\nKażdy z uczestników przedsięwzięcia \"Pępowiny miasta\" nagrał filmik ze swoją historią - opowieści tych będzie można posłuchać w internecie. Wydarzenia organizowane w lutym przez MOK będą dotyczyły korzeni, przemieszczania się, migrowania.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":136084,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nInnym sfotografowanym jest naukowiec z olsztyńskiego uniwersytetu i ceniony popularyzator nauki prof. Stanisław Czachorowski. Wyjaśnił, że jego rodzina pochodzi ze wsi Czachorowo na Mazowszu ale jego dziadkowie trafili do Polski z Wileńszczyzny, a część kuzynów mieszka w Brazylii. Z innymi porozumiewa się tylko po rosyjsku. \"Ruch, zmiany i przemieszczanie się są częścią natury. Gdy 7 mln lat temu powstało na Ziemi życie komórki musiały migrować, by się rozwijać. Nasze życie - życie natury i ludzi, ze swojej natury jest wędrujące i hybrydowe\" - mówił prof. Czachorowski, który na konferencję przyniósł ze sobą olejarkę z carskim dwugłowym orłem znalezioną w gospodarstwie dziadków.\n\n\n\nKażdy z uczestników przedsięwzięcia \"Pępowiny miasta\" nagrał filmik ze swoją historią - opowieści tych będzie można posłuchać w internecie. Wydarzenia organizowane w lutym przez MOK będą dotyczyły korzeni, przemieszczania się, migrowania.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":136084,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nUrodzona w Warszawie Maria Rumińska, która tworzy przedsięwzięcia muzyczne z artystami różnych kultur powiedziała, że nauczyła się \"tworzyć dom tam, gdzie aktualnie jest\". \"W szkole w Warszawie koledzy dociekali, kto jest +słoikiem+, a kto nie. Nie do końca rozumiałam, o co im chodzi\" - mówiła Rumińska. Z Warszawy pochodzi ojciec dyrektora teatru lalek Andrzeja Bartnikowskiego. \"Tata brał udział w powstaniu warszawskim, trafił do oflagu, oswobodzili go Amerykanie, więc potem jako amerykański żołnierz okupował Niemcy. Ale przez Czerwony Krzyż dostał od dziadków wiadomość, że żyją i są w Olsztynie, kazali mu wracać, to wrócił\" - opowiadał Bartnikowski.\n\n\n\nInnym sfotografowanym jest naukowiec z olsztyńskiego uniwersytetu i ceniony popularyzator nauki prof. Stanisław Czachorowski. Wyjaśnił, że jego rodzina pochodzi ze wsi Czachorowo na Mazowszu ale jego dziadkowie trafili do Polski z Wileńszczyzny, a część kuzynów mieszka w Brazylii. Z innymi porozumiewa się tylko po rosyjsku. \"Ruch, zmiany i przemieszczanie się są częścią natury. Gdy 7 mln lat temu powstało na Ziemi życie komórki musiały migrować, by się rozwijać. Nasze życie - życie natury i ludzi, ze swojej natury jest wędrujące i hybrydowe\" - mówił prof. Czachorowski, który na konferencję przyniósł ze sobą olejarkę z carskim dwugłowym orłem znalezioną w gospodarstwie dziadków.\n\n\n\nKażdy z uczestników przedsięwzięcia \"Pępowiny miasta\" nagrał filmik ze swoją historią - opowieści tych będzie można posłuchać w internecie. Wydarzenia organizowane w lutym przez MOK będą dotyczyły korzeni, przemieszczania się, migrowania.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":136084,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nPrzewodnicząca olsztyńskiej \"Borussi\" Kornelia Kurowska - choć sama urodzona w Olsztynie - opowiadała o rodzinnej wsi dziadków na pograniczu litewsko-białoruskim. Przyznała, że w dzieciństwie miała dość opowieści dziadków o rodzinnej miejscowości, ale gdy po latach tam przyjechała doskonale wiedziała, gdzie ma iść, by odnaleźć ich dom - zrozumiała wtedy wartość dziadkowych wspomnień.\n\n\n\nUrodzona w Warszawie Maria Rumińska, która tworzy przedsięwzięcia muzyczne z artystami różnych kultur powiedziała, że nauczyła się \"tworzyć dom tam, gdzie aktualnie jest\". \"W szkole w Warszawie koledzy dociekali, kto jest +słoikiem+, a kto nie. Nie do końca rozumiałam, o co im chodzi\" - mówiła Rumińska. Z Warszawy pochodzi ojciec dyrektora teatru lalek Andrzeja Bartnikowskiego. \"Tata brał udział w powstaniu warszawskim, trafił do oflagu, oswobodzili go Amerykanie, więc potem jako amerykański żołnierz okupował Niemcy. Ale przez Czerwony Krzyż dostał od dziadków wiadomość, że żyją i są w Olsztynie, kazali mu wracać, to wrócił\" - opowiadał Bartnikowski.\n\n\n\nInnym sfotografowanym jest naukowiec z olsztyńskiego uniwersytetu i ceniony popularyzator nauki prof. Stanisław Czachorowski. Wyjaśnił, że jego rodzina pochodzi ze wsi Czachorowo na Mazowszu ale jego dziadkowie trafili do Polski z Wileńszczyzny, a część kuzynów mieszka w Brazylii. Z innymi porozumiewa się tylko po rosyjsku. \"Ruch, zmiany i przemieszczanie się są częścią natury. Gdy 7 mln lat temu powstało na Ziemi życie komórki musiały migrować, by się rozwijać. Nasze życie - życie natury i ludzi, ze swojej natury jest wędrujące i hybrydowe\" - mówił prof. Czachorowski, który na konferencję przyniósł ze sobą olejarkę z carskim dwugłowym orłem znalezioną w gospodarstwie dziadków.\n\n\n\nKażdy z uczestników przedsięwzięcia \"Pępowiny miasta\" nagrał filmik ze swoją historią - opowieści tych będzie można posłuchać w internecie. Wydarzenia organizowane w lutym przez MOK będą dotyczyły korzeni, przemieszczania się, migrowania.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":136084,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\n\"W Afganistanie była amerykańska baza antyterrorystyczna nazwana moim nazwiskiem: Bołdak. To słowo oznacza +czyste pola+\" - mówiła Bołdak-Janowska, której rodzina po wojnie najpierw przyjechała do Białegostoku.\n\n\n\nPrzewodnicząca olsztyńskiej \"Borussi\" Kornelia Kurowska - choć sama urodzona w Olsztynie - opowiadała o rodzinnej wsi dziadków na pograniczu litewsko-białoruskim. Przyznała, że w dzieciństwie miała dość opowieści dziadków o rodzinnej miejscowości, ale gdy po latach tam przyjechała doskonale wiedziała, gdzie ma iść, by odnaleźć ich dom - zrozumiała wtedy wartość dziadkowych wspomnień.\n\n\n\nUrodzona w Warszawie Maria Rumińska, która tworzy przedsięwzięcia muzyczne z artystami różnych kultur powiedziała, że nauczyła się \"tworzyć dom tam, gdzie aktualnie jest\". \"W szkole w Warszawie koledzy dociekali, kto jest +słoikiem+, a kto nie. Nie do końca rozumiałam, o co im chodzi\" - mówiła Rumińska. Z Warszawy pochodzi ojciec dyrektora teatru lalek Andrzeja Bartnikowskiego. \"Tata brał udział w powstaniu warszawskim, trafił do oflagu, oswobodzili go Amerykanie, więc potem jako amerykański żołnierz okupował Niemcy. Ale przez Czerwony Krzyż dostał od dziadków wiadomość, że żyją i są w Olsztynie, kazali mu wracać, to wrócił\" - opowiadał Bartnikowski.\n\n\n\nInnym sfotografowanym jest naukowiec z olsztyńskiego uniwersytetu i ceniony popularyzator nauki prof. Stanisław Czachorowski. Wyjaśnił, że jego rodzina pochodzi ze wsi Czachorowo na Mazowszu ale jego dziadkowie trafili do Polski z Wileńszczyzny, a część kuzynów mieszka w Brazylii. Z innymi porozumiewa się tylko po rosyjsku. \"Ruch, zmiany i przemieszczanie się są częścią natury. Gdy 7 mln lat temu powstało na Ziemi życie komórki musiały migrować, by się rozwijać. Nasze życie - życie natury i ludzi, ze swojej natury jest wędrujące i hybrydowe\" - mówił prof. Czachorowski, który na konferencję przyniósł ze sobą olejarkę z carskim dwugłowym orłem znalezioną w gospodarstwie dziadków.\n\n\n\nKażdy z uczestników przedsięwzięcia \"Pępowiny miasta\" nagrał filmik ze swoją historią - opowieści tych będzie można posłuchać w internecie. Wydarzenia organizowane w lutym przez MOK będą dotyczyły korzeni, przemieszczania się, migrowania.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":136084,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nNa plakatach występują znani mieszkańcy miasta, m.in. poetka Tamara Bołdak-Janowska, która na konferencji prasowej powiedziała, że urodziła się w Wielkim Księstwie Litewskim, w którym każdy chłop od małego, z racji zabaw na podwórku z sąsiadami różnych wyznań i nacji, mówił co najmniej w pięciu językach: po polsku, białorusku, rosyjsku, w jidisz i po niemiecku.\n\n\n\n\"W Afganistanie była amerykańska baza antyterrorystyczna nazwana moim nazwiskiem: Bołdak. To słowo oznacza +czyste pola+\" - mówiła Bołdak-Janowska, której rodzina po wojnie najpierw przyjechała do Białegostoku.\n\n\n\nPrzewodnicząca olsztyńskiej \"Borussi\" Kornelia Kurowska - choć sama urodzona w Olsztynie - opowiadała o rodzinnej wsi dziadków na pograniczu litewsko-białoruskim. Przyznała, że w dzieciństwie miała dość opowieści dziadków o rodzinnej miejscowości, ale gdy po latach tam przyjechała doskonale wiedziała, gdzie ma iść, by odnaleźć ich dom - zrozumiała wtedy wartość dziadkowych wspomnień.\n\n\n\nUrodzona w Warszawie Maria Rumińska, która tworzy przedsięwzięcia muzyczne z artystami różnych kultur powiedziała, że nauczyła się \"tworzyć dom tam, gdzie aktualnie jest\". \"W szkole w Warszawie koledzy dociekali, kto jest +słoikiem+, a kto nie. Nie do końca rozumiałam, o co im chodzi\" - mówiła Rumińska. Z Warszawy pochodzi ojciec dyrektora teatru lalek Andrzeja Bartnikowskiego. \"Tata brał udział w powstaniu warszawskim, trafił do oflagu, oswobodzili go Amerykanie, więc potem jako amerykański żołnierz okupował Niemcy. Ale przez Czerwony Krzyż dostał od dziadków wiadomość, że żyją i są w Olsztynie, kazali mu wracać, to wrócił\" - opowiadał Bartnikowski.\n\n\n\nInnym sfotografowanym jest naukowiec z olsztyńskiego uniwersytetu i ceniony popularyzator nauki prof. Stanisław Czachorowski. Wyjaśnił, że jego rodzina pochodzi ze wsi Czachorowo na Mazowszu ale jego dziadkowie trafili do Polski z Wileńszczyzny, a część kuzynów mieszka w Brazylii. Z innymi porozumiewa się tylko po rosyjsku. \"Ruch, zmiany i przemieszczanie się są częścią natury. Gdy 7 mln lat temu powstało na Ziemi życie komórki musiały migrować, by się rozwijać. Nasze życie - życie natury i ludzi, ze swojej natury jest wędrujące i hybrydowe\" - mówił prof. Czachorowski, który na konferencję przyniósł ze sobą olejarkę z carskim dwugłowym orłem znalezioną w gospodarstwie dziadków.\n\n\n\nKażdy z uczestników przedsięwzięcia \"Pępowiny miasta\" nagrał filmik ze swoją historią - opowieści tych będzie można posłuchać w internecie. Wydarzenia organizowane w lutym przez MOK będą dotyczyły korzeni, przemieszczania się, migrowania.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":136084,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\n\"Olsztyn tworzą ludzie skądś, wszyscy tu mamy swoje pępowinowe historie. Ta nasza opowieść ma o tym przypominać i jednocześnie być odpowiedzią na brunatniejącą rzeczywistość\" - powiedział dyrektor MOK, prozaik Mariusz Sieniewicz nawiązując do tego, że Olsztyn (przedwojenny Allenstein), był miastem należącym do Prus Wschodnich. Po wojnie zamieszkujący go Niemcy uciekli, a Warmiacy przez wiele lat ukrywali swoje pochodzenie - w mieście zamieszkali m.in. Kresowiacy z Litwy, uciekinierzy ze zrujnowanej Warszawy, a po 1947 r. przesiedleńcy z Akcji \"Wisła\" (ich najpierw osiedlano na wsiach w regionie).\n\n\n\nNa plakatach występują znani mieszkańcy miasta, m.in. poetka Tamara Bołdak-Janowska, która na konferencji prasowej powiedziała, że urodziła się w Wielkim Księstwie Litewskim, w którym każdy chłop od małego, z racji zabaw na podwórku z sąsiadami różnych wyznań i nacji, mówił co najmniej w pięciu językach: po polsku, białorusku, rosyjsku, w jidisz i po niemiecku.\n\n\n\n\"W Afganistanie była amerykańska baza antyterrorystyczna nazwana moim nazwiskiem: Bołdak. To słowo oznacza +czyste pola+\" - mówiła Bołdak-Janowska, której rodzina po wojnie najpierw przyjechała do Białegostoku.\n\n\n\nPrzewodnicząca olsztyńskiej \"Borussi\" Kornelia Kurowska - choć sama urodzona w Olsztynie - opowiadała o rodzinnej wsi dziadków na pograniczu litewsko-białoruskim. Przyznała, że w dzieciństwie miała dość opowieści dziadków o rodzinnej miejscowości, ale gdy po latach tam przyjechała doskonale wiedziała, gdzie ma iść, by odnaleźć ich dom - zrozumiała wtedy wartość dziadkowych wspomnień.\n\n\n\nUrodzona w Warszawie Maria Rumińska, która tworzy przedsięwzięcia muzyczne z artystami różnych kultur powiedziała, że nauczyła się \"tworzyć dom tam, gdzie aktualnie jest\". \"W szkole w Warszawie koledzy dociekali, kto jest +słoikiem+, a kto nie. Nie do końca rozumiałam, o co im chodzi\" - mówiła Rumińska. Z Warszawy pochodzi ojciec dyrektora teatru lalek Andrzeja Bartnikowskiego. \"Tata brał udział w powstaniu warszawskim, trafił do oflagu, oswobodzili go Amerykanie, więc potem jako amerykański żołnierz okupował Niemcy. Ale przez Czerwony Krzyż dostał od dziadków wiadomość, że żyją i są w Olsztynie, kazali mu wracać, to wrócił\" - opowiadał Bartnikowski.\n\n\n\nInnym sfotografowanym jest naukowiec z olsztyńskiego uniwersytetu i ceniony popularyzator nauki prof. Stanisław Czachorowski. Wyjaśnił, że jego rodzina pochodzi ze wsi Czachorowo na Mazowszu ale jego dziadkowie trafili do Polski z Wileńszczyzny, a część kuzynów mieszka w Brazylii. Z innymi porozumiewa się tylko po rosyjsku. \"Ruch, zmiany i przemieszczanie się są częścią natury. Gdy 7 mln lat temu powstało na Ziemi życie komórki musiały migrować, by się rozwijać. Nasze życie - życie natury i ludzi, ze swojej natury jest wędrujące i hybrydowe\" - mówił prof. Czachorowski, który na konferencję przyniósł ze sobą olejarkę z carskim dwugłowym orłem znalezioną w gospodarstwie dziadków.\n\n\n\nKażdy z uczestników przedsięwzięcia \"Pępowiny miasta\" nagrał filmik ze swoją historią - opowieści tych będzie można posłuchać w internecie. Wydarzenia organizowane w lutym przez MOK będą dotyczyły korzeni, przemieszczania się, migrowania.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":136084,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nW ramach przedsięwzięcia \"Pępowiny miasta\" na olsztyńskich przystankach i słupach ogłoszeniowych pojawiły się we wtorek plakaty z wizerunkami znanych w mieście osób, trzymających tabliczki z nazwami miejsc, skąd pochodzą oni, lub ich rodziny. Fotografie są czarno-białe, przywodzą na myśl zdjęcia z policyjnych kronik, czy obozowe dokumentacje.\n\n\n\n\"Olsztyn tworzą ludzie skądś, wszyscy tu mamy swoje pępowinowe historie. Ta nasza opowieść ma o tym przypominać i jednocześnie być odpowiedzią na brunatniejącą rzeczywistość\" - powiedział dyrektor MOK, prozaik Mariusz Sieniewicz nawiązując do tego, że Olsztyn (przedwojenny Allenstein), był miastem należącym do Prus Wschodnich. Po wojnie zamieszkujący go Niemcy uciekli, a Warmiacy przez wiele lat ukrywali swoje pochodzenie - w mieście zamieszkali m.in. Kresowiacy z Litwy, uciekinierzy ze zrujnowanej Warszawy, a po 1947 r. przesiedleńcy z Akcji \"Wisła\" (ich najpierw osiedlano na wsiach w regionie).\n\n\n\nNa plakatach występują znani mieszkańcy miasta, m.in. poetka Tamara Bołdak-Janowska, która na konferencji prasowej powiedziała, że urodziła się w Wielkim Księstwie Litewskim, w którym każdy chłop od małego, z racji zabaw na podwórku z sąsiadami różnych wyznań i nacji, mówił co najmniej w pięciu językach: po polsku, białorusku, rosyjsku, w jidisz i po niemiecku.\n\n\n\n\"W Afganistanie była amerykańska baza antyterrorystyczna nazwana moim nazwiskiem: Bołdak. To słowo oznacza +czyste pola+\" - mówiła Bołdak-Janowska, której rodzina po wojnie najpierw przyjechała do Białegostoku.\n\n\n\nPrzewodnicząca olsztyńskiej \"Borussi\" Kornelia Kurowska - choć sama urodzona w Olsztynie - opowiadała o rodzinnej wsi dziadków na pograniczu litewsko-białoruskim. Przyznała, że w dzieciństwie miała dość opowieści dziadków o rodzinnej miejscowości, ale gdy po latach tam przyjechała doskonale wiedziała, gdzie ma iść, by odnaleźć ich dom - zrozumiała wtedy wartość dziadkowych wspomnień.\n\n\n\nUrodzona w Warszawie Maria Rumińska, która tworzy przedsięwzięcia muzyczne z artystami różnych kultur powiedziała, że nauczyła się \"tworzyć dom tam, gdzie aktualnie jest\". \"W szkole w Warszawie koledzy dociekali, kto jest +słoikiem+, a kto nie. Nie do końca rozumiałam, o co im chodzi\" - mówiła Rumińska. Z Warszawy pochodzi ojciec dyrektora teatru lalek Andrzeja Bartnikowskiego. \"Tata brał udział w powstaniu warszawskim, trafił do oflagu, oswobodzili go Amerykanie, więc potem jako amerykański żołnierz okupował Niemcy. Ale przez Czerwony Krzyż dostał od dziadków wiadomość, że żyją i są w Olsztynie, kazali mu wracać, to wrócił\" - opowiadał Bartnikowski.\n\n\n\nInnym sfotografowanym jest naukowiec z olsztyńskiego uniwersytetu i ceniony popularyzator nauki prof. Stanisław Czachorowski. Wyjaśnił, że jego rodzina pochodzi ze wsi Czachorowo na Mazowszu ale jego dziadkowie trafili do Polski z Wileńszczyzny, a część kuzynów mieszka w Brazylii. Z innymi porozumiewa się tylko po rosyjsku. \"Ruch, zmiany i przemieszczanie się są częścią natury. Gdy 7 mln lat temu powstało na Ziemi życie komórki musiały migrować, by się rozwijać. Nasze życie - życie natury i ludzi, ze swojej natury jest wędrujące i hybrydowe\" - mówił prof. Czachorowski, który na konferencję przyniósł ze sobą olejarkę z carskim dwugłowym orłem znalezioną w gospodarstwie dziadków.\n\n\n\nKażdy z uczestników przedsięwzięcia \"Pępowiny miasta\" nagrał filmik ze swoją historią - opowieści tych będzie można posłuchać w internecie. Wydarzenia organizowane w lutym przez MOK będą dotyczyły korzeni, przemieszczania się, migrowania.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":136084,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nMiejski Ośrodek Kultury w Olsztynie zainaugurował we wtorek przedsięwzięcie \"Pępowiny miasta\", w którym ludzie zaangażowani w działalność kulturalną dzielą się opowieściami o tym, skąd pochodzą. . Akcja ma przypominać, że społeczność miasta tworzą ludzie napływowi.\n\n\n\nW ramach przedsięwzięcia \"Pępowiny miasta\" na olsztyńskich przystankach i słupach ogłoszeniowych pojawiły się we wtorek plakaty z wizerunkami znanych w mieście osób, trzymających tabliczki z nazwami miejsc, skąd pochodzą oni, lub ich rodziny. Fotografie są czarno-białe, przywodzą na myśl zdjęcia z policyjnych kronik, czy obozowe dokumentacje.\n\n\n\n\"Olsztyn tworzą ludzie skądś, wszyscy tu mamy swoje pępowinowe historie. Ta nasza opowieść ma o tym przypominać i jednocześnie być odpowiedzią na brunatniejącą rzeczywistość\" - powiedział dyrektor MOK, prozaik Mariusz Sieniewicz nawiązując do tego, że Olsztyn (przedwojenny Allenstein), był miastem należącym do Prus Wschodnich. Po wojnie zamieszkujący go Niemcy uciekli, a Warmiacy przez wiele lat ukrywali swoje pochodzenie - w mieście zamieszkali m.in. Kresowiacy z Litwy, uciekinierzy ze zrujnowanej Warszawy, a po 1947 r. przesiedleńcy z Akcji \"Wisła\" (ich najpierw osiedlano na wsiach w regionie).\n\n\n\nNa plakatach występują znani mieszkańcy miasta, m.in. poetka Tamara Bołdak-Janowska, która na konferencji prasowej powiedziała, że urodziła się w Wielkim Księstwie Litewskim, w którym każdy chłop od małego, z racji zabaw na podwórku z sąsiadami różnych wyznań i nacji, mówił co najmniej w pięciu językach: po polsku, białorusku, rosyjsku, w jidisz i po niemiecku.\n\n\n\n\"W Afganistanie była amerykańska baza antyterrorystyczna nazwana moim nazwiskiem: Bołdak. To słowo oznacza +czyste pola+\" - mówiła Bołdak-Janowska, której rodzina po wojnie najpierw przyjechała do Białegostoku.\n\n\n\nPrzewodnicząca olsztyńskiej \"Borussi\" Kornelia Kurowska - choć sama urodzona w Olsztynie - opowiadała o rodzinnej wsi dziadków na pograniczu litewsko-białoruskim. Przyznała, że w dzieciństwie miała dość opowieści dziadków o rodzinnej miejscowości, ale gdy po latach tam przyjechała doskonale wiedziała, gdzie ma iść, by odnaleźć ich dom - zrozumiała wtedy wartość dziadkowych wspomnień.\n\n\n\nUrodzona w Warszawie Maria Rumińska, która tworzy przedsięwzięcia muzyczne z artystami różnych kultur powiedziała, że nauczyła się \"tworzyć dom tam, gdzie aktualnie jest\". \"W szkole w Warszawie koledzy dociekali, kto jest +słoikiem+, a kto nie. Nie do końca rozumiałam, o co im chodzi\" - mówiła Rumińska. Z Warszawy pochodzi ojciec dyrektora teatru lalek Andrzeja Bartnikowskiego. \"Tata brał udział w powstaniu warszawskim, trafił do oflagu, oswobodzili go Amerykanie, więc potem jako amerykański żołnierz okupował Niemcy. Ale przez Czerwony Krzyż dostał od dziadków wiadomość, że żyją i są w Olsztynie, kazali mu wracać, to wrócił\" - opowiadał Bartnikowski.\n\n\n\nInnym sfotografowanym jest naukowiec z olsztyńskiego uniwersytetu i ceniony popularyzator nauki prof. Stanisław Czachorowski. Wyjaśnił, że jego rodzina pochodzi ze wsi Czachorowo na Mazowszu ale jego dziadkowie trafili do Polski z Wileńszczyzny, a część kuzynów mieszka w Brazylii. Z innymi porozumiewa się tylko po rosyjsku. \"Ruch, zmiany i przemieszczanie się są częścią natury. Gdy 7 mln lat temu powstało na Ziemi życie komórki musiały migrować, by się rozwijać. Nasze życie - życie natury i ludzi, ze swojej natury jest wędrujące i hybrydowe\" - mówił prof. Czachorowski, który na konferencję przyniósł ze sobą olejarkę z carskim dwugłowym orłem znalezioną w gospodarstwie dziadków.\n\n\n\nKażdy z uczestników przedsięwzięcia \"Pępowiny miasta\" nagrał filmik ze swoją historią - opowieści tych będzie można posłuchać w internecie. Wydarzenia organizowane w lutym przez MOK będą dotyczyły korzeni, przemieszczania się, migrowania.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpsebeb7bbe003-e318-6a1b-7a54-db9b29980253":1,"wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":136084,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
Miejscowy Ośrodek Kultury w Olsztynie rozpoczął we wtorek inicjatywę o nazwie „Pępowiny miasta”. W ramach projektu ludzie, którzy angażują się w kulturę, dzielą się historiami o swoim pochodzeniu. Celem akcji jest przypomnienie, że społeczność miasta składa się z ludzi, którzy w nim napłynęli. Plakaty z wizerunkami osób znanych w mieście i tabliczkami z nazwami miejsc, skąd pochodzą, pojawiły się na olsztyńskich przystankach i słupach ogłoszeniowych. Fotografie są stylizowane na czarno-białe zdjęcia policyjnych kronik lub obozowych dokumentacji. Dyrektor MOK i prozaik Mariusz Sieniewicz powiedział, że „Olsztyn tworzą ludzie skądś, wszyscy tu mamy swoje pępowinowe historie. Ta nasza opowieść ma o tym przypominać i jednocześnie być odpowiedzią na brunatniejącą rzeczywistość”. Celem inicjatywy jest podkreślenie wartości związanych z migracją oraz przypomnienie, że ruch, zmiany i przemieszczanie są częścią natury i życia ludzi. Źródło: PAP
Planujesz dłuższy wyjazd? Na sharry znajdziesz busy z dużym limitem bagażu. Zabierz walizki, narzędzia i paczki bez dopłat lotniskowych. Rezerwuj door-to-door!