Problemy na trasie kolejowej Działdowo–Olsztyn obnażyły błąd w przepisach dotyczących bezpieczeństwa linii kolejowych – ocenił wiceminister infrastruktury w rozmowie z RMF24. Jak podkreślił Piotr Malepszak, nie był to paraliż całej kolei, lecz efekt zaniedbań sprzed kilku lat.
🟡🔵 #RozmowaRMF o 7:00
Dlaczego aż 7 dni trzeba było czekać, by pociąg przejechał przez linię Olsztyn-Działdowo?
Odpowiada @PiotrMalepszak, wiceminister @MI_GOV_PL@Radio_RMF24 @RMF24pl pic.twitter.com/HTbOhQb65Q
— RozmowaRMF (@Rozmowa_RMF) January 7, 2026
Dlaczego zamknięto linię kolejową Działdowo–Olsztyn?
Kryzys wystąpił na linii kolejowej nr 216 między Działdowem a Olsztynem. Decyzję o wstrzymaniu ruchu podjęto 31 grudnia po gwałtownym załamaniu pogody. Ciężki, mokry śnieg obciążył drzewa rosnące w sąsiedztwie torów, które zaczęły się pochylać i przewracać w stronę sieci trakcyjnej, tarasując linię.
Ruch kolejowy udało się wznowić dopiero po siedmiu dniach intensywnych prac służb technicznych.
Drzewa przy torach problemem systemowym
Jak podkreślił Piotr Malepszak, kolejarze znali prognozy pogody, jednak kluczowym problemem okazały się drzewa rosnące zbyt blisko torów. Wiceminister wskazał na zmiany przepisów z 2019 roku, które ograniczyły możliwość wycinki drzew w pasie kolejowym.
„To była decyzja podyktowana oszczędnościami, ale były to pozorne oszczędności. To był błąd” – ocenił wiceminister w Radiu RMF24.
Przed 2019 rokiem możliwe było usuwanie drzew do 15 metrów od linii kolejowej. Po zmianie przepisów odległość ta została zmniejszona do 6 metrów, co – zdaniem resortu – dziś bezpośrednio przekłada się na zagrożenie bezpieczeństwa.
Black Hawk nad torami. Nadzwyczajne działania służb
W walce ze skutkami zimy na trasie Działdowo–Olsztyn wykorzystano policyjny śmigłowiec Black Hawk. Maszyna wykonywała loty na niskiej wysokości, strącając świeży śnieg z drzew w rejonie torów, aby ograniczyć ryzyko ich łamania się pod ciężarem opadów.
Użycie śmigłowca miało charakter awaryjny. Podstawowym rozwiązaniem na przyszłość ma być zwiększenie przestrzeni między rosnącymi drzewami a torami.
Wznowienie ruchu po szczegółowych kontrolach
Jak poinformowały PKP Polskie Linie Kolejowe, ruch pociągów na linii Działdowo–Olsztyn został przywrócony 5 stycznia późnym wieczorem, po zakończeniu wielodniowych prac zabezpieczających infrastrukturę. Przez kilka dni służby techniczne usuwały drzewa i konary stanowiące zagrożenie dla przejazdów oraz oczyszczały torowisko i sieć trakcyjną.
Po zakończeniu robót przeprowadzono serię jazd kontrolnych – m.in. z użyciem drezyny, pociągu sieciowego oraz lokomotywy elektrycznej – które miały potwierdzić pełne bezpieczeństwo szlaku. Dopiero po pozytywnej ocenie stanu infrastruktury możliwe było wznowienie regularnego ruchu pociągów oraz zakończenie funkcjonowania komunikacji zastępczej i objazdów.
Czy będzie wycinka drzew przy liniach kolejowych?
Wypowiedzi wiceministra jasno wskazują, że rząd rozważa powrót do przepisów obowiązujących przed 2019 rokiem. Oznaczałoby to możliwość szerszej wycinki drzew w pasie kolejowym, szczególnie na odcinkach przebiegających przez tereny silnie zalesione.
Resort infrastruktury zapowiada analizę obowiązujących regulacji i wyciągnięcie wniosków z kryzysu na Warmii i Mazurach.
Wiceminister o sytuacji na kolei: to nie paraliż
Minister w rozmowie z RMF24 zaznaczył, że mimo trudnych warunków zimowych punktualność pociągów w skali kraju utrzymuje się na wysokim poziomie.
„Jakbyśmy mieli paraliż, to punktualność na kolei spadłaby do poziomu 30–40 procent, a mówimy o poziomie, który utrzymujemy w ostatnim tygodniu na poziomie 87–88 procent” – mówił Piotr Malepszak w rozmowie w Radiu RMF24.
Wiceminister dodał, że statystycznie opóźniony jest jeden na osiem pociągów, co – jego zdaniem – nie oznacza załamania systemu, lecz lokalne zakłócenia.
źródło: RMF24, fot. Policja, W-MUW


