Malowniczy zakątek Mazur znalazł się w centrum coraz głośniejszego sporu. Mieszkańcy i lokalni działacze obawiają się, że planowane inwestycje mogą bezpowrotnie zmienić okoliczny krajobraz. Padają ostrzeżenia przed powstaniem nawet kilkudziesięciu budynków. Jeden z inwestorów zdecydowanie odpiera te zarzuty i przekonuje, że nie zamierza ani „betonować” okolicy, ani niszczyć tego, co stanowi o jej wyjątkowości. Sprawę szczegółowo opisał portal zero.pl.
Spór o Polanę Ukciańską
Polana Ukciańska to jeden z charakterystycznych krajobrazów tej części Mazur. Łąki, pola i lasy rozciągają się niedaleko Krutyni, a w okolicy znajdują się m.in. gospodarstwa agroturystyczne, pensjonaty, hotel, stadnina koni i prywatne rezydencje.
Jak opisuje zero.pl, właśnie przyszłość tych terenów stała się przedmiotem sporu między częścią mieszkańców a właścicielami gruntów zainteresowanymi zmianami planistycznymi.
Jedną z osób stojących na czele protestu jest Aleksander Potocki, sołtys Gałkowa, który prowadzi w okolicy restaurację i pensjonat. Jego zdaniem skala potencjalnej zabudowy może być znaczna. Protestujący wyliczyli, że obowiązujące w proponowanych rozwiązaniach parametry teoretycznie mogłyby pozwolić nawet na powstanie około 80 budynków. Potocki zaznacza jednak, że nie oznacza to, iż inwestorzy rzeczywiście zamierzają wybudować właśnie tyle obiektów.
Zintegrowane Plany Inwestycyjne wywołały emocje
Źródłem sporu są Zintegrowane Plany Inwestycyjne. To instrument planistyczny pozwalający gminie negocjować z inwestorem zarówno zasady realizacji inwestycji głównej, jak i inwestycji uzupełniających służących lokalnej społeczności.
Według zero.pl w maju 2026 roku radni gminy Ruciane-Nida zgodzili się na rozpoczęcie procedur dotyczących planów obejmujących okolice Gałkowa, Wojnowa, Nowej Ukty i Zameczka.
W dokumentach pojawia się określenie „zabudowa zagrodowa”. Protestujący obawiają się jednak, że w praktyce zmiany planistyczne mogą otworzyć drogę do znacznie intensywniejszego zagospodarowania tych terenów.
Jeden z inwestorów, przedsiębiorca Sławomir Golonka, odrzuca takie sugestie. – Nie planuję tam 80 domów, nie planuję betonowania tej przestrzeni, nie buduję na środku Krutyni. Nie planuję też żadnych domów na wynajem – mówi cytowany przez zero.pl.
Teren objęty jest różnymi formami ochrony
Przeciwnicy inwestycji zwracają szczególną uwagę na walory przyrodnicze tego obszaru. Dolina Krutyni i Polana Ukciańska znajdują się na terenach objętych różnymi formami ochrony. Jak podaje zero.pl, chodzi m.in. o Mazurski Park Krajobrazowy, Rezerwat Biosfery UNESCO „Jeziora Mazurskie” oraz obszar Natura 2000.
Sprzeciw wobec proponowanych zmian wyrażają lokalne organizacje i część mieszkańców. Krytyczne stanowisko wobec inwestycji przedstawiają także osoby związane z ochroną Mazurskiego Parku Krajobrazowego.
Dr Jerzy Kruszelnicki, przewodniczący Fundacji na rzecz Ochrony Mazurskiego Parku Krajobrazowego, wskazuje, że rozwój tych terenów powinien odbywać się z poszanowaniem obowiązujących zasad ochrony przyrody i miejscowych regulacji.
Sołtys mówi o „śmiertelnym zagrożeniu”
Znacznie ostrzej sytuację ocenia Aleksander Potocki. Sołtys Gałkowa nazywa wykorzystanie ZPI na tym terenie „śmiertelnym zagrożeniem” dla pól i okolicznych miejscowości.
Przekonuje jednocześnie, że mieszkańcy nie sprzeciwiają się każdej nowej zabudowie. Według niego czym innym jest budowa pojedynczego domu lub adaptacja istniejącego gospodarstwa na pensjonat, a czym innym inwestycja realizowana na dużą skalę.
Potocki podkreśla również, że turystyka w tej części Mazur opiera się właśnie na przestrzeni, przyrodzie i charakterystycznym krajobrazie. Jego zdaniem zbyt intensywna zabudowa mogłaby podważyć podstawy funkcjonowania istniejących gospodarstw turystycznych. Obawy mają także dotyczyć infrastruktury. Sołtys wskazuje m.in. na możliwości lokalnej sieci wodociągowej i kanalizacyjnej.
Mieszkanki Wojnowa: tego nie da się później odwrócić
Obawy przedstawiają również mieszkanki Wojnowa, z którymi rozmawiał portal zero.pl. Ich zdaniem jednym z największych atutów okolicy jest właśnie jej obecny, niezurbanizowany charakter.
Zwracają uwagę, że turyści przyjeżdżają tu nie tylko ze względu na konkretne obiekty noclegowe czy atrakcje, ale także dla krajobrazu, ciszy i możliwości spacerowania wśród pól oraz łąk.
Jednocześnie przyznają, że inwestycje są potrzebne gminie, której gospodarka w dużym stopniu związana jest z turystyką. Pytanie dotyczy jednak ich skali i tego, czy rozwój nie odbędzie się kosztem walorów, które obecnie przyciągają odwiedzających.
Inwestor odpowiada: „Nie rozumiem, dlaczego jedni mogą, a drudzy nie”
Sławomir Golonka przedstawia zupełnie inną ocenę sytuacji. Zwraca uwagę, że część przeciwników jego planów sama wcześniej realizowała inwestycje w tej okolicy.
Według przedsiębiorcy o dopuszczalności zabudowy powinny decydować obowiązujące przepisy i odpowiednie instytucje. Podkreśla też, że procedura przewiduje możliwość składania uwag przez mieszkańców.
Golonka twierdzi ponadto, że część osób podpisanych pod protestem sama miała występować o warunki zabudowy na tym obszarze. – Nie rozumiem, dlaczego jedni mogą, a drudzy nie – mówi w rozmowie z zero.pl.
Co właściwie ma powstać? Tego na razie nie wiadomo
To jeden z najważniejszych elementów całego sporu. Na obecnym etapie nie ma bowiem ostatecznego projektu pokazującego konkretną zabudowę, która miałaby zostać zrealizowana.
We wnioskach opublikowanych przez gminę przedstawiono ogólne założenia i układ komunikacyjny, ale nie przesądzono, jakie dokładnie obiekty ostatecznie powstaną.
Golonka tłumaczy, że jako właściciel gruntów chce przede wszystkim zabezpieczyć ich wartość. Szczegółowe decyzje inwestycyjne mają być dopiero przedmiotem analiz.
Podkreśla również, że ZPI nie jest równoznaczny z pozwoleniem na budowę. Ewentualne konkretne przedsięwzięcia nadal musiałyby przejść wymagane prawem procedury.
„Tylko takie domy, jak mój”
Zapytany przez dziennikarza zero.pl, co mógłby w przyszłości wybudować, Golonka wskazał na domy podobne do tego, w którym sam mieszka.
Przedsiębiorca zapewnia, że nie jest zainteresowany niszczeniem mazurskiego krajobrazu. Argumentuje, że byłoby to sprzeczne również z ekonomicznym interesem właściciela nieruchomości w tak atrakcyjnym miejscu.
Według niego przedstawianie planowanej zabudowy jako zwartego osiedla ciasno ustawionych domów nie odpowiada dokumentom, które złożył.
Golonka zaznacza też, że ziemię w tej okolicy posiada w większości od około 25 lat i dotychczas wybudował na niej własny dom.
Ostateczna decyzja będzie należała do gminy
Na razie spór pozostaje nierozstrzygnięty. Zintegrowany Plan Inwestycyjny wymaga przeprowadzenia całej procedury, a ostateczne rozstrzygnięcia będą należały do władz samorządowych.
Przeciwnicy zmian liczą, że radni nie zaakceptują rozwiązań, które ich zdaniem mogłyby doprowadzić do zbyt intensywnej zabudowy Polany Ukciańskiej. Inwestor przekonuje natomiast, że korzysta z przewidzianej prawem procedury, a o tym, co rzeczywiście będzie można zbudować, powinny przesądzić przepisy i decyzje właściwych instytucji.
Spór dotyczy więc nie tylko konkretnych działek. W tle pozostaje znacznie szersze pytanie o to, gdzie na Mazurach powinna przebiegać granica między rozwojem inwestycyjnym i turystycznym a ochroną krajobrazu, który sam w sobie jest jednym z najważniejszych atutów regionu.
źródło: zero.pl