W jednym z olsztyńskich bloków codziennie rozgrywa się scena, która dla części mieszkańców zaczyna przypominać filmowy thriller. Tuż przed godziną 14.00 nad dziesięciopiętrowym budynkiem pojawiają się setki ptaków. Na drzewach, balkonach i gzymsach robi się tłoczno, a mieszkańcy twierdzą, że wszystko dzieje się niemal z zegarkową precyzją.
Codziennie przed godziną 14 nad blokiem przy ulicy Narutowicza w Olsztynie zbiera się ogromne stado gołębi
O sprawie poinformował fakt.pl, który opisał sytuację mieszkańców jednego z bloków przy ul. Narutowicza (23 B)w Olsztynie. Jak relacjonują lokatorzy, każdego dnia tuż przed godziną 14 w okolicy budynku pojawiają się dziesiątki, a czasem nawet setki gołębi. Ptaki zajmują drzewa rosnące przy bloku, siadają na parapetach, balkonach i gzymsach. Z relacji mieszkańców wynika, że całe stado zachowuje się tak, jakby doskonale wiedziało, o której godzinie pojawi się jedzenie.
Według mieszkańców powodem tego codziennego „zlotu” jest dokarmianie ptaków przez jedną z lokatorek. Kobieta regularnie wychodzi przed budynek z workiem karmy i rozsypuje jedzenie dla gołębi. W efekcie ptaki przylatują tu niemal z całej okolicy.
Mieszkańcy skarżą się na brud i ptasie odchody wokół budynku
Choć część osób rozumie chęć pomocy zwierzętom, wielu lokatorów zaczęło zwracać uwagę na skutki takiego dokarmiania. Mieszkańcy skarżą się przede wszystkim na brud i ptasie odchody pojawiające się w okolicy wejść do budynku, na schodach oraz na zaparkowanych samochodach. Jedna z mieszkanek bloku, pani Anna, relacjonuje, że w okolicy budynku trudno przejść, ponieważ chodniki i schody są regularnie zanieczyszczane przez ptaki. Według niej problem narasta, ponieważ liczba gołębi z dnia na dzień wydaje się coraz większa.
Mieszkańcy podkreślają, że nie chodzi o samą obecność ptaków, lecz o skalę zjawiska. Stada, które codziennie pojawiają się w okolicy, sprawiają, że przestrzeń wokół budynku zaczyna być trudna do utrzymania w czystości.
Dokarmianie ptaków w mieście może prowadzić do konfliktów między mieszkańcami
Sprawa wzbudza emocje również dlatego, że możliwości reakcji służb są ograniczone. Z informacji przekazanych przez Straż Miejską wynika, że samo dokarmianie ptaków nie zawsze stanowi wykroczenie. Problem może pojawić się dopiero wtedy, gdy dochodzi do zaśmiecania przestrzeni publicznej lub pozostawiania resztek jedzenia. Jeśli jednak osoba dokarmiająca ptaki dba o porządek i nie pozostawia odpadów, podstawy do interwencji są ograniczone. W takich sytuacjach konflikt często pozostaje więc między samymi mieszkańcami budynku.
Gołębie w miastach mogą stanowić zagrożenie sanitarne
Specjaliści zwracają uwagę, że duże skupiska gołębi w miastach mogą stanowić problem sanitarny. Ptaki żyjące w dużych stadach są bowiem narażone na różnego rodzaju choroby, zakażenia bakteryjne oraz pasożyty. Dodatkowym problemem są odchody pozostawiane przez ptaki na chodnikach, parapetach i elementach infrastruktury miejskiej. Choć w typowych warunkach nie stanowią one bezpośredniego zagrożenia, eksperci podkreślają, że nie należy całkowicie lekceważyć tego problemu, zwłaszcza w miejscach, gdzie codziennie przebywa wielu ludzi. W przypadku bloku przy ulicy Narutowicza mieszkańcy liczą przede wszystkim na znalezienie rozwiązania, które pozwoli pogodzić troskę o zwierzęta z komfortem życia osób mieszkających w budynku.
źródło: fakt.pl