\nSzef władz gminnych Jurij Karapetian powiedział ukraińskiej agencji, że rolnicy podejmują ryzyko, bo „czują odpowiedzialność” wobec państwa i obywateli. Rolnicy uważają, że „ziemia nie może czekać, wojsko i ludzi trzeba karmić”, a oni sami „trzymają drugi front” - podkreślił.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":141580,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nPrace polowe są niebezpieczne nie tylko z powodu ryzyka ostrzałów, ale także dlatego, że w ziemi jest wiele niewybuchów – rakiet i pocisków. W ich usuwaniu pomagają saperzy. Sami rolnicy pracują w kamizelkach kuloodpornych.\n\n\n\nSzef władz gminnych Jurij Karapetian powiedział ukraińskiej agencji, że rolnicy podejmują ryzyko, bo „czują odpowiedzialność” wobec państwa i obywateli. Rolnicy uważają, że „ziemia nie może czekać, wojsko i ludzi trzeba karmić”, a oni sami „trzymają drugi front” - podkreślił.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":141580,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nNiektórzy rolnicy w obwodzie zaporoskim na południowym wschodzie Ukrainy rozpoczęli już prace polowe pomimo zagrożenia ostrzałem i oddalonej o zaledwie 30 km linii frontu – podaje agencja Ukrinform w reportażu ze wsi Komyszuwacha.\n\n\n\nPrace polowe są niebezpieczne nie tylko z powodu ryzyka ostrzałów, ale także dlatego, że w ziemi jest wiele niewybuchów – rakiet i pocisków. W ich usuwaniu pomagają saperzy. Sami rolnicy pracują w kamizelkach kuloodpornych.\n\n\n\nSzef władz gminnych Jurij Karapetian powiedział ukraińskiej agencji, że rolnicy podejmują ryzyko, bo „czują odpowiedzialność” wobec państwa i obywateli. Rolnicy uważają, że „ziemia nie może czekać, wojsko i ludzi trzeba karmić”, a oni sami „trzymają drugi front” - podkreślił.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":3,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":141580,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
W obwodzie zaporoskim, na południowym wschodzie Ukrainy, niektórzy rolnicy przystąpili do prac polowych, mimo obecności linii frontu oddalonej o 30 km oraz zagrożenia ostrzałem – informuje agencja Ukrinform, która odwiedziła wieś Komyszuwacha. Prace polowe są niebezpieczne nie tylko z powodu ryzyka ostrzałów, ale również ze względu na dużą liczbę niewybuchów w ziemi – rakiet i pocisków. W usuwaniu tych niebezpiecznych przedmiotów pomagają saperzy, a sami rolnicy pracują w kamizelkach kuloodpornych. Jurij Karapetian, szef miejscowych władz, stwierdził, że rolnicy podejmują ryzyko, ponieważ czują się zaangażowani w obowiązek zapewnienia państwa i obywateli. Rolnicy uważają, że „ziemia nie może czekać, wojsko i ludzi trzeba karmić”, a oni sami „trzymają drugi front”.