fbpx
8 C
Olsztyn
środa, 27 października, 2021
reklama

Zmarła Józefa Mielnik, zasłużona postać olsztyńskiej „Solidarności”

reklama

W piątek 1 stycznia 2021 roku, po godz. 15.00 odeszła Józefa Mielnik jedna z najwspanialszych postaci olsztyńskiej „Solidarności”, osoba wyjątkowo szlachetna, zawsze spiesząca z pomocą ludziom będącym w potrzebie. Od wielu lat organizowała spotkania weteranów pierwszej „Solidarności” w święto Niepodległości i Wieczór Kolęd. To będzie pierwszy rok Kolęd bez „Ziuty”, jak jak ją nazywali przyjaciele.

Zmarła w Godzinę Miłosierdzia, w Pierwszy Piątek i w Roku Świętego Józefa, do którego od lat modliła się o dobrą śmierć. Od wielu dni leżała w szpitalu nieprzytomna pod respiratorem i w chwili, gdy miano przenieść Ją do hospicjum, Jej serce przestało bić.

Urodziła się 4 stycznia 1933 roku w Suchowole (obecnie Ukraina), przeżyła jako dziecko ludobójstwo na Wołyniu, straciła w tej rzezi wielu bliskich. Ukończyła Wyższą Szkołę Rolnicza w Olsztynie i jako doktor była adiunktem na ART. Natychmiast włączyła się w tworzenie „S” na tej uczelni. Została skarbnikiem KZ „S”, uczestniczyła w strajku w ART. Jak wspominała „zryw Solidarności ten mógł doprowadzić do odbudowania tego, co dobre i szlachetne w naszym kraju”. Dlatego ogłoszenie stanu wojennego było dla niej szokiem.

reklama

Natychmiast udała się do Kortowa. Wraz z innymi działaczami oraz studentami z NZS wykonała matrycę z tekstem protestu przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego. Ulotkę powielili i rozprowadzili po mieście studenci. Do czasu aresztowania, 22 stycznia 1982 roku prowadziła zbiórkę pieniędzy dla rodzin internowanych. W Areszcie Śledczym w Ostródzie podtrzymywała na duchu inne aresztowane działaczki. 7 września 1982 roku została skazana za wykonanie ulotki w dniu ogłoszenia stanu wojennego na półtora roku więzienia a wyrok zawieszono na 2 lata. Mimo to, po wyjściu z aresztu, nie zaprzestała działalności. W dalszym ciągu zajmowała się zbiórką pieniędzy dla rodzin więzionych działaczy.

Zbierała podpisy pod petycją do Rady Państwo o uwolnienie pozostałych nadal więzionych pracowników naukowych i studentów. Akcja prowadzona na wszystkich wydziałach uczelni przyniosła efekt. Wkrótce wszyscy wyszli na wolność. Była też jedną z organizatorek kolportażu prasy podziemnej oraz książek. Wielokrotnie odbywały się w jej kawalerce na Zatorzu rewizje. Zorganizowała też wykłady naukowców na temat historii i prawa. Po aresztowaniu wiosną 1983 roku trzech braci Szulia z Gutkowa za posiadanie powielacza i druk pism podziemnych, zorganizowała kilkanaście osób ze środowiska „S”, głównie z Kortowa, do pomocy w ich gospodarstwie, bowiem po aresztowaniu synów starzy rodzice nie byliby w stanie zebrać plonów. Mimo przygotowania habilitacji, władze ART nie dopuściły do obrony, wstrzymując druk pracy.

31 grudnia 1985 roku rozwiązano z Józefą umowę o pracę. Długo szukała nowej. W końcu odważył się zatrudnić „Ziutę”, jako laborantkę, dyrektor Szpitala Płucnego i nie zwolnił jej, mimo nacisków SB. Do końca komuny regularnie organizowała w swojej kawalerce słynne w środowisku działaczy podziemia „placki u Ziuty”. Jedno z takich spotkań skończyło się aresztowaniem wszystkich obecnych. Już w wolnej Polsce nadal organizowała spotkania ludzi pierwszej „S”. Tradycją były spotkania każdego 11 Listopada oraz Wieczór Kolęd po Nowym Roku.

To będzie pierwszy Wieczór bez „Ziuty”. W 2010 zwierzyła się realizatorowi reportażu dla Radia Olsztyn o „Ziucie”, na 30-lecie powstania „S”, mówiąc: „Chciałabym wygrać 1 milion złotych w Totolotka. A wiesz dlaczego? Żeby móc pomagać ludziom. Jest tylu ludzi, którzy potrzebują pomocy”. Taka właśnie była „Ziuta”. Nigdy nie myślała o sobie, zawsze o innych. Była samotna.

reklama

Najnowsze ogłoszenia

3 KOMENTARZY

3 Komentarzy
Najnowsze
Najstarszy Najczęściej głosowano
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze