\nNa początku XX w. elbląska prasa podnosiła, że warto uprościć połączenie z morzem, a w 1928 roku pojawiały się pomysły osuszenia części Zalewu Wiślanego po to, by z jednej strony zbudować kanał na pełne morze, a z drugiej zyskać dobre ziemie pod uprawę.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":153036,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nPrzed pierwszą wojną światową Schichau zaczął produkować na potrzeby marynarek wojennych (głównie Niemiec, ale i np. Chin) torpedowce i niszczyciele. I tu ponownie dała o sobie znać trudność z dopływaniem do Elbląga - kolejne zakłady Schichau zbudował już w Piławie (stocznię remontową) i Gdańsku.\n\n\n\nNa początku XX w. elbląska prasa podnosiła, że warto uprościć połączenie z morzem, a w 1928 roku pojawiały się pomysły osuszenia części Zalewu Wiślanego po to, by z jednej strony zbudować kanał na pełne morze, a z drugiej zyskać dobre ziemie pod uprawę.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":153036,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nW stoczni Schichaua produkowano głównie niewielkie statki pasażerskie i handlowe (przeważnie o napędzie łopatkowym) głównie na potrzeby armatorów z Prus Wschodnich i na eksport do Rosji (w tym na będące pod zaborem ziemie polskie).\n\n\n\nPrzed pierwszą wojną światową Schichau zaczął produkować na potrzeby marynarek wojennych (głównie Niemiec, ale i np. Chin) torpedowce i niszczyciele. I tu ponownie dała o sobie znać trudność z dopływaniem do Elbląga - kolejne zakłady Schichau zbudował już w Piławie (stocznię remontową) i Gdańsku.\n\n\n\nNa początku XX w. elbląska prasa podnosiła, że warto uprościć połączenie z morzem, a w 1928 roku pojawiały się pomysły osuszenia części Zalewu Wiślanego po to, by z jednej strony zbudować kanał na pełne morze, a z drugiej zyskać dobre ziemie pod uprawę.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":153036,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nElblążanie na przestrzeni wieków doceniali pozytywną rolę posiadania prężnego portu w mieście, wielu z nich pracowało w założonej w połowie XIX w. stoczni Ferdinanda Schichaua. Schichau najpierw otworzył warsztat budowy maszyn parowych dla przemysłu, pras hydraulicznych i sprzętu rolniczego. Wkrótce poszerzył biznes o działalność stoczniową - zrealizował silnik i wyposażenia dla pierwszej mechanicznej pogłębiarki (bez własnego napędu) wyprodukowanej w Niemczech, używanej przez następne 45 lat na rzece Elbląg i Zalewie Wiślanym. W jego firmie powstała też maszyna parowa do napędu pierwszego parowca „James Watt” zbudowanego całkowicie w Prusach, wykonał też wyposażenie dla budowanej w Gdańsku korwety pruskiej marynarki wojennej „Danzig”. Na zamówienie elbląskich przedsiębiorców Schichau zbudował też pierwszy niemiecki parowiec o konstrukcji żelaznej z napędem śrubowym – „Borussię”.\n\n\n\nW stoczni Schichaua produkowano głównie niewielkie statki pasażerskie i handlowe (przeważnie o napędzie łopatkowym) głównie na potrzeby armatorów z Prus Wschodnich i na eksport do Rosji (w tym na będące pod zaborem ziemie polskie).\n\n\n\nPrzed pierwszą wojną światową Schichau zaczął produkować na potrzeby marynarek wojennych (głównie Niemiec, ale i np. Chin) torpedowce i niszczyciele. I tu ponownie dała o sobie znać trudność z dopływaniem do Elbląga - kolejne zakłady Schichau zbudował już w Piławie (stocznię remontową) i Gdańsku.\n\n\n\nNa początku XX w. elbląska prasa podnosiła, że warto uprościć połączenie z morzem, a w 1928 roku pojawiały się pomysły osuszenia części Zalewu Wiślanego po to, by z jednej strony zbudować kanał na pełne morze, a z drugiej zyskać dobre ziemie pod uprawę.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":153036,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nTrudności w dotarciu do portu w Elblągu nie zniechęciły królowej angielskiej Elżbiety I Wielkiej. W 1579 roku królowa ta zdecydowała o utworzeniu w Elblągu Kompani Wschodniej, która sprzedawała cenione wówczas sukno. Każdy statek z angielskim towarem, nie bacząc na sarkania żeglarzy, musiał zawijać do Elbląga, z czego miasto czerpało wielkie zyski. Okres prosperity z tym związany zakończył się w 1626 roku, kiedy Elbląg zajęli Szwedzi. Handel suknem przejął wówczas Gdańsk.\n\n\n\nElblążanie na przestrzeni wieków doceniali pozytywną rolę posiadania prężnego portu w mieście, wielu z nich pracowało w założonej w połowie XIX w. stoczni Ferdinanda Schichaua. Schichau najpierw otworzył warsztat budowy maszyn parowych dla przemysłu, pras hydraulicznych i sprzętu rolniczego. Wkrótce poszerzył biznes o działalność stoczniową - zrealizował silnik i wyposażenia dla pierwszej mechanicznej pogłębiarki (bez własnego napędu) wyprodukowanej w Niemczech, używanej przez następne 45 lat na rzece Elbląg i Zalewie Wiślanym. W jego firmie powstała też maszyna parowa do napędu pierwszego parowca „James Watt” zbudowanego całkowicie w Prusach, wykonał też wyposażenie dla budowanej w Gdańsku korwety pruskiej marynarki wojennej „Danzig”. Na zamówienie elbląskich przedsiębiorców Schichau zbudował też pierwszy niemiecki parowiec o konstrukcji żelaznej z napędem śrubowym – „Borussię”.\n\n\n\nW stoczni Schichaua produkowano głównie niewielkie statki pasażerskie i handlowe (przeważnie o napędzie łopatkowym) głównie na potrzeby armatorów z Prus Wschodnich i na eksport do Rosji (w tym na będące pod zaborem ziemie polskie).\n\n\n\nPrzed pierwszą wojną światową Schichau zaczął produkować na potrzeby marynarek wojennych (głównie Niemiec, ale i np. Chin) torpedowce i niszczyciele. I tu ponownie dała o sobie znać trudność z dopływaniem do Elbląga - kolejne zakłady Schichau zbudował już w Piławie (stocznię remontową) i Gdańsku.\n\n\n\nNa początku XX w. elbląska prasa podnosiła, że warto uprościć połączenie z morzem, a w 1928 roku pojawiały się pomysły osuszenia części Zalewu Wiślanego po to, by z jednej strony zbudować kanał na pełne morze, a z drugiej zyskać dobre ziemie pod uprawę.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":153036,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nGdy Gdańsk nie uznał zwierzchności króla Stefana Batorego, ten postanowił osłabić pozycję niepokornego miasta, każąc przekopać Mierzeję Wiślaną. Ponieważ Gdańsk się ugiął i uznał zwierzchność polskiego króla, pomysłu tego nie zrealizowano, choć królewski sekretarz Piotr Kłoczewski był już nawet na wizji lokalnej i wskazał, że należy przekop robić w Skowronkach. Kolejnym królem, który wrócił do pomysłu przekopu w poł. XVII w. był Jan Kazimierz. Na jego zlecenie holenderscy inżynierowie w okolicach tych samych Skowronek nakreślili plany budowy \"Grodu Jana Kazimierza\" - pozostał on niezrealizowany. To samo stało się z planami przekopu Jana III Sobieskiego.\n\n\n\nTrudności w dotarciu do portu w Elblągu nie zniechęciły królowej angielskiej Elżbiety I Wielkiej. W 1579 roku królowa ta zdecydowała o utworzeniu w Elblągu Kompani Wschodniej, która sprzedawała cenione wówczas sukno. Każdy statek z angielskim towarem, nie bacząc na sarkania żeglarzy, musiał zawijać do Elbląga, z czego miasto czerpało wielkie zyski. Okres prosperity z tym związany zakończył się w 1626 roku, kiedy Elbląg zajęli Szwedzi. Handel suknem przejął wówczas Gdańsk.\n\n\n\nElblążanie na przestrzeni wieków doceniali pozytywną rolę posiadania prężnego portu w mieście, wielu z nich pracowało w założonej w połowie XIX w. stoczni Ferdinanda Schichaua. Schichau najpierw otworzył warsztat budowy maszyn parowych dla przemysłu, pras hydraulicznych i sprzętu rolniczego. Wkrótce poszerzył biznes o działalność stoczniową - zrealizował silnik i wyposażenia dla pierwszej mechanicznej pogłębiarki (bez własnego napędu) wyprodukowanej w Niemczech, używanej przez następne 45 lat na rzece Elbląg i Zalewie Wiślanym. W jego firmie powstała też maszyna parowa do napędu pierwszego parowca „James Watt” zbudowanego całkowicie w Prusach, wykonał też wyposażenie dla budowanej w Gdańsku korwety pruskiej marynarki wojennej „Danzig”. Na zamówienie elbląskich przedsiębiorców Schichau zbudował też pierwszy niemiecki parowiec o konstrukcji żelaznej z napędem śrubowym – „Borussię”.\n\n\n\nW stoczni Schichaua produkowano głównie niewielkie statki pasażerskie i handlowe (przeważnie o napędzie łopatkowym) głównie na potrzeby armatorów z Prus Wschodnich i na eksport do Rosji (w tym na będące pod zaborem ziemie polskie).\n\n\n\nPrzed pierwszą wojną światową Schichau zaczął produkować na potrzeby marynarek wojennych (głównie Niemiec, ale i np. Chin) torpedowce i niszczyciele. I tu ponownie dała o sobie znać trudność z dopływaniem do Elbląga - kolejne zakłady Schichau zbudował już w Piławie (stocznię remontową) i Gdańsku.\n\n\n\nNa początku XX w. elbląska prasa podnosiła, że warto uprościć połączenie z morzem, a w 1928 roku pojawiały się pomysły osuszenia części Zalewu Wiślanego po to, by z jednej strony zbudować kanał na pełne morze, a z drugiej zyskać dobre ziemie pod uprawę.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":153036,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nPowstanie i dynamiczny rozwój lepiej położonego Gdańska osłabiało pozycję Elbląga i jego portu. Czasami władcy wykorzystywali słabszą pozycję Elbląga do rozgrywek politycznych, np. król Kazimierz Jagiellończyk 24 sierpnia 1457 roku nadał Elblągowi urząd zezwalający miastu na kontrolowanie połowów na części Zalewu. Tyle tylko, że trzy miesiące wcześniej pozwolił Gdańskowi na kontrolę połowów na całym Zalewie. Król Zygmunt August na krótko przed swoją śmiercią zdecydował o budowie w Elblągu królewskiej floty - powstał nawet galeon \"Smok\" (jego miniatura jest we wspomnianym elbląskim muzeum). Niestety galeonu nigdy nie uzbrojono, a po latach gnicia w porcie rozebrano go na opał.\n\n\n\nGdy Gdańsk nie uznał zwierzchności króla Stefana Batorego, ten postanowił osłabić pozycję niepokornego miasta, każąc przekopać Mierzeję Wiślaną. Ponieważ Gdańsk się ugiął i uznał zwierzchność polskiego króla, pomysłu tego nie zrealizowano, choć królewski sekretarz Piotr Kłoczewski był już nawet na wizji lokalnej i wskazał, że należy przekop robić w Skowronkach. Kolejnym królem, który wrócił do pomysłu przekopu w poł. XVII w. był Jan Kazimierz. Na jego zlecenie holenderscy inżynierowie w okolicach tych samych Skowronek nakreślili plany budowy \"Grodu Jana Kazimierza\" - pozostał on niezrealizowany. To samo stało się z planami przekopu Jana III Sobieskiego.\n\n\n\nTrudności w dotarciu do portu w Elblągu nie zniechęciły królowej angielskiej Elżbiety I Wielkiej. W 1579 roku królowa ta zdecydowała o utworzeniu w Elblągu Kompani Wschodniej, która sprzedawała cenione wówczas sukno. Każdy statek z angielskim towarem, nie bacząc na sarkania żeglarzy, musiał zawijać do Elbląga, z czego miasto czerpało wielkie zyski. Okres prosperity z tym związany zakończył się w 1626 roku, kiedy Elbląg zajęli Szwedzi. Handel suknem przejął wówczas Gdańsk.\n\n\n\nElblążanie na przestrzeni wieków doceniali pozytywną rolę posiadania prężnego portu w mieście, wielu z nich pracowało w założonej w połowie XIX w. stoczni Ferdinanda Schichaua. Schichau najpierw otworzył warsztat budowy maszyn parowych dla przemysłu, pras hydraulicznych i sprzętu rolniczego. Wkrótce poszerzył biznes o działalność stoczniową - zrealizował silnik i wyposażenia dla pierwszej mechanicznej pogłębiarki (bez własnego napędu) wyprodukowanej w Niemczech, używanej przez następne 45 lat na rzece Elbląg i Zalewie Wiślanym. W jego firmie powstała też maszyna parowa do napędu pierwszego parowca „James Watt” zbudowanego całkowicie w Prusach, wykonał też wyposażenie dla budowanej w Gdańsku korwety pruskiej marynarki wojennej „Danzig”. Na zamówienie elbląskich przedsiębiorców Schichau zbudował też pierwszy niemiecki parowiec o konstrukcji żelaznej z napędem śrubowym – „Borussię”.\n\n\n\nW stoczni Schichaua produkowano głównie niewielkie statki pasażerskie i handlowe (przeważnie o napędzie łopatkowym) głównie na potrzeby armatorów z Prus Wschodnich i na eksport do Rosji (w tym na będące pod zaborem ziemie polskie).\n\n\n\nPrzed pierwszą wojną światową Schichau zaczął produkować na potrzeby marynarek wojennych (głównie Niemiec, ale i np. Chin) torpedowce i niszczyciele. I tu ponownie dała o sobie znać trudność z dopływaniem do Elbląga - kolejne zakłady Schichau zbudował już w Piławie (stocznię remontową) i Gdańsku.\n\n\n\nNa początku XX w. elbląska prasa podnosiła, że warto uprościć połączenie z morzem, a w 1928 roku pojawiały się pomysły osuszenia części Zalewu Wiślanego po to, by z jednej strony zbudować kanał na pełne morze, a z drugiej zyskać dobre ziemie pod uprawę.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":153036,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nDla Krzyżaków Elbląg był bardzo ważnym miastem - znajdowała się w nim siedziba mistrzów krajowych, zanim nie przenieśli siedziby zakonu do Malborka. Potem rezydował tu jeden z głównych urzędników - wielki szpitalnik. Wykorzystując rzekę Elbląg Krzyżacy spławiali nią drewno i zboże, a z handlu tego czerpali ogromne zyski. Samo miasto było członkiem Hanzy - związku miast portowych, które utrzymywały ze sobą kontaktu handlowe. Już w średniowieczu natura znacznie utrudniała wypłynięcie na morze - ujście rzeki Elbląg było zamulane przez wpadający do niej Nogat. Z tego powodu pod koniec XV wieku Krzyżacy zbudowali kanał, zwany dziś Kanałem Jagiellońskim, który pozwolił skierować Nogat wprost do Zalewu Wiślanego.\n\n\n\nPowstanie i dynamiczny rozwój lepiej położonego Gdańska osłabiało pozycję Elbląga i jego portu. Czasami władcy wykorzystywali słabszą pozycję Elbląga do rozgrywek politycznych, np. król Kazimierz Jagiellończyk 24 sierpnia 1457 roku nadał Elblągowi urząd zezwalający miastu na kontrolowanie połowów na części Zalewu. Tyle tylko, że trzy miesiące wcześniej pozwolił Gdańskowi na kontrolę połowów na całym Zalewie. Król Zygmunt August na krótko przed swoją śmiercią zdecydował o budowie w Elblągu królewskiej floty - powstał nawet galeon \"Smok\" (jego miniatura jest we wspomnianym elbląskim muzeum). Niestety galeonu nigdy nie uzbrojono, a po latach gnicia w porcie rozebrano go na opał.\n\n\n\nGdy Gdańsk nie uznał zwierzchności króla Stefana Batorego, ten postanowił osłabić pozycję niepokornego miasta, każąc przekopać Mierzeję Wiślaną. Ponieważ Gdańsk się ugiął i uznał zwierzchność polskiego króla, pomysłu tego nie zrealizowano, choć królewski sekretarz Piotr Kłoczewski był już nawet na wizji lokalnej i wskazał, że należy przekop robić w Skowronkach. Kolejnym królem, który wrócił do pomysłu przekopu w poł. XVII w. był Jan Kazimierz. Na jego zlecenie holenderscy inżynierowie w okolicach tych samych Skowronek nakreślili plany budowy \"Grodu Jana Kazimierza\" - pozostał on niezrealizowany. To samo stało się z planami przekopu Jana III Sobieskiego.\n\n\n\nTrudności w dotarciu do portu w Elblągu nie zniechęciły królowej angielskiej Elżbiety I Wielkiej. W 1579 roku królowa ta zdecydowała o utworzeniu w Elblągu Kompani Wschodniej, która sprzedawała cenione wówczas sukno. Każdy statek z angielskim towarem, nie bacząc na sarkania żeglarzy, musiał zawijać do Elbląga, z czego miasto czerpało wielkie zyski. Okres prosperity z tym związany zakończył się w 1626 roku, kiedy Elbląg zajęli Szwedzi. Handel suknem przejął wówczas Gdańsk.\n\n\n\nElblążanie na przestrzeni wieków doceniali pozytywną rolę posiadania prężnego portu w mieście, wielu z nich pracowało w założonej w połowie XIX w. stoczni Ferdinanda Schichaua. Schichau najpierw otworzył warsztat budowy maszyn parowych dla przemysłu, pras hydraulicznych i sprzętu rolniczego. Wkrótce poszerzył biznes o działalność stoczniową - zrealizował silnik i wyposażenia dla pierwszej mechanicznej pogłębiarki (bez własnego napędu) wyprodukowanej w Niemczech, używanej przez następne 45 lat na rzece Elbląg i Zalewie Wiślanym. W jego firmie powstała też maszyna parowa do napędu pierwszego parowca „James Watt” zbudowanego całkowicie w Prusach, wykonał też wyposażenie dla budowanej w Gdańsku korwety pruskiej marynarki wojennej „Danzig”. Na zamówienie elbląskich przedsiębiorców Schichau zbudował też pierwszy niemiecki parowiec o konstrukcji żelaznej z napędem śrubowym – „Borussię”.\n\n\n\nW stoczni Schichaua produkowano głównie niewielkie statki pasażerskie i handlowe (przeważnie o napędzie łopatkowym) głównie na potrzeby armatorów z Prus Wschodnich i na eksport do Rosji (w tym na będące pod zaborem ziemie polskie).\n\n\n\nPrzed pierwszą wojną światową Schichau zaczął produkować na potrzeby marynarek wojennych (głównie Niemiec, ale i np. Chin) torpedowce i niszczyciele. I tu ponownie dała o sobie znać trudność z dopływaniem do Elbląga - kolejne zakłady Schichau zbudował już w Piławie (stocznię remontową) i Gdańsku.\n\n\n\nNa początku XX w. elbląska prasa podnosiła, że warto uprościć połączenie z morzem, a w 1928 roku pojawiały się pomysły osuszenia części Zalewu Wiślanego po to, by z jednej strony zbudować kanał na pełne morze, a z drugiej zyskać dobre ziemie pod uprawę.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":153036,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nPierwszą mapę Mierzei Wiślanej wykreślił pod koniec XVIII w. pruski baron Friedrich Schroetter - widać na niej dwa przejścia w Mierzei - w okolicach Krynicy Morskiej i Skowronek.\n\n\n\nDla Krzyżaków Elbląg był bardzo ważnym miastem - znajdowała się w nim siedziba mistrzów krajowych, zanim nie przenieśli siedziby zakonu do Malborka. Potem rezydował tu jeden z głównych urzędników - wielki szpitalnik. Wykorzystując rzekę Elbląg Krzyżacy spławiali nią drewno i zboże, a z handlu tego czerpali ogromne zyski. Samo miasto było członkiem Hanzy - związku miast portowych, które utrzymywały ze sobą kontaktu handlowe. Już w średniowieczu natura znacznie utrudniała wypłynięcie na morze - ujście rzeki Elbląg było zamulane przez wpadający do niej Nogat. Z tego powodu pod koniec XV wieku Krzyżacy zbudowali kanał, zwany dziś Kanałem Jagiellońskim, który pozwolił skierować Nogat wprost do Zalewu Wiślanego.\n\n\n\nPowstanie i dynamiczny rozwój lepiej położonego Gdańska osłabiało pozycję Elbląga i jego portu. Czasami władcy wykorzystywali słabszą pozycję Elbląga do rozgrywek politycznych, np. król Kazimierz Jagiellończyk 24 sierpnia 1457 roku nadał Elblągowi urząd zezwalający miastu na kontrolowanie połowów na części Zalewu. Tyle tylko, że trzy miesiące wcześniej pozwolił Gdańskowi na kontrolę połowów na całym Zalewie. Król Zygmunt August na krótko przed swoją śmiercią zdecydował o budowie w Elblągu królewskiej floty - powstał nawet galeon \"Smok\" (jego miniatura jest we wspomnianym elbląskim muzeum). Niestety galeonu nigdy nie uzbrojono, a po latach gnicia w porcie rozebrano go na opał.\n\n\n\nGdy Gdańsk nie uznał zwierzchności króla Stefana Batorego, ten postanowił osłabić pozycję niepokornego miasta, każąc przekopać Mierzeję Wiślaną. Ponieważ Gdańsk się ugiął i uznał zwierzchność polskiego króla, pomysłu tego nie zrealizowano, choć królewski sekretarz Piotr Kłoczewski był już nawet na wizji lokalnej i wskazał, że należy przekop robić w Skowronkach. Kolejnym królem, który wrócił do pomysłu przekopu w poł. XVII w. był Jan Kazimierz. Na jego zlecenie holenderscy inżynierowie w okolicach tych samych Skowronek nakreślili plany budowy \"Grodu Jana Kazimierza\" - pozostał on niezrealizowany. To samo stało się z planami przekopu Jana III Sobieskiego.\n\n\n\nTrudności w dotarciu do portu w Elblągu nie zniechęciły królowej angielskiej Elżbiety I Wielkiej. W 1579 roku królowa ta zdecydowała o utworzeniu w Elblągu Kompani Wschodniej, która sprzedawała cenione wówczas sukno. Każdy statek z angielskim towarem, nie bacząc na sarkania żeglarzy, musiał zawijać do Elbląga, z czego miasto czerpało wielkie zyski. Okres prosperity z tym związany zakończył się w 1626 roku, kiedy Elbląg zajęli Szwedzi. Handel suknem przejął wówczas Gdańsk.\n\n\n\nElblążanie na przestrzeni wieków doceniali pozytywną rolę posiadania prężnego portu w mieście, wielu z nich pracowało w założonej w połowie XIX w. stoczni Ferdinanda Schichaua. Schichau najpierw otworzył warsztat budowy maszyn parowych dla przemysłu, pras hydraulicznych i sprzętu rolniczego. Wkrótce poszerzył biznes o działalność stoczniową - zrealizował silnik i wyposażenia dla pierwszej mechanicznej pogłębiarki (bez własnego napędu) wyprodukowanej w Niemczech, używanej przez następne 45 lat na rzece Elbląg i Zalewie Wiślanym. W jego firmie powstała też maszyna parowa do napędu pierwszego parowca „James Watt” zbudowanego całkowicie w Prusach, wykonał też wyposażenie dla budowanej w Gdańsku korwety pruskiej marynarki wojennej „Danzig”. Na zamówienie elbląskich przedsiębiorców Schichau zbudował też pierwszy niemiecki parowiec o konstrukcji żelaznej z napędem śrubowym – „Borussię”.\n\n\n\nW stoczni Schichaua produkowano głównie niewielkie statki pasażerskie i handlowe (przeważnie o napędzie łopatkowym) głównie na potrzeby armatorów z Prus Wschodnich i na eksport do Rosji (w tym na będące pod zaborem ziemie polskie).\n\n\n\nPrzed pierwszą wojną światową Schichau zaczął produkować na potrzeby marynarek wojennych (głównie Niemiec, ale i np. Chin) torpedowce i niszczyciele. I tu ponownie dała o sobie znać trudność z dopływaniem do Elbląga - kolejne zakłady Schichau zbudował już w Piławie (stocznię remontową) i Gdańsku.\n\n\n\nNa początku XX w. elbląska prasa podnosiła, że warto uprościć połączenie z morzem, a w 1928 roku pojawiały się pomysły osuszenia części Zalewu Wiślanego po to, by z jednej strony zbudować kanał na pełne morze, a z drugiej zyskać dobre ziemie pod uprawę.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":153036,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nTakże starożytni kronikarze spisali relacje z wypraw w te okolice - m.in. Wulfstan, który w IX w. gościł w Truso. Według historyków z relacji tej możemy wnioskować, że wpłynął on do jeziora Druzno przez jeden z dwóch przesmyków na Mierzei Wiślanej, prawdopodobnie w okolicy dzisiejszej Stegny, następnie przez Zalew Wiślany dopłynął do Nogatu, a z tej rzeki wpłynął na rzekę Elbląg i dotarł do Truso. Krzyżackie kroniki potwierdzają, że w XIII w. przejście przez Mierzeję Wiślaną znajdowało się w okolicy dzisiejszych Skowronek.\n\n\n\nPierwszą mapę Mierzei Wiślanej wykreślił pod koniec XVIII w. pruski baron Friedrich Schroetter - widać na niej dwa przejścia w Mierzei - w okolicach Krynicy Morskiej i Skowronek.\n\n\n\nDla Krzyżaków Elbląg był bardzo ważnym miastem - znajdowała się w nim siedziba mistrzów krajowych, zanim nie przenieśli siedziby zakonu do Malborka. Potem rezydował tu jeden z głównych urzędników - wielki szpitalnik. Wykorzystując rzekę Elbląg Krzyżacy spławiali nią drewno i zboże, a z handlu tego czerpali ogromne zyski. Samo miasto było członkiem Hanzy - związku miast portowych, które utrzymywały ze sobą kontaktu handlowe. Już w średniowieczu natura znacznie utrudniała wypłynięcie na morze - ujście rzeki Elbląg było zamulane przez wpadający do niej Nogat. Z tego powodu pod koniec XV wieku Krzyżacy zbudowali kanał, zwany dziś Kanałem Jagiellońskim, który pozwolił skierować Nogat wprost do Zalewu Wiślanego.\n\n\n\nPowstanie i dynamiczny rozwój lepiej położonego Gdańska osłabiało pozycję Elbląga i jego portu. Czasami władcy wykorzystywali słabszą pozycję Elbląga do rozgrywek politycznych, np. król Kazimierz Jagiellończyk 24 sierpnia 1457 roku nadał Elblągowi urząd zezwalający miastu na kontrolowanie połowów na części Zalewu. Tyle tylko, że trzy miesiące wcześniej pozwolił Gdańskowi na kontrolę połowów na całym Zalewie. Król Zygmunt August na krótko przed swoją śmiercią zdecydował o budowie w Elblągu królewskiej floty - powstał nawet galeon \"Smok\" (jego miniatura jest we wspomnianym elbląskim muzeum). Niestety galeonu nigdy nie uzbrojono, a po latach gnicia w porcie rozebrano go na opał.\n\n\n\nGdy Gdańsk nie uznał zwierzchności króla Stefana Batorego, ten postanowił osłabić pozycję niepokornego miasta, każąc przekopać Mierzeję Wiślaną. Ponieważ Gdańsk się ugiął i uznał zwierzchność polskiego króla, pomysłu tego nie zrealizowano, choć królewski sekretarz Piotr Kłoczewski był już nawet na wizji lokalnej i wskazał, że należy przekop robić w Skowronkach. Kolejnym królem, który wrócił do pomysłu przekopu w poł. XVII w. był Jan Kazimierz. Na jego zlecenie holenderscy inżynierowie w okolicach tych samych Skowronek nakreślili plany budowy \"Grodu Jana Kazimierza\" - pozostał on niezrealizowany. To samo stało się z planami przekopu Jana III Sobieskiego.\n\n\n\nTrudności w dotarciu do portu w Elblągu nie zniechęciły królowej angielskiej Elżbiety I Wielkiej. W 1579 roku królowa ta zdecydowała o utworzeniu w Elblągu Kompani Wschodniej, która sprzedawała cenione wówczas sukno. Każdy statek z angielskim towarem, nie bacząc na sarkania żeglarzy, musiał zawijać do Elbląga, z czego miasto czerpało wielkie zyski. Okres prosperity z tym związany zakończył się w 1626 roku, kiedy Elbląg zajęli Szwedzi. Handel suknem przejął wówczas Gdańsk.\n\n\n\nElblążanie na przestrzeni wieków doceniali pozytywną rolę posiadania prężnego portu w mieście, wielu z nich pracowało w założonej w połowie XIX w. stoczni Ferdinanda Schichaua. Schichau najpierw otworzył warsztat budowy maszyn parowych dla przemysłu, pras hydraulicznych i sprzętu rolniczego. Wkrótce poszerzył biznes o działalność stoczniową - zrealizował silnik i wyposażenia dla pierwszej mechanicznej pogłębiarki (bez własnego napędu) wyprodukowanej w Niemczech, używanej przez następne 45 lat na rzece Elbląg i Zalewie Wiślanym. W jego firmie powstała też maszyna parowa do napędu pierwszego parowca „James Watt” zbudowanego całkowicie w Prusach, wykonał też wyposażenie dla budowanej w Gdańsku korwety pruskiej marynarki wojennej „Danzig”. Na zamówienie elbląskich przedsiębiorców Schichau zbudował też pierwszy niemiecki parowiec o konstrukcji żelaznej z napędem śrubowym – „Borussię”.\n\n\n\nW stoczni Schichaua produkowano głównie niewielkie statki pasażerskie i handlowe (przeważnie o napędzie łopatkowym) głównie na potrzeby armatorów z Prus Wschodnich i na eksport do Rosji (w tym na będące pod zaborem ziemie polskie).\n\n\n\nPrzed pierwszą wojną światową Schichau zaczął produkować na potrzeby marynarek wojennych (głównie Niemiec, ale i np. Chin) torpedowce i niszczyciele. I tu ponownie dała o sobie znać trudność z dopływaniem do Elbląga - kolejne zakłady Schichau zbudował już w Piławie (stocznię remontową) i Gdańsku.\n\n\n\nNa początku XX w. elbląska prasa podnosiła, że warto uprościć połączenie z morzem, a w 1928 roku pojawiały się pomysły osuszenia części Zalewu Wiślanego po to, by z jednej strony zbudować kanał na pełne morze, a z drugiej zyskać dobre ziemie pod uprawę.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":153036,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nWśród wykopalisk na uwagę zasługują zwłaszcza Weklice, gdzie odkryto pochodzące z pierwszych wieków naszej ery cmentarzysko Gotów, w Janowie nad jeziorem Druzno (które było kiedyś morską zatoką) odkryto pozostałości założonej przez wikingów osady Truso, w której od VIII do X w. handlowano m.in. bursztynem. Artefakty z obu tych wykopalisk są dziś w elbląskim Muzeum Archeologiczno-Historycznym.\n\n\n\nTakże starożytni kronikarze spisali relacje z wypraw w te okolice - m.in. Wulfstan, który w IX w. gościł w Truso. Według historyków z relacji tej możemy wnioskować, że wpłynął on do jeziora Druzno przez jeden z dwóch przesmyków na Mierzei Wiślanej, prawdopodobnie w okolicy dzisiejszej Stegny, następnie przez Zalew Wiślany dopłynął do Nogatu, a z tej rzeki wpłynął na rzekę Elbląg i dotarł do Truso. Krzyżackie kroniki potwierdzają, że w XIII w. przejście przez Mierzeję Wiślaną znajdowało się w okolicy dzisiejszych Skowronek.\n\n\n\nPierwszą mapę Mierzei Wiślanej wykreślił pod koniec XVIII w. pruski baron Friedrich Schroetter - widać na niej dwa przejścia w Mierzei - w okolicach Krynicy Morskiej i Skowronek.\n\n\n\nDla Krzyżaków Elbląg był bardzo ważnym miastem - znajdowała się w nim siedziba mistrzów krajowych, zanim nie przenieśli siedziby zakonu do Malborka. Potem rezydował tu jeden z głównych urzędników - wielki szpitalnik. Wykorzystując rzekę Elbląg Krzyżacy spławiali nią drewno i zboże, a z handlu tego czerpali ogromne zyski. Samo miasto było członkiem Hanzy - związku miast portowych, które utrzymywały ze sobą kontaktu handlowe. Już w średniowieczu natura znacznie utrudniała wypłynięcie na morze - ujście rzeki Elbląg było zamulane przez wpadający do niej Nogat. Z tego powodu pod koniec XV wieku Krzyżacy zbudowali kanał, zwany dziś Kanałem Jagiellońskim, który pozwolił skierować Nogat wprost do Zalewu Wiślanego.\n\n\n\nPowstanie i dynamiczny rozwój lepiej położonego Gdańska osłabiało pozycję Elbląga i jego portu. Czasami władcy wykorzystywali słabszą pozycję Elbląga do rozgrywek politycznych, np. król Kazimierz Jagiellończyk 24 sierpnia 1457 roku nadał Elblągowi urząd zezwalający miastu na kontrolowanie połowów na części Zalewu. Tyle tylko, że trzy miesiące wcześniej pozwolił Gdańskowi na kontrolę połowów na całym Zalewie. Król Zygmunt August na krótko przed swoją śmiercią zdecydował o budowie w Elblągu królewskiej floty - powstał nawet galeon \"Smok\" (jego miniatura jest we wspomnianym elbląskim muzeum). Niestety galeonu nigdy nie uzbrojono, a po latach gnicia w porcie rozebrano go na opał.\n\n\n\nGdy Gdańsk nie uznał zwierzchności króla Stefana Batorego, ten postanowił osłabić pozycję niepokornego miasta, każąc przekopać Mierzeję Wiślaną. Ponieważ Gdańsk się ugiął i uznał zwierzchność polskiego króla, pomysłu tego nie zrealizowano, choć królewski sekretarz Piotr Kłoczewski był już nawet na wizji lokalnej i wskazał, że należy przekop robić w Skowronkach. Kolejnym królem, który wrócił do pomysłu przekopu w poł. XVII w. był Jan Kazimierz. Na jego zlecenie holenderscy inżynierowie w okolicach tych samych Skowronek nakreślili plany budowy \"Grodu Jana Kazimierza\" - pozostał on niezrealizowany. To samo stało się z planami przekopu Jana III Sobieskiego.\n\n\n\nTrudności w dotarciu do portu w Elblągu nie zniechęciły królowej angielskiej Elżbiety I Wielkiej. W 1579 roku królowa ta zdecydowała o utworzeniu w Elblągu Kompani Wschodniej, która sprzedawała cenione wówczas sukno. Każdy statek z angielskim towarem, nie bacząc na sarkania żeglarzy, musiał zawijać do Elbląga, z czego miasto czerpało wielkie zyski. Okres prosperity z tym związany zakończył się w 1626 roku, kiedy Elbląg zajęli Szwedzi. Handel suknem przejął wówczas Gdańsk.\n\n\n\nElblążanie na przestrzeni wieków doceniali pozytywną rolę posiadania prężnego portu w mieście, wielu z nich pracowało w założonej w połowie XIX w. stoczni Ferdinanda Schichaua. Schichau najpierw otworzył warsztat budowy maszyn parowych dla przemysłu, pras hydraulicznych i sprzętu rolniczego. Wkrótce poszerzył biznes o działalność stoczniową - zrealizował silnik i wyposażenia dla pierwszej mechanicznej pogłębiarki (bez własnego napędu) wyprodukowanej w Niemczech, używanej przez następne 45 lat na rzece Elbląg i Zalewie Wiślanym. W jego firmie powstała też maszyna parowa do napędu pierwszego parowca „James Watt” zbudowanego całkowicie w Prusach, wykonał też wyposażenie dla budowanej w Gdańsku korwety pruskiej marynarki wojennej „Danzig”. Na zamówienie elbląskich przedsiębiorców Schichau zbudował też pierwszy niemiecki parowiec o konstrukcji żelaznej z napędem śrubowym – „Borussię”.\n\n\n\nW stoczni Schichaua produkowano głównie niewielkie statki pasażerskie i handlowe (przeważnie o napędzie łopatkowym) głównie na potrzeby armatorów z Prus Wschodnich i na eksport do Rosji (w tym na będące pod zaborem ziemie polskie).\n\n\n\nPrzed pierwszą wojną światową Schichau zaczął produkować na potrzeby marynarek wojennych (głównie Niemiec, ale i np. Chin) torpedowce i niszczyciele. I tu ponownie dała o sobie znać trudność z dopływaniem do Elbląga - kolejne zakłady Schichau zbudował już w Piławie (stocznię remontową) i Gdańsku.\n\n\n\nNa początku XX w. elbląska prasa podnosiła, że warto uprościć połączenie z morzem, a w 1928 roku pojawiały się pomysły osuszenia części Zalewu Wiślanego po to, by z jednej strony zbudować kanał na pełne morze, a z drugiej zyskać dobre ziemie pod uprawę.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":153036,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nMierzeja Wiślana na przestrzeni wieków nie zawsze była zwartym pasem lądu - zdarzało się, że prądy morskie wymywały w niej przejścia, z których korzystali najpierw Goci, następnie plemiona Prusów, a potem mieszkańcy założonego w XIII w. przez Krzyżaków Elbląga. O tym, że drogą morską przybywali tu goście z odległych rejonów świata (Niemiec, Niderlandów, Anglii, czy Skandynawii) świadczą liczne wykopaliska archeologiczne oraz relacje kronikarskie, wreszcie mapy.\n\n\n\nWśród wykopalisk na uwagę zasługują zwłaszcza Weklice, gdzie odkryto pochodzące z pierwszych wieków naszej ery cmentarzysko Gotów, w Janowie nad jeziorem Druzno (które było kiedyś morską zatoką) odkryto pozostałości założonej przez wikingów osady Truso, w której od VIII do X w. handlowano m.in. bursztynem. Artefakty z obu tych wykopalisk są dziś w elbląskim Muzeum Archeologiczno-Historycznym.\n\n\n\nTakże starożytni kronikarze spisali relacje z wypraw w te okolice - m.in. Wulfstan, który w IX w. gościł w Truso. Według historyków z relacji tej możemy wnioskować, że wpłynął on do jeziora Druzno przez jeden z dwóch przesmyków na Mierzei Wiślanej, prawdopodobnie w okolicy dzisiejszej Stegny, następnie przez Zalew Wiślany dopłynął do Nogatu, a z tej rzeki wpłynął na rzekę Elbląg i dotarł do Truso. Krzyżackie kroniki potwierdzają, że w XIII w. przejście przez Mierzeję Wiślaną znajdowało się w okolicy dzisiejszych Skowronek.\n\n\n\nPierwszą mapę Mierzei Wiślanej wykreślił pod koniec XVIII w. pruski baron Friedrich Schroetter - widać na niej dwa przejścia w Mierzei - w okolicach Krynicy Morskiej i Skowronek.\n\n\n\nDla Krzyżaków Elbląg był bardzo ważnym miastem - znajdowała się w nim siedziba mistrzów krajowych, zanim nie przenieśli siedziby zakonu do Malborka. Potem rezydował tu jeden z głównych urzędników - wielki szpitalnik. Wykorzystując rzekę Elbląg Krzyżacy spławiali nią drewno i zboże, a z handlu tego czerpali ogromne zyski. Samo miasto było członkiem Hanzy - związku miast portowych, które utrzymywały ze sobą kontaktu handlowe. Już w średniowieczu natura znacznie utrudniała wypłynięcie na morze - ujście rzeki Elbląg było zamulane przez wpadający do niej Nogat. Z tego powodu pod koniec XV wieku Krzyżacy zbudowali kanał, zwany dziś Kanałem Jagiellońskim, który pozwolił skierować Nogat wprost do Zalewu Wiślanego.\n\n\n\nPowstanie i dynamiczny rozwój lepiej położonego Gdańska osłabiało pozycję Elbląga i jego portu. Czasami władcy wykorzystywali słabszą pozycję Elbląga do rozgrywek politycznych, np. król Kazimierz Jagiellończyk 24 sierpnia 1457 roku nadał Elblągowi urząd zezwalający miastu na kontrolowanie połowów na części Zalewu. Tyle tylko, że trzy miesiące wcześniej pozwolił Gdańskowi na kontrolę połowów na całym Zalewie. Król Zygmunt August na krótko przed swoją śmiercią zdecydował o budowie w Elblągu królewskiej floty - powstał nawet galeon \"Smok\" (jego miniatura jest we wspomnianym elbląskim muzeum). Niestety galeonu nigdy nie uzbrojono, a po latach gnicia w porcie rozebrano go na opał.\n\n\n\nGdy Gdańsk nie uznał zwierzchności króla Stefana Batorego, ten postanowił osłabić pozycję niepokornego miasta, każąc przekopać Mierzeję Wiślaną. Ponieważ Gdańsk się ugiął i uznał zwierzchność polskiego króla, pomysłu tego nie zrealizowano, choć królewski sekretarz Piotr Kłoczewski był już nawet na wizji lokalnej i wskazał, że należy przekop robić w Skowronkach. Kolejnym królem, który wrócił do pomysłu przekopu w poł. XVII w. był Jan Kazimierz. Na jego zlecenie holenderscy inżynierowie w okolicach tych samych Skowronek nakreślili plany budowy \"Grodu Jana Kazimierza\" - pozostał on niezrealizowany. To samo stało się z planami przekopu Jana III Sobieskiego.\n\n\n\nTrudności w dotarciu do portu w Elblągu nie zniechęciły królowej angielskiej Elżbiety I Wielkiej. W 1579 roku królowa ta zdecydowała o utworzeniu w Elblągu Kompani Wschodniej, która sprzedawała cenione wówczas sukno. Każdy statek z angielskim towarem, nie bacząc na sarkania żeglarzy, musiał zawijać do Elbląga, z czego miasto czerpało wielkie zyski. Okres prosperity z tym związany zakończył się w 1626 roku, kiedy Elbląg zajęli Szwedzi. Handel suknem przejął wówczas Gdańsk.\n\n\n\nElblążanie na przestrzeni wieków doceniali pozytywną rolę posiadania prężnego portu w mieście, wielu z nich pracowało w założonej w połowie XIX w. stoczni Ferdinanda Schichaua. Schichau najpierw otworzył warsztat budowy maszyn parowych dla przemysłu, pras hydraulicznych i sprzętu rolniczego. Wkrótce poszerzył biznes o działalność stoczniową - zrealizował silnik i wyposażenia dla pierwszej mechanicznej pogłębiarki (bez własnego napędu) wyprodukowanej w Niemczech, używanej przez następne 45 lat na rzece Elbląg i Zalewie Wiślanym. W jego firmie powstała też maszyna parowa do napędu pierwszego parowca „James Watt” zbudowanego całkowicie w Prusach, wykonał też wyposażenie dla budowanej w Gdańsku korwety pruskiej marynarki wojennej „Danzig”. Na zamówienie elbląskich przedsiębiorców Schichau zbudował też pierwszy niemiecki parowiec o konstrukcji żelaznej z napędem śrubowym – „Borussię”.\n\n\n\nW stoczni Schichaua produkowano głównie niewielkie statki pasażerskie i handlowe (przeważnie o napędzie łopatkowym) głównie na potrzeby armatorów z Prus Wschodnich i na eksport do Rosji (w tym na będące pod zaborem ziemie polskie).\n\n\n\nPrzed pierwszą wojną światową Schichau zaczął produkować na potrzeby marynarek wojennych (głównie Niemiec, ale i np. Chin) torpedowce i niszczyciele. I tu ponownie dała o sobie znać trudność z dopływaniem do Elbląga - kolejne zakłady Schichau zbudował już w Piławie (stocznię remontową) i Gdańsku.\n\n\n\nNa początku XX w. elbląska prasa podnosiła, że warto uprościć połączenie z morzem, a w 1928 roku pojawiały się pomysły osuszenia części Zalewu Wiślanego po to, by z jednej strony zbudować kanał na pełne morze, a z drugiej zyskać dobre ziemie pod uprawę.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":153036,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nElbląg od wieków wykorzystywał to, że leżał blisko morza - od XIII wieku był miastem należącym do Hanzy, w XVI w. królowa angielska utworzyła tu Kompanię Wschodnią, która sprzedawała sukno. Niestety, płytkość przeprawy do elbląskiego portu od zawsze rodziła problemy.\n\n\n\nMierzeja Wiślana na przestrzeni wieków nie zawsze była zwartym pasem lądu - zdarzało się, że prądy morskie wymywały w niej przejścia, z których korzystali najpierw Goci, następnie plemiona Prusów, a potem mieszkańcy założonego w XIII w. przez Krzyżaków Elbląga. O tym, że drogą morską przybywali tu goście z odległych rejonów świata (Niemiec, Niderlandów, Anglii, czy Skandynawii) świadczą liczne wykopaliska archeologiczne oraz relacje kronikarskie, wreszcie mapy.\n\n\n\nWśród wykopalisk na uwagę zasługują zwłaszcza Weklice, gdzie odkryto pochodzące z pierwszych wieków naszej ery cmentarzysko Gotów, w Janowie nad jeziorem Druzno (które było kiedyś morską zatoką) odkryto pozostałości założonej przez wikingów osady Truso, w której od VIII do X w. handlowano m.in. bursztynem. Artefakty z obu tych wykopalisk są dziś w elbląskim Muzeum Archeologiczno-Historycznym.\n\n\n\nTakże starożytni kronikarze spisali relacje z wypraw w te okolice - m.in. Wulfstan, który w IX w. gościł w Truso. Według historyków z relacji tej możemy wnioskować, że wpłynął on do jeziora Druzno przez jeden z dwóch przesmyków na Mierzei Wiślanej, prawdopodobnie w okolicy dzisiejszej Stegny, następnie przez Zalew Wiślany dopłynął do Nogatu, a z tej rzeki wpłynął na rzekę Elbląg i dotarł do Truso. Krzyżackie kroniki potwierdzają, że w XIII w. przejście przez Mierzeję Wiślaną znajdowało się w okolicy dzisiejszych Skowronek.\n\n\n\nPierwszą mapę Mierzei Wiślanej wykreślił pod koniec XVIII w. pruski baron Friedrich Schroetter - widać na niej dwa przejścia w Mierzei - w okolicach Krynicy Morskiej i Skowronek.\n\n\n\nDla Krzyżaków Elbląg był bardzo ważnym miastem - znajdowała się w nim siedziba mistrzów krajowych, zanim nie przenieśli siedziby zakonu do Malborka. Potem rezydował tu jeden z głównych urzędników - wielki szpitalnik. Wykorzystując rzekę Elbląg Krzyżacy spławiali nią drewno i zboże, a z handlu tego czerpali ogromne zyski. Samo miasto było członkiem Hanzy - związku miast portowych, które utrzymywały ze sobą kontaktu handlowe. Już w średniowieczu natura znacznie utrudniała wypłynięcie na morze - ujście rzeki Elbląg było zamulane przez wpadający do niej Nogat. Z tego powodu pod koniec XV wieku Krzyżacy zbudowali kanał, zwany dziś Kanałem Jagiellońskim, który pozwolił skierować Nogat wprost do Zalewu Wiślanego.\n\n\n\nPowstanie i dynamiczny rozwój lepiej położonego Gdańska osłabiało pozycję Elbląga i jego portu. Czasami władcy wykorzystywali słabszą pozycję Elbląga do rozgrywek politycznych, np. król Kazimierz Jagiellończyk 24 sierpnia 1457 roku nadał Elblągowi urząd zezwalający miastu na kontrolowanie połowów na części Zalewu. Tyle tylko, że trzy miesiące wcześniej pozwolił Gdańskowi na kontrolę połowów na całym Zalewie. Król Zygmunt August na krótko przed swoją śmiercią zdecydował o budowie w Elblągu królewskiej floty - powstał nawet galeon \"Smok\" (jego miniatura jest we wspomnianym elbląskim muzeum). Niestety galeonu nigdy nie uzbrojono, a po latach gnicia w porcie rozebrano go na opał.\n\n\n\nGdy Gdańsk nie uznał zwierzchności króla Stefana Batorego, ten postanowił osłabić pozycję niepokornego miasta, każąc przekopać Mierzeję Wiślaną. Ponieważ Gdańsk się ugiął i uznał zwierzchność polskiego króla, pomysłu tego nie zrealizowano, choć królewski sekretarz Piotr Kłoczewski był już nawet na wizji lokalnej i wskazał, że należy przekop robić w Skowronkach. Kolejnym królem, który wrócił do pomysłu przekopu w poł. XVII w. był Jan Kazimierz. Na jego zlecenie holenderscy inżynierowie w okolicach tych samych Skowronek nakreślili plany budowy \"Grodu Jana Kazimierza\" - pozostał on niezrealizowany. To samo stało się z planami przekopu Jana III Sobieskiego.\n\n\n\nTrudności w dotarciu do portu w Elblągu nie zniechęciły królowej angielskiej Elżbiety I Wielkiej. W 1579 roku królowa ta zdecydowała o utworzeniu w Elblągu Kompani Wschodniej, która sprzedawała cenione wówczas sukno. Każdy statek z angielskim towarem, nie bacząc na sarkania żeglarzy, musiał zawijać do Elbląga, z czego miasto czerpało wielkie zyski. Okres prosperity z tym związany zakończył się w 1626 roku, kiedy Elbląg zajęli Szwedzi. Handel suknem przejął wówczas Gdańsk.\n\n\n\nElblążanie na przestrzeni wieków doceniali pozytywną rolę posiadania prężnego portu w mieście, wielu z nich pracowało w założonej w połowie XIX w. stoczni Ferdinanda Schichaua. Schichau najpierw otworzył warsztat budowy maszyn parowych dla przemysłu, pras hydraulicznych i sprzętu rolniczego. Wkrótce poszerzył biznes o działalność stoczniową - zrealizował silnik i wyposażenia dla pierwszej mechanicznej pogłębiarki (bez własnego napędu) wyprodukowanej w Niemczech, używanej przez następne 45 lat na rzece Elbląg i Zalewie Wiślanym. W jego firmie powstała też maszyna parowa do napędu pierwszego parowca „James Watt” zbudowanego całkowicie w Prusach, wykonał też wyposażenie dla budowanej w Gdańsku korwety pruskiej marynarki wojennej „Danzig”. Na zamówienie elbląskich przedsiębiorców Schichau zbudował też pierwszy niemiecki parowiec o konstrukcji żelaznej z napędem śrubowym – „Borussię”.\n\n\n\nW stoczni Schichaua produkowano głównie niewielkie statki pasażerskie i handlowe (przeważnie o napędzie łopatkowym) głównie na potrzeby armatorów z Prus Wschodnich i na eksport do Rosji (w tym na będące pod zaborem ziemie polskie).\n\n\n\nPrzed pierwszą wojną światową Schichau zaczął produkować na potrzeby marynarek wojennych (głównie Niemiec, ale i np. Chin) torpedowce i niszczyciele. I tu ponownie dała o sobie znać trudność z dopływaniem do Elbląga - kolejne zakłady Schichau zbudował już w Piławie (stocznię remontową) i Gdańsku.\n\n\n\nNa początku XX w. elbląska prasa podnosiła, że warto uprościć połączenie z morzem, a w 1928 roku pojawiały się pomysły osuszenia części Zalewu Wiślanego po to, by z jednej strony zbudować kanał na pełne morze, a z drugiej zyskać dobre ziemie pod uprawę.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":1,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":153036,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
Od wieków Elbląg wykorzystywał swoje dogodne położenie nad morzem. Już od XIII wieku należał do Hanzy, a w XVI wieku królowa angielska utworzyła tu Kompanię Wschodnią, która handlowała sukno. Odkrycia archeologiczne oraz relacje kronikarskie świadczą o tym, że do miasta przypływali goście z wielu różnych miejsc Europy. Niestety, płytkość przejścia do elbląskiego portu zawsze powodowała problemy. Przez wieki Mierzeja Wiślana nie była stałą formą lądu – prądy morskie wyrzuciły tutaj Goci, plemiona Prusów oraz późniejszych mieszkańców Elbląga. Trudności ze zdobyciem dostępu do portu w Elblągu nie zniechęciły jednak britańskiej królowej Elżbiety I Wielkiej, która w 1579 roku utworzyła w mieście Kompanię Wschodnią sprzedającą sukno. Krzyżacy często korzystali z rzeki Elbląg do przewozu drewna i zboża, a samo miasto już w średniowieczu należało do związku miast portowych – Hanzy. Pomimo trudności w dostępie do portu miało to ogromne znaczenie dla rozwoju miasta.
Mieszkańców stolicy Warmii czeka wyjątkowo mroźny początek lutego z temperaturami znacznie poniżej zera. Sprawdź kiedy nastąpi kulminacja mrozów oraz kiedy spodziewać się opadów śniegu i gołoledzi na drogach.
Zakup działki budowlanej to jedna z najważniejszych decyzji inwestycyjnych w życiu. Atrakcyjna cena czy ładna okolica nie zawsze idą w parze z możliwością bezproblemowej budowy domu.