Prokuratura Rejonowa w Szczytnie wszczęła śledztwo w sprawie nieumyślnego narażenia na niebezpieczeństwo dwuletniego dziecka, które zostało postrzelone w stopę z broni myśliwskiej. Do dramatycznego zdarzenia doszło w jednym z mieszkań w gminie Pasym.
Naładowana broń pozostawiona bez nadzoru. Śledztwo pod nadzorem prokuratury
Do wypadku doszło w niedzielę, kiedy 51-letni myśliwy po powrocie z polowania pozostawił broń myśliwską w korytarzu. Zgodnie z informacjami przekazanymi przez Zastępcę Prokuratora Rejonowego w Szczytnie Krzysztofa Batyckiego, sztucer był naładowany i pozostawiony bez osobistego nadzoru, co stanowi złamanie przepisów ustawy o broni i amunicji. W wyniku przewrócenia się broni doszło do niekontrolowanego wystrzału. Pocisk trafił w stopę dziecka, które znajdowało się w odległości zaledwie 2–3 metrów.
„Na razie postępowanie toczy się w sprawie, nie zostało wydane żadne postanowienie o przedstawieniu zarzutów” – przekazał PAP prok. Batycki.
Stan zdrowia dziecka po operacji
Dwulatka została przetransportowana do Wojewódzkiego Szpitala Dziecięcego w Olsztynie, gdzie natychmiast przeszła półtoragodzinną operację rekonstrukcji uszkodzonych tkanek stopy. Lekarze zapewniają, że życiu dziecka nie zagraża niebezpieczeństwo, jednak z uwagi na charakter urazu konieczne może być wieloetapowe leczenie oraz długotrwała rehabilitacja.
Prokuratura oczekuje na dokumentację medyczną ze szpitala oraz opinie biegłych z zakresu medycyny sądowej i badań broni. W chwili zdarzenia zarówno dziadek dziecka, jak i pozostali domownicy byli trzeźwi. Mężczyzna posiadał także wszystkie wymagane prawem pozwolenia na broń.
Odpowiedzialność prawna i stanowisko Polskiego Związku Łowieckiego w sprawie postrzału
Za nieumyślne narażenie człowieka na niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu polskie prawo przewiduje karę do roku pozbawienia wolności. Śledczy badają, czy w tym przypadku doszło do naruszenia przepisów w sposób wyczerpujący znamiona przestępstwa.
Polski Związek Łowiecki wydał oświadczenie, w którym wyraził ubolewanie z powodu zdarzenia i zadeklarował współpracę z organami ścigania. „Jako organizacja zrzeszająca osoby wykonujące legalne polowania i uprawnione do posiadania broni, podkreślamy, że bezpieczeństwo, odpowiedzialność i przestrzeganie przepisów są dla nas zasadami nadrzędnymi” – zaznaczył PZŁ w komunikacie.
Związek zapowiedział również wszczęcie wewnętrznego postępowania dyscyplinarnego wobec myśliwego. „PZŁ złoży zawiadomienie do właściwego okręgowego rzecznika dyscyplinarnego w celu wyjaśnienia tego nieszczęśliwego zdarzenia. Następnie rzecznik po dokonaniu ustaleń podejmie stosowne działania dyscyplinarne” – przekazano w oświadczeniu.
Tragedia w gminie Pasym stawia poważne pytania o odpowiedzialność właścicieli broni oraz przestrzeganie zasad jej bezpiecznego przechowywania. Śledztwo prokuratury ma kluczowe znaczenie dla ustalenia, czy doszło do rażącego zaniedbania, które naraziło życie dziecka. Od jego wyników zależeć będzie nie tylko ewentualna odpowiedzialność karna dziadka.
źródło: PAP

