\nW przypadku chruścików szkody mogą być nieodwracalne. Przykładem jest gatunek Hydropsyche bulgaromanorum, który żyje tylko w dolnych odcinkach dużych rzek (Wiśle, Odrze) i nie będzie miał skąd przybyć ponownie.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":151199,"postFormat":"standard"}; dataLayer.push( dataLayer_content ); \n„Dużo zależy od tego, co utrzyma się w dolinach Odry, w tym w dopływach tej rzeki. Czy będą tu refugia - azyle, schronienia, gdzie populacja jest stabilna i gdzie niektóre gatunki będą mogły wrócić do swoich siedlisk” - ocenia Czachorowski.\n\n\n\nW przypadku chruścików szkody mogą być nieodwracalne. Przykładem jest gatunek Hydropsyche bulgaromanorum, który żyje tylko w dolnych odcinkach dużych rzek (Wiśle, Odrze) i nie będzie miał skąd przybyć ponownie.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":151199,"postFormat":"standard"}; dataLayer.push( dataLayer_content ); \nJego zdaniem z masowego wymierania owadów nikt nie powinien się cieszyć, nawet jeśli są to gatunki krwiopijne. Jeśli zabraknie komarów, jako pokarmu dla ryb, odbije się to także na populacjach ryb. Bez ryb małże skójki będą miały problemy z rozprzestrzenianiem się, bo ich stadia larwalne przyczepiają się do skrzela i w ten sposób wędrują na inne tereny. Same owady, wyłapując zawiesinę z wody, redukują liczbę bakterii oraz ilość materii organicznej, a przez to poprawiają jakość wody. Są elementami łańcuchów pokarmowych.\n\n\n\n„Dużo zależy od tego, co utrzyma się w dolinach Odry, w tym w dopływach tej rzeki. Czy będą tu refugia - azyle, schronienia, gdzie populacja jest stabilna i gdzie niektóre gatunki będą mogły wrócić do swoich siedlisk” - ocenia Czachorowski.\n\n\n\nW przypadku chruścików szkody mogą być nieodwracalne. Przykładem jest gatunek Hydropsyche bulgaromanorum, który żyje tylko w dolnych odcinkach dużych rzek (Wiśle, Odrze) i nie będzie miał skąd przybyć ponownie.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":151199,"postFormat":"standard"}; dataLayer.push( dataLayer_content ); \n„Na palcach jednej ręki można policzyć próby reintrodukcji owadów (jak motyla niepylaka apollo w Pieninach). Są to procesy zbyt kosztowne. Tworzy się rezerwaty przyrody z nadzieją, że utrzymane tam gatunki wrócą na wcześniej utracone tereny. W przypadku bezkręgowców nie prowadzi się takich działań, z wyjątkiem raka szlachetnego” - ocenia Czachorowski.\n\n\n\nJego zdaniem z masowego wymierania owadów nikt nie powinien się cieszyć, nawet jeśli są to gatunki krwiopijne. Jeśli zabraknie komarów, jako pokarmu dla ryb, odbije się to także na populacjach ryb. Bez ryb małże skójki będą miały problemy z rozprzestrzenianiem się, bo ich stadia larwalne przyczepiają się do skrzela i w ten sposób wędrują na inne tereny. Same owady, wyłapując zawiesinę z wody, redukują liczbę bakterii oraz ilość materii organicznej, a przez to poprawiają jakość wody. Są elementami łańcuchów pokarmowych.\n\n\n\n„Dużo zależy od tego, co utrzyma się w dolinach Odry, w tym w dopływach tej rzeki. Czy będą tu refugia - azyle, schronienia, gdzie populacja jest stabilna i gdzie niektóre gatunki będą mogły wrócić do swoich siedlisk” - ocenia Czachorowski.\n\n\n\nW przypadku chruścików szkody mogą być nieodwracalne. Przykładem jest gatunek Hydropsyche bulgaromanorum, który żyje tylko w dolnych odcinkach dużych rzek (Wiśle, Odrze) i nie będzie miał skąd przybyć ponownie.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":151199,"postFormat":"standard"}; dataLayer.push( dataLayer_content ); \nEkspert podkreśla, że wśród owadów, jakie giną przy zatruciach wód, są także gatunki chronione. Nie są one hodowane i ponownie wprowadzane do naturalnego środowiska.\n\n\n\n„Na palcach jednej ręki można policzyć próby reintrodukcji owadów (jak motyla niepylaka apollo w Pieninach). Są to procesy zbyt kosztowne. Tworzy się rezerwaty przyrody z nadzieją, że utrzymane tam gatunki wrócą na wcześniej utracone tereny. W przypadku bezkręgowców nie prowadzi się takich działań, z wyjątkiem raka szlachetnego” - ocenia Czachorowski.\n\n\n\nJego zdaniem z masowego wymierania owadów nikt nie powinien się cieszyć, nawet jeśli są to gatunki krwiopijne. Jeśli zabraknie komarów, jako pokarmu dla ryb, odbije się to także na populacjach ryb. Bez ryb małże skójki będą miały problemy z rozprzestrzenianiem się, bo ich stadia larwalne przyczepiają się do skrzela i w ten sposób wędrują na inne tereny. Same owady, wyłapując zawiesinę z wody, redukują liczbę bakterii oraz ilość materii organicznej, a przez to poprawiają jakość wody. Są elementami łańcuchów pokarmowych.\n\n\n\n„Dużo zależy od tego, co utrzyma się w dolinach Odry, w tym w dopływach tej rzeki. Czy będą tu refugia - azyle, schronienia, gdzie populacja jest stabilna i gdzie niektóre gatunki będą mogły wrócić do swoich siedlisk” - ocenia Czachorowski.\n\n\n\nW przypadku chruścików szkody mogą być nieodwracalne. Przykładem jest gatunek Hydropsyche bulgaromanorum, który żyje tylko w dolnych odcinkach dużych rzek (Wiśle, Odrze) i nie będzie miał skąd przybyć ponownie.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":151199,"postFormat":"standard"}; dataLayer.push( dataLayer_content ); \nDużym problemem mogą być, jego zdaniem, ścieki z rolnictwa, w tym pestycydy spływające z pól. Podwyższona zawartość azotu i fosforu powoduje silniejszą eutrofizację, materia organiczna trafia do morza i wzrasta obszar stref beztlenowych w Bałtyku. Wśród zagrożeń naukowiec wymienia również antybiotyki z ferm drobiu. Przypomina, że ryby zmieniają płeć pod wpływem ścieków zawierających leki hormonalne, w tym antykoncepcyjne i stosowane w okresie menopauzy.\n\n\n\nEkspert podkreśla, że wśród owadów, jakie giną przy zatruciach wód, są także gatunki chronione. Nie są one hodowane i ponownie wprowadzane do naturalnego środowiska.\n\n\n\n„Na palcach jednej ręki można policzyć próby reintrodukcji owadów (jak motyla niepylaka apollo w Pieninach). Są to procesy zbyt kosztowne. Tworzy się rezerwaty przyrody z nadzieją, że utrzymane tam gatunki wrócą na wcześniej utracone tereny. W przypadku bezkręgowców nie prowadzi się takich działań, z wyjątkiem raka szlachetnego” - ocenia Czachorowski.\n\n\n\nJego zdaniem z masowego wymierania owadów nikt nie powinien się cieszyć, nawet jeśli są to gatunki krwiopijne. Jeśli zabraknie komarów, jako pokarmu dla ryb, odbije się to także na populacjach ryb. Bez ryb małże skójki będą miały problemy z rozprzestrzenianiem się, bo ich stadia larwalne przyczepiają się do skrzela i w ten sposób wędrują na inne tereny. Same owady, wyłapując zawiesinę z wody, redukują liczbę bakterii oraz ilość materii organicznej, a przez to poprawiają jakość wody. Są elementami łańcuchów pokarmowych.\n\n\n\n„Dużo zależy od tego, co utrzyma się w dolinach Odry, w tym w dopływach tej rzeki. Czy będą tu refugia - azyle, schronienia, gdzie populacja jest stabilna i gdzie niektóre gatunki będą mogły wrócić do swoich siedlisk” - ocenia Czachorowski.\n\n\n\nW przypadku chruścików szkody mogą być nieodwracalne. Przykładem jest gatunek Hydropsyche bulgaromanorum, który żyje tylko w dolnych odcinkach dużych rzek (Wiśle, Odrze) i nie będzie miał skąd przybyć ponownie.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":151199,"postFormat":"standard"}; dataLayer.push( dataLayer_content ); \n„Na ptaki, wydry, ryby, a w końcu owady negatywnie wpływają również wody pokopalniane, spuszczane i do Odry i do Wisły. Powodują one zasolenie rzeki, a problem nasila się latem, kiedy mniej jest wody, a więc stężenie soli jest większe. To zmienia warunki życia, gospodarka osmotyczna wielu organizmów nie jest do tego dostosowana. Gatunki typowo słodkowodne nie zawsze dają sobie radę i giną” - tłumaczy.\n\n\n\nDużym problemem mogą być, jego zdaniem, ścieki z rolnictwa, w tym pestycydy spływające z pól. Podwyższona zawartość azotu i fosforu powoduje silniejszą eutrofizację, materia organiczna trafia do morza i wzrasta obszar stref beztlenowych w Bałtyku. Wśród zagrożeń naukowiec wymienia również antybiotyki z ferm drobiu. Przypomina, że ryby zmieniają płeć pod wpływem ścieków zawierających leki hormonalne, w tym antykoncepcyjne i stosowane w okresie menopauzy.\n\n\n\nEkspert podkreśla, że wśród owadów, jakie giną przy zatruciach wód, są także gatunki chronione. Nie są one hodowane i ponownie wprowadzane do naturalnego środowiska.\n\n\n\n„Na palcach jednej ręki można policzyć próby reintrodukcji owadów (jak motyla niepylaka apollo w Pieninach). Są to procesy zbyt kosztowne. Tworzy się rezerwaty przyrody z nadzieją, że utrzymane tam gatunki wrócą na wcześniej utracone tereny. W przypadku bezkręgowców nie prowadzi się takich działań, z wyjątkiem raka szlachetnego” - ocenia Czachorowski.\n\n\n\nJego zdaniem z masowego wymierania owadów nikt nie powinien się cieszyć, nawet jeśli są to gatunki krwiopijne. Jeśli zabraknie komarów, jako pokarmu dla ryb, odbije się to także na populacjach ryb. Bez ryb małże skójki będą miały problemy z rozprzestrzenianiem się, bo ich stadia larwalne przyczepiają się do skrzela i w ten sposób wędrują na inne tereny. Same owady, wyłapując zawiesinę z wody, redukują liczbę bakterii oraz ilość materii organicznej, a przez to poprawiają jakość wody. Są elementami łańcuchów pokarmowych.\n\n\n\n„Dużo zależy od tego, co utrzyma się w dolinach Odry, w tym w dopływach tej rzeki. Czy będą tu refugia - azyle, schronienia, gdzie populacja jest stabilna i gdzie niektóre gatunki będą mogły wrócić do swoich siedlisk” - ocenia Czachorowski.\n\n\n\nW przypadku chruścików szkody mogą być nieodwracalne. Przykładem jest gatunek Hydropsyche bulgaromanorum, który żyje tylko w dolnych odcinkach dużych rzek (Wiśle, Odrze) i nie będzie miał skąd przybyć ponownie.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":151199,"postFormat":"standard"}; dataLayer.push( dataLayer_content ); \nZapytany o jony rtęci, które mogą trafiać do rzek, prof. Czachorowski stwierdza, że uszkadzają one metabolizm wielu zwierząt. Rtęć długo utrzymuje się w łańcuchach pokarmowych i wędrując od jednego poziomu do drugiego czyni spore szkody. O ile informacja o rtęci w Odrze nie potwierdziła się, to naukowiec zaznacza, że w rzece przepływającej przez tereny przemysłowe, w osadach dennych może znajdować się sporo związków toksycznych łącznie ze związkami rtęci.\n\n\n\n„Na ptaki, wydry, ryby, a w końcu owady negatywnie wpływają również wody pokopalniane, spuszczane i do Odry i do Wisły. Powodują one zasolenie rzeki, a problem nasila się latem, kiedy mniej jest wody, a więc stężenie soli jest większe. To zmienia warunki życia, gospodarka osmotyczna wielu organizmów nie jest do tego dostosowana. Gatunki typowo słodkowodne nie zawsze dają sobie radę i giną” - tłumaczy.\n\n\n\nDużym problemem mogą być, jego zdaniem, ścieki z rolnictwa, w tym pestycydy spływające z pól. Podwyższona zawartość azotu i fosforu powoduje silniejszą eutrofizację, materia organiczna trafia do morza i wzrasta obszar stref beztlenowych w Bałtyku. Wśród zagrożeń naukowiec wymienia również antybiotyki z ferm drobiu. Przypomina, że ryby zmieniają płeć pod wpływem ścieków zawierających leki hormonalne, w tym antykoncepcyjne i stosowane w okresie menopauzy.\n\n\n\nEkspert podkreśla, że wśród owadów, jakie giną przy zatruciach wód, są także gatunki chronione. Nie są one hodowane i ponownie wprowadzane do naturalnego środowiska.\n\n\n\n„Na palcach jednej ręki można policzyć próby reintrodukcji owadów (jak motyla niepylaka apollo w Pieninach). Są to procesy zbyt kosztowne. Tworzy się rezerwaty przyrody z nadzieją, że utrzymane tam gatunki wrócą na wcześniej utracone tereny. W przypadku bezkręgowców nie prowadzi się takich działań, z wyjątkiem raka szlachetnego” - ocenia Czachorowski.\n\n\n\nJego zdaniem z masowego wymierania owadów nikt nie powinien się cieszyć, nawet jeśli są to gatunki krwiopijne. Jeśli zabraknie komarów, jako pokarmu dla ryb, odbije się to także na populacjach ryb. Bez ryb małże skójki będą miały problemy z rozprzestrzenianiem się, bo ich stadia larwalne przyczepiają się do skrzela i w ten sposób wędrują na inne tereny. Same owady, wyłapując zawiesinę z wody, redukują liczbę bakterii oraz ilość materii organicznej, a przez to poprawiają jakość wody. Są elementami łańcuchów pokarmowych.\n\n\n\n„Dużo zależy od tego, co utrzyma się w dolinach Odry, w tym w dopływach tej rzeki. Czy będą tu refugia - azyle, schronienia, gdzie populacja jest stabilna i gdzie niektóre gatunki będą mogły wrócić do swoich siedlisk” - ocenia Czachorowski.\n\n\n\nW przypadku chruścików szkody mogą być nieodwracalne. Przykładem jest gatunek Hydropsyche bulgaromanorum, który żyje tylko w dolnych odcinkach dużych rzek (Wiśle, Odrze) i nie będzie miał skąd przybyć ponownie.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":151199,"postFormat":"standard"}; dataLayer.push( dataLayer_content ); \n„Rzeka sama niejako wyłapuje zanieczyszczenia ściekami bytowymi, związkami organicznymi - to proces samooczyszczania. Jeśli jednak brakuje organizmów filtrujących: małży, chruścików, meszek, niektórych jętek odżywiających się substancjami niesionymi przez wodę, to zdolność do samooczyszczania rzeki spadnie i ujawnią się skutki tych zanieczyszczeń, które do tej pory nie były aż tak negatywne” - przewiduje ekspert.\n\n\n\nZapytany o jony rtęci, które mogą trafiać do rzek, prof. Czachorowski stwierdza, że uszkadzają one metabolizm wielu zwierząt. Rtęć długo utrzymuje się w łańcuchach pokarmowych i wędrując od jednego poziomu do drugiego czyni spore szkody. O ile informacja o rtęci w Odrze nie potwierdziła się, to naukowiec zaznacza, że w rzece przepływającej przez tereny przemysłowe, w osadach dennych może znajdować się sporo związków toksycznych łącznie ze związkami rtęci.\n\n\n\n„Na ptaki, wydry, ryby, a w końcu owady negatywnie wpływają również wody pokopalniane, spuszczane i do Odry i do Wisły. Powodują one zasolenie rzeki, a problem nasila się latem, kiedy mniej jest wody, a więc stężenie soli jest większe. To zmienia warunki życia, gospodarka osmotyczna wielu organizmów nie jest do tego dostosowana. Gatunki typowo słodkowodne nie zawsze dają sobie radę i giną” - tłumaczy.\n\n\n\nDużym problemem mogą być, jego zdaniem, ścieki z rolnictwa, w tym pestycydy spływające z pól. Podwyższona zawartość azotu i fosforu powoduje silniejszą eutrofizację, materia organiczna trafia do morza i wzrasta obszar stref beztlenowych w Bałtyku. Wśród zagrożeń naukowiec wymienia również antybiotyki z ferm drobiu. Przypomina, że ryby zmieniają płeć pod wpływem ścieków zawierających leki hormonalne, w tym antykoncepcyjne i stosowane w okresie menopauzy.\n\n\n\nEkspert podkreśla, że wśród owadów, jakie giną przy zatruciach wód, są także gatunki chronione. Nie są one hodowane i ponownie wprowadzane do naturalnego środowiska.\n\n\n\n„Na palcach jednej ręki można policzyć próby reintrodukcji owadów (jak motyla niepylaka apollo w Pieninach). Są to procesy zbyt kosztowne. Tworzy się rezerwaty przyrody z nadzieją, że utrzymane tam gatunki wrócą na wcześniej utracone tereny. W przypadku bezkręgowców nie prowadzi się takich działań, z wyjątkiem raka szlachetnego” - ocenia Czachorowski.\n\n\n\nJego zdaniem z masowego wymierania owadów nikt nie powinien się cieszyć, nawet jeśli są to gatunki krwiopijne. Jeśli zabraknie komarów, jako pokarmu dla ryb, odbije się to także na populacjach ryb. Bez ryb małże skójki będą miały problemy z rozprzestrzenianiem się, bo ich stadia larwalne przyczepiają się do skrzela i w ten sposób wędrują na inne tereny. Same owady, wyłapując zawiesinę z wody, redukują liczbę bakterii oraz ilość materii organicznej, a przez to poprawiają jakość wody. Są elementami łańcuchów pokarmowych.\n\n\n\n„Dużo zależy od tego, co utrzyma się w dolinach Odry, w tym w dopływach tej rzeki. Czy będą tu refugia - azyle, schronienia, gdzie populacja jest stabilna i gdzie niektóre gatunki będą mogły wrócić do swoich siedlisk” - ocenia Czachorowski.\n\n\n\nW przypadku chruścików szkody mogą być nieodwracalne. Przykładem jest gatunek Hydropsyche bulgaromanorum, który żyje tylko w dolnych odcinkach dużych rzek (Wiśle, Odrze) i nie będzie miał skąd przybyć ponownie.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":151199,"postFormat":"standard"}; dataLayer.push( dataLayer_content ); \nDodaje, że jeśli zmniejszy się liczba małży, czy też filtrujących organizmów jak meszki czy chruściki, to spadnie zdolność do samooczyszczania rzeki. Mniej zawiesiny będzie wyłapywane z wody i dłużej będzie ona się utrzymywała.\n\n\n\n„Rzeka sama niejako wyłapuje zanieczyszczenia ściekami bytowymi, związkami organicznymi - to proces samooczyszczania. Jeśli jednak brakuje organizmów filtrujących: małży, chruścików, meszek, niektórych jętek odżywiających się substancjami niesionymi przez wodę, to zdolność do samooczyszczania rzeki spadnie i ujawnią się skutki tych zanieczyszczeń, które do tej pory nie były aż tak negatywne” - przewiduje ekspert.\n\n\n\nZapytany o jony rtęci, które mogą trafiać do rzek, prof. Czachorowski stwierdza, że uszkadzają one metabolizm wielu zwierząt. Rtęć długo utrzymuje się w łańcuchach pokarmowych i wędrując od jednego poziomu do drugiego czyni spore szkody. O ile informacja o rtęci w Odrze nie potwierdziła się, to naukowiec zaznacza, że w rzece przepływającej przez tereny przemysłowe, w osadach dennych może znajdować się sporo związków toksycznych łącznie ze związkami rtęci.\n\n\n\n„Na ptaki, wydry, ryby, a w końcu owady negatywnie wpływają również wody pokopalniane, spuszczane i do Odry i do Wisły. Powodują one zasolenie rzeki, a problem nasila się latem, kiedy mniej jest wody, a więc stężenie soli jest większe. To zmienia warunki życia, gospodarka osmotyczna wielu organizmów nie jest do tego dostosowana. Gatunki typowo słodkowodne nie zawsze dają sobie radę i giną” - tłumaczy.\n\n\n\nDużym problemem mogą być, jego zdaniem, ścieki z rolnictwa, w tym pestycydy spływające z pól. Podwyższona zawartość azotu i fosforu powoduje silniejszą eutrofizację, materia organiczna trafia do morza i wzrasta obszar stref beztlenowych w Bałtyku. Wśród zagrożeń naukowiec wymienia również antybiotyki z ferm drobiu. Przypomina, że ryby zmieniają płeć pod wpływem ścieków zawierających leki hormonalne, w tym antykoncepcyjne i stosowane w okresie menopauzy.\n\n\n\nEkspert podkreśla, że wśród owadów, jakie giną przy zatruciach wód, są także gatunki chronione. Nie są one hodowane i ponownie wprowadzane do naturalnego środowiska.\n\n\n\n„Na palcach jednej ręki można policzyć próby reintrodukcji owadów (jak motyla niepylaka apollo w Pieninach). Są to procesy zbyt kosztowne. Tworzy się rezerwaty przyrody z nadzieją, że utrzymane tam gatunki wrócą na wcześniej utracone tereny. W przypadku bezkręgowców nie prowadzi się takich działań, z wyjątkiem raka szlachetnego” - ocenia Czachorowski.\n\n\n\nJego zdaniem z masowego wymierania owadów nikt nie powinien się cieszyć, nawet jeśli są to gatunki krwiopijne. Jeśli zabraknie komarów, jako pokarmu dla ryb, odbije się to także na populacjach ryb. Bez ryb małże skójki będą miały problemy z rozprzestrzenianiem się, bo ich stadia larwalne przyczepiają się do skrzela i w ten sposób wędrują na inne tereny. Same owady, wyłapując zawiesinę z wody, redukują liczbę bakterii oraz ilość materii organicznej, a przez to poprawiają jakość wody. Są elementami łańcuchów pokarmowych.\n\n\n\n„Dużo zależy od tego, co utrzyma się w dolinach Odry, w tym w dopływach tej rzeki. Czy będą tu refugia - azyle, schronienia, gdzie populacja jest stabilna i gdzie niektóre gatunki będą mogły wrócić do swoich siedlisk” - ocenia Czachorowski.\n\n\n\nW przypadku chruścików szkody mogą być nieodwracalne. Przykładem jest gatunek Hydropsyche bulgaromanorum, który żyje tylko w dolnych odcinkach dużych rzek (Wiśle, Odrze) i nie będzie miał skąd przybyć ponownie.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":151199,"postFormat":"standard"}; dataLayer.push( dataLayer_content ); \n„Myślę, że padłymi rybami objadały się ptaki. Zobaczymy, jaki będzie długofalowy skutek. Aczkolwiek przyczyną śmierci mógł być czynnik środowiskowy bez dłuższej toksyczności. O bezkręgowcach, które ucierpiały w niedawnej katastrofie ekologicznej, informacji jest bardzo mało. Wspominano o zdechłych małżach czy płynących muszlach mięczaków. Jeśli tych ogniw łańcucha troficznego zabraknie, to dalsze poziomy (łańcucha pokarmowego) będą głodować, o ile nie znajdą sobie pożywienia alternatywnego” - mówi naukowiec.\n\n\n\nDodaje, że jeśli zmniejszy się liczba małży, czy też filtrujących organizmów jak meszki czy chruściki, to spadnie zdolność do samooczyszczania rzeki. Mniej zawiesiny będzie wyłapywane z wody i dłużej będzie ona się utrzymywała.\n\n\n\n„Rzeka sama niejako wyłapuje zanieczyszczenia ściekami bytowymi, związkami organicznymi - to proces samooczyszczania. Jeśli jednak brakuje organizmów filtrujących: małży, chruścików, meszek, niektórych jętek odżywiających się substancjami niesionymi przez wodę, to zdolność do samooczyszczania rzeki spadnie i ujawnią się skutki tych zanieczyszczeń, które do tej pory nie były aż tak negatywne” - przewiduje ekspert.\n\n\n\nZapytany o jony rtęci, które mogą trafiać do rzek, prof. Czachorowski stwierdza, że uszkadzają one metabolizm wielu zwierząt. Rtęć długo utrzymuje się w łańcuchach pokarmowych i wędrując od jednego poziomu do drugiego czyni spore szkody. O ile informacja o rtęci w Odrze nie potwierdziła się, to naukowiec zaznacza, że w rzece przepływającej przez tereny przemysłowe, w osadach dennych może znajdować się sporo związków toksycznych łącznie ze związkami rtęci.\n\n\n\n„Na ptaki, wydry, ryby, a w końcu owady negatywnie wpływają również wody pokopalniane, spuszczane i do Odry i do Wisły. Powodują one zasolenie rzeki, a problem nasila się latem, kiedy mniej jest wody, a więc stężenie soli jest większe. To zmienia warunki życia, gospodarka osmotyczna wielu organizmów nie jest do tego dostosowana. Gatunki typowo słodkowodne nie zawsze dają sobie radę i giną” - tłumaczy.\n\n\n\nDużym problemem mogą być, jego zdaniem, ścieki z rolnictwa, w tym pestycydy spływające z pól. Podwyższona zawartość azotu i fosforu powoduje silniejszą eutrofizację, materia organiczna trafia do morza i wzrasta obszar stref beztlenowych w Bałtyku. Wśród zagrożeń naukowiec wymienia również antybiotyki z ferm drobiu. Przypomina, że ryby zmieniają płeć pod wpływem ścieków zawierających leki hormonalne, w tym antykoncepcyjne i stosowane w okresie menopauzy.\n\n\n\nEkspert podkreśla, że wśród owadów, jakie giną przy zatruciach wód, są także gatunki chronione. Nie są one hodowane i ponownie wprowadzane do naturalnego środowiska.\n\n\n\n„Na palcach jednej ręki można policzyć próby reintrodukcji owadów (jak motyla niepylaka apollo w Pieninach). Są to procesy zbyt kosztowne. Tworzy się rezerwaty przyrody z nadzieją, że utrzymane tam gatunki wrócą na wcześniej utracone tereny. W przypadku bezkręgowców nie prowadzi się takich działań, z wyjątkiem raka szlachetnego” - ocenia Czachorowski.\n\n\n\nJego zdaniem z masowego wymierania owadów nikt nie powinien się cieszyć, nawet jeśli są to gatunki krwiopijne. Jeśli zabraknie komarów, jako pokarmu dla ryb, odbije się to także na populacjach ryb. Bez ryb małże skójki będą miały problemy z rozprzestrzenianiem się, bo ich stadia larwalne przyczepiają się do skrzela i w ten sposób wędrują na inne tereny. Same owady, wyłapując zawiesinę z wody, redukują liczbę bakterii oraz ilość materii organicznej, a przez to poprawiają jakość wody. Są elementami łańcuchów pokarmowych.\n\n\n\n„Dużo zależy od tego, co utrzyma się w dolinach Odry, w tym w dopływach tej rzeki. Czy będą tu refugia - azyle, schronienia, gdzie populacja jest stabilna i gdzie niektóre gatunki będą mogły wrócić do swoich siedlisk” - ocenia Czachorowski.\n\n\n\nW przypadku chruścików szkody mogą być nieodwracalne. Przykładem jest gatunek Hydropsyche bulgaromanorum, który żyje tylko w dolnych odcinkach dużych rzek (Wiśle, Odrze) i nie będzie miał skąd przybyć ponownie.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":151199,"postFormat":"standard"}; dataLayer.push( dataLayer_content ); \nProfesor przypomina, że z Odry wyłowiono już kilkadziesiąt ton śniętych ryb. Takiej bazy pokarmowej zabraknie, również dla ptaków. Jeśli przyczyną śnięcia były związki toksyczne, to utrzymają się one w łańcuchu pokarmowym.\n\n\n\n„Myślę, że padłymi rybami objadały się ptaki. Zobaczymy, jaki będzie długofalowy skutek. Aczkolwiek przyczyną śmierci mógł być czynnik środowiskowy bez dłuższej toksyczności. O bezkręgowcach, które ucierpiały w niedawnej katastrofie ekologicznej, informacji jest bardzo mało. Wspominano o zdechłych małżach czy płynących muszlach mięczaków. Jeśli tych ogniw łańcucha troficznego zabraknie, to dalsze poziomy (łańcucha pokarmowego) będą głodować, o ile nie znajdą sobie pożywienia alternatywnego” - mówi naukowiec.\n\n\n\nDodaje, że jeśli zmniejszy się liczba małży, czy też filtrujących organizmów jak meszki czy chruściki, to spadnie zdolność do samooczyszczania rzeki. Mniej zawiesiny będzie wyłapywane z wody i dłużej będzie ona się utrzymywała.\n\n\n\n„Rzeka sama niejako wyłapuje zanieczyszczenia ściekami bytowymi, związkami organicznymi - to proces samooczyszczania. Jeśli jednak brakuje organizmów filtrujących: małży, chruścików, meszek, niektórych jętek odżywiających się substancjami niesionymi przez wodę, to zdolność do samooczyszczania rzeki spadnie i ujawnią się skutki tych zanieczyszczeń, które do tej pory nie były aż tak negatywne” - przewiduje ekspert.\n\n\n\nZapytany o jony rtęci, które mogą trafiać do rzek, prof. Czachorowski stwierdza, że uszkadzają one metabolizm wielu zwierząt. Rtęć długo utrzymuje się w łańcuchach pokarmowych i wędrując od jednego poziomu do drugiego czyni spore szkody. O ile informacja o rtęci w Odrze nie potwierdziła się, to naukowiec zaznacza, że w rzece przepływającej przez tereny przemysłowe, w osadach dennych może znajdować się sporo związków toksycznych łącznie ze związkami rtęci.\n\n\n\n„Na ptaki, wydry, ryby, a w końcu owady negatywnie wpływają również wody pokopalniane, spuszczane i do Odry i do Wisły. Powodują one zasolenie rzeki, a problem nasila się latem, kiedy mniej jest wody, a więc stężenie soli jest większe. To zmienia warunki życia, gospodarka osmotyczna wielu organizmów nie jest do tego dostosowana. Gatunki typowo słodkowodne nie zawsze dają sobie radę i giną” - tłumaczy.\n\n\n\nDużym problemem mogą być, jego zdaniem, ścieki z rolnictwa, w tym pestycydy spływające z pól. Podwyższona zawartość azotu i fosforu powoduje silniejszą eutrofizację, materia organiczna trafia do morza i wzrasta obszar stref beztlenowych w Bałtyku. Wśród zagrożeń naukowiec wymienia również antybiotyki z ferm drobiu. Przypomina, że ryby zmieniają płeć pod wpływem ścieków zawierających leki hormonalne, w tym antykoncepcyjne i stosowane w okresie menopauzy.\n\n\n\nEkspert podkreśla, że wśród owadów, jakie giną przy zatruciach wód, są także gatunki chronione. Nie są one hodowane i ponownie wprowadzane do naturalnego środowiska.\n\n\n\n„Na palcach jednej ręki można policzyć próby reintrodukcji owadów (jak motyla niepylaka apollo w Pieninach). Są to procesy zbyt kosztowne. Tworzy się rezerwaty przyrody z nadzieją, że utrzymane tam gatunki wrócą na wcześniej utracone tereny. W przypadku bezkręgowców nie prowadzi się takich działań, z wyjątkiem raka szlachetnego” - ocenia Czachorowski.\n\n\n\nJego zdaniem z masowego wymierania owadów nikt nie powinien się cieszyć, nawet jeśli są to gatunki krwiopijne. Jeśli zabraknie komarów, jako pokarmu dla ryb, odbije się to także na populacjach ryb. Bez ryb małże skójki będą miały problemy z rozprzestrzenianiem się, bo ich stadia larwalne przyczepiają się do skrzela i w ten sposób wędrują na inne tereny. Same owady, wyłapując zawiesinę z wody, redukują liczbę bakterii oraz ilość materii organicznej, a przez to poprawiają jakość wody. Są elementami łańcuchów pokarmowych.\n\n\n\n„Dużo zależy od tego, co utrzyma się w dolinach Odry, w tym w dopływach tej rzeki. Czy będą tu refugia - azyle, schronienia, gdzie populacja jest stabilna i gdzie niektóre gatunki będą mogły wrócić do swoich siedlisk” - ocenia Czachorowski.\n\n\n\nW przypadku chruścików szkody mogą być nieodwracalne. Przykładem jest gatunek Hydropsyche bulgaromanorum, który żyje tylko w dolnych odcinkach dużych rzek (Wiśle, Odrze) i nie będzie miał skąd przybyć ponownie.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":151199,"postFormat":"standard"}; dataLayer.push( dataLayer_content ); \n„Dopiero po zbadaniu bezkręgowców wiemy, że coś się wydarzyło. Możemy nie wiedzieć, w którym dniu, a nawet miesiącu. Ale jeśli pewnych gatunków brakuje, mimo że woda jest czysta chemicznie, to wiadomo, że jakaś katastrofa miała wcześniej miejsce. Stąd te gatunki przynajmniej w dłuższej perspektywie pozwalają monitorować to, co dzieje się z rzeką\" - opisuje Czachorowski.\n\n\n\nProfesor przypomina, że z Odry wyłowiono już kilkadziesiąt ton śniętych ryb. Takiej bazy pokarmowej zabraknie, również dla ptaków. Jeśli przyczyną śnięcia były związki toksyczne, to utrzymają się one w łańcuchu pokarmowym.\n\n\n\n„Myślę, że padłymi rybami objadały się ptaki. Zobaczymy, jaki będzie długofalowy skutek. Aczkolwiek przyczyną śmierci mógł być czynnik środowiskowy bez dłuższej toksyczności. O bezkręgowcach, które ucierpiały w niedawnej katastrofie ekologicznej, informacji jest bardzo mało. Wspominano o zdechłych małżach czy płynących muszlach mięczaków. Jeśli tych ogniw łańcucha troficznego zabraknie, to dalsze poziomy (łańcucha pokarmowego) będą głodować, o ile nie znajdą sobie pożywienia alternatywnego” - mówi naukowiec.\n\n\n\nDodaje, że jeśli zmniejszy się liczba małży, czy też filtrujących organizmów jak meszki czy chruściki, to spadnie zdolność do samooczyszczania rzeki. Mniej zawiesiny będzie wyłapywane z wody i dłużej będzie ona się utrzymywała.\n\n\n\n„Rzeka sama niejako wyłapuje zanieczyszczenia ściekami bytowymi, związkami organicznymi - to proces samooczyszczania. Jeśli jednak brakuje organizmów filtrujących: małży, chruścików, meszek, niektórych jętek odżywiających się substancjami niesionymi przez wodę, to zdolność do samooczyszczania rzeki spadnie i ujawnią się skutki tych zanieczyszczeń, które do tej pory nie były aż tak negatywne” - przewiduje ekspert.\n\n\n\nZapytany o jony rtęci, które mogą trafiać do rzek, prof. Czachorowski stwierdza, że uszkadzają one metabolizm wielu zwierząt. Rtęć długo utrzymuje się w łańcuchach pokarmowych i wędrując od jednego poziomu do drugiego czyni spore szkody. O ile informacja o rtęci w Odrze nie potwierdziła się, to naukowiec zaznacza, że w rzece przepływającej przez tereny przemysłowe, w osadach dennych może znajdować się sporo związków toksycznych łącznie ze związkami rtęci.\n\n\n\n„Na ptaki, wydry, ryby, a w końcu owady negatywnie wpływają również wody pokopalniane, spuszczane i do Odry i do Wisły. Powodują one zasolenie rzeki, a problem nasila się latem, kiedy mniej jest wody, a więc stężenie soli jest większe. To zmienia warunki życia, gospodarka osmotyczna wielu organizmów nie jest do tego dostosowana. Gatunki typowo słodkowodne nie zawsze dają sobie radę i giną” - tłumaczy.\n\n\n\nDużym problemem mogą być, jego zdaniem, ścieki z rolnictwa, w tym pestycydy spływające z pól. Podwyższona zawartość azotu i fosforu powoduje silniejszą eutrofizację, materia organiczna trafia do morza i wzrasta obszar stref beztlenowych w Bałtyku. Wśród zagrożeń naukowiec wymienia również antybiotyki z ferm drobiu. Przypomina, że ryby zmieniają płeć pod wpływem ścieków zawierających leki hormonalne, w tym antykoncepcyjne i stosowane w okresie menopauzy.\n\n\n\nEkspert podkreśla, że wśród owadów, jakie giną przy zatruciach wód, są także gatunki chronione. Nie są one hodowane i ponownie wprowadzane do naturalnego środowiska.\n\n\n\n„Na palcach jednej ręki można policzyć próby reintrodukcji owadów (jak motyla niepylaka apollo w Pieninach). Są to procesy zbyt kosztowne. Tworzy się rezerwaty przyrody z nadzieją, że utrzymane tam gatunki wrócą na wcześniej utracone tereny. W przypadku bezkręgowców nie prowadzi się takich działań, z wyjątkiem raka szlachetnego” - ocenia Czachorowski.\n\n\n\nJego zdaniem z masowego wymierania owadów nikt nie powinien się cieszyć, nawet jeśli są to gatunki krwiopijne. Jeśli zabraknie komarów, jako pokarmu dla ryb, odbije się to także na populacjach ryb. Bez ryb małże skójki będą miały problemy z rozprzestrzenianiem się, bo ich stadia larwalne przyczepiają się do skrzela i w ten sposób wędrują na inne tereny. Same owady, wyłapując zawiesinę z wody, redukują liczbę bakterii oraz ilość materii organicznej, a przez to poprawiają jakość wody. Są elementami łańcuchów pokarmowych.\n\n\n\n„Dużo zależy od tego, co utrzyma się w dolinach Odry, w tym w dopływach tej rzeki. Czy będą tu refugia - azyle, schronienia, gdzie populacja jest stabilna i gdzie niektóre gatunki będą mogły wrócić do swoich siedlisk” - ocenia Czachorowski.\n\n\n\nW przypadku chruścików szkody mogą być nieodwracalne. Przykładem jest gatunek Hydropsyche bulgaromanorum, który żyje tylko w dolnych odcinkach dużych rzek (Wiśle, Odrze) i nie będzie miał skąd przybyć ponownie.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":151199,"postFormat":"standard"}; dataLayer.push( dataLayer_content ); \nEkspert podkreśla, że skutki katastrofy ekologicznej w Odrze mogą utrzymywać się przez długi czas. Zaznacza, że zrzuty ścieków bywają niewidoczne i nie dają tak \"spektakularnych\" skutków, jak w przypadku masowego śnięcia ryb. Jeśli nastąpi duża śmiertelność gatunków żyjących po kilkadziesiąt lat (w przypadku ryb), czy kilka lat (mięczaki) to na odbudowę populacji trzeba będzie aż tyle lat poczekać. W przypadku większości bezkręgowców te cykle są na ogół krótsze (półroczne, roczne).\n\n\n\n„Dopiero po zbadaniu bezkręgowców wiemy, że coś się wydarzyło. Możemy nie wiedzieć, w którym dniu, a nawet miesiącu. Ale jeśli pewnych gatunków brakuje, mimo że woda jest czysta chemicznie, to wiadomo, że jakaś katastrofa miała wcześniej miejsce. Stąd te gatunki przynajmniej w dłuższej perspektywie pozwalają monitorować to, co dzieje się z rzeką\" - opisuje Czachorowski.\n\n\n\nProfesor przypomina, że z Odry wyłowiono już kilkadziesiąt ton śniętych ryb. Takiej bazy pokarmowej zabraknie, również dla ptaków. Jeśli przyczyną śnięcia były związki toksyczne, to utrzymają się one w łańcuchu pokarmowym.\n\n\n\n„Myślę, że padłymi rybami objadały się ptaki. Zobaczymy, jaki będzie długofalowy skutek. Aczkolwiek przyczyną śmierci mógł być czynnik środowiskowy bez dłuższej toksyczności. O bezkręgowcach, które ucierpiały w niedawnej katastrofie ekologicznej, informacji jest bardzo mało. Wspominano o zdechłych małżach czy płynących muszlach mięczaków. Jeśli tych ogniw łańcucha troficznego zabraknie, to dalsze poziomy (łańcucha pokarmowego) będą głodować, o ile nie znajdą sobie pożywienia alternatywnego” - mówi naukowiec.\n\n\n\nDodaje, że jeśli zmniejszy się liczba małży, czy też filtrujących organizmów jak meszki czy chruściki, to spadnie zdolność do samooczyszczania rzeki. Mniej zawiesiny będzie wyłapywane z wody i dłużej będzie ona się utrzymywała.\n\n\n\n„Rzeka sama niejako wyłapuje zanieczyszczenia ściekami bytowymi, związkami organicznymi - to proces samooczyszczania. Jeśli jednak brakuje organizmów filtrujących: małży, chruścików, meszek, niektórych jętek odżywiających się substancjami niesionymi przez wodę, to zdolność do samooczyszczania rzeki spadnie i ujawnią się skutki tych zanieczyszczeń, które do tej pory nie były aż tak negatywne” - przewiduje ekspert.\n\n\n\nZapytany o jony rtęci, które mogą trafiać do rzek, prof. Czachorowski stwierdza, że uszkadzają one metabolizm wielu zwierząt. Rtęć długo utrzymuje się w łańcuchach pokarmowych i wędrując od jednego poziomu do drugiego czyni spore szkody. O ile informacja o rtęci w Odrze nie potwierdziła się, to naukowiec zaznacza, że w rzece przepływającej przez tereny przemysłowe, w osadach dennych może znajdować się sporo związków toksycznych łącznie ze związkami rtęci.\n\n\n\n„Na ptaki, wydry, ryby, a w końcu owady negatywnie wpływają również wody pokopalniane, spuszczane i do Odry i do Wisły. Powodują one zasolenie rzeki, a problem nasila się latem, kiedy mniej jest wody, a więc stężenie soli jest większe. To zmienia warunki życia, gospodarka osmotyczna wielu organizmów nie jest do tego dostosowana. Gatunki typowo słodkowodne nie zawsze dają sobie radę i giną” - tłumaczy.\n\n\n\nDużym problemem mogą być, jego zdaniem, ścieki z rolnictwa, w tym pestycydy spływające z pól. Podwyższona zawartość azotu i fosforu powoduje silniejszą eutrofizację, materia organiczna trafia do morza i wzrasta obszar stref beztlenowych w Bałtyku. Wśród zagrożeń naukowiec wymienia również antybiotyki z ferm drobiu. Przypomina, że ryby zmieniają płeć pod wpływem ścieków zawierających leki hormonalne, w tym antykoncepcyjne i stosowane w okresie menopauzy.\n\n\n\nEkspert podkreśla, że wśród owadów, jakie giną przy zatruciach wód, są także gatunki chronione. Nie są one hodowane i ponownie wprowadzane do naturalnego środowiska.\n\n\n\n„Na palcach jednej ręki można policzyć próby reintrodukcji owadów (jak motyla niepylaka apollo w Pieninach). Są to procesy zbyt kosztowne. Tworzy się rezerwaty przyrody z nadzieją, że utrzymane tam gatunki wrócą na wcześniej utracone tereny. W przypadku bezkręgowców nie prowadzi się takich działań, z wyjątkiem raka szlachetnego” - ocenia Czachorowski.\n\n\n\nJego zdaniem z masowego wymierania owadów nikt nie powinien się cieszyć, nawet jeśli są to gatunki krwiopijne. Jeśli zabraknie komarów, jako pokarmu dla ryb, odbije się to także na populacjach ryb. Bez ryb małże skójki będą miały problemy z rozprzestrzenianiem się, bo ich stadia larwalne przyczepiają się do skrzela i w ten sposób wędrują na inne tereny. Same owady, wyłapując zawiesinę z wody, redukują liczbę bakterii oraz ilość materii organicznej, a przez to poprawiają jakość wody. Są elementami łańcuchów pokarmowych.\n\n\n\n„Dużo zależy od tego, co utrzyma się w dolinach Odry, w tym w dopływach tej rzeki. Czy będą tu refugia - azyle, schronienia, gdzie populacja jest stabilna i gdzie niektóre gatunki będą mogły wrócić do swoich siedlisk” - ocenia Czachorowski.\n\n\n\nW przypadku chruścików szkody mogą być nieodwracalne. Przykładem jest gatunek Hydropsyche bulgaromanorum, który żyje tylko w dolnych odcinkach dużych rzek (Wiśle, Odrze) i nie będzie miał skąd przybyć ponownie.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":151199,"postFormat":"standard"}; dataLayer.push( dataLayer_content ); \n„Organizmy wodne mogą być odzwierciedleniem tego, co dzieje się w ekosystemie. Na przykład duże natlenienie może być efektem fotosyntezy, a więc glony, sinice nie zostają uszkodzone. Jeśli wskaźnik biologicznego zapotrzebowania na tlen, czyli związków organicznych jest niski, to może oznaczać, że zatrucie było toksyczne dla wielu organizmów” - tłumaczy.\n\n\n\nEkspert podkreśla, że skutki katastrofy ekologicznej w Odrze mogą utrzymywać się przez długi czas. Zaznacza, że zrzuty ścieków bywają niewidoczne i nie dają tak \"spektakularnych\" skutków, jak w przypadku masowego śnięcia ryb. Jeśli nastąpi duża śmiertelność gatunków żyjących po kilkadziesiąt lat (w przypadku ryb), czy kilka lat (mięczaki) to na odbudowę populacji trzeba będzie aż tyle lat poczekać. W przypadku większości bezkręgowców te cykle są na ogół krótsze (półroczne, roczne).\n\n\n\n„Dopiero po zbadaniu bezkręgowców wiemy, że coś się wydarzyło. Możemy nie wiedzieć, w którym dniu, a nawet miesiącu. Ale jeśli pewnych gatunków brakuje, mimo że woda jest czysta chemicznie, to wiadomo, że jakaś katastrofa miała wcześniej miejsce. Stąd te gatunki przynajmniej w dłuższej perspektywie pozwalają monitorować to, co dzieje się z rzeką\" - opisuje Czachorowski.\n\n\n\nProfesor przypomina, że z Odry wyłowiono już kilkadziesiąt ton śniętych ryb. Takiej bazy pokarmowej zabraknie, również dla ptaków. Jeśli przyczyną śnięcia były związki toksyczne, to utrzymają się one w łańcuchu pokarmowym.\n\n\n\n„Myślę, że padłymi rybami objadały się ptaki. Zobaczymy, jaki będzie długofalowy skutek. Aczkolwiek przyczyną śmierci mógł być czynnik środowiskowy bez dłuższej toksyczności. O bezkręgowcach, które ucierpiały w niedawnej katastrofie ekologicznej, informacji jest bardzo mało. Wspominano o zdechłych małżach czy płynących muszlach mięczaków. Jeśli tych ogniw łańcucha troficznego zabraknie, to dalsze poziomy (łańcucha pokarmowego) będą głodować, o ile nie znajdą sobie pożywienia alternatywnego” - mówi naukowiec.\n\n\n\nDodaje, że jeśli zmniejszy się liczba małży, czy też filtrujących organizmów jak meszki czy chruściki, to spadnie zdolność do samooczyszczania rzeki. Mniej zawiesiny będzie wyłapywane z wody i dłużej będzie ona się utrzymywała.\n\n\n\n„Rzeka sama niejako wyłapuje zanieczyszczenia ściekami bytowymi, związkami organicznymi - to proces samooczyszczania. Jeśli jednak brakuje organizmów filtrujących: małży, chruścików, meszek, niektórych jętek odżywiających się substancjami niesionymi przez wodę, to zdolność do samooczyszczania rzeki spadnie i ujawnią się skutki tych zanieczyszczeń, które do tej pory nie były aż tak negatywne” - przewiduje ekspert.\n\n\n\nZapytany o jony rtęci, które mogą trafiać do rzek, prof. Czachorowski stwierdza, że uszkadzają one metabolizm wielu zwierząt. Rtęć długo utrzymuje się w łańcuchach pokarmowych i wędrując od jednego poziomu do drugiego czyni spore szkody. O ile informacja o rtęci w Odrze nie potwierdziła się, to naukowiec zaznacza, że w rzece przepływającej przez tereny przemysłowe, w osadach dennych może znajdować się sporo związków toksycznych łącznie ze związkami rtęci.\n\n\n\n„Na ptaki, wydry, ryby, a w końcu owady negatywnie wpływają również wody pokopalniane, spuszczane i do Odry i do Wisły. Powodują one zasolenie rzeki, a problem nasila się latem, kiedy mniej jest wody, a więc stężenie soli jest większe. To zmienia warunki życia, gospodarka osmotyczna wielu organizmów nie jest do tego dostosowana. Gatunki typowo słodkowodne nie zawsze dają sobie radę i giną” - tłumaczy.\n\n\n\nDużym problemem mogą być, jego zdaniem, ścieki z rolnictwa, w tym pestycydy spływające z pól. Podwyższona zawartość azotu i fosforu powoduje silniejszą eutrofizację, materia organiczna trafia do morza i wzrasta obszar stref beztlenowych w Bałtyku. Wśród zagrożeń naukowiec wymienia również antybiotyki z ferm drobiu. Przypomina, że ryby zmieniają płeć pod wpływem ścieków zawierających leki hormonalne, w tym antykoncepcyjne i stosowane w okresie menopauzy.\n\n\n\nEkspert podkreśla, że wśród owadów, jakie giną przy zatruciach wód, są także gatunki chronione. Nie są one hodowane i ponownie wprowadzane do naturalnego środowiska.\n\n\n\n„Na palcach jednej ręki można policzyć próby reintrodukcji owadów (jak motyla niepylaka apollo w Pieninach). Są to procesy zbyt kosztowne. Tworzy się rezerwaty przyrody z nadzieją, że utrzymane tam gatunki wrócą na wcześniej utracone tereny. W przypadku bezkręgowców nie prowadzi się takich działań, z wyjątkiem raka szlachetnego” - ocenia Czachorowski.\n\n\n\nJego zdaniem z masowego wymierania owadów nikt nie powinien się cieszyć, nawet jeśli są to gatunki krwiopijne. Jeśli zabraknie komarów, jako pokarmu dla ryb, odbije się to także na populacjach ryb. Bez ryb małże skójki będą miały problemy z rozprzestrzenianiem się, bo ich stadia larwalne przyczepiają się do skrzela i w ten sposób wędrują na inne tereny. Same owady, wyłapując zawiesinę z wody, redukują liczbę bakterii oraz ilość materii organicznej, a przez to poprawiają jakość wody. Są elementami łańcuchów pokarmowych.\n\n\n\n„Dużo zależy od tego, co utrzyma się w dolinach Odry, w tym w dopływach tej rzeki. Czy będą tu refugia - azyle, schronienia, gdzie populacja jest stabilna i gdzie niektóre gatunki będą mogły wrócić do swoich siedlisk” - ocenia Czachorowski.\n\n\n\nW przypadku chruścików szkody mogą być nieodwracalne. Przykładem jest gatunek Hydropsyche bulgaromanorum, który żyje tylko w dolnych odcinkach dużych rzek (Wiśle, Odrze) i nie będzie miał skąd przybyć ponownie.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":151199,"postFormat":"standard"}; dataLayer.push( dataLayer_content ); \nProfesor uważa, że monitoring biologiczny może, pośrednio, pomóc w odnalezieniu przyczyny śnięcia ryb i zatrucia rzeki.\n\n\n\n„Organizmy wodne mogą być odzwierciedleniem tego, co dzieje się w ekosystemie. Na przykład duże natlenienie może być efektem fotosyntezy, a więc glony, sinice nie zostają uszkodzone. Jeśli wskaźnik biologicznego zapotrzebowania na tlen, czyli związków organicznych jest niski, to może oznaczać, że zatrucie było toksyczne dla wielu organizmów” - tłumaczy.\n\n\n\nEkspert podkreśla, że skutki katastrofy ekologicznej w Odrze mogą utrzymywać się przez długi czas. Zaznacza, że zrzuty ścieków bywają niewidoczne i nie dają tak \"spektakularnych\" skutków, jak w przypadku masowego śnięcia ryb. Jeśli nastąpi duża śmiertelność gatunków żyjących po kilkadziesiąt lat (w przypadku ryb), czy kilka lat (mięczaki) to na odbudowę populacji trzeba będzie aż tyle lat poczekać. W przypadku większości bezkręgowców te cykle są na ogół krótsze (półroczne, roczne).\n\n\n\n„Dopiero po zbadaniu bezkręgowców wiemy, że coś się wydarzyło. Możemy nie wiedzieć, w którym dniu, a nawet miesiącu. Ale jeśli pewnych gatunków brakuje, mimo że woda jest czysta chemicznie, to wiadomo, że jakaś katastrofa miała wcześniej miejsce. Stąd te gatunki przynajmniej w dłuższej perspektywie pozwalają monitorować to, co dzieje się z rzeką\" - opisuje Czachorowski.\n\n\n\nProfesor przypomina, że z Odry wyłowiono już kilkadziesiąt ton śniętych ryb. Takiej bazy pokarmowej zabraknie, również dla ptaków. Jeśli przyczyną śnięcia były związki toksyczne, to utrzymają się one w łańcuchu pokarmowym.\n\n\n\n„Myślę, że padłymi rybami objadały się ptaki. Zobaczymy, jaki będzie długofalowy skutek. Aczkolwiek przyczyną śmierci mógł być czynnik środowiskowy bez dłuższej toksyczności. O bezkręgowcach, które ucierpiały w niedawnej katastrofie ekologicznej, informacji jest bardzo mało. Wspominano o zdechłych małżach czy płynących muszlach mięczaków. Jeśli tych ogniw łańcucha troficznego zabraknie, to dalsze poziomy (łańcucha pokarmowego) będą głodować, o ile nie znajdą sobie pożywienia alternatywnego” - mówi naukowiec.\n\n\n\nDodaje, że jeśli zmniejszy się liczba małży, czy też filtrujących organizmów jak meszki czy chruściki, to spadnie zdolność do samooczyszczania rzeki. Mniej zawiesiny będzie wyłapywane z wody i dłużej będzie ona się utrzymywała.\n\n\n\n„Rzeka sama niejako wyłapuje zanieczyszczenia ściekami bytowymi, związkami organicznymi - to proces samooczyszczania. Jeśli jednak brakuje organizmów filtrujących: małży, chruścików, meszek, niektórych jętek odżywiających się substancjami niesionymi przez wodę, to zdolność do samooczyszczania rzeki spadnie i ujawnią się skutki tych zanieczyszczeń, które do tej pory nie były aż tak negatywne” - przewiduje ekspert.\n\n\n\nZapytany o jony rtęci, które mogą trafiać do rzek, prof. Czachorowski stwierdza, że uszkadzają one metabolizm wielu zwierząt. Rtęć długo utrzymuje się w łańcuchach pokarmowych i wędrując od jednego poziomu do drugiego czyni spore szkody. O ile informacja o rtęci w Odrze nie potwierdziła się, to naukowiec zaznacza, że w rzece przepływającej przez tereny przemysłowe, w osadach dennych może znajdować się sporo związków toksycznych łącznie ze związkami rtęci.\n\n\n\n„Na ptaki, wydry, ryby, a w końcu owady negatywnie wpływają również wody pokopalniane, spuszczane i do Odry i do Wisły. Powodują one zasolenie rzeki, a problem nasila się latem, kiedy mniej jest wody, a więc stężenie soli jest większe. To zmienia warunki życia, gospodarka osmotyczna wielu organizmów nie jest do tego dostosowana. Gatunki typowo słodkowodne nie zawsze dają sobie radę i giną” - tłumaczy.\n\n\n\nDużym problemem mogą być, jego zdaniem, ścieki z rolnictwa, w tym pestycydy spływające z pól. Podwyższona zawartość azotu i fosforu powoduje silniejszą eutrofizację, materia organiczna trafia do morza i wzrasta obszar stref beztlenowych w Bałtyku. Wśród zagrożeń naukowiec wymienia również antybiotyki z ferm drobiu. Przypomina, że ryby zmieniają płeć pod wpływem ścieków zawierających leki hormonalne, w tym antykoncepcyjne i stosowane w okresie menopauzy.\n\n\n\nEkspert podkreśla, że wśród owadów, jakie giną przy zatruciach wód, są także gatunki chronione. Nie są one hodowane i ponownie wprowadzane do naturalnego środowiska.\n\n\n\n„Na palcach jednej ręki można policzyć próby reintrodukcji owadów (jak motyla niepylaka apollo w Pieninach). Są to procesy zbyt kosztowne. Tworzy się rezerwaty przyrody z nadzieją, że utrzymane tam gatunki wrócą na wcześniej utracone tereny. W przypadku bezkręgowców nie prowadzi się takich działań, z wyjątkiem raka szlachetnego” - ocenia Czachorowski.\n\n\n\nJego zdaniem z masowego wymierania owadów nikt nie powinien się cieszyć, nawet jeśli są to gatunki krwiopijne. Jeśli zabraknie komarów, jako pokarmu dla ryb, odbije się to także na populacjach ryb. Bez ryb małże skójki będą miały problemy z rozprzestrzenianiem się, bo ich stadia larwalne przyczepiają się do skrzela i w ten sposób wędrują na inne tereny. Same owady, wyłapując zawiesinę z wody, redukują liczbę bakterii oraz ilość materii organicznej, a przez to poprawiają jakość wody. Są elementami łańcuchów pokarmowych.\n\n\n\n„Dużo zależy od tego, co utrzyma się w dolinach Odry, w tym w dopływach tej rzeki. Czy będą tu refugia - azyle, schronienia, gdzie populacja jest stabilna i gdzie niektóre gatunki będą mogły wrócić do swoich siedlisk” - ocenia Czachorowski.\n\n\n\nW przypadku chruścików szkody mogą być nieodwracalne. Przykładem jest gatunek Hydropsyche bulgaromanorum, który żyje tylko w dolnych odcinkach dużych rzek (Wiśle, Odrze) i nie będzie miał skąd przybyć ponownie.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":151199,"postFormat":"standard"}; dataLayer.push( dataLayer_content ); \nWedług profesora jeśli potwierdzi się, że przyczyną śnięcia ryb są właśnie tzw. złote algi, a konkretnie gatunek Prymnesium parvum rozwijający się w wodach słonawych, to jest nadzieja, że bezkręgowce nie ucierpiały. \"Tworzy on toksyny działające głównie na ryby. Straty ekosystemowe byłyby +nieco mniej katastrofalne+, gdyby okazało się, że glony namnożyły się w zasolonych wodach pokopalnianych\" - mówi hydrobiolog, podkreślając negatywne skutki oprowadzania do rzek dużych ilości takich wód.\n\n\n\nProfesor uważa, że monitoring biologiczny może, pośrednio, pomóc w odnalezieniu przyczyny śnięcia ryb i zatrucia rzeki.\n\n\n\n„Organizmy wodne mogą być odzwierciedleniem tego, co dzieje się w ekosystemie. Na przykład duże natlenienie może być efektem fotosyntezy, a więc glony, sinice nie zostają uszkodzone. Jeśli wskaźnik biologicznego zapotrzebowania na tlen, czyli związków organicznych jest niski, to może oznaczać, że zatrucie było toksyczne dla wielu organizmów” - tłumaczy.\n\n\n\nEkspert podkreśla, że skutki katastrofy ekologicznej w Odrze mogą utrzymywać się przez długi czas. Zaznacza, że zrzuty ścieków bywają niewidoczne i nie dają tak \"spektakularnych\" skutków, jak w przypadku masowego śnięcia ryb. Jeśli nastąpi duża śmiertelność gatunków żyjących po kilkadziesiąt lat (w przypadku ryb), czy kilka lat (mięczaki) to na odbudowę populacji trzeba będzie aż tyle lat poczekać. W przypadku większości bezkręgowców te cykle są na ogół krótsze (półroczne, roczne).\n\n\n\n„Dopiero po zbadaniu bezkręgowców wiemy, że coś się wydarzyło. Możemy nie wiedzieć, w którym dniu, a nawet miesiącu. Ale jeśli pewnych gatunków brakuje, mimo że woda jest czysta chemicznie, to wiadomo, że jakaś katastrofa miała wcześniej miejsce. Stąd te gatunki przynajmniej w dłuższej perspektywie pozwalają monitorować to, co dzieje się z rzeką\" - opisuje Czachorowski.\n\n\n\nProfesor przypomina, że z Odry wyłowiono już kilkadziesiąt ton śniętych ryb. Takiej bazy pokarmowej zabraknie, również dla ptaków. Jeśli przyczyną śnięcia były związki toksyczne, to utrzymają się one w łańcuchu pokarmowym.\n\n\n\n„Myślę, że padłymi rybami objadały się ptaki. Zobaczymy, jaki będzie długofalowy skutek. Aczkolwiek przyczyną śmierci mógł być czynnik środowiskowy bez dłuższej toksyczności. O bezkręgowcach, które ucierpiały w niedawnej katastrofie ekologicznej, informacji jest bardzo mało. Wspominano o zdechłych małżach czy płynących muszlach mięczaków. Jeśli tych ogniw łańcucha troficznego zabraknie, to dalsze poziomy (łańcucha pokarmowego) będą głodować, o ile nie znajdą sobie pożywienia alternatywnego” - mówi naukowiec.\n\n\n\nDodaje, że jeśli zmniejszy się liczba małży, czy też filtrujących organizmów jak meszki czy chruściki, to spadnie zdolność do samooczyszczania rzeki. Mniej zawiesiny będzie wyłapywane z wody i dłużej będzie ona się utrzymywała.\n\n\n\n„Rzeka sama niejako wyłapuje zanieczyszczenia ściekami bytowymi, związkami organicznymi - to proces samooczyszczania. Jeśli jednak brakuje organizmów filtrujących: małży, chruścików, meszek, niektórych jętek odżywiających się substancjami niesionymi przez wodę, to zdolność do samooczyszczania rzeki spadnie i ujawnią się skutki tych zanieczyszczeń, które do tej pory nie były aż tak negatywne” - przewiduje ekspert.\n\n\n\nZapytany o jony rtęci, które mogą trafiać do rzek, prof. Czachorowski stwierdza, że uszkadzają one metabolizm wielu zwierząt. Rtęć długo utrzymuje się w łańcuchach pokarmowych i wędrując od jednego poziomu do drugiego czyni spore szkody. O ile informacja o rtęci w Odrze nie potwierdziła się, to naukowiec zaznacza, że w rzece przepływającej przez tereny przemysłowe, w osadach dennych może znajdować się sporo związków toksycznych łącznie ze związkami rtęci.\n\n\n\n„Na ptaki, wydry, ryby, a w końcu owady negatywnie wpływają również wody pokopalniane, spuszczane i do Odry i do Wisły. Powodują one zasolenie rzeki, a problem nasila się latem, kiedy mniej jest wody, a więc stężenie soli jest większe. To zmienia warunki życia, gospodarka osmotyczna wielu organizmów nie jest do tego dostosowana. Gatunki typowo słodkowodne nie zawsze dają sobie radę i giną” - tłumaczy.\n\n\n\nDużym problemem mogą być, jego zdaniem, ścieki z rolnictwa, w tym pestycydy spływające z pól. Podwyższona zawartość azotu i fosforu powoduje silniejszą eutrofizację, materia organiczna trafia do morza i wzrasta obszar stref beztlenowych w Bałtyku. Wśród zagrożeń naukowiec wymienia również antybiotyki z ferm drobiu. Przypomina, że ryby zmieniają płeć pod wpływem ścieków zawierających leki hormonalne, w tym antykoncepcyjne i stosowane w okresie menopauzy.\n\n\n\nEkspert podkreśla, że wśród owadów, jakie giną przy zatruciach wód, są także gatunki chronione. Nie są one hodowane i ponownie wprowadzane do naturalnego środowiska.\n\n\n\n„Na palcach jednej ręki można policzyć próby reintrodukcji owadów (jak motyla niepylaka apollo w Pieninach). Są to procesy zbyt kosztowne. Tworzy się rezerwaty przyrody z nadzieją, że utrzymane tam gatunki wrócą na wcześniej utracone tereny. W przypadku bezkręgowców nie prowadzi się takich działań, z wyjątkiem raka szlachetnego” - ocenia Czachorowski.\n\n\n\nJego zdaniem z masowego wymierania owadów nikt nie powinien się cieszyć, nawet jeśli są to gatunki krwiopijne. Jeśli zabraknie komarów, jako pokarmu dla ryb, odbije się to także na populacjach ryb. Bez ryb małże skójki będą miały problemy z rozprzestrzenianiem się, bo ich stadia larwalne przyczepiają się do skrzela i w ten sposób wędrują na inne tereny. Same owady, wyłapując zawiesinę z wody, redukują liczbę bakterii oraz ilość materii organicznej, a przez to poprawiają jakość wody. Są elementami łańcuchów pokarmowych.\n\n\n\n„Dużo zależy od tego, co utrzyma się w dolinach Odry, w tym w dopływach tej rzeki. Czy będą tu refugia - azyle, schronienia, gdzie populacja jest stabilna i gdzie niektóre gatunki będą mogły wrócić do swoich siedlisk” - ocenia Czachorowski.\n\n\n\nW przypadku chruścików szkody mogą być nieodwracalne. Przykładem jest gatunek Hydropsyche bulgaromanorum, który żyje tylko w dolnych odcinkach dużych rzek (Wiśle, Odrze) i nie będzie miał skąd przybyć ponownie.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":151199,"postFormat":"standard"}; dataLayer.push( dataLayer_content ); \nW czwartek minister klimatu i środowiska Anna Moskwa poinformowała zaś, że Instytut Rybactwa Śródlądowego znalazł w próbkach wody z Odry rzadkie mikroorganizmy, tzw. złote algi, których zakwit może spowodować pojawienie się toksyn.\n\n\n\nWedług profesora jeśli potwierdzi się, że przyczyną śnięcia ryb są właśnie tzw. złote algi, a konkretnie gatunek Prymnesium parvum rozwijający się w wodach słonawych, to jest nadzieja, że bezkręgowce nie ucierpiały. \"Tworzy on toksyny działające głównie na ryby. Straty ekosystemowe byłyby +nieco mniej katastrofalne+, gdyby okazało się, że glony namnożyły się w zasolonych wodach pokopalnianych\" - mówi hydrobiolog, podkreślając negatywne skutki oprowadzania do rzek dużych ilości takich wód.\n\n\n\nProfesor uważa, że monitoring biologiczny może, pośrednio, pomóc w odnalezieniu przyczyny śnięcia ryb i zatrucia rzeki.\n\n\n\n„Organizmy wodne mogą być odzwierciedleniem tego, co dzieje się w ekosystemie. Na przykład duże natlenienie może być efektem fotosyntezy, a więc glony, sinice nie zostają uszkodzone. Jeśli wskaźnik biologicznego zapotrzebowania na tlen, czyli związków organicznych jest niski, to może oznaczać, że zatrucie było toksyczne dla wielu organizmów” - tłumaczy.\n\n\n\nEkspert podkreśla, że skutki katastrofy ekologicznej w Odrze mogą utrzymywać się przez długi czas. Zaznacza, że zrzuty ścieków bywają niewidoczne i nie dają tak \"spektakularnych\" skutków, jak w przypadku masowego śnięcia ryb. Jeśli nastąpi duża śmiertelność gatunków żyjących po kilkadziesiąt lat (w przypadku ryb), czy kilka lat (mięczaki) to na odbudowę populacji trzeba będzie aż tyle lat poczekać. W przypadku większości bezkręgowców te cykle są na ogół krótsze (półroczne, roczne).\n\n\n\n„Dopiero po zbadaniu bezkręgowców wiemy, że coś się wydarzyło. Możemy nie wiedzieć, w którym dniu, a nawet miesiącu. Ale jeśli pewnych gatunków brakuje, mimo że woda jest czysta chemicznie, to wiadomo, że jakaś katastrofa miała wcześniej miejsce. Stąd te gatunki przynajmniej w dłuższej perspektywie pozwalają monitorować to, co dzieje się z rzeką\" - opisuje Czachorowski.\n\n\n\nProfesor przypomina, że z Odry wyłowiono już kilkadziesiąt ton śniętych ryb. Takiej bazy pokarmowej zabraknie, również dla ptaków. Jeśli przyczyną śnięcia były związki toksyczne, to utrzymają się one w łańcuchu pokarmowym.\n\n\n\n„Myślę, że padłymi rybami objadały się ptaki. Zobaczymy, jaki będzie długofalowy skutek. Aczkolwiek przyczyną śmierci mógł być czynnik środowiskowy bez dłuższej toksyczności. O bezkręgowcach, które ucierpiały w niedawnej katastrofie ekologicznej, informacji jest bardzo mało. Wspominano o zdechłych małżach czy płynących muszlach mięczaków. Jeśli tych ogniw łańcucha troficznego zabraknie, to dalsze poziomy (łańcucha pokarmowego) będą głodować, o ile nie znajdą sobie pożywienia alternatywnego” - mówi naukowiec.\n\n\n\nDodaje, że jeśli zmniejszy się liczba małży, czy też filtrujących organizmów jak meszki czy chruściki, to spadnie zdolność do samooczyszczania rzeki. Mniej zawiesiny będzie wyłapywane z wody i dłużej będzie ona się utrzymywała.\n\n\n\n„Rzeka sama niejako wyłapuje zanieczyszczenia ściekami bytowymi, związkami organicznymi - to proces samooczyszczania. Jeśli jednak brakuje organizmów filtrujących: małży, chruścików, meszek, niektórych jętek odżywiających się substancjami niesionymi przez wodę, to zdolność do samooczyszczania rzeki spadnie i ujawnią się skutki tych zanieczyszczeń, które do tej pory nie były aż tak negatywne” - przewiduje ekspert.\n\n\n\nZapytany o jony rtęci, które mogą trafiać do rzek, prof. Czachorowski stwierdza, że uszkadzają one metabolizm wielu zwierząt. Rtęć długo utrzymuje się w łańcuchach pokarmowych i wędrując od jednego poziomu do drugiego czyni spore szkody. O ile informacja o rtęci w Odrze nie potwierdziła się, to naukowiec zaznacza, że w rzece przepływającej przez tereny przemysłowe, w osadach dennych może znajdować się sporo związków toksycznych łącznie ze związkami rtęci.\n\n\n\n„Na ptaki, wydry, ryby, a w końcu owady negatywnie wpływają również wody pokopalniane, spuszczane i do Odry i do Wisły. Powodują one zasolenie rzeki, a problem nasila się latem, kiedy mniej jest wody, a więc stężenie soli jest większe. To zmienia warunki życia, gospodarka osmotyczna wielu organizmów nie jest do tego dostosowana. Gatunki typowo słodkowodne nie zawsze dają sobie radę i giną” - tłumaczy.\n\n\n\nDużym problemem mogą być, jego zdaniem, ścieki z rolnictwa, w tym pestycydy spływające z pól. Podwyższona zawartość azotu i fosforu powoduje silniejszą eutrofizację, materia organiczna trafia do morza i wzrasta obszar stref beztlenowych w Bałtyku. Wśród zagrożeń naukowiec wymienia również antybiotyki z ferm drobiu. Przypomina, że ryby zmieniają płeć pod wpływem ścieków zawierających leki hormonalne, w tym antykoncepcyjne i stosowane w okresie menopauzy.\n\n\n\nEkspert podkreśla, że wśród owadów, jakie giną przy zatruciach wód, są także gatunki chronione. Nie są one hodowane i ponownie wprowadzane do naturalnego środowiska.\n\n\n\n„Na palcach jednej ręki można policzyć próby reintrodukcji owadów (jak motyla niepylaka apollo w Pieninach). Są to procesy zbyt kosztowne. Tworzy się rezerwaty przyrody z nadzieją, że utrzymane tam gatunki wrócą na wcześniej utracone tereny. W przypadku bezkręgowców nie prowadzi się takich działań, z wyjątkiem raka szlachetnego” - ocenia Czachorowski.\n\n\n\nJego zdaniem z masowego wymierania owadów nikt nie powinien się cieszyć, nawet jeśli są to gatunki krwiopijne. Jeśli zabraknie komarów, jako pokarmu dla ryb, odbije się to także na populacjach ryb. Bez ryb małże skójki będą miały problemy z rozprzestrzenianiem się, bo ich stadia larwalne przyczepiają się do skrzela i w ten sposób wędrują na inne tereny. Same owady, wyłapując zawiesinę z wody, redukują liczbę bakterii oraz ilość materii organicznej, a przez to poprawiają jakość wody. Są elementami łańcuchów pokarmowych.\n\n\n\n„Dużo zależy od tego, co utrzyma się w dolinach Odry, w tym w dopływach tej rzeki. Czy będą tu refugia - azyle, schronienia, gdzie populacja jest stabilna i gdzie niektóre gatunki będą mogły wrócić do swoich siedlisk” - ocenia Czachorowski.\n\n\n\nW przypadku chruścików szkody mogą być nieodwracalne. Przykładem jest gatunek Hydropsyche bulgaromanorum, który żyje tylko w dolnych odcinkach dużych rzek (Wiśle, Odrze) i nie będzie miał skąd przybyć ponownie.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":151199,"postFormat":"standard"}; dataLayer.push( dataLayer_content ); \nPomór ryb w Odrze na odcinku od Oławy w dół obserwowany jest od końca lipca; martwe ryby zaobserwowano również m.in. w okolicach Wrocławia. W piątek wojewoda zachodniopomorski Zbigniew Bogucki poinformował, że wyławianych jest coraz mniej śniętych ryb. Są w coraz gorszym stanie, w coraz większym stanie rozkładu. Co z jednej strony powoduje trudności w wydobyciu, ale z drugiej strony świadczy o coraz mniejszym śnięciu nowych ryb.\n\n\n\nW czwartek minister klimatu i środowiska Anna Moskwa poinformowała zaś, że Instytut Rybactwa Śródlądowego znalazł w próbkach wody z Odry rzadkie mikroorganizmy, tzw. złote algi, których zakwit może spowodować pojawienie się toksyn.\n\n\n\nWedług profesora jeśli potwierdzi się, że przyczyną śnięcia ryb są właśnie tzw. złote algi, a konkretnie gatunek Prymnesium parvum rozwijający się w wodach słonawych, to jest nadzieja, że bezkręgowce nie ucierpiały. \"Tworzy on toksyny działające głównie na ryby. Straty ekosystemowe byłyby +nieco mniej katastrofalne+, gdyby okazało się, że glony namnożyły się w zasolonych wodach pokopalnianych\" - mówi hydrobiolog, podkreślając negatywne skutki oprowadzania do rzek dużych ilości takich wód.\n\n\n\nProfesor uważa, że monitoring biologiczny może, pośrednio, pomóc w odnalezieniu przyczyny śnięcia ryb i zatrucia rzeki.\n\n\n\n„Organizmy wodne mogą być odzwierciedleniem tego, co dzieje się w ekosystemie. Na przykład duże natlenienie może być efektem fotosyntezy, a więc glony, sinice nie zostają uszkodzone. Jeśli wskaźnik biologicznego zapotrzebowania na tlen, czyli związków organicznych jest niski, to może oznaczać, że zatrucie było toksyczne dla wielu organizmów” - tłumaczy.\n\n\n\nEkspert podkreśla, że skutki katastrofy ekologicznej w Odrze mogą utrzymywać się przez długi czas. Zaznacza, że zrzuty ścieków bywają niewidoczne i nie dają tak \"spektakularnych\" skutków, jak w przypadku masowego śnięcia ryb. Jeśli nastąpi duża śmiertelność gatunków żyjących po kilkadziesiąt lat (w przypadku ryb), czy kilka lat (mięczaki) to na odbudowę populacji trzeba będzie aż tyle lat poczekać. W przypadku większości bezkręgowców te cykle są na ogół krótsze (półroczne, roczne).\n\n\n\n„Dopiero po zbadaniu bezkręgowców wiemy, że coś się wydarzyło. Możemy nie wiedzieć, w którym dniu, a nawet miesiącu. Ale jeśli pewnych gatunków brakuje, mimo że woda jest czysta chemicznie, to wiadomo, że jakaś katastrofa miała wcześniej miejsce. Stąd te gatunki przynajmniej w dłuższej perspektywie pozwalają monitorować to, co dzieje się z rzeką\" - opisuje Czachorowski.\n\n\n\nProfesor przypomina, że z Odry wyłowiono już kilkadziesiąt ton śniętych ryb. Takiej bazy pokarmowej zabraknie, również dla ptaków. Jeśli przyczyną śnięcia były związki toksyczne, to utrzymają się one w łańcuchu pokarmowym.\n\n\n\n„Myślę, że padłymi rybami objadały się ptaki. Zobaczymy, jaki będzie długofalowy skutek. Aczkolwiek przyczyną śmierci mógł być czynnik środowiskowy bez dłuższej toksyczności. O bezkręgowcach, które ucierpiały w niedawnej katastrofie ekologicznej, informacji jest bardzo mało. Wspominano o zdechłych małżach czy płynących muszlach mięczaków. Jeśli tych ogniw łańcucha troficznego zabraknie, to dalsze poziomy (łańcucha pokarmowego) będą głodować, o ile nie znajdą sobie pożywienia alternatywnego” - mówi naukowiec.\n\n\n\nDodaje, że jeśli zmniejszy się liczba małży, czy też filtrujących organizmów jak meszki czy chruściki, to spadnie zdolność do samooczyszczania rzeki. Mniej zawiesiny będzie wyłapywane z wody i dłużej będzie ona się utrzymywała.\n\n\n\n„Rzeka sama niejako wyłapuje zanieczyszczenia ściekami bytowymi, związkami organicznymi - to proces samooczyszczania. Jeśli jednak brakuje organizmów filtrujących: małży, chruścików, meszek, niektórych jętek odżywiających się substancjami niesionymi przez wodę, to zdolność do samooczyszczania rzeki spadnie i ujawnią się skutki tych zanieczyszczeń, które do tej pory nie były aż tak negatywne” - przewiduje ekspert.\n\n\n\nZapytany o jony rtęci, które mogą trafiać do rzek, prof. Czachorowski stwierdza, że uszkadzają one metabolizm wielu zwierząt. Rtęć długo utrzymuje się w łańcuchach pokarmowych i wędrując od jednego poziomu do drugiego czyni spore szkody. O ile informacja o rtęci w Odrze nie potwierdziła się, to naukowiec zaznacza, że w rzece przepływającej przez tereny przemysłowe, w osadach dennych może znajdować się sporo związków toksycznych łącznie ze związkami rtęci.\n\n\n\n„Na ptaki, wydry, ryby, a w końcu owady negatywnie wpływają również wody pokopalniane, spuszczane i do Odry i do Wisły. Powodują one zasolenie rzeki, a problem nasila się latem, kiedy mniej jest wody, a więc stężenie soli jest większe. To zmienia warunki życia, gospodarka osmotyczna wielu organizmów nie jest do tego dostosowana. Gatunki typowo słodkowodne nie zawsze dają sobie radę i giną” - tłumaczy.\n\n\n\nDużym problemem mogą być, jego zdaniem, ścieki z rolnictwa, w tym pestycydy spływające z pól. Podwyższona zawartość azotu i fosforu powoduje silniejszą eutrofizację, materia organiczna trafia do morza i wzrasta obszar stref beztlenowych w Bałtyku. Wśród zagrożeń naukowiec wymienia również antybiotyki z ferm drobiu. Przypomina, że ryby zmieniają płeć pod wpływem ścieków zawierających leki hormonalne, w tym antykoncepcyjne i stosowane w okresie menopauzy.\n\n\n\nEkspert podkreśla, że wśród owadów, jakie giną przy zatruciach wód, są także gatunki chronione. Nie są one hodowane i ponownie wprowadzane do naturalnego środowiska.\n\n\n\n„Na palcach jednej ręki można policzyć próby reintrodukcji owadów (jak motyla niepylaka apollo w Pieninach). Są to procesy zbyt kosztowne. Tworzy się rezerwaty przyrody z nadzieją, że utrzymane tam gatunki wrócą na wcześniej utracone tereny. W przypadku bezkręgowców nie prowadzi się takich działań, z wyjątkiem raka szlachetnego” - ocenia Czachorowski.\n\n\n\nJego zdaniem z masowego wymierania owadów nikt nie powinien się cieszyć, nawet jeśli są to gatunki krwiopijne. Jeśli zabraknie komarów, jako pokarmu dla ryb, odbije się to także na populacjach ryb. Bez ryb małże skójki będą miały problemy z rozprzestrzenianiem się, bo ich stadia larwalne przyczepiają się do skrzela i w ten sposób wędrują na inne tereny. Same owady, wyłapując zawiesinę z wody, redukują liczbę bakterii oraz ilość materii organicznej, a przez to poprawiają jakość wody. Są elementami łańcuchów pokarmowych.\n\n\n\n„Dużo zależy od tego, co utrzyma się w dolinach Odry, w tym w dopływach tej rzeki. Czy będą tu refugia - azyle, schronienia, gdzie populacja jest stabilna i gdzie niektóre gatunki będą mogły wrócić do swoich siedlisk” - ocenia Czachorowski.\n\n\n\nW przypadku chruścików szkody mogą być nieodwracalne. Przykładem jest gatunek Hydropsyche bulgaromanorum, który żyje tylko w dolnych odcinkach dużych rzek (Wiśle, Odrze) i nie będzie miał skąd przybyć ponownie.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":151199,"postFormat":"standard"}; dataLayer.push( dataLayer_content ); \n„Zdrowie ekosystemu należy stale monitorować w oparciu o wskaźniki biologiczne takie jak glony, makrofity, bezkręgowce czy ryby, a nie tylko jak wydarzy się coś sensacyjnego” - zaznacza hydrobiolog i entomolog.\n\n\n\nPomór ryb w Odrze na odcinku od Oławy w dół obserwowany jest od końca lipca; martwe ryby zaobserwowano również m.in. w okolicach Wrocławia. W piątek wojewoda zachodniopomorski Zbigniew Bogucki poinformował, że wyławianych jest coraz mniej śniętych ryb. Są w coraz gorszym stanie, w coraz większym stanie rozkładu. Co z jednej strony powoduje trudności w wydobyciu, ale z drugiej strony świadczy o coraz mniejszym śnięciu nowych ryb.\n\n\n\nW czwartek minister klimatu i środowiska Anna Moskwa poinformowała zaś, że Instytut Rybactwa Śródlądowego znalazł w próbkach wody z Odry rzadkie mikroorganizmy, tzw. złote algi, których zakwit może spowodować pojawienie się toksyn.\n\n\n\nWedług profesora jeśli potwierdzi się, że przyczyną śnięcia ryb są właśnie tzw. złote algi, a konkretnie gatunek Prymnesium parvum rozwijający się w wodach słonawych, to jest nadzieja, że bezkręgowce nie ucierpiały. \"Tworzy on toksyny działające głównie na ryby. Straty ekosystemowe byłyby +nieco mniej katastrofalne+, gdyby okazało się, że glony namnożyły się w zasolonych wodach pokopalnianych\" - mówi hydrobiolog, podkreślając negatywne skutki oprowadzania do rzek dużych ilości takich wód.\n\n\n\nProfesor uważa, że monitoring biologiczny może, pośrednio, pomóc w odnalezieniu przyczyny śnięcia ryb i zatrucia rzeki.\n\n\n\n„Organizmy wodne mogą być odzwierciedleniem tego, co dzieje się w ekosystemie. Na przykład duże natlenienie może być efektem fotosyntezy, a więc glony, sinice nie zostają uszkodzone. Jeśli wskaźnik biologicznego zapotrzebowania na tlen, czyli związków organicznych jest niski, to może oznaczać, że zatrucie było toksyczne dla wielu organizmów” - tłumaczy.\n\n\n\nEkspert podkreśla, że skutki katastrofy ekologicznej w Odrze mogą utrzymywać się przez długi czas. Zaznacza, że zrzuty ścieków bywają niewidoczne i nie dają tak \"spektakularnych\" skutków, jak w przypadku masowego śnięcia ryb. Jeśli nastąpi duża śmiertelność gatunków żyjących po kilkadziesiąt lat (w przypadku ryb), czy kilka lat (mięczaki) to na odbudowę populacji trzeba będzie aż tyle lat poczekać. W przypadku większości bezkręgowców te cykle są na ogół krótsze (półroczne, roczne).\n\n\n\n„Dopiero po zbadaniu bezkręgowców wiemy, że coś się wydarzyło. Możemy nie wiedzieć, w którym dniu, a nawet miesiącu. Ale jeśli pewnych gatunków brakuje, mimo że woda jest czysta chemicznie, to wiadomo, że jakaś katastrofa miała wcześniej miejsce. Stąd te gatunki przynajmniej w dłuższej perspektywie pozwalają monitorować to, co dzieje się z rzeką\" - opisuje Czachorowski.\n\n\n\nProfesor przypomina, że z Odry wyłowiono już kilkadziesiąt ton śniętych ryb. Takiej bazy pokarmowej zabraknie, również dla ptaków. Jeśli przyczyną śnięcia były związki toksyczne, to utrzymają się one w łańcuchu pokarmowym.\n\n\n\n„Myślę, że padłymi rybami objadały się ptaki. Zobaczymy, jaki będzie długofalowy skutek. Aczkolwiek przyczyną śmierci mógł być czynnik środowiskowy bez dłuższej toksyczności. O bezkręgowcach, które ucierpiały w niedawnej katastrofie ekologicznej, informacji jest bardzo mało. Wspominano o zdechłych małżach czy płynących muszlach mięczaków. Jeśli tych ogniw łańcucha troficznego zabraknie, to dalsze poziomy (łańcucha pokarmowego) będą głodować, o ile nie znajdą sobie pożywienia alternatywnego” - mówi naukowiec.\n\n\n\nDodaje, że jeśli zmniejszy się liczba małży, czy też filtrujących organizmów jak meszki czy chruściki, to spadnie zdolność do samooczyszczania rzeki. Mniej zawiesiny będzie wyłapywane z wody i dłużej będzie ona się utrzymywała.\n\n\n\n„Rzeka sama niejako wyłapuje zanieczyszczenia ściekami bytowymi, związkami organicznymi - to proces samooczyszczania. Jeśli jednak brakuje organizmów filtrujących: małży, chruścików, meszek, niektórych jętek odżywiających się substancjami niesionymi przez wodę, to zdolność do samooczyszczania rzeki spadnie i ujawnią się skutki tych zanieczyszczeń, które do tej pory nie były aż tak negatywne” - przewiduje ekspert.\n\n\n\nZapytany o jony rtęci, które mogą trafiać do rzek, prof. Czachorowski stwierdza, że uszkadzają one metabolizm wielu zwierząt. Rtęć długo utrzymuje się w łańcuchach pokarmowych i wędrując od jednego poziomu do drugiego czyni spore szkody. O ile informacja o rtęci w Odrze nie potwierdziła się, to naukowiec zaznacza, że w rzece przepływającej przez tereny przemysłowe, w osadach dennych może znajdować się sporo związków toksycznych łącznie ze związkami rtęci.\n\n\n\n„Na ptaki, wydry, ryby, a w końcu owady negatywnie wpływają również wody pokopalniane, spuszczane i do Odry i do Wisły. Powodują one zasolenie rzeki, a problem nasila się latem, kiedy mniej jest wody, a więc stężenie soli jest większe. To zmienia warunki życia, gospodarka osmotyczna wielu organizmów nie jest do tego dostosowana. Gatunki typowo słodkowodne nie zawsze dają sobie radę i giną” - tłumaczy.\n\n\n\nDużym problemem mogą być, jego zdaniem, ścieki z rolnictwa, w tym pestycydy spływające z pól. Podwyższona zawartość azotu i fosforu powoduje silniejszą eutrofizację, materia organiczna trafia do morza i wzrasta obszar stref beztlenowych w Bałtyku. Wśród zagrożeń naukowiec wymienia również antybiotyki z ferm drobiu. Przypomina, że ryby zmieniają płeć pod wpływem ścieków zawierających leki hormonalne, w tym antykoncepcyjne i stosowane w okresie menopauzy.\n\n\n\nEkspert podkreśla, że wśród owadów, jakie giną przy zatruciach wód, są także gatunki chronione. Nie są one hodowane i ponownie wprowadzane do naturalnego środowiska.\n\n\n\n„Na palcach jednej ręki można policzyć próby reintrodukcji owadów (jak motyla niepylaka apollo w Pieninach). Są to procesy zbyt kosztowne. Tworzy się rezerwaty przyrody z nadzieją, że utrzymane tam gatunki wrócą na wcześniej utracone tereny. W przypadku bezkręgowców nie prowadzi się takich działań, z wyjątkiem raka szlachetnego” - ocenia Czachorowski.\n\n\n\nJego zdaniem z masowego wymierania owadów nikt nie powinien się cieszyć, nawet jeśli są to gatunki krwiopijne. Jeśli zabraknie komarów, jako pokarmu dla ryb, odbije się to także na populacjach ryb. Bez ryb małże skójki będą miały problemy z rozprzestrzenianiem się, bo ich stadia larwalne przyczepiają się do skrzela i w ten sposób wędrują na inne tereny. Same owady, wyłapując zawiesinę z wody, redukują liczbę bakterii oraz ilość materii organicznej, a przez to poprawiają jakość wody. Są elementami łańcuchów pokarmowych.\n\n\n\n„Dużo zależy od tego, co utrzyma się w dolinach Odry, w tym w dopływach tej rzeki. Czy będą tu refugia - azyle, schronienia, gdzie populacja jest stabilna i gdzie niektóre gatunki będą mogły wrócić do swoich siedlisk” - ocenia Czachorowski.\n\n\n\nW przypadku chruścików szkody mogą być nieodwracalne. Przykładem jest gatunek Hydropsyche bulgaromanorum, który żyje tylko w dolnych odcinkach dużych rzek (Wiśle, Odrze) i nie będzie miał skąd przybyć ponownie.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":151199,"postFormat":"standard"}; dataLayer.push( dataLayer_content ); \nW analizie zanieczyszczeń brany jest pod uwagę nie tylko brak gatunku wrażliwego, ale również obecność mniej wrażliwego. Za pomocą tych wskaźników biologicznych można wnioskować na temat zdrowia danego ekosystemu. Nie wystarczy sprawdzenie samej czystości wody, aby uznać, że z rzeką wszystko jest w porządku.\n\n\n\n„Zdrowie ekosystemu należy stale monitorować w oparciu o wskaźniki biologiczne takie jak glony, makrofity, bezkręgowce czy ryby, a nie tylko jak wydarzy się coś sensacyjnego” - zaznacza hydrobiolog i entomolog.\n\n\n\nPomór ryb w Odrze na odcinku od Oławy w dół obserwowany jest od końca lipca; martwe ryby zaobserwowano również m.in. w okolicach Wrocławia. W piątek wojewoda zachodniopomorski Zbigniew Bogucki poinformował, że wyławianych jest coraz mniej śniętych ryb. Są w coraz gorszym stanie, w coraz większym stanie rozkładu. Co z jednej strony powoduje trudności w wydobyciu, ale z drugiej strony świadczy o coraz mniejszym śnięciu nowych ryb.\n\n\n\nW czwartek minister klimatu i środowiska Anna Moskwa poinformowała zaś, że Instytut Rybactwa Śródlądowego znalazł w próbkach wody z Odry rzadkie mikroorganizmy, tzw. złote algi, których zakwit może spowodować pojawienie się toksyn.\n\n\n\nWedług profesora jeśli potwierdzi się, że przyczyną śnięcia ryb są właśnie tzw. złote algi, a konkretnie gatunek Prymnesium parvum rozwijający się w wodach słonawych, to jest nadzieja, że bezkręgowce nie ucierpiały. \"Tworzy on toksyny działające głównie na ryby. Straty ekosystemowe byłyby +nieco mniej katastrofalne+, gdyby okazało się, że glony namnożyły się w zasolonych wodach pokopalnianych\" - mówi hydrobiolog, podkreślając negatywne skutki oprowadzania do rzek dużych ilości takich wód.\n\n\n\nProfesor uważa, że monitoring biologiczny może, pośrednio, pomóc w odnalezieniu przyczyny śnięcia ryb i zatrucia rzeki.\n\n\n\n„Organizmy wodne mogą być odzwierciedleniem tego, co dzieje się w ekosystemie. Na przykład duże natlenienie może być efektem fotosyntezy, a więc glony, sinice nie zostają uszkodzone. Jeśli wskaźnik biologicznego zapotrzebowania na tlen, czyli związków organicznych jest niski, to może oznaczać, że zatrucie było toksyczne dla wielu organizmów” - tłumaczy.\n\n\n\nEkspert podkreśla, że skutki katastrofy ekologicznej w Odrze mogą utrzymywać się przez długi czas. Zaznacza, że zrzuty ścieków bywają niewidoczne i nie dają tak \"spektakularnych\" skutków, jak w przypadku masowego śnięcia ryb. Jeśli nastąpi duża śmiertelność gatunków żyjących po kilkadziesiąt lat (w przypadku ryb), czy kilka lat (mięczaki) to na odbudowę populacji trzeba będzie aż tyle lat poczekać. W przypadku większości bezkręgowców te cykle są na ogół krótsze (półroczne, roczne).\n\n\n\n„Dopiero po zbadaniu bezkręgowców wiemy, że coś się wydarzyło. Możemy nie wiedzieć, w którym dniu, a nawet miesiącu. Ale jeśli pewnych gatunków brakuje, mimo że woda jest czysta chemicznie, to wiadomo, że jakaś katastrofa miała wcześniej miejsce. Stąd te gatunki przynajmniej w dłuższej perspektywie pozwalają monitorować to, co dzieje się z rzeką\" - opisuje Czachorowski.\n\n\n\nProfesor przypomina, że z Odry wyłowiono już kilkadziesiąt ton śniętych ryb. Takiej bazy pokarmowej zabraknie, również dla ptaków. Jeśli przyczyną śnięcia były związki toksyczne, to utrzymają się one w łańcuchu pokarmowym.\n\n\n\n„Myślę, że padłymi rybami objadały się ptaki. Zobaczymy, jaki będzie długofalowy skutek. Aczkolwiek przyczyną śmierci mógł być czynnik środowiskowy bez dłuższej toksyczności. O bezkręgowcach, które ucierpiały w niedawnej katastrofie ekologicznej, informacji jest bardzo mało. Wspominano o zdechłych małżach czy płynących muszlach mięczaków. Jeśli tych ogniw łańcucha troficznego zabraknie, to dalsze poziomy (łańcucha pokarmowego) będą głodować, o ile nie znajdą sobie pożywienia alternatywnego” - mówi naukowiec.\n\n\n\nDodaje, że jeśli zmniejszy się liczba małży, czy też filtrujących organizmów jak meszki czy chruściki, to spadnie zdolność do samooczyszczania rzeki. Mniej zawiesiny będzie wyłapywane z wody i dłużej będzie ona się utrzymywała.\n\n\n\n„Rzeka sama niejako wyłapuje zanieczyszczenia ściekami bytowymi, związkami organicznymi - to proces samooczyszczania. Jeśli jednak brakuje organizmów filtrujących: małży, chruścików, meszek, niektórych jętek odżywiających się substancjami niesionymi przez wodę, to zdolność do samooczyszczania rzeki spadnie i ujawnią się skutki tych zanieczyszczeń, które do tej pory nie były aż tak negatywne” - przewiduje ekspert.\n\n\n\nZapytany o jony rtęci, które mogą trafiać do rzek, prof. Czachorowski stwierdza, że uszkadzają one metabolizm wielu zwierząt. Rtęć długo utrzymuje się w łańcuchach pokarmowych i wędrując od jednego poziomu do drugiego czyni spore szkody. O ile informacja o rtęci w Odrze nie potwierdziła się, to naukowiec zaznacza, że w rzece przepływającej przez tereny przemysłowe, w osadach dennych może znajdować się sporo związków toksycznych łącznie ze związkami rtęci.\n\n\n\n„Na ptaki, wydry, ryby, a w końcu owady negatywnie wpływają również wody pokopalniane, spuszczane i do Odry i do Wisły. Powodują one zasolenie rzeki, a problem nasila się latem, kiedy mniej jest wody, a więc stężenie soli jest większe. To zmienia warunki życia, gospodarka osmotyczna wielu organizmów nie jest do tego dostosowana. Gatunki typowo słodkowodne nie zawsze dają sobie radę i giną” - tłumaczy.\n\n\n\nDużym problemem mogą być, jego zdaniem, ścieki z rolnictwa, w tym pestycydy spływające z pól. Podwyższona zawartość azotu i fosforu powoduje silniejszą eutrofizację, materia organiczna trafia do morza i wzrasta obszar stref beztlenowych w Bałtyku. Wśród zagrożeń naukowiec wymienia również antybiotyki z ferm drobiu. Przypomina, że ryby zmieniają płeć pod wpływem ścieków zawierających leki hormonalne, w tym antykoncepcyjne i stosowane w okresie menopauzy.\n\n\n\nEkspert podkreśla, że wśród owadów, jakie giną przy zatruciach wód, są także gatunki chronione. Nie są one hodowane i ponownie wprowadzane do naturalnego środowiska.\n\n\n\n„Na palcach jednej ręki można policzyć próby reintrodukcji owadów (jak motyla niepylaka apollo w Pieninach). Są to procesy zbyt kosztowne. Tworzy się rezerwaty przyrody z nadzieją, że utrzymane tam gatunki wrócą na wcześniej utracone tereny. W przypadku bezkręgowców nie prowadzi się takich działań, z wyjątkiem raka szlachetnego” - ocenia Czachorowski.\n\n\n\nJego zdaniem z masowego wymierania owadów nikt nie powinien się cieszyć, nawet jeśli są to gatunki krwiopijne. Jeśli zabraknie komarów, jako pokarmu dla ryb, odbije się to także na populacjach ryb. Bez ryb małże skójki będą miały problemy z rozprzestrzenianiem się, bo ich stadia larwalne przyczepiają się do skrzela i w ten sposób wędrują na inne tereny. Same owady, wyłapując zawiesinę z wody, redukują liczbę bakterii oraz ilość materii organicznej, a przez to poprawiają jakość wody. Są elementami łańcuchów pokarmowych.\n\n\n\n„Dużo zależy od tego, co utrzyma się w dolinach Odry, w tym w dopływach tej rzeki. Czy będą tu refugia - azyle, schronienia, gdzie populacja jest stabilna i gdzie niektóre gatunki będą mogły wrócić do swoich siedlisk” - ocenia Czachorowski.\n\n\n\nW przypadku chruścików szkody mogą być nieodwracalne. Przykładem jest gatunek Hydropsyche bulgaromanorum, który żyje tylko w dolnych odcinkach dużych rzek (Wiśle, Odrze) i nie będzie miał skąd przybyć ponownie.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":151199,"postFormat":"standard"}; dataLayer.push( dataLayer_content ); \nNaukowiec wyjaśnia, że bezkręgowce różnie reagują na zanieczyszczenia wód. Większość ginie w toksycznych zanieczyszczeniach, ale niektóre mogą być uodpornione na toksyny. „Chruściki i jętki należą do wrażliwych na zanieczyszczenia. Są gatunki, które lepiej znoszą zatrucia - to muchówki wodne, pluskwiaki, niektóre chrząszcze. Zanieczyszczenia związane ze zrzutami przemysłowymi mogą zabić niemalże wszystko. I na tej wybiórczej śmiertelności opiera się monitoring ekosystemu” - mówi.\n\n\n\nW analizie zanieczyszczeń brany jest pod uwagę nie tylko brak gatunku wrażliwego, ale również obecność mniej wrażliwego. Za pomocą tych wskaźników biologicznych można wnioskować na temat zdrowia danego ekosystemu. Nie wystarczy sprawdzenie samej czystości wody, aby uznać, że z rzeką wszystko jest w porządku.\n\n\n\n„Zdrowie ekosystemu należy stale monitorować w oparciu o wskaźniki biologiczne takie jak glony, makrofity, bezkręgowce czy ryby, a nie tylko jak wydarzy się coś sensacyjnego” - zaznacza hydrobiolog i entomolog.\n\n\n\nPomór ryb w Odrze na odcinku od Oławy w dół obserwowany jest od końca lipca; martwe ryby zaobserwowano również m.in. w okolicach Wrocławia. W piątek wojewoda zachodniopomorski Zbigniew Bogucki poinformował, że wyławianych jest coraz mniej śniętych ryb. Są w coraz gorszym stanie, w coraz większym stanie rozkładu. Co z jednej strony powoduje trudności w wydobyciu, ale z drugiej strony świadczy o coraz mniejszym śnięciu nowych ryb.\n\n\n\nW czwartek minister klimatu i środowiska Anna Moskwa poinformowała zaś, że Instytut Rybactwa Śródlądowego znalazł w próbkach wody z Odry rzadkie mikroorganizmy, tzw. złote algi, których zakwit może spowodować pojawienie się toksyn.\n\n\n\nWedług profesora jeśli potwierdzi się, że przyczyną śnięcia ryb są właśnie tzw. złote algi, a konkretnie gatunek Prymnesium parvum rozwijający się w wodach słonawych, to jest nadzieja, że bezkręgowce nie ucierpiały. \"Tworzy on toksyny działające głównie na ryby. Straty ekosystemowe byłyby +nieco mniej katastrofalne+, gdyby okazało się, że glony namnożyły się w zasolonych wodach pokopalnianych\" - mówi hydrobiolog, podkreślając negatywne skutki oprowadzania do rzek dużych ilości takich wód.\n\n\n\nProfesor uważa, że monitoring biologiczny może, pośrednio, pomóc w odnalezieniu przyczyny śnięcia ryb i zatrucia rzeki.\n\n\n\n„Organizmy wodne mogą być odzwierciedleniem tego, co dzieje się w ekosystemie. Na przykład duże natlenienie może być efektem fotosyntezy, a więc glony, sinice nie zostają uszkodzone. Jeśli wskaźnik biologicznego zapotrzebowania na tlen, czyli związków organicznych jest niski, to może oznaczać, że zatrucie było toksyczne dla wielu organizmów” - tłumaczy.\n\n\n\nEkspert podkreśla, że skutki katastrofy ekologicznej w Odrze mogą utrzymywać się przez długi czas. Zaznacza, że zrzuty ścieków bywają niewidoczne i nie dają tak \"spektakularnych\" skutków, jak w przypadku masowego śnięcia ryb. Jeśli nastąpi duża śmiertelność gatunków żyjących po kilkadziesiąt lat (w przypadku ryb), czy kilka lat (mięczaki) to na odbudowę populacji trzeba będzie aż tyle lat poczekać. W przypadku większości bezkręgowców te cykle są na ogół krótsze (półroczne, roczne).\n\n\n\n„Dopiero po zbadaniu bezkręgowców wiemy, że coś się wydarzyło. Możemy nie wiedzieć, w którym dniu, a nawet miesiącu. Ale jeśli pewnych gatunków brakuje, mimo że woda jest czysta chemicznie, to wiadomo, że jakaś katastrofa miała wcześniej miejsce. Stąd te gatunki przynajmniej w dłuższej perspektywie pozwalają monitorować to, co dzieje się z rzeką\" - opisuje Czachorowski.\n\n\n\nProfesor przypomina, że z Odry wyłowiono już kilkadziesiąt ton śniętych ryb. Takiej bazy pokarmowej zabraknie, również dla ptaków. Jeśli przyczyną śnięcia były związki toksyczne, to utrzymają się one w łańcuchu pokarmowym.\n\n\n\n„Myślę, że padłymi rybami objadały się ptaki. Zobaczymy, jaki będzie długofalowy skutek. Aczkolwiek przyczyną śmierci mógł być czynnik środowiskowy bez dłuższej toksyczności. O bezkręgowcach, które ucierpiały w niedawnej katastrofie ekologicznej, informacji jest bardzo mało. Wspominano o zdechłych małżach czy płynących muszlach mięczaków. Jeśli tych ogniw łańcucha troficznego zabraknie, to dalsze poziomy (łańcucha pokarmowego) będą głodować, o ile nie znajdą sobie pożywienia alternatywnego” - mówi naukowiec.\n\n\n\nDodaje, że jeśli zmniejszy się liczba małży, czy też filtrujących organizmów jak meszki czy chruściki, to spadnie zdolność do samooczyszczania rzeki. Mniej zawiesiny będzie wyłapywane z wody i dłużej będzie ona się utrzymywała.\n\n\n\n„Rzeka sama niejako wyłapuje zanieczyszczenia ściekami bytowymi, związkami organicznymi - to proces samooczyszczania. Jeśli jednak brakuje organizmów filtrujących: małży, chruścików, meszek, niektórych jętek odżywiających się substancjami niesionymi przez wodę, to zdolność do samooczyszczania rzeki spadnie i ujawnią się skutki tych zanieczyszczeń, które do tej pory nie były aż tak negatywne” - przewiduje ekspert.\n\n\n\nZapytany o jony rtęci, które mogą trafiać do rzek, prof. Czachorowski stwierdza, że uszkadzają one metabolizm wielu zwierząt. Rtęć długo utrzymuje się w łańcuchach pokarmowych i wędrując od jednego poziomu do drugiego czyni spore szkody. O ile informacja o rtęci w Odrze nie potwierdziła się, to naukowiec zaznacza, że w rzece przepływającej przez tereny przemysłowe, w osadach dennych może znajdować się sporo związków toksycznych łącznie ze związkami rtęci.\n\n\n\n„Na ptaki, wydry, ryby, a w końcu owady negatywnie wpływają również wody pokopalniane, spuszczane i do Odry i do Wisły. Powodują one zasolenie rzeki, a problem nasila się latem, kiedy mniej jest wody, a więc stężenie soli jest większe. To zmienia warunki życia, gospodarka osmotyczna wielu organizmów nie jest do tego dostosowana. Gatunki typowo słodkowodne nie zawsze dają sobie radę i giną” - tłumaczy.\n\n\n\nDużym problemem mogą być, jego zdaniem, ścieki z rolnictwa, w tym pestycydy spływające z pól. Podwyższona zawartość azotu i fosforu powoduje silniejszą eutrofizację, materia organiczna trafia do morza i wzrasta obszar stref beztlenowych w Bałtyku. Wśród zagrożeń naukowiec wymienia również antybiotyki z ferm drobiu. Przypomina, że ryby zmieniają płeć pod wpływem ścieków zawierających leki hormonalne, w tym antykoncepcyjne i stosowane w okresie menopauzy.\n\n\n\nEkspert podkreśla, że wśród owadów, jakie giną przy zatruciach wód, są także gatunki chronione. Nie są one hodowane i ponownie wprowadzane do naturalnego środowiska.\n\n\n\n„Na palcach jednej ręki można policzyć próby reintrodukcji owadów (jak motyla niepylaka apollo w Pieninach). Są to procesy zbyt kosztowne. Tworzy się rezerwaty przyrody z nadzieją, że utrzymane tam gatunki wrócą na wcześniej utracone tereny. W przypadku bezkręgowców nie prowadzi się takich działań, z wyjątkiem raka szlachetnego” - ocenia Czachorowski.\n\n\n\nJego zdaniem z masowego wymierania owadów nikt nie powinien się cieszyć, nawet jeśli są to gatunki krwiopijne. Jeśli zabraknie komarów, jako pokarmu dla ryb, odbije się to także na populacjach ryb. Bez ryb małże skójki będą miały problemy z rozprzestrzenianiem się, bo ich stadia larwalne przyczepiają się do skrzela i w ten sposób wędrują na inne tereny. Same owady, wyłapując zawiesinę z wody, redukują liczbę bakterii oraz ilość materii organicznej, a przez to poprawiają jakość wody. Są elementami łańcuchów pokarmowych.\n\n\n\n„Dużo zależy od tego, co utrzyma się w dolinach Odry, w tym w dopływach tej rzeki. Czy będą tu refugia - azyle, schronienia, gdzie populacja jest stabilna i gdzie niektóre gatunki będą mogły wrócić do swoich siedlisk” - ocenia Czachorowski.\n\n\n\nW przypadku chruścików szkody mogą być nieodwracalne. Przykładem jest gatunek Hydropsyche bulgaromanorum, który żyje tylko w dolnych odcinkach dużych rzek (Wiśle, Odrze) i nie będzie miał skąd przybyć ponownie.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":151199,"postFormat":"standard"}; dataLayer.push( dataLayer_content ); \nRzeczne bezkręgowce to bogaty świat i duży ekosystem. Na ogół widzimy tylko duże ryby, ptaki, bobry, wydry. Na owady wodne zwracamy mniejszą uwagę, chyba że są to krwiopijne komary i meszki - zauważa hydrobiolog dr hab. Stanisław Czachorowski, prof. Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. \"Tymczasem na ten bogaty wodny świat składają się mikroorganizmy, bakterie, sinice, grzyby wodne, bezkręgowce. Tych ostatnich jest dość dużo, są to i owady wodne, skorupiaki, pierścienice, mięczaki, wodopójki itd.” - wylicza.\n\n\n\nNaukowiec wyjaśnia, że bezkręgowce różnie reagują na zanieczyszczenia wód. Większość ginie w toksycznych zanieczyszczeniach, ale niektóre mogą być uodpornione na toksyny. „Chruściki i jętki należą do wrażliwych na zanieczyszczenia. Są gatunki, które lepiej znoszą zatrucia - to muchówki wodne, pluskwiaki, niektóre chrząszcze. Zanieczyszczenia związane ze zrzutami przemysłowymi mogą zabić niemalże wszystko. I na tej wybiórczej śmiertelności opiera się monitoring ekosystemu” - mówi.\n\n\n\nW analizie zanieczyszczeń brany jest pod uwagę nie tylko brak gatunku wrażliwego, ale również obecność mniej wrażliwego. Za pomocą tych wskaźników biologicznych można wnioskować na temat zdrowia danego ekosystemu. Nie wystarczy sprawdzenie samej czystości wody, aby uznać, że z rzeką wszystko jest w porządku.\n\n\n\n„Zdrowie ekosystemu należy stale monitorować w oparciu o wskaźniki biologiczne takie jak glony, makrofity, bezkręgowce czy ryby, a nie tylko jak wydarzy się coś sensacyjnego” - zaznacza hydrobiolog i entomolog.\n\n\n\nPomór ryb w Odrze na odcinku od Oławy w dół obserwowany jest od końca lipca; martwe ryby zaobserwowano również m.in. w okolicach Wrocławia. W piątek wojewoda zachodniopomorski Zbigniew Bogucki poinformował, że wyławianych jest coraz mniej śniętych ryb. Są w coraz gorszym stanie, w coraz większym stanie rozkładu. Co z jednej strony powoduje trudności w wydobyciu, ale z drugiej strony świadczy o coraz mniejszym śnięciu nowych ryb.\n\n\n\nW czwartek minister klimatu i środowiska Anna Moskwa poinformowała zaś, że Instytut Rybactwa Śródlądowego znalazł w próbkach wody z Odry rzadkie mikroorganizmy, tzw. złote algi, których zakwit może spowodować pojawienie się toksyn.\n\n\n\nWedług profesora jeśli potwierdzi się, że przyczyną śnięcia ryb są właśnie tzw. złote algi, a konkretnie gatunek Prymnesium parvum rozwijający się w wodach słonawych, to jest nadzieja, że bezkręgowce nie ucierpiały. \"Tworzy on toksyny działające głównie na ryby. Straty ekosystemowe byłyby +nieco mniej katastrofalne+, gdyby okazało się, że glony namnożyły się w zasolonych wodach pokopalnianych\" - mówi hydrobiolog, podkreślając negatywne skutki oprowadzania do rzek dużych ilości takich wód.\n\n\n\nProfesor uważa, że monitoring biologiczny może, pośrednio, pomóc w odnalezieniu przyczyny śnięcia ryb i zatrucia rzeki.\n\n\n\n„Organizmy wodne mogą być odzwierciedleniem tego, co dzieje się w ekosystemie. Na przykład duże natlenienie może być efektem fotosyntezy, a więc glony, sinice nie zostają uszkodzone. Jeśli wskaźnik biologicznego zapotrzebowania na tlen, czyli związków organicznych jest niski, to może oznaczać, że zatrucie było toksyczne dla wielu organizmów” - tłumaczy.\n\n\n\nEkspert podkreśla, że skutki katastrofy ekologicznej w Odrze mogą utrzymywać się przez długi czas. Zaznacza, że zrzuty ścieków bywają niewidoczne i nie dają tak \"spektakularnych\" skutków, jak w przypadku masowego śnięcia ryb. Jeśli nastąpi duża śmiertelność gatunków żyjących po kilkadziesiąt lat (w przypadku ryb), czy kilka lat (mięczaki) to na odbudowę populacji trzeba będzie aż tyle lat poczekać. W przypadku większości bezkręgowców te cykle są na ogół krótsze (półroczne, roczne).\n\n\n\n„Dopiero po zbadaniu bezkręgowców wiemy, że coś się wydarzyło. Możemy nie wiedzieć, w którym dniu, a nawet miesiącu. Ale jeśli pewnych gatunków brakuje, mimo że woda jest czysta chemicznie, to wiadomo, że jakaś katastrofa miała wcześniej miejsce. Stąd te gatunki przynajmniej w dłuższej perspektywie pozwalają monitorować to, co dzieje się z rzeką\" - opisuje Czachorowski.\n\n\n\nProfesor przypomina, że z Odry wyłowiono już kilkadziesiąt ton śniętych ryb. Takiej bazy pokarmowej zabraknie, również dla ptaków. Jeśli przyczyną śnięcia były związki toksyczne, to utrzymają się one w łańcuchu pokarmowym.\n\n\n\n„Myślę, że padłymi rybami objadały się ptaki. Zobaczymy, jaki będzie długofalowy skutek. Aczkolwiek przyczyną śmierci mógł być czynnik środowiskowy bez dłuższej toksyczności. O bezkręgowcach, które ucierpiały w niedawnej katastrofie ekologicznej, informacji jest bardzo mało. Wspominano o zdechłych małżach czy płynących muszlach mięczaków. Jeśli tych ogniw łańcucha troficznego zabraknie, to dalsze poziomy (łańcucha pokarmowego) będą głodować, o ile nie znajdą sobie pożywienia alternatywnego” - mówi naukowiec.\n\n\n\nDodaje, że jeśli zmniejszy się liczba małży, czy też filtrujących organizmów jak meszki czy chruściki, to spadnie zdolność do samooczyszczania rzeki. Mniej zawiesiny będzie wyłapywane z wody i dłużej będzie ona się utrzymywała.\n\n\n\n„Rzeka sama niejako wyłapuje zanieczyszczenia ściekami bytowymi, związkami organicznymi - to proces samooczyszczania. Jeśli jednak brakuje organizmów filtrujących: małży, chruścików, meszek, niektórych jętek odżywiających się substancjami niesionymi przez wodę, to zdolność do samooczyszczania rzeki spadnie i ujawnią się skutki tych zanieczyszczeń, które do tej pory nie były aż tak negatywne” - przewiduje ekspert.\n\n\n\nZapytany o jony rtęci, które mogą trafiać do rzek, prof. Czachorowski stwierdza, że uszkadzają one metabolizm wielu zwierząt. Rtęć długo utrzymuje się w łańcuchach pokarmowych i wędrując od jednego poziomu do drugiego czyni spore szkody. O ile informacja o rtęci w Odrze nie potwierdziła się, to naukowiec zaznacza, że w rzece przepływającej przez tereny przemysłowe, w osadach dennych może znajdować się sporo związków toksycznych łącznie ze związkami rtęci.\n\n\n\n„Na ptaki, wydry, ryby, a w końcu owady negatywnie wpływają również wody pokopalniane, spuszczane i do Odry i do Wisły. Powodują one zasolenie rzeki, a problem nasila się latem, kiedy mniej jest wody, a więc stężenie soli jest większe. To zmienia warunki życia, gospodarka osmotyczna wielu organizmów nie jest do tego dostosowana. Gatunki typowo słodkowodne nie zawsze dają sobie radę i giną” - tłumaczy.\n\n\n\nDużym problemem mogą być, jego zdaniem, ścieki z rolnictwa, w tym pestycydy spływające z pól. Podwyższona zawartość azotu i fosforu powoduje silniejszą eutrofizację, materia organiczna trafia do morza i wzrasta obszar stref beztlenowych w Bałtyku. Wśród zagrożeń naukowiec wymienia również antybiotyki z ferm drobiu. Przypomina, że ryby zmieniają płeć pod wpływem ścieków zawierających leki hormonalne, w tym antykoncepcyjne i stosowane w okresie menopauzy.\n\n\n\nEkspert podkreśla, że wśród owadów, jakie giną przy zatruciach wód, są także gatunki chronione. Nie są one hodowane i ponownie wprowadzane do naturalnego środowiska.\n\n\n\n„Na palcach jednej ręki można policzyć próby reintrodukcji owadów (jak motyla niepylaka apollo w Pieninach). Są to procesy zbyt kosztowne. Tworzy się rezerwaty przyrody z nadzieją, że utrzymane tam gatunki wrócą na wcześniej utracone tereny. W przypadku bezkręgowców nie prowadzi się takich działań, z wyjątkiem raka szlachetnego” - ocenia Czachorowski.\n\n\n\nJego zdaniem z masowego wymierania owadów nikt nie powinien się cieszyć, nawet jeśli są to gatunki krwiopijne. Jeśli zabraknie komarów, jako pokarmu dla ryb, odbije się to także na populacjach ryb. Bez ryb małże skójki będą miały problemy z rozprzestrzenianiem się, bo ich stadia larwalne przyczepiają się do skrzela i w ten sposób wędrują na inne tereny. Same owady, wyłapując zawiesinę z wody, redukują liczbę bakterii oraz ilość materii organicznej, a przez to poprawiają jakość wody. Są elementami łańcuchów pokarmowych.\n\n\n\n„Dużo zależy od tego, co utrzyma się w dolinach Odry, w tym w dopływach tej rzeki. Czy będą tu refugia - azyle, schronienia, gdzie populacja jest stabilna i gdzie niektóre gatunki będą mogły wrócić do swoich siedlisk” - ocenia Czachorowski.\n\n\n\nW przypadku chruścików szkody mogą być nieodwracalne. Przykładem jest gatunek Hydropsyche bulgaromanorum, który żyje tylko w dolnych odcinkach dużych rzek (Wiśle, Odrze) i nie będzie miał skąd przybyć ponownie.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":151199,"postFormat":"standard"}; dataLayer.push( dataLayer_content ); \nNie tylko ryby, ale i makrobezkręgowce mogą być odzwierciedleniem tego, co dzieje się w ekosystemie - mówi dr hab. Stanisław Czachorowski z UWM. Gdyby wskutek toksyn w Odrze zabrakło organizmów filtrujących: np. małży, to zdolność do samooczyszczania rzeki spadnie - dodaje.\n\n\n\nRzeczne bezkręgowce to bogaty świat i duży ekosystem. Na ogół widzimy tylko duże ryby, ptaki, bobry, wydry. Na owady wodne zwracamy mniejszą uwagę, chyba że są to krwiopijne komary i meszki - zauważa hydrobiolog dr hab. Stanisław Czachorowski, prof. Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. \"Tymczasem na ten bogaty wodny świat składają się mikroorganizmy, bakterie, sinice, grzyby wodne, bezkręgowce. Tych ostatnich jest dość dużo, są to i owady wodne, skorupiaki, pierścienice, mięczaki, wodopójki itd.” - wylicza.\n\n\n\nNaukowiec wyjaśnia, że bezkręgowce różnie reagują na zanieczyszczenia wód. Większość ginie w toksycznych zanieczyszczeniach, ale niektóre mogą być uodpornione na toksyny. „Chruściki i jętki należą do wrażliwych na zanieczyszczenia. Są gatunki, które lepiej znoszą zatrucia - to muchówki wodne, pluskwiaki, niektóre chrząszcze. Zanieczyszczenia związane ze zrzutami przemysłowymi mogą zabić niemalże wszystko. I na tej wybiórczej śmiertelności opiera się monitoring ekosystemu” - mówi.\n\n\n\nW analizie zanieczyszczeń brany jest pod uwagę nie tylko brak gatunku wrażliwego, ale również obecność mniej wrażliwego. Za pomocą tych wskaźników biologicznych można wnioskować na temat zdrowia danego ekosystemu. Nie wystarczy sprawdzenie samej czystości wody, aby uznać, że z rzeką wszystko jest w porządku.\n\n\n\n„Zdrowie ekosystemu należy stale monitorować w oparciu o wskaźniki biologiczne takie jak glony, makrofity, bezkręgowce czy ryby, a nie tylko jak wydarzy się coś sensacyjnego” - zaznacza hydrobiolog i entomolog.\n\n\n\nPomór ryb w Odrze na odcinku od Oławy w dół obserwowany jest od końca lipca; martwe ryby zaobserwowano również m.in. w okolicach Wrocławia. W piątek wojewoda zachodniopomorski Zbigniew Bogucki poinformował, że wyławianych jest coraz mniej śniętych ryb. Są w coraz gorszym stanie, w coraz większym stanie rozkładu. Co z jednej strony powoduje trudności w wydobyciu, ale z drugiej strony świadczy o coraz mniejszym śnięciu nowych ryb.\n\n\n\nW czwartek minister klimatu i środowiska Anna Moskwa poinformowała zaś, że Instytut Rybactwa Śródlądowego znalazł w próbkach wody z Odry rzadkie mikroorganizmy, tzw. złote algi, których zakwit może spowodować pojawienie się toksyn.\n\n\n\nWedług profesora jeśli potwierdzi się, że przyczyną śnięcia ryb są właśnie tzw. złote algi, a konkretnie gatunek Prymnesium parvum rozwijający się w wodach słonawych, to jest nadzieja, że bezkręgowce nie ucierpiały. \"Tworzy on toksyny działające głównie na ryby. Straty ekosystemowe byłyby +nieco mniej katastrofalne+, gdyby okazało się, że glony namnożyły się w zasolonych wodach pokopalnianych\" - mówi hydrobiolog, podkreślając negatywne skutki oprowadzania do rzek dużych ilości takich wód.\n\n\n\nProfesor uważa, że monitoring biologiczny może, pośrednio, pomóc w odnalezieniu przyczyny śnięcia ryb i zatrucia rzeki.\n\n\n\n„Organizmy wodne mogą być odzwierciedleniem tego, co dzieje się w ekosystemie. Na przykład duże natlenienie może być efektem fotosyntezy, a więc glony, sinice nie zostają uszkodzone. Jeśli wskaźnik biologicznego zapotrzebowania na tlen, czyli związków organicznych jest niski, to może oznaczać, że zatrucie było toksyczne dla wielu organizmów” - tłumaczy.\n\n\n\nEkspert podkreśla, że skutki katastrofy ekologicznej w Odrze mogą utrzymywać się przez długi czas. Zaznacza, że zrzuty ścieków bywają niewidoczne i nie dają tak \"spektakularnych\" skutków, jak w przypadku masowego śnięcia ryb. Jeśli nastąpi duża śmiertelność gatunków żyjących po kilkadziesiąt lat (w przypadku ryb), czy kilka lat (mięczaki) to na odbudowę populacji trzeba będzie aż tyle lat poczekać. W przypadku większości bezkręgowców te cykle są na ogół krótsze (półroczne, roczne).\n\n\n\n„Dopiero po zbadaniu bezkręgowców wiemy, że coś się wydarzyło. Możemy nie wiedzieć, w którym dniu, a nawet miesiącu. Ale jeśli pewnych gatunków brakuje, mimo że woda jest czysta chemicznie, to wiadomo, że jakaś katastrofa miała wcześniej miejsce. Stąd te gatunki przynajmniej w dłuższej perspektywie pozwalają monitorować to, co dzieje się z rzeką\" - opisuje Czachorowski.\n\n\n\nProfesor przypomina, że z Odry wyłowiono już kilkadziesiąt ton śniętych ryb. Takiej bazy pokarmowej zabraknie, również dla ptaków. Jeśli przyczyną śnięcia były związki toksyczne, to utrzymają się one w łańcuchu pokarmowym.\n\n\n\n„Myślę, że padłymi rybami objadały się ptaki. Zobaczymy, jaki będzie długofalowy skutek. Aczkolwiek przyczyną śmierci mógł być czynnik środowiskowy bez dłuższej toksyczności. O bezkręgowcach, które ucierpiały w niedawnej katastrofie ekologicznej, informacji jest bardzo mało. Wspominano o zdechłych małżach czy płynących muszlach mięczaków. Jeśli tych ogniw łańcucha troficznego zabraknie, to dalsze poziomy (łańcucha pokarmowego) będą głodować, o ile nie znajdą sobie pożywienia alternatywnego” - mówi naukowiec.\n\n\n\nDodaje, że jeśli zmniejszy się liczba małży, czy też filtrujących organizmów jak meszki czy chruściki, to spadnie zdolność do samooczyszczania rzeki. Mniej zawiesiny będzie wyłapywane z wody i dłużej będzie ona się utrzymywała.\n\n\n\n„Rzeka sama niejako wyłapuje zanieczyszczenia ściekami bytowymi, związkami organicznymi - to proces samooczyszczania. Jeśli jednak brakuje organizmów filtrujących: małży, chruścików, meszek, niektórych jętek odżywiających się substancjami niesionymi przez wodę, to zdolność do samooczyszczania rzeki spadnie i ujawnią się skutki tych zanieczyszczeń, które do tej pory nie były aż tak negatywne” - przewiduje ekspert.\n\n\n\nZapytany o jony rtęci, które mogą trafiać do rzek, prof. Czachorowski stwierdza, że uszkadzają one metabolizm wielu zwierząt. Rtęć długo utrzymuje się w łańcuchach pokarmowych i wędrując od jednego poziomu do drugiego czyni spore szkody. O ile informacja o rtęci w Odrze nie potwierdziła się, to naukowiec zaznacza, że w rzece przepływającej przez tereny przemysłowe, w osadach dennych może znajdować się sporo związków toksycznych łącznie ze związkami rtęci.\n\n\n\n„Na ptaki, wydry, ryby, a w końcu owady negatywnie wpływają również wody pokopalniane, spuszczane i do Odry i do Wisły. Powodują one zasolenie rzeki, a problem nasila się latem, kiedy mniej jest wody, a więc stężenie soli jest większe. To zmienia warunki życia, gospodarka osmotyczna wielu organizmów nie jest do tego dostosowana. Gatunki typowo słodkowodne nie zawsze dają sobie radę i giną” - tłumaczy.\n\n\n\nDużym problemem mogą być, jego zdaniem, ścieki z rolnictwa, w tym pestycydy spływające z pól. Podwyższona zawartość azotu i fosforu powoduje silniejszą eutrofizację, materia organiczna trafia do morza i wzrasta obszar stref beztlenowych w Bałtyku. Wśród zagrożeń naukowiec wymienia również antybiotyki z ferm drobiu. Przypomina, że ryby zmieniają płeć pod wpływem ścieków zawierających leki hormonalne, w tym antykoncepcyjne i stosowane w okresie menopauzy.\n\n\n\nEkspert podkreśla, że wśród owadów, jakie giną przy zatruciach wód, są także gatunki chronione. Nie są one hodowane i ponownie wprowadzane do naturalnego środowiska.\n\n\n\n„Na palcach jednej ręki można policzyć próby reintrodukcji owadów (jak motyla niepylaka apollo w Pieninach). Są to procesy zbyt kosztowne. Tworzy się rezerwaty przyrody z nadzieją, że utrzymane tam gatunki wrócą na wcześniej utracone tereny. W przypadku bezkręgowców nie prowadzi się takich działań, z wyjątkiem raka szlachetnego” - ocenia Czachorowski.\n\n\n\nJego zdaniem z masowego wymierania owadów nikt nie powinien się cieszyć, nawet jeśli są to gatunki krwiopijne. Jeśli zabraknie komarów, jako pokarmu dla ryb, odbije się to także na populacjach ryb. Bez ryb małże skójki będą miały problemy z rozprzestrzenianiem się, bo ich stadia larwalne przyczepiają się do skrzela i w ten sposób wędrują na inne tereny. Same owady, wyłapując zawiesinę z wody, redukują liczbę bakterii oraz ilość materii organicznej, a przez to poprawiają jakość wody. Są elementami łańcuchów pokarmowych.\n\n\n\n„Dużo zależy od tego, co utrzyma się w dolinach Odry, w tym w dopływach tej rzeki. Czy będą tu refugia - azyle, schronienia, gdzie populacja jest stabilna i gdzie niektóre gatunki będą mogły wrócić do swoich siedlisk” - ocenia Czachorowski.\n\n\n\nW przypadku chruścików szkody mogą być nieodwracalne. Przykładem jest gatunek Hydropsyche bulgaromanorum, który żyje tylko w dolnych odcinkach dużych rzek (Wiśle, Odrze) i nie będzie miał skąd przybyć ponownie.\n\n\n\nźródło: PAP\n","wpil_sync_error":1,"post_views_last_72_hours":2,"wpil_sync_report3":1}},"postCountOnPage":1,"postCountTotal":1,"postID":151199,"postFormat":"standard"}; dataLayer.push( dataLayer_content );
0
-1.3 C
Olsztyn
piątek, 6 lutego, 2026
reklama

Nowe serwisy na TKO: Sport | Nekrologi

Prof. UWM: makrobezkręgowce mogą być odzwierciedleniem tego, co dzieje się w ekosystemie

OlsztynProf. UWM: makrobezkręgowce mogą być odzwierciedleniem tego, co dzieje się w ekosystemie

Profesor Stanisław Czachorowski z UWM zwraca uwagę na istotność makrobezkręgowców w ekosystemie rzek. Niestety, większość bezkręgowców ginie w zanieczyszczonych wodach, a niektóre są uodpornione na toksyny. W analizie zanieczyszczeń brany jest pod uwagę nie tylko brak gatunków wrażliwych, ale także obecność tych mniej wrażliwych. Bezkręgowce są bowiem jednym z ważnych wskaźników biologicznych stanu ekosystemu rzeki. W przypadku Odrzy pomór ryb miał miejsce od końca lipca, a obecnie wyławianych jest już coraz mniej śniętych ryb. Istnieją obawy, że bezkręgowce, a zwłaszcza te filtrujące jak małże czy chruściki, ucierpiały w wyniku toksyn krążących w wodzie, co wpłynie na zdolność samooczyszczania rzeki. wszystko to prowadzi do negatywnych skutków na dłuższą metę dla ekosystemu rzeki. Źródło: PAP

Przeczytaj także

Zapisz się do naszego newslettera

Wysyłamy tylko najważniejsze wiadomości

reklama
0 komentarzy
Najlepsze
Najnowsze Najstarsze
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze

Czy ten sam fotelik można używać przy drugim dziecku?

Jakie czynniki decydują o przydatności starego fotelika do dalszej jazdy?

Pogoda w Olsztynie na 14 dni przyniesie siarczyste mrozy i temperaturę spadającą do minus 19 stopni

Mieszkańców stolicy Warmii czeka wyjątkowo mroźny początek lutego z temperaturami znacznie poniżej zera. Sprawdź kiedy nastąpi kulminacja mrozów oraz kiedy spodziewać się opadów śniegu i gołoledzi na drogach.

Aktywny wypoczynek dla mieszkańców Olsztyna, Warmii oraz Mazur – przewodnik po parkach narodowych i rezerwatach przyrody

MIejsca, które inspirują do aktywności na świeżym powietrzu oraz dają pomysły na weekendowe wycieczki.

Kursy maturalne w Olsztynie – realne wsparcie dla uczniów przed egzaminem dojrzałości

Kursy maturalne stanowią uzupełnienie nauki szkolnej i realne wsparcie w przygotowaniach do egzaminu.

Jesz, ile chcesz za 35 zł w San Giovanni w Olsztynie

Wielka promocja w San Giovanni: jesz, ile dasz radę za 35 zł z okazji Światowego Dnia Pizzy.

Co sprawdzić, zanim kupisz działkę budowlaną?

Zakup działki budowlanej to jedna z najważniejszych decyzji inwestycyjnych w życiu. Atrakcyjna cena czy ładna okolica nie zawsze idą w parze z możliwością bezproblemowej budowy domu.

Maksymalizacja inwestycji w fotowoltaikę: jak przestać tracić pieniądze na sieci

Jedynym sposobem, aby zatrzymać ten finansowy przeciek, jest przestać eksportować cenną energię i zacząć ją przechowywać.

Jakie zalety mają opakowania termoformowane?

Formowanie materiału pod wpływem ciepła, pozwala na tworzenie opakowań o różnych kształtach, rozmiarach i funkcjonalnościach

Kreatywny luty w Olsztynie. Seria niezwykłych bezpłatnych szkoleń

Sprawdź, jak bezpłatnie zdobyć nowe umiejętności w Szkole Pascal!

Dodatkowa praca w Olsztynie przy rozładunkach w największej sieci restauracji w Polsce

Szukasz dodatkowej pracy w Olsztynie? Trwa rekrutacja do rozładunków dostaw. Praca z elastycznym grafikiem.
reklama
reklama