Mazury miały być idealnym miejscem na pożegnanie starego roku – hotel, bal sylwestrowy i dobra zabawa do białego rana. Dla jednego z przyjezdnych gości wszystko potoczyło się jednak w zupełnie innym kierunku. Sylwester, który miał skończyć się toastem o północy, zakończył się dużo mniej imprezowo, niż planował.
Sylwestrowa zabawa w hotelu w powiecie piskim
Do zdarzenia doszło podczas balu sylwestrowego w jednym z hoteli na terenie powiatu piskiego. Wśród bawiących się gości był 41-letni mieszkaniec Warszawy. Początkowo nic nie zapowiadało problemów, jednak w miarę upływu nocy atmosfera wokół niego zaczęła się zagęszczać.
Mężczyzna był pod wpływem alkoholu, stał się agresywny i zaczął wszczynać awantury. Według relacji policji wyzywał inne osoby i nie reagował na próby uspokojenia sytuacji. Zamiast parkietu coraz bliżej było do interwencji.
Interwencja policji zamiast noworocznego toastu
Obsługa hotelu zdecydowała się wezwać policję. Mundurowi szybko ocenili sytuację i uznali, że dalszy udział mężczyzny w imprezie nie wchodzi w grę. 41-latek został zatrzymany i przewieziony do policyjnego aresztu, gdzie spędził noc, trzeźwiejąc po sylwestrowej zabawie.
Dla warszawiaka była to dość nietypowa „atrakcja” noworoczna – z sali balowej trafił prosto do policyjnej celi.
Mandat jako pamiątka z Mazur
Po opuszczeniu aresztu mężczyzna otrzymał mandat w wysokości 500 złotych. Zamiast zdjęć z Sylwestra i wspomnień z mazurskiego balu, do domu zabrał ze sobą lekcję, że nawet najlepsza impreza może skończyć się kiepsko, jeśli zabraknie umiaru.
Nowy Rok zaczął się dla niego bez fajerwerków i szampana, za to z rachunkiem do zapłacenia i historią, która długo będzie przypominać, że Mazury potrafią zaskoczyć – czasem bardziej, niż by się chciało.
źródło: KPP Pisz


