Czy szpital z ponad 100-milionowym zadłużeniem można jeszcze uratować? W Bartoszycach trwa walka o przyszłość jednej z najważniejszych placówek medycznych w regionie. Program naprawczy, zabiegi o wsparcie państwa i narastający spór wokół zarządzania pokazują, że stawką jest nie tylko przyszłość finansowa placówki, ale również bezpieczeństwo zdrowotne mieszkańców.
Szpital z ponad 100 milionami złotych długu
Jeszcze kilka lat temu problemy finansowe Szpitala Powiatowego im. Jana Pawła II w Bartoszycach nie przebijały się do ogólnopolskiej debaty o ochronie zdrowia. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Zadłużenie placówki przekroczyło 100 mln zł, co – według dostępnych informacji – czyni ją najbardziej zadłużonym szpitalem w województwie warmińsko-mazurskim. To liczba, która od miesięcy wyznacza kierunek dyskusji o przyszłości jednej z najważniejszych placówek medycznych północnej części regionu.
Choć wszystkie strony zgadzają się, że sytuacja jest wyjątkowo trudna, już na etapie wskazywania jej przyczyn pojawiają się zasadnicze różnice. Obecna dyrekcja oraz władze Powiatu Bartoszyckiego podkreślają, że źródeł kryzysu należy szukać przede wszystkim w zobowiązaniach narastających przez lata, kosztach ich obsługi, ustawowych podwyżkach wynagrodzeń personelu oraz – w ich ocenie – zbyt niskich wycenach świadczeń finansowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Organizacje związkowe zwracają natomiast uwagę, że na obecną sytuację wpływ miał również sposób zarządzania placówką.
Szpital podlega Powiatowi Bartoszyckiemu, który jako organ tworzący odpowiada za jego funkcjonowanie i nadzór nad działalnością placówki. To właśnie na obecnych władzach samorządowych spoczywa dziś obowiązek wdrożenia programu naprawczego oraz znalezienia sposobu na wyprowadzenie szpitala z największego kryzysu finansowego w jego historii.
Na razie jedno nie budzi większych wątpliwości. Bez poprawy płynności finansowej i skutecznej restrukturyzacji utrzymanie dotychczasowego zakresu działalności szpitala będzie coraz trudniejszym wyzwaniem.
Kryzys szpitala stał się także sprawą polityczną
Skala problemów sprawiła, że sprawa bardzo szybko wyszła poza gabinety dyrekcji i starostwa. O przyszłości bartoszyckiego szpitala rozmawiano już nie tylko na szczeblu lokalnym, ale również z udziałem przedstawicieli administracji rządowej.
O tym, jak poważna jest sytuacja bartoszyckiego szpitala, najlepiej świadczy fakt, że sprawa trafiła na biurko Ministerstwa Zdrowia. W ostatnich miesiącach o przyszłości placówki rozmawiano z minister zdrowia, przedstawicielami Narodowego Funduszu Zdrowia, wojewodą warmińsko-mazurskim oraz parlamentarzystami Koalicji Obywatelskiej. Samorząd nie ukrywa, że bez wsparcia państwa wyprowadzenie najbardziej zadłużonego szpitala w regionie z kryzysu może okazać się niemożliwe.
Obecne władze powiatu, tworzone przez samorządowców Koalicji Obywatelskiej, nie ukrywają, że bez wsparcia państwa samodzielne wyprowadzenie placówki z kryzysu może okazać się niemożliwe. Jednym z rozważanych rozwiązań pozostaje refinansowanie części zobowiązań oraz uzyskanie korzystniejszych warunków ich spłaty. Samorząd przekonuje również, że szczególne położenie Bartoszyc – zaledwie kilkanaście kilometrów od granicy z obwodem królewieckim – sprawia, iż szpital pełni rolę wykraczającą poza lokalny system ochrony zdrowia. To właśnie argument strategicznego znaczenia placówki regularnie pojawia się podczas rozmów z przedstawicielami rządu.
Ministerstwo Zdrowia deklaruje gotowość do rozmów, jednocześnie podkreślając, że ewentualna pomoc finansowa musi iść w parze z realnym programem naprawczym i odpowiedzialnością organu prowadzącego. Innymi słowy – wsparcie państwa ma być uzupełnieniem działań prowadzonych na miejscu, a nie ich zastępstwem.
Dyskusja o przyszłości szpitala coraz częściej przenosi się również do mediów społecznościowych. W jednym z wpisów starosta Elżbieta Zabłocka dziękowała osobom wspierającym działania na rzecz ratowania placówki, jednocześnie krytycznie odnosząc się do tych, którzy – jak napisała – zachowują się jak „pieniacze”. Wpis pokazał, że spór o przyszłość szpitala dawno przestał ograniczać się wyłącznie do dokumentów, uchwał i oficjalnych komunikatów.
Na pierwszy rzut oka wszystkie strony mówią o tym samym – konieczności ratowania szpitala. Gdy jednak przyjrzeć się ich argumentom, szybko okazuje się, że różnią się niemal we wszystkim: od diagnozy problemu, przez ocenę dotychczasowych działań, aż po sposób wyprowadzenia placówki z kryzysu.
Program naprawczy ma zatrzymać finansową zapaść?
Rozmowy z przedstawicielami rządu to tylko jeden z elementów walki o przyszłość szpitala. Równolegle dyrekcja wdraża program naprawczy, który – jak przekonuje – ma pozwolić na stopniowe ograniczenie kosztów i poprawę płynności finansowej placówki.
Plan zakłada m.in. konsolidację części struktur organizacyjnych, optymalizację kosztów administracyjnych, ograniczenie wydatków niezwiązanych bezpośrednio z leczeniem oraz dostosowanie działalności wybranych oddziałów do aktualnych możliwości finansowych. Według dyrekcji działania te są konieczne, aby szpital mógł nadal realizować swoje podstawowe zadania i uniknąć jeszcze większych problemów finansowych.
Jednym z najbardziej dyskutowanych elementów programu stały się zmiany dotyczące oddziału nefrologii. W przestrzeni publicznej pojawiły się informacje sugerujące jego likwidację, co wywołało niepokój wśród mieszkańców. Szpital wydał jednak sprostowanie, podkreślając, że planowana reorganizacja ma charakter organizacyjny i nie oznacza zakończenia leczenia pacjentów wymagających świadczeń nefrologicznych. Według kierownictwa placówki chodzi o konsolidację działalności, a nie o rezygnację z udzielania świadczeń. To wyjaśnienie miało przeciąć spekulacje, które pojawiły się po medialnych doniesieniach.
Dyrekcja zwraca uwagę, że nawet najlepiej przygotowany program naprawczy nie rozwiąże wszystkich problemów, jeśli nie zmienią się warunki funkcjonowania szpitali powiatowych. Wskazuje przede wszystkim na rosnące koszty pracy, wysokie koszty obsługi zadłużenia oraz niewystarczające finansowanie świadczeń przez NFZ. Z tego powodu działania oszczędnościowe mają być jedynie częścią szerszego procesu odbudowy stabilności finansowej placówki.
Nieprzypadkowo władze szpitala i powiatu coraz częściej podkreślają, że Bartoszyce nie są odosobnionym przypadkiem. Ich zdaniem problemy placówki wpisują się w szerszy kryzys finansowy szpitali powiatowych, które od lat zmagają się z rosnącymi kosztami działalności i coraz większym zadłużeniem.
Związki zawodowe: sam program naprawczy nie wystarczy
Nie wszyscy jednak podzielają zdanie kierownictwa placówki. Organizacje związkowe od wielu miesięcy przekonują, że poprawa sytuacji finansowej powinna iść w parze ze zmianami w sposobie zarządzania szpitalem. W ich ocenie sama restrukturyzacja nie rozwiąże problemów, jeśli nie zmieni się sposób prowadzenia dialogu z pracownikami oraz podejmowania decyzji organizacyjnych.
Kulminacją narastającego konfliktu było skierowanie do Zarządu Powiatu Bartoszyckiego wniosku o odwołanie dyrektor Beaty Deki. W uzasadnieniu organizacje związkowe wskazały m.in. na utratę zaufania do kierownictwa, problemy w dialogu społecznym oraz brak skutecznych działań prowadzących do poprawy sytuacji wewnątrz placówki. Zwrócono również uwagę na kwestie organizacji pracy, przestrzegania praw pracowniczych oraz potrzebę większej przejrzystości w zarządzaniu finansami szpitala.
Przedstawiciele związków podkreślają, że od miesięcy zabiegają o udostępnienie dokumentów dotyczących wydatkowania środków publicznych oraz decyzji finansowych podejmowanych przez kierownictwo placówki. Ich zdaniem tylko pełny dostęp do tych informacji pozwoli rzetelnie ocenić skuteczność programu naprawczego i wpływ podejmowanych działań na dalsze funkcjonowanie szpitala. Organizacje informują również o kierowaniu swoich uwag do właściwych instytucji kontrolnych i oczekują ich niezależnej oceny.
Choć stanowiska stron różnią się niemal w każdym punkcie, łączy je jedno – przekonanie, że dalsze pogarszanie sytuacji finansowej może mieć wpływ nie tylko na funkcjonowanie samej placówki, ale również na bezpieczeństwo zdrowotne mieszkańców powiatu.
Starostwo: zarzuty są bezpodstawne, priorytetem jest ratowanie szpitala
Władze Powiatu Bartoszyckiego nie podzielają oceny przedstawianej przez organizacje związkowe. Po rozpatrzeniu wniosku o odwołanie dyrektor Beaty Deki Zarząd Powiatu uznał, że nie istnieją przesłanki uzasadniające rozwiązanie stosunku pracy. W uzasadnieniu wskazano również na wcześniejsze uchwały Rady Powiatu, w których kolejne skargi dotyczące funkcjonowania szpitala uznawano za bezzasadne.
Starostwo podkreśla, że obecnie najważniejszym zadaniem pozostaje wdrożenie programu naprawczego oraz zapewnienie placówce stabilnego finansowania. Zdaniem władz powiatu tylko konsekwentna restrukturyzacja oraz współpraca z administracją rządową mogą stworzyć realną szansę na wyprowadzenie szpitala z kryzysu.
Jednocześnie w odpowiedzi skierowanej do organizacji związkowych wskazano, że przedstawione zarzuty mają – w ocenie władz powiatu – zbyt ogólny charakter i nie zawierają konkretnych przykładów, które pozwalałyby na ich jednoznaczną weryfikację. Samorząd podtrzymuje stanowisko, że podejmowane działania służą przede wszystkim zabezpieczeniu dalszego funkcjonowania placówki.
Z takim stanowiskiem nie zgadza się Joanna Kupczyk, reprezentująca jedną z organizacji związkowych. W opublikowanym komentarzu zwraca uwagę, że odpowiedź starostwa nie odnosi się szczegółowo do wszystkich zgłaszanych problemów i – w jej ocenie – nie przedstawia pełnego przebiegu działań wyjaśniających prowadzonych przez organ prowadzący szpital.
Spór trwa, jednak obie strony deklarują, że ich celem jest dobro placówki. Różnią się natomiast w odpowiedzi na pytanie, jak ten cel osiągnąć.
Przyszłość szpitala rozstrzygnie się w najbliższych miesiącach
Paradoks całej sytuacji polega na tym, że niemal wszyscy uczestnicy sporu mówią dziś o ratowaniu szpitala. Dyrekcja wskazuje na konieczność kontynuowania programu naprawczego i pozyskania wsparcia państwa. Władze powiatu przekonują, że bez pomocy z zewnątrz oraz restrukturyzacji placówka nie odzyska stabilności. Organizacje związkowe odpowiadają, że same działania finansowe nie wystarczą, jeśli nie będą im towarzyszyć zmiany w sposobie zarządzania oraz odbudowa zaufania pracowników.
Na razie trudno przesądzić, która z tych dróg okaże się skuteczna. Pewne jest natomiast jedno – ponad 100 milionów złotych zadłużenia sprawia, że bartoszycki szpital znalazł się w punkcie, z którego nie ma już prostych rozwiązań.
Dziś stawką nie jest wyłącznie wynik finansowy placówki. Chodzi również o utrzymanie dostępu do opieki zdrowotnej dla mieszkańców północnej części województwa oraz zachowanie szpitala, który – jak podkreślają zarówno samorządowcy, jak i przedstawiciele administracji rządowej – ze względu na swoje położenie odgrywa istotną rolę w systemie bezpieczeństwa regionu.
Bez względu na polityczne spory i wzajemne oskarżenia to właśnie efekty programu naprawczego będą ostatecznym sprawdzianem dla obecnych władz powiatu i kierownictwa szpitala. To oni odpowiadają dziś za placówkę, która z największym zadłużeniem w województwie stoi przed najtrudniejszym egzaminem w swojej historii.