\nW czwartek Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 722 nowych zakażeniach koronawirusem. Cztery osoby zmarły z powodu COVID-19; z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarło sześć osób.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":124636,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nZapytany o szczepienie dzieci poniżej 12 roku życia odpowiedział, że potrzebna do tego jest zgoda Europejskiej Agencji Leków (EMA), której nie ma. - W przypadku dzieci absolutnie nie może być mowy o wcześniejszym dostępie. Dopóki nie mamy rekomendacji EMA, nie możemy szczepić – dodał prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nW czwartek Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 722 nowych zakażeniach koronawirusem. Cztery osoby zmarły z powodu COVID-19; z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarło sześć osób.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":124636,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nZdaniem specjalisty, koronawirus \"jeszcze chwilę z nami zostanie\", dlatego powinniśmy przyzwyczaić się do przestrzegania zasad dystansu społecznego. - To nie jest tak, że podamy szczepionkę i za dwa miesiące nie będzie COVID-19. Nigdzie na świecie tak nie będzie. Natomiast korzyści płynące ze szczepienia są kolosalne - wyjaśnił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZapytany o szczepienie dzieci poniżej 12 roku życia odpowiedział, że potrzebna do tego jest zgoda Europejskiej Agencji Leków (EMA), której nie ma. - W przypadku dzieci absolutnie nie może być mowy o wcześniejszym dostępie. Dopóki nie mamy rekomendacji EMA, nie możemy szczepić – dodał prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nW czwartek Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 722 nowych zakażeniach koronawirusem. Cztery osoby zmarły z powodu COVID-19; z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarło sześć osób.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":124636,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nWyjaśnił, że szczepionka nie zapewnia stuprocentowej ochrony przed zakażeniem, ale zmniejsza ryzyko ciężkich powikłań i śmierci. - Z jednej strony mamy przed oczami dramatyczne sytuacje, przypadki szybkich śmierci osób niezaszczepionych. Z drugiej mamy dane wskazujące, że szczepienie chroni przed śmiercią, ratuje życie. Tu nie ma co dyskutować – podkreślił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZdaniem specjalisty, koronawirus \"jeszcze chwilę z nami zostanie\", dlatego powinniśmy przyzwyczaić się do przestrzegania zasad dystansu społecznego. - To nie jest tak, że podamy szczepionkę i za dwa miesiące nie będzie COVID-19. Nigdzie na świecie tak nie będzie. Natomiast korzyści płynące ze szczepienia są kolosalne - wyjaśnił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZapytany o szczepienie dzieci poniżej 12 roku życia odpowiedział, że potrzebna do tego jest zgoda Europejskiej Agencji Leków (EMA), której nie ma. - W przypadku dzieci absolutnie nie może być mowy o wcześniejszym dostępie. Dopóki nie mamy rekomendacji EMA, nie możemy szczepić – dodał prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nW czwartek Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 722 nowych zakażeniach koronawirusem. Cztery osoby zmarły z powodu COVID-19; z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarło sześć osób.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":124636,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nZapytany o skuteczność szczepień specjalista powołał się na przykład Japonii, w której odsetek ofiar śmiertelnych koronawirusa spadł. - W tych krajach, gdzie jest wysoki odsetek zaszczepionych osób różnice są kolosalne. Ekstremalnym przykładem jest Japonia, gdzie śmiertelność w ciągu ostatnich 28 dni była na poziomie 0,03 proc. w stosunku do liczby zdiagnozowanych przypadków, podczas gdy wcześniej śmiertelność była zbliżona do 2 proc. - powiedział prof. Tomasiewicz. Dodał, że podobnie jest w Izraelu, gdzie po wprowadzeniu masowej akcji szczepień odsetek zgonów spadł z 2 proc. do 0,2-0,3 proc. - To pokazuje istotę szczepionki, czyli ochronę przed ciężkim covidem i przed zgonem – powiedział specjalista.\n\n\n\nWyjaśnił, że szczepionka nie zapewnia stuprocentowej ochrony przed zakażeniem, ale zmniejsza ryzyko ciężkich powikłań i śmierci. - Z jednej strony mamy przed oczami dramatyczne sytuacje, przypadki szybkich śmierci osób niezaszczepionych. Z drugiej mamy dane wskazujące, że szczepienie chroni przed śmiercią, ratuje życie. Tu nie ma co dyskutować – podkreślił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZdaniem specjalisty, koronawirus \"jeszcze chwilę z nami zostanie\", dlatego powinniśmy przyzwyczaić się do przestrzegania zasad dystansu społecznego. - To nie jest tak, że podamy szczepionkę i za dwa miesiące nie będzie COVID-19. Nigdzie na świecie tak nie będzie. Natomiast korzyści płynące ze szczepienia są kolosalne - wyjaśnił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZapytany o szczepienie dzieci poniżej 12 roku życia odpowiedział, że potrzebna do tego jest zgoda Europejskiej Agencji Leków (EMA), której nie ma. - W przypadku dzieci absolutnie nie może być mowy o wcześniejszym dostępie. Dopóki nie mamy rekomendacji EMA, nie możemy szczepić – dodał prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nW czwartek Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 722 nowych zakażeniach koronawirusem. Cztery osoby zmarły z powodu COVID-19; z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarło sześć osób.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":124636,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nProf. Tomasiewicz negatywnie ocenia szanse namówienia do szczepień osób, które nie chcą się szczepić. - My ich pewnie nie przekonamy. W ostatnich miesiącach widzieliśmy, że nawet śmierć osób z otoczenia zazwyczaj nie przekonuje do szczepienia – powiedział specjalista. Zdaniem specjalisty, powinno się większy nacisk położyć na przekonywanie osób niezdecydowanych. - Spotykamy bardzo wiele osób, które nie wykluczają szczepienia, ale mówią: najpierw poczekam, popatrzę. Tu nie ma na co czekać, dlatego że pociąg się rozpędza w tym momencie. Nigdy nie wiadomo, kto się zakazi, kto ciężko zachoruje. Tu nie ma mądrych i gwarancji, że uda się tego uniknąć - podkreślił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZapytany o skuteczność szczepień specjalista powołał się na przykład Japonii, w której odsetek ofiar śmiertelnych koronawirusa spadł. - W tych krajach, gdzie jest wysoki odsetek zaszczepionych osób różnice są kolosalne. Ekstremalnym przykładem jest Japonia, gdzie śmiertelność w ciągu ostatnich 28 dni była na poziomie 0,03 proc. w stosunku do liczby zdiagnozowanych przypadków, podczas gdy wcześniej śmiertelność była zbliżona do 2 proc. - powiedział prof. Tomasiewicz. Dodał, że podobnie jest w Izraelu, gdzie po wprowadzeniu masowej akcji szczepień odsetek zgonów spadł z 2 proc. do 0,2-0,3 proc. - To pokazuje istotę szczepionki, czyli ochronę przed ciężkim covidem i przed zgonem – powiedział specjalista.\n\n\n\nWyjaśnił, że szczepionka nie zapewnia stuprocentowej ochrony przed zakażeniem, ale zmniejsza ryzyko ciężkich powikłań i śmierci. - Z jednej strony mamy przed oczami dramatyczne sytuacje, przypadki szybkich śmierci osób niezaszczepionych. Z drugiej mamy dane wskazujące, że szczepienie chroni przed śmiercią, ratuje życie. Tu nie ma co dyskutować – podkreślił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZdaniem specjalisty, koronawirus \"jeszcze chwilę z nami zostanie\", dlatego powinniśmy przyzwyczaić się do przestrzegania zasad dystansu społecznego. - To nie jest tak, że podamy szczepionkę i za dwa miesiące nie będzie COVID-19. Nigdzie na świecie tak nie będzie. Natomiast korzyści płynące ze szczepienia są kolosalne - wyjaśnił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZapytany o szczepienie dzieci poniżej 12 roku życia odpowiedział, że potrzebna do tego jest zgoda Europejskiej Agencji Leków (EMA), której nie ma. - W przypadku dzieci absolutnie nie może być mowy o wcześniejszym dostępie. Dopóki nie mamy rekomendacji EMA, nie możemy szczepić – dodał prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nW czwartek Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 722 nowych zakażeniach koronawirusem. Cztery osoby zmarły z powodu COVID-19; z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarło sześć osób.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":124636,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\n- To nie są dane zadowalające. One oznaczają, że mamy około 50 proc. zaszczepionych - powiedział prof. Tomasiewicz. Dodał, że o sukcesie można by mówić na poziomie 70-80 proc. zaszczepionych. - Bardzo ważne są dane, które pokazują odsetek zaszczepionych w odpowiednich grup wiekowych. W grupach 60+ ten odsetek kształtuje się w granicach 60-70 proc. To za mało. To w dalszym ciągu jest 30-40 proc. potencjalnych kandydatów na ciężki przebieg COVID-19 - powiedział specjalista.\n\n\n\nProf. Tomasiewicz negatywnie ocenia szanse namówienia do szczepień osób, które nie chcą się szczepić. - My ich pewnie nie przekonamy. W ostatnich miesiącach widzieliśmy, że nawet śmierć osób z otoczenia zazwyczaj nie przekonuje do szczepienia – powiedział specjalista. Zdaniem specjalisty, powinno się większy nacisk położyć na przekonywanie osób niezdecydowanych. - Spotykamy bardzo wiele osób, które nie wykluczają szczepienia, ale mówią: najpierw poczekam, popatrzę. Tu nie ma na co czekać, dlatego że pociąg się rozpędza w tym momencie. Nigdy nie wiadomo, kto się zakazi, kto ciężko zachoruje. Tu nie ma mądrych i gwarancji, że uda się tego uniknąć - podkreślił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZapytany o skuteczność szczepień specjalista powołał się na przykład Japonii, w której odsetek ofiar śmiertelnych koronawirusa spadł. - W tych krajach, gdzie jest wysoki odsetek zaszczepionych osób różnice są kolosalne. Ekstremalnym przykładem jest Japonia, gdzie śmiertelność w ciągu ostatnich 28 dni była na poziomie 0,03 proc. w stosunku do liczby zdiagnozowanych przypadków, podczas gdy wcześniej śmiertelność była zbliżona do 2 proc. - powiedział prof. Tomasiewicz. Dodał, że podobnie jest w Izraelu, gdzie po wprowadzeniu masowej akcji szczepień odsetek zgonów spadł z 2 proc. do 0,2-0,3 proc. - To pokazuje istotę szczepionki, czyli ochronę przed ciężkim covidem i przed zgonem – powiedział specjalista.\n\n\n\nWyjaśnił, że szczepionka nie zapewnia stuprocentowej ochrony przed zakażeniem, ale zmniejsza ryzyko ciężkich powikłań i śmierci. - Z jednej strony mamy przed oczami dramatyczne sytuacje, przypadki szybkich śmierci osób niezaszczepionych. Z drugiej mamy dane wskazujące, że szczepienie chroni przed śmiercią, ratuje życie. Tu nie ma co dyskutować – podkreślił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZdaniem specjalisty, koronawirus \"jeszcze chwilę z nami zostanie\", dlatego powinniśmy przyzwyczaić się do przestrzegania zasad dystansu społecznego. - To nie jest tak, że podamy szczepionkę i za dwa miesiące nie będzie COVID-19. Nigdzie na świecie tak nie będzie. Natomiast korzyści płynące ze szczepienia są kolosalne - wyjaśnił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZapytany o szczepienie dzieci poniżej 12 roku życia odpowiedział, że potrzebna do tego jest zgoda Europejskiej Agencji Leków (EMA), której nie ma. - W przypadku dzieci absolutnie nie może być mowy o wcześniejszym dostępie. Dopóki nie mamy rekomendacji EMA, nie możemy szczepić – dodał prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nW czwartek Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 722 nowych zakażeniach koronawirusem. Cztery osoby zmarły z powodu COVID-19; z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarło sześć osób.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":124636,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nWedług danych Ministerstwa Zdrowia, w Polsce wykonano ponad 36,8 mln szczepień, a pełni zaszczepionych jest 19 167 754 mln osób.\n\n\n\n- To nie są dane zadowalające. One oznaczają, że mamy około 50 proc. zaszczepionych - powiedział prof. Tomasiewicz. Dodał, że o sukcesie można by mówić na poziomie 70-80 proc. zaszczepionych. - Bardzo ważne są dane, które pokazują odsetek zaszczepionych w odpowiednich grup wiekowych. W grupach 60+ ten odsetek kształtuje się w granicach 60-70 proc. To za mało. To w dalszym ciągu jest 30-40 proc. potencjalnych kandydatów na ciężki przebieg COVID-19 - powiedział specjalista.\n\n\n\nProf. Tomasiewicz negatywnie ocenia szanse namówienia do szczepień osób, które nie chcą się szczepić. - My ich pewnie nie przekonamy. W ostatnich miesiącach widzieliśmy, że nawet śmierć osób z otoczenia zazwyczaj nie przekonuje do szczepienia – powiedział specjalista. Zdaniem specjalisty, powinno się większy nacisk położyć na przekonywanie osób niezdecydowanych. - Spotykamy bardzo wiele osób, które nie wykluczają szczepienia, ale mówią: najpierw poczekam, popatrzę. Tu nie ma na co czekać, dlatego że pociąg się rozpędza w tym momencie. Nigdy nie wiadomo, kto się zakazi, kto ciężko zachoruje. Tu nie ma mądrych i gwarancji, że uda się tego uniknąć - podkreślił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZapytany o skuteczność szczepień specjalista powołał się na przykład Japonii, w której odsetek ofiar śmiertelnych koronawirusa spadł. - W tych krajach, gdzie jest wysoki odsetek zaszczepionych osób różnice są kolosalne. Ekstremalnym przykładem jest Japonia, gdzie śmiertelność w ciągu ostatnich 28 dni była na poziomie 0,03 proc. w stosunku do liczby zdiagnozowanych przypadków, podczas gdy wcześniej śmiertelność była zbliżona do 2 proc. - powiedział prof. Tomasiewicz. Dodał, że podobnie jest w Izraelu, gdzie po wprowadzeniu masowej akcji szczepień odsetek zgonów spadł z 2 proc. do 0,2-0,3 proc. - To pokazuje istotę szczepionki, czyli ochronę przed ciężkim covidem i przed zgonem – powiedział specjalista.\n\n\n\nWyjaśnił, że szczepionka nie zapewnia stuprocentowej ochrony przed zakażeniem, ale zmniejsza ryzyko ciężkich powikłań i śmierci. - Z jednej strony mamy przed oczami dramatyczne sytuacje, przypadki szybkich śmierci osób niezaszczepionych. Z drugiej mamy dane wskazujące, że szczepienie chroni przed śmiercią, ratuje życie. Tu nie ma co dyskutować – podkreślił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZdaniem specjalisty, koronawirus \"jeszcze chwilę z nami zostanie\", dlatego powinniśmy przyzwyczaić się do przestrzegania zasad dystansu społecznego. - To nie jest tak, że podamy szczepionkę i za dwa miesiące nie będzie COVID-19. Nigdzie na świecie tak nie będzie. Natomiast korzyści płynące ze szczepienia są kolosalne - wyjaśnił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZapytany o szczepienie dzieci poniżej 12 roku życia odpowiedział, że potrzebna do tego jest zgoda Europejskiej Agencji Leków (EMA), której nie ma. - W przypadku dzieci absolutnie nie może być mowy o wcześniejszym dostępie. Dopóki nie mamy rekomendacji EMA, nie możemy szczepić – dodał prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nW czwartek Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 722 nowych zakażeniach koronawirusem. Cztery osoby zmarły z powodu COVID-19; z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarło sześć osób.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":124636,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\n- Praktycznie wszystkie osoby, które mamy w tej chwili w klice, poza trzema, są to osoby niezaszczepione. Niezaszczepione są praktycznie wszystkie osoby w ciężkim stanie, które wymagają tlenoterapii wysokoprzepływowej albo podłączenia do respiratora - powiedział specjalista.\n\n\n\nWedług danych Ministerstwa Zdrowia, w Polsce wykonano ponad 36,8 mln szczepień, a pełni zaszczepionych jest 19 167 754 mln osób.\n\n\n\n- To nie są dane zadowalające. One oznaczają, że mamy około 50 proc. zaszczepionych - powiedział prof. Tomasiewicz. Dodał, że o sukcesie można by mówić na poziomie 70-80 proc. zaszczepionych. - Bardzo ważne są dane, które pokazują odsetek zaszczepionych w odpowiednich grup wiekowych. W grupach 60+ ten odsetek kształtuje się w granicach 60-70 proc. To za mało. To w dalszym ciągu jest 30-40 proc. potencjalnych kandydatów na ciężki przebieg COVID-19 - powiedział specjalista.\n\n\n\nProf. Tomasiewicz negatywnie ocenia szanse namówienia do szczepień osób, które nie chcą się szczepić. - My ich pewnie nie przekonamy. W ostatnich miesiącach widzieliśmy, że nawet śmierć osób z otoczenia zazwyczaj nie przekonuje do szczepienia – powiedział specjalista. Zdaniem specjalisty, powinno się większy nacisk położyć na przekonywanie osób niezdecydowanych. - Spotykamy bardzo wiele osób, które nie wykluczają szczepienia, ale mówią: najpierw poczekam, popatrzę. Tu nie ma na co czekać, dlatego że pociąg się rozpędza w tym momencie. Nigdy nie wiadomo, kto się zakazi, kto ciężko zachoruje. Tu nie ma mądrych i gwarancji, że uda się tego uniknąć - podkreślił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZapytany o skuteczność szczepień specjalista powołał się na przykład Japonii, w której odsetek ofiar śmiertelnych koronawirusa spadł. - W tych krajach, gdzie jest wysoki odsetek zaszczepionych osób różnice są kolosalne. Ekstremalnym przykładem jest Japonia, gdzie śmiertelność w ciągu ostatnich 28 dni była na poziomie 0,03 proc. w stosunku do liczby zdiagnozowanych przypadków, podczas gdy wcześniej śmiertelność była zbliżona do 2 proc. - powiedział prof. Tomasiewicz. Dodał, że podobnie jest w Izraelu, gdzie po wprowadzeniu masowej akcji szczepień odsetek zgonów spadł z 2 proc. do 0,2-0,3 proc. - To pokazuje istotę szczepionki, czyli ochronę przed ciężkim covidem i przed zgonem – powiedział specjalista.\n\n\n\nWyjaśnił, że szczepionka nie zapewnia stuprocentowej ochrony przed zakażeniem, ale zmniejsza ryzyko ciężkich powikłań i śmierci. - Z jednej strony mamy przed oczami dramatyczne sytuacje, przypadki szybkich śmierci osób niezaszczepionych. Z drugiej mamy dane wskazujące, że szczepienie chroni przed śmiercią, ratuje życie. Tu nie ma co dyskutować – podkreślił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZdaniem specjalisty, koronawirus \"jeszcze chwilę z nami zostanie\", dlatego powinniśmy przyzwyczaić się do przestrzegania zasad dystansu społecznego. - To nie jest tak, że podamy szczepionkę i za dwa miesiące nie będzie COVID-19. Nigdzie na świecie tak nie będzie. Natomiast korzyści płynące ze szczepienia są kolosalne - wyjaśnił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZapytany o szczepienie dzieci poniżej 12 roku życia odpowiedział, że potrzebna do tego jest zgoda Europejskiej Agencji Leków (EMA), której nie ma. - W przypadku dzieci absolutnie nie może być mowy o wcześniejszym dostępie. Dopóki nie mamy rekomendacji EMA, nie możemy szczepić – dodał prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nW czwartek Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 722 nowych zakażeniach koronawirusem. Cztery osoby zmarły z powodu COVID-19; z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarło sześć osób.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":124636,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nW kierowanej przez prof. Krzysztofa Tomasiewicza Klinice Chorób Zakaźnych SPSK1 w Lublinie przebywało w czwartek 28 pacjentów zakażonych wirusem SARS-CoV-2, a osiem łóżek było wolnych. Na intensywnej terapii zajęte było wszystkie dziewięć łóżek. Jak poinformował prof. Tomasiewicz, zaledwie 2-5 proc. jego pacjentów zajmujących łóżka przeznaczone dla chorych na COVID-19 to osoby zaszczepione.\n\n\n\n- Praktycznie wszystkie osoby, które mamy w tej chwili w klice, poza trzema, są to osoby niezaszczepione. Niezaszczepione są praktycznie wszystkie osoby w ciężkim stanie, które wymagają tlenoterapii wysokoprzepływowej albo podłączenia do respiratora - powiedział specjalista.\n\n\n\nWedług danych Ministerstwa Zdrowia, w Polsce wykonano ponad 36,8 mln szczepień, a pełni zaszczepionych jest 19 167 754 mln osób.\n\n\n\n- To nie są dane zadowalające. One oznaczają, że mamy około 50 proc. zaszczepionych - powiedział prof. Tomasiewicz. Dodał, że o sukcesie można by mówić na poziomie 70-80 proc. zaszczepionych. - Bardzo ważne są dane, które pokazują odsetek zaszczepionych w odpowiednich grup wiekowych. W grupach 60+ ten odsetek kształtuje się w granicach 60-70 proc. To za mało. To w dalszym ciągu jest 30-40 proc. potencjalnych kandydatów na ciężki przebieg COVID-19 - powiedział specjalista.\n\n\n\nProf. Tomasiewicz negatywnie ocenia szanse namówienia do szczepień osób, które nie chcą się szczepić. - My ich pewnie nie przekonamy. W ostatnich miesiącach widzieliśmy, że nawet śmierć osób z otoczenia zazwyczaj nie przekonuje do szczepienia – powiedział specjalista. Zdaniem specjalisty, powinno się większy nacisk położyć na przekonywanie osób niezdecydowanych. - Spotykamy bardzo wiele osób, które nie wykluczają szczepienia, ale mówią: najpierw poczekam, popatrzę. Tu nie ma na co czekać, dlatego że pociąg się rozpędza w tym momencie. Nigdy nie wiadomo, kto się zakazi, kto ciężko zachoruje. Tu nie ma mądrych i gwarancji, że uda się tego uniknąć - podkreślił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZapytany o skuteczność szczepień specjalista powołał się na przykład Japonii, w której odsetek ofiar śmiertelnych koronawirusa spadł. - W tych krajach, gdzie jest wysoki odsetek zaszczepionych osób różnice są kolosalne. Ekstremalnym przykładem jest Japonia, gdzie śmiertelność w ciągu ostatnich 28 dni była na poziomie 0,03 proc. w stosunku do liczby zdiagnozowanych przypadków, podczas gdy wcześniej śmiertelność była zbliżona do 2 proc. - powiedział prof. Tomasiewicz. Dodał, że podobnie jest w Izraelu, gdzie po wprowadzeniu masowej akcji szczepień odsetek zgonów spadł z 2 proc. do 0,2-0,3 proc. - To pokazuje istotę szczepionki, czyli ochronę przed ciężkim covidem i przed zgonem – powiedział specjalista.\n\n\n\nWyjaśnił, że szczepionka nie zapewnia stuprocentowej ochrony przed zakażeniem, ale zmniejsza ryzyko ciężkich powikłań i śmierci. - Z jednej strony mamy przed oczami dramatyczne sytuacje, przypadki szybkich śmierci osób niezaszczepionych. Z drugiej mamy dane wskazujące, że szczepienie chroni przed śmiercią, ratuje życie. Tu nie ma co dyskutować – podkreślił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZdaniem specjalisty, koronawirus \"jeszcze chwilę z nami zostanie\", dlatego powinniśmy przyzwyczaić się do przestrzegania zasad dystansu społecznego. - To nie jest tak, że podamy szczepionkę i za dwa miesiące nie będzie COVID-19. Nigdzie na świecie tak nie będzie. Natomiast korzyści płynące ze szczepienia są kolosalne - wyjaśnił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZapytany o szczepienie dzieci poniżej 12 roku życia odpowiedział, że potrzebna do tego jest zgoda Europejskiej Agencji Leków (EMA), której nie ma. - W przypadku dzieci absolutnie nie może być mowy o wcześniejszym dostępie. Dopóki nie mamy rekomendacji EMA, nie możemy szczepić – dodał prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nW czwartek Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 722 nowych zakażeniach koronawirusem. Cztery osoby zmarły z powodu COVID-19; z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarło sześć osób.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":124636,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nZdaniem prof. Tomasiewicza, dzieje się tak dlatego, ponieważ chorzy do ostatniej chwili leczą się sami w domu. - Każdy do końca uważa, że to nie COVID-19, a widoczne objawy to tylko przeziębienie. Dopiero jak jest bardzo źle pacjent wzywa karetkę i przyjeżdża do szpitala – powiedział specjalista. Powiedział, że półtora roku od rozpoczęcia pandemii wiele osób bardziej obawia się o samopoczucie innych, niż o własne zdrowie. - Wiele osób myśli w kategoriach: nie będę robił badań, bo jak wyjdzie COVID-19 to wszyscy wokół będą w kwarantannie. Dla nas to argument niepoważny, ale musimy brać pod uwagę, że część pacjentów myśli takimi kategoriami – wyjaśnił specjalista.\n\n\n\nW kierowanej przez prof. Krzysztofa Tomasiewicza Klinice Chorób Zakaźnych SPSK1 w Lublinie przebywało w czwartek 28 pacjentów zakażonych wirusem SARS-CoV-2, a osiem łóżek było wolnych. Na intensywnej terapii zajęte było wszystkie dziewięć łóżek. Jak poinformował prof. Tomasiewicz, zaledwie 2-5 proc. jego pacjentów zajmujących łóżka przeznaczone dla chorych na COVID-19 to osoby zaszczepione.\n\n\n\n- Praktycznie wszystkie osoby, które mamy w tej chwili w klice, poza trzema, są to osoby niezaszczepione. Niezaszczepione są praktycznie wszystkie osoby w ciężkim stanie, które wymagają tlenoterapii wysokoprzepływowej albo podłączenia do respiratora - powiedział specjalista.\n\n\n\nWedług danych Ministerstwa Zdrowia, w Polsce wykonano ponad 36,8 mln szczepień, a pełni zaszczepionych jest 19 167 754 mln osób.\n\n\n\n- To nie są dane zadowalające. One oznaczają, że mamy około 50 proc. zaszczepionych - powiedział prof. Tomasiewicz. Dodał, że o sukcesie można by mówić na poziomie 70-80 proc. zaszczepionych. - Bardzo ważne są dane, które pokazują odsetek zaszczepionych w odpowiednich grup wiekowych. W grupach 60+ ten odsetek kształtuje się w granicach 60-70 proc. To za mało. To w dalszym ciągu jest 30-40 proc. potencjalnych kandydatów na ciężki przebieg COVID-19 - powiedział specjalista.\n\n\n\nProf. Tomasiewicz negatywnie ocenia szanse namówienia do szczepień osób, które nie chcą się szczepić. - My ich pewnie nie przekonamy. W ostatnich miesiącach widzieliśmy, że nawet śmierć osób z otoczenia zazwyczaj nie przekonuje do szczepienia – powiedział specjalista. Zdaniem specjalisty, powinno się większy nacisk położyć na przekonywanie osób niezdecydowanych. - Spotykamy bardzo wiele osób, które nie wykluczają szczepienia, ale mówią: najpierw poczekam, popatrzę. Tu nie ma na co czekać, dlatego że pociąg się rozpędza w tym momencie. Nigdy nie wiadomo, kto się zakazi, kto ciężko zachoruje. Tu nie ma mądrych i gwarancji, że uda się tego uniknąć - podkreślił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZapytany o skuteczność szczepień specjalista powołał się na przykład Japonii, w której odsetek ofiar śmiertelnych koronawirusa spadł. - W tych krajach, gdzie jest wysoki odsetek zaszczepionych osób różnice są kolosalne. Ekstremalnym przykładem jest Japonia, gdzie śmiertelność w ciągu ostatnich 28 dni była na poziomie 0,03 proc. w stosunku do liczby zdiagnozowanych przypadków, podczas gdy wcześniej śmiertelność była zbliżona do 2 proc. - powiedział prof. Tomasiewicz. Dodał, że podobnie jest w Izraelu, gdzie po wprowadzeniu masowej akcji szczepień odsetek zgonów spadł z 2 proc. do 0,2-0,3 proc. - To pokazuje istotę szczepionki, czyli ochronę przed ciężkim covidem i przed zgonem – powiedział specjalista.\n\n\n\nWyjaśnił, że szczepionka nie zapewnia stuprocentowej ochrony przed zakażeniem, ale zmniejsza ryzyko ciężkich powikłań i śmierci. - Z jednej strony mamy przed oczami dramatyczne sytuacje, przypadki szybkich śmierci osób niezaszczepionych. Z drugiej mamy dane wskazujące, że szczepienie chroni przed śmiercią, ratuje życie. Tu nie ma co dyskutować – podkreślił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZdaniem specjalisty, koronawirus \"jeszcze chwilę z nami zostanie\", dlatego powinniśmy przyzwyczaić się do przestrzegania zasad dystansu społecznego. - To nie jest tak, że podamy szczepionkę i za dwa miesiące nie będzie COVID-19. Nigdzie na świecie tak nie będzie. Natomiast korzyści płynące ze szczepienia są kolosalne - wyjaśnił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZapytany o szczepienie dzieci poniżej 12 roku życia odpowiedział, że potrzebna do tego jest zgoda Europejskiej Agencji Leków (EMA), której nie ma. - W przypadku dzieci absolutnie nie może być mowy o wcześniejszym dostępie. Dopóki nie mamy rekomendacji EMA, nie możemy szczepić – dodał prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nW czwartek Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 722 nowych zakażeniach koronawirusem. Cztery osoby zmarły z powodu COVID-19; z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarło sześć osób.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":124636,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\n- Ostatnie półtora tygodnia to jest jakaś nawałnica pacjentów i to w naprawdę ciężkim stanie. Mam wrażenie, że zatoczyliśmy duże koło i wróciliśmy do sytuacji, kiedy pacjenci trafiają do szpitala na późnym etapie i wymagają intensywnej terapii – powiedział specjalista.\n\n\n\nZdaniem prof. Tomasiewicza, dzieje się tak dlatego, ponieważ chorzy do ostatniej chwili leczą się sami w domu. - Każdy do końca uważa, że to nie COVID-19, a widoczne objawy to tylko przeziębienie. Dopiero jak jest bardzo źle pacjent wzywa karetkę i przyjeżdża do szpitala – powiedział specjalista. Powiedział, że półtora roku od rozpoczęcia pandemii wiele osób bardziej obawia się o samopoczucie innych, niż o własne zdrowie. - Wiele osób myśli w kategoriach: nie będę robił badań, bo jak wyjdzie COVID-19 to wszyscy wokół będą w kwarantannie. Dla nas to argument niepoważny, ale musimy brać pod uwagę, że część pacjentów myśli takimi kategoriami – wyjaśnił specjalista.\n\n\n\nW kierowanej przez prof. Krzysztofa Tomasiewicza Klinice Chorób Zakaźnych SPSK1 w Lublinie przebywało w czwartek 28 pacjentów zakażonych wirusem SARS-CoV-2, a osiem łóżek było wolnych. Na intensywnej terapii zajęte było wszystkie dziewięć łóżek. Jak poinformował prof. Tomasiewicz, zaledwie 2-5 proc. jego pacjentów zajmujących łóżka przeznaczone dla chorych na COVID-19 to osoby zaszczepione.\n\n\n\n- Praktycznie wszystkie osoby, które mamy w tej chwili w klice, poza trzema, są to osoby niezaszczepione. Niezaszczepione są praktycznie wszystkie osoby w ciężkim stanie, które wymagają tlenoterapii wysokoprzepływowej albo podłączenia do respiratora - powiedział specjalista.\n\n\n\nWedług danych Ministerstwa Zdrowia, w Polsce wykonano ponad 36,8 mln szczepień, a pełni zaszczepionych jest 19 167 754 mln osób.\n\n\n\n- To nie są dane zadowalające. One oznaczają, że mamy około 50 proc. zaszczepionych - powiedział prof. Tomasiewicz. Dodał, że o sukcesie można by mówić na poziomie 70-80 proc. zaszczepionych. - Bardzo ważne są dane, które pokazują odsetek zaszczepionych w odpowiednich grup wiekowych. W grupach 60+ ten odsetek kształtuje się w granicach 60-70 proc. To za mało. To w dalszym ciągu jest 30-40 proc. potencjalnych kandydatów na ciężki przebieg COVID-19 - powiedział specjalista.\n\n\n\nProf. Tomasiewicz negatywnie ocenia szanse namówienia do szczepień osób, które nie chcą się szczepić. - My ich pewnie nie przekonamy. W ostatnich miesiącach widzieliśmy, że nawet śmierć osób z otoczenia zazwyczaj nie przekonuje do szczepienia – powiedział specjalista. Zdaniem specjalisty, powinno się większy nacisk położyć na przekonywanie osób niezdecydowanych. - Spotykamy bardzo wiele osób, które nie wykluczają szczepienia, ale mówią: najpierw poczekam, popatrzę. Tu nie ma na co czekać, dlatego że pociąg się rozpędza w tym momencie. Nigdy nie wiadomo, kto się zakazi, kto ciężko zachoruje. Tu nie ma mądrych i gwarancji, że uda się tego uniknąć - podkreślił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZapytany o skuteczność szczepień specjalista powołał się na przykład Japonii, w której odsetek ofiar śmiertelnych koronawirusa spadł. - W tych krajach, gdzie jest wysoki odsetek zaszczepionych osób różnice są kolosalne. Ekstremalnym przykładem jest Japonia, gdzie śmiertelność w ciągu ostatnich 28 dni była na poziomie 0,03 proc. w stosunku do liczby zdiagnozowanych przypadków, podczas gdy wcześniej śmiertelność była zbliżona do 2 proc. - powiedział prof. Tomasiewicz. Dodał, że podobnie jest w Izraelu, gdzie po wprowadzeniu masowej akcji szczepień odsetek zgonów spadł z 2 proc. do 0,2-0,3 proc. - To pokazuje istotę szczepionki, czyli ochronę przed ciężkim covidem i przed zgonem – powiedział specjalista.\n\n\n\nWyjaśnił, że szczepionka nie zapewnia stuprocentowej ochrony przed zakażeniem, ale zmniejsza ryzyko ciężkich powikłań i śmierci. - Z jednej strony mamy przed oczami dramatyczne sytuacje, przypadki szybkich śmierci osób niezaszczepionych. Z drugiej mamy dane wskazujące, że szczepienie chroni przed śmiercią, ratuje życie. Tu nie ma co dyskutować – podkreślił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZdaniem specjalisty, koronawirus \"jeszcze chwilę z nami zostanie\", dlatego powinniśmy przyzwyczaić się do przestrzegania zasad dystansu społecznego. - To nie jest tak, że podamy szczepionkę i za dwa miesiące nie będzie COVID-19. Nigdzie na świecie tak nie będzie. Natomiast korzyści płynące ze szczepienia są kolosalne - wyjaśnił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZapytany o szczepienie dzieci poniżej 12 roku życia odpowiedział, że potrzebna do tego jest zgoda Europejskiej Agencji Leków (EMA), której nie ma. - W przypadku dzieci absolutnie nie może być mowy o wcześniejszym dostępie. Dopóki nie mamy rekomendacji EMA, nie możemy szczepić – dodał prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nW czwartek Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 722 nowych zakażeniach koronawirusem. Cztery osoby zmarły z powodu COVID-19; z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarło sześć osób.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":124636,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nSpecjalista odniósł się do aktualnych statystyk podanych przez Ministerstwo Zdrowia. Wynika z nich, że w Polsce przybywa nowych i potwierdzonych przypadków zakażenia koronawirusem.\n\n\n\n- Ostatnie półtora tygodnia to jest jakaś nawałnica pacjentów i to w naprawdę ciężkim stanie. Mam wrażenie, że zatoczyliśmy duże koło i wróciliśmy do sytuacji, kiedy pacjenci trafiają do szpitala na późnym etapie i wymagają intensywnej terapii – powiedział specjalista.\n\n\n\nZdaniem prof. Tomasiewicza, dzieje się tak dlatego, ponieważ chorzy do ostatniej chwili leczą się sami w domu. - Każdy do końca uważa, że to nie COVID-19, a widoczne objawy to tylko przeziębienie. Dopiero jak jest bardzo źle pacjent wzywa karetkę i przyjeżdża do szpitala – powiedział specjalista. Powiedział, że półtora roku od rozpoczęcia pandemii wiele osób bardziej obawia się o samopoczucie innych, niż o własne zdrowie. - Wiele osób myśli w kategoriach: nie będę robił badań, bo jak wyjdzie COVID-19 to wszyscy wokół będą w kwarantannie. Dla nas to argument niepoważny, ale musimy brać pod uwagę, że część pacjentów myśli takimi kategoriami – wyjaśnił specjalista.\n\n\n\nW kierowanej przez prof. Krzysztofa Tomasiewicza Klinice Chorób Zakaźnych SPSK1 w Lublinie przebywało w czwartek 28 pacjentów zakażonych wirusem SARS-CoV-2, a osiem łóżek było wolnych. Na intensywnej terapii zajęte było wszystkie dziewięć łóżek. Jak poinformował prof. Tomasiewicz, zaledwie 2-5 proc. jego pacjentów zajmujących łóżka przeznaczone dla chorych na COVID-19 to osoby zaszczepione.\n\n\n\n- Praktycznie wszystkie osoby, które mamy w tej chwili w klice, poza trzema, są to osoby niezaszczepione. Niezaszczepione są praktycznie wszystkie osoby w ciężkim stanie, które wymagają tlenoterapii wysokoprzepływowej albo podłączenia do respiratora - powiedział specjalista.\n\n\n\nWedług danych Ministerstwa Zdrowia, w Polsce wykonano ponad 36,8 mln szczepień, a pełni zaszczepionych jest 19 167 754 mln osób.\n\n\n\n- To nie są dane zadowalające. One oznaczają, że mamy około 50 proc. zaszczepionych - powiedział prof. Tomasiewicz. Dodał, że o sukcesie można by mówić na poziomie 70-80 proc. zaszczepionych. - Bardzo ważne są dane, które pokazują odsetek zaszczepionych w odpowiednich grup wiekowych. W grupach 60+ ten odsetek kształtuje się w granicach 60-70 proc. To za mało. To w dalszym ciągu jest 30-40 proc. potencjalnych kandydatów na ciężki przebieg COVID-19 - powiedział specjalista.\n\n\n\nProf. Tomasiewicz negatywnie ocenia szanse namówienia do szczepień osób, które nie chcą się szczepić. - My ich pewnie nie przekonamy. W ostatnich miesiącach widzieliśmy, że nawet śmierć osób z otoczenia zazwyczaj nie przekonuje do szczepienia – powiedział specjalista. Zdaniem specjalisty, powinno się większy nacisk położyć na przekonywanie osób niezdecydowanych. - Spotykamy bardzo wiele osób, które nie wykluczają szczepienia, ale mówią: najpierw poczekam, popatrzę. Tu nie ma na co czekać, dlatego że pociąg się rozpędza w tym momencie. Nigdy nie wiadomo, kto się zakazi, kto ciężko zachoruje. Tu nie ma mądrych i gwarancji, że uda się tego uniknąć - podkreślił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZapytany o skuteczność szczepień specjalista powołał się na przykład Japonii, w której odsetek ofiar śmiertelnych koronawirusa spadł. - W tych krajach, gdzie jest wysoki odsetek zaszczepionych osób różnice są kolosalne. Ekstremalnym przykładem jest Japonia, gdzie śmiertelność w ciągu ostatnich 28 dni była na poziomie 0,03 proc. w stosunku do liczby zdiagnozowanych przypadków, podczas gdy wcześniej śmiertelność była zbliżona do 2 proc. - powiedział prof. Tomasiewicz. Dodał, że podobnie jest w Izraelu, gdzie po wprowadzeniu masowej akcji szczepień odsetek zgonów spadł z 2 proc. do 0,2-0,3 proc. - To pokazuje istotę szczepionki, czyli ochronę przed ciężkim covidem i przed zgonem – powiedział specjalista.\n\n\n\nWyjaśnił, że szczepionka nie zapewnia stuprocentowej ochrony przed zakażeniem, ale zmniejsza ryzyko ciężkich powikłań i śmierci. - Z jednej strony mamy przed oczami dramatyczne sytuacje, przypadki szybkich śmierci osób niezaszczepionych. Z drugiej mamy dane wskazujące, że szczepienie chroni przed śmiercią, ratuje życie. Tu nie ma co dyskutować – podkreślił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZdaniem specjalisty, koronawirus \"jeszcze chwilę z nami zostanie\", dlatego powinniśmy przyzwyczaić się do przestrzegania zasad dystansu społecznego. - To nie jest tak, że podamy szczepionkę i za dwa miesiące nie będzie COVID-19. Nigdzie na świecie tak nie będzie. Natomiast korzyści płynące ze szczepienia są kolosalne - wyjaśnił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZapytany o szczepienie dzieci poniżej 12 roku życia odpowiedział, że potrzebna do tego jest zgoda Europejskiej Agencji Leków (EMA), której nie ma. - W przypadku dzieci absolutnie nie może być mowy o wcześniejszym dostępie. Dopóki nie mamy rekomendacji EMA, nie możemy szczepić – dodał prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nW czwartek Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 722 nowych zakażeniach koronawirusem. Cztery osoby zmarły z powodu COVID-19; z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarło sześć osób.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":124636,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\n- Patrząc jak przybywa zachorowań i wszystko się rozpędza to obawiam się, że kilka tysięcy zachorowań dziennie w ciągu najbliższego miesiąca jest prawie pewne, a kilkanaście tysięcy zachorowań w szczycie to nie są wartości nierealne. Czwarta fala, która w tej chwili się zaczyna, na pewno potrwa przynajmniej dwa miesiące - powiedział kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych w SPSK 1 w Lublinie prof. Krzysztof Tomasiewicz.\n\n\n\nSpecjalista odniósł się do aktualnych statystyk podanych przez Ministerstwo Zdrowia. Wynika z nich, że w Polsce przybywa nowych i potwierdzonych przypadków zakażenia koronawirusem.\n\n\n\n- Ostatnie półtora tygodnia to jest jakaś nawałnica pacjentów i to w naprawdę ciężkim stanie. Mam wrażenie, że zatoczyliśmy duże koło i wróciliśmy do sytuacji, kiedy pacjenci trafiają do szpitala na późnym etapie i wymagają intensywnej terapii – powiedział specjalista.\n\n\n\nZdaniem prof. Tomasiewicza, dzieje się tak dlatego, ponieważ chorzy do ostatniej chwili leczą się sami w domu. - Każdy do końca uważa, że to nie COVID-19, a widoczne objawy to tylko przeziębienie. Dopiero jak jest bardzo źle pacjent wzywa karetkę i przyjeżdża do szpitala – powiedział specjalista. Powiedział, że półtora roku od rozpoczęcia pandemii wiele osób bardziej obawia się o samopoczucie innych, niż o własne zdrowie. - Wiele osób myśli w kategoriach: nie będę robił badań, bo jak wyjdzie COVID-19 to wszyscy wokół będą w kwarantannie. Dla nas to argument niepoważny, ale musimy brać pod uwagę, że część pacjentów myśli takimi kategoriami – wyjaśnił specjalista.\n\n\n\nW kierowanej przez prof. Krzysztofa Tomasiewicza Klinice Chorób Zakaźnych SPSK1 w Lublinie przebywało w czwartek 28 pacjentów zakażonych wirusem SARS-CoV-2, a osiem łóżek było wolnych. Na intensywnej terapii zajęte było wszystkie dziewięć łóżek. Jak poinformował prof. Tomasiewicz, zaledwie 2-5 proc. jego pacjentów zajmujących łóżka przeznaczone dla chorych na COVID-19 to osoby zaszczepione.\n\n\n\n- Praktycznie wszystkie osoby, które mamy w tej chwili w klice, poza trzema, są to osoby niezaszczepione. Niezaszczepione są praktycznie wszystkie osoby w ciężkim stanie, które wymagają tlenoterapii wysokoprzepływowej albo podłączenia do respiratora - powiedział specjalista.\n\n\n\nWedług danych Ministerstwa Zdrowia, w Polsce wykonano ponad 36,8 mln szczepień, a pełni zaszczepionych jest 19 167 754 mln osób.\n\n\n\n- To nie są dane zadowalające. One oznaczają, że mamy około 50 proc. zaszczepionych - powiedział prof. Tomasiewicz. Dodał, że o sukcesie można by mówić na poziomie 70-80 proc. zaszczepionych. - Bardzo ważne są dane, które pokazują odsetek zaszczepionych w odpowiednich grup wiekowych. W grupach 60+ ten odsetek kształtuje się w granicach 60-70 proc. To za mało. To w dalszym ciągu jest 30-40 proc. potencjalnych kandydatów na ciężki przebieg COVID-19 - powiedział specjalista.\n\n\n\nProf. Tomasiewicz negatywnie ocenia szanse namówienia do szczepień osób, które nie chcą się szczepić. - My ich pewnie nie przekonamy. W ostatnich miesiącach widzieliśmy, że nawet śmierć osób z otoczenia zazwyczaj nie przekonuje do szczepienia – powiedział specjalista. Zdaniem specjalisty, powinno się większy nacisk położyć na przekonywanie osób niezdecydowanych. - Spotykamy bardzo wiele osób, które nie wykluczają szczepienia, ale mówią: najpierw poczekam, popatrzę. Tu nie ma na co czekać, dlatego że pociąg się rozpędza w tym momencie. Nigdy nie wiadomo, kto się zakazi, kto ciężko zachoruje. Tu nie ma mądrych i gwarancji, że uda się tego uniknąć - podkreślił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZapytany o skuteczność szczepień specjalista powołał się na przykład Japonii, w której odsetek ofiar śmiertelnych koronawirusa spadł. - W tych krajach, gdzie jest wysoki odsetek zaszczepionych osób różnice są kolosalne. Ekstremalnym przykładem jest Japonia, gdzie śmiertelność w ciągu ostatnich 28 dni była na poziomie 0,03 proc. w stosunku do liczby zdiagnozowanych przypadków, podczas gdy wcześniej śmiertelność była zbliżona do 2 proc. - powiedział prof. Tomasiewicz. Dodał, że podobnie jest w Izraelu, gdzie po wprowadzeniu masowej akcji szczepień odsetek zgonów spadł z 2 proc. do 0,2-0,3 proc. - To pokazuje istotę szczepionki, czyli ochronę przed ciężkim covidem i przed zgonem – powiedział specjalista.\n\n\n\nWyjaśnił, że szczepionka nie zapewnia stuprocentowej ochrony przed zakażeniem, ale zmniejsza ryzyko ciężkich powikłań i śmierci. - Z jednej strony mamy przed oczami dramatyczne sytuacje, przypadki szybkich śmierci osób niezaszczepionych. Z drugiej mamy dane wskazujące, że szczepienie chroni przed śmiercią, ratuje życie. Tu nie ma co dyskutować – podkreślił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZdaniem specjalisty, koronawirus \"jeszcze chwilę z nami zostanie\", dlatego powinniśmy przyzwyczaić się do przestrzegania zasad dystansu społecznego. - To nie jest tak, że podamy szczepionkę i za dwa miesiące nie będzie COVID-19. Nigdzie na świecie tak nie będzie. Natomiast korzyści płynące ze szczepienia są kolosalne - wyjaśnił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZapytany o szczepienie dzieci poniżej 12 roku życia odpowiedział, że potrzebna do tego jest zgoda Europejskiej Agencji Leków (EMA), której nie ma. - W przypadku dzieci absolutnie nie może być mowy o wcześniejszym dostępie. Dopóki nie mamy rekomendacji EMA, nie możemy szczepić – dodał prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nW czwartek Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 722 nowych zakażeniach koronawirusem. Cztery osoby zmarły z powodu COVID-19; z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarło sześć osób.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":124636,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nTo początek czwartej fali, która potrwa przynajmniej dwa miesiące; kilka tysięcy zachorowań dziennie i nawet kilkanaście tysięcy zachorowań w szczycie, to nie są wartości nierealne - powiedział kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych SPSK 1 w Lublinie prof. Krzysztof Tomasiewicz.\n\n\n\n- Patrząc jak przybywa zachorowań i wszystko się rozpędza to obawiam się, że kilka tysięcy zachorowań dziennie w ciągu najbliższego miesiąca jest prawie pewne, a kilkanaście tysięcy zachorowań w szczycie to nie są wartości nierealne. Czwarta fala, która w tej chwili się zaczyna, na pewno potrwa przynajmniej dwa miesiące - powiedział kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych w SPSK 1 w Lublinie prof. Krzysztof Tomasiewicz.\n\n\n\nSpecjalista odniósł się do aktualnych statystyk podanych przez Ministerstwo Zdrowia. Wynika z nich, że w Polsce przybywa nowych i potwierdzonych przypadków zakażenia koronawirusem.\n\n\n\n- Ostatnie półtora tygodnia to jest jakaś nawałnica pacjentów i to w naprawdę ciężkim stanie. Mam wrażenie, że zatoczyliśmy duże koło i wróciliśmy do sytuacji, kiedy pacjenci trafiają do szpitala na późnym etapie i wymagają intensywnej terapii – powiedział specjalista.\n\n\n\nZdaniem prof. Tomasiewicza, dzieje się tak dlatego, ponieważ chorzy do ostatniej chwili leczą się sami w domu. - Każdy do końca uważa, że to nie COVID-19, a widoczne objawy to tylko przeziębienie. Dopiero jak jest bardzo źle pacjent wzywa karetkę i przyjeżdża do szpitala – powiedział specjalista. Powiedział, że półtora roku od rozpoczęcia pandemii wiele osób bardziej obawia się o samopoczucie innych, niż o własne zdrowie. - Wiele osób myśli w kategoriach: nie będę robił badań, bo jak wyjdzie COVID-19 to wszyscy wokół będą w kwarantannie. Dla nas to argument niepoważny, ale musimy brać pod uwagę, że część pacjentów myśli takimi kategoriami – wyjaśnił specjalista.\n\n\n\nW kierowanej przez prof. Krzysztofa Tomasiewicza Klinice Chorób Zakaźnych SPSK1 w Lublinie przebywało w czwartek 28 pacjentów zakażonych wirusem SARS-CoV-2, a osiem łóżek było wolnych. Na intensywnej terapii zajęte było wszystkie dziewięć łóżek. Jak poinformował prof. Tomasiewicz, zaledwie 2-5 proc. jego pacjentów zajmujących łóżka przeznaczone dla chorych na COVID-19 to osoby zaszczepione.\n\n\n\n- Praktycznie wszystkie osoby, które mamy w tej chwili w klice, poza trzema, są to osoby niezaszczepione. Niezaszczepione są praktycznie wszystkie osoby w ciężkim stanie, które wymagają tlenoterapii wysokoprzepływowej albo podłączenia do respiratora - powiedział specjalista.\n\n\n\nWedług danych Ministerstwa Zdrowia, w Polsce wykonano ponad 36,8 mln szczepień, a pełni zaszczepionych jest 19 167 754 mln osób.\n\n\n\n- To nie są dane zadowalające. One oznaczają, że mamy około 50 proc. zaszczepionych - powiedział prof. Tomasiewicz. Dodał, że o sukcesie można by mówić na poziomie 70-80 proc. zaszczepionych. - Bardzo ważne są dane, które pokazują odsetek zaszczepionych w odpowiednich grup wiekowych. W grupach 60+ ten odsetek kształtuje się w granicach 60-70 proc. To za mało. To w dalszym ciągu jest 30-40 proc. potencjalnych kandydatów na ciężki przebieg COVID-19 - powiedział specjalista.\n\n\n\nProf. Tomasiewicz negatywnie ocenia szanse namówienia do szczepień osób, które nie chcą się szczepić. - My ich pewnie nie przekonamy. W ostatnich miesiącach widzieliśmy, że nawet śmierć osób z otoczenia zazwyczaj nie przekonuje do szczepienia – powiedział specjalista. Zdaniem specjalisty, powinno się większy nacisk położyć na przekonywanie osób niezdecydowanych. - Spotykamy bardzo wiele osób, które nie wykluczają szczepienia, ale mówią: najpierw poczekam, popatrzę. Tu nie ma na co czekać, dlatego że pociąg się rozpędza w tym momencie. Nigdy nie wiadomo, kto się zakazi, kto ciężko zachoruje. Tu nie ma mądrych i gwarancji, że uda się tego uniknąć - podkreślił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZapytany o skuteczność szczepień specjalista powołał się na przykład Japonii, w której odsetek ofiar śmiertelnych koronawirusa spadł. - W tych krajach, gdzie jest wysoki odsetek zaszczepionych osób różnice są kolosalne. Ekstremalnym przykładem jest Japonia, gdzie śmiertelność w ciągu ostatnich 28 dni była na poziomie 0,03 proc. w stosunku do liczby zdiagnozowanych przypadków, podczas gdy wcześniej śmiertelność była zbliżona do 2 proc. - powiedział prof. Tomasiewicz. Dodał, że podobnie jest w Izraelu, gdzie po wprowadzeniu masowej akcji szczepień odsetek zgonów spadł z 2 proc. do 0,2-0,3 proc. - To pokazuje istotę szczepionki, czyli ochronę przed ciężkim covidem i przed zgonem – powiedział specjalista.\n\n\n\nWyjaśnił, że szczepionka nie zapewnia stuprocentowej ochrony przed zakażeniem, ale zmniejsza ryzyko ciężkich powikłań i śmierci. - Z jednej strony mamy przed oczami dramatyczne sytuacje, przypadki szybkich śmierci osób niezaszczepionych. Z drugiej mamy dane wskazujące, że szczepienie chroni przed śmiercią, ratuje życie. Tu nie ma co dyskutować – podkreślił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZdaniem specjalisty, koronawirus \"jeszcze chwilę z nami zostanie\", dlatego powinniśmy przyzwyczaić się do przestrzegania zasad dystansu społecznego. - To nie jest tak, że podamy szczepionkę i za dwa miesiące nie będzie COVID-19. Nigdzie na świecie tak nie będzie. Natomiast korzyści płynące ze szczepienia są kolosalne - wyjaśnił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZapytany o szczepienie dzieci poniżej 12 roku życia odpowiedział, że potrzebna do tego jest zgoda Europejskiej Agencji Leków (EMA), której nie ma. - W przypadku dzieci absolutnie nie może być mowy o wcześniejszym dostępie. Dopóki nie mamy rekomendacji EMA, nie możemy szczepić – dodał prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nW czwartek Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 722 nowych zakażeniach koronawirusem. Cztery osoby zmarły z powodu COVID-19; z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarło sześć osób.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":124636,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nŹródło: PAP\n","original_ttl":"Maleje liczba respiratorów. Prof. Tomasiewicz: „kilkanaście tysięcy zachorowań dziennie”","original_cnt":"\nTo początek czwartej fali, która potrwa przynajmniej dwa miesiące; kilka tysięcy zachorowań dziennie i nawet kilkanaście tysięcy zachorowań w szczycie, to nie są wartości nierealne - powiedział kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych SPSK 1 w Lublinie prof. Krzysztof Tomasiewicz.\n\n\n\n- Patrząc jak przybywa zachorowań i wszystko się rozpędza to obawiam się, że kilka tysięcy zachorowań dziennie w ciągu najbliższego miesiąca jest prawie pewne, a kilkanaście tysięcy zachorowań w szczycie to nie są wartości nierealne. Czwarta fala, która w tej chwili się zaczyna, na pewno potrwa przynajmniej dwa miesiące - powiedział kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych w SPSK 1 w Lublinie prof. Krzysztof Tomasiewicz.\n\n\n\nSpecjalista odniósł się do aktualnych statystyk podanych przez Ministerstwo Zdrowia. Wynika z nich, że w Polsce przybywa nowych i potwierdzonych przypadków zakażenia koronawirusem.\n\n\n\n- Ostatnie półtora tygodnia to jest jakaś nawałnica pacjentów i to w naprawdę ciężkim stanie. Mam wrażenie, że zatoczyliśmy duże koło i wróciliśmy do sytuacji, kiedy pacjenci trafiają do szpitala na późnym etapie i wymagają intensywnej terapii – powiedział specjalista.\n\n\n\nZdaniem prof. Tomasiewicza, dzieje się tak dlatego, ponieważ chorzy do ostatniej chwili leczą się sami w domu. - Każdy do końca uważa, że to nie COVID-19, a widoczne objawy to tylko przeziębienie. Dopiero jak jest bardzo źle pacjent wzywa karetkę i przyjeżdża do szpitala – powiedział specjalista. Powiedział, że półtora roku od rozpoczęcia pandemii wiele osób bardziej obawia się o samopoczucie innych, niż o własne zdrowie. - Wiele osób myśli w kategoriach: nie będę robił badań, bo jak wyjdzie COVID-19 to wszyscy wokół będą w kwarantannie. Dla nas to argument niepoważny, ale musimy brać pod uwagę, że część pacjentów myśli takimi kategoriami – wyjaśnił specjalista.\n\n\n\nW kierowanej przez prof. Krzysztofa Tomasiewicza Klinice Chorób Zakaźnych SPSK1 w Lublinie przebywało w czwartek 28 pacjentów zakażonych wirusem SARS-CoV-2, a osiem łóżek było wolnych. Na intensywnej terapii zajęte było wszystkie dziewięć łóżek. Jak poinformował prof. Tomasiewicz, zaledwie 2-5 proc. jego pacjentów zajmujących łóżka przeznaczone dla chorych na COVID-19 to osoby zaszczepione.\n\n\n\n- Praktycznie wszystkie osoby, które mamy w tej chwili w klice, poza trzema, są to osoby niezaszczepione. Niezaszczepione są praktycznie wszystkie osoby w ciężkim stanie, które wymagają tlenoterapii wysokoprzepływowej albo podłączenia do respiratora - powiedział specjalista.\n\n\n\nWedług danych Ministerstwa Zdrowia, w Polsce wykonano ponad 36,8 mln szczepień, a pełni zaszczepionych jest 19 167 754 mln osób.\n\n\n\n- To nie są dane zadowalające. One oznaczają, że mamy około 50 proc. zaszczepionych - powiedział prof. Tomasiewicz. Dodał, że o sukcesie można by mówić na poziomie 70-80 proc. zaszczepionych. - Bardzo ważne są dane, które pokazują odsetek zaszczepionych w odpowiednich grup wiekowych. W grupach 60+ ten odsetek kształtuje się w granicach 60-70 proc. To za mało. To w dalszym ciągu jest 30-40 proc. potencjalnych kandydatów na ciężki przebieg COVID-19 - powiedział specjalista.\n\n\n\nProf. Tomasiewicz negatywnie ocenia szanse namówienia do szczepień osób, które nie chcą się szczepić. - My ich pewnie nie przekonamy. W ostatnich miesiącach widzieliśmy, że nawet śmierć osób z otoczenia zazwyczaj nie przekonuje do szczepienia – powiedział specjalista. Zdaniem specjalisty, powinno się większy nacisk położyć na przekonywanie osób niezdecydowanych. - Spotykamy bardzo wiele osób, które nie wykluczają szczepienia, ale mówią: najpierw poczekam, popatrzę. Tu nie ma na co czekać, dlatego że pociąg się rozpędza w tym momencie. Nigdy nie wiadomo, kto się zakazi, kto ciężko zachoruje. Tu nie ma mądrych i gwarancji, że uda się tego uniknąć - podkreślił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZapytany o skuteczność szczepień specjalista powołał się na przykład Japonii, w której odsetek ofiar śmiertelnych koronawirusa spadł. - W tych krajach, gdzie jest wysoki odsetek zaszczepionych osób różnice są kolosalne. Ekstremalnym przykładem jest Japonia, gdzie śmiertelność w ciągu ostatnich 28 dni była na poziomie 0,03 proc. w stosunku do liczby zdiagnozowanych przypadków, podczas gdy wcześniej śmiertelność była zbliżona do 2 proc. - powiedział prof. Tomasiewicz. Dodał, że podobnie jest w Izraelu, gdzie po wprowadzeniu masowej akcji szczepień odsetek zgonów spadł z 2 proc. do 0,2-0,3 proc. - To pokazuje istotę szczepionki, czyli ochronę przed ciężkim covidem i przed zgonem – powiedział specjalista.\n\n\n\nWyjaśnił, że szczepionka nie zapewnia stuprocentowej ochrony przed zakażeniem, ale zmniejsza ryzyko ciężkich powikłań i śmierci. - Z jednej strony mamy przed oczami dramatyczne sytuacje, przypadki szybkich śmierci osób niezaszczepionych. Z drugiej mamy dane wskazujące, że szczepienie chroni przed śmiercią, ratuje życie. Tu nie ma co dyskutować – podkreślił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZdaniem specjalisty, koronawirus \"jeszcze chwilę z nami zostanie\", dlatego powinniśmy przyzwyczaić się do przestrzegania zasad dystansu społecznego. - To nie jest tak, że podamy szczepionkę i za dwa miesiące nie będzie COVID-19. Nigdzie na świecie tak nie będzie. Natomiast korzyści płynące ze szczepienia są kolosalne - wyjaśnił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZapytany o szczepienie dzieci poniżej 12 roku życia odpowiedział, że potrzebna do tego jest zgoda Europejskiej Agencji Leków (EMA), której nie ma. - W przypadku dzieci absolutnie nie może być mowy o wcześniejszym dostępie. Dopóki nie mamy rekomendacji EMA, nie możemy szczepić – dodał prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nW czwartek Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 722 nowych zakażeniach koronawirusem. Cztery osoby zmarły z powodu COVID-19; z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarło sześć osób.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":124636,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nProfesor wskazał przykład Japonii, która osiągnęła drastycznie niższą śmiertelność od COVID-19 po wprowadzeniu wysokiej liczby szczepień, co pokazuje, jak ważne jest szczepienie w zapobieganiu śmierci. Wskazał również, że koronawirus pozostanie z nami przez jakiś czas, dlatego musimy nauczyć się przestrzegać zasad socjalnych dystansu i podejmować odpowiednie środki ostrożności. \n\n\n\nŹródło: PAP\n","original_ttl":"Maleje liczba respiratorów. Prof. Tomasiewicz: „kilkanaście tysięcy zachorowań dziennie”","original_cnt":"\nTo początek czwartej fali, która potrwa przynajmniej dwa miesiące; kilka tysięcy zachorowań dziennie i nawet kilkanaście tysięcy zachorowań w szczycie, to nie są wartości nierealne - powiedział kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych SPSK 1 w Lublinie prof. Krzysztof Tomasiewicz.\n\n\n\n- Patrząc jak przybywa zachorowań i wszystko się rozpędza to obawiam się, że kilka tysięcy zachorowań dziennie w ciągu najbliższego miesiąca jest prawie pewne, a kilkanaście tysięcy zachorowań w szczycie to nie są wartości nierealne. Czwarta fala, która w tej chwili się zaczyna, na pewno potrwa przynajmniej dwa miesiące - powiedział kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych w SPSK 1 w Lublinie prof. Krzysztof Tomasiewicz.\n\n\n\nSpecjalista odniósł się do aktualnych statystyk podanych przez Ministerstwo Zdrowia. Wynika z nich, że w Polsce przybywa nowych i potwierdzonych przypadków zakażenia koronawirusem.\n\n\n\n- Ostatnie półtora tygodnia to jest jakaś nawałnica pacjentów i to w naprawdę ciężkim stanie. Mam wrażenie, że zatoczyliśmy duże koło i wróciliśmy do sytuacji, kiedy pacjenci trafiają do szpitala na późnym etapie i wymagają intensywnej terapii – powiedział specjalista.\n\n\n\nZdaniem prof. Tomasiewicza, dzieje się tak dlatego, ponieważ chorzy do ostatniej chwili leczą się sami w domu. - Każdy do końca uważa, że to nie COVID-19, a widoczne objawy to tylko przeziębienie. Dopiero jak jest bardzo źle pacjent wzywa karetkę i przyjeżdża do szpitala – powiedział specjalista. Powiedział, że półtora roku od rozpoczęcia pandemii wiele osób bardziej obawia się o samopoczucie innych, niż o własne zdrowie. - Wiele osób myśli w kategoriach: nie będę robił badań, bo jak wyjdzie COVID-19 to wszyscy wokół będą w kwarantannie. Dla nas to argument niepoważny, ale musimy brać pod uwagę, że część pacjentów myśli takimi kategoriami – wyjaśnił specjalista.\n\n\n\nW kierowanej przez prof. Krzysztofa Tomasiewicza Klinice Chorób Zakaźnych SPSK1 w Lublinie przebywało w czwartek 28 pacjentów zakażonych wirusem SARS-CoV-2, a osiem łóżek było wolnych. Na intensywnej terapii zajęte było wszystkie dziewięć łóżek. Jak poinformował prof. Tomasiewicz, zaledwie 2-5 proc. jego pacjentów zajmujących łóżka przeznaczone dla chorych na COVID-19 to osoby zaszczepione.\n\n\n\n- Praktycznie wszystkie osoby, które mamy w tej chwili w klice, poza trzema, są to osoby niezaszczepione. Niezaszczepione są praktycznie wszystkie osoby w ciężkim stanie, które wymagają tlenoterapii wysokoprzepływowej albo podłączenia do respiratora - powiedział specjalista.\n\n\n\nWedług danych Ministerstwa Zdrowia, w Polsce wykonano ponad 36,8 mln szczepień, a pełni zaszczepionych jest 19 167 754 mln osób.\n\n\n\n- To nie są dane zadowalające. One oznaczają, że mamy około 50 proc. zaszczepionych - powiedział prof. Tomasiewicz. Dodał, że o sukcesie można by mówić na poziomie 70-80 proc. zaszczepionych. - Bardzo ważne są dane, które pokazują odsetek zaszczepionych w odpowiednich grup wiekowych. W grupach 60+ ten odsetek kształtuje się w granicach 60-70 proc. To za mało. To w dalszym ciągu jest 30-40 proc. potencjalnych kandydatów na ciężki przebieg COVID-19 - powiedział specjalista.\n\n\n\nProf. Tomasiewicz negatywnie ocenia szanse namówienia do szczepień osób, które nie chcą się szczepić. - My ich pewnie nie przekonamy. W ostatnich miesiącach widzieliśmy, że nawet śmierć osób z otoczenia zazwyczaj nie przekonuje do szczepienia – powiedział specjalista. Zdaniem specjalisty, powinno się większy nacisk położyć na przekonywanie osób niezdecydowanych. - Spotykamy bardzo wiele osób, które nie wykluczają szczepienia, ale mówią: najpierw poczekam, popatrzę. Tu nie ma na co czekać, dlatego że pociąg się rozpędza w tym momencie. Nigdy nie wiadomo, kto się zakazi, kto ciężko zachoruje. Tu nie ma mądrych i gwarancji, że uda się tego uniknąć - podkreślił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZapytany o skuteczność szczepień specjalista powołał się na przykład Japonii, w której odsetek ofiar śmiertelnych koronawirusa spadł. - W tych krajach, gdzie jest wysoki odsetek zaszczepionych osób różnice są kolosalne. Ekstremalnym przykładem jest Japonia, gdzie śmiertelność w ciągu ostatnich 28 dni była na poziomie 0,03 proc. w stosunku do liczby zdiagnozowanych przypadków, podczas gdy wcześniej śmiertelność była zbliżona do 2 proc. - powiedział prof. Tomasiewicz. Dodał, że podobnie jest w Izraelu, gdzie po wprowadzeniu masowej akcji szczepień odsetek zgonów spadł z 2 proc. do 0,2-0,3 proc. - To pokazuje istotę szczepionki, czyli ochronę przed ciężkim covidem i przed zgonem – powiedział specjalista.\n\n\n\nWyjaśnił, że szczepionka nie zapewnia stuprocentowej ochrony przed zakażeniem, ale zmniejsza ryzyko ciężkich powikłań i śmierci. - Z jednej strony mamy przed oczami dramatyczne sytuacje, przypadki szybkich śmierci osób niezaszczepionych. Z drugiej mamy dane wskazujące, że szczepienie chroni przed śmiercią, ratuje życie. Tu nie ma co dyskutować – podkreślił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZdaniem specjalisty, koronawirus \"jeszcze chwilę z nami zostanie\", dlatego powinniśmy przyzwyczaić się do przestrzegania zasad dystansu społecznego. - To nie jest tak, że podamy szczepionkę i za dwa miesiące nie będzie COVID-19. Nigdzie na świecie tak nie będzie. Natomiast korzyści płynące ze szczepienia są kolosalne - wyjaśnił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZapytany o szczepienie dzieci poniżej 12 roku życia odpowiedział, że potrzebna do tego jest zgoda Europejskiej Agencji Leków (EMA), której nie ma. - W przypadku dzieci absolutnie nie może być mowy o wcześniejszym dostępie. Dopóki nie mamy rekomendacji EMA, nie możemy szczepić – dodał prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nW czwartek Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 722 nowych zakażeniach koronawirusem. Cztery osoby zmarły z powodu COVID-19; z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarło sześć osób.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":124636,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nProfesor podkreślił, że w Polsce pełni zaszczepionych jest tylko około 50% ludności, co oznacza, że musimy się bardziej postarać, aby przekonać więcej osób do szczepień. Zastrzegł, że szczepionka niezapewnia całkowitej ochrony przed zakażeniem, ale zmniejsza ryzyko powikłań i śmierci. \n\n\n\nProfesor wskazał przykład Japonii, która osiągnęła drastycznie niższą śmiertelność od COVID-19 po wprowadzeniu wysokiej liczby szczepień, co pokazuje, jak ważne jest szczepienie w zapobieganiu śmierci. Wskazał również, że koronawirus pozostanie z nami przez jakiś czas, dlatego musimy nauczyć się przestrzegać zasad socjalnych dystansu i podejmować odpowiednie środki ostrożności. \n\n\n\nŹródło: PAP\n","original_ttl":"Maleje liczba respiratorów. Prof. Tomasiewicz: „kilkanaście tysięcy zachorowań dziennie”","original_cnt":"\nTo początek czwartej fali, która potrwa przynajmniej dwa miesiące; kilka tysięcy zachorowań dziennie i nawet kilkanaście tysięcy zachorowań w szczycie, to nie są wartości nierealne - powiedział kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych SPSK 1 w Lublinie prof. Krzysztof Tomasiewicz.\n\n\n\n- Patrząc jak przybywa zachorowań i wszystko się rozpędza to obawiam się, że kilka tysięcy zachorowań dziennie w ciągu najbliższego miesiąca jest prawie pewne, a kilkanaście tysięcy zachorowań w szczycie to nie są wartości nierealne. Czwarta fala, która w tej chwili się zaczyna, na pewno potrwa przynajmniej dwa miesiące - powiedział kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych w SPSK 1 w Lublinie prof. Krzysztof Tomasiewicz.\n\n\n\nSpecjalista odniósł się do aktualnych statystyk podanych przez Ministerstwo Zdrowia. Wynika z nich, że w Polsce przybywa nowych i potwierdzonych przypadków zakażenia koronawirusem.\n\n\n\n- Ostatnie półtora tygodnia to jest jakaś nawałnica pacjentów i to w naprawdę ciężkim stanie. Mam wrażenie, że zatoczyliśmy duże koło i wróciliśmy do sytuacji, kiedy pacjenci trafiają do szpitala na późnym etapie i wymagają intensywnej terapii – powiedział specjalista.\n\n\n\nZdaniem prof. Tomasiewicza, dzieje się tak dlatego, ponieważ chorzy do ostatniej chwili leczą się sami w domu. - Każdy do końca uważa, że to nie COVID-19, a widoczne objawy to tylko przeziębienie. Dopiero jak jest bardzo źle pacjent wzywa karetkę i przyjeżdża do szpitala – powiedział specjalista. Powiedział, że półtora roku od rozpoczęcia pandemii wiele osób bardziej obawia się o samopoczucie innych, niż o własne zdrowie. - Wiele osób myśli w kategoriach: nie będę robił badań, bo jak wyjdzie COVID-19 to wszyscy wokół będą w kwarantannie. Dla nas to argument niepoważny, ale musimy brać pod uwagę, że część pacjentów myśli takimi kategoriami – wyjaśnił specjalista.\n\n\n\nW kierowanej przez prof. Krzysztofa Tomasiewicza Klinice Chorób Zakaźnych SPSK1 w Lublinie przebywało w czwartek 28 pacjentów zakażonych wirusem SARS-CoV-2, a osiem łóżek było wolnych. Na intensywnej terapii zajęte było wszystkie dziewięć łóżek. Jak poinformował prof. Tomasiewicz, zaledwie 2-5 proc. jego pacjentów zajmujących łóżka przeznaczone dla chorych na COVID-19 to osoby zaszczepione.\n\n\n\n- Praktycznie wszystkie osoby, które mamy w tej chwili w klice, poza trzema, są to osoby niezaszczepione. Niezaszczepione są praktycznie wszystkie osoby w ciężkim stanie, które wymagają tlenoterapii wysokoprzepływowej albo podłączenia do respiratora - powiedział specjalista.\n\n\n\nWedług danych Ministerstwa Zdrowia, w Polsce wykonano ponad 36,8 mln szczepień, a pełni zaszczepionych jest 19 167 754 mln osób.\n\n\n\n- To nie są dane zadowalające. One oznaczają, że mamy około 50 proc. zaszczepionych - powiedział prof. Tomasiewicz. Dodał, że o sukcesie można by mówić na poziomie 70-80 proc. zaszczepionych. - Bardzo ważne są dane, które pokazują odsetek zaszczepionych w odpowiednich grup wiekowych. W grupach 60+ ten odsetek kształtuje się w granicach 60-70 proc. To za mało. To w dalszym ciągu jest 30-40 proc. potencjalnych kandydatów na ciężki przebieg COVID-19 - powiedział specjalista.\n\n\n\nProf. Tomasiewicz negatywnie ocenia szanse namówienia do szczepień osób, które nie chcą się szczepić. - My ich pewnie nie przekonamy. W ostatnich miesiącach widzieliśmy, że nawet śmierć osób z otoczenia zazwyczaj nie przekonuje do szczepienia – powiedział specjalista. Zdaniem specjalisty, powinno się większy nacisk położyć na przekonywanie osób niezdecydowanych. - Spotykamy bardzo wiele osób, które nie wykluczają szczepienia, ale mówią: najpierw poczekam, popatrzę. Tu nie ma na co czekać, dlatego że pociąg się rozpędza w tym momencie. Nigdy nie wiadomo, kto się zakazi, kto ciężko zachoruje. Tu nie ma mądrych i gwarancji, że uda się tego uniknąć - podkreślił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZapytany o skuteczność szczepień specjalista powołał się na przykład Japonii, w której odsetek ofiar śmiertelnych koronawirusa spadł. - W tych krajach, gdzie jest wysoki odsetek zaszczepionych osób różnice są kolosalne. Ekstremalnym przykładem jest Japonia, gdzie śmiertelność w ciągu ostatnich 28 dni była na poziomie 0,03 proc. w stosunku do liczby zdiagnozowanych przypadków, podczas gdy wcześniej śmiertelność była zbliżona do 2 proc. - powiedział prof. Tomasiewicz. Dodał, że podobnie jest w Izraelu, gdzie po wprowadzeniu masowej akcji szczepień odsetek zgonów spadł z 2 proc. do 0,2-0,3 proc. - To pokazuje istotę szczepionki, czyli ochronę przed ciężkim covidem i przed zgonem – powiedział specjalista.\n\n\n\nWyjaśnił, że szczepionka nie zapewnia stuprocentowej ochrony przed zakażeniem, ale zmniejsza ryzyko ciężkich powikłań i śmierci. - Z jednej strony mamy przed oczami dramatyczne sytuacje, przypadki szybkich śmierci osób niezaszczepionych. Z drugiej mamy dane wskazujące, że szczepienie chroni przed śmiercią, ratuje życie. Tu nie ma co dyskutować – podkreślił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZdaniem specjalisty, koronawirus \"jeszcze chwilę z nami zostanie\", dlatego powinniśmy przyzwyczaić się do przestrzegania zasad dystansu społecznego. - To nie jest tak, że podamy szczepionkę i za dwa miesiące nie będzie COVID-19. Nigdzie na świecie tak nie będzie. Natomiast korzyści płynące ze szczepienia są kolosalne - wyjaśnił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZapytany o szczepienie dzieci poniżej 12 roku życia odpowiedział, że potrzebna do tego jest zgoda Europejskiej Agencji Leków (EMA), której nie ma. - W przypadku dzieci absolutnie nie może być mowy o wcześniejszym dostępie. Dopóki nie mamy rekomendacji EMA, nie możemy szczepić – dodał prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nW czwartek Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 722 nowych zakażeniach koronawirusem. Cztery osoby zmarły z powodu COVID-19; z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarło sześć osób.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":124636,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nWedług profesora Tomasiewicza, takie zjawisko jest związane z tym, że chorzy są leczeni samodzielnie w domu do ostatniej chwili. Dopiero pojawiają się poważne objawy, a pacjenci trafiają do szpitali. Poinformował, że tylko od 2 do 5 procent z jego pacjentów z COVID-19, którzy wymagają łóżka, jest już zaszczepionych.\n\n\n\nProfesor podkreślił, że w Polsce pełni zaszczepionych jest tylko około 50% ludności, co oznacza, że musimy się bardziej postarać, aby przekonać więcej osób do szczepień. Zastrzegł, że szczepionka niezapewnia całkowitej ochrony przed zakażeniem, ale zmniejsza ryzyko powikłań i śmierci. \n\n\n\nProfesor wskazał przykład Japonii, która osiągnęła drastycznie niższą śmiertelność od COVID-19 po wprowadzeniu wysokiej liczby szczepień, co pokazuje, jak ważne jest szczepienie w zapobieganiu śmierci. Wskazał również, że koronawirus pozostanie z nami przez jakiś czas, dlatego musimy nauczyć się przestrzegać zasad socjalnych dystansu i podejmować odpowiednie środki ostrożności. \n\n\n\nŹródło: PAP\n","original_ttl":"Maleje liczba respiratorów. Prof. Tomasiewicz: „kilkanaście tysięcy zachorowań dziennie”","original_cnt":"\nTo początek czwartej fali, która potrwa przynajmniej dwa miesiące; kilka tysięcy zachorowań dziennie i nawet kilkanaście tysięcy zachorowań w szczycie, to nie są wartości nierealne - powiedział kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych SPSK 1 w Lublinie prof. Krzysztof Tomasiewicz.\n\n\n\n- Patrząc jak przybywa zachorowań i wszystko się rozpędza to obawiam się, że kilka tysięcy zachorowań dziennie w ciągu najbliższego miesiąca jest prawie pewne, a kilkanaście tysięcy zachorowań w szczycie to nie są wartości nierealne. Czwarta fala, która w tej chwili się zaczyna, na pewno potrwa przynajmniej dwa miesiące - powiedział kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych w SPSK 1 w Lublinie prof. Krzysztof Tomasiewicz.\n\n\n\nSpecjalista odniósł się do aktualnych statystyk podanych przez Ministerstwo Zdrowia. Wynika z nich, że w Polsce przybywa nowych i potwierdzonych przypadków zakażenia koronawirusem.\n\n\n\n- Ostatnie półtora tygodnia to jest jakaś nawałnica pacjentów i to w naprawdę ciężkim stanie. Mam wrażenie, że zatoczyliśmy duże koło i wróciliśmy do sytuacji, kiedy pacjenci trafiają do szpitala na późnym etapie i wymagają intensywnej terapii – powiedział specjalista.\n\n\n\nZdaniem prof. Tomasiewicza, dzieje się tak dlatego, ponieważ chorzy do ostatniej chwili leczą się sami w domu. - Każdy do końca uważa, że to nie COVID-19, a widoczne objawy to tylko przeziębienie. Dopiero jak jest bardzo źle pacjent wzywa karetkę i przyjeżdża do szpitala – powiedział specjalista. Powiedział, że półtora roku od rozpoczęcia pandemii wiele osób bardziej obawia się o samopoczucie innych, niż o własne zdrowie. - Wiele osób myśli w kategoriach: nie będę robił badań, bo jak wyjdzie COVID-19 to wszyscy wokół będą w kwarantannie. Dla nas to argument niepoważny, ale musimy brać pod uwagę, że część pacjentów myśli takimi kategoriami – wyjaśnił specjalista.\n\n\n\nW kierowanej przez prof. Krzysztofa Tomasiewicza Klinice Chorób Zakaźnych SPSK1 w Lublinie przebywało w czwartek 28 pacjentów zakażonych wirusem SARS-CoV-2, a osiem łóżek było wolnych. Na intensywnej terapii zajęte było wszystkie dziewięć łóżek. Jak poinformował prof. Tomasiewicz, zaledwie 2-5 proc. jego pacjentów zajmujących łóżka przeznaczone dla chorych na COVID-19 to osoby zaszczepione.\n\n\n\n- Praktycznie wszystkie osoby, które mamy w tej chwili w klice, poza trzema, są to osoby niezaszczepione. Niezaszczepione są praktycznie wszystkie osoby w ciężkim stanie, które wymagają tlenoterapii wysokoprzepływowej albo podłączenia do respiratora - powiedział specjalista.\n\n\n\nWedług danych Ministerstwa Zdrowia, w Polsce wykonano ponad 36,8 mln szczepień, a pełni zaszczepionych jest 19 167 754 mln osób.\n\n\n\n- To nie są dane zadowalające. One oznaczają, że mamy około 50 proc. zaszczepionych - powiedział prof. Tomasiewicz. Dodał, że o sukcesie można by mówić na poziomie 70-80 proc. zaszczepionych. - Bardzo ważne są dane, które pokazują odsetek zaszczepionych w odpowiednich grup wiekowych. W grupach 60+ ten odsetek kształtuje się w granicach 60-70 proc. To za mało. To w dalszym ciągu jest 30-40 proc. potencjalnych kandydatów na ciężki przebieg COVID-19 - powiedział specjalista.\n\n\n\nProf. Tomasiewicz negatywnie ocenia szanse namówienia do szczepień osób, które nie chcą się szczepić. - My ich pewnie nie przekonamy. W ostatnich miesiącach widzieliśmy, że nawet śmierć osób z otoczenia zazwyczaj nie przekonuje do szczepienia – powiedział specjalista. Zdaniem specjalisty, powinno się większy nacisk położyć na przekonywanie osób niezdecydowanych. - Spotykamy bardzo wiele osób, które nie wykluczają szczepienia, ale mówią: najpierw poczekam, popatrzę. Tu nie ma na co czekać, dlatego że pociąg się rozpędza w tym momencie. Nigdy nie wiadomo, kto się zakazi, kto ciężko zachoruje. Tu nie ma mądrych i gwarancji, że uda się tego uniknąć - podkreślił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZapytany o skuteczność szczepień specjalista powołał się na przykład Japonii, w której odsetek ofiar śmiertelnych koronawirusa spadł. - W tych krajach, gdzie jest wysoki odsetek zaszczepionych osób różnice są kolosalne. Ekstremalnym przykładem jest Japonia, gdzie śmiertelność w ciągu ostatnich 28 dni była na poziomie 0,03 proc. w stosunku do liczby zdiagnozowanych przypadków, podczas gdy wcześniej śmiertelność była zbliżona do 2 proc. - powiedział prof. Tomasiewicz. Dodał, że podobnie jest w Izraelu, gdzie po wprowadzeniu masowej akcji szczepień odsetek zgonów spadł z 2 proc. do 0,2-0,3 proc. - To pokazuje istotę szczepionki, czyli ochronę przed ciężkim covidem i przed zgonem – powiedział specjalista.\n\n\n\nWyjaśnił, że szczepionka nie zapewnia stuprocentowej ochrony przed zakażeniem, ale zmniejsza ryzyko ciężkich powikłań i śmierci. - Z jednej strony mamy przed oczami dramatyczne sytuacje, przypadki szybkich śmierci osób niezaszczepionych. Z drugiej mamy dane wskazujące, że szczepienie chroni przed śmiercią, ratuje życie. Tu nie ma co dyskutować – podkreślił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZdaniem specjalisty, koronawirus \"jeszcze chwilę z nami zostanie\", dlatego powinniśmy przyzwyczaić się do przestrzegania zasad dystansu społecznego. - To nie jest tak, że podamy szczepionkę i za dwa miesiące nie będzie COVID-19. Nigdzie na świecie tak nie będzie. Natomiast korzyści płynące ze szczepienia są kolosalne - wyjaśnił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZapytany o szczepienie dzieci poniżej 12 roku życia odpowiedział, że potrzebna do tego jest zgoda Europejskiej Agencji Leków (EMA), której nie ma. - W przypadku dzieci absolutnie nie może być mowy o wcześniejszym dostępie. Dopóki nie mamy rekomendacji EMA, nie możemy szczepić – dodał prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nW czwartek Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 722 nowych zakażeniach koronawirusem. Cztery osoby zmarły z powodu COVID-19; z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarło sześć osób.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":124636,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nKierownik Kliniki Chorób Zakaźnych SPSK 1 w Lublinie, prof. Krzysztof Tomasiewicz, przewiduje, że początek czwartej fali umocni się na kilka miesięcy z kilkoma tysiącami zachorowań dziennie, a nawet kilkanaście tysięcy zachorowań podczas szczytu. Według statystyk Ministerstwa Zdrowia w Polsce wzrasta liczba nowych i potwierdzonych zakażeń koronawirusem. \n\n\n\nWedług profesora Tomasiewicza, takie zjawisko jest związane z tym, że chorzy są leczeni samodzielnie w domu do ostatniej chwili. Dopiero pojawiają się poważne objawy, a pacjenci trafiają do szpitali. Poinformował, że tylko od 2 do 5 procent z jego pacjentów z COVID-19, którzy wymagają łóżka, jest już zaszczepionych.\n\n\n\nProfesor podkreślił, że w Polsce pełni zaszczepionych jest tylko około 50% ludności, co oznacza, że musimy się bardziej postarać, aby przekonać więcej osób do szczepień. Zastrzegł, że szczepionka niezapewnia całkowitej ochrony przed zakażeniem, ale zmniejsza ryzyko powikłań i śmierci. \n\n\n\nProfesor wskazał przykład Japonii, która osiągnęła drastycznie niższą śmiertelność od COVID-19 po wprowadzeniu wysokiej liczby szczepień, co pokazuje, jak ważne jest szczepienie w zapobieganiu śmierci. Wskazał również, że koronawirus pozostanie z nami przez jakiś czas, dlatego musimy nauczyć się przestrzegać zasad socjalnych dystansu i podejmować odpowiednie środki ostrożności. \n\n\n\nŹródło: PAP\n","original_ttl":"Maleje liczba respiratorów. Prof. Tomasiewicz: „kilkanaście tysięcy zachorowań dziennie”","original_cnt":"\nTo początek czwartej fali, która potrwa przynajmniej dwa miesiące; kilka tysięcy zachorowań dziennie i nawet kilkanaście tysięcy zachorowań w szczycie, to nie są wartości nierealne - powiedział kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych SPSK 1 w Lublinie prof. Krzysztof Tomasiewicz.\n\n\n\n- Patrząc jak przybywa zachorowań i wszystko się rozpędza to obawiam się, że kilka tysięcy zachorowań dziennie w ciągu najbliższego miesiąca jest prawie pewne, a kilkanaście tysięcy zachorowań w szczycie to nie są wartości nierealne. Czwarta fala, która w tej chwili się zaczyna, na pewno potrwa przynajmniej dwa miesiące - powiedział kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych w SPSK 1 w Lublinie prof. Krzysztof Tomasiewicz.\n\n\n\nSpecjalista odniósł się do aktualnych statystyk podanych przez Ministerstwo Zdrowia. Wynika z nich, że w Polsce przybywa nowych i potwierdzonych przypadków zakażenia koronawirusem.\n\n\n\n- Ostatnie półtora tygodnia to jest jakaś nawałnica pacjentów i to w naprawdę ciężkim stanie. Mam wrażenie, że zatoczyliśmy duże koło i wróciliśmy do sytuacji, kiedy pacjenci trafiają do szpitala na późnym etapie i wymagają intensywnej terapii – powiedział specjalista.\n\n\n\nZdaniem prof. Tomasiewicza, dzieje się tak dlatego, ponieważ chorzy do ostatniej chwili leczą się sami w domu. - Każdy do końca uważa, że to nie COVID-19, a widoczne objawy to tylko przeziębienie. Dopiero jak jest bardzo źle pacjent wzywa karetkę i przyjeżdża do szpitala – powiedział specjalista. Powiedział, że półtora roku od rozpoczęcia pandemii wiele osób bardziej obawia się o samopoczucie innych, niż o własne zdrowie. - Wiele osób myśli w kategoriach: nie będę robił badań, bo jak wyjdzie COVID-19 to wszyscy wokół będą w kwarantannie. Dla nas to argument niepoważny, ale musimy brać pod uwagę, że część pacjentów myśli takimi kategoriami – wyjaśnił specjalista.\n\n\n\nW kierowanej przez prof. Krzysztofa Tomasiewicza Klinice Chorób Zakaźnych SPSK1 w Lublinie przebywało w czwartek 28 pacjentów zakażonych wirusem SARS-CoV-2, a osiem łóżek było wolnych. Na intensywnej terapii zajęte było wszystkie dziewięć łóżek. Jak poinformował prof. Tomasiewicz, zaledwie 2-5 proc. jego pacjentów zajmujących łóżka przeznaczone dla chorych na COVID-19 to osoby zaszczepione.\n\n\n\n- Praktycznie wszystkie osoby, które mamy w tej chwili w klice, poza trzema, są to osoby niezaszczepione. Niezaszczepione są praktycznie wszystkie osoby w ciężkim stanie, które wymagają tlenoterapii wysokoprzepływowej albo podłączenia do respiratora - powiedział specjalista.\n\n\n\nWedług danych Ministerstwa Zdrowia, w Polsce wykonano ponad 36,8 mln szczepień, a pełni zaszczepionych jest 19 167 754 mln osób.\n\n\n\n- To nie są dane zadowalające. One oznaczają, że mamy około 50 proc. zaszczepionych - powiedział prof. Tomasiewicz. Dodał, że o sukcesie można by mówić na poziomie 70-80 proc. zaszczepionych. - Bardzo ważne są dane, które pokazują odsetek zaszczepionych w odpowiednich grup wiekowych. W grupach 60+ ten odsetek kształtuje się w granicach 60-70 proc. To za mało. To w dalszym ciągu jest 30-40 proc. potencjalnych kandydatów na ciężki przebieg COVID-19 - powiedział specjalista.\n\n\n\nProf. Tomasiewicz negatywnie ocenia szanse namówienia do szczepień osób, które nie chcą się szczepić. - My ich pewnie nie przekonamy. W ostatnich miesiącach widzieliśmy, że nawet śmierć osób z otoczenia zazwyczaj nie przekonuje do szczepienia – powiedział specjalista. Zdaniem specjalisty, powinno się większy nacisk położyć na przekonywanie osób niezdecydowanych. - Spotykamy bardzo wiele osób, które nie wykluczają szczepienia, ale mówią: najpierw poczekam, popatrzę. Tu nie ma na co czekać, dlatego że pociąg się rozpędza w tym momencie. Nigdy nie wiadomo, kto się zakazi, kto ciężko zachoruje. Tu nie ma mądrych i gwarancji, że uda się tego uniknąć - podkreślił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZapytany o skuteczność szczepień specjalista powołał się na przykład Japonii, w której odsetek ofiar śmiertelnych koronawirusa spadł. - W tych krajach, gdzie jest wysoki odsetek zaszczepionych osób różnice są kolosalne. Ekstremalnym przykładem jest Japonia, gdzie śmiertelność w ciągu ostatnich 28 dni była na poziomie 0,03 proc. w stosunku do liczby zdiagnozowanych przypadków, podczas gdy wcześniej śmiertelność była zbliżona do 2 proc. - powiedział prof. Tomasiewicz. Dodał, że podobnie jest w Izraelu, gdzie po wprowadzeniu masowej akcji szczepień odsetek zgonów spadł z 2 proc. do 0,2-0,3 proc. - To pokazuje istotę szczepionki, czyli ochronę przed ciężkim covidem i przed zgonem – powiedział specjalista.\n\n\n\nWyjaśnił, że szczepionka nie zapewnia stuprocentowej ochrony przed zakażeniem, ale zmniejsza ryzyko ciężkich powikłań i śmierci. - Z jednej strony mamy przed oczami dramatyczne sytuacje, przypadki szybkich śmierci osób niezaszczepionych. Z drugiej mamy dane wskazujące, że szczepienie chroni przed śmiercią, ratuje życie. Tu nie ma co dyskutować – podkreślił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZdaniem specjalisty, koronawirus \"jeszcze chwilę z nami zostanie\", dlatego powinniśmy przyzwyczaić się do przestrzegania zasad dystansu społecznego. - To nie jest tak, że podamy szczepionkę i za dwa miesiące nie będzie COVID-19. Nigdzie na świecie tak nie będzie. Natomiast korzyści płynące ze szczepienia są kolosalne - wyjaśnił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZapytany o szczepienie dzieci poniżej 12 roku życia odpowiedział, że potrzebna do tego jest zgoda Europejskiej Agencji Leków (EMA), której nie ma. - W przypadku dzieci absolutnie nie może być mowy o wcześniejszym dostępie. Dopóki nie mamy rekomendacji EMA, nie możemy szczepić – dodał prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nW czwartek Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 722 nowych zakażeniach koronawirusem. Cztery osoby zmarły z powodu COVID-19; z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarło sześć osób.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":124636,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nŹródło: PAP\n","spintaxed_cnt2":" \n\nKierownik Kliniki Chorób Zakaźnych SPSK 1 w Lublinie, prof. Krzysztof Tomasiewicz, przewiduje, że początek czwartej fali umocni się na kilka miesięcy z kilkoma tysiącami zachorowań dziennie, a nawet kilkanaście tysięcy zachorowań podczas szczytu. Według statystyk Ministerstwa Zdrowia w Polsce wzrasta liczba nowych i potwierdzonych zakażeń koronawirusem. \n\n\n\nWedług profesora Tomasiewicza, takie zjawisko jest związane z tym, że chorzy są leczeni samodzielnie w domu do ostatniej chwili. Dopiero pojawiają się poważne objawy, a pacjenci trafiają do szpitali. Poinformował, że tylko od 2 do 5 procent z jego pacjentów z COVID-19, którzy wymagają łóżka, jest już zaszczepionych.\n\n\n\nProfesor podkreślił, że w Polsce pełni zaszczepionych jest tylko około 50% ludności, co oznacza, że musimy się bardziej postarać, aby przekonać więcej osób do szczepień. Zastrzegł, że szczepionka niezapewnia całkowitej ochrony przed zakażeniem, ale zmniejsza ryzyko powikłań i śmierci. \n\n\n\nProfesor wskazał przykład Japonii, która osiągnęła drastycznie niższą śmiertelność od COVID-19 po wprowadzeniu wysokiej liczby szczepień, co pokazuje, jak ważne jest szczepienie w zapobieganiu śmierci. Wskazał również, że koronawirus pozostanie z nami przez jakiś czas, dlatego musimy nauczyć się przestrzegać zasad socjalnych dystansu i podejmować odpowiednie środki ostrożności. \n\n\n\nŹródło: PAP\n","original_ttl":"Maleje liczba respiratorów. Prof. Tomasiewicz: „kilkanaście tysięcy zachorowań dziennie”","original_cnt":"\nTo początek czwartej fali, która potrwa przynajmniej dwa miesiące; kilka tysięcy zachorowań dziennie i nawet kilkanaście tysięcy zachorowań w szczycie, to nie są wartości nierealne - powiedział kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych SPSK 1 w Lublinie prof. Krzysztof Tomasiewicz.\n\n\n\n- Patrząc jak przybywa zachorowań i wszystko się rozpędza to obawiam się, że kilka tysięcy zachorowań dziennie w ciągu najbliższego miesiąca jest prawie pewne, a kilkanaście tysięcy zachorowań w szczycie to nie są wartości nierealne. Czwarta fala, która w tej chwili się zaczyna, na pewno potrwa przynajmniej dwa miesiące - powiedział kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych w SPSK 1 w Lublinie prof. Krzysztof Tomasiewicz.\n\n\n\nSpecjalista odniósł się do aktualnych statystyk podanych przez Ministerstwo Zdrowia. Wynika z nich, że w Polsce przybywa nowych i potwierdzonych przypadków zakażenia koronawirusem.\n\n\n\n- Ostatnie półtora tygodnia to jest jakaś nawałnica pacjentów i to w naprawdę ciężkim stanie. Mam wrażenie, że zatoczyliśmy duże koło i wróciliśmy do sytuacji, kiedy pacjenci trafiają do szpitala na późnym etapie i wymagają intensywnej terapii – powiedział specjalista.\n\n\n\nZdaniem prof. Tomasiewicza, dzieje się tak dlatego, ponieważ chorzy do ostatniej chwili leczą się sami w domu. - Każdy do końca uważa, że to nie COVID-19, a widoczne objawy to tylko przeziębienie. Dopiero jak jest bardzo źle pacjent wzywa karetkę i przyjeżdża do szpitala – powiedział specjalista. Powiedział, że półtora roku od rozpoczęcia pandemii wiele osób bardziej obawia się o samopoczucie innych, niż o własne zdrowie. - Wiele osób myśli w kategoriach: nie będę robił badań, bo jak wyjdzie COVID-19 to wszyscy wokół będą w kwarantannie. Dla nas to argument niepoważny, ale musimy brać pod uwagę, że część pacjentów myśli takimi kategoriami – wyjaśnił specjalista.\n\n\n\nW kierowanej przez prof. Krzysztofa Tomasiewicza Klinice Chorób Zakaźnych SPSK1 w Lublinie przebywało w czwartek 28 pacjentów zakażonych wirusem SARS-CoV-2, a osiem łóżek było wolnych. Na intensywnej terapii zajęte było wszystkie dziewięć łóżek. Jak poinformował prof. Tomasiewicz, zaledwie 2-5 proc. jego pacjentów zajmujących łóżka przeznaczone dla chorych na COVID-19 to osoby zaszczepione.\n\n\n\n- Praktycznie wszystkie osoby, które mamy w tej chwili w klice, poza trzema, są to osoby niezaszczepione. Niezaszczepione są praktycznie wszystkie osoby w ciężkim stanie, które wymagają tlenoterapii wysokoprzepływowej albo podłączenia do respiratora - powiedział specjalista.\n\n\n\nWedług danych Ministerstwa Zdrowia, w Polsce wykonano ponad 36,8 mln szczepień, a pełni zaszczepionych jest 19 167 754 mln osób.\n\n\n\n- To nie są dane zadowalające. One oznaczają, że mamy około 50 proc. zaszczepionych - powiedział prof. Tomasiewicz. Dodał, że o sukcesie można by mówić na poziomie 70-80 proc. zaszczepionych. - Bardzo ważne są dane, które pokazują odsetek zaszczepionych w odpowiednich grup wiekowych. W grupach 60+ ten odsetek kształtuje się w granicach 60-70 proc. To za mało. To w dalszym ciągu jest 30-40 proc. potencjalnych kandydatów na ciężki przebieg COVID-19 - powiedział specjalista.\n\n\n\nProf. Tomasiewicz negatywnie ocenia szanse namówienia do szczepień osób, które nie chcą się szczepić. - My ich pewnie nie przekonamy. W ostatnich miesiącach widzieliśmy, że nawet śmierć osób z otoczenia zazwyczaj nie przekonuje do szczepienia – powiedział specjalista. Zdaniem specjalisty, powinno się większy nacisk położyć na przekonywanie osób niezdecydowanych. - Spotykamy bardzo wiele osób, które nie wykluczają szczepienia, ale mówią: najpierw poczekam, popatrzę. Tu nie ma na co czekać, dlatego że pociąg się rozpędza w tym momencie. Nigdy nie wiadomo, kto się zakazi, kto ciężko zachoruje. Tu nie ma mądrych i gwarancji, że uda się tego uniknąć - podkreślił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZapytany o skuteczność szczepień specjalista powołał się na przykład Japonii, w której odsetek ofiar śmiertelnych koronawirusa spadł. - W tych krajach, gdzie jest wysoki odsetek zaszczepionych osób różnice są kolosalne. Ekstremalnym przykładem jest Japonia, gdzie śmiertelność w ciągu ostatnich 28 dni była na poziomie 0,03 proc. w stosunku do liczby zdiagnozowanych przypadków, podczas gdy wcześniej śmiertelność była zbliżona do 2 proc. - powiedział prof. Tomasiewicz. Dodał, że podobnie jest w Izraelu, gdzie po wprowadzeniu masowej akcji szczepień odsetek zgonów spadł z 2 proc. do 0,2-0,3 proc. - To pokazuje istotę szczepionki, czyli ochronę przed ciężkim covidem i przed zgonem – powiedział specjalista.\n\n\n\nWyjaśnił, że szczepionka nie zapewnia stuprocentowej ochrony przed zakażeniem, ale zmniejsza ryzyko ciężkich powikłań i śmierci. - Z jednej strony mamy przed oczami dramatyczne sytuacje, przypadki szybkich śmierci osób niezaszczepionych. Z drugiej mamy dane wskazujące, że szczepienie chroni przed śmiercią, ratuje życie. Tu nie ma co dyskutować – podkreślił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZdaniem specjalisty, koronawirus \"jeszcze chwilę z nami zostanie\", dlatego powinniśmy przyzwyczaić się do przestrzegania zasad dystansu społecznego. - To nie jest tak, że podamy szczepionkę i za dwa miesiące nie będzie COVID-19. Nigdzie na świecie tak nie będzie. Natomiast korzyści płynące ze szczepienia są kolosalne - wyjaśnił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZapytany o szczepienie dzieci poniżej 12 roku życia odpowiedział, że potrzebna do tego jest zgoda Europejskiej Agencji Leków (EMA), której nie ma. - W przypadku dzieci absolutnie nie może być mowy o wcześniejszym dostępie. Dopóki nie mamy rekomendacji EMA, nie możemy szczepić – dodał prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nW czwartek Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 722 nowych zakażeniach koronawirusem. Cztery osoby zmarły z powodu COVID-19; z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarło sześć osób.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":124636,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nProfesor wskazał przykład Japonii, która osiągnęła drastycznie niższą śmiertelność od COVID-19 po wprowadzeniu wysokiej liczby szczepień, co pokazuje, jak ważne jest szczepienie w zapobieganiu śmierci. Wskazał również, że koronawirus pozostanie z nami przez jakiś czas, dlatego musimy nauczyć się przestrzegać zasad socjalnych dystansu i podejmować odpowiednie środki ostrożności. \n\n\n\nŹródło: PAP\n","spintaxed_cnt2":" \n\nKierownik Kliniki Chorób Zakaźnych SPSK 1 w Lublinie, prof. Krzysztof Tomasiewicz, przewiduje, że początek czwartej fali umocni się na kilka miesięcy z kilkoma tysiącami zachorowań dziennie, a nawet kilkanaście tysięcy zachorowań podczas szczytu. Według statystyk Ministerstwa Zdrowia w Polsce wzrasta liczba nowych i potwierdzonych zakażeń koronawirusem. \n\n\n\nWedług profesora Tomasiewicza, takie zjawisko jest związane z tym, że chorzy są leczeni samodzielnie w domu do ostatniej chwili. Dopiero pojawiają się poważne objawy, a pacjenci trafiają do szpitali. Poinformował, że tylko od 2 do 5 procent z jego pacjentów z COVID-19, którzy wymagają łóżka, jest już zaszczepionych.\n\n\n\nProfesor podkreślił, że w Polsce pełni zaszczepionych jest tylko około 50% ludności, co oznacza, że musimy się bardziej postarać, aby przekonać więcej osób do szczepień. Zastrzegł, że szczepionka niezapewnia całkowitej ochrony przed zakażeniem, ale zmniejsza ryzyko powikłań i śmierci. \n\n\n\nProfesor wskazał przykład Japonii, która osiągnęła drastycznie niższą śmiertelność od COVID-19 po wprowadzeniu wysokiej liczby szczepień, co pokazuje, jak ważne jest szczepienie w zapobieganiu śmierci. Wskazał również, że koronawirus pozostanie z nami przez jakiś czas, dlatego musimy nauczyć się przestrzegać zasad socjalnych dystansu i podejmować odpowiednie środki ostrożności. \n\n\n\nŹródło: PAP\n","original_ttl":"Maleje liczba respiratorów. Prof. Tomasiewicz: „kilkanaście tysięcy zachorowań dziennie”","original_cnt":"\nTo początek czwartej fali, która potrwa przynajmniej dwa miesiące; kilka tysięcy zachorowań dziennie i nawet kilkanaście tysięcy zachorowań w szczycie, to nie są wartości nierealne - powiedział kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych SPSK 1 w Lublinie prof. Krzysztof Tomasiewicz.\n\n\n\n- Patrząc jak przybywa zachorowań i wszystko się rozpędza to obawiam się, że kilka tysięcy zachorowań dziennie w ciągu najbliższego miesiąca jest prawie pewne, a kilkanaście tysięcy zachorowań w szczycie to nie są wartości nierealne. Czwarta fala, która w tej chwili się zaczyna, na pewno potrwa przynajmniej dwa miesiące - powiedział kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych w SPSK 1 w Lublinie prof. Krzysztof Tomasiewicz.\n\n\n\nSpecjalista odniósł się do aktualnych statystyk podanych przez Ministerstwo Zdrowia. Wynika z nich, że w Polsce przybywa nowych i potwierdzonych przypadków zakażenia koronawirusem.\n\n\n\n- Ostatnie półtora tygodnia to jest jakaś nawałnica pacjentów i to w naprawdę ciężkim stanie. Mam wrażenie, że zatoczyliśmy duże koło i wróciliśmy do sytuacji, kiedy pacjenci trafiają do szpitala na późnym etapie i wymagają intensywnej terapii – powiedział specjalista.\n\n\n\nZdaniem prof. Tomasiewicza, dzieje się tak dlatego, ponieważ chorzy do ostatniej chwili leczą się sami w domu. - Każdy do końca uważa, że to nie COVID-19, a widoczne objawy to tylko przeziębienie. Dopiero jak jest bardzo źle pacjent wzywa karetkę i przyjeżdża do szpitala – powiedział specjalista. Powiedział, że półtora roku od rozpoczęcia pandemii wiele osób bardziej obawia się o samopoczucie innych, niż o własne zdrowie. - Wiele osób myśli w kategoriach: nie będę robił badań, bo jak wyjdzie COVID-19 to wszyscy wokół będą w kwarantannie. Dla nas to argument niepoważny, ale musimy brać pod uwagę, że część pacjentów myśli takimi kategoriami – wyjaśnił specjalista.\n\n\n\nW kierowanej przez prof. Krzysztofa Tomasiewicza Klinice Chorób Zakaźnych SPSK1 w Lublinie przebywało w czwartek 28 pacjentów zakażonych wirusem SARS-CoV-2, a osiem łóżek było wolnych. Na intensywnej terapii zajęte było wszystkie dziewięć łóżek. Jak poinformował prof. Tomasiewicz, zaledwie 2-5 proc. jego pacjentów zajmujących łóżka przeznaczone dla chorych na COVID-19 to osoby zaszczepione.\n\n\n\n- Praktycznie wszystkie osoby, które mamy w tej chwili w klice, poza trzema, są to osoby niezaszczepione. Niezaszczepione są praktycznie wszystkie osoby w ciężkim stanie, które wymagają tlenoterapii wysokoprzepływowej albo podłączenia do respiratora - powiedział specjalista.\n\n\n\nWedług danych Ministerstwa Zdrowia, w Polsce wykonano ponad 36,8 mln szczepień, a pełni zaszczepionych jest 19 167 754 mln osób.\n\n\n\n- To nie są dane zadowalające. One oznaczają, że mamy około 50 proc. zaszczepionych - powiedział prof. Tomasiewicz. Dodał, że o sukcesie można by mówić na poziomie 70-80 proc. zaszczepionych. - Bardzo ważne są dane, które pokazują odsetek zaszczepionych w odpowiednich grup wiekowych. W grupach 60+ ten odsetek kształtuje się w granicach 60-70 proc. To za mało. To w dalszym ciągu jest 30-40 proc. potencjalnych kandydatów na ciężki przebieg COVID-19 - powiedział specjalista.\n\n\n\nProf. Tomasiewicz negatywnie ocenia szanse namówienia do szczepień osób, które nie chcą się szczepić. - My ich pewnie nie przekonamy. W ostatnich miesiącach widzieliśmy, że nawet śmierć osób z otoczenia zazwyczaj nie przekonuje do szczepienia – powiedział specjalista. Zdaniem specjalisty, powinno się większy nacisk położyć na przekonywanie osób niezdecydowanych. - Spotykamy bardzo wiele osób, które nie wykluczają szczepienia, ale mówią: najpierw poczekam, popatrzę. Tu nie ma na co czekać, dlatego że pociąg się rozpędza w tym momencie. Nigdy nie wiadomo, kto się zakazi, kto ciężko zachoruje. Tu nie ma mądrych i gwarancji, że uda się tego uniknąć - podkreślił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZapytany o skuteczność szczepień specjalista powołał się na przykład Japonii, w której odsetek ofiar śmiertelnych koronawirusa spadł. - W tych krajach, gdzie jest wysoki odsetek zaszczepionych osób różnice są kolosalne. Ekstremalnym przykładem jest Japonia, gdzie śmiertelność w ciągu ostatnich 28 dni była na poziomie 0,03 proc. w stosunku do liczby zdiagnozowanych przypadków, podczas gdy wcześniej śmiertelność była zbliżona do 2 proc. - powiedział prof. Tomasiewicz. Dodał, że podobnie jest w Izraelu, gdzie po wprowadzeniu masowej akcji szczepień odsetek zgonów spadł z 2 proc. do 0,2-0,3 proc. - To pokazuje istotę szczepionki, czyli ochronę przed ciężkim covidem i przed zgonem – powiedział specjalista.\n\n\n\nWyjaśnił, że szczepionka nie zapewnia stuprocentowej ochrony przed zakażeniem, ale zmniejsza ryzyko ciężkich powikłań i śmierci. - Z jednej strony mamy przed oczami dramatyczne sytuacje, przypadki szybkich śmierci osób niezaszczepionych. Z drugiej mamy dane wskazujące, że szczepienie chroni przed śmiercią, ratuje życie. Tu nie ma co dyskutować – podkreślił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZdaniem specjalisty, koronawirus \"jeszcze chwilę z nami zostanie\", dlatego powinniśmy przyzwyczaić się do przestrzegania zasad dystansu społecznego. - To nie jest tak, że podamy szczepionkę i za dwa miesiące nie będzie COVID-19. Nigdzie na świecie tak nie będzie. Natomiast korzyści płynące ze szczepienia są kolosalne - wyjaśnił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZapytany o szczepienie dzieci poniżej 12 roku życia odpowiedział, że potrzebna do tego jest zgoda Europejskiej Agencji Leków (EMA), której nie ma. - W przypadku dzieci absolutnie nie może być mowy o wcześniejszym dostępie. Dopóki nie mamy rekomendacji EMA, nie możemy szczepić – dodał prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nW czwartek Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 722 nowych zakażeniach koronawirusem. Cztery osoby zmarły z powodu COVID-19; z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarło sześć osób.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":124636,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nProfesor podkreślił, że w Polsce pełni zaszczepionych jest tylko około 50% ludności, co oznacza, że musimy się bardziej postarać, aby przekonać więcej osób do szczepień. Zastrzegł, że szczepionka niezapewnia całkowitej ochrony przed zakażeniem, ale zmniejsza ryzyko powikłań i śmierci. \n\n\n\nProfesor wskazał przykład Japonii, która osiągnęła drastycznie niższą śmiertelność od COVID-19 po wprowadzeniu wysokiej liczby szczepień, co pokazuje, jak ważne jest szczepienie w zapobieganiu śmierci. Wskazał również, że koronawirus pozostanie z nami przez jakiś czas, dlatego musimy nauczyć się przestrzegać zasad socjalnych dystansu i podejmować odpowiednie środki ostrożności. \n\n\n\nŹródło: PAP\n","spintaxed_cnt2":" \n\nKierownik Kliniki Chorób Zakaźnych SPSK 1 w Lublinie, prof. Krzysztof Tomasiewicz, przewiduje, że początek czwartej fali umocni się na kilka miesięcy z kilkoma tysiącami zachorowań dziennie, a nawet kilkanaście tysięcy zachorowań podczas szczytu. Według statystyk Ministerstwa Zdrowia w Polsce wzrasta liczba nowych i potwierdzonych zakażeń koronawirusem. \n\n\n\nWedług profesora Tomasiewicza, takie zjawisko jest związane z tym, że chorzy są leczeni samodzielnie w domu do ostatniej chwili. Dopiero pojawiają się poważne objawy, a pacjenci trafiają do szpitali. Poinformował, że tylko od 2 do 5 procent z jego pacjentów z COVID-19, którzy wymagają łóżka, jest już zaszczepionych.\n\n\n\nProfesor podkreślił, że w Polsce pełni zaszczepionych jest tylko około 50% ludności, co oznacza, że musimy się bardziej postarać, aby przekonać więcej osób do szczepień. Zastrzegł, że szczepionka niezapewnia całkowitej ochrony przed zakażeniem, ale zmniejsza ryzyko powikłań i śmierci. \n\n\n\nProfesor wskazał przykład Japonii, która osiągnęła drastycznie niższą śmiertelność od COVID-19 po wprowadzeniu wysokiej liczby szczepień, co pokazuje, jak ważne jest szczepienie w zapobieganiu śmierci. Wskazał również, że koronawirus pozostanie z nami przez jakiś czas, dlatego musimy nauczyć się przestrzegać zasad socjalnych dystansu i podejmować odpowiednie środki ostrożności. \n\n\n\nŹródło: PAP\n","original_ttl":"Maleje liczba respiratorów. Prof. Tomasiewicz: „kilkanaście tysięcy zachorowań dziennie”","original_cnt":"\nTo początek czwartej fali, która potrwa przynajmniej dwa miesiące; kilka tysięcy zachorowań dziennie i nawet kilkanaście tysięcy zachorowań w szczycie, to nie są wartości nierealne - powiedział kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych SPSK 1 w Lublinie prof. Krzysztof Tomasiewicz.\n\n\n\n- Patrząc jak przybywa zachorowań i wszystko się rozpędza to obawiam się, że kilka tysięcy zachorowań dziennie w ciągu najbliższego miesiąca jest prawie pewne, a kilkanaście tysięcy zachorowań w szczycie to nie są wartości nierealne. Czwarta fala, która w tej chwili się zaczyna, na pewno potrwa przynajmniej dwa miesiące - powiedział kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych w SPSK 1 w Lublinie prof. Krzysztof Tomasiewicz.\n\n\n\nSpecjalista odniósł się do aktualnych statystyk podanych przez Ministerstwo Zdrowia. Wynika z nich, że w Polsce przybywa nowych i potwierdzonych przypadków zakażenia koronawirusem.\n\n\n\n- Ostatnie półtora tygodnia to jest jakaś nawałnica pacjentów i to w naprawdę ciężkim stanie. Mam wrażenie, że zatoczyliśmy duże koło i wróciliśmy do sytuacji, kiedy pacjenci trafiają do szpitala na późnym etapie i wymagają intensywnej terapii – powiedział specjalista.\n\n\n\nZdaniem prof. Tomasiewicza, dzieje się tak dlatego, ponieważ chorzy do ostatniej chwili leczą się sami w domu. - Każdy do końca uważa, że to nie COVID-19, a widoczne objawy to tylko przeziębienie. Dopiero jak jest bardzo źle pacjent wzywa karetkę i przyjeżdża do szpitala – powiedział specjalista. Powiedział, że półtora roku od rozpoczęcia pandemii wiele osób bardziej obawia się o samopoczucie innych, niż o własne zdrowie. - Wiele osób myśli w kategoriach: nie będę robił badań, bo jak wyjdzie COVID-19 to wszyscy wokół będą w kwarantannie. Dla nas to argument niepoważny, ale musimy brać pod uwagę, że część pacjentów myśli takimi kategoriami – wyjaśnił specjalista.\n\n\n\nW kierowanej przez prof. Krzysztofa Tomasiewicza Klinice Chorób Zakaźnych SPSK1 w Lublinie przebywało w czwartek 28 pacjentów zakażonych wirusem SARS-CoV-2, a osiem łóżek było wolnych. Na intensywnej terapii zajęte było wszystkie dziewięć łóżek. Jak poinformował prof. Tomasiewicz, zaledwie 2-5 proc. jego pacjentów zajmujących łóżka przeznaczone dla chorych na COVID-19 to osoby zaszczepione.\n\n\n\n- Praktycznie wszystkie osoby, które mamy w tej chwili w klice, poza trzema, są to osoby niezaszczepione. Niezaszczepione są praktycznie wszystkie osoby w ciężkim stanie, które wymagają tlenoterapii wysokoprzepływowej albo podłączenia do respiratora - powiedział specjalista.\n\n\n\nWedług danych Ministerstwa Zdrowia, w Polsce wykonano ponad 36,8 mln szczepień, a pełni zaszczepionych jest 19 167 754 mln osób.\n\n\n\n- To nie są dane zadowalające. One oznaczają, że mamy około 50 proc. zaszczepionych - powiedział prof. Tomasiewicz. Dodał, że o sukcesie można by mówić na poziomie 70-80 proc. zaszczepionych. - Bardzo ważne są dane, które pokazują odsetek zaszczepionych w odpowiednich grup wiekowych. W grupach 60+ ten odsetek kształtuje się w granicach 60-70 proc. To za mało. To w dalszym ciągu jest 30-40 proc. potencjalnych kandydatów na ciężki przebieg COVID-19 - powiedział specjalista.\n\n\n\nProf. Tomasiewicz negatywnie ocenia szanse namówienia do szczepień osób, które nie chcą się szczepić. - My ich pewnie nie przekonamy. W ostatnich miesiącach widzieliśmy, że nawet śmierć osób z otoczenia zazwyczaj nie przekonuje do szczepienia – powiedział specjalista. Zdaniem specjalisty, powinno się większy nacisk położyć na przekonywanie osób niezdecydowanych. - Spotykamy bardzo wiele osób, które nie wykluczają szczepienia, ale mówią: najpierw poczekam, popatrzę. Tu nie ma na co czekać, dlatego że pociąg się rozpędza w tym momencie. Nigdy nie wiadomo, kto się zakazi, kto ciężko zachoruje. Tu nie ma mądrych i gwarancji, że uda się tego uniknąć - podkreślił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZapytany o skuteczność szczepień specjalista powołał się na przykład Japonii, w której odsetek ofiar śmiertelnych koronawirusa spadł. - W tych krajach, gdzie jest wysoki odsetek zaszczepionych osób różnice są kolosalne. Ekstremalnym przykładem jest Japonia, gdzie śmiertelność w ciągu ostatnich 28 dni była na poziomie 0,03 proc. w stosunku do liczby zdiagnozowanych przypadków, podczas gdy wcześniej śmiertelność była zbliżona do 2 proc. - powiedział prof. Tomasiewicz. Dodał, że podobnie jest w Izraelu, gdzie po wprowadzeniu masowej akcji szczepień odsetek zgonów spadł z 2 proc. do 0,2-0,3 proc. - To pokazuje istotę szczepionki, czyli ochronę przed ciężkim covidem i przed zgonem – powiedział specjalista.\n\n\n\nWyjaśnił, że szczepionka nie zapewnia stuprocentowej ochrony przed zakażeniem, ale zmniejsza ryzyko ciężkich powikłań i śmierci. - Z jednej strony mamy przed oczami dramatyczne sytuacje, przypadki szybkich śmierci osób niezaszczepionych. Z drugiej mamy dane wskazujące, że szczepienie chroni przed śmiercią, ratuje życie. Tu nie ma co dyskutować – podkreślił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZdaniem specjalisty, koronawirus \"jeszcze chwilę z nami zostanie\", dlatego powinniśmy przyzwyczaić się do przestrzegania zasad dystansu społecznego. - To nie jest tak, że podamy szczepionkę i za dwa miesiące nie będzie COVID-19. Nigdzie na świecie tak nie będzie. Natomiast korzyści płynące ze szczepienia są kolosalne - wyjaśnił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZapytany o szczepienie dzieci poniżej 12 roku życia odpowiedział, że potrzebna do tego jest zgoda Europejskiej Agencji Leków (EMA), której nie ma. - W przypadku dzieci absolutnie nie może być mowy o wcześniejszym dostępie. Dopóki nie mamy rekomendacji EMA, nie możemy szczepić – dodał prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nW czwartek Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 722 nowych zakażeniach koronawirusem. Cztery osoby zmarły z powodu COVID-19; z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarło sześć osób.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":124636,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nWedług profesora Tomasiewicza, takie zjawisko jest związane z tym, że chorzy są leczeni samodzielnie w domu do ostatniej chwili. Dopiero pojawiają się poważne objawy, a pacjenci trafiają do szpitali. Poinformował, że tylko od 2 do 5 procent z jego pacjentów z COVID-19, którzy wymagają łóżka, jest już zaszczepionych.\n\n\n\nProfesor podkreślił, że w Polsce pełni zaszczepionych jest tylko około 50% ludności, co oznacza, że musimy się bardziej postarać, aby przekonać więcej osób do szczepień. Zastrzegł, że szczepionka niezapewnia całkowitej ochrony przed zakażeniem, ale zmniejsza ryzyko powikłań i śmierci. \n\n\n\nProfesor wskazał przykład Japonii, która osiągnęła drastycznie niższą śmiertelność od COVID-19 po wprowadzeniu wysokiej liczby szczepień, co pokazuje, jak ważne jest szczepienie w zapobieganiu śmierci. Wskazał również, że koronawirus pozostanie z nami przez jakiś czas, dlatego musimy nauczyć się przestrzegać zasad socjalnych dystansu i podejmować odpowiednie środki ostrożności. \n\n\n\nŹródło: PAP\n","spintaxed_cnt2":" \n\nKierownik Kliniki Chorób Zakaźnych SPSK 1 w Lublinie, prof. Krzysztof Tomasiewicz, przewiduje, że początek czwartej fali umocni się na kilka miesięcy z kilkoma tysiącami zachorowań dziennie, a nawet kilkanaście tysięcy zachorowań podczas szczytu. Według statystyk Ministerstwa Zdrowia w Polsce wzrasta liczba nowych i potwierdzonych zakażeń koronawirusem. \n\n\n\nWedług profesora Tomasiewicza, takie zjawisko jest związane z tym, że chorzy są leczeni samodzielnie w domu do ostatniej chwili. Dopiero pojawiają się poważne objawy, a pacjenci trafiają do szpitali. Poinformował, że tylko od 2 do 5 procent z jego pacjentów z COVID-19, którzy wymagają łóżka, jest już zaszczepionych.\n\n\n\nProfesor podkreślił, że w Polsce pełni zaszczepionych jest tylko około 50% ludności, co oznacza, że musimy się bardziej postarać, aby przekonać więcej osób do szczepień. Zastrzegł, że szczepionka niezapewnia całkowitej ochrony przed zakażeniem, ale zmniejsza ryzyko powikłań i śmierci. \n\n\n\nProfesor wskazał przykład Japonii, która osiągnęła drastycznie niższą śmiertelność od COVID-19 po wprowadzeniu wysokiej liczby szczepień, co pokazuje, jak ważne jest szczepienie w zapobieganiu śmierci. Wskazał również, że koronawirus pozostanie z nami przez jakiś czas, dlatego musimy nauczyć się przestrzegać zasad socjalnych dystansu i podejmować odpowiednie środki ostrożności. \n\n\n\nŹródło: PAP\n","original_ttl":"Maleje liczba respiratorów. Prof. Tomasiewicz: „kilkanaście tysięcy zachorowań dziennie”","original_cnt":"\nTo początek czwartej fali, która potrwa przynajmniej dwa miesiące; kilka tysięcy zachorowań dziennie i nawet kilkanaście tysięcy zachorowań w szczycie, to nie są wartości nierealne - powiedział kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych SPSK 1 w Lublinie prof. Krzysztof Tomasiewicz.\n\n\n\n- Patrząc jak przybywa zachorowań i wszystko się rozpędza to obawiam się, że kilka tysięcy zachorowań dziennie w ciągu najbliższego miesiąca jest prawie pewne, a kilkanaście tysięcy zachorowań w szczycie to nie są wartości nierealne. Czwarta fala, która w tej chwili się zaczyna, na pewno potrwa przynajmniej dwa miesiące - powiedział kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych w SPSK 1 w Lublinie prof. Krzysztof Tomasiewicz.\n\n\n\nSpecjalista odniósł się do aktualnych statystyk podanych przez Ministerstwo Zdrowia. Wynika z nich, że w Polsce przybywa nowych i potwierdzonych przypadków zakażenia koronawirusem.\n\n\n\n- Ostatnie półtora tygodnia to jest jakaś nawałnica pacjentów i to w naprawdę ciężkim stanie. Mam wrażenie, że zatoczyliśmy duże koło i wróciliśmy do sytuacji, kiedy pacjenci trafiają do szpitala na późnym etapie i wymagają intensywnej terapii – powiedział specjalista.\n\n\n\nZdaniem prof. Tomasiewicza, dzieje się tak dlatego, ponieważ chorzy do ostatniej chwili leczą się sami w domu. - Każdy do końca uważa, że to nie COVID-19, a widoczne objawy to tylko przeziębienie. Dopiero jak jest bardzo źle pacjent wzywa karetkę i przyjeżdża do szpitala – powiedział specjalista. Powiedział, że półtora roku od rozpoczęcia pandemii wiele osób bardziej obawia się o samopoczucie innych, niż o własne zdrowie. - Wiele osób myśli w kategoriach: nie będę robił badań, bo jak wyjdzie COVID-19 to wszyscy wokół będą w kwarantannie. Dla nas to argument niepoważny, ale musimy brać pod uwagę, że część pacjentów myśli takimi kategoriami – wyjaśnił specjalista.\n\n\n\nW kierowanej przez prof. Krzysztofa Tomasiewicza Klinice Chorób Zakaźnych SPSK1 w Lublinie przebywało w czwartek 28 pacjentów zakażonych wirusem SARS-CoV-2, a osiem łóżek było wolnych. Na intensywnej terapii zajęte było wszystkie dziewięć łóżek. Jak poinformował prof. Tomasiewicz, zaledwie 2-5 proc. jego pacjentów zajmujących łóżka przeznaczone dla chorych na COVID-19 to osoby zaszczepione.\n\n\n\n- Praktycznie wszystkie osoby, które mamy w tej chwili w klice, poza trzema, są to osoby niezaszczepione. Niezaszczepione są praktycznie wszystkie osoby w ciężkim stanie, które wymagają tlenoterapii wysokoprzepływowej albo podłączenia do respiratora - powiedział specjalista.\n\n\n\nWedług danych Ministerstwa Zdrowia, w Polsce wykonano ponad 36,8 mln szczepień, a pełni zaszczepionych jest 19 167 754 mln osób.\n\n\n\n- To nie są dane zadowalające. One oznaczają, że mamy około 50 proc. zaszczepionych - powiedział prof. Tomasiewicz. Dodał, że o sukcesie można by mówić na poziomie 70-80 proc. zaszczepionych. - Bardzo ważne są dane, które pokazują odsetek zaszczepionych w odpowiednich grup wiekowych. W grupach 60+ ten odsetek kształtuje się w granicach 60-70 proc. To za mało. To w dalszym ciągu jest 30-40 proc. potencjalnych kandydatów na ciężki przebieg COVID-19 - powiedział specjalista.\n\n\n\nProf. Tomasiewicz negatywnie ocenia szanse namówienia do szczepień osób, które nie chcą się szczepić. - My ich pewnie nie przekonamy. W ostatnich miesiącach widzieliśmy, że nawet śmierć osób z otoczenia zazwyczaj nie przekonuje do szczepienia – powiedział specjalista. Zdaniem specjalisty, powinno się większy nacisk położyć na przekonywanie osób niezdecydowanych. - Spotykamy bardzo wiele osób, które nie wykluczają szczepienia, ale mówią: najpierw poczekam, popatrzę. Tu nie ma na co czekać, dlatego że pociąg się rozpędza w tym momencie. Nigdy nie wiadomo, kto się zakazi, kto ciężko zachoruje. Tu nie ma mądrych i gwarancji, że uda się tego uniknąć - podkreślił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZapytany o skuteczność szczepień specjalista powołał się na przykład Japonii, w której odsetek ofiar śmiertelnych koronawirusa spadł. - W tych krajach, gdzie jest wysoki odsetek zaszczepionych osób różnice są kolosalne. Ekstremalnym przykładem jest Japonia, gdzie śmiertelność w ciągu ostatnich 28 dni była na poziomie 0,03 proc. w stosunku do liczby zdiagnozowanych przypadków, podczas gdy wcześniej śmiertelność była zbliżona do 2 proc. - powiedział prof. Tomasiewicz. Dodał, że podobnie jest w Izraelu, gdzie po wprowadzeniu masowej akcji szczepień odsetek zgonów spadł z 2 proc. do 0,2-0,3 proc. - To pokazuje istotę szczepionki, czyli ochronę przed ciężkim covidem i przed zgonem – powiedział specjalista.\n\n\n\nWyjaśnił, że szczepionka nie zapewnia stuprocentowej ochrony przed zakażeniem, ale zmniejsza ryzyko ciężkich powikłań i śmierci. - Z jednej strony mamy przed oczami dramatyczne sytuacje, przypadki szybkich śmierci osób niezaszczepionych. Z drugiej mamy dane wskazujące, że szczepienie chroni przed śmiercią, ratuje życie. Tu nie ma co dyskutować – podkreślił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZdaniem specjalisty, koronawirus \"jeszcze chwilę z nami zostanie\", dlatego powinniśmy przyzwyczaić się do przestrzegania zasad dystansu społecznego. - To nie jest tak, że podamy szczepionkę i za dwa miesiące nie będzie COVID-19. Nigdzie na świecie tak nie będzie. Natomiast korzyści płynące ze szczepienia są kolosalne - wyjaśnił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZapytany o szczepienie dzieci poniżej 12 roku życia odpowiedział, że potrzebna do tego jest zgoda Europejskiej Agencji Leków (EMA), której nie ma. - W przypadku dzieci absolutnie nie może być mowy o wcześniejszym dostępie. Dopóki nie mamy rekomendacji EMA, nie możemy szczepić – dodał prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nW czwartek Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 722 nowych zakażeniach koronawirusem. Cztery osoby zmarły z powodu COVID-19; z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarło sześć osób.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":124636,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nKierownik Kliniki Chorób Zakaźnych SPSK 1 w Lublinie, prof. Krzysztof Tomasiewicz, przewiduje, że początek czwartej fali umocni się na kilka miesięcy z kilkoma tysiącami zachorowań dziennie, a nawet kilkanaście tysięcy zachorowań podczas szczytu. Według statystyk Ministerstwa Zdrowia w Polsce wzrasta liczba nowych i potwierdzonych zakażeń koronawirusem. \n\n\n\nWedług profesora Tomasiewicza, takie zjawisko jest związane z tym, że chorzy są leczeni samodzielnie w domu do ostatniej chwili. Dopiero pojawiają się poważne objawy, a pacjenci trafiają do szpitali. Poinformował, że tylko od 2 do 5 procent z jego pacjentów z COVID-19, którzy wymagają łóżka, jest już zaszczepionych.\n\n\n\nProfesor podkreślił, że w Polsce pełni zaszczepionych jest tylko około 50% ludności, co oznacza, że musimy się bardziej postarać, aby przekonać więcej osób do szczepień. Zastrzegł, że szczepionka niezapewnia całkowitej ochrony przed zakażeniem, ale zmniejsza ryzyko powikłań i śmierci. \n\n\n\nProfesor wskazał przykład Japonii, która osiągnęła drastycznie niższą śmiertelność od COVID-19 po wprowadzeniu wysokiej liczby szczepień, co pokazuje, jak ważne jest szczepienie w zapobieganiu śmierci. Wskazał również, że koronawirus pozostanie z nami przez jakiś czas, dlatego musimy nauczyć się przestrzegać zasad socjalnych dystansu i podejmować odpowiednie środki ostrożności. \n\n\n\nŹródło: PAP\n","spintaxed_cnt2":" \n\nKierownik Kliniki Chorób Zakaźnych SPSK 1 w Lublinie, prof. Krzysztof Tomasiewicz, przewiduje, że początek czwartej fali umocni się na kilka miesięcy z kilkoma tysiącami zachorowań dziennie, a nawet kilkanaście tysięcy zachorowań podczas szczytu. Według statystyk Ministerstwa Zdrowia w Polsce wzrasta liczba nowych i potwierdzonych zakażeń koronawirusem. \n\n\n\nWedług profesora Tomasiewicza, takie zjawisko jest związane z tym, że chorzy są leczeni samodzielnie w domu do ostatniej chwili. Dopiero pojawiają się poważne objawy, a pacjenci trafiają do szpitali. Poinformował, że tylko od 2 do 5 procent z jego pacjentów z COVID-19, którzy wymagają łóżka, jest już zaszczepionych.\n\n\n\nProfesor podkreślił, że w Polsce pełni zaszczepionych jest tylko około 50% ludności, co oznacza, że musimy się bardziej postarać, aby przekonać więcej osób do szczepień. Zastrzegł, że szczepionka niezapewnia całkowitej ochrony przed zakażeniem, ale zmniejsza ryzyko powikłań i śmierci. \n\n\n\nProfesor wskazał przykład Japonii, która osiągnęła drastycznie niższą śmiertelność od COVID-19 po wprowadzeniu wysokiej liczby szczepień, co pokazuje, jak ważne jest szczepienie w zapobieganiu śmierci. Wskazał również, że koronawirus pozostanie z nami przez jakiś czas, dlatego musimy nauczyć się przestrzegać zasad socjalnych dystansu i podejmować odpowiednie środki ostrożności. \n\n\n\nŹródło: PAP\n","original_ttl":"Maleje liczba respiratorów. Prof. Tomasiewicz: „kilkanaście tysięcy zachorowań dziennie”","original_cnt":"\nTo początek czwartej fali, która potrwa przynajmniej dwa miesiące; kilka tysięcy zachorowań dziennie i nawet kilkanaście tysięcy zachorowań w szczycie, to nie są wartości nierealne - powiedział kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych SPSK 1 w Lublinie prof. Krzysztof Tomasiewicz.\n\n\n\n- Patrząc jak przybywa zachorowań i wszystko się rozpędza to obawiam się, że kilka tysięcy zachorowań dziennie w ciągu najbliższego miesiąca jest prawie pewne, a kilkanaście tysięcy zachorowań w szczycie to nie są wartości nierealne. Czwarta fala, która w tej chwili się zaczyna, na pewno potrwa przynajmniej dwa miesiące - powiedział kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych w SPSK 1 w Lublinie prof. Krzysztof Tomasiewicz.\n\n\n\nSpecjalista odniósł się do aktualnych statystyk podanych przez Ministerstwo Zdrowia. Wynika z nich, że w Polsce przybywa nowych i potwierdzonych przypadków zakażenia koronawirusem.\n\n\n\n- Ostatnie półtora tygodnia to jest jakaś nawałnica pacjentów i to w naprawdę ciężkim stanie. Mam wrażenie, że zatoczyliśmy duże koło i wróciliśmy do sytuacji, kiedy pacjenci trafiają do szpitala na późnym etapie i wymagają intensywnej terapii – powiedział specjalista.\n\n\n\nZdaniem prof. Tomasiewicza, dzieje się tak dlatego, ponieważ chorzy do ostatniej chwili leczą się sami w domu. - Każdy do końca uważa, że to nie COVID-19, a widoczne objawy to tylko przeziębienie. Dopiero jak jest bardzo źle pacjent wzywa karetkę i przyjeżdża do szpitala – powiedział specjalista. Powiedział, że półtora roku od rozpoczęcia pandemii wiele osób bardziej obawia się o samopoczucie innych, niż o własne zdrowie. - Wiele osób myśli w kategoriach: nie będę robił badań, bo jak wyjdzie COVID-19 to wszyscy wokół będą w kwarantannie. Dla nas to argument niepoważny, ale musimy brać pod uwagę, że część pacjentów myśli takimi kategoriami – wyjaśnił specjalista.\n\n\n\nW kierowanej przez prof. Krzysztofa Tomasiewicza Klinice Chorób Zakaźnych SPSK1 w Lublinie przebywało w czwartek 28 pacjentów zakażonych wirusem SARS-CoV-2, a osiem łóżek było wolnych. Na intensywnej terapii zajęte było wszystkie dziewięć łóżek. Jak poinformował prof. Tomasiewicz, zaledwie 2-5 proc. jego pacjentów zajmujących łóżka przeznaczone dla chorych na COVID-19 to osoby zaszczepione.\n\n\n\n- Praktycznie wszystkie osoby, które mamy w tej chwili w klice, poza trzema, są to osoby niezaszczepione. Niezaszczepione są praktycznie wszystkie osoby w ciężkim stanie, które wymagają tlenoterapii wysokoprzepływowej albo podłączenia do respiratora - powiedział specjalista.\n\n\n\nWedług danych Ministerstwa Zdrowia, w Polsce wykonano ponad 36,8 mln szczepień, a pełni zaszczepionych jest 19 167 754 mln osób.\n\n\n\n- To nie są dane zadowalające. One oznaczają, że mamy około 50 proc. zaszczepionych - powiedział prof. Tomasiewicz. Dodał, że o sukcesie można by mówić na poziomie 70-80 proc. zaszczepionych. - Bardzo ważne są dane, które pokazują odsetek zaszczepionych w odpowiednich grup wiekowych. W grupach 60+ ten odsetek kształtuje się w granicach 60-70 proc. To za mało. To w dalszym ciągu jest 30-40 proc. potencjalnych kandydatów na ciężki przebieg COVID-19 - powiedział specjalista.\n\n\n\nProf. Tomasiewicz negatywnie ocenia szanse namówienia do szczepień osób, które nie chcą się szczepić. - My ich pewnie nie przekonamy. W ostatnich miesiącach widzieliśmy, że nawet śmierć osób z otoczenia zazwyczaj nie przekonuje do szczepienia – powiedział specjalista. Zdaniem specjalisty, powinno się większy nacisk położyć na przekonywanie osób niezdecydowanych. - Spotykamy bardzo wiele osób, które nie wykluczają szczepienia, ale mówią: najpierw poczekam, popatrzę. Tu nie ma na co czekać, dlatego że pociąg się rozpędza w tym momencie. Nigdy nie wiadomo, kto się zakazi, kto ciężko zachoruje. Tu nie ma mądrych i gwarancji, że uda się tego uniknąć - podkreślił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZapytany o skuteczność szczepień specjalista powołał się na przykład Japonii, w której odsetek ofiar śmiertelnych koronawirusa spadł. - W tych krajach, gdzie jest wysoki odsetek zaszczepionych osób różnice są kolosalne. Ekstremalnym przykładem jest Japonia, gdzie śmiertelność w ciągu ostatnich 28 dni była na poziomie 0,03 proc. w stosunku do liczby zdiagnozowanych przypadków, podczas gdy wcześniej śmiertelność była zbliżona do 2 proc. - powiedział prof. Tomasiewicz. Dodał, że podobnie jest w Izraelu, gdzie po wprowadzeniu masowej akcji szczepień odsetek zgonów spadł z 2 proc. do 0,2-0,3 proc. - To pokazuje istotę szczepionki, czyli ochronę przed ciężkim covidem i przed zgonem – powiedział specjalista.\n\n\n\nWyjaśnił, że szczepionka nie zapewnia stuprocentowej ochrony przed zakażeniem, ale zmniejsza ryzyko ciężkich powikłań i śmierci. - Z jednej strony mamy przed oczami dramatyczne sytuacje, przypadki szybkich śmierci osób niezaszczepionych. Z drugiej mamy dane wskazujące, że szczepienie chroni przed śmiercią, ratuje życie. Tu nie ma co dyskutować – podkreślił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZdaniem specjalisty, koronawirus \"jeszcze chwilę z nami zostanie\", dlatego powinniśmy przyzwyczaić się do przestrzegania zasad dystansu społecznego. - To nie jest tak, że podamy szczepionkę i za dwa miesiące nie będzie COVID-19. Nigdzie na świecie tak nie będzie. Natomiast korzyści płynące ze szczepienia są kolosalne - wyjaśnił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZapytany o szczepienie dzieci poniżej 12 roku życia odpowiedział, że potrzebna do tego jest zgoda Europejskiej Agencji Leków (EMA), której nie ma. - W przypadku dzieci absolutnie nie może być mowy o wcześniejszym dostępie. Dopóki nie mamy rekomendacji EMA, nie możemy szczepić – dodał prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nW czwartek Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 722 nowych zakażeniach koronawirusem. Cztery osoby zmarły z powodu COVID-19; z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarło sześć osób.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":124636,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nŹródło: PAP\n","spintaxed_ttl":"Liczba respiratorów maleje. Prof. Tomasiewicz: \"kilkanaście tysięcy zachorowań dziennie\" ","spintaxed_cnt":" \n\nKierownik Kliniki Chorób Zakaźnych SPSK 1 w Lublinie, prof. Krzysztof Tomasiewicz, przewiduje, że początek czwartej fali umocni się na kilka miesięcy z kilkoma tysiącami zachorowań dziennie, a nawet kilkanaście tysięcy zachorowań podczas szczytu. Według statystyk Ministerstwa Zdrowia w Polsce wzrasta liczba nowych i potwierdzonych zakażeń koronawirusem. \n\n\n\nWedług profesora Tomasiewicza, takie zjawisko jest związane z tym, że chorzy są leczeni samodzielnie w domu do ostatniej chwili. Dopiero pojawiają się poważne objawy, a pacjenci trafiają do szpitali. Poinformował, że tylko od 2 do 5 procent z jego pacjentów z COVID-19, którzy wymagają łóżka, jest już zaszczepionych.\n\n\n\nProfesor podkreślił, że w Polsce pełni zaszczepionych jest tylko około 50% ludności, co oznacza, że musimy się bardziej postarać, aby przekonać więcej osób do szczepień. Zastrzegł, że szczepionka niezapewnia całkowitej ochrony przed zakażeniem, ale zmniejsza ryzyko powikłań i śmierci. \n\n\n\nProfesor wskazał przykład Japonii, która osiągnęła drastycznie niższą śmiertelność od COVID-19 po wprowadzeniu wysokiej liczby szczepień, co pokazuje, jak ważne jest szczepienie w zapobieganiu śmierci. Wskazał również, że koronawirus pozostanie z nami przez jakiś czas, dlatego musimy nauczyć się przestrzegać zasad socjalnych dystansu i podejmować odpowiednie środki ostrożności. \n\n\n\nŹródło: PAP\n","spintaxed_cnt2":" \n\nKierownik Kliniki Chorób Zakaźnych SPSK 1 w Lublinie, prof. Krzysztof Tomasiewicz, przewiduje, że początek czwartej fali umocni się na kilka miesięcy z kilkoma tysiącami zachorowań dziennie, a nawet kilkanaście tysięcy zachorowań podczas szczytu. Według statystyk Ministerstwa Zdrowia w Polsce wzrasta liczba nowych i potwierdzonych zakażeń koronawirusem. \n\n\n\nWedług profesora Tomasiewicza, takie zjawisko jest związane z tym, że chorzy są leczeni samodzielnie w domu do ostatniej chwili. Dopiero pojawiają się poważne objawy, a pacjenci trafiają do szpitali. Poinformował, że tylko od 2 do 5 procent z jego pacjentów z COVID-19, którzy wymagają łóżka, jest już zaszczepionych.\n\n\n\nProfesor podkreślił, że w Polsce pełni zaszczepionych jest tylko około 50% ludności, co oznacza, że musimy się bardziej postarać, aby przekonać więcej osób do szczepień. Zastrzegł, że szczepionka niezapewnia całkowitej ochrony przed zakażeniem, ale zmniejsza ryzyko powikłań i śmierci. \n\n\n\nProfesor wskazał przykład Japonii, która osiągnęła drastycznie niższą śmiertelność od COVID-19 po wprowadzeniu wysokiej liczby szczepień, co pokazuje, jak ważne jest szczepienie w zapobieganiu śmierci. Wskazał również, że koronawirus pozostanie z nami przez jakiś czas, dlatego musimy nauczyć się przestrzegać zasad socjalnych dystansu i podejmować odpowiednie środki ostrożności. \n\n\n\nŹródło: PAP\n","original_ttl":"Maleje liczba respiratorów. Prof. Tomasiewicz: „kilkanaście tysięcy zachorowań dziennie”","original_cnt":"\nTo początek czwartej fali, która potrwa przynajmniej dwa miesiące; kilka tysięcy zachorowań dziennie i nawet kilkanaście tysięcy zachorowań w szczycie, to nie są wartości nierealne - powiedział kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych SPSK 1 w Lublinie prof. Krzysztof Tomasiewicz.\n\n\n\n- Patrząc jak przybywa zachorowań i wszystko się rozpędza to obawiam się, że kilka tysięcy zachorowań dziennie w ciągu najbliższego miesiąca jest prawie pewne, a kilkanaście tysięcy zachorowań w szczycie to nie są wartości nierealne. Czwarta fala, która w tej chwili się zaczyna, na pewno potrwa przynajmniej dwa miesiące - powiedział kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych w SPSK 1 w Lublinie prof. Krzysztof Tomasiewicz.\n\n\n\nSpecjalista odniósł się do aktualnych statystyk podanych przez Ministerstwo Zdrowia. Wynika z nich, że w Polsce przybywa nowych i potwierdzonych przypadków zakażenia koronawirusem.\n\n\n\n- Ostatnie półtora tygodnia to jest jakaś nawałnica pacjentów i to w naprawdę ciężkim stanie. Mam wrażenie, że zatoczyliśmy duże koło i wróciliśmy do sytuacji, kiedy pacjenci trafiają do szpitala na późnym etapie i wymagają intensywnej terapii – powiedział specjalista.\n\n\n\nZdaniem prof. Tomasiewicza, dzieje się tak dlatego, ponieważ chorzy do ostatniej chwili leczą się sami w domu. - Każdy do końca uważa, że to nie COVID-19, a widoczne objawy to tylko przeziębienie. Dopiero jak jest bardzo źle pacjent wzywa karetkę i przyjeżdża do szpitala – powiedział specjalista. Powiedział, że półtora roku od rozpoczęcia pandemii wiele osób bardziej obawia się o samopoczucie innych, niż o własne zdrowie. - Wiele osób myśli w kategoriach: nie będę robił badań, bo jak wyjdzie COVID-19 to wszyscy wokół będą w kwarantannie. Dla nas to argument niepoważny, ale musimy brać pod uwagę, że część pacjentów myśli takimi kategoriami – wyjaśnił specjalista.\n\n\n\nW kierowanej przez prof. Krzysztofa Tomasiewicza Klinice Chorób Zakaźnych SPSK1 w Lublinie przebywało w czwartek 28 pacjentów zakażonych wirusem SARS-CoV-2, a osiem łóżek było wolnych. Na intensywnej terapii zajęte było wszystkie dziewięć łóżek. Jak poinformował prof. Tomasiewicz, zaledwie 2-5 proc. jego pacjentów zajmujących łóżka przeznaczone dla chorych na COVID-19 to osoby zaszczepione.\n\n\n\n- Praktycznie wszystkie osoby, które mamy w tej chwili w klice, poza trzema, są to osoby niezaszczepione. Niezaszczepione są praktycznie wszystkie osoby w ciężkim stanie, które wymagają tlenoterapii wysokoprzepływowej albo podłączenia do respiratora - powiedział specjalista.\n\n\n\nWedług danych Ministerstwa Zdrowia, w Polsce wykonano ponad 36,8 mln szczepień, a pełni zaszczepionych jest 19 167 754 mln osób.\n\n\n\n- To nie są dane zadowalające. One oznaczają, że mamy około 50 proc. zaszczepionych - powiedział prof. Tomasiewicz. Dodał, że o sukcesie można by mówić na poziomie 70-80 proc. zaszczepionych. - Bardzo ważne są dane, które pokazują odsetek zaszczepionych w odpowiednich grup wiekowych. W grupach 60+ ten odsetek kształtuje się w granicach 60-70 proc. To za mało. To w dalszym ciągu jest 30-40 proc. potencjalnych kandydatów na ciężki przebieg COVID-19 - powiedział specjalista.\n\n\n\nProf. Tomasiewicz negatywnie ocenia szanse namówienia do szczepień osób, które nie chcą się szczepić. - My ich pewnie nie przekonamy. W ostatnich miesiącach widzieliśmy, że nawet śmierć osób z otoczenia zazwyczaj nie przekonuje do szczepienia – powiedział specjalista. Zdaniem specjalisty, powinno się większy nacisk położyć na przekonywanie osób niezdecydowanych. - Spotykamy bardzo wiele osób, które nie wykluczają szczepienia, ale mówią: najpierw poczekam, popatrzę. Tu nie ma na co czekać, dlatego że pociąg się rozpędza w tym momencie. Nigdy nie wiadomo, kto się zakazi, kto ciężko zachoruje. Tu nie ma mądrych i gwarancji, że uda się tego uniknąć - podkreślił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZapytany o skuteczność szczepień specjalista powołał się na przykład Japonii, w której odsetek ofiar śmiertelnych koronawirusa spadł. - W tych krajach, gdzie jest wysoki odsetek zaszczepionych osób różnice są kolosalne. Ekstremalnym przykładem jest Japonia, gdzie śmiertelność w ciągu ostatnich 28 dni była na poziomie 0,03 proc. w stosunku do liczby zdiagnozowanych przypadków, podczas gdy wcześniej śmiertelność była zbliżona do 2 proc. - powiedział prof. Tomasiewicz. Dodał, że podobnie jest w Izraelu, gdzie po wprowadzeniu masowej akcji szczepień odsetek zgonów spadł z 2 proc. do 0,2-0,3 proc. - To pokazuje istotę szczepionki, czyli ochronę przed ciężkim covidem i przed zgonem – powiedział specjalista.\n\n\n\nWyjaśnił, że szczepionka nie zapewnia stuprocentowej ochrony przed zakażeniem, ale zmniejsza ryzyko ciężkich powikłań i śmierci. - Z jednej strony mamy przed oczami dramatyczne sytuacje, przypadki szybkich śmierci osób niezaszczepionych. Z drugiej mamy dane wskazujące, że szczepienie chroni przed śmiercią, ratuje życie. Tu nie ma co dyskutować – podkreślił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZdaniem specjalisty, koronawirus \"jeszcze chwilę z nami zostanie\", dlatego powinniśmy przyzwyczaić się do przestrzegania zasad dystansu społecznego. - To nie jest tak, że podamy szczepionkę i za dwa miesiące nie będzie COVID-19. Nigdzie na świecie tak nie będzie. Natomiast korzyści płynące ze szczepienia są kolosalne - wyjaśnił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZapytany o szczepienie dzieci poniżej 12 roku życia odpowiedział, że potrzebna do tego jest zgoda Europejskiej Agencji Leków (EMA), której nie ma. - W przypadku dzieci absolutnie nie może być mowy o wcześniejszym dostępie. Dopóki nie mamy rekomendacji EMA, nie możemy szczepić – dodał prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nW czwartek Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 722 nowych zakażeniach koronawirusem. Cztery osoby zmarły z powodu COVID-19; z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarło sześć osób.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":124636,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nProfesor wskazał przykład Japonii, która osiągnęła drastycznie niższą śmiertelność od COVID-19 po wprowadzeniu wysokiej liczby szczepień, co pokazuje, jak ważne jest szczepienie w zapobieganiu śmierci. Wskazał również, że koronawirus pozostanie z nami przez jakiś czas, dlatego musimy nauczyć się przestrzegać zasad socjalnych dystansu i podejmować odpowiednie środki ostrożności. \n\n\n\nŹródło: PAP\n","spintaxed_ttl":"Liczba respiratorów maleje. Prof. Tomasiewicz: \"kilkanaście tysięcy zachorowań dziennie\" ","spintaxed_cnt":" \n\nKierownik Kliniki Chorób Zakaźnych SPSK 1 w Lublinie, prof. Krzysztof Tomasiewicz, przewiduje, że początek czwartej fali umocni się na kilka miesięcy z kilkoma tysiącami zachorowań dziennie, a nawet kilkanaście tysięcy zachorowań podczas szczytu. Według statystyk Ministerstwa Zdrowia w Polsce wzrasta liczba nowych i potwierdzonych zakażeń koronawirusem. \n\n\n\nWedług profesora Tomasiewicza, takie zjawisko jest związane z tym, że chorzy są leczeni samodzielnie w domu do ostatniej chwili. Dopiero pojawiają się poważne objawy, a pacjenci trafiają do szpitali. Poinformował, że tylko od 2 do 5 procent z jego pacjentów z COVID-19, którzy wymagają łóżka, jest już zaszczepionych.\n\n\n\nProfesor podkreślił, że w Polsce pełni zaszczepionych jest tylko około 50% ludności, co oznacza, że musimy się bardziej postarać, aby przekonać więcej osób do szczepień. Zastrzegł, że szczepionka niezapewnia całkowitej ochrony przed zakażeniem, ale zmniejsza ryzyko powikłań i śmierci. \n\n\n\nProfesor wskazał przykład Japonii, która osiągnęła drastycznie niższą śmiertelność od COVID-19 po wprowadzeniu wysokiej liczby szczepień, co pokazuje, jak ważne jest szczepienie w zapobieganiu śmierci. Wskazał również, że koronawirus pozostanie z nami przez jakiś czas, dlatego musimy nauczyć się przestrzegać zasad socjalnych dystansu i podejmować odpowiednie środki ostrożności. \n\n\n\nŹródło: PAP\n","spintaxed_cnt2":" \n\nKierownik Kliniki Chorób Zakaźnych SPSK 1 w Lublinie, prof. Krzysztof Tomasiewicz, przewiduje, że początek czwartej fali umocni się na kilka miesięcy z kilkoma tysiącami zachorowań dziennie, a nawet kilkanaście tysięcy zachorowań podczas szczytu. Według statystyk Ministerstwa Zdrowia w Polsce wzrasta liczba nowych i potwierdzonych zakażeń koronawirusem. \n\n\n\nWedług profesora Tomasiewicza, takie zjawisko jest związane z tym, że chorzy są leczeni samodzielnie w domu do ostatniej chwili. Dopiero pojawiają się poważne objawy, a pacjenci trafiają do szpitali. Poinformował, że tylko od 2 do 5 procent z jego pacjentów z COVID-19, którzy wymagają łóżka, jest już zaszczepionych.\n\n\n\nProfesor podkreślił, że w Polsce pełni zaszczepionych jest tylko około 50% ludności, co oznacza, że musimy się bardziej postarać, aby przekonać więcej osób do szczepień. Zastrzegł, że szczepionka niezapewnia całkowitej ochrony przed zakażeniem, ale zmniejsza ryzyko powikłań i śmierci. \n\n\n\nProfesor wskazał przykład Japonii, która osiągnęła drastycznie niższą śmiertelność od COVID-19 po wprowadzeniu wysokiej liczby szczepień, co pokazuje, jak ważne jest szczepienie w zapobieganiu śmierci. Wskazał również, że koronawirus pozostanie z nami przez jakiś czas, dlatego musimy nauczyć się przestrzegać zasad socjalnych dystansu i podejmować odpowiednie środki ostrożności. \n\n\n\nŹródło: PAP\n","original_ttl":"Maleje liczba respiratorów. Prof. Tomasiewicz: „kilkanaście tysięcy zachorowań dziennie”","original_cnt":"\nTo początek czwartej fali, która potrwa przynajmniej dwa miesiące; kilka tysięcy zachorowań dziennie i nawet kilkanaście tysięcy zachorowań w szczycie, to nie są wartości nierealne - powiedział kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych SPSK 1 w Lublinie prof. Krzysztof Tomasiewicz.\n\n\n\n- Patrząc jak przybywa zachorowań i wszystko się rozpędza to obawiam się, że kilka tysięcy zachorowań dziennie w ciągu najbliższego miesiąca jest prawie pewne, a kilkanaście tysięcy zachorowań w szczycie to nie są wartości nierealne. Czwarta fala, która w tej chwili się zaczyna, na pewno potrwa przynajmniej dwa miesiące - powiedział kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych w SPSK 1 w Lublinie prof. Krzysztof Tomasiewicz.\n\n\n\nSpecjalista odniósł się do aktualnych statystyk podanych przez Ministerstwo Zdrowia. Wynika z nich, że w Polsce przybywa nowych i potwierdzonych przypadków zakażenia koronawirusem.\n\n\n\n- Ostatnie półtora tygodnia to jest jakaś nawałnica pacjentów i to w naprawdę ciężkim stanie. Mam wrażenie, że zatoczyliśmy duże koło i wróciliśmy do sytuacji, kiedy pacjenci trafiają do szpitala na późnym etapie i wymagają intensywnej terapii – powiedział specjalista.\n\n\n\nZdaniem prof. Tomasiewicza, dzieje się tak dlatego, ponieważ chorzy do ostatniej chwili leczą się sami w domu. - Każdy do końca uważa, że to nie COVID-19, a widoczne objawy to tylko przeziębienie. Dopiero jak jest bardzo źle pacjent wzywa karetkę i przyjeżdża do szpitala – powiedział specjalista. Powiedział, że półtora roku od rozpoczęcia pandemii wiele osób bardziej obawia się o samopoczucie innych, niż o własne zdrowie. - Wiele osób myśli w kategoriach: nie będę robił badań, bo jak wyjdzie COVID-19 to wszyscy wokół będą w kwarantannie. Dla nas to argument niepoważny, ale musimy brać pod uwagę, że część pacjentów myśli takimi kategoriami – wyjaśnił specjalista.\n\n\n\nW kierowanej przez prof. Krzysztofa Tomasiewicza Klinice Chorób Zakaźnych SPSK1 w Lublinie przebywało w czwartek 28 pacjentów zakażonych wirusem SARS-CoV-2, a osiem łóżek było wolnych. Na intensywnej terapii zajęte było wszystkie dziewięć łóżek. Jak poinformował prof. Tomasiewicz, zaledwie 2-5 proc. jego pacjentów zajmujących łóżka przeznaczone dla chorych na COVID-19 to osoby zaszczepione.\n\n\n\n- Praktycznie wszystkie osoby, które mamy w tej chwili w klice, poza trzema, są to osoby niezaszczepione. Niezaszczepione są praktycznie wszystkie osoby w ciężkim stanie, które wymagają tlenoterapii wysokoprzepływowej albo podłączenia do respiratora - powiedział specjalista.\n\n\n\nWedług danych Ministerstwa Zdrowia, w Polsce wykonano ponad 36,8 mln szczepień, a pełni zaszczepionych jest 19 167 754 mln osób.\n\n\n\n- To nie są dane zadowalające. One oznaczają, że mamy około 50 proc. zaszczepionych - powiedział prof. Tomasiewicz. Dodał, że o sukcesie można by mówić na poziomie 70-80 proc. zaszczepionych. - Bardzo ważne są dane, które pokazują odsetek zaszczepionych w odpowiednich grup wiekowych. W grupach 60+ ten odsetek kształtuje się w granicach 60-70 proc. To za mało. To w dalszym ciągu jest 30-40 proc. potencjalnych kandydatów na ciężki przebieg COVID-19 - powiedział specjalista.\n\n\n\nProf. Tomasiewicz negatywnie ocenia szanse namówienia do szczepień osób, które nie chcą się szczepić. - My ich pewnie nie przekonamy. W ostatnich miesiącach widzieliśmy, że nawet śmierć osób z otoczenia zazwyczaj nie przekonuje do szczepienia – powiedział specjalista. Zdaniem specjalisty, powinno się większy nacisk położyć na przekonywanie osób niezdecydowanych. - Spotykamy bardzo wiele osób, które nie wykluczają szczepienia, ale mówią: najpierw poczekam, popatrzę. Tu nie ma na co czekać, dlatego że pociąg się rozpędza w tym momencie. Nigdy nie wiadomo, kto się zakazi, kto ciężko zachoruje. Tu nie ma mądrych i gwarancji, że uda się tego uniknąć - podkreślił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZapytany o skuteczność szczepień specjalista powołał się na przykład Japonii, w której odsetek ofiar śmiertelnych koronawirusa spadł. - W tych krajach, gdzie jest wysoki odsetek zaszczepionych osób różnice są kolosalne. Ekstremalnym przykładem jest Japonia, gdzie śmiertelność w ciągu ostatnich 28 dni była na poziomie 0,03 proc. w stosunku do liczby zdiagnozowanych przypadków, podczas gdy wcześniej śmiertelność była zbliżona do 2 proc. - powiedział prof. Tomasiewicz. Dodał, że podobnie jest w Izraelu, gdzie po wprowadzeniu masowej akcji szczepień odsetek zgonów spadł z 2 proc. do 0,2-0,3 proc. - To pokazuje istotę szczepionki, czyli ochronę przed ciężkim covidem i przed zgonem – powiedział specjalista.\n\n\n\nWyjaśnił, że szczepionka nie zapewnia stuprocentowej ochrony przed zakażeniem, ale zmniejsza ryzyko ciężkich powikłań i śmierci. - Z jednej strony mamy przed oczami dramatyczne sytuacje, przypadki szybkich śmierci osób niezaszczepionych. Z drugiej mamy dane wskazujące, że szczepienie chroni przed śmiercią, ratuje życie. Tu nie ma co dyskutować – podkreślił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZdaniem specjalisty, koronawirus \"jeszcze chwilę z nami zostanie\", dlatego powinniśmy przyzwyczaić się do przestrzegania zasad dystansu społecznego. - To nie jest tak, że podamy szczepionkę i za dwa miesiące nie będzie COVID-19. Nigdzie na świecie tak nie będzie. Natomiast korzyści płynące ze szczepienia są kolosalne - wyjaśnił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZapytany o szczepienie dzieci poniżej 12 roku życia odpowiedział, że potrzebna do tego jest zgoda Europejskiej Agencji Leków (EMA), której nie ma. - W przypadku dzieci absolutnie nie może być mowy o wcześniejszym dostępie. Dopóki nie mamy rekomendacji EMA, nie możemy szczepić – dodał prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nW czwartek Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 722 nowych zakażeniach koronawirusem. Cztery osoby zmarły z powodu COVID-19; z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarło sześć osób.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":124636,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nProfesor podkreślił, że w Polsce pełni zaszczepionych jest tylko około 50% ludności, co oznacza, że musimy się bardziej postarać, aby przekonać więcej osób do szczepień. Zastrzegł, że szczepionka niezapewnia całkowitej ochrony przed zakażeniem, ale zmniejsza ryzyko powikłań i śmierci. \n\n\n\nProfesor wskazał przykład Japonii, która osiągnęła drastycznie niższą śmiertelność od COVID-19 po wprowadzeniu wysokiej liczby szczepień, co pokazuje, jak ważne jest szczepienie w zapobieganiu śmierci. Wskazał również, że koronawirus pozostanie z nami przez jakiś czas, dlatego musimy nauczyć się przestrzegać zasad socjalnych dystansu i podejmować odpowiednie środki ostrożności. \n\n\n\nŹródło: PAP\n","spintaxed_ttl":"Liczba respiratorów maleje. Prof. Tomasiewicz: \"kilkanaście tysięcy zachorowań dziennie\" ","spintaxed_cnt":" \n\nKierownik Kliniki Chorób Zakaźnych SPSK 1 w Lublinie, prof. Krzysztof Tomasiewicz, przewiduje, że początek czwartej fali umocni się na kilka miesięcy z kilkoma tysiącami zachorowań dziennie, a nawet kilkanaście tysięcy zachorowań podczas szczytu. Według statystyk Ministerstwa Zdrowia w Polsce wzrasta liczba nowych i potwierdzonych zakażeń koronawirusem. \n\n\n\nWedług profesora Tomasiewicza, takie zjawisko jest związane z tym, że chorzy są leczeni samodzielnie w domu do ostatniej chwili. Dopiero pojawiają się poważne objawy, a pacjenci trafiają do szpitali. Poinformował, że tylko od 2 do 5 procent z jego pacjentów z COVID-19, którzy wymagają łóżka, jest już zaszczepionych.\n\n\n\nProfesor podkreślił, że w Polsce pełni zaszczepionych jest tylko około 50% ludności, co oznacza, że musimy się bardziej postarać, aby przekonać więcej osób do szczepień. Zastrzegł, że szczepionka niezapewnia całkowitej ochrony przed zakażeniem, ale zmniejsza ryzyko powikłań i śmierci. \n\n\n\nProfesor wskazał przykład Japonii, która osiągnęła drastycznie niższą śmiertelność od COVID-19 po wprowadzeniu wysokiej liczby szczepień, co pokazuje, jak ważne jest szczepienie w zapobieganiu śmierci. Wskazał również, że koronawirus pozostanie z nami przez jakiś czas, dlatego musimy nauczyć się przestrzegać zasad socjalnych dystansu i podejmować odpowiednie środki ostrożności. \n\n\n\nŹródło: PAP\n","spintaxed_cnt2":" \n\nKierownik Kliniki Chorób Zakaźnych SPSK 1 w Lublinie, prof. Krzysztof Tomasiewicz, przewiduje, że początek czwartej fali umocni się na kilka miesięcy z kilkoma tysiącami zachorowań dziennie, a nawet kilkanaście tysięcy zachorowań podczas szczytu. Według statystyk Ministerstwa Zdrowia w Polsce wzrasta liczba nowych i potwierdzonych zakażeń koronawirusem. \n\n\n\nWedług profesora Tomasiewicza, takie zjawisko jest związane z tym, że chorzy są leczeni samodzielnie w domu do ostatniej chwili. Dopiero pojawiają się poważne objawy, a pacjenci trafiają do szpitali. Poinformował, że tylko od 2 do 5 procent z jego pacjentów z COVID-19, którzy wymagają łóżka, jest już zaszczepionych.\n\n\n\nProfesor podkreślił, że w Polsce pełni zaszczepionych jest tylko około 50% ludności, co oznacza, że musimy się bardziej postarać, aby przekonać więcej osób do szczepień. Zastrzegł, że szczepionka niezapewnia całkowitej ochrony przed zakażeniem, ale zmniejsza ryzyko powikłań i śmierci. \n\n\n\nProfesor wskazał przykład Japonii, która osiągnęła drastycznie niższą śmiertelność od COVID-19 po wprowadzeniu wysokiej liczby szczepień, co pokazuje, jak ważne jest szczepienie w zapobieganiu śmierci. Wskazał również, że koronawirus pozostanie z nami przez jakiś czas, dlatego musimy nauczyć się przestrzegać zasad socjalnych dystansu i podejmować odpowiednie środki ostrożności. \n\n\n\nŹródło: PAP\n","original_ttl":"Maleje liczba respiratorów. Prof. Tomasiewicz: „kilkanaście tysięcy zachorowań dziennie”","original_cnt":"\nTo początek czwartej fali, która potrwa przynajmniej dwa miesiące; kilka tysięcy zachorowań dziennie i nawet kilkanaście tysięcy zachorowań w szczycie, to nie są wartości nierealne - powiedział kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych SPSK 1 w Lublinie prof. Krzysztof Tomasiewicz.\n\n\n\n- Patrząc jak przybywa zachorowań i wszystko się rozpędza to obawiam się, że kilka tysięcy zachorowań dziennie w ciągu najbliższego miesiąca jest prawie pewne, a kilkanaście tysięcy zachorowań w szczycie to nie są wartości nierealne. Czwarta fala, która w tej chwili się zaczyna, na pewno potrwa przynajmniej dwa miesiące - powiedział kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych w SPSK 1 w Lublinie prof. Krzysztof Tomasiewicz.\n\n\n\nSpecjalista odniósł się do aktualnych statystyk podanych przez Ministerstwo Zdrowia. Wynika z nich, że w Polsce przybywa nowych i potwierdzonych przypadków zakażenia koronawirusem.\n\n\n\n- Ostatnie półtora tygodnia to jest jakaś nawałnica pacjentów i to w naprawdę ciężkim stanie. Mam wrażenie, że zatoczyliśmy duże koło i wróciliśmy do sytuacji, kiedy pacjenci trafiają do szpitala na późnym etapie i wymagają intensywnej terapii – powiedział specjalista.\n\n\n\nZdaniem prof. Tomasiewicza, dzieje się tak dlatego, ponieważ chorzy do ostatniej chwili leczą się sami w domu. - Każdy do końca uważa, że to nie COVID-19, a widoczne objawy to tylko przeziębienie. Dopiero jak jest bardzo źle pacjent wzywa karetkę i przyjeżdża do szpitala – powiedział specjalista. Powiedział, że półtora roku od rozpoczęcia pandemii wiele osób bardziej obawia się o samopoczucie innych, niż o własne zdrowie. - Wiele osób myśli w kategoriach: nie będę robił badań, bo jak wyjdzie COVID-19 to wszyscy wokół będą w kwarantannie. Dla nas to argument niepoważny, ale musimy brać pod uwagę, że część pacjentów myśli takimi kategoriami – wyjaśnił specjalista.\n\n\n\nW kierowanej przez prof. Krzysztofa Tomasiewicza Klinice Chorób Zakaźnych SPSK1 w Lublinie przebywało w czwartek 28 pacjentów zakażonych wirusem SARS-CoV-2, a osiem łóżek było wolnych. Na intensywnej terapii zajęte było wszystkie dziewięć łóżek. Jak poinformował prof. Tomasiewicz, zaledwie 2-5 proc. jego pacjentów zajmujących łóżka przeznaczone dla chorych na COVID-19 to osoby zaszczepione.\n\n\n\n- Praktycznie wszystkie osoby, które mamy w tej chwili w klice, poza trzema, są to osoby niezaszczepione. Niezaszczepione są praktycznie wszystkie osoby w ciężkim stanie, które wymagają tlenoterapii wysokoprzepływowej albo podłączenia do respiratora - powiedział specjalista.\n\n\n\nWedług danych Ministerstwa Zdrowia, w Polsce wykonano ponad 36,8 mln szczepień, a pełni zaszczepionych jest 19 167 754 mln osób.\n\n\n\n- To nie są dane zadowalające. One oznaczają, że mamy około 50 proc. zaszczepionych - powiedział prof. Tomasiewicz. Dodał, że o sukcesie można by mówić na poziomie 70-80 proc. zaszczepionych. - Bardzo ważne są dane, które pokazują odsetek zaszczepionych w odpowiednich grup wiekowych. W grupach 60+ ten odsetek kształtuje się w granicach 60-70 proc. To za mało. To w dalszym ciągu jest 30-40 proc. potencjalnych kandydatów na ciężki przebieg COVID-19 - powiedział specjalista.\n\n\n\nProf. Tomasiewicz negatywnie ocenia szanse namówienia do szczepień osób, które nie chcą się szczepić. - My ich pewnie nie przekonamy. W ostatnich miesiącach widzieliśmy, że nawet śmierć osób z otoczenia zazwyczaj nie przekonuje do szczepienia – powiedział specjalista. Zdaniem specjalisty, powinno się większy nacisk położyć na przekonywanie osób niezdecydowanych. - Spotykamy bardzo wiele osób, które nie wykluczają szczepienia, ale mówią: najpierw poczekam, popatrzę. Tu nie ma na co czekać, dlatego że pociąg się rozpędza w tym momencie. Nigdy nie wiadomo, kto się zakazi, kto ciężko zachoruje. Tu nie ma mądrych i gwarancji, że uda się tego uniknąć - podkreślił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZapytany o skuteczność szczepień specjalista powołał się na przykład Japonii, w której odsetek ofiar śmiertelnych koronawirusa spadł. - W tych krajach, gdzie jest wysoki odsetek zaszczepionych osób różnice są kolosalne. Ekstremalnym przykładem jest Japonia, gdzie śmiertelność w ciągu ostatnich 28 dni była na poziomie 0,03 proc. w stosunku do liczby zdiagnozowanych przypadków, podczas gdy wcześniej śmiertelność była zbliżona do 2 proc. - powiedział prof. Tomasiewicz. Dodał, że podobnie jest w Izraelu, gdzie po wprowadzeniu masowej akcji szczepień odsetek zgonów spadł z 2 proc. do 0,2-0,3 proc. - To pokazuje istotę szczepionki, czyli ochronę przed ciężkim covidem i przed zgonem – powiedział specjalista.\n\n\n\nWyjaśnił, że szczepionka nie zapewnia stuprocentowej ochrony przed zakażeniem, ale zmniejsza ryzyko ciężkich powikłań i śmierci. - Z jednej strony mamy przed oczami dramatyczne sytuacje, przypadki szybkich śmierci osób niezaszczepionych. Z drugiej mamy dane wskazujące, że szczepienie chroni przed śmiercią, ratuje życie. Tu nie ma co dyskutować – podkreślił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZdaniem specjalisty, koronawirus \"jeszcze chwilę z nami zostanie\", dlatego powinniśmy przyzwyczaić się do przestrzegania zasad dystansu społecznego. - To nie jest tak, że podamy szczepionkę i za dwa miesiące nie będzie COVID-19. Nigdzie na świecie tak nie będzie. Natomiast korzyści płynące ze szczepienia są kolosalne - wyjaśnił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZapytany o szczepienie dzieci poniżej 12 roku życia odpowiedział, że potrzebna do tego jest zgoda Europejskiej Agencji Leków (EMA), której nie ma. - W przypadku dzieci absolutnie nie może być mowy o wcześniejszym dostępie. Dopóki nie mamy rekomendacji EMA, nie możemy szczepić – dodał prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nW czwartek Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 722 nowych zakażeniach koronawirusem. Cztery osoby zmarły z powodu COVID-19; z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarło sześć osób.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":124636,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nWedług profesora Tomasiewicza, takie zjawisko jest związane z tym, że chorzy są leczeni samodzielnie w domu do ostatniej chwili. Dopiero pojawiają się poważne objawy, a pacjenci trafiają do szpitali. Poinformował, że tylko od 2 do 5 procent z jego pacjentów z COVID-19, którzy wymagają łóżka, jest już zaszczepionych.\n\n\n\nProfesor podkreślił, że w Polsce pełni zaszczepionych jest tylko około 50% ludności, co oznacza, że musimy się bardziej postarać, aby przekonać więcej osób do szczepień. Zastrzegł, że szczepionka niezapewnia całkowitej ochrony przed zakażeniem, ale zmniejsza ryzyko powikłań i śmierci. \n\n\n\nProfesor wskazał przykład Japonii, która osiągnęła drastycznie niższą śmiertelność od COVID-19 po wprowadzeniu wysokiej liczby szczepień, co pokazuje, jak ważne jest szczepienie w zapobieganiu śmierci. Wskazał również, że koronawirus pozostanie z nami przez jakiś czas, dlatego musimy nauczyć się przestrzegać zasad socjalnych dystansu i podejmować odpowiednie środki ostrożności. \n\n\n\nŹródło: PAP\n","spintaxed_ttl":"Liczba respiratorów maleje. Prof. Tomasiewicz: \"kilkanaście tysięcy zachorowań dziennie\" ","spintaxed_cnt":" \n\nKierownik Kliniki Chorób Zakaźnych SPSK 1 w Lublinie, prof. Krzysztof Tomasiewicz, przewiduje, że początek czwartej fali umocni się na kilka miesięcy z kilkoma tysiącami zachorowań dziennie, a nawet kilkanaście tysięcy zachorowań podczas szczytu. Według statystyk Ministerstwa Zdrowia w Polsce wzrasta liczba nowych i potwierdzonych zakażeń koronawirusem. \n\n\n\nWedług profesora Tomasiewicza, takie zjawisko jest związane z tym, że chorzy są leczeni samodzielnie w domu do ostatniej chwili. Dopiero pojawiają się poważne objawy, a pacjenci trafiają do szpitali. Poinformował, że tylko od 2 do 5 procent z jego pacjentów z COVID-19, którzy wymagają łóżka, jest już zaszczepionych.\n\n\n\nProfesor podkreślił, że w Polsce pełni zaszczepionych jest tylko około 50% ludności, co oznacza, że musimy się bardziej postarać, aby przekonać więcej osób do szczepień. Zastrzegł, że szczepionka niezapewnia całkowitej ochrony przed zakażeniem, ale zmniejsza ryzyko powikłań i śmierci. \n\n\n\nProfesor wskazał przykład Japonii, która osiągnęła drastycznie niższą śmiertelność od COVID-19 po wprowadzeniu wysokiej liczby szczepień, co pokazuje, jak ważne jest szczepienie w zapobieganiu śmierci. Wskazał również, że koronawirus pozostanie z nami przez jakiś czas, dlatego musimy nauczyć się przestrzegać zasad socjalnych dystansu i podejmować odpowiednie środki ostrożności. \n\n\n\nŹródło: PAP\n","spintaxed_cnt2":" \n\nKierownik Kliniki Chorób Zakaźnych SPSK 1 w Lublinie, prof. Krzysztof Tomasiewicz, przewiduje, że początek czwartej fali umocni się na kilka miesięcy z kilkoma tysiącami zachorowań dziennie, a nawet kilkanaście tysięcy zachorowań podczas szczytu. Według statystyk Ministerstwa Zdrowia w Polsce wzrasta liczba nowych i potwierdzonych zakażeń koronawirusem. \n\n\n\nWedług profesora Tomasiewicza, takie zjawisko jest związane z tym, że chorzy są leczeni samodzielnie w domu do ostatniej chwili. Dopiero pojawiają się poważne objawy, a pacjenci trafiają do szpitali. Poinformował, że tylko od 2 do 5 procent z jego pacjentów z COVID-19, którzy wymagają łóżka, jest już zaszczepionych.\n\n\n\nProfesor podkreślił, że w Polsce pełni zaszczepionych jest tylko około 50% ludności, co oznacza, że musimy się bardziej postarać, aby przekonać więcej osób do szczepień. Zastrzegł, że szczepionka niezapewnia całkowitej ochrony przed zakażeniem, ale zmniejsza ryzyko powikłań i śmierci. \n\n\n\nProfesor wskazał przykład Japonii, która osiągnęła drastycznie niższą śmiertelność od COVID-19 po wprowadzeniu wysokiej liczby szczepień, co pokazuje, jak ważne jest szczepienie w zapobieganiu śmierci. Wskazał również, że koronawirus pozostanie z nami przez jakiś czas, dlatego musimy nauczyć się przestrzegać zasad socjalnych dystansu i podejmować odpowiednie środki ostrożności. \n\n\n\nŹródło: PAP\n","original_ttl":"Maleje liczba respiratorów. Prof. Tomasiewicz: „kilkanaście tysięcy zachorowań dziennie”","original_cnt":"\nTo początek czwartej fali, która potrwa przynajmniej dwa miesiące; kilka tysięcy zachorowań dziennie i nawet kilkanaście tysięcy zachorowań w szczycie, to nie są wartości nierealne - powiedział kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych SPSK 1 w Lublinie prof. Krzysztof Tomasiewicz.\n\n\n\n- Patrząc jak przybywa zachorowań i wszystko się rozpędza to obawiam się, że kilka tysięcy zachorowań dziennie w ciągu najbliższego miesiąca jest prawie pewne, a kilkanaście tysięcy zachorowań w szczycie to nie są wartości nierealne. Czwarta fala, która w tej chwili się zaczyna, na pewno potrwa przynajmniej dwa miesiące - powiedział kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych w SPSK 1 w Lublinie prof. Krzysztof Tomasiewicz.\n\n\n\nSpecjalista odniósł się do aktualnych statystyk podanych przez Ministerstwo Zdrowia. Wynika z nich, że w Polsce przybywa nowych i potwierdzonych przypadków zakażenia koronawirusem.\n\n\n\n- Ostatnie półtora tygodnia to jest jakaś nawałnica pacjentów i to w naprawdę ciężkim stanie. Mam wrażenie, że zatoczyliśmy duże koło i wróciliśmy do sytuacji, kiedy pacjenci trafiają do szpitala na późnym etapie i wymagają intensywnej terapii – powiedział specjalista.\n\n\n\nZdaniem prof. Tomasiewicza, dzieje się tak dlatego, ponieważ chorzy do ostatniej chwili leczą się sami w domu. - Każdy do końca uważa, że to nie COVID-19, a widoczne objawy to tylko przeziębienie. Dopiero jak jest bardzo źle pacjent wzywa karetkę i przyjeżdża do szpitala – powiedział specjalista. Powiedział, że półtora roku od rozpoczęcia pandemii wiele osób bardziej obawia się o samopoczucie innych, niż o własne zdrowie. - Wiele osób myśli w kategoriach: nie będę robił badań, bo jak wyjdzie COVID-19 to wszyscy wokół będą w kwarantannie. Dla nas to argument niepoważny, ale musimy brać pod uwagę, że część pacjentów myśli takimi kategoriami – wyjaśnił specjalista.\n\n\n\nW kierowanej przez prof. Krzysztofa Tomasiewicza Klinice Chorób Zakaźnych SPSK1 w Lublinie przebywało w czwartek 28 pacjentów zakażonych wirusem SARS-CoV-2, a osiem łóżek było wolnych. Na intensywnej terapii zajęte było wszystkie dziewięć łóżek. Jak poinformował prof. Tomasiewicz, zaledwie 2-5 proc. jego pacjentów zajmujących łóżka przeznaczone dla chorych na COVID-19 to osoby zaszczepione.\n\n\n\n- Praktycznie wszystkie osoby, które mamy w tej chwili w klice, poza trzema, są to osoby niezaszczepione. Niezaszczepione są praktycznie wszystkie osoby w ciężkim stanie, które wymagają tlenoterapii wysokoprzepływowej albo podłączenia do respiratora - powiedział specjalista.\n\n\n\nWedług danych Ministerstwa Zdrowia, w Polsce wykonano ponad 36,8 mln szczepień, a pełni zaszczepionych jest 19 167 754 mln osób.\n\n\n\n- To nie są dane zadowalające. One oznaczają, że mamy około 50 proc. zaszczepionych - powiedział prof. Tomasiewicz. Dodał, że o sukcesie można by mówić na poziomie 70-80 proc. zaszczepionych. - Bardzo ważne są dane, które pokazują odsetek zaszczepionych w odpowiednich grup wiekowych. W grupach 60+ ten odsetek kształtuje się w granicach 60-70 proc. To za mało. To w dalszym ciągu jest 30-40 proc. potencjalnych kandydatów na ciężki przebieg COVID-19 - powiedział specjalista.\n\n\n\nProf. Tomasiewicz negatywnie ocenia szanse namówienia do szczepień osób, które nie chcą się szczepić. - My ich pewnie nie przekonamy. W ostatnich miesiącach widzieliśmy, że nawet śmierć osób z otoczenia zazwyczaj nie przekonuje do szczepienia – powiedział specjalista. Zdaniem specjalisty, powinno się większy nacisk położyć na przekonywanie osób niezdecydowanych. - Spotykamy bardzo wiele osób, które nie wykluczają szczepienia, ale mówią: najpierw poczekam, popatrzę. Tu nie ma na co czekać, dlatego że pociąg się rozpędza w tym momencie. Nigdy nie wiadomo, kto się zakazi, kto ciężko zachoruje. Tu nie ma mądrych i gwarancji, że uda się tego uniknąć - podkreślił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZapytany o skuteczność szczepień specjalista powołał się na przykład Japonii, w której odsetek ofiar śmiertelnych koronawirusa spadł. - W tych krajach, gdzie jest wysoki odsetek zaszczepionych osób różnice są kolosalne. Ekstremalnym przykładem jest Japonia, gdzie śmiertelność w ciągu ostatnich 28 dni była na poziomie 0,03 proc. w stosunku do liczby zdiagnozowanych przypadków, podczas gdy wcześniej śmiertelność była zbliżona do 2 proc. - powiedział prof. Tomasiewicz. Dodał, że podobnie jest w Izraelu, gdzie po wprowadzeniu masowej akcji szczepień odsetek zgonów spadł z 2 proc. do 0,2-0,3 proc. - To pokazuje istotę szczepionki, czyli ochronę przed ciężkim covidem i przed zgonem – powiedział specjalista.\n\n\n\nWyjaśnił, że szczepionka nie zapewnia stuprocentowej ochrony przed zakażeniem, ale zmniejsza ryzyko ciężkich powikłań i śmierci. - Z jednej strony mamy przed oczami dramatyczne sytuacje, przypadki szybkich śmierci osób niezaszczepionych. Z drugiej mamy dane wskazujące, że szczepienie chroni przed śmiercią, ratuje życie. Tu nie ma co dyskutować – podkreślił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZdaniem specjalisty, koronawirus \"jeszcze chwilę z nami zostanie\", dlatego powinniśmy przyzwyczaić się do przestrzegania zasad dystansu społecznego. - To nie jest tak, że podamy szczepionkę i za dwa miesiące nie będzie COVID-19. Nigdzie na świecie tak nie będzie. Natomiast korzyści płynące ze szczepienia są kolosalne - wyjaśnił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZapytany o szczepienie dzieci poniżej 12 roku życia odpowiedział, że potrzebna do tego jest zgoda Europejskiej Agencji Leków (EMA), której nie ma. - W przypadku dzieci absolutnie nie może być mowy o wcześniejszym dostępie. Dopóki nie mamy rekomendacji EMA, nie możemy szczepić – dodał prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nW czwartek Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 722 nowych zakażeniach koronawirusem. Cztery osoby zmarły z powodu COVID-19; z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarło sześć osób.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":124636,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
\nKierownik Kliniki Chorób Zakaźnych SPSK 1 w Lublinie, prof. Krzysztof Tomasiewicz, przewiduje, że początek czwartej fali umocni się na kilka miesięcy z kilkoma tysiącami zachorowań dziennie, a nawet kilkanaście tysięcy zachorowań podczas szczytu. Według statystyk Ministerstwa Zdrowia w Polsce wzrasta liczba nowych i potwierdzonych zakażeń koronawirusem. \n\n\n\nWedług profesora Tomasiewicza, takie zjawisko jest związane z tym, że chorzy są leczeni samodzielnie w domu do ostatniej chwili. Dopiero pojawiają się poważne objawy, a pacjenci trafiają do szpitali. Poinformował, że tylko od 2 do 5 procent z jego pacjentów z COVID-19, którzy wymagają łóżka, jest już zaszczepionych.\n\n\n\nProfesor podkreślił, że w Polsce pełni zaszczepionych jest tylko około 50% ludności, co oznacza, że musimy się bardziej postarać, aby przekonać więcej osób do szczepień. Zastrzegł, że szczepionka niezapewnia całkowitej ochrony przed zakażeniem, ale zmniejsza ryzyko powikłań i śmierci. \n\n\n\nProfesor wskazał przykład Japonii, która osiągnęła drastycznie niższą śmiertelność od COVID-19 po wprowadzeniu wysokiej liczby szczepień, co pokazuje, jak ważne jest szczepienie w zapobieganiu śmierci. Wskazał również, że koronawirus pozostanie z nami przez jakiś czas, dlatego musimy nauczyć się przestrzegać zasad socjalnych dystansu i podejmować odpowiednie środki ostrożności. \n\n\n\nŹródło: PAP\n","spintaxed_ttl":"Liczba respiratorów maleje. Prof. Tomasiewicz: \"kilkanaście tysięcy zachorowań dziennie\" ","spintaxed_cnt":" \n\nKierownik Kliniki Chorób Zakaźnych SPSK 1 w Lublinie, prof. Krzysztof Tomasiewicz, przewiduje, że początek czwartej fali umocni się na kilka miesięcy z kilkoma tysiącami zachorowań dziennie, a nawet kilkanaście tysięcy zachorowań podczas szczytu. Według statystyk Ministerstwa Zdrowia w Polsce wzrasta liczba nowych i potwierdzonych zakażeń koronawirusem. \n\n\n\nWedług profesora Tomasiewicza, takie zjawisko jest związane z tym, że chorzy są leczeni samodzielnie w domu do ostatniej chwili. Dopiero pojawiają się poważne objawy, a pacjenci trafiają do szpitali. Poinformował, że tylko od 2 do 5 procent z jego pacjentów z COVID-19, którzy wymagają łóżka, jest już zaszczepionych.\n\n\n\nProfesor podkreślił, że w Polsce pełni zaszczepionych jest tylko około 50% ludności, co oznacza, że musimy się bardziej postarać, aby przekonać więcej osób do szczepień. Zastrzegł, że szczepionka niezapewnia całkowitej ochrony przed zakażeniem, ale zmniejsza ryzyko powikłań i śmierci. \n\n\n\nProfesor wskazał przykład Japonii, która osiągnęła drastycznie niższą śmiertelność od COVID-19 po wprowadzeniu wysokiej liczby szczepień, co pokazuje, jak ważne jest szczepienie w zapobieganiu śmierci. Wskazał również, że koronawirus pozostanie z nami przez jakiś czas, dlatego musimy nauczyć się przestrzegać zasad socjalnych dystansu i podejmować odpowiednie środki ostrożności. \n\n\n\nŹródło: PAP\n","spintaxed_cnt2":" \n\nKierownik Kliniki Chorób Zakaźnych SPSK 1 w Lublinie, prof. Krzysztof Tomasiewicz, przewiduje, że początek czwartej fali umocni się na kilka miesięcy z kilkoma tysiącami zachorowań dziennie, a nawet kilkanaście tysięcy zachorowań podczas szczytu. Według statystyk Ministerstwa Zdrowia w Polsce wzrasta liczba nowych i potwierdzonych zakażeń koronawirusem. \n\n\n\nWedług profesora Tomasiewicza, takie zjawisko jest związane z tym, że chorzy są leczeni samodzielnie w domu do ostatniej chwili. Dopiero pojawiają się poważne objawy, a pacjenci trafiają do szpitali. Poinformował, że tylko od 2 do 5 procent z jego pacjentów z COVID-19, którzy wymagają łóżka, jest już zaszczepionych.\n\n\n\nProfesor podkreślił, że w Polsce pełni zaszczepionych jest tylko około 50% ludności, co oznacza, że musimy się bardziej postarać, aby przekonać więcej osób do szczepień. Zastrzegł, że szczepionka niezapewnia całkowitej ochrony przed zakażeniem, ale zmniejsza ryzyko powikłań i śmierci. \n\n\n\nProfesor wskazał przykład Japonii, która osiągnęła drastycznie niższą śmiertelność od COVID-19 po wprowadzeniu wysokiej liczby szczepień, co pokazuje, jak ważne jest szczepienie w zapobieganiu śmierci. Wskazał również, że koronawirus pozostanie z nami przez jakiś czas, dlatego musimy nauczyć się przestrzegać zasad socjalnych dystansu i podejmować odpowiednie środki ostrożności. \n\n\n\nŹródło: PAP\n","original_ttl":"Maleje liczba respiratorów. Prof. Tomasiewicz: „kilkanaście tysięcy zachorowań dziennie”","original_cnt":"\nTo początek czwartej fali, która potrwa przynajmniej dwa miesiące; kilka tysięcy zachorowań dziennie i nawet kilkanaście tysięcy zachorowań w szczycie, to nie są wartości nierealne - powiedział kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych SPSK 1 w Lublinie prof. Krzysztof Tomasiewicz.\n\n\n\n- Patrząc jak przybywa zachorowań i wszystko się rozpędza to obawiam się, że kilka tysięcy zachorowań dziennie w ciągu najbliższego miesiąca jest prawie pewne, a kilkanaście tysięcy zachorowań w szczycie to nie są wartości nierealne. Czwarta fala, która w tej chwili się zaczyna, na pewno potrwa przynajmniej dwa miesiące - powiedział kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych w SPSK 1 w Lublinie prof. Krzysztof Tomasiewicz.\n\n\n\nSpecjalista odniósł się do aktualnych statystyk podanych przez Ministerstwo Zdrowia. Wynika z nich, że w Polsce przybywa nowych i potwierdzonych przypadków zakażenia koronawirusem.\n\n\n\n- Ostatnie półtora tygodnia to jest jakaś nawałnica pacjentów i to w naprawdę ciężkim stanie. Mam wrażenie, że zatoczyliśmy duże koło i wróciliśmy do sytuacji, kiedy pacjenci trafiają do szpitala na późnym etapie i wymagają intensywnej terapii – powiedział specjalista.\n\n\n\nZdaniem prof. Tomasiewicza, dzieje się tak dlatego, ponieważ chorzy do ostatniej chwili leczą się sami w domu. - Każdy do końca uważa, że to nie COVID-19, a widoczne objawy to tylko przeziębienie. Dopiero jak jest bardzo źle pacjent wzywa karetkę i przyjeżdża do szpitala – powiedział specjalista. Powiedział, że półtora roku od rozpoczęcia pandemii wiele osób bardziej obawia się o samopoczucie innych, niż o własne zdrowie. - Wiele osób myśli w kategoriach: nie będę robił badań, bo jak wyjdzie COVID-19 to wszyscy wokół będą w kwarantannie. Dla nas to argument niepoważny, ale musimy brać pod uwagę, że część pacjentów myśli takimi kategoriami – wyjaśnił specjalista.\n\n\n\nW kierowanej przez prof. Krzysztofa Tomasiewicza Klinice Chorób Zakaźnych SPSK1 w Lublinie przebywało w czwartek 28 pacjentów zakażonych wirusem SARS-CoV-2, a osiem łóżek było wolnych. Na intensywnej terapii zajęte było wszystkie dziewięć łóżek. Jak poinformował prof. Tomasiewicz, zaledwie 2-5 proc. jego pacjentów zajmujących łóżka przeznaczone dla chorych na COVID-19 to osoby zaszczepione.\n\n\n\n- Praktycznie wszystkie osoby, które mamy w tej chwili w klice, poza trzema, są to osoby niezaszczepione. Niezaszczepione są praktycznie wszystkie osoby w ciężkim stanie, które wymagają tlenoterapii wysokoprzepływowej albo podłączenia do respiratora - powiedział specjalista.\n\n\n\nWedług danych Ministerstwa Zdrowia, w Polsce wykonano ponad 36,8 mln szczepień, a pełni zaszczepionych jest 19 167 754 mln osób.\n\n\n\n- To nie są dane zadowalające. One oznaczają, że mamy około 50 proc. zaszczepionych - powiedział prof. Tomasiewicz. Dodał, że o sukcesie można by mówić na poziomie 70-80 proc. zaszczepionych. - Bardzo ważne są dane, które pokazują odsetek zaszczepionych w odpowiednich grup wiekowych. W grupach 60+ ten odsetek kształtuje się w granicach 60-70 proc. To za mało. To w dalszym ciągu jest 30-40 proc. potencjalnych kandydatów na ciężki przebieg COVID-19 - powiedział specjalista.\n\n\n\nProf. Tomasiewicz negatywnie ocenia szanse namówienia do szczepień osób, które nie chcą się szczepić. - My ich pewnie nie przekonamy. W ostatnich miesiącach widzieliśmy, że nawet śmierć osób z otoczenia zazwyczaj nie przekonuje do szczepienia – powiedział specjalista. Zdaniem specjalisty, powinno się większy nacisk położyć na przekonywanie osób niezdecydowanych. - Spotykamy bardzo wiele osób, które nie wykluczają szczepienia, ale mówią: najpierw poczekam, popatrzę. Tu nie ma na co czekać, dlatego że pociąg się rozpędza w tym momencie. Nigdy nie wiadomo, kto się zakazi, kto ciężko zachoruje. Tu nie ma mądrych i gwarancji, że uda się tego uniknąć - podkreślił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZapytany o skuteczność szczepień specjalista powołał się na przykład Japonii, w której odsetek ofiar śmiertelnych koronawirusa spadł. - W tych krajach, gdzie jest wysoki odsetek zaszczepionych osób różnice są kolosalne. Ekstremalnym przykładem jest Japonia, gdzie śmiertelność w ciągu ostatnich 28 dni była na poziomie 0,03 proc. w stosunku do liczby zdiagnozowanych przypadków, podczas gdy wcześniej śmiertelność była zbliżona do 2 proc. - powiedział prof. Tomasiewicz. Dodał, że podobnie jest w Izraelu, gdzie po wprowadzeniu masowej akcji szczepień odsetek zgonów spadł z 2 proc. do 0,2-0,3 proc. - To pokazuje istotę szczepionki, czyli ochronę przed ciężkim covidem i przed zgonem – powiedział specjalista.\n\n\n\nWyjaśnił, że szczepionka nie zapewnia stuprocentowej ochrony przed zakażeniem, ale zmniejsza ryzyko ciężkich powikłań i śmierci. - Z jednej strony mamy przed oczami dramatyczne sytuacje, przypadki szybkich śmierci osób niezaszczepionych. Z drugiej mamy dane wskazujące, że szczepienie chroni przed śmiercią, ratuje życie. Tu nie ma co dyskutować – podkreślił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZdaniem specjalisty, koronawirus \"jeszcze chwilę z nami zostanie\", dlatego powinniśmy przyzwyczaić się do przestrzegania zasad dystansu społecznego. - To nie jest tak, że podamy szczepionkę i za dwa miesiące nie będzie COVID-19. Nigdzie na świecie tak nie będzie. Natomiast korzyści płynące ze szczepienia są kolosalne - wyjaśnił prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nZapytany o szczepienie dzieci poniżej 12 roku życia odpowiedział, że potrzebna do tego jest zgoda Europejskiej Agencji Leków (EMA), której nie ma. - W przypadku dzieci absolutnie nie może być mowy o wcześniejszym dostępie. Dopóki nie mamy rekomendacji EMA, nie możemy szczepić – dodał prof. Tomasiewicz.\n\n\n\nW czwartek Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 722 nowych zakażeniach koronawirusem. Cztery osoby zmarły z powodu COVID-19; z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarło sześć osób.\n\n\n\nŹródło: PAP\n","notix_push_sended":"false","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":124636,"postFormat":"standard"};
dataLayer.push( dataLayer_content );
Kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych SPSK 1 w Lublinie, prof. Krzysztof Tomasiewicz, przewiduje, że początek czwartej fali umocni się na kilka miesięcy z kilkoma tysiącami zachorowań dziennie, a nawet kilkanaście tysięcy zachorowań podczas szczytu. Według statystyk Ministerstwa Zdrowia w Polsce wzrasta liczba nowych i potwierdzonych zakażeń koronawirusem.
reklama
Według profesora Tomasiewicza, takie zjawisko jest związane z tym, że chorzy są leczeni samodzielnie w domu do ostatniej chwili. Dopiero pojawiają się poważne objawy, a pacjenci trafiają do szpitali. Poinformował, że tylko od 2 do 5 procent z jego pacjentów z COVID-19, którzy wymagają łóżka, jest już zaszczepionych.
Profesor podkreślił, że w Polsce pełni zaszczepionych jest tylko około 50% ludności, co oznacza, że musimy się bardziej postarać, aby przekonać więcej osób do szczepień. Zastrzegł, że szczepionka niezapewnia całkowitej ochrony przed zakażeniem, ale zmniejsza ryzyko powikłań i śmierci.
reklama
Profesor wskazał przykład Japonii, która osiągnęła drastycznie niższą śmiertelność od COVID-19 po wprowadzeniu wysokiej liczby szczepień, co pokazuje, jak ważne jest szczepienie w zapobieganiu śmierci. Wskazał również, że koronawirus pozostanie z nami przez jakiś czas, dlatego musimy nauczyć się przestrzegać zasad socjalnych dystansu i podejmować odpowiednie środki ostrożności.