\n\n\n\n\nŹródło: PAP; fot. KPP Pisz\n","notix_push_sended":"false","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":120661,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nOd wielu lat na Mazurach nie było wypadku, w którym jacht zahaczył o linię wysokiego napięcia. Przed laty takie wypadki się zdarzały ale energetycy zmodernizowali wiele linii, zawiesili na nich kule dla lepszej widoczności, wszystkie linie są oznakowane znakami na szlaku żeglownym.\n\n\n\n\n\n\n\nŹródło: PAP; fot. KPP Pisz\n","notix_push_sended":"false","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":120661,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nDyrektor szpitala w Piszu Marek Skarzyński powiedział, że stan jednego z porażonych prądem żeglarzy jest bardzo ciężki, przebywa na OIOM. - Drugi przebywa na chirurgii, jest po zabiegu, jego stan jest nieco lepszy ale także poważny - powiedział Skarzyński.\n\n\n\nOd wielu lat na Mazurach nie było wypadku, w którym jacht zahaczył o linię wysokiego napięcia. Przed laty takie wypadki się zdarzały ale energetycy zmodernizowali wiele linii, zawiesili na nich kule dla lepszej widoczności, wszystkie linie są oznakowane znakami na szlaku żeglownym.\n\n\n\n\n\n\n\nŹródło: PAP; fot. KPP Pisz\n","notix_push_sended":"false","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":120661,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nProkurator Kulągowski powiedział, że jachtem, który zahaczył o linię wysokiego napięcia płynęła załoga z Krakowa i okolic. 49-letni sternik jest jednym z tych, który wpadł do wody. - Załoganci, których przebadaliśmy byli trzeźwi, mówili, że na jachcie nie było pitego alkoholu - podał prokurator. Śledczy wstępnie zakwalifikowali tę sprawę jako nieumyślne spowodowanie śmierci chłopca i spowodowanie wypadku w ruchu wodnym.\n\n\n\nDyrektor szpitala w Piszu Marek Skarzyński powiedział, że stan jednego z porażonych prądem żeglarzy jest bardzo ciężki, przebywa na OIOM. - Drugi przebywa na chirurgii, jest po zabiegu, jego stan jest nieco lepszy ale także poważny - powiedział Skarzyński.\n\n\n\nOd wielu lat na Mazurach nie było wypadku, w którym jacht zahaczył o linię wysokiego napięcia. Przed laty takie wypadki się zdarzały ale energetycy zmodernizowali wiele linii, zawiesili na nich kule dla lepszej widoczności, wszystkie linie są oznakowane znakami na szlaku żeglownym.\n\n\n\n\n\n\n\nŹródło: PAP; fot. KPP Pisz\n","notix_push_sended":"false","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":120661,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\n- W mieście panuje nastrój przygnębienia, wszyscy są bardzo poruszeni, nie ma słów na opisanie tej sytuacji - powiedział burmistrz Szymborski i dodał, że \"serce się ściska na tę tragedię nie do wyobrażenia\".\n\n\n\nProkurator Kulągowski powiedział, że jachtem, który zahaczył o linię wysokiego napięcia płynęła załoga z Krakowa i okolic. 49-letni sternik jest jednym z tych, który wpadł do wody. - Załoganci, których przebadaliśmy byli trzeźwi, mówili, że na jachcie nie było pitego alkoholu - podał prokurator. Śledczy wstępnie zakwalifikowali tę sprawę jako nieumyślne spowodowanie śmierci chłopca i spowodowanie wypadku w ruchu wodnym.\n\n\n\nDyrektor szpitala w Piszu Marek Skarzyński powiedział, że stan jednego z porażonych prądem żeglarzy jest bardzo ciężki, przebywa na OIOM. - Drugi przebywa na chirurgii, jest po zabiegu, jego stan jest nieco lepszy ale także poważny - powiedział Skarzyński.\n\n\n\nOd wielu lat na Mazurach nie było wypadku, w którym jacht zahaczył o linię wysokiego napięcia. Przed laty takie wypadki się zdarzały ale energetycy zmodernizowali wiele linii, zawiesili na nich kule dla lepszej widoczności, wszystkie linie są oznakowane znakami na szlaku żeglownym.\n\n\n\n\n\n\n\nŹródło: PAP; fot. KPP Pisz\n","notix_push_sended":"false","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":120661,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nZmarły chłopiec był znany w lokalnym środowisku, grał w lokalnej drużynie piłkarskiej. Wiele osób nazywa go prawdziwym bohaterem.\n\n\n\n- W mieście panuje nastrój przygnębienia, wszyscy są bardzo poruszeni, nie ma słów na opisanie tej sytuacji - powiedział burmistrz Szymborski i dodał, że \"serce się ściska na tę tragedię nie do wyobrażenia\".\n\n\n\nProkurator Kulągowski powiedział, że jachtem, który zahaczył o linię wysokiego napięcia płynęła załoga z Krakowa i okolic. 49-letni sternik jest jednym z tych, który wpadł do wody. - Załoganci, których przebadaliśmy byli trzeźwi, mówili, że na jachcie nie było pitego alkoholu - podał prokurator. Śledczy wstępnie zakwalifikowali tę sprawę jako nieumyślne spowodowanie śmierci chłopca i spowodowanie wypadku w ruchu wodnym.\n\n\n\nDyrektor szpitala w Piszu Marek Skarzyński powiedział, że stan jednego z porażonych prądem żeglarzy jest bardzo ciężki, przebywa na OIOM. - Drugi przebywa na chirurgii, jest po zabiegu, jego stan jest nieco lepszy ale także poważny - powiedział Skarzyński.\n\n\n\nOd wielu lat na Mazurach nie było wypadku, w którym jacht zahaczył o linię wysokiego napięcia. Przed laty takie wypadki się zdarzały ale energetycy zmodernizowali wiele linii, zawiesili na nich kule dla lepszej widoczności, wszystkie linie są oznakowane znakami na szlaku żeglownym.\n\n\n\n\n\n\n\nŹródło: PAP; fot. KPP Pisz\n","notix_push_sended":"false","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":120661,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nPodobnie jak Kulągowski, ocenia zachowanie chłopca burmistrz Pisza Andrzej Szymborski. -W obecnych czasach pełnych chamstwa i znieczulicy chłopiec oddał za innych swoje młode życie. To, co zrobił zasługuje na najwyższe uznanie, na to, by każdy się na nim wzorował - powiedział Szymborski. Władze Pisza jeszcze w środę mają zdecydować o sposobie upamiętnienia chłopca, niektórzy mieszkańcy Pisza w mediach społecznościowych piszą, że w mieście powinna zostać wprowadzona żałoba.\n\n\n\nZmarły chłopiec był znany w lokalnym środowisku, grał w lokalnej drużynie piłkarskiej. Wiele osób nazywa go prawdziwym bohaterem.\n\n\n\n- W mieście panuje nastrój przygnębienia, wszyscy są bardzo poruszeni, nie ma słów na opisanie tej sytuacji - powiedział burmistrz Szymborski i dodał, że \"serce się ściska na tę tragedię nie do wyobrażenia\".\n\n\n\nProkurator Kulągowski powiedział, że jachtem, który zahaczył o linię wysokiego napięcia płynęła załoga z Krakowa i okolic. 49-letni sternik jest jednym z tych, który wpadł do wody. - Załoganci, których przebadaliśmy byli trzeźwi, mówili, że na jachcie nie było pitego alkoholu - podał prokurator. Śledczy wstępnie zakwalifikowali tę sprawę jako nieumyślne spowodowanie śmierci chłopca i spowodowanie wypadku w ruchu wodnym.\n\n\n\nDyrektor szpitala w Piszu Marek Skarzyński powiedział, że stan jednego z porażonych prądem żeglarzy jest bardzo ciężki, przebywa na OIOM. - Drugi przebywa na chirurgii, jest po zabiegu, jego stan jest nieco lepszy ale także poważny - powiedział Skarzyński.\n\n\n\nOd wielu lat na Mazurach nie było wypadku, w którym jacht zahaczył o linię wysokiego napięcia. Przed laty takie wypadki się zdarzały ale energetycy zmodernizowali wiele linii, zawiesili na nich kule dla lepszej widoczności, wszystkie linie są oznakowane znakami na szlaku żeglownym.\n\n\n\n\n\n\n\nŹródło: PAP; fot. KPP Pisz\n","notix_push_sended":"false","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":120661,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\n- Załoga jachtu zaczęła wzywać pomocy. W pobliżu szła grupa nastolatków. Jeden z chłopców widząc, co się dzieje rozebrał się i wskoczył do wody, by ratować dorosłych mężczyzn. Niestety, po chwili chłopiec zniknął pod wodą. Znaleziono go na dnie rzeki. - Dla mnie ten chłopak zachował się jak prawdziwy bohater. Nastolatek, a chciał ratować dorosłych - powiedział prokurator Kulągowski. Dodał, że z relacji kolegów chłopaka wynika, że nie zdawali oni sobie sprawy, że na jachcie doszło do porażenia prądem.\n\n\n\nPodobnie jak Kulągowski, ocenia zachowanie chłopca burmistrz Pisza Andrzej Szymborski. -W obecnych czasach pełnych chamstwa i znieczulicy chłopiec oddał za innych swoje młode życie. To, co zrobił zasługuje na najwyższe uznanie, na to, by każdy się na nim wzorował - powiedział Szymborski. Władze Pisza jeszcze w środę mają zdecydować o sposobie upamiętnienia chłopca, niektórzy mieszkańcy Pisza w mediach społecznościowych piszą, że w mieście powinna zostać wprowadzona żałoba.\n\n\n\nZmarły chłopiec był znany w lokalnym środowisku, grał w lokalnej drużynie piłkarskiej. Wiele osób nazywa go prawdziwym bohaterem.\n\n\n\n- W mieście panuje nastrój przygnębienia, wszyscy są bardzo poruszeni, nie ma słów na opisanie tej sytuacji - powiedział burmistrz Szymborski i dodał, że \"serce się ściska na tę tragedię nie do wyobrażenia\".\n\n\n\nProkurator Kulągowski powiedział, że jachtem, który zahaczył o linię wysokiego napięcia płynęła załoga z Krakowa i okolic. 49-letni sternik jest jednym z tych, który wpadł do wody. - Załoganci, których przebadaliśmy byli trzeźwi, mówili, że na jachcie nie było pitego alkoholu - podał prokurator. Śledczy wstępnie zakwalifikowali tę sprawę jako nieumyślne spowodowanie śmierci chłopca i spowodowanie wypadku w ruchu wodnym.\n\n\n\nDyrektor szpitala w Piszu Marek Skarzyński powiedział, że stan jednego z porażonych prądem żeglarzy jest bardzo ciężki, przebywa na OIOM. - Drugi przebywa na chirurgii, jest po zabiegu, jego stan jest nieco lepszy ale także poważny - powiedział Skarzyński.\n\n\n\nOd wielu lat na Mazurach nie było wypadku, w którym jacht zahaczył o linię wysokiego napięcia. Przed laty takie wypadki się zdarzały ale energetycy zmodernizowali wiele linii, zawiesili na nich kule dla lepszej widoczności, wszystkie linie są oznakowane znakami na szlaku żeglownym.\n\n\n\n\n\n\n\nŹródło: PAP; fot. KPP Pisz\n","notix_push_sended":"false","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":120661,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\n14-latek zniknął pod wodą\n\n\n\n- Załoga jachtu zaczęła wzywać pomocy. W pobliżu szła grupa nastolatków. Jeden z chłopców widząc, co się dzieje rozebrał się i wskoczył do wody, by ratować dorosłych mężczyzn. Niestety, po chwili chłopiec zniknął pod wodą. Znaleziono go na dnie rzeki. - Dla mnie ten chłopak zachował się jak prawdziwy bohater. Nastolatek, a chciał ratować dorosłych - powiedział prokurator Kulągowski. Dodał, że z relacji kolegów chłopaka wynika, że nie zdawali oni sobie sprawy, że na jachcie doszło do porażenia prądem.\n\n\n\nPodobnie jak Kulągowski, ocenia zachowanie chłopca burmistrz Pisza Andrzej Szymborski. -W obecnych czasach pełnych chamstwa i znieczulicy chłopiec oddał za innych swoje młode życie. To, co zrobił zasługuje na najwyższe uznanie, na to, by każdy się na nim wzorował - powiedział Szymborski. Władze Pisza jeszcze w środę mają zdecydować o sposobie upamiętnienia chłopca, niektórzy mieszkańcy Pisza w mediach społecznościowych piszą, że w mieście powinna zostać wprowadzona żałoba.\n\n\n\nZmarły chłopiec był znany w lokalnym środowisku, grał w lokalnej drużynie piłkarskiej. Wiele osób nazywa go prawdziwym bohaterem.\n\n\n\n- W mieście panuje nastrój przygnębienia, wszyscy są bardzo poruszeni, nie ma słów na opisanie tej sytuacji - powiedział burmistrz Szymborski i dodał, że \"serce się ściska na tę tragedię nie do wyobrażenia\".\n\n\n\nProkurator Kulągowski powiedział, że jachtem, który zahaczył o linię wysokiego napięcia płynęła załoga z Krakowa i okolic. 49-letni sternik jest jednym z tych, który wpadł do wody. - Załoganci, których przebadaliśmy byli trzeźwi, mówili, że na jachcie nie było pitego alkoholu - podał prokurator. Śledczy wstępnie zakwalifikowali tę sprawę jako nieumyślne spowodowanie śmierci chłopca i spowodowanie wypadku w ruchu wodnym.\n\n\n\nDyrektor szpitala w Piszu Marek Skarzyński powiedział, że stan jednego z porażonych prądem żeglarzy jest bardzo ciężki, przebywa na OIOM. - Drugi przebywa na chirurgii, jest po zabiegu, jego stan jest nieco lepszy ale także poważny - powiedział Skarzyński.\n\n\n\nOd wielu lat na Mazurach nie było wypadku, w którym jacht zahaczył o linię wysokiego napięcia. Przed laty takie wypadki się zdarzały ale energetycy zmodernizowali wiele linii, zawiesili na nich kule dla lepszej widoczności, wszystkie linie są oznakowane znakami na szlaku żeglownym.\n\n\n\n\n\n\n\nŹródło: PAP; fot. KPP Pisz\n","notix_push_sended":"false","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":120661,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nZ poczynionych już przez policję i prokuraturę w Piszu ustaleń wynika, że po godz. 17 we wtorek jacht z sześcioma dorosłymi osobami na pokładzie płynął rzeką Pisą do portu przy moście kolejowym. Na trasie jachtu znajdowały się dobrze oznaczone linie wysokiego napięcia ale załoga nie złożyła masztu. Łódź przepłynęła pod jedną z linii i gdy załoga zdała sobie sprawę z tego, że nie zmieści się pod drugą linią, próbowała prawdopodobnie zatrzymać łódź. Nie udało się to i maszt zahaczył o linię, w efekcie dwóch porażonych prądem żeglarzy - w tym sternik łodzi - wypadli za burtę.\n\n\n\n14-latek zniknął pod wodą\n\n\n\n- Załoga jachtu zaczęła wzywać pomocy. W pobliżu szła grupa nastolatków. Jeden z chłopców widząc, co się dzieje rozebrał się i wskoczył do wody, by ratować dorosłych mężczyzn. Niestety, po chwili chłopiec zniknął pod wodą. Znaleziono go na dnie rzeki. - Dla mnie ten chłopak zachował się jak prawdziwy bohater. Nastolatek, a chciał ratować dorosłych - powiedział prokurator Kulągowski. Dodał, że z relacji kolegów chłopaka wynika, że nie zdawali oni sobie sprawy, że na jachcie doszło do porażenia prądem.\n\n\n\nPodobnie jak Kulągowski, ocenia zachowanie chłopca burmistrz Pisza Andrzej Szymborski. -W obecnych czasach pełnych chamstwa i znieczulicy chłopiec oddał za innych swoje młode życie. To, co zrobił zasługuje na najwyższe uznanie, na to, by każdy się na nim wzorował - powiedział Szymborski. Władze Pisza jeszcze w środę mają zdecydować o sposobie upamiętnienia chłopca, niektórzy mieszkańcy Pisza w mediach społecznościowych piszą, że w mieście powinna zostać wprowadzona żałoba.\n\n\n\nZmarły chłopiec był znany w lokalnym środowisku, grał w lokalnej drużynie piłkarskiej. Wiele osób nazywa go prawdziwym bohaterem.\n\n\n\n- W mieście panuje nastrój przygnębienia, wszyscy są bardzo poruszeni, nie ma słów na opisanie tej sytuacji - powiedział burmistrz Szymborski i dodał, że \"serce się ściska na tę tragedię nie do wyobrażenia\".\n\n\n\nProkurator Kulągowski powiedział, że jachtem, który zahaczył o linię wysokiego napięcia płynęła załoga z Krakowa i okolic. 49-letni sternik jest jednym z tych, który wpadł do wody. - Załoganci, których przebadaliśmy byli trzeźwi, mówili, że na jachcie nie było pitego alkoholu - podał prokurator. Śledczy wstępnie zakwalifikowali tę sprawę jako nieumyślne spowodowanie śmierci chłopca i spowodowanie wypadku w ruchu wodnym.\n\n\n\nDyrektor szpitala w Piszu Marek Skarzyński powiedział, że stan jednego z porażonych prądem żeglarzy jest bardzo ciężki, przebywa na OIOM. - Drugi przebywa na chirurgii, jest po zabiegu, jego stan jest nieco lepszy ale także poważny - powiedział Skarzyński.\n\n\n\nOd wielu lat na Mazurach nie było wypadku, w którym jacht zahaczył o linię wysokiego napięcia. Przed laty takie wypadki się zdarzały ale energetycy zmodernizowali wiele linii, zawiesili na nich kule dla lepszej widoczności, wszystkie linie są oznakowane znakami na szlaku żeglownym.\n\n\n\n\n\n\n\nŹródło: PAP; fot. KPP Pisz\n","notix_push_sended":"false","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":120661,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nProkurator rejonowy w Piszu Rafał Kulągowski poinformował, że w środę po południu odbędzie się sekcja zwłok 14-latka. - Chcemy poznać przyczynę śmierci chłopca. Na razie uważamy, że gdy był w wodzie został porażony prądem ale czy na pewno tak było, da odpowiedź sekcja - powiedział prokurator Kulągowski. Dodał, że w środę będą wykonywane czynności na jachcie, który zahaczył o linię wysokiego napięcia, a na rzece, gdzie doszło do wypadku będą pracować energetycy, by mieć pewność, że linie nie stwarzają niebezpieczeństwa dla innych.\n\n\n\nZ poczynionych już przez policję i prokuraturę w Piszu ustaleń wynika, że po godz. 17 we wtorek jacht z sześcioma dorosłymi osobami na pokładzie płynął rzeką Pisą do portu przy moście kolejowym. Na trasie jachtu znajdowały się dobrze oznaczone linie wysokiego napięcia ale załoga nie złożyła masztu. Łódź przepłynęła pod jedną z linii i gdy załoga zdała sobie sprawę z tego, że nie zmieści się pod drugą linią, próbowała prawdopodobnie zatrzymać łódź. Nie udało się to i maszt zahaczył o linię, w efekcie dwóch porażonych prądem żeglarzy - w tym sternik łodzi - wypadli za burtę.\n\n\n\n14-latek zniknął pod wodą\n\n\n\n- Załoga jachtu zaczęła wzywać pomocy. W pobliżu szła grupa nastolatków. Jeden z chłopców widząc, co się dzieje rozebrał się i wskoczył do wody, by ratować dorosłych mężczyzn. Niestety, po chwili chłopiec zniknął pod wodą. Znaleziono go na dnie rzeki. - Dla mnie ten chłopak zachował się jak prawdziwy bohater. Nastolatek, a chciał ratować dorosłych - powiedział prokurator Kulągowski. Dodał, że z relacji kolegów chłopaka wynika, że nie zdawali oni sobie sprawy, że na jachcie doszło do porażenia prądem.\n\n\n\nPodobnie jak Kulągowski, ocenia zachowanie chłopca burmistrz Pisza Andrzej Szymborski. -W obecnych czasach pełnych chamstwa i znieczulicy chłopiec oddał za innych swoje młode życie. To, co zrobił zasługuje na najwyższe uznanie, na to, by każdy się na nim wzorował - powiedział Szymborski. Władze Pisza jeszcze w środę mają zdecydować o sposobie upamiętnienia chłopca, niektórzy mieszkańcy Pisza w mediach społecznościowych piszą, że w mieście powinna zostać wprowadzona żałoba.\n\n\n\nZmarły chłopiec był znany w lokalnym środowisku, grał w lokalnej drużynie piłkarskiej. Wiele osób nazywa go prawdziwym bohaterem.\n\n\n\n- W mieście panuje nastrój przygnębienia, wszyscy są bardzo poruszeni, nie ma słów na opisanie tej sytuacji - powiedział burmistrz Szymborski i dodał, że \"serce się ściska na tę tragedię nie do wyobrażenia\".\n\n\n\nProkurator Kulągowski powiedział, że jachtem, który zahaczył o linię wysokiego napięcia płynęła załoga z Krakowa i okolic. 49-letni sternik jest jednym z tych, który wpadł do wody. - Załoganci, których przebadaliśmy byli trzeźwi, mówili, że na jachcie nie było pitego alkoholu - podał prokurator. Śledczy wstępnie zakwalifikowali tę sprawę jako nieumyślne spowodowanie śmierci chłopca i spowodowanie wypadku w ruchu wodnym.\n\n\n\nDyrektor szpitala w Piszu Marek Skarzyński powiedział, że stan jednego z porażonych prądem żeglarzy jest bardzo ciężki, przebywa na OIOM. - Drugi przebywa na chirurgii, jest po zabiegu, jego stan jest nieco lepszy ale także poważny - powiedział Skarzyński.\n\n\n\nOd wielu lat na Mazurach nie było wypadku, w którym jacht zahaczył o linię wysokiego napięcia. Przed laty takie wypadki się zdarzały ale energetycy zmodernizowali wiele linii, zawiesili na nich kule dla lepszej widoczności, wszystkie linie są oznakowane znakami na szlaku żeglownym.\n\n\n\n\n\n\n\nŹródło: PAP; fot. KPP Pisz\n","notix_push_sended":"false","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":120661,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nProkuratura rejonowa wyjaśnia okoliczności tragicznego wypadku, do którego doszło we wtorek po południu na rzece Pisie. Jacht zahaczył o linię wysokiego napięcia i dwóch porażonych prądem żeglarzy wpadło do wody. Na pomoc ruszył 14-latek, który utonął. \n\n\n\nProkurator rejonowy w Piszu Rafał Kulągowski poinformował, że w środę po południu odbędzie się sekcja zwłok 14-latka. - Chcemy poznać przyczynę śmierci chłopca. Na razie uważamy, że gdy był w wodzie został porażony prądem ale czy na pewno tak było, da odpowiedź sekcja - powiedział prokurator Kulągowski. Dodał, że w środę będą wykonywane czynności na jachcie, który zahaczył o linię wysokiego napięcia, a na rzece, gdzie doszło do wypadku będą pracować energetycy, by mieć pewność, że linie nie stwarzają niebezpieczeństwa dla innych.\n\n\n\nZ poczynionych już przez policję i prokuraturę w Piszu ustaleń wynika, że po godz. 17 we wtorek jacht z sześcioma dorosłymi osobami na pokładzie płynął rzeką Pisą do portu przy moście kolejowym. Na trasie jachtu znajdowały się dobrze oznaczone linie wysokiego napięcia ale załoga nie złożyła masztu. Łódź przepłynęła pod jedną z linii i gdy załoga zdała sobie sprawę z tego, że nie zmieści się pod drugą linią, próbowała prawdopodobnie zatrzymać łódź. Nie udało się to i maszt zahaczył o linię, w efekcie dwóch porażonych prądem żeglarzy - w tym sternik łodzi - wypadli za burtę.\n\n\n\n14-latek zniknął pod wodą\n\n\n\n- Załoga jachtu zaczęła wzywać pomocy. W pobliżu szła grupa nastolatków. Jeden z chłopców widząc, co się dzieje rozebrał się i wskoczył do wody, by ratować dorosłych mężczyzn. Niestety, po chwili chłopiec zniknął pod wodą. Znaleziono go na dnie rzeki. - Dla mnie ten chłopak zachował się jak prawdziwy bohater. Nastolatek, a chciał ratować dorosłych - powiedział prokurator Kulągowski. Dodał, że z relacji kolegów chłopaka wynika, że nie zdawali oni sobie sprawy, że na jachcie doszło do porażenia prądem.\n\n\n\nPodobnie jak Kulągowski, ocenia zachowanie chłopca burmistrz Pisza Andrzej Szymborski. -W obecnych czasach pełnych chamstwa i znieczulicy chłopiec oddał za innych swoje młode życie. To, co zrobił zasługuje na najwyższe uznanie, na to, by każdy się na nim wzorował - powiedział Szymborski. Władze Pisza jeszcze w środę mają zdecydować o sposobie upamiętnienia chłopca, niektórzy mieszkańcy Pisza w mediach społecznościowych piszą, że w mieście powinna zostać wprowadzona żałoba.\n\n\n\nZmarły chłopiec był znany w lokalnym środowisku, grał w lokalnej drużynie piłkarskiej. Wiele osób nazywa go prawdziwym bohaterem.\n\n\n\n- W mieście panuje nastrój przygnębienia, wszyscy są bardzo poruszeni, nie ma słów na opisanie tej sytuacji - powiedział burmistrz Szymborski i dodał, że \"serce się ściska na tę tragedię nie do wyobrażenia\".\n\n\n\nProkurator Kulągowski powiedział, że jachtem, który zahaczył o linię wysokiego napięcia płynęła załoga z Krakowa i okolic. 49-letni sternik jest jednym z tych, który wpadł do wody. - Załoganci, których przebadaliśmy byli trzeźwi, mówili, że na jachcie nie było pitego alkoholu - podał prokurator. Śledczy wstępnie zakwalifikowali tę sprawę jako nieumyślne spowodowanie śmierci chłopca i spowodowanie wypadku w ruchu wodnym.\n\n\n\nDyrektor szpitala w Piszu Marek Skarzyński powiedział, że stan jednego z porażonych prądem żeglarzy jest bardzo ciężki, przebywa na OIOM. - Drugi przebywa na chirurgii, jest po zabiegu, jego stan jest nieco lepszy ale także poważny - powiedział Skarzyński.\n\n\n\nOd wielu lat na Mazurach nie było wypadku, w którym jacht zahaczył o linię wysokiego napięcia. Przed laty takie wypadki się zdarzały ale energetycy zmodernizowali wiele linii, zawiesili na nich kule dla lepszej widoczności, wszystkie linie są oznakowane znakami na szlaku żeglownym.\n\n\n\n\n\n\n\nŹródło: PAP; fot. KPP Pisz\n","notix_push_sended":"false","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":120661,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
Śledztwo w sprawie tragicznego wypadku na rzece Pisie jest w toku. We wtorek, podczas rejsu jachtem, dwóch dorosłych żeglarzy wpadło do wody po tym, jak statek zahaczył o linię wysokiego napięcia. Na pomoc pospieszył 14-letni chłopiec, który niestety utonął. W środę przeprowadzona zostanie sekcja zwłok dzieciaka, przyczyna zgonu nie jest jeszcze znana – informuje prokurator rejonowy w Piszu Rafał Kulągowski.
reklama
Według poczynionych już ustaleń przez policję i prokuraturę, co najmniej jedna z linii wysokiego napięcia była dobrze oznakowana, ale załoga jachtu nie złożyła masztu. Jacht przepłynął pod jedną z linii i, gdy załoga zorientowała się, że nie zmieści się pod drugą, próbowali zatrzymać łódkę. W efekcie doszło do zahaczenia o linię i wypadnięcia dwóch porażonych prądem żeglarzy – w tym sternika łodzi – za burtę.
14-letni chłopiec natychmiast skoczył do wody, aby ratować pozostałych na pokładzie. Niestety, zmarł po chwili. Władze Pisza zdecydują wkrótce, jak upamiętnić bohaterskie zachowanie zmarłego. Burmistrz miasta, Andrzej Szymborski, określił zachowanie chłopca jako „wzór w obecnych, pełnych chamstwa i znieczulicy czasach”. Natomiast prokurator Kulągowski ocenił, że utonął „jak prawdziwy bohater”, a jego postawa zasługuje na najwyższe uznanie.
reklama
Jacht płynął z Krakowa i okolic, 49-letni sternik jest jednym z porażonych prądem żeglarzy. Wszyscy ze załogi byli trzeźwi, a na pokładzie łodzi nie było pitego alkoholu. Stan jednego z porażonych prądem żeglarzy jest bardzo ciężki, przebywa na OIOM. Drugi jest po zabiegu, jego stan jest nieco lepszy, ale wciąż poważny – powiedział dyrektor szpitala w Piszu, Marek Skarżyński.
Linie wysokiego napięcia na Mazurach są oznakowane znakami na szlaku żeglownym i zawieszone na nich są kule dla lepszej widoczności. Nie było już dawno wypadku, w którym jacht zahaczyłby o linię wysokiego napięcia. Prokuratorzy wstępnie zakwalifikowali tę sprawę jako nieumyślne spowodowanie śmierci chłopca i spowodowanie wypadku w ruchu wodnym.