzema osobami na pokładzie wpadł we wtorek do jez. Tałty w Mikołajkach. Pilot i lecące śmigłowcem dwie kobiety trafili do szpitali. Maszyna zatonęła. Jako pierwsi do poszkodowanych dotarli ratownicy Mazurskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.\n\n\n\nźródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","rank_math_seo_score":4,"notix_send_checkbox":"off","cmplz_hide_cookiebanner":"","tdb_template_type":null,"spinned_cnt":" \nW Mikołajkach doszło do wypadku helikoptera. Według informacji przekazanych przez rzecznika straży pożarnej, maszyna Robinson 44 wystartowała z pobliskiego portu, jednak silnik zawodził, a helikopter runął do jeziora.\nNa pokładzie znajdowało się trzech pasażerów, wśród których był właściciel i pilot maszyny. Zdaniem strażaków, najtrudniejszym momentem było podniesienie helikoptera z dna, ponieważ nieznany był jego stan i reakcja na uniesienie.\nNa szczęście udało się wydobyć helikopter z dnia, a uratowane osoby przewieziono do szpitali. Na miejscu wypadku pojawiły się także służby ratunkowe, które sprawdziły stan maszyny i zabezpieczyły jezioro przed wyciekiem paliwa.\n\nźródło: PAP","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":117427,"postFormat":""};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\n* movie udostępniony dzięki uprzejmości hotelu Gołębiewski\n\nNajtrudniejszym momentem było podniesienie maszyny z dna, ponieważ nie wiadomo było, w jakim stanie jest śmigłowiec i jak się zachowa przy próbie uniesienia go - wyjaśnił.\n\n\n\n* movie udostępniony dzięki uprzejmości hotelu Gołębiewski\n\nObecnie śmigłowiec został podniesiony z dnia przy pomocy specjalnych balonów napełnionych powietrzem i jest holowany do nabrzeża - poinformował rzecznik strażaków Rafał Melnyk.\n\n\n\nNajtrudniejszym momentem było podniesienie maszyny z dna, ponieważ nie wiadomo było, w jakim stanie jest śmigłowiec i jak się zachowa przy próbie uniesienia go - wyjaśnił.\n\n\n\n* movie udostępniony dzięki uprzejmości hotelu Gołębiewski\n\nStraż pożarna podawała wcześniej, że śmigłowiec po tym jak wpadł do akwenu osiadł na głębokości 13-15 metrów. Strażacy - płetwonurkowie sprawdzili, czy w maszynie pod wodą nie ma innych osób i skontrolowali, czy z maszyny nie wycieka paliwo.\n\n\n\nObecnie śmigłowiec został podniesiony z dnia przy pomocy specjalnych balonów napełnionych powietrzem i jest holowany do nabrzeża - poinformował rzecznik strażaków Rafał Melnyk.\n\n\n\nNajtrudniejszym momentem było podniesienie maszyny z dna, ponieważ nie wiadomo było, w jakim stanie jest śmigłowiec i jak się zachowa przy próbie uniesienia go - wyjaśnił.\n\n\n\n* movie udostępniony dzięki uprzejmości hotelu Gołębiewski\n\n\n\n\n\nStraż pożarna podawała wcześniej, że śmigłowiec po tym jak wpadł do akwenu osiadł na głębokości 13-15 metrów. Strażacy - płetwonurkowie sprawdzili, czy w maszynie pod wodą nie ma innych osób i skontrolowali, czy z maszyny nie wycieka paliwo.\n\n\n\nObecnie śmigłowiec został podniesiony z dnia przy pomocy specjalnych balonów napełnionych powietrzem i jest holowany do nabrzeża - poinformował rzecznik strażaków Rafał Melnyk.\n\n\n\nNajtrudniejszym momentem było podniesienie maszyny z dna, ponieważ nie wiadomo było, w jakim stanie jest śmigłowiec i jak się zachowa przy próbie uniesienia go - wyjaśnił.\n\n\n\n* movie udostępniony dzięki uprzejmości hotelu Gołębiewski\n\nJak podał rzecznik warmińsko-mazurskich strażaków, śmigłowiec wystartował z pobliskiego Słonecznego Portu. Jego przedstawiciele przekazali , że śmigłowiec Robinson 44 wzniósł się, po chwili silnik zgasł, a maszyna runęła do wody. Jak wskazali, mężczyzna, który pilotował śmigłowiec, był jego właścicielem i wraz ze znajomymi leciał do swojej firmy.\n\n\n\n\n\n\n\nStraż pożarna podawała wcześniej, że śmigłowiec po tym jak wpadł do akwenu osiadł na głębokości 13-15 metrów. Strażacy - płetwonurkowie sprawdzili, czy w maszynie pod wodą nie ma innych osób i skontrolowali, czy z maszyny nie wycieka paliwo.\n\n\n\nObecnie śmigłowiec został podniesiony z dnia przy pomocy specjalnych balonów napełnionych powietrzem i jest holowany do nabrzeża - poinformował rzecznik strażaków Rafał Melnyk.\n\n\n\nNajtrudniejszym momentem było podniesienie maszyny z dna, ponieważ nie wiadomo było, w jakim stanie jest śmigłowiec i jak się zachowa przy próbie uniesienia go - wyjaśnił.\n\n\n\n* movie udostępniony dzięki uprzejmości hotelu Gołębiewski\n
W Mikołajkach doszło do wypadku helikoptera. Według informacji przekazanych przez rzecznika straży pożarnej, maszyna Robinson 44 wystartowała z pobliskiego portu, jednak silnik zawodził, a helikopter runął do jeziora.
reklama
Na pokładzie znajdowało się trzech pasażerów, wśród których był właściciel i pilot maszyny. Zdaniem strażaków, najtrudniejszym momentem było podniesienie helikoptera z dna, ponieważ nieznany był jego stan i reakcja na uniesienie.
Na szczęście udało się wydobyć helikopter z dnia, a uratowane osoby przewieziono do szpitali. Na miejscu wypadku pojawiły się także służby ratunkowe, które sprawdziły stan maszyny i zabezpieczyły jezioro przed wyciekiem paliwa.