reklama

Nowe serwisy na TKO: Sport | Nekrologi

Ostatnia rozprawa „czarnej owcy olsztyńskiej Palestry”

WiadomościOstatnia rozprawa „czarnej owcy olsztyńskiej Palestry”

Zbigniew Z. w trakcie procesu mówił, że jego celem jest posłanie pazernego adwokata za kraty.

W najbliższy poniedziałek (27 listopada 2023r.) o godz. 10:00 przed białostockim Sądem Apelacyjnym ma odbyć się ostatnia rozprawa w procesie Krzysztofa K. – byłego olsztyńskiego adwokata, nazywanego też „czarną owcą Palestry”. Na rozprawie wygłoszone zostaną mowy końcowe, a potem zapaść wyrok. Prawomocny.

reklama

Przypomnijmy, że zatrzymanie Krzysztofa K. w maju 2017r. stało się sensacją nie tylko w olsztyńskim środowisku prawniczym. Temat podjęły wszystkie media ogólnopolskie. Wszystko to działo się w latach 2012-2016. Były adwokat 4 lata temu trafił do aresztu z 12 zarzutami. Miały to być to m. in. oszustwa, wyłudzenia mieszkań i działek, nakłanianie do składania fałszywych zeznań, fałszowanie i ukrywanie dokumentów a także  przywłaszczenie powierzonych mu pieniędzy w wysokości około 100 tys. złotych. 

Wraz z Krzysztofem K. na ławie oskarżonych zasiedli też m. in.  jego rodzice, na których były adwokat przepisywał wyłudzone nieruchomości. 3 listopada 2021 r. Sąd Rejonowy w Ostrołęce wydał nieprawomocny wyrok w sprawie (II K 47/18). Za wszystkie przestępstwa wymierzył Krzysztofowi K. łączną karę 4 lat bezwzględnego pozbawienia wolności oraz 80 tys. złotych grzywny (800 stawek dziennych grzywny, przy czym wysokość jednej stawki to kwota 100 złotych). Krzysztof K. dostał też zakaz wykonywania zawodu adwokata lub radcy prawnego na okres 10 lat. Musiał również zwrócić koszty ustanowienia pełnomocnika z wyboru w jednej ze spraw. Krzysztof K. złożył apelację od niekorzystnego dla siebie wyroku.

reklama

Jaki był schemat działania olsztyńskiego (byłego) adwokata? Otóż Krzysztof K. na przykład wprowadził w błąd swoją klientkę, która przeniosła prawa własności atrakcyjnych działek o wartości 1 mln zł na rodzinę byłego adwokata i jego kolegę. 

Ta sprawa to modelowy przykład jego przebiegłego działania. Zaczęła się w roku 2012. Krzysztof K., jeszcze jako aplikant, zajął się sprawą spadkową 50-letniej wówczas Agnieszki Sz. z okolic Olsztyna. W spadku przypadło jej ponad 8 ha gruntów ojcowizny pod Rypinem, w tym dwie atrakcyjne działki nad jeziorem. Agnieszka Sz. mogła ziemię sprzedać, ale połowa jej licznego rodzeństwa ubiegała się o zachowek. I wtedy pojawił się Krzysztof K. Obiecał, że tak poprowadzi tę sprawę, że puści rodzeństwo „z torbami”,  jeśli tylko Agnieszka Sz. …przepisze ziemię na niego. Czynił też wiele zabiegów, aby zyskać jej przychylność i zaufanie. Odwiedzał w szpitalu (kobieta zachorowała na raka), dawał kwiaty, dopytywał się o zdrowie.  Agnieszka Sz. „połknęła haczyk”. Wkrótce doszło do podpisania u notariusza w Olsztynie trzech aktów notarialnych. Krzysztof K. nie przepisał bowiem ziemi na siebie. Interes ten polegał na tzw. przeniesieniu własności majątku na jego rodziców, teścia oraz kolegę. W sumie dotychczasowa właścicielka „sprzedała” trzy działki o łącznej powierzchni ponad 6 ha, których wartość prokuratura szacuje na 1 mln zł. Formalnie (i notarialnie!) za każdą z nich miała dostać ledwie od 15 do 20 tys. zł, ale i tych pieniędzy nigdy nie ujrzała. Kiedy żegnała się ze swoimi łaskawcami, jeden miał wsunąć jej do kieszeni kopertę, w której było 10 tys. złotych. Zapłatę za milczenie szybko wydała na zakup lekarstw. Tajemnica wyszła na jaw dopiero po czterech i pół roku.

Z kolei z pewnym starszym małżeństwem K. zawarł umowę na udzielenie 30 tys. zł pożyczki, uzyskując prawo własności mieszkania za 120 tys. zł. A gdy nieświadomi konsekwencji ludzie nie zwrócili w terminie pieniędzy, kazał im opuścić lokal, do czego nie doszło tylko dlatego, że poprosili o pomoc innego prawnika. 

Prowadzenie usług pożyczkowych jest sprzeczne z etyką adwokacką, ale Krzysztof K. dodatkowo próbował „naciągnąć” klientów na fikcyjne kwoty. Od emerytowanego lekarza wojskowego Zbigniewa Z. żądał zwrotu 67 tys. zł, choć realnie pożyczył mu zaledwie 11 tys. 

Zbigniew Z. pilnie potrzebował pieniędzy z powodu sytuacji rodzinnej. Na budynku przy ul. Kopernika w Olsztynie, obok tablicy kancelarii adwokackiej Krzysztofa K. zauważył szyld o udzielaniu pożyczek. Umówił się telefonicznie.  Adwokat dał mu 800 zł, na które podpisali umowę, wliczając 10 proc. odsetek. Do tego podpisał deklarację wekslową i weksel in blanco. Kiedy w ustalonym czasie Zbigniew Z. chciał zwrócić pieniądze, Krzysztof K. sam zaproponował kolejną, już większą pożyczkę, a od kwoty 5 tys. zł odliczył wcześniejsze 880 zł. Na oczach klienta podarł wcześniejszą umowę i podpisał nową, zachowując ten sam numer. Historia powtarzała się jeszcze kilkakrotnie, ale suma pożyczek na papierze w ciągu czterech miesięcy 2014 r. nie przekroczyła 17 tys. zł, choć realnie klient dostał ok. 11 tys. zł. Lekarz oddał 13 300 zł, a kiedy uznał, że odsetki są na poziomie lichwiarskim, chciał o nie walczyć w sądzie. Wtedy dotarł do niego – poprzez sąd – nakaz zapłaty… 67 tys. zł! Skąd taka kwota? Adwokat miał przerobić numer na jednej umowie, w której wpisał na nowo 50 tys. zł, a resztę umów zachował, w obecności klienta niszcząc jedynie kopie.

Podobne sposoby zastosował wobec kilku innych osób.

Poszkodowani połączyli siły. Sprawy trafiły do prokuratury. Wszczęto śledztwo, które za pierwszym podejściem zakończyło się umorzeniem. Dopiero gdy sąd przychylił się do odwołania złożonego przez mecenasa Lecha Obarę, pełnomocnika jednego z pokrzywdzonych, Zbigniewa Z., prokurator Anna Grygo-Janusz postawiła byłemu adwokatowi 12 zarzutów. Krzysztof K. albo zasłaniał się niepamięcią, albo dziwił pretensjom pokrzywdzonych, którzy „powinni wiedzieć, co podpisują”. 

– Tyle że podpisywali oni w dobrej wierze, pod wpływem osoby zaufania publicznego, jaką jest adwokat – ocenia mec. Lech Obara. 

Tak samo uznały zarówno prokuratura, jak i sąd, nakładając na Krzysztofa K. trzymiesięczny areszt, który potem był dwukrotnie przedłużany.

W międzyczasie Krzysztof K. został najpierw zawieszony, a potem pozbawiony prawa wykonywania zawodu i wykreślony z listy adwokatów. Co ciekawe i bulwersujące – mimo młodego wieku (w momencie zatrzymania miał zaledwie 37 lat), Krzysztof K. ”dorobił się” aż 30 postępowań dyscyplinarnych! Dotyczyły one niepłacenia składek, aroganckich i zniesławiających starszych kolegów wypowiedzi, jak również rozliczeń finansowych z klientami, fałszowania dokumentów czy prowadzenia sprawy, w czasie gdy był już zawieszony.

W trakcie procesu Sąd przeanalizował wiele tomów akt. Przesłuchano kilkudziesięciu świadków. Zbigniew Z. w trakcie procesu mówił, że jego celem jest posłanie pazernego adwokata za kraty.

 Już wkrótce okaże się, czy swój cel osiągnął. 

Dodaj TKO do preferowanych źródeł
TKO | NEWSLETTER

Najważniejsze wiadomości z Olsztyna na Twój e-mail

Bez spamu. Tylko najważniejsze informacje.
Zapisując się, zgadzasz się na otrzymywanie newslettera TKO. Potwierdzenie wyślemy e-mailem. Szczegóły: polityka prywatności.

Tym żyje Olsztyn

reklama
2 komentarzy
Najlepsze
Najnowsze Najstarsze

Rozwód z orzekaniem o winie – kiedy ma znaczenie i jak przygotować się do sprawy?

Rozwód z orzekaniem o winie może mieć istotne znaczenie nie tylko dla oceny przyczyn rozpadu małżeństwa, ale również dla późniejszych rozliczeń między byłymi małżonkami.

Prysznic czy wanna? Co wybrać do rodzinnej łazienki jesienią 2026

Wybór między wanną a prysznicem w rodzinnej łazience zależy przede wszystkim od dostępnej przestrzeni, układu pomieszczenia oraz potrzeb domowników.

„Gość powinien wyjść w lepszym nastroju, niż przyszedł”. Tak rodzina Lot stworzyła restaurację Da Andrea

Historia Da Andrea w Olsztynie to opowieść o rodzinie Lot, która przeniosła do miasta smaki i gościnność rodzinnego Veneto. Restauracja, współtworzona z Andreą Marsurą, zdobyła Bib Gourmand Michelin dzięki jakości, autentyczności i atmosferze włoskiego domu. Dziś rozwija kartę win, menu i własne produkty, nie tracąc swojej tożsamości.

Kominek w domu pod Olsztynem – na co zwrócić uwagę przed wyborem wkładu i montażem

Budowa domu w okolicach Olsztyna – w rozwijających się miejscowościach podmiejskich, takich jak Stawiguda, Dywity, Barczewo, Jonkowo czy Purda – wiąże się ze specyficznymi wymaganiami klimatycznymi.

Jeden rok, jedna ulica: prosty projekt fotograficzny, który może rozpocząć każdy

Zwykle zauważamy duże zmiany zachodzące w mieście, ale te mniejsze zaskakująco łatwo przeoczyć.

Uczestnik „Top Chef” zrobił kuchenną rewolucję w znanej olsztyńskiej burgerowni

Olsztyńska burgerownia wprowadza mocne nowości. Jest aż pięć nowych burgerów.

Naprawa AGD – jak wybrać serwis i ograniczyć skutki awarii?

Pralka zatrzymuje się z wodą w bębnie, lodówka przestaje chłodzić, a zmywarka odmawia współpracy akurat wtedy, gdy jest najbardziej potrzebna.

Czym różni się falownik hybrydowy od zwykłego? Wyjaśniamy

Falownik to niezbędny element każdej instalacji fotowoltaicznej.

Jak skutecznie promować markę w internecie? Liczy się nie tylko zasięg

Internet daje firmom ogromne możliwości dotarcia do potencjalnych klientów, ale sama obecność w sieci już nie wystarcza.

SMS czy telefon? Co mówią liczby o przypominaniu klientom o wizytach

W piątek po dwunastej Ewelina odłożyła telefon i powiedziała, że dzwoni do pani Moniki po raz trzeci. Nie odbiera.

Agregaty przemysłowe – niezawodne źródło energii dla wymagających obiektów

Ciągłość dostaw energii elektrycznej ma ogromne znaczenie w wielu gałęziach przemysłu.

Czy stół dębowy nadaje się do każdego wnętrza?

Drewno dębowe kojarzy się często z klasycznym, tradycyjnym stylem wnętrz, co skłania część osób do rezygnacji z tego materiału przy urządzaniu bardziej nowoczesnych czy minimalistycznych przestrzeni.

Marketing szeptany w 2026 roku. Jak budować widoczność firmy w sieci?

Strona internetowa to jeden z komponentów obecności marki w sieci.

Czy robot koszący wymaga konserwacji?

Wielu użytkowników decyduje się na robota koszącego ze względu na wygodę i bezobsługowość — urządzenie samo wyjeżdża do koszenia i samo wraca do stacji ładującej.
reklama
reklama