reklama

Nowe serwisy na TKO: Sport | Nekrologi

Mariusz Sieniewicz: Neuroza w państwie narcyzmu i plastiku, czyli upadek humanizmu

OlsztynMariusz Sieniewicz: Neuroza w państwie narcyzmu i plastiku, czyli upadek humanizmu

Na początku października Mariusz Sieniewicz, pisarz i dyrektor MOK w Olsztynie, absolwent UWM, wygłosił na Wydziale Humanistycznym wykład inauguracyjny. Jego treść przypominamy z okazji zbliżającego się spotkania z autorem.

Na początku października Mariusz Sieniewicz, pisarz i dyrektor MOK w Olsztynie, absolwent UWM, wygłosił na Wydziale Humanistycznym wykład inauguracyjny. Jego treść przypominamy z okazji zbliżającego się spotkania z autorem. Odbędzie się ono we wtorek 15 listopada w Auli Teatralnej WH o godz. 11.30.
Mariusz Sieniewicz

reklama

Neuroza w państwie narcyzmu i plastiku, czyli upadek humanizmu

Na wstępie muszę wyraźnie powiedzieć, że wieszczenie humanistycznego końca to naszespécialité de la maison– od magistra do profesora. To znak firmowyrejtanowsko-wampirycznej szkoły, gdzie nawet Kasandra poczułaby się speszona. Jednak dzisiaj – gdy naprawdę kończą się żarty, gdy grozi nam biologiczna zagłada – mówienieo upadku jest kokieteryjnym wołaniem na puszczy, gdzie zza każdego drzewa i krzaka wychyla się prorok. Akademia musi uważać na tę puszczę proroków. W tym na moje słowa.

reklama

Jeszcze do niedawna dawałem wiarę sinusoidzie klasyka – profesora Krzyżanowskiego, który wskazywał, że naszą historię współtworzą naprzemiennie epoki jasne i ciemne, że jest nadzieja, że mamy balans.Co ciemne nabroi, jasne naprawi i wyprostuje, i świat będzie toczył się dalej. Jednak, gdy tylko wnikliwiej przyjrzeć się historyczno-literackim peregrynacjom, na dobrą sprawę zawsze towarzyszyło nam poczucie, że jest coraz gorzej i gorzej, jakby upadek stanowił humanistyczne DNA, a zawołanie „kiedyś, to były czasy!”, zawracało nas aż do Homera. Od Holocaustu, od XX wieku ciągnie się epoka ciemna i na horyzoncie próżno szukać jaśniejszych widoków. Idziemy w mrok. Z popkulturą pod rękę – idziemy na wesoło i nie ma takiego zdarzenia, którego nie potrafilibyśmy zmienić w grymas… uśmiechu. Myślę, że ojcem założycielem świadomości końca jest Marek Aureliusz. Gdy waliło się rzymskie imperium i nadchodził czas barbarii, autor „Rozmyślań” ustanowił obowiązujący do dzisiaj podział: jednostka versus społeczny porządek wyrażany najczęściej za pomocą ideologii – tych topornych utopii dla naiwnych i początkujących.

I w tym sensie humanizm zawsze przegrywał ze społecznym porządkiem. Pamiętają Państwo zapewne tych wszystkich don Kichotów, Konradów i Kordianów, tych Borowieckich, braci Karamazow, Franzów K., Józiów, Chełmickich i Bazakbalów. Nazwiska można by mnożyć. Będąc kwintesencją człowieczeństwa swoich czasów, kończyli sromotną klęską. Zwyciężała ideologia, która z humanizmu czerpała jedną jedyną, elementarną rzecz: normę społeczną, by się nie pozabijać w obrębie liberalnych egoizmów bądź totalitarnych panoptikonów.

Bądźmy poważni, to znaczy – szczerzy: społeczeństwo i tak zwana ludzkość niewiele oczekuje od humanizmu. Co więcej, może to my: humaniści, poloniści, pisarze, krytycy, poeci, żyjemy w bańce ułudy, że jesteśmy światu cholernie potrzebni, bo dzieje humanizmu ukazują dobro, szlachetność, empatię, bo są koniecznym listkiem figowym wszelkich okrucieństw. Chcemy wierzyć, że humanizm niesie nadzieję, że jest rozgrzeszeniem. Tymczasem… tymczasem równolegle i w bardzo realnym świecie narasta pochód ignorancji, nieczułościi tępej władzy. Wszak i Państwu, w nowym roku akademickim, przyjdzie znowu narzekać, że ludzie nie czytają, że myli się im metonimia z melatoniną, a kulturowy infantylizm tworzy nowe wcielenia Bazyliszka. Jakbyśmynie przepracowali Adorna, jakbyśmy wyparli piekło XX wieku – tego prestidigitatora katastrof i upadków. Och, przepraszam – przejęliśmy po minionym stuleciu technologiczny postęp i bezkarność postmodernizmu. Technologiczny postęp zaczął wzmacniać „pokoleniową akcelerację”, o której pisała jeszcze Hannah Arendt, więc już nie wiem, jak, z kim i kiedy się komunikować – wszystko odbywa się tak błyskawicznie, w szaleńczym tempie, więc trzeba za wszelką cenę komunikować przede wszystkim siebie, żeby zdążyć, żeby świat o mnie nie zapomniał, żeby świat mnie podziwiał i kochał a priori. Nie wiem, czy bardziej oczekujemy podziwu, czy miłości? Staliśmy się narcyzami o wątpliwej urodzie, a byle pizza wrzucana na fejsa ma być ósmą tajemnicą fatimską naszego galopującego jestestwa. Z kolei postmodernizm wyrobił w nas przeświadczenie, że wszystko jest znakiem i biblioteką, wyłączną grą znaczonego i znaczącego, że historia dobiegła końca… Dobrze, okej, nie będę się pastwił nad Fukuyamą, sam w pewnym momencie mu zawierzyłem. I nagle – o zgrozo! to nie może być prawda! – wydarza się Bucza, Mariupol i Borodzianka. Niewiele trzeba, żebyśmy się obrazili na rzeczywistość – no, bo jak tak można psuć spokój, bezpieczeństwo, dostatek i cofać nas o sto lat, może i więcej.

Zdradzę Państwu cytat, który przewrócił do góry nogami moje myślenie o humanizmie. To słowa Carla Lichtenberga, godne Ciorana w swoim sarkazmie. Lichtenberg oznajmił: „O tym, że człowiek jest najszlachetniejszym ze stworzeń można wnosić z faktu, że żadne inne stworzenie nie poddało tego stwierdzenia w wątpliwość”. I raptem z całą mocą uświadomiłem sobie, że jesteśmy panoszącym się intruzem. Kimś obcym, kimś kompletnie z zewnątrz, pośród milczącej większości istnień: zwierząt i roślin, ich wymierających, ginących gatunków, ich bezjęzycznegolamentu i śmierci, tylko dlatego, że człowiek chciwie i zachłannie powiększa swoją konsumpcyjną strefę komfortu. Jaki więc możliwy jest humanizm w tym kontekście? Jestem skandalem, a na pewno – bardzo grubym nietaktem. Intuicyjnie odwołuję się do ekopoetyk, do wypychania człowieka z centrum. Paradoksalnie to antyhumanistyczny gest nowego humanizmu. Nie wiem jednak, czy możliwy, ponieważ wymaga gigantycznej pokory i uważności spoza antropocenu. Pokora nie jest czymś, z czym ludzkość czuje się dobrze i w dodatku na dłużej. Możemy spokornieć na miesiąc, na dwa i to też w obrębie wyłącznie własnego świata. Płakaliśmy po Janie Pawle II, płakaliśmy po World Trade Center. Czy możliwy byłby płacz we wszystkich stolicach świata po śmierci nosorożca jawalskiego i wielu, wielu innych, zdychających – tak zdychających! – w zgiełku cywilizacji…? Ten cmentarz zdaje się nie do ogarnięcia, imiona i nazwy zwierząt szybko umykają z pamięci. Dodatkowo: potrzebny byłby tutaj nowy język, którego nie znamy. Język anty-ludzki w najszlachetniejszym tego słowa znaczeniu. Raz w tygodniu pakuję sortowany plastik do worków na śmieci. I nie Heidegger, nie Foucault, nie Bauman są miarą kondycji człowieczeństwa. Miarą kondycji człowieczeństwa stał się śmietnik. Kręcą się przy nim bezdomni i gołębie.

Muszę zrobić drobny przypis: najgorsze, że pragnę, że mówię i piszę to wszystko szczerze, jednak słyszę sam siebie. Brzmię teatralnie, melodramatycznie i banalnie. Jakby człowiek szamotał się w sieci oczywistości.

Szamotaniny ciąg dalszy: gdyby tylko humanizm umierał, dałoby się jeszcze wytrzymać. Ważne, że Żabka otwarta i disco polo na jedynce. Dzisiaj jednak nieodwołalnie umiera Ziemia, niektórzy obliczyli jej pogrzeb na 2050 rok. To się dzieje naprawdę! T o s i ę d z i e j e n a p r a w d ę. Jeśli wierzyć tej dacie, będzie onainskrypcją na nagrobku humanizmu, tyle że nikt już jej nie odczyta. I humanista – toutes proportions gardées – jest Miłoszowym chrześcijaninem, który patrzy na getto – to znaczy na dogorywającą w klimatycznej agonii planetę.

Jak powiedziałby Gombrowicz, przy całej „niewesołej sytuacji na kontynencie ludzkim”, pragnę optymistycznie zakończyć wystąpienie. Po pierwsze więc: nie możemy sobie pozwolić na łaskę pesymizmu, a jeśli już, niech ona będzie zgodna ze słowami Victora Miesela z powieści „Anomalia” Le Telliera. Bohater w krytycznym momencie życia wyznaje: „Prawdziwy pesymista wie, że już za późno, by nim być”. Po drugie: jak wiadomo – wedle starej, sprawdzonej metodologii religii nad Wisłą – istnieje katolik i istnieje katolik praktykujący. Obaj przyjmują różneformy angażujące. Idąc tym tropem można powiedzieć, że istnieją humaniści i humaniści praktykujący, dla których słowo „człowiek” nie jest pustą retoryką na watolinie frazesu, lecz bardzo konkretnym gestem, zanurzającym się w życie i egzystencję. I tego gestu humanisty praktykującego z całego serca Państwu życzę w nowym roku akademickim.

*Mariusz Sieniewicz – prozaik, felietonista i dramatopisarz. Od września 2017 dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury w Olsztynie. Absolwent filologii polskiej olsztyńskiej Wyższej Szkoły Pedagogicznej. W latach 1997-2005 asystent na Wydziale Humanistycznym (najpierw WSP, później Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie).

źródło: UWM

Tym żyje Olsztyn

reklama
6 komentarzy
Najlepsze
Najnowsze Najstarsze
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze

Codzienne spacery z wózkiem dłużą się w nieskończoność? Załóż słuchawki, odpal audiobook i wreszcie znajdź chwilę dla siebie

Spacer z wózkiem potrafi być piękny, ale bywa też monotonny – ta sama trasa, podobne pory dnia, powtarzalny rytm kroków.

Zakup nieruchomości z rynku wtórnego – co mówi charakterystyka energetyczna budynku?

Zakup mieszkania albo domu z rynku wtórnego zwykle zaczyna się od lokalizacji, ceny, metrażu i stanu technicznego.

Znany TikToker znalazł sposób, jak jeść taniej w Olsztynie

Zobacz, jak płacić mniej za posiłki w Olsztynie.

Nieruchomości handlowe. Jak ocenić potencjał lokalu lub obiektu przed decyzją biznesową?

Decyzja o wyborze lokalu handlowego, parku handlowego czy powierzchni w centrum zakupowym rzadko sprowadza się do metrażu i ceny za miesiąc.

Polskie gminy wzmacniają gotowość na powodzie i zmiany klimatu. Rola hal namiotowych

Samorządy zmieniają podejście do ochrony ludności: rosnąca rola rozwiązań mobilnych.

Kortowiada wychodzi na miasto – wydarzenie z okazji jubileuszu Olsztyńskich Juwenaliów

Targ Rybny zamieni się w otwartą przestrzeń muzyki, kina plenerowego, miejskiej zabawy i wspólnego spędzania czasu.

Nowoczesne drukowanie w domu: Jak maksymalnie wykorzystać potencjał urządzenia Canon PIXMA TS3750i?

Urządzenia wielofunkcyjne z serii Canon PIXMA TS3750i zyskały ogromną popularność jako niezawodne centra dokumentacji domowej.

Jak prawidłowo ustawić łapy dociskowe, aby uniknąć odkształceń?

Nieprawidłowe mocowanie detalu to jedna z najczęstszych przyczyn odkształceń, błędów wymiarowych i problemów z powtarzalnością.

Intermarché Olsztyn z prestiżowym wyróżnieniem. Ich mięsne wyroby doceniono w ogólnopolskim konkursie

Własna wędzarnia, tradycyjne receptury i kolejna nagroda. Intermarché Olsztyn ma powód do dumy!

Folia czy szyby fabrycznie barwione – Co lepiej wybrać w aucie używanym i nowym?

Kupując samochód, wiele osób zwraca uwagę nie tylko na silnik, przebieg czy wyposażenie, ale też na komfort jazdy i wygląd auta.

Dzbanki porcelanowe w nowoczesnej kuchni – połączenie stylu i wygody

Dzbanki porcelanowe od wielu lat są symbolem elegancji i dobrego gustu.

Udane wypieki zależą od kilku decydujących czynników

Pieczenie to fascynujące połączenie sztuki i precyzyjnej chemii, w którym każdy detal ma znaczenie.

Masaż świecą – wyjątkowy rytuał dla ciała i zmysłów

Masaż świecą to jeden z tych zabiegów, które już od pierwszych chwil kojarzą się z głębokim relaksem, spokojem i przyjemnym otuleniem ciała.

Magnez dla kobiet w ciąży – kiedy zapotrzebowanie rośnie najbardziej

W okresie ciąży organizm przyszłej mamy stopniowo zwiększa zapotrzebowanie na składniki, które wspierają jej zdrowie oraz prawidłowy rozwój dziecka.

Dywersyfikacja między akcjami a walutami

Dywersyfikacja pozostaje jednym z najbardziej niezawodnych sposobów zarządzania ryzykiem inwestycyjnym.
reklama
reklama