fbpx
-0 C
Olsztyn
wtorek, 30 listopada, 2021
reklama

Jak błędny adres na poleconym z sądu mógł zaprowadzić 21-latka za kraty

reklama

Dzień 11 czerwca 2018 r. 21-letni wówczas Bartosz D. z Olsztyna (nazwisko do wiadomości redakcji) zapamięta do końca życia. Wracał wówczas samochodem z pracy do domu w olbrzymim korku, poruszając się z niewielką prędkością. Na jednym ze skrzyżowań sygnalizacja świetlna była popsuta. Pasem obok jechał inny kierowca, który nie zatrzymując się wjechał najpierw na przejście dla pieszych, a następnie wymuszając pierwszeństwo wjechał na skrzyżowanie. Kiedy ów samochód zjechał z przejścia, nagle zza niego wyszedł pieszy. Z uwagi na chaos na skrzyżowaniu wywołany awarią sygnalizacji świetlnej, pan Bartosz skupiony był wyłącznie na poruszających się w gęstym ruchu pojazdach. Dlatego nie zauważył pieszego, który mimo wzmożonego ruchu zdecydował się przekroczyć jezdnię. Uderzył w niego z niewielką siłą. 81-letni mężczyzna przewrócił się. Pan Bartosz natychmiast chciał przystąpić do udzielenia mu pierwszej pomocy. Na miejsce przyjechały właściwe służby. Potem okazało się, że 81-latek w następstwie upadku doznał stłuczenia głowy z raną tłuczoną oraz złamania nogi.

Bartosz D., którego pełnomocnikiem obecnie jest mec. Lech Obara nie negował swojej winy. Na etapie postępowania przygotowawczego wyraził szczery żal i skruchę, jak i chęć zadośćuczynienia pokrzywdzonemu oraz naprawienia wyrządzonej mu szkody.

Z uwagi na młody wiek, uprzednią niekaralność, wyrażoną przez niego skruchę i szczery żal, ale też i okoliczności zdarzenia, Prokurator Prokuratury Rejonowej Olsztyn-Południe w Olsztynie zaproponował mu adekwatną względem popełnionego czynu karę – 10 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na okres próby lat 3, z jednoczesnym zobowiązaniem do wykonywania nauki w okresie próby jak i zwolnieniem z opłat i kosztów sądowych, na co Bartosz przystał.

reklama

W trakcie przesłuchania jako miejsce zameldowania i zamieszkania Bartosz wskazał ul. Wilczyńskiego 6F w Olsztynie.

W trakcie składania wyjaśnień i uzgadniania kar z podejrzanym, Prokurator nadzorujący postępowanie pouczył go, iż z dużą dozą prawdopodobieństwa sprawa zakończy się na jednym posiedzeniu o terminie którego zostanie przez Sąd uprzednio poinformowany. Z uwagi na charakter posiedzenia jego obecność na nim, nie była przy tym wymagana.

Zawiadomienie wraz z aktem oskarżenia zostało jednak wysłane na błędny adres – na ul. Wyszyńskiego 6f a nie jak wskazał prokurator – Wilczyńskiego 6F. Błędu tego nie zauważył jednak Sędzia Przewodniczący, uznając przesyłkę za doręczoną.

Na terminie posiedzenia stawił się pokrzywdzony Stanisław K., działający w charakterze oskarżyciela posiłkowego, który sprzeciwił się uzgodnionej z oskarżonym karze, uważając ją za zbyt pobłażliwą. Sąd nie uwzględnił więc wniosku prokuratora. Jednocześnie Sąd postanowił o wyznaczeniu terminu rozprawy na dzień 11 marca 2019 r., o którym powiadomiony miał zostać oskarżony pan Bartosz.

Zawiadomienie ponownie wysłane zostało przez Sąd na błędny adres – na ul. Wyszyńskiego 6f. Na odwrocie zwróconej koperty widnieje jednak adnotacja pracownika poczty, z której wynika, iż wskazany wyżej adres w rzeczywistości nie istnieje. Jak wskazał bowiem listonosz: „przy ul. Wyszyńskiego nie ma bloku Wyszyńskiego 6F”.
Z powyższą adnotacją Sąd zapoznał się zapewne na chwilę przed rozprawą. W rezultacie, stażystka sądowa skontaktowała się telefonicznie z panem Bartoszem na chwilę przed wyznaczonym terminem rozprawy. W treści notatki nie wskazano, o której godzinie pracownik Sądu kontaktował się z nim i czy w związku z tym miał on fizyczną możliwość stawiennictwa w sądzie. Brakuje również informacji o tym, czy zreferowano mu ówczesny stan sprawy.

W tym miejscu należy podkreślić, że Bartosz miał skończone zaledwie 21 lat i nie brał nigdy udziału w postępowaniu sądowym. Jego świadomość prawna była więc wówczas dramatycznie niska, wręcz znikoma. Co więcej – ostatnią posiadaną przez niego informacją dotyczącą stanu sprawy była ta uzyskana od Prokuratora na etapie postępowania przygotowawczego, iż w nieodległej przyszłości odbędzie się posiedzenie w przedmiocie orzeczenia uzgodnionych z nim kar.

Kiedy w dniu 11marca 2019 r. telefonicznie skontaktowała się z nim pracownica Sądu, nie powiedziała mu, iż posiedzenie wyznaczone przez Sąd na skutek złożonego przez Prokuratora wniosku już się odbyło. Oskarżony pozostając w błogiej nieświadomości, iż to właśnie będzie przedmiotem posiedzenia, odmówił udziału w nim uznając, iż wszystkie istotne informacje przekazał na etapie postępowania przygotowawczego. Oczywistym jest przy tym, iż bez obszernej i szczegółowej informacji dotyczącej aktualnego stanu postępowania, o której przecież oskarżony nie miał wiedzy, nie mógł on podjąć świadomej decyzji, czy jego udział w nim jest konieczny. Należy przy tym zwrócić uwagę na fakt, iż kontakt telefoniczny podjęła nie przewodnicząca składu sędziowskiego, a więc doświadczony i niezwykle merytoryczny prawnik, a stażystka – osoba młoda o niewielkim poziomie doświadczenia życiowego i wiedzy prawniczej.

Czytaj też:  Potrącenie 51-letniej rowerzystki w Wielbarku

Wyrokiem z dnia 2 marca 2019 r., Sąd Rejonowy w Olsztynie wymierzył Bartoszowi D. karę 1 roku pozbawienia wolności, z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na okres próby 3 lat. Zasądził też od niego na rzecz Stanisława K. kwotę ponad 14 tys. złotych tytułem naprawienia szkody oraz kwotę tys. złotych tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę.

W maju 2019 r. obrońca Bartosza D. wniósł o wznowienie postępowania oraz o uchylenie w/w wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi Rejonowemu w Olsztynie, a także o wstrzymanie wykonalności wyroku do czasu rozstrzygnięcia wniosku.
Bartosz D. nie był bowiem prawidłowo zawiadamiany o terminach rozpraw i posiedzeń, nie wiedział o możliwości zapadnięcia wobec niego wyroku i w rezultacie został pozbawiony koronnego prawa, jakim jest prawo do obrony. Ta oczywista i na pierwszy rzut oka błaha omyłka doprowadziła do swoistego kuriozum, opłakanego w swych skutkach dla samego oskarżonego. Albowiem, Bartosz D. nie tylko notorycznie nie był zawiadamiany o terminach poszczególnych rozpraw i posiedzeń, ale w zasadzie nie wiedział i nie miał realnej szansy na dowiedzenie się o stanie toczącej się wobec niego sprawy.

Argumentacja i zarzuty obrony nie spotkały się jednak z przychylnością tak Sądu Okręgowego w Olsztynie jak i Sądu Apelacyjnego w Białymstoku. Oba sądy zauważyły oczywiste błędy Sądu Rejonowego w zakresie doręczenia oskarżonemu korespondencji, jednak uznały, iż nie została spełniona kolejna z przesłanek wznowienia, czyli wymóg braku wiedzy pana Bartosza o terminie rozprawy.
– Sądy obu instancji całkowicie zbagatelizowały przy tym kwestię tego, czy został on poinformowany o aktualnym stanie sprawy, a więc czy miał pełną świadomość, iż termin sądowy, o którym go telefonicznie informowano nie dotyczy orzeczenia uzgodnionych uprzednio z Prokuratorem kar.

Co więcej, żaden z Sądów nie zwrócił uwagi na fakt, iż w notatce służbowej z dnia 11 marca 2019 r. brakuje kluczowych dla sprawy danych odnośnie godziny, o której odbyła się rzeczona rozmowa. Tym samym Sądy całkowicie dowolnie przyjęły, iż oskarżony został o terminie rozprawy zawiadomiony w sposób dopuszczalny, pomijając zupełnie wątek, czy z uwagi na krótki okres czasu pozostały do rozpoczęcia rozprawy, miał on fizyczną możliwość stawiennictwa w sądzie – ocenia mec. Lech Obara z olsztyńskiej kancelarii prawnej, pełnomocnik Bartosza D.
Co ważne i znów kuriozalne – po tym jak Sąd Okręgowy oddalił wniosek o wznowienie postępowania, a Sąd Apelacyjny w Białymstoku to podtrzymał i akta wróciły z powrotem do Sądu Rejonowego w Olsztynie celem wykonania wyroku, to korespondencja w dalszym ciągu była wysyłana pod błędny adres (sic!).

Sąd Rejonowy „zapomniał” też o powodach, dla których obrońca wnosił o wznowienie i gdyby nie interwencja kuratorki prawdopodobnie w niedługim czasie doszłoby do zarządzenia wykonania kary pozbawienia wolności. Bartosz D. nie wiedział bowiem o tym, że wyrok trafił do wykonania, że ma zapłacić koszty sądowe oraz spełnić nałożony na niego obowiązek naprawienia szkody jak i kontaktować się z kuratorem, gdyż wszystkie pisma ponownie zostały wysłane na nieistniejący adres.

Pełnomocnik Bartosza D. wnosi więc skargę nadzwyczajną do Prokuratury Krajowej w Warszawie.

Zobacz również:
reklama
reklama

Najnowsze ogłoszenia

5 KOMENTARZY

5 komentarzy
Najnowsze
Najstarszy Najczęściej głosowano
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
reklama