fbpx
32 C
Olsztyn
poniedziałek, 21 czerwca, 2021
reklama

Mazury. Sternik łodzi, która spłonęła na Śniardwach, był nietrzeźwy

reklama
Wyślij przez
0

Sternik łodzi motorowej, która spłonęła we wtorek na mazurskim jeziorze Śniardwy, był nietrzeźwy; miał blisko promil alkoholu – poinformowała w czwartek policja. To jedna z dwóch osób, które doznały poważnych poparzeń w tym zdarzeniu.

Według policji do wtorkowego pożaru łodzi na jeziorze Śniardwy doszło podczas dolewania paliwa, gdy na pokładzie przebywało pięć osób. Dwie z nich uległy poważnym poparzeniom – właściciel łodzi oraz mężczyzna, którego stan określono jako ciężki.

Pozostałych trzech mężczyzn zostało początkowo zatrzymanych do wyjaśnienia w policyjnym areszcie. Policja podała w czwartek, że zostali już zwolnieni.

reklama

„Przeprowadzone przez śledczych czynności procesowe, na chwilę obecną nie dały podstaw do przedstawiania któremukolwiek z zatrzymanych zarzutu narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu” – przekazała nadkom. Anna Szypczyńska z policji w Piszu.

Jak dodała, kryminalni ustalili jednak, że za sterami motorówki stał 60-letni mieszkaniec Poznania, będący właścicielem tej łodzi. „Miał blisko 1 promil alkoholu w organizmie” – wyjaśniła.

Nadkom. Szypczyńska poinformowała, że mężczyźnie – gdy pozwoli na to jego stan zdrowia – ma być przedstawiony zarzut kierowania łodzią w stanie nietrzeźwości. Grozi za to kara nawet dwóch lat pozbawienia wolności.

Z ustaleń policji wynika, że motorową łodzią płynęło do Okartowa czterech mężczyzn w wieku 50-67 lat, którzy przyjechali na Mazury z Poznania i okolic. Ponieważ zabrakło im paliwa, zadzwonili po pomoc do znajomego z Mikołajek, który dowiózł im benzynę. Podczas dolewania paliwa do zbiornika, na pokładzie motorówki wybuchł pożar.

Osoby, które były na pokładzie płonącej łodzi, zostały ewakuowane przez przepływających obok żeglarzy. Najciężej poparzonych przejęli jeszcze na jeziorze ratownicy MOPR, a na brzegu zabrała ich karetka i śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Gdy na miejsce pożaru dopłynęła straż pożarna, cała łódź stała w ogniu. Akcja gaśnicza trwała około dwie godziny.

Okoliczności i przyczyny tego pożaru wyjaśnia policja z Pisza, która prowadzi dochodzenie pod nadzorem prokuratury.

Był to drugi w ostatnich dniach pożar na mazurskich jeziorach. Przed tygodniem na jeziorze Jagodne zapalił się silnik motorówki, na której płynęła sześcioosobowa rodzina. Nikt wówczas nie ucierpiał, załogę zabrała na pokład inna łódź, a ogień szybko ugaszono.

źródło: PAP

ZAPISZ SIĘ DO NASZEGO NEWSLETTERA!

Wysyłamy tylko ważne tematy dotyczące życia mieszkańców

Wyślij przez
0
reklama

Najnowsze wiadomości

Polecane

reklama

1 KOMENTARZ

Subskrybuj
Powiadom o
guest


Każdy obywatel RP ma prawo do wyrażania swojej opinii w granicach określonych przez prawo – niedopuszczalne więc jest znieważanie, pomawianie, nawoływanie do popełnienia przestępstwa czy ogólnie rzecz określając „hejtowanie”. Publikując opinię wyrażasz zgodę na  regulamin serwisu. Redakcja TKO nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Administratorem Twoich danych osobowych jest WAMA Media Group sp. z o.o. Szczegóły przetwarzania danych znajdują się w polityce prywatności.


1 Komentarz
Najnowsze
Najstarszy Najczęściej głosowano
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze