Olsztyński szpital miał być jednym z beneficjentów rekordowej zbiórki, która przyniosła niemal 293 mln zł. Pierwszy milion złotych ostatecznie trafił już na konto placówki. Znacznie trudniejsze okazują się jednak rozmowy o kolejnych środkach. Dyrekcja szpitala zakwestionowała część warunków zaproponowanych przez Fundację Cancer Fighters.
Szpital w Olsztynie dostał pieniądze ze zbiórki Łatwoganga
Wojewódzki Specjalistyczny Szpital Dziecięcy w Olsztynie był jednym z 17 ośrodków, którym Fundacja Cancer Fighters zapowiedziała przekazanie po milionie złotych. Pieniądze miały pochodzić ze zbiórki prowadzonej przez Piotra „Łatwoganga” Garkowskiego. Na konto fundacji wpłynęło z niej niemal 293 mln zł.
Placówka przez pewien czas czekała jednak na przelew. W lipcu jej przedstawiciele otrzymali podczas uroczystości symboliczny czek na milion złotych. Jak relacjonowała „Rzeczpospolitej” dr n. med. Krystyna Piskorz-Ogórek, dyrektorka Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala Dziecięcego w Olsztynie, fundacja zapewniała wówczas, że pieniądze do końca miesiąca znajdą się na koncie placówki.
– Czekając na przelew i kierując się zapewnieniami fundacji, ogłosiliśmy przetargi na sprzęt do nowej pracowni. W tym czasie przypominaliśmy się fundacji w sprawie umowy – powiedziała dyrektorka.
Projekt dokumentu szpital otrzymał około 20 września. Placówka zgłosiła do niego uwagi. Ostatecznie umowę podpisano 30 września, a dzień później milion złotych trafił na konto szpitala.
Środki mają zostać wykorzystane m.in. na utworzenie pracowni densytometrycznej oraz wyposażenie kuchni w strefie przeznaczonej dla rodziców pacjentów. Na tym jednak rozmowy między szpitalem a fundacją się nie zakończyły.
„Są dla nas nie do przyjęcia”. Szpital zakwestionował zapisy kolejnej umowy
Znacznie większe zastrzeżenia wzbudził projekt dotyczący planowanej modernizacji szpitala. Zdaniem dyrekcji znalazły się w nim zapisy, których placówka w obecnym kształcie nie może zaakceptować. – W treści projektu umowy są zapisy, które są dla nas nie do przyjęcia – powiedziała „Rzeczpospolitej” Krystyna Piskorz-Ogórek.
Jednym z najważniejszych punktów jest możliwość domagania się przez Fundację Cancer Fighters zwrotu części lub całości przekazanych pieniędzy. Maksymalna wartość zabezpieczenia miałaby sięgać 120 proc. wartości darowizny.
Mechanizm mógłby zostać zastosowany m.in. w przypadku problemów z realizacją inwestycji, niedotrzymania harmonogramu, braków w dokumentacji czy innych naruszeń warunków umowy.
Dyrektorka olsztyńskiego szpitala zwróciła uwagę, że z tak skonstruowanymi warunkami przy darowiźnie spotkała się po raz pierwszy. – Chcę podkreślić, że po raz pierwszy zetknęłam się z sytuacją, gdy przy darowiźnie pojawia się zapis o żądaniu zwrotu na każdym etapie realizacji i jeszcze oczekiwane jest poręczenie – powiedziała.
Szpital zwraca uwagę na brak gwarancji kolejnych transz
Zastrzeżenia placówki dotyczą również sposobu finansowania inwestycji. Modernizacja ma potrwać ponad dwa lata, a środki miałyby być przekazywane w kolejnych transzach.
Zdaniem dyrekcji umowa powinna zabezpieczać nie tylko interes fundacji, ale również szpitala. – Szpital nie ma również gwarancji, że mimo prawidłowo realizowanej inwestycji z jakiegoś powodu fundacja nie będzie miała środków na dalsze transze – wyjaśniła dyrektorka.
Kolejny sporny punkt dotyczy sytuacji, w której placówka straciłaby kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia. Projekt umowy ma przewidywać w takim przypadku możliwość żądania zwrotu darowizny.
Fundacja tłumaczy, dlaczego chce zabezpieczenia
Do zastrzeżeń szpitala odniosła się Fundacja Cancer Fighters. Organizacja podkreśla, że zapis o 120 proc. nie oznacza automatycznego obowiązku zwrotu kwoty przekraczającej otrzymaną darowiznę.
Według fundacji jest to maksymalna wartość zabezpieczenia. Może ona obejmować przekazane środki lub ich część, odsetki za opóźnienie oraz ewentualne koszty egzekucji.
Cancer Fighters argumentuje, że podobne rozwiązania stosowane są również przy finansowaniu bankowym czy realizacji programów publicznych. Fundacja podkreśla też, że zabezpieczenia mają chronić pieniądze darczyńców przed niewłaściwym wykorzystaniem, zawyżaniem kosztów, błędami przy wyborze wykonawców czy podwójnym finansowaniem tych samych wydatków.
Według organizacji ewentualny zwrot pieniędzy miałby być możliwy dopiero po stwierdzeniu nieprawidłowości. Wcześniej szpital miałby zostać poinformowany o zastrzeżeniach i otrzymać możliwość przedstawienia wyjaśnień. Dopiero po ich analizie fundacja miałaby określić, czy istnieją podstawy do żądania zwrotu pieniędzy i jaka kwota miałaby mu podlegać.
Rekordowa zbiórka i milion złotych odsetek
Zbiórka Łatwoganga przyniosła łącznie około 292,7 mln zł na pomoc dzieciom chorym onkologicznie. Jak ustaliła „Rzeczpospolita”, część niewydanych dotąd pieniędzy została ulokowana przez Fundację Cancer Fighters. Lokaty miały przynieść już około miliona złotych odsetek.
Fundacja przedstawiła plan wydatkowania około 100 mln zł. Wśród zapowiadanych przedsięwzięć znalazły się m.in. modernizacje placówek w Olsztynie, Szczecinie i Białymstoku. W przypadku olsztyńskiego szpitala rozmowy dotyczące większego finansowania nadal trwają.
źródło: „Rzeczpospolita”, Fundacja Cancer Fighters, o2.pl