Zamiast bitwy o granice – wspólnie zaprojektujmy przyszłość aglomeracji olsztyńskiej

Głos w dyskusji po felietonie Piotra Jastrzębskiego „Olsztyn. Miasto, które przekroczyło swoje granice”

Z dużym zainteresowaniem przeczytałem felieton Piotra Jastrzębskiego opublikowany 26 października na łamach Twojego Kuriera Olsztyńskiego. Autor przedstawia koncepcję „Olsztyna 200” – miasta silnego gospodarczo, atrakcyjnego dla inwestorów i stanowiącego centrum rozwijającej się aglomeracji.

Chciałbym na wstępie wyraźnie podkreślić, że doceniam ten głos. Szczególnie bliskie jest mi jedno ze zdań autora:

„Przyszłość Olsztyna nie zależy przede wszystkim od tego, jak podzielimy dzisiejsze podatki. Zależy od tego, ile nowych dochodów będziemy potrafili wspólnie stworzyć”.

Podpisuję się pod tym stwierdzeniem obiema rękami.

Olsztyn w skrócie. Na Twój e-mail.

Wybieramy najważniejsze wiadomości z Olsztyna. Możesz wypisać się w każdej chwili. Polityka prywatności.

Równie trafny jest apel Piotra Jastrzębskiego:

„Zamiast bitwy o granice zaprojektujmy Olsztyn przyszłości”.

Właśnie w ten sposób powinniśmy rozmawiać o przyszłości naszego regionu. Nie przez pryzmat rywalizacji Olsztyna z sąsiednimi gminami, lecz poprzez poszukiwanie wspólnej drogi rozwoju gospodarczego.

Dlatego niniejszy tekst nie jest w zasadzie polemiką z autorem. Jest raczej uzupełnieniem i pewną korektą zaproponowanej przez niego koncepcji, dotyczącą przede wszystkim kolejności działań.

Uważam bowiem, że zanim rozpoczniemy rozmowę o nowych granicach Olsztyna, powinniśmy wspólnie zaprojektować przyszłość całej aglomeracji.

Nie konkurujmy o mieszkańców. Konkurujmy o inwestycje i miejsca pracy!

Od dawna, również w swoim programie wyborczym, wskazuję na potrzebę rozwoju gospodarczego Powiatu Olsztyńskiego poprzez wykorzystanie naturalnych przewag poszczególnych gmin.

Moim zdaniem czas rozszerzyć tę koncepcję na cały Miejski Obszar Funkcjonalny Olsztyna.

Zamiast rozpoczynać dyskusję od pytania, które osiedla należy przyłączyć do miasta, powinniśmy postawić pytanie znacznie ważniejsze:

Jaką funkcję gospodarczą, społeczną i przestrzenną powinny pełnić poszczególne obszary naszej aglomeracji za 20 czy 30 lat?

Każda gmina ma inne uwarunkowania. Jedna dysponuje terenami dogodnymi dla produkcji i logistyki, inna atrakcyjnymi obszarami mieszkaniowymi, jeszcze inna potencjałem turystycznym, rekreacyjnym czy technologicznym.

Dlaczego nie mielibyśmy wspólnie przeanalizować tych możliwości, a następnie uzgodnić kierunków rozwoju?

Nie chodzi o sztywny podział funkcji między samorządami, lecz o wzmacnianie ich naturalnych przewag i takie planowanie inwestycji, aby cała aglomeracja rozwijała się w sposób skoordynowany.

Olsztyn powinien rozwijać przede wszystkim swój potencjał gospodarczy

W dyskusji o zmianie granic bardzo dużo mówi się o mieszkańcach, którzy wyprowadzili się do sąsiednich gmin, oraz o wynikających z tego stratach podatkowych. Wpływy z PIT stanowią przecież niemal połowę dochodów Olsztyna.

Ale czy odpowiedzią na ten problem musi być administracyjne przejmowanie mieszkańców sąsiednich gmin?

Czy dodatkowe 50 mln zł rocznych wpływów z PIT mieszkańców Bartąga, Jarot czy terenów gminy Dywity uzdrowi finanse Olsztyna? Z pewnością nie!

Przy dochodach miasta wynoszących około 2 miliardów złotych i planowanym deficycie przekraczającym 220 mln zł, wspomniane 50 mln zł stanowi zaledwie 2,5% budżetu. Co więcej, nie byłby to czysty zysk. Wraz z mieszkańcami Olsztyn przejąłby koszty utrzymania infrastruktury, świadczenia usług publicznych oraz przyszłych inwestycji.

Niewykluczone, że bilans finansowy byłby dodatni, ale trudno oczekiwać, że rozwiąże to strukturalne problemy rozwojowe miasta.

Moim zdaniem powinniśmy przede wszystkim zastanowić się, jak zwiększyć potencjał gospodarczy Olsztyna i Powiatu, aby wygenerować przychód jako wartość dodaną, a nie przesuniętą między budżetami gmin i miasta. 

Skupiając się na samym Olsztynie, to Miasto powinno znacznie intensywniej rozwijać funkcje produkcyjne, usługowe, technologiczne i logistyczne. Należałoby przeprowadzić dokładny audyt dostępnych gruntów i ustalić, które z nich mogą zostać przeznaczone pod zakłady produkcyjne, hale, magazyny, centra usługowe i nowoczesne parki technologiczne.

W ten sposób tworzymy nowe miejsca pracy, zwiększamy aktywność gospodarczą oraz budujemy trwałą bazę podatkową.

Rozwój działalności gospodarczej może zwiększać wpływy z podatku od nieruchomości, a także dochody związane z PIT i CIT. Odpowiednio przeprowadzone zmiany planistyczne mogą również przynosić jednorazowe wpływy z opłat planistycznych.

Oczywiście nie każdy grunt nadaje się pod inwestycję, a każda zmiana przeznaczenia wymaga uwzględnienia kosztów infrastruktury, uwarunkowań przyrodniczych i zapotrzebowania rynku.

Ale właśnie dlatego potrzebujemy rzetelnej analizy, a nie wyłącznie dyskusji o liczbie mieszkańców.

Przyłączenie osiedla do Olsztyna przesuwa część istniejących dochodów między samorządami (bez tworzenia nowych dochodów) natomiast powstanie nowego przedsiębiorstwa może zwiększyć łączny dochód całej aglomeracji.

I to jest dokładnie ten kierunek myślenia, który tak trafnie wskazał Piotr Jastrzębski: 

„Przyszłość Olsztyna nie zależy przede wszystkim od tego, jak podzielimy dzisiejsze podatki. Zależy od tego, ile nowych dochodów będziemy potrafili wspólnie stworzyć”.

Gminy ościenne nie są konkurencją dla Olsztyna

Stawiguda, Dywity, Jonkowo, Gietrzwałd, Purda czy Barczewo mają swoje naturalne przewagi rozwojowe.

Część ich terenów doskonale nadaje się do rozwoju mieszkalnictwa. Mieszkańcy wybierają je ze względu na przestrzeń, bliskość przyrody, jakość życia czy atrakcyjną ofertę nieruchomości.

Czy to źle, że ktoś mieszka w Bartągu, a pracuje w Olsztynie?

Nie widzę w tym niczego niewłaściwego. Tak samo, jak pracujący w powiecie olsztynianie są skarbem powiatu, tak samo mieszkańcy sąsiednich gmin wzbogacają Olsztyn.

Tak funkcjonują współczesne aglomeracje. Miejsca zamieszkania, pracy, nauki i korzystania z usług nie muszą znajdować się w granicach tej samej jednostki samorządowej.

Jednocześnie nie oznacza to, że sąsiednie gminy mają pełnić wyłącznie funkcje mieszkaniowe. One również powinny rozwijać przedsiębiorczość, produkcję, handel, usługi i turystykę, zgodnie ze swoimi możliwościami.

Ważne, aby kierunki te były wzajemnie uzgadniane.

Nie potrzebujemy sytuacji, w której kilka gmin niezależnie od siebie planuje podobne inwestycje, nie analizując ich wpływu na sąsiadów, dostępności dróg, transportu publicznego czy infrastruktury technicznej. Negatywny przykład widzieliśmy w przypadku inwestycji Lidla, który chciał zbudować centrum logistyczne. O to centrum walczyły Gmina Purda i Gmina Gietrzwałd. Przy czym ta pierwsza miała grunty tuż przy obwodnicy, a ta druga tuż przy Sanktuarium Maryjnym. Wygrał Gietrzwałd, ale ostatecznie wiemy jak to się skończyło: potężnymi protestami oraz rezygnacją inwestora z inwestycji, czyli realną stratą dla całej społeczności powiatu i miasta.

Dlatego potrzebujemy wspólnego, uzgodnionego myślenia o całym obszarze gospodarczym.

Mamy już Miejski Obszar Funkcjonalny. Nadajmy współpracy nowy wymiar

Co istotne, nie musimy budować współpracy od podstaw.

Istnieje Miejski Obszar Funkcjonalny Olsztyna, obejmujący miasto i sześć otaczających je gmin. Funkcjonuje współpraca w ramach Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych, w której uczestniczy również Powiat Olsztyński.

To dobry fundament.

Proponuję jednak, abyśmy poszli znacznie dalej.

Opracujmy wspólną, długoterminową strategię funkcjonalno-gospodarczą całej aglomeracji olsztyńskiej.

Jej pierwszym etapem powinien być audyt terenów, infrastruktury, zasobów gospodarczych i możliwości rozwojowych każdego samorządu.

Następnie wspólnie ustalmy, gdzie w perspektywie kolejnych dziesięcioleci powinny rozwijać się strefy produkcyjne, usługowe i logistyczne, gdzie mieszkalnictwo, a gdzie turystyka, rekreacja i tereny chronione.

Zaplanujmy przy tym układ transportowy, drogi, komunikację publiczną, infrastrukturę komunalną, energetykę oraz dostępność szkół i innych usług publicznych. Zapewne kwestie kultury też będą ciekawym i ważnym aspektem takich uzgodnień.

Niech będą to decyzje podejmowane wspólnie przez zainteresowane samorządy, z udziałem przedsiębiorców, ekspertów i mieszkańców.

W ten sposób moglibyśmy stworzyć spójną wizję rozwoju całej aglomeracji, zamiast kilkunastu odrębnych wizji, które jak widać, nie zawsze są ze sobą skoordynowane.

Oczywiście taka strategia powinna respektować samodzielność każdej gminy, a uzgodnione kierunki należałoby następnie uwzględniać w odpowiednich dokumentach planistycznych i inwestycyjnych.

A granice administracyjne? Dopiero na końcu

I właśnie tutaj dochodzimy do mojej najważniejszej uwagi do koncepcji „Olsztyna 200”.

Nie jestem przeciwnikiem zmiany granic administracyjnych jako takiej. Nie jestem też przeciwnikiem rozwoju demograficznego Olsztyna do 200 tysięcy mieszkańców, a nawet więcej. Uważam jednak, że ewentualna zmiana granic powinna wynikać z rzeczywistych możliwości rozwojowych całej aglomeracji, a nie być punktem wyjścia do planowania przyszłości. To nie ta kolejność!

Najpierw wspólnie określmy, jak ma rozwijać się cały Miejski Obszar Funkcjonalny. Następnie uzgodnijmy funkcje poszczególnych obszarów i niezbędne inwestycje. Dopiero później sprawdźmy, czy realizacja tej strategii wymaga jakiejkolwiek zmiany granic.

Jeżeli z analiz wyniknie, że Olsztyn potrzebuje nowych terenów, a obecny podział administracyjny rzeczywiście utrudnia racjonalny rozwój, rozpocznijmy rozmowy.

Ale niech będą to rozmowy prowadzone w sposób partnerski, transparentny i polubowny.

Z udziałem Olsztyna, zainteresowanych gmin, Powiatu Olsztyńskiego i mieszkańców.

Niech każda ze stron zna skutki finansowe, majątkowe i organizacyjne proponowanej zmiany.

Oczywiście samorządy nie zastąpią Rady Ministrów, która podejmuje ostateczną decyzję w sprawie granic. Mogą jednak wcześniej wypracować porozumienie, które nada takiej zmianie rzeczywiste uzasadnienie społeczne i gospodarcze.

Jestem przekonany, że rozwiązania wypracowane wspólnie mają znacznie większą szansę budować trwałą współpracę niż te, które od początku wywołują konflikt.

Olsztyn 200

Piotr Jastrzębski proponuje ambitny projekt „Olsztyn 200”, ja pozwolę sobie zaproponować jego rozwinięcie: „Olsztyn 200 czyli Aglomeracja Olsztyńska 2050”.

W tej koncepcji sukcesu nie mierzymy wyłącznie liczbą mieszkańców miasta ani liczbą hektarów włączonych w jego granice.

Mierzymy go liczbą nowych przedsiębiorstw, miejsc pracy, wartością inwestycji, dochodami mieszkańców, sprawnością infrastruktury i jakością życia.

Czy z punktu widzenia rozwoju całej aglomeracji najważniejsze jest to, czy nowoczesny zakład produkcyjny powstanie w Olsztynie, Dywitach czy Stawigudzie?

Dla dochodów poszczególnych samorządów lokalizacja ma oczywiście znaczenie. Ale z perspektywy regionalnej gospodarki kluczowe jest to, aby taka inwestycja w ogóle powstała na naszym terenie i przynosiła korzyści mieszkańcom.

Przyszłość gospodarcza Olsztyna nie zależy przecież wyłącznie od jego granic administracyjnych. Zależy również od siły całego otaczającego go obszaru. To właśnie z tej siły wynika też rozwój demograficzny, ale organiczny, a nie sztuczny. Tylko rozwój gospodarczy przełoży się na trwały wzrost populacji Olsztyna i okolic. Bez niego będziemy dalej tracić, między innymi absolwentów Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego oraz absolwentów naszych szkół średnich, którzy nie widzą swojego rozwoju osobistego, ani w Olsztynie, ani w Powiecie. Tracimy tych ludzi często bezpowrotnie, bo nie tworzymy im szansy na rozwój. I będziemy tracić dalej. Jestem prawie pewien, ze przeforsowanie obecnego pomysłu zmiany granic poprawi sytuację demograficzną jednorazowo. Ale tendencje odpływu mieszkańców z Olsztyna pozostaną niezmienne.

Podsumowując: aby Olsztyn był silny, potrzebuje silnych sąsiadów. Natomiast silne gminy potrzebują silnego Olsztyna. To tak zwany efekt synergii, gdzie 2+2 nie równa się 4, ale 5 albo i więcej.

Dlatego szczególnie cenię przywołane na początku słowa Piotra Jastrzębskiego o potrzebie wspólnego tworzenia nowych dochodów zamiast koncentrowania się na podziale istniejących.

Właśnie w tym dostrzegam podstawę do porozumienia między samorządami.

Nie zaczynajmy więc od rysowania nowych granic na mapie. Zacznijmy od wspólnego zaprojektowania przyszłości całej aglomeracji.

Jeśli na końcu tej drogi okaże się, że pewne korekty administracyjne są rzeczywiście potrzebne, przeprowadźmy je w sposób uzgodniony, oparty na analizach i poszanowaniu interesów wszystkich stron.

Najpierw wspólna strategia, następnie wspólne inwestycje. A zmiana granic tylko wtedy, gdy będzie rzeczywiście uzasadniona.

Bo największą wartością, jaką możemy wspólnie stworzyć, nie jest większy Olsztyn na mapie, lecz silniejsza gospodarczo Warmia.

Krzysztof Kamiński
Radny Powiatu Olsztyńskiego
Przedsiębiorca zajmujący się automatyzacją, robotyzacją i nowymi technologiami

0 komentarzy
Najlepsze
Najnowsze Najstarsze