Niepokojące zgłoszenie o mężczyźnie, który pod wpływem alkoholu miał oddalać się od brzegu jeziora, postawiło na nogi służby ratunkowe z powiatu lidzbarskiego. Do akcji skierowano policjantów, strażaków i ratowników medycznych. Podczas poszukiwań funkcjonariusze ustalili jednak okoliczności, które całkowicie zmieniły obraz zdarzenia.
Nocna akcja ratunkowa nad jeziorem w powiecie lidzbarskim
W czwartek po godzinie 21:00 do służb wpłynęło zgłoszenie dotyczące mężczyzny, który miał wejść do jeziora pod znacznym wpływem alkoholu i oddalać się od brzegu. Informacja wskazywała na możliwe zagrożenie życia, dlatego natychmiast rozpoczęto działania ratunkowe.
Na miejsce skierowano policjantów, strażaków z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Lidzbarku Warmińskim oraz ratowników medycznych.
Strażacy zwodowali łódź i rozpoczęli poszukiwania na jeziorze. W tym samym czasie policjanci sprawdzali linię brzegową, szukając mężczyzny oraz przedmiotów, które mógł pozostawić przed wejściem do wody.
Poszukiwania nie przyniosły jednak rezultatu. Funkcjonariusze nie znaleźli ani odzieży, ani rzeczy osobistych, które mogłyby potwierdzić przekazane informacje.
Policjanci dotarli do 16-latka z Lidzbarka Warmińskiego
W trakcie interwencji mundurowi skontaktowali się z kobietą, która zgłosiła zagrożenie. Wyjaśniła, że wcześniej otrzymała telefon z informacją, że jej syn, będąc pod wpływem alkoholu, płynie w jeziorze i oddala się od brzegu.
Policjanci ustalili, że połączenie wykonano z telefonu należącego do 16-letniego mieszkańca Lidzbarka Warmińskiego. Funkcjonariusze udali się do nastolatka, aby wyjaśnić, skąd pochodziła informacja o zagrożeniu.
Podczas rozmowy chłopak przekazał, że jego dwaj znajomi, 15-latek i 34-latek, spędzali wspólnie czas na działce rekreacyjnej. W pewnym momencie postanowili zażartować z matki starszego z nich.
Korzystając z telefonu 16-latka, zadzwonili do kobiety i przekazali jej nieprawdziwą informację o synu znajdującym się w niebezpieczeństwie. Nastolatek utrzymywał, że początkowo nie wiedział o całej sytuacji, a koledzy dopiero później opowiedzieli mu o swoim pomyśle.
Fałszywy alarm uruchomił służby z całego powiatu
Po pewnym czasie policjanci otrzymali informację, że poszukiwany 34-latek wrócił do swojego miejsca zamieszkania w Lidzbarku Warmińskim. Mężczyzna był cały i zdrowy.
Okazało się więc, że zgłoszenie, które doprowadziło do rozpoczęcia szeroko zakrojonej akcji ratunkowej, było wynikiem nieodpowiedzialnego żartu.
Policja podkreśla, że informacje o zagrożeniu życia zawsze muszą być traktowane poważnie. W takich sytuacjach funkcjonariusze nie mogą zakładać, że zgłaszający przekazuje nieprawdę.
Niepotrzebne zaangażowanie policjantów, strażaków, ratowników medycznych i specjalistycznego sprzętu może mieć poważne konsekwencje. W tym samym czasie pomoc służb mogłaby być potrzebna osobom znajdującym się w rzeczywistym niebezpieczeństwie.
Sprawa fałszywego zgłoszenia trafi do sądu rodzinnego
Na tym jednak sprawa się nie zakończy. Policjanci będą szczegółowo wyjaśniać okoliczności zdarzenia oraz rolę poszczególnych uczestników nieodpowiedzialnego żartu.
Zebrana podczas interwencji dokumentacja zostanie przekazana do sądu rodzinnego.
Funkcjonariusze przypominają, że fałszywe alarmy nie są niewinną zabawą. Każde takie zgłoszenie oznacza konieczność podjęcia działań, które angażują ludzi i sprzęt potrzebny do ratowania zdrowia i życia.
źródło: KPP Lidzbark Warmiński