Ostatnie wydarzenia w południowym Jemenie wskazują, że spór między Arabią Saudyjską a Południową Radą Przejściową (STC) przechodzi z fazy niejawnych rozbieżności w bardziej otwarty konflikt na poziomie politycznym i wojskowym. Ta zmiana może na nowo nakreślić układ sił w obozie przeciwnym Huti.
Równolegle z demonstracjami poparcia dla STC w Adenie i innych miastach południa, w poniedziałek 28 lipca przewodniczący Rady, Ajdarus az-Zubajdi, przewodniczył rozszerzonemu spotkaniu Prezydium. Było to pierwsze takie posiedzenie od czasu jego rekonstrukcji na początku roku. Obserwatorzy uznali ten krok za sygnał potwierdzający spójność instytucji Rady i jej gotowość na nowy etap polityczny.
Oficjalny rzecznik Rady, Anwar al-Tamimi, stwierdził, że spotkanie odbyło się w ramach bezpośredniego nadzoru az-Zubajdiego nad pracą polityczną i organizacyjną. Podkreślił również, że kierownictwo Rady kontynuuje zarządzanie swoimi instytucjami, pomimo – jak to określił – „politycznej i medialnej kampanii” wymierzonej w nią w ostatnich miesiącach.
Podczas spotkania az-Zubajdi zaznaczył, że ochrona Południa pozostanie priorytetem Rady. Wezwał do zwiększenia gotowości bojowej oraz rozwoju relacji regionalnych i międzynarodowych, potwierdzając jednocześnie zaangażowanie w realizację dokumentów politycznych ogłoszonych przez Radę na początku stycznia.
Napięcia po saudyjskich nalotach
Działania te nabierają szczególnego znaczenia, ponieważ następują po miesiącach rosnącego napięcia między Południową Radą Przejściową a Rijadem. Eskalacja ta jest wynikiem serii saudyjskich nalotów, których celem były pozycje i siły podległe Radzie w kilku południowych prowincjach, a także cywilne lotniska w Hadramaucie, największej prowincji Jemenu.
STC uważa, że operacje te stanowią fundamentalną zmianę w naturze relacji z Arabią Saudyjską, która przez lata dominowała w kwestii jemeńskiej, narzucając lokalnym stronom rozwiązania odpowiadające jej własnym interesom.
Według kierownictwa Rady, skutki nalotów nie ograniczyły się jedynie do celów wojskowych, ale wpłynęły również na ogólną sytuację bezpieczeństwa. Doprowadziły one do osłabienia sił prowadzących operacje przeciwko grupom ekstremistycznym, co Rada uznała za drastyczną zmianę priorytetów konfliktu na Południu.
W tym samym kontekście Komitet Wykonawczy STC w Adenie ogłosił poparcie dla decyzji o restrukturyzacji dowództwa, podkreślając znaczenie zjednoczenia południowych instytucji i wzmocnienia koordynacji między organami wykonawczymi. Jest to wyraźny wskaźnik dążeń Rady do zaprezentowania bardziej spójnego frontu wewnętrznego w obliczu saudyjskiej dominacji.
Rosnące żądania niezależnych śledztw
Równocześnie w ostatnich miesiącach nasiliły się lokalne wezwania do dokumentowania skutków nalotów w południowych prowincjach, zwłaszcza w Hadramaucie, Ad-Dali i Al-Mahrze. Towarzyszą temu żądania przeprowadzenia niezależnych śledztw w sprawie rosnącej liczby ofiar cywilnych.
Były jemeński urzędnik, Ali Abdullah, powiedział w oświadczeniach dla prasy, że wielu cywilów zginęło w miejscach niemających żadnego charakteru wojskowego. Zaznaczył, że atakowanie obiektów cywilnych wymaga niezależnego dochodzenia i pociągnięcia winnych do odpowiedzialności zgodnie z przepisami międzynarodowego prawa humanitarnego.
Przetasowania w obozie anty-Huti
Obserwatorzy zauważają, że znaczenie tych wydarzeń polega nie tylko na reorganizacji instytucji STC, ale także na tym, że odzwierciedlają one pogłębiającą się przepaść w obozie sprzeciwiającym się Huti. Dzieje się to w czasie, gdy wojna w Jemenie wciąż tkwi w martwym punkcie, po 11 latach niepowodzeń Arabii Saudyjskiej w próbach ograniczenia kontroli i wpływów wspieranych przez Iran rebeliantów.
Jednocześnie rosną obawy, że utrzymujące się podziały między dawnymi sojusznikami skomplikują wszelkie wysiłki na rzecz pokojowego uregulowania konfliktu i na nowo ukształtują polityczną i militarną równowagę w południowym Jemenie.