fbpx
10 C
Olsztyn
środa, 20 października, 2021
reklama

Rektor z zarzutami. Miał zmuszać innych do haniebnego czynu

reklama

Były komendant rektor Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie insp. Marek F. usłyszał zarzut nadużycia uprawnień dotyczący powiększenia własnego dorobku naukowego przez nieuprawnione wykorzystanie dorobku podległych sobie pracowników. Za ten czyn grozi do 10 lat pozbawienia wolności.

W październiku i listopadzie 2019 roku kontrolę w Wyższej Szkole Policji (WSPol) w Szczytnie na polecenie ministra Mariusza Kamińskiego przeprowadził Departament Kontroli i Nadzoru Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Stało się to po publikacji reportażu w „Superwizjerze” TVN24. Według dziennikarzy, kariera naukowa ówczesnego rektora WSPol insp. Marka F. budziła poważne wątpliwości. Jego pracownicy oskarżali go m.in. o plagiat w pracy habilitacyjnej i mobbing oraz złożyli doniesienia do prokuratury.

W wyniku kontroli przeprowadzonej w WSPol w Szczytnie nie potwierdzono wówczas, aby komendant rektor korzystał z pomocy osób w niej zatrudnionych przy pisaniu monografii habilitacyjnej lub też wykorzystywał ich dorobek naukowy. Tak wynikało z raportu MSWiA. Wkrótce potem insp. Marek F. przeszedł na emeryturę.

reklama

W czwartek TVN 24 jako pierwszy podał informację, że Prokuratura Okręgowa w Toruniu, prowadząca postępowanie w tej sprawie, w oparciu o zgromadzony materiał dowodowy przedstawiła b. komendantowi rektorowi zarzut „powiększenia własnego dorobku naukowego i nieuprawnionego wykorzystania w swoich publikacjach ustaleń, wyników i ich interpretacji dokonanych w toku prowadzonego w Wyższej Szkole Policji w Szczytnie zadania badawczego, bez wskazania ich pochodzenia oraz rzeczywistego autorstwa”.

Postawienie Markowi F. zarzutu w tej sprawie potwierdził rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Toruniu Andrzej Kukawski. B. komendant rektor jest podejrzany o przestępstwo z art. 231 par. 2 kk polegające na nadużyciu uprawnień przez funkcjonariusza publicznego w celu osiągnięcia korzyści majątkowej bądź osobistej. Za ten czyn grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.

Jak informowała PAP w styczniu 2020 roku, w wyniku przeprowadzonej kontroli przez MSWiA, na podstawie zebranego materiału, w tym wyjaśnień kilkudziesięciu pracowników uczelni, nie potwierdzono, aby komendant rektor korzystał z pomocy osób zatrudnionych w WSPol przy pisaniu monografii habilitacyjnej lub też wykorzystywał ich dorobek naukowy. Nie potwierdzono również pozostałych zarzutów przedstawionych w reportażu „Superwizjera” – podało w informacji o wynikach kontroli MSWiA.

Według ustaleń kontroli, materiał filmowy stacji TVN i zawiadomienia składane do prokuratury na komendanta rektora mogły stanowić rodzaj realizacji gróźb jednego z pracowników uczelni. We wnioskach pokontrolnych podkreślono, że w prokuraturach i w sądach toczą się sprawy dotyczące byłych pracowników uczelni, co mogło być również powodem negatywnych działań z ich strony przeciwko komendantowi rektorowi.

W listopadzie 2019 r. zakończyła się jedna ze spraw cywilnych o ochronę dóbr z pozwu WSPol przeciwko byłemu pracownikowi uczelni, w wyniku której zawarto ugodę. Pozwany, będący jedną z osób występujących w „Superwizjerze” TVN, zobowiązał się przeprosić WSPol (jako uczelnię) i jej kierownictwo za naruszenie dóbr osobistych. Pozwany stosowne przeprosiny przysłał do Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie i zamieścił je na łamach lokalnej prasy.

Według kontrolerów, odebrano wyjaśnienia od osób, które były współautorami publikacji albo potencjalnie mogły mieć wiedzę na temat działalności naukowej komendanta-rektora. Stwierdziły one, że nie były nakłaniane i nie wydawano im poleceń mających na celu dopisanie komendanta-rektora do ich publikacji. Nie potwierdzono także udziału merytorycznego innych osób w tworzeniu pytań i konstruowaniu ankiety będącej narzędziem badawczym- podało wówczas MSWiA.

Portal Debata Olsztyn powołując się na Superwizjer wyciąga fakty z przeszłości byłego rektora:

– „Superwizjer” poruszył też wcześniejszą pracę insp. F., jako szefa komendy w Siedlcach. W tym czasie 5 jego podwładnych znęcało się nad 3 zatrzymanymi. Jeden z nich popełnił później samobójstwo. Pomimo dowodów, zeznań i obdukcji lekarskich komendant F. jedynie na krótki czas zawiesił policjantów nie wyciągając poważniejszych konsekwencji. Sąd I instancji skazał całą piątkę, a teraz sprawa jest w apelacji – czytamy w Debacie.

Źródło: PAP

reklama

Najnowsze ogłoszenia

1 KOMENTARZ

1 Komentarz
Najnowsze
Najstarszy Najczęściej głosowano
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze