„Jezioro Ukiel umiera!!!” – grafika z takim alarmującym hasłem zaczęła krążyć w internecie. Jej autorzy przekonują, że największy akwen Olsztyna przechodzi gwałtowny kryzys ekologiczny. Choć samo stwierdzenie o „umierającym jeziorze” jest bardzo mocne, wiele opisanych problemów nie pojawiło się po raz pierwszy.
Alarmująca grafika krąży w sieci
W ostatnich dniach w internecie zaczęła być rozpowszechniana grafika poświęcona kondycji jeziora Ukiel. Jej przekaz nie pozostawia miejsca na niedomówienia. Autorzy biją na alarm, używając hasła „Jezioro Ukiel umiera!!!” i wskazując na „gwałtowny kryzys ekologiczny”.
Jako jego objawy wymieniono między innymi szybki spadek przejrzystości wody, nasilającą się eutrofizację, brak tlenu w głębszych partiach zbiornika oraz występowanie siarkowodoru przy dnie.
Na niepokojące zmiany mają zwracać uwagę zarówno naukowcy związani z Uniwersytetem Warmińsko-Mazurskim, jak i płetwonurkowie z Akademickiego Klubu Płetwonurków Skorpena.
Najbardziej alarmistycznie brzmi informacja o sytuacji w najgłębszych partiach jeziora. Z grafiki wynika, że przy dnie zaczyna brakować tlenu, a w wodzie pojawia się siarkowodór, czyli gaz powstający między innymi podczas beztlenowego rozkładu materii organicznej. Problem w tym, że choć sam przekaz grafiki jest bardzo mocny, opisywane w niej zjawiska nie są całkowicie nowe.
O pogarszającym się stanie Ukielu mówiono już w 2024 roku
Jedną z osób, które wcześniej zwracały uwagę na zmiany zachodzące w jeziorze, była dr hab. inż. Renata Augustyniak-Tunowska z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego.
Już w 2024 roku mówiła o pogarszającej się jakości wody w Ukielu. Wskazywała między innymi na bardzo słabą widoczność w głębokiej części jeziora od strony Gutkowa.
Wśród możliwych przyczyn wymieniała postępującą zabudowę zlewni, zmiany klimatu, coraz większą presję turystyczną, wzrost liczby mieszkańców terenów położonych wokół akwenu oraz kwestie związane z gospodarką kanalizacyjną.
Jednocześnie badaczka zastrzegała wówczas, że nie można formułować daleko idących wniosków bez odpowiednich danych. Ukiel nie był bowiem systematycznie monitorowany w zakresie pozwalającym szczegółowo ocenić tempo zachodzących zmian. To oznaczało, że do określenia rzeczywistego stanu akwenu konieczne były dokładniejsze i regularnie prowadzone badania.
Ratusz mówił o „pogarszającym się stanie ekosystemu”
Problem został później oficjalnie dostrzeżony również przez władze Olsztyna. W odpowiedzi na interpelację radnego Mirosława Arczaka z września 2025 roku ratusz pisał wprost o „pogarszającym się stanie ekosystemu” jeziora Ukiel. Zapowiadano między innymi przeprowadzenie badań hydrochemicznych i biologicznych oraz analiz dotyczących zlewni jeziora.
Był to istotny sygnał, że obserwowane zmiany nie są już wyłącznie przedmiotem dyskusji naukowców, płetwonurków czy mieszkańców, ale zostały dostrzeżone również na poziomie samorządu.
Jeszcze mocniej problem wybrzmiał podczas konferencji poświęconej przyszłości Ukielu, która odbyła się w marcu 2026 roku. Prezydent Olsztyna Robert Szewczyk mówił wtedy o perspektywie, w której brak odpowiednich działań może doprowadzić do bardzo poważnych konsekwencji. Zwracał uwagę, że jeżeli miasto nie podejmie interwencji, za kilka lub kilkanaście lat może się okazać, że jezioro „zaczyna nam umierać”.
Glony, moczarka i problemy z tlenem
Podczas marcowej konferencji naukowcy przedstawiali jednak szereg obserwacji świadczących o pogarszającej się kondycji akwenu. Wskazywano między innymi na pojawiające się zakwity, coraz większe powierzchnie zajmowane przez glony nitkowate, obecność inwazyjnej moczarki delikatnej oraz niedobory tlenu w głębszych warstwach wody.
Prof. Jolanta Grochowska, kierująca Katedrą Inżynierii Ochrony Wód i Mikrobiologii Środowiskowej UWM, zwracała uwagę przede wszystkim na coraz większą presję człowieka i intensywne zagospodarowywanie terenów położonych wokół akwenu.
– Rosnący udział terenów zabudowanych i utwardzonych wokół jeziora wiąże się ze zniszczeniem strefy buforowej, czyli naturalnej roślinnej otuliny, chroniącej zbiornik przed przyspieszoną eutrofizacją – mówiła podczas konferencji prof. Grochowska.
Naturalna roślinność znajdująca się pomiędzy zabudową a linią brzegową pełni niezwykle ważną rolę. Zatrzymuje część zanieczyszczeń i substancji biogennych spływających do jeziora. Jeżeli taka strefa zanika, do wody może trafiać więcej związków azotu i fosforu. To właśnie one sprzyjają przyspieszonemu rozwojowi glonów i fitoplanktonu.
Brak tlenu przy dnie to rzeczywisty problem
Jedną z najbardziej niepokojących informacji zawartych w internetowej grafice jest stwierdzenie dotyczące deficytu tlenu w głębszych partiach jeziora. Ten problem był jednak sygnalizowany już wcześniej.
Dr hab. inż. Renata Augustyniak-Tunowska tłumaczyła podczas marcowego spotkania, że jezioro przez dziesięciolecia gromadzi w osadach dennych substancje dopływające ze zlewni.
W normalnych warunkach część zgromadzonego w osadach fosforu pozostaje związana na dnie. Sytuacja może się jednak zmieniać, kiedy w wodzie przy dnie zaczyna brakować tlenu.
W takich warunkach osady mogą zacząć uwalniać wcześniej zgromadzone substancje odżywcze, w tym związki fosforu. To szczególnie niebezpieczny mechanizm, ponieważ może dodatkowo napędzać proces eutrofizacji.
Większa ilość fosforu w wodzie sprzyja intensywniejszemu rozwojowi fitoplanktonu i glonów. Kiedy organizmy te obumierają, ich rozkład pochłania kolejne ilości tlenu. Pogłębiający się deficyt tlenowy może natomiast prowadzić do uwalniania kolejnych porcji fosforu z osadów dennych. W ten sposób powstaje mechanizm, który może sam wzmacniać degradację zbiornika.
Nurkowie: zmiana nastąpiła w ciągu kilku lat
Jeszcze bardziej obrazowe informacje po marcowej konferencji pojawiły się w relacji portalu „Debata”. Według niej płetwonurek Igor Bartoszewicz zwracał uwagę, że w ciągu ostatnich trzech–czterech lat przejrzystość wody w Ukielu wyraźnie się pogorszyła.
Przedstawiciel środowiska nurkowego, będący jednocześnie inżynierem ochrony wód, miał wskazywać, że deficyt tlenu występuje już od głębokości około 12 metrów. W jeszcze głębszych partiach akwenu nurkowie mają obserwować warunki świadczące o występowaniu siarkowodoru.
Jeżeli takie zjawisko zostanie potwierdzone w badaniach prowadzonych w sposób systematyczny, będzie to ważna informacja o warunkach panujących w głębokich warstwach jeziora.
Siarkowodór pojawia się bowiem w środowisku beztlenowym i jest jednym z sygnałów intensywnych procesów rozkładu materii organicznej bez udziału tlenu.
Największe jezioro Olsztyna pod coraz większą presją
Jedno jest natomiast pewne: problemu kondycji jeziora Ukiel nie można już sprowadzać wyłącznie do alarmującej grafiki krążącej w mediach społecznościowych.
O zagrożeniach dla akwenu mówi się co najmniej od kilku lat. Wskazują na nie naukowcy, płetwonurkowie, mieszkańcy, a coraz wyraźniej również samorząd.
Kluczowe pytanie nie brzmi więc tylko, czy określenie „Ukiel umiera” jest dziś uzasadnione. Znacznie ważniejsze jest to, czy obserwowane procesy uda się zahamować, zanim degradacja ekosystemu stanie się trudna albo niezwykle kosztowna do odwrócenia.
Jezioro Ukiel jest nie tylko największym jeziorem Olsztyna, ale również jednym z najważniejszych przyrodniczo i rekreacyjnie miejsc w mieście. Jeżeli sygnały dotyczące pogorszenia warunków tlenowych i przyspieszonej eutrofizacji będą się potwierdzać, najbliższe lata mogą mieć decydujące znaczenie dla jego przyszłości.
źródła: UWM / Debata