\nUkrainki powiedziały, że zarobione pieniądze w części przesyłają bliskim na Ukrainie. \"Moja mama w przeliczeniu na polskie pieniądze ma 700 zł emerytury, a jedzenie na Ukrainie jest teraz droższe, niż w Polsce. Wysyłam jej na konto pieniądze, żeby miała za co kupić żywność, co miesiąc choć kilkaset złotych\" - powiedziała Anastazja z Odessy.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":5,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":150773,"postFormat":"standard"}; dataLayer.push( dataLayer_content ); \nWiele Ukrainek mieszkających w rządowych placówkach w Olsztynie pracuje, m.in. w sortowniach firm kurierskich, czy magazynach. Te, które lepiej radzą sobie z językiem decydują się na pracę w sklepach, czy usługach (fryzjerki, makijażystki, masażystki). Niestety, mimo pracy kobiety nie decydują się na wynajem własnego mieszkania i wyprowadzkę z ośrodka prowadzonego przez wojewodę. \"Zarabiam 2,5 tys. zł, dziecko dostaje 500 plus więc mamy 3 tys. zł na rękę na miesiąc. To wystarcza, gdy mamy bezpłatne lokum, ale na wynajęcie mieszkania mnie nie stać. Zwłaszcza, że żywność jest coraz droższa, polskie koleżanki z pracy mówią mi, że rosną im opłaty za mieszkania. Chcę uniknąć sytuacji, w której nie będzie mnie stać na utrzymanie wynajętego mieszkania\" - powiedziała Ludmiła.\n\n\n\nUkrainki powiedziały, że zarobione pieniądze w części przesyłają bliskim na Ukrainie. \"Moja mama w przeliczeniu na polskie pieniądze ma 700 zł emerytury, a jedzenie na Ukrainie jest teraz droższe, niż w Polsce. Wysyłam jej na konto pieniądze, żeby miała za co kupić żywność, co miesiąc choć kilkaset złotych\" - powiedziała Anastazja z Odessy.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":5,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":150773,"postFormat":"standard"}; dataLayer.push( dataLayer_content ); \nNa wyjazd z Polski nie decydują się osoby zamieszkujące centralną i wschodnią Ukrainę. \"Boję się, że wrócę do domu i za chwilkę znowu będę musiała uciekać\" - powiedziała Ludmiła, która mieszkała na przedmieściach Kijowa.\n\n\n\nWiele Ukrainek mieszkających w rządowych placówkach w Olsztynie pracuje, m.in. w sortowniach firm kurierskich, czy magazynach. Te, które lepiej radzą sobie z językiem decydują się na pracę w sklepach, czy usługach (fryzjerki, makijażystki, masażystki). Niestety, mimo pracy kobiety nie decydują się na wynajem własnego mieszkania i wyprowadzkę z ośrodka prowadzonego przez wojewodę. \"Zarabiam 2,5 tys. zł, dziecko dostaje 500 plus więc mamy 3 tys. zł na rękę na miesiąc. To wystarcza, gdy mamy bezpłatne lokum, ale na wynajęcie mieszkania mnie nie stać. Zwłaszcza, że żywność jest coraz droższa, polskie koleżanki z pracy mówią mi, że rosną im opłaty za mieszkania. Chcę uniknąć sytuacji, w której nie będzie mnie stać na utrzymanie wynajętego mieszkania\" - powiedziała Ludmiła.\n\n\n\nUkrainki powiedziały, że zarobione pieniądze w części przesyłają bliskim na Ukrainie. \"Moja mama w przeliczeniu na polskie pieniądze ma 700 zł emerytury, a jedzenie na Ukrainie jest teraz droższe, niż w Polsce. Wysyłam jej na konto pieniądze, żeby miała za co kupić żywność, co miesiąc choć kilkaset złotych\" - powiedziała Anastazja z Odessy.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":5,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":150773,"postFormat":"standard"}; dataLayer.push( dataLayer_content ); \nUkrainki, które przebywają w akademiku przy ul. Żołnierskiej w Olsztynie powiedziały, że w ostatnim czasie na powrót do kraju decydują się osoby mieszkające na zachodniej Ukrainie. \"Liczą na to, że ich dzieci pójdą normlanie do szkoły, że będą mogły w miarę normalnie żyć, bo tam nie ma przecież działań wojennych\" - powiedziała Ludmiła, której sąsiadka Anna wróciła w ostatnim tygodniu pod Lwów.\n\n\n\nNa wyjazd z Polski nie decydują się osoby zamieszkujące centralną i wschodnią Ukrainę. \"Boję się, że wrócę do domu i za chwilkę znowu będę musiała uciekać\" - powiedziała Ludmiła, która mieszkała na przedmieściach Kijowa.\n\n\n\nWiele Ukrainek mieszkających w rządowych placówkach w Olsztynie pracuje, m.in. w sortowniach firm kurierskich, czy magazynach. Te, które lepiej radzą sobie z językiem decydują się na pracę w sklepach, czy usługach (fryzjerki, makijażystki, masażystki). Niestety, mimo pracy kobiety nie decydują się na wynajem własnego mieszkania i wyprowadzkę z ośrodka prowadzonego przez wojewodę. \"Zarabiam 2,5 tys. zł, dziecko dostaje 500 plus więc mamy 3 tys. zł na rękę na miesiąc. To wystarcza, gdy mamy bezpłatne lokum, ale na wynajęcie mieszkania mnie nie stać. Zwłaszcza, że żywność jest coraz droższa, polskie koleżanki z pracy mówią mi, że rosną im opłaty za mieszkania. Chcę uniknąć sytuacji, w której nie będzie mnie stać na utrzymanie wynajętego mieszkania\" - powiedziała Ludmiła.\n\n\n\nUkrainki powiedziały, że zarobione pieniądze w części przesyłają bliskim na Ukrainie. \"Moja mama w przeliczeniu na polskie pieniądze ma 700 zł emerytury, a jedzenie na Ukrainie jest teraz droższe, niż w Polsce. Wysyłam jej na konto pieniądze, żeby miała za co kupić żywność, co miesiąc choć kilkaset złotych\" - powiedziała Anastazja z Odessy.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":5,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":150773,"postFormat":"standard"}; dataLayer.push( dataLayer_content ); \nUrząd wojewódzki nie prowadzi statystyk dotyczących tego, ilu uchodźców wraca na Ukrainę, a ilu się usamodzielniło wynajmując własne mieszkania.\n\n\n\nUkrainki, które przebywają w akademiku przy ul. Żołnierskiej w Olsztynie powiedziały, że w ostatnim czasie na powrót do kraju decydują się osoby mieszkające na zachodniej Ukrainie. \"Liczą na to, że ich dzieci pójdą normlanie do szkoły, że będą mogły w miarę normalnie żyć, bo tam nie ma przecież działań wojennych\" - powiedziała Ludmiła, której sąsiadka Anna wróciła w ostatnim tygodniu pod Lwów.\n\n\n\nNa wyjazd z Polski nie decydują się osoby zamieszkujące centralną i wschodnią Ukrainę. \"Boję się, że wrócę do domu i za chwilkę znowu będę musiała uciekać\" - powiedziała Ludmiła, która mieszkała na przedmieściach Kijowa.\n\n\n\nWiele Ukrainek mieszkających w rządowych placówkach w Olsztynie pracuje, m.in. w sortowniach firm kurierskich, czy magazynach. Te, które lepiej radzą sobie z językiem decydują się na pracę w sklepach, czy usługach (fryzjerki, makijażystki, masażystki). Niestety, mimo pracy kobiety nie decydują się na wynajem własnego mieszkania i wyprowadzkę z ośrodka prowadzonego przez wojewodę. \"Zarabiam 2,5 tys. zł, dziecko dostaje 500 plus więc mamy 3 tys. zł na rękę na miesiąc. To wystarcza, gdy mamy bezpłatne lokum, ale na wynajęcie mieszkania mnie nie stać. Zwłaszcza, że żywność jest coraz droższa, polskie koleżanki z pracy mówią mi, że rosną im opłaty za mieszkania. Chcę uniknąć sytuacji, w której nie będzie mnie stać na utrzymanie wynajętego mieszkania\" - powiedziała Ludmiła.\n\n\n\nUkrainki powiedziały, że zarobione pieniądze w części przesyłają bliskim na Ukrainie. \"Moja mama w przeliczeniu na polskie pieniądze ma 700 zł emerytury, a jedzenie na Ukrainie jest teraz droższe, niż w Polsce. Wysyłam jej na konto pieniądze, żeby miała za co kupić żywność, co miesiąc choć kilkaset złotych\" - powiedziała Anastazja z Odessy.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":5,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":150773,"postFormat":"standard"}; dataLayer.push( dataLayer_content ); \n\"Stan liczebny uchodźców w ostatnim czasie jest stabilny, oscyluje +\/- 3700 osób\" - poinformowała asystentka wojewody Paulina Kucińska. Osoby przebywające w takich ośrodkach otrzymują pełne wyżywienie, nie płacą za noclegi czy media (prąd, gaz, woda).\n\n\n\nUrząd wojewódzki nie prowadzi statystyk dotyczących tego, ilu uchodźców wraca na Ukrainę, a ilu się usamodzielniło wynajmując własne mieszkania.\n\n\n\nUkrainki, które przebywają w akademiku przy ul. Żołnierskiej w Olsztynie powiedziały, że w ostatnim czasie na powrót do kraju decydują się osoby mieszkające na zachodniej Ukrainie. \"Liczą na to, że ich dzieci pójdą normlanie do szkoły, że będą mogły w miarę normalnie żyć, bo tam nie ma przecież działań wojennych\" - powiedziała Ludmiła, której sąsiadka Anna wróciła w ostatnim tygodniu pod Lwów.\n\n\n\nNa wyjazd z Polski nie decydują się osoby zamieszkujące centralną i wschodnią Ukrainę. \"Boję się, że wrócę do domu i za chwilkę znowu będę musiała uciekać\" - powiedziała Ludmiła, która mieszkała na przedmieściach Kijowa.\n\n\n\nWiele Ukrainek mieszkających w rządowych placówkach w Olsztynie pracuje, m.in. w sortowniach firm kurierskich, czy magazynach. Te, które lepiej radzą sobie z językiem decydują się na pracę w sklepach, czy usługach (fryzjerki, makijażystki, masażystki). Niestety, mimo pracy kobiety nie decydują się na wynajem własnego mieszkania i wyprowadzkę z ośrodka prowadzonego przez wojewodę. \"Zarabiam 2,5 tys. zł, dziecko dostaje 500 plus więc mamy 3 tys. zł na rękę na miesiąc. To wystarcza, gdy mamy bezpłatne lokum, ale na wynajęcie mieszkania mnie nie stać. Zwłaszcza, że żywność jest coraz droższa, polskie koleżanki z pracy mówią mi, że rosną im opłaty za mieszkania. Chcę uniknąć sytuacji, w której nie będzie mnie stać na utrzymanie wynajętego mieszkania\" - powiedziała Ludmiła.\n\n\n\nUkrainki powiedziały, że zarobione pieniądze w części przesyłają bliskim na Ukrainie. \"Moja mama w przeliczeniu na polskie pieniądze ma 700 zł emerytury, a jedzenie na Ukrainie jest teraz droższe, niż w Polsce. Wysyłam jej na konto pieniądze, żeby miała za co kupić żywność, co miesiąc choć kilkaset złotych\" - powiedziała Anastazja z Odessy.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":5,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":150773,"postFormat":"standard"}; dataLayer.push( dataLayer_content ); \nW woj. warmińsko-mazurskim w ośrodkach prowadzonych przez wojewodę przebywa 2,5 tys. osób, w ośrodkach zorganizowanych przez samorządy kolejne 1,2 tys. osób.\n\n\n\n\"Stan liczebny uchodźców w ostatnim czasie jest stabilny, oscyluje +\/- 3700 osób\" - poinformowała asystentka wojewody Paulina Kucińska. Osoby przebywające w takich ośrodkach otrzymują pełne wyżywienie, nie płacą za noclegi czy media (prąd, gaz, woda).\n\n\n\nUrząd wojewódzki nie prowadzi statystyk dotyczących tego, ilu uchodźców wraca na Ukrainę, a ilu się usamodzielniło wynajmując własne mieszkania.\n\n\n\nUkrainki, które przebywają w akademiku przy ul. Żołnierskiej w Olsztynie powiedziały, że w ostatnim czasie na powrót do kraju decydują się osoby mieszkające na zachodniej Ukrainie. \"Liczą na to, że ich dzieci pójdą normlanie do szkoły, że będą mogły w miarę normalnie żyć, bo tam nie ma przecież działań wojennych\" - powiedziała Ludmiła, której sąsiadka Anna wróciła w ostatnim tygodniu pod Lwów.\n\n\n\nNa wyjazd z Polski nie decydują się osoby zamieszkujące centralną i wschodnią Ukrainę. \"Boję się, że wrócę do domu i za chwilkę znowu będę musiała uciekać\" - powiedziała Ludmiła, która mieszkała na przedmieściach Kijowa.\n\n\n\nWiele Ukrainek mieszkających w rządowych placówkach w Olsztynie pracuje, m.in. w sortowniach firm kurierskich, czy magazynach. Te, które lepiej radzą sobie z językiem decydują się na pracę w sklepach, czy usługach (fryzjerki, makijażystki, masażystki). Niestety, mimo pracy kobiety nie decydują się na wynajem własnego mieszkania i wyprowadzkę z ośrodka prowadzonego przez wojewodę. \"Zarabiam 2,5 tys. zł, dziecko dostaje 500 plus więc mamy 3 tys. zł na rękę na miesiąc. To wystarcza, gdy mamy bezpłatne lokum, ale na wynajęcie mieszkania mnie nie stać. Zwłaszcza, że żywność jest coraz droższa, polskie koleżanki z pracy mówią mi, że rosną im opłaty za mieszkania. Chcę uniknąć sytuacji, w której nie będzie mnie stać na utrzymanie wynajętego mieszkania\" - powiedziała Ludmiła.\n\n\n\nUkrainki powiedziały, że zarobione pieniądze w części przesyłają bliskim na Ukrainie. \"Moja mama w przeliczeniu na polskie pieniądze ma 700 zł emerytury, a jedzenie na Ukrainie jest teraz droższe, niż w Polsce. Wysyłam jej na konto pieniądze, żeby miała za co kupić żywność, co miesiąc choć kilkaset złotych\" - powiedziała Anastazja z Odessy.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":5,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":150773,"postFormat":"standard"}; dataLayer.push( dataLayer_content ); \nW ośrodkach zorganizowanych przez wojewodę warmińsko-mazurskiego przebywa ok. 2,5 tys. osób z Ukrainy, w ośrodkach zorganizowanych przez samorządy kolejne 1,2 tys. osób - poinformował warmińsko-mazurski urząd wojewódzki. Ukraińcy, z którymi rozmawiała dziennikarka przyznawali, że nie stać ich na usamodzielnienie się.\n\n\n\nW woj. warmińsko-mazurskim w ośrodkach prowadzonych przez wojewodę przebywa 2,5 tys. osób, w ośrodkach zorganizowanych przez samorządy kolejne 1,2 tys. osób.\n\n\n\n\"Stan liczebny uchodźców w ostatnim czasie jest stabilny, oscyluje +\/- 3700 osób\" - poinformowała asystentka wojewody Paulina Kucińska. Osoby przebywające w takich ośrodkach otrzymują pełne wyżywienie, nie płacą za noclegi czy media (prąd, gaz, woda).\n\n\n\nUrząd wojewódzki nie prowadzi statystyk dotyczących tego, ilu uchodźców wraca na Ukrainę, a ilu się usamodzielniło wynajmując własne mieszkania.\n\n\n\nUkrainki, które przebywają w akademiku przy ul. Żołnierskiej w Olsztynie powiedziały, że w ostatnim czasie na powrót do kraju decydują się osoby mieszkające na zachodniej Ukrainie. \"Liczą na to, że ich dzieci pójdą normlanie do szkoły, że będą mogły w miarę normalnie żyć, bo tam nie ma przecież działań wojennych\" - powiedziała Ludmiła, której sąsiadka Anna wróciła w ostatnim tygodniu pod Lwów.\n\n\n\nNa wyjazd z Polski nie decydują się osoby zamieszkujące centralną i wschodnią Ukrainę. \"Boję się, że wrócę do domu i za chwilkę znowu będę musiała uciekać\" - powiedziała Ludmiła, która mieszkała na przedmieściach Kijowa.\n\n\n\nWiele Ukrainek mieszkających w rządowych placówkach w Olsztynie pracuje, m.in. w sortowniach firm kurierskich, czy magazynach. Te, które lepiej radzą sobie z językiem decydują się na pracę w sklepach, czy usługach (fryzjerki, makijażystki, masażystki). Niestety, mimo pracy kobiety nie decydują się na wynajem własnego mieszkania i wyprowadzkę z ośrodka prowadzonego przez wojewodę. \"Zarabiam 2,5 tys. zł, dziecko dostaje 500 plus więc mamy 3 tys. zł na rękę na miesiąc. To wystarcza, gdy mamy bezpłatne lokum, ale na wynajęcie mieszkania mnie nie stać. Zwłaszcza, że żywność jest coraz droższa, polskie koleżanki z pracy mówią mi, że rosną im opłaty za mieszkania. Chcę uniknąć sytuacji, w której nie będzie mnie stać na utrzymanie wynajętego mieszkania\" - powiedziała Ludmiła.\n\n\n\nUkrainki powiedziały, że zarobione pieniądze w części przesyłają bliskim na Ukrainie. \"Moja mama w przeliczeniu na polskie pieniądze ma 700 zł emerytury, a jedzenie na Ukrainie jest teraz droższe, niż w Polsce. Wysyłam jej na konto pieniądze, żeby miała za co kupić żywność, co miesiąc choć kilkaset złotych\" - powiedziała Anastazja z Odessy.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":5,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":150773,"postFormat":"standard"}; dataLayer.push( dataLayer_content );

0
-3 C
Olsztyn
czwartek, 19 lutego, 2026
reklama

Nowe serwisy na TKO: Sport | Nekrologi

W ośrodkach jest 3,7 tys. uchodźców z Ukrainy, niewielu się usamodzielnia

WiadomościW ośrodkach jest 3,7 tys. uchodźców z Ukrainy, niewielu się usamodzielnia

W ośrodkach wojewody warmińsko-mazurskiego oraz samorządów przebywa aktualnie około 2,5 tysiąca oraz 1,2 tysiąca uchodźców z Ukrainy – wynika z informacji przekazanych przez urząd wojewódzki. Osoby te, z którymi rozmawiała niedawno dziennikarka, przyznają, że nie stać ich na opuszczenie ośrodków i usamodzielnienie się. Otrzymują one tam bowiem pełne wyżywienie oraz nie ponoszą kosztów związanych z noclegiem i dostawą mediów. Nie istnieją jednak dokładne dane na temat tego, ilu z uchodźców decyduje się na powrót do kraju oraz ilu wynajmuje swoje mieszkania. Tylko osoby mieszkające na zachodniej Ukrainie podejmują decyzję o powrocie, a osoby zamieszkujące centralną oraz wschodnią część kraju obawiają się powrotu do domów. Większość Ukrainek, przebywających w Polsce, pracuje tymczasem w różnego rodzaju firmach jako sortownie czy masażystki, wyboru wynajmu mieszkania mimo pracy nie podejmują, gdyż ceny utrzymania w Polsce są dla nich za wysokie. Należy jednak podkreślić, że część zarobków przesyłają swoim bliskim na Ukrainie. źródło: PAP

Przeczytaj także

reklama
2 komentarzy
Najlepsze
Najnowsze Najstarsze
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze

Oleje silnikowe do ciągników i maszyn budowlanych – co warto wiedzieć przed zakupem?

Kilka parametrów ma bardzo duże znaczenie dla żywotności silnika.

Mini prostownica – Twoja tajna broń na bad hair day!

Kompaktowy sprzęt do stylizacji włosów na ratunek!

Jak podkład wpływa na komfort użytkowania paneli?

Odczucia podczas chodzenia – stabilność kontra sprężystość.

Placówki edukacyjne Art School i Radość rozpoczęły rekrutację 2026/2027. Miejsce, w którym liczy się dziecko

Art School i Radość w Olsztynie ruszają z naborem do żłobków, przedszkoli i niepublicznej szkoły podstawowej

Jak dobrać organizery do szuflad kuchennych do konkretnych wymiarów zabudowy?

Uniwersalne wkłady często okazują się zbyt małe lub nieefektywnie wykorzystują przestrzeń.

Dlaczego prostota wygrywa we współczesnych dekoracjach świątecznych

Od luksusu do komfortu: jak zmieniają się gusta w Polsce.

Cena złota – prognozy na 2026 rok: Który kolor kruszcu najlepiej chroni kapitał?

Jak zmaksymalizować wartość biżuterii w nadchodzących latach?

Art School i Radość w Olsztynie zapraszają rodziców na dni otwarte przedszkola i żłobka

Zanim podejmiesz decyzję o wyborze żłobka czy przedszkola, warto zobaczyć je na żywo.

Montaż pokrycia Gerard Corona: detale wykonania, które decydują o trwałości dachu

Dlaczego warto wybrać pokrycie Gerard Corona dla Twojego dachu?

Wciągające audiobooki – najlepsze historie do słuchania

Są takie opowieści, które „klikają” od pierwszych minut.

Aromaterapia w czterech ścianach czyli jak zapachy wpływają na nasz nastrój

Rola świec sojowych w kreowaniu domowego ogniska - więcej niż tylko zapach.
reklama
reklama