reklama

Nowe serwisy na TKO: Sport | Nekrologi

Człowiek legenda. Pan Romuald spod Lidzbarka jeździ do pracy… na byku

Lidzbark WarmińskiCzłowiek legenda. Pan Romuald spod Lidzbarka jeździ do pracy... na byku

Epicka historia? Ludzie w okolicy mówią na niego "Zaklinacz byków".

W Rogóżu mieszka człowiek, który oswaja byki – jeździ na nich wierzchem, wzbudzając ogólne zainteresowanie.

reklama

Kim jest zaklinacz byków z Rogóża?

https://www.youtube.com/watch?v=0y1Ea3POCzI&ab_channel=Tw%C3%B3jKurierOlszty%C5%84ski

Pan Romuald (znajomi mówia Roman) ma 69 lat, mieszka we wsi Rogóż w gminie Lidzbark Warmiński i ma nietypową pasję: oswaja byki. Wstaje tuż po godzinie piątej rano, oporządza zwierzęta, a potem, po śniadaniu, dosiada… byka i jedzie do lasu.

Mężczyzna wyprowadza byka z obory, następnie zakłada specjalnie skonstruowaną uprząż z pasów wykorzystywanych do wiązania samochodów ciężarowych i pas, który przerzuca przez grzbiet zwierzęcia. Z jednej strony wiezie piłę zabezpieczoną workiem, gdyż, jak mówi, osłona prowadnicy się nie sprawdza w trakcie jazdy przez las, a z drugiej torbę z narzędziami, kanapkami i termosem z kawą zbożową. No i, oczywiście, jabłkami dla byka.

reklama

Pan Roman rozwija swoją pasję od lat

Pan Roman aktualnie ma siódmego byka, na którym jeździ wierzchem. Miał byki ważące po 400 i 500 kilogramów, które ujeździł i sprzedał.

Wszystko zaczęło się wiele lat temu. Początkowo nie wyjeżdżał na drogę z obawy przed wyśmianiem przez ludzi, wyjeżdżał pod osłoną nocy, podróżował do pobliskiej wsi Knipy i z powrotem.

Najcięższy byk, jakiego oswoił, ważył 1100 kilogramów (ten, którego ujeżdża aktualnie, ma trochę ponad tonę). Kiedy go kupił, ważył około 700 kilogramów i był bardzo agresywny. Pojechał na nim wierzchem po około pięciu miesiącach. Wtedy akurat przyjechał sprzedawca, aby odebrać tzw. byki odsadki i był bardzo zaskoczony, że pan Roman zdołał go tak oswoić, że może na nim podróżować.

Pan Roman łączy przyjemne z pożytecznym

Mężczyzna postanowił wykorzystać swoją pasję i połączyć ją z obowiązkami. Ponieważ często wybiera się do lasu po drewno opałowe, zaczął jeździć tam na bykach. Jak sam mówi, „byk ma spacer, a ja nie muszę iść ani pędzić gdzieś samochodu czy ciągnika w błoto, bo wiadomo, zimy są różne, raz jest śniegu po kolana, raz jest błoto po kolana”.

Zdarzają się wypadki

Byki są dużymi i bardzo silnymi zwierzętami, nie da się więc uniknąć różnego typu wypadków.

Pan Roman również się ich nie ustrzegł, a niektóre z nich mogły skończyć się tragicznie. Raz uczył byka chodzić – byk szedł spokojnie, i jak sam mówi, to nie była wina zwierzęcia, tylko on sam trzymał zbyt luźno sznurek. Kilkanaście metrów od nich z kępy suchej trawy wyskoczył zając. Byk w ułamku sekundy „zwinął się na lewą stronę, jak strzelił ratkami w powietrze, to jego racica przeleciała mi nad ramieniem, poczułem gorąco w uchu i beret zsunął mi się na ramię”. Gdyby trafił w głowę, pan Roman nie miałby szans.

Ludzie reagują różnie, a pan Roman żartuje

Pan Roman zwykle jeździ na byku drogą planową, gminną, a potem leśną, i często spotyka ludzi. Ich reakcje bywają różne, choć wszyscy dziwią się, że można dosiadać byka. Wspomina kobietę, która chciała pogłaskać zwierzę, nie zdając sobie sprawy, że może je zdenerwować choćby jej zapach, inny i obcy.

Innym razem zatrzymał się samochód – kierowca słyszał o zaklinaczu byków z Rogóża i chciał się dowiedzieć, czy to właśnie z nim ma do czynienia. Pan Roman postanowił zażartować: „proszę pana, w Rogóżu to prawie są sami kowboje, jak dzień boży na świecie nastanie, to wsiadają na swoje byki i jadą po okolicy”.

Kiedy indziej we wsi Sarnowo zaczepił go 10-, 11-latek, któremu gospodarz powiedział, że to „koń z rogami”. Kilkadziesiąt metrów dalej wzbudził zainteresowanie siedzącej przed domem kobiety. Zapytany o liczbę byków, powiedział, że ma ich jedenaście i codziennie jeździ na innym.

Swego czasu zaskoczył nawet myśliwego, którego zastanowiły nietypowe ślady prowadzące drogą do wsi i z powrotem. Podejrzewał, że to łoś, jednak nie mógł zrozumieć, skąd taka regularność śladów.

Wypadki bywają bardzo niebezpieczne

Pan Roman podkreśla, że większość wypadków zdarza się nie z winy zwierzęcia, ale z uwagi na jego masę i siłę wszystkie są niebezpieczne.

Pierwszy wypadek wydarzył się ponad dwadzieścia lat temu, kiedy do latującej krowy wyprowadził 750-kilogramowego byka. Byk uderzył go głową w pierś, mężczyzna uderzył plecami o stodołę. Na szczęście nie stracił przytomności, udało mu się uniknąć drugiego uderzenia, ale byk nie zamierzał się poddać, wciągnął go na siebie, niosąc na karku i ruszył w cwał. Na szczęście ugrzązł po brzuch w pryzmie obornika, a wtedy pan Roman zdołał się uwolnić.

Inny wypadek zdarzył się w listopadzie lub na początku grudnia 2005 roku. Pan Roman nie miał wówczas własnego byka, więc zawiózł jałówkę do kolegi, pana Władysława, który miał 650-kilogramowego byka mięsnego. Wyprowadzali go we dwóch: pan Roman miał kleszcze nosowe i przez rogi, a pan Władysław sznur tylko na rogach. Okazało się, że to za mało. Gdy byk zobaczył uwiązaną do barierki jałówkę, dwaj mężczyźni nie byli w stanie go utrzymać. Pan Roman uderzył plecami w stojące około 3 lub 3,5 metra dalej drzewo, ale wstał o własnych siłach. Wprowadził jałówkę na przyczepkę, pojechał do domu i dopiero wtedy odczuł skutki uderzenia. Żeby przejść przez podwórko musiał się podpierać krzesłem jak kulą czy szczudłami. Pogotowie zawiozło go do szpitala, tam zrobiono mu prześwietlenie. Nie miał żadnego złamania, ale przez trzy tygodnie „z łóżka wstawał na czworaka”.

Pan Roman wspomina także 14 lipca 2013 roku. Miał wtedy 800-kilogramowego byka, którym krył krowy sąsiadów i wracał na nim wierzchem do domu. Tym razem się zamyślił, zapomniał założyć mu popręgu. Gdy dosiadł go w progu stodoły, ten ruszył w galop, wyrzucił jeźdźca w powietrze, a ten uderzył plecami o ziemię i stracił przytomność. Zwierzę pognało na wieś. Do gospodarza podbiegła żona, która widziała to zdarzenie, ocuciła go i wezwała pogotowie. Mężczyzna miał połamane osiem żeber, łopatkę i obojczyk. Po tygodniu wypisano go ze szpitala, wyposażając w specjalne „szelki”, ściskające żebra. Pan Roman dochodził do siebie przez trzy miesiące, usłyszał od lekarza, że choć ten ma kilkadziesiąt lat praktyki, nie miał jeszcze takiego przypadku.

Inna niebezpieczna sytuacja miała miejsce w 2016 roku. Pan Roman chciał wygarnąć śmieci i nasypać śruty 760-770-kilogramowemu, bardzo agresywnemu bykowi, Zbójowi. Zawsze miał przy sobie kij, którym lekko trącał zwierzę w nos, ono szło do kąta, a gospodarz mógł wykonać swoje obowiązki. Tym razem mężczyzna obrócił się i złapał płotu, a byk wykorzystał ten moment do ataku. Dzięki temu, że pan Roman był już dość wysoko, byk rozdarł mu rogiem tylko cholewę gumofilca, a on sam bezpiecznie wyszedł z kojca.

Za to kilka tygodni później, gdy wyprowadzał Zbója na spacer, ten zaczął „tańczyć”, zachowywać się agresywnie, wyrwał kleszcze z nosa i uderzył go łbem w pierś. Gdy ten upadł, najpierw przeskoczył przez niego, a potem chciał ponownie zaatakować. Pan Roman zaczął trzymanymi w ręku kleszczami nosowymi uderzać o ziemię. Byk się zatrzymał i zaczął chodzić w kółko, a mężczyzna w tym czasie skrył się za rozrzutnikiem. Gdy zwierzę pobiegło na podwórko, wrócił do domu, zgięty w pół z powodu bólu w klatce piersiowej i plecach.

Pan Roman miał też 1100-kilogramowego byka Niedźwiedzia, bardzo dobrze ujeżdżonego. Pewnej niedzieli pojechał na nim po polach na spacer. Około pół kilometra od domu zatrzymał się, żeby zobaczyć schnące siano, a wtedy byk zaczął ryć racicami. Mężczyzna go zawołał. Ten rzucił się z taką siłą, że strzeliło kółko nosowe i uderzyło pana Romana w palec wskazujący prawej ręki. Początkowo nie wiedział, co się stało, poczuł „dzióbnięcie”, ale zaraz zrozumiał, że byk musi teraz cierpieć z bólu i na pewno jest zdezorientowany, więc musi go szybko złapać sznurem za rogi. Jednak prowadzenie tak dużego byka za rogi nie jest wcale proste, więc uwiązał go dość krótko do jarzębiny o grubym pniu i pojechał do domu po kleszcze nosowe. Koło stodoły spotkał swoich dwóch synów, którzy byli zaskoczeni tym, że wraca pieszo. Jeszcze większe zdumienie wywarło pokazanie połówki kółka nosowego. Następnego dnia w mieście pan Roman kupił nowe i tak skończyła się ta przygoda.

Opowieści pana Romana można posłuchać na YouTube, który stworzył Marcin Grobelny.

Dodaj TKO do preferowanych źródeł
TKO | NEWSLETTER

Najważniejsze wiadomości z Olsztyna na Twój e-mail

Bez spamu. Tylko najważniejsze informacje.
Zapisując się, zgadzasz się na otrzymywanie newslettera TKO. Potwierdzenie wyślemy e-mailem. Szczegóły: polityka prywatności.

Tym żyje Olsztyn

reklama
1 Komentarz
Najlepsze
Najnowsze Najstarsze

Jubileusz firmy. Jak zorganizować wydarzenie, które zostanie zapamiętane?

Jubileusz firmy to nie tylko okazja do świętowania kolejnej rocznicy działalności.

Worki Big Bag w logistyce i magazynowaniu – jak wpływają na organizację pracy?

W wielu branżach opakowanie nie jest tylko pojemnikiem na towar.

Masz wiedzę, którą chcesz przekazywać uczniom? Sprawdź, czego potrzebujesz do pracy w szkole

Możesz świetnie znać swoją dziedzinę, mieć odpowiednie wykształcenie i dobrze czuć się w roli osoby przekazującej wiedzę, a mimo to nie spełniać jeszcze wszystkich wymagań potrzebnych do pracy nauczyciela.

Inwestor wiatrowy Gemmi Development dziękuje mieszkańcom gminy Prostki

Raz jeszcze serdecznie dziękujemy za okazane poparcie, wszystkie rozmowy oraz otwartość na dialog.

Odporność na jesień – jakie naturalne syropy warto mieć w domu?

Jesień to czas, gdy organizm potrzebuje wsparcia w walce z infekcjami. Naturalne metody od wieków wspierają naszą odporność.

Jak zadbać o zdrowie nóg podczas długiej podróży samolotem?

Długa podróż samolotem oznacza zwykle wiele godzin spędzonych w jednej pozycji i ograniczoną możliwość swobodnego poruszania się.

Stężenia perfum — EdC, EdT, EdP, Extrait i ekstrakt perfum

Stężenie perfum określa, jaki udział kompozycji zapachowej (olejków perfumeryjnych) rozpuszczono w bazie alkoholowej — i to ono w pierwszej kolejności różnicuje wodę kolońską, eau fraîche, Eau de Toilette, Eau de Parfum oraz Extrait de Parfum.

Wyposażenie przymierzalni — konstrukcja, materiały i detale, które decydują o konwersji

W sobotę przed dwiema kabinami stoi kolejka, a na wieszaku obok rośnie stos odwieszonych rzeczy.

Zmywarko-wyparzarka – dlaczego warto mieć ją w profesjonalnej gastronomii?

W gastronomii naczynia muszą szybko wracać do obiegu, szczególnie w godzinach największego ruchu.

Gospodarstwo to dziś także biznes. Rusza kolejna edycja studiów dla rolników

Warmińsko-Mazurski Ośrodek Doradztwa Rolniczego zwraca uwagę na VII edycję studiów podyplomowych „Rolnictwo i ekonomika gospodarstw rolnych”, które mają odpowiadać właśnie na te potrzeby.

Jak często myć włosy? Codziennie, co dwa dni czy raz w tygodniu?

Przez lata powtarzano, że włosów nie powinno się myć codziennie, ponieważ zaczną szybciej się przetłuszczać.

Sensoryczny tor przeszkód — idealny wybór do domu, przedszkola i gabinetu terapeutycznego

Dzieci z natury nie potrafią usiedzieć w miejscu — i bardzo dobrze!

Szpital Miejski w Olsztynie rozwija nowoczesną urologię. Od diagnostyki po zaawansowane leczenie

Leczenie przerostu prostaty i nowotworów pęcherza. Poznaj możliwości Szpitala Miejskiego w Olsztynie.

Włoska pizza z chrupiącym spodem w domu – co naprawdę wpływa na efekt pieczenia

Domowa pizza coraz częściej ma przypominać tę z włoskiej pizzerii: cienkie ciasto, wyraźnie chrupiący spód, krótki czas pieczenia i dodatki poddane intensywnemu, ale kontrolowanemu działaniu ciepła.

Kiedy kupić opony zimowe? Wrzesień to dobry moment na wybór

Pierwsze chłodne poranki działają na kierowców jak budzik.
reklama
reklama