Gdy setkom urzędników w olsztyńskim ratuszu obniżano kategorie zaszeregowania i tłumaczono, że było to jedynie techniczne „porządkowanie systemu”, na samej górze pieniądze jednak się znalazły. I to niemałe. Redakcja TKO jako jedyna ujawniła, że na koniec roku w Urzędzie Miasta Olsztyna przygotowywane były podwyżki dla dyrektorów i kadry kierowniczej. Bez zapowiedzi, bez publicznej listy, bez konferencji prasowej. W ciszy.
O sprawie milczały inne lokalne media. My nie milczeliśmy.
Redakcja TKO pisała o podwyżkach już 27 listopada. Temat zniknął
Warto to wyraźnie przypomnieć. Już 27 listopada redakcja TKO opisała informacje dotyczące podwyżek dla kadry kierowniczej w ratuszu. Tekst był dostępny publicznie, zawierał konkretne pytania do władz miasta i wskazywał na narastające napięcie wśród pracowników.
Mimo to temat nie został podjęty przez inne lokalne redakcje. Nie pojawiły się kolejne publikacje, nie było dopytywania ratusza, nie było prób weryfikacji informacji. Sprawa, która dla setek urzędników była kluczowa, w lokalnym obiegu medialnym po prostu ucichła.
Dopiero kolejne dokumenty i stanowiska związków zawodowych sprawiły, że temat wrócił ze zdwojoną siłą.
Obniżenie kategorii zaszeregowania dla 591 urzędników Urzędu Miasta Olsztyna
Jeszcze kilka miesięcy wcześniej pracownicy magistratu słyszeli, że miasto znajdowało się w trudnej sytuacji finansowej, a podwyżek nie będzie. W tym samym czasie 591 osób otrzymało pisma o obniżeniu kategorii zaszeregowania. Ratusz zapewniał, że nikt nie straci finansowo, bo wynagrodzenia zasadnicze miały pozostać bez zmian.
Związkowcy od początku podkreślali jednak, że była to tylko połowa prawdy. Niższa kategoria oznaczała bowiem zamknięcie drogi do przyszłych, systemowych podwyżek wynikających z rządowych rozporządzeń.
Podwyżki dla dyrektorów i kadry kierowniczej w cieniu sporów płacowych
Właśnie w momencie, gdy zwykłym urzędnikom mówiono o oszczędnościach i konieczności zaciskania pasa, na najwyższych piętrach ratusza rozpoczęły się rozmowy o pieniądzach w zupełnie innym tonie.
Z informacji, do których dotarła redakcja TKO, wynikało, że kadra kierownicza miała otrzymać podwyżki sięgające nawet 1200 zł i więcej. To właśnie ten moment wywołał w urzędzie falę oburzenia i stał się punktem zapalnym konfliktu.
Związek Zawodowy „Symetria” o uprzywilejowanych w ratuszu
Związek Zawodowy „Symetria” nie owija w bawełnę. W oficjalnym komunikacie do którego dotarła redakcja TKO, padło jedno z najmocniejszych zdań w całym sporze:
„Kropką nad i w tym wszystkim są podwyżki rzędu 1200 zł i więcej dla dyrektorów w Ratuszu i zmiana regulaminu wynagrodzeń, aby umożliwić podniesienie wynagrodzeń uprzywilejowanym. W tym wszystkim Sekretarz Miasta nie zapomniał o sobie.”
Nie była to anonimowa plotka ani emocjonalny komentarz z korytarza, lecz oficjalne stanowisko związku zawodowego działającego w Urzędzie Miasta Olsztyna. Sekretarzem miasta była Joanna Lubomirska-Siemieńczuk.
Stanowisko Państwowej Inspekcji Pracy i możliwa fala pozwów
Spór nie zakończył się na wymianie pism. Do sprawy weszła Państwowa Inspekcja Pracy, która w swoim stanowisku przyznała rację argumentacji przedstawianej przez Związek Zawodowy „Symetria”.
Z informacji, do których dotarła redakcja TKO, wynika, że ustalenia PIP mogą otworzyć drogę do fali pozwów sądowych ze strony pracowników. Chodzi zarówno o sposób obniżania kategorii zaszeregowania, jak i o skutki finansowe tych decyzji w dłuższej perspektywie.
Wśród urzędników coraz częściej pojawia się przekonanie, że sprawa nie zakończy się na sporze związkowym, lecz trafi na wokandę sądową.
Prezydent Robert Szewczyk i narastający kryzys zaufania w ratuszu
Wielu urzędników przypominało, że prezydent Olsztyna, Robert Szewczyk, w kampanii wyborczej mówił o inwestowaniu w kadry i godnych wynagrodzeniach. Po miesiącach decyzji płacowych rzeczywistość – ich zdaniem – wyglądała zupełnie inaczej.
Obniżki na dole, podwyżki na górze, wszystko po cichu i na koniec roku. Tak, według pracowników, wyglądała polityka płacowa w olsztyńskim ratuszu pod koniec 2025 roku. A po stanowisku Państwowej Inspekcji Pracy coraz częściej pojawia się pytanie, czy ten spór nie zakończy się w sądzie.
Ile zarabia prezydent Robert Szewczyk?
Według obowiązującej uchwały Rady Miasta Olsztyna wynagrodzenie prezydenta Roberta Szewczyka zostało ustalone na maksymalnym poziomie dopuszczalnym przez przepisy. Miesięcznie jest to ponad 20 tys. zł brutto, na co składa się wynagrodzenie zasadnicze, dodatek funkcyjny, dodatek specjalny oraz dodatek za wysługę lat. Stawka ta odpowiada górnym widełkom określonym w ustawie o pracownikach samorządowych i rozporządzeniach rządowych. Dla porównania, wielu urzędników magistratu – także z wieloletnim stażem i wyższym wykształceniem – wciąż otrzymuje wynagrodzenia niewiele przekraczające minimalną krajową, a po zmianach kategorii zaszeregowania ich szanse na systemowe podwyżki zostały realnie ograniczone.



