# Sędzia uwierzy? Zapłakany Gruzin opowiadał o morderstwie na Jarotach. Nagranie z procesu

- Link: https://tko.pl/81034,2021,04,20,sedzia-uwierzy-zaplakany-gruzin-prze-40-min-opowiadal-o-morderstwie-na-jarotach
- Published: 2021-04-20T12:56:04+02:00
- Author: Daria Pikulska

**W październiku 2020 roku doszło do zaatakowania nożem 27-letniego Filipa, przez
co zmarł w szpitalu. 15 kwietnia ruszył proces Gruzina, który został oskarżony o
zaatakowanie mężczyzny.**

[⌊Dźgał tak, żeby zabić. Filip ze słuchawkami w uszach dostał 8 ciosów w plecy. 
Osierocił dwóch synów⌉⌊Dźgał tak, żeby zabić. Filip ze słuchawkami w uszach dostał
8 ciosów w plecy. Osierocił dwóch synów⌉[

Filip miał 27 lat i był ojcem 2 dzieci. W nocy z 17 na 18 października 2020 roku
wracał od przyjaciela Kamila, który mieszka na ul. Burskiego. Szedł do rodziców 
na ul. Orłowicza. Wyszedł po godzinie pierwszej, ale nie dotarł już do miejsca zamieszkania.
Na drodze stanął mu morderca, który zaatakował go na ul. Krasickiego.

[[

Wychodząc z ul. Burskiego, Filipa zarejestrowała jeszcze jedna kamera na ul. Boenigka.
Był sam, ubrany w niebieska kurtkę. Miał słuchawki w uszach. Ranny mężczyzna został
znaleziony na chodniku, leżąc na brzuchu. Przed godziną drugą w nocy interweniowali
ratownicy medyczni oraz patrol policji. Ratowniczka wyjęła Filipowi słuchawki z 
uszu. Był z nim jeszcze kontakt. Podał swoje dane i pewne poszlaki odnośnie tego,
kto go zaatakował. Takie szczegóły udało się ustalić bliskim zabitego chłopaka.

Trafił natychmiast do szpitala, gdzie został poddany operacji. Jego stan był bardzo
poważny. W trakcie śledztwa ujawniono, że dostał sześć ciosów nożem w plecy. Miał
m.in. przebite płuco. Niestety lekarze musieli go ponownie operować w niedzielę 
z powodu pogorszenia stanu zdrowia. Po tym zabiegu już nie odzyskał przytomności.
Był w śpiączce farmakologicznej, ale po wybudzeniu okazało się, że nie ma szans 
na jego uratowanie.

– _Filip odszedł. Nie dało się go uratować. Mimo ogromnej tragedii, rodzina postanowiła
oddać jego organy potrzebującym, by uratować czyjeś życie. Niewyobrażalna jest tragedia,
jaką teraz wszyscy przeżywamy. To już nie był napad, a morderstwo_ – napisała przyjaciółka
w mediach społecznościowych po śmierci mężczyzny.

Policja pod nadzorem prokuratury rozpoczęła śledztwo. Opublikowano nagranie z ujęciami
z monitoringów okolicznych sklepów i lokali.

Na nagraniu widać kobietę, która wygląda na wyraźnie zestresowaną. Chce szybko oddalić
się z miejsca i od mężczyzny, jednak on podąża za nią. Policja zaapelowała do wszystkich,
którzy mogą znać przedstawioną na wideo parę.

24 października we Wrocławiu doszło do zatrzymania mężczyzny, który usłyszał zarzut
zabójstwa. To 32-letni obywatel Gruzji.

– _Należy nadmienić, iż szczegółowe okoliczności i przebieg zdarzenia są nadal ustalane.
Natomiast dzięki zaangażowaniu funkcjonariuszy Policji z Wydziału do Wałki z Przestępczością
Przeciwko Życiu i Zdrowiu KMP w Olsztynie, zatrzymano w dniu 24 października 2020r.
we Wrocławiu obywatela Gruzji Aslaniego L., któremu wczoraj prokurator przestawił
zarzut zabójstwa z art. 148§łkk_ – poinformował rzecznik prokuratury.

Mężczyźnie zarzucono zadanie sześciu uderzeń nożem w okolicę lewej strony pleców,
które spowodowały uszkodzenie płuca i ostrą niewydolność krążeniowo-oddechową, skutkującą
śmiercią pokrzywdzonego 22.10.2020r. w szpitalu.

Nożownika tymczasowo aresztowano.

[⌊Morderca Filipa schwytany? Dotarliśmy do informacji kim jest zatrzymany mężczyzna⌉⌊
Morderca Filipa schwytany? Dotarliśmy do informacji kim jest zatrzymany mężczyzna⌉[

14 stycznia 2021 roku do Sądu Okręgowego w Olsztynie wpłynął akt oskarżenia przeciwko
Gruzinowi.

– _Według ustaleń prokuratora, feralnej nocy Filip K. miał krzyczeć do napotkanego
na ulicy Aslaniego L., który zachowywał się wobec swojej dziewczyny w sposób ekspresywny
i wyzywający. Następnie pokrzywdzony złapał oskarżonego i przewrócił go na chodnik,
po czym usiadł na nim i zaczął rękami go dusić. Dziewczyna Aslaniego L. miała prosić
Filipa K., aby zostawił jej chłopaka, ale bezskutecznie. W pewnym momencie Aslani
L. miał wyjąć nóż i zadać nim pokrzywdzonemu sześć uderzeń w plecy_ – poinformował
rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Olsztynie Olgierd Dąbrowski-Żegalski.

Sędzia podał, że w ocenie prokuratora, oskarżony dopuścił się zarzucanego mu przestępstwa
mając ograniczoną w stopniu znacznym zdolność do rozpoznania znaczenia tego czynu
i ograniczoną w stopniu znacznym zdolność pokierowania swoim postępowaniem (powołani
do sprawy biegli psychiatrzy i psycholog stwierdzili, że to ograniczenie poczytalności
u oskarżonego powstało w wyniku jego ostrej reakcji na stres).

_W dniu 14 stycznia 2021 r. do Sądu Okręgowego w Olsztynie wpłynął akt oskarżenia
przeciwko Aslaniemu L, obywatelowi Gruzji oskarżonemu o zabójstwo Filipa K. (tj.
o czyn z art. 148§ 1 kk w zw. z art. 31 §2 kk). Sprawa dotyczy zdarzenia, do którego
doszło w nocy z 17 na 18 października 2020 r. na ul. Krasickiego w Olsztynie. Zdaniem
oskarżyciela Aslani L., działając z zamiarem ewentualnym pozbawienia życia Filipa
K., miał zadać mu wówczas sześć uderzeń nożem w plecy. W wyniku odniesionych ran
pokrzywdzony mężczyzna w dniu 22 października 2020 r. zmarł w szpitalu_ – skomentował
rzecznik Sądu Okregowego.

Gruzin początkowo przyznał się do zarzucanych mu czynów, nie wyjaśniając okoliczności
popełnionego przestępstwa. Na kolejnym przesłuchaniu mężczyzna zmienił jednak zdanie
i nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu. Ponownie odmówił złożenia
wyjaśnień.

Rozprawę sądową wyznaczono na 15 kwietnia 2021 roku. Za zgodą sądu udało nam się
zdobyć nagranie z jej przebiegu.

[[

Na sali sądowej obecny był biegły tłumacz przysięgły, ze względu na to, że oskarżony
nie posługuje się językiem polskim oraz biegły sądowy z zakresu medycyny sądowej.
Na rozprawie stawił się również prokurator z Prokuratury Rejonowej [Olsztyn](https://tko.pl/olsztyn)
Południe, która zajmowała się prowadzeniem śledztwa w tej sprawie. Na sali pojawiła
się siostra Filipa jako oskarżyciel posiłkowy wraz z pełnomocnikiem.

[[

Po odebraniu danych personalnych oskarżonego odczytano akt oskarżenia, po czym ze
strony sądu padło pytanie o przyznanie się Aslaniego L. do winy.

– _Do tego czynu nie mogę się przyznać. Mogę wyjaśnić, co stało się tak naprawdę_–
odpowiedział oskarżony, po czym odczytano mu pouczenia odnośnie jego praw i obowiązków
w trakcie przebiegu rozprawy.

[[

Oskarżony został poproszony o przedstawienie swojej wersji tego, co wydarzyło się
w nocy z 17 na 18 października 2020 roku na osiedlu Jaroty. Ten z kolei poprosił
sędzię o zadanie konkretnych pytań, które ułatwią mu składanie wyjaśnień.

Zeznanie Aslaniego L. rozpoczęło się od pytania, gdzie i z kim spędzał wieczór przed
tragedią, która rozegrała się na ul. Krasickiego. Oskarżony odpowiedział, że spędzał
wtedy czas ze swoją narzeczoną na ul. Boenigka. Przyznał, że on sam w ciągu 7 godzin
wypił niewiele (4 albo 5 kieliszków wódki), jednak jego znajomi spożyli więcej alkoholu.
Wraz z narzeczoną opuścili miejsce dotychczasowego pobytu około północy.

Sędzia zadała pytanie o to, czy para pokłóciła się przed wyjściem lub po wyjściu
z mieszkania – _Nie było kłótni. Najpierw moja narzeczona wyszła i zamówiła taksówkę,
a potem wyszedłem ja_ – odpowiedział oskarżony.

– _Była jednak taka sytuacja, że mojemu koledze spodobały się moje buty. Postanowiłem
mu je podarować, więc sam wyszedłem w klapkach na zewnątrz i mieliśmy odjechać taksówką.
Moja narzeczona prosiła, żebym założył buty i nie jechał w klapkach. Ja powiedziałem,
że buty to prezent ode mnie i na ten temat mieliśmy rozmowę_ – dodał odnośnie pytania
o kłótnię na klatce schodowej.

Kolejne pytanie dotyczyło powodu, dla którego para nie wsiadła do taksówki i po 
prostu nie wróciła do mieszkania. Oskarżony przyznał, że przez barierę językową 
nie mógł zadzwonić, dlatego miała zrobić to jego narzeczona. Powiedział, że poprosił
ją, aby wrócili i posiedzieli jeszcze ze znajomymi, jednak ona chciała już jechać,
co było tematem ich rozmowy. Ostatecznie po taksówkę nie zadzwonili.

Oskarżony opowiedział, że po kolejnej rozmowie odnośnie sposobu powrotu, narzeczona
Aslaniego L. oddaliła się. Mężczyzna myślał, że kobieta po jakimś czasie wróci, 
dlatego nie zareagował. Po kilkunastu minutach za nią pobiegł, ponieważ martwił 
się o ciężarną narzeczoną. Kiedy ją dogonił, ta kolejny raz powiedziała mu, aby 
poszedł po buty, by mogli wrócić do domu.

Aslani L. opisał [swój ubiór](https://tko.pl/249204,2024,09,13,jak-wygladac-profesjonalnie-na-rozmowie-kwalifikacyjnej-nie-rezygnujac-ze-stylu)
tamtego wieczoru. Powiedział, że miał na sobie kurtkę w kolorze jasnej czerwieni
i klapki typu japonki.

Oskarżony opisał dalszą część drogi, jaką przeszli z narzeczoną. Minęli sklep i 
grupę mężczyzn. Wtedy przeszli na drugą stronę ulicy, po czym natknęli się na 27-
letniego Filipa.

_Pokrzywdzony zaczął krzyczeć na nas, a w tym momencie ja szedłem delikatnie za 
moją narzeczoną. Po przejściu na drugą stronę ulicy już zupełnie nic do siebie nie
mówiliśmy_ – przedstawił krótko oskarżony. Po chwili dokładniej opisał spotkanie
z 27-latkiem, przy czym towarzyszyły mu emocje. Chował twarz w dłonie, a w oczach
momentami miał łzy.

_Słyszałem jak zaczął krzyczeć: „ty blondyno, dz****, zatrzymaj się”. Takim okrzykiem
zwracał się do mojej narzeczonej. Powiedziałem jej, żebyśmy się na zatrzymywali,
więc szedłem za nią. Słyszałem, jak pokrzywdzony biegł w naszą stronę. Minął najpierw
mnie i podbiegł do mojej narzeczonej i chwycił ją ręką_ – opisał Aslani L – _Nie
chciał jej puścić, szarpał się z nią. Ciągle mówił do niej te same obraźliwe słowa,
a mnie nazywał „kebabem” i „ciapatym”._

Oskarżony powiedział, że zapytał pokrzywdzonego, dlaczego nazywa w taki sposób jego
narzeczoną. Kobieta przyznała, że go nie zna i nie wie, czego ten mężczyzna może
od nich chcieć.

– _Wielokrotnie prosiła go, aby nas zostawił, a on cały czas krzyczał do niej te
same słowa. Chciałem ochronić swoją narzeczoną i dziecko, więc stanąłem obok i zacząłem
z nim rozmawiać. Zapytałem go wprost, czego od nas chce i powiedziałem, że moja 
narzeczona jest w ciąży, aby jej nie szarpał. Rzucił się do mnie i mówił coś w stylu:„
chcesz w******l?” _– opisał oskarżony – _On puścił moją narzeczoną i rzucił się 
do mnie. Chwycił mnie rękami i uderzył o ziemię. Rzucił się i złapał mnie za szyję.
Moja narzeczona krzyczała, żeby mnie zostawił i chwyciła go, aby go ode mnie odciągnąć.
Zaczął mnie podduszać i byłem już w takim stanie, że czułem się, jakby to była sprawa
życia i śmierci. Potem już nie pamiętam._

Aslani L. został zapytany o to, gdzie trzymał nóż, którego użył wobec pokrzywdzonego.
Odpowiedział, że był to mały nóż dołączony do obcęg do paznokci, którego używał 
w pracy do krojenia jedzenia. Był dołączony do kluczy. Oskarżony przyznał, że nie
pamięta momentu zadawania ciosów nożem 27-latkowi.

– _Był cały biały na twarzy i pytał czy jeszcze żyję, gdy mnie podduszał _– oskarżony
powiedział, że to ostatnie co pamięta. Dalszą część historii zna tylko z opowieści
swojej narzeczonej, która opowiedziała mu, że po całym zdarzeniu wrócili jeszcze
do znajomych. Aslani L. przyznał, że odzyskał świadomość dopiero rano.

Oskarżony przyznał, że wrócił do Wrocławia, nie mając świadomości tego, co stało
się w nocy 18 października 2020 roku.

Po przesłuchaniu Aslaniego L. przyszedł czas na pytania od prokuratora. Oskarżony
rozmawiał ze swoją narzeczoną o tamtym zdarzeniu, jednak kobieta opowiedziała mu
tylko o niektórych momentach. Mężczyzna początkowo nie zauważył żadnych śladów na
swoim ciele, jednak jego narzeczona zauważyła później zadrapania na jego plecach.
Kobieta miała siniaki na rękach.

Oskarżony nie chciał odpowiadać na pytania pełnomocnika oskarżyciela posiłkowego.

Następnie przesłuchano biegłego z zakresu medycyny sądowej, który przedstawił m.
in. zdjęcia obrażeń pokrzywdzonego. Przyznał, że podtrzymuje opinię wydaną na podstawie
wyniku sekcji zwłok oraz dokumentacji medycznej z pobytu 27-latka w szpitalu.

– _Pokrzywdzony doznał obrażeń ciała w postaci sześciu ran, które znajdowały się
na plecach, po lewej stronie. Rany miały charakter ran kłutych. Należy pamiętać,
że niezwykle rzadko rana jest czysto kłuta, zwykle są to rany kłuto-cięte. Cztery
rany, znajdujące się wyżej, penetrowały do tkanek miękkich. Dwie z ran penetrowały
do jamy opłucnowej i łączyły się w jeden kanał, gdzie doszło do przecięcia dziesiątego
żebra. Z obrażeń wewnętrznych, które decydowały o śmierci pokrzywdzonego, doszło
do uszkodzenia dolnego płata lewego płuca. Następstwem tego była odma opłucnowa 
i krwotok do jamy opłucnowej. Krwotok był z miąższu płucnego, jak i z przeciętej
tętnicy międzyżebrowej_ – opisał biegły.

Pokrzywdzonemu udzielono odpowiedniej pomocy w pierwszym etapie poprzez założenie
drenażu ok. godziny 5 rano. Stan poszkodowanego pogorszył się. Po około 8 godzinach
od przyjęcia do szpitala doszło do chirurgicznego otwarcia klatki piersiowej 27-
latka i stwierdzono uszkodzenie płuc. Mężczyzna utracił dużo krwi, co doprowadziło
do wstrząsu i nieodwracalnego uszkodzenia mózgu, które doprowadziło do jego niedotlenienia.

Poza ranami kłutymi na plecach nie stwierdzono u pokrzywdzonego żadnych innych obrażeń.

Biegły stwierdził, że ostrze musiało sięgnąć na co najmniej 7-8 centymetrów, aby
uszkodzić płuca, jednak powłoki miękkie mogą zagłębić się pod wpływem nacisku. W
związku z tym długość brzeszczotu mogła być krótsza, ale maksymalnie o 2 centymetry.

Większość pytań do biegłego dotyczyło szczegółowej głębokości i ułożenia ran. Duży
nacisk położono również na skali uszkodzeń płuca, które spowodowane były trzema 
ranami, znajdującymi się w rejonie uszkodzonego dziesiątego żebra. Pytania od obrońcy
w dużej mierze dotyczyły informacji na temat ran uszkadzających płuco.

W opinii biegłego w trakcie pierwszych badań uszkodzenie płuc nie było widoczne.
Przyznał, że w jego ocenie operacja otwarcia klatki piersiowej została wykonana 
w trybie pilnym i natychmiastowym. Podkreślił, że taki zabieg robi się głównie w
sytuacji wymagającej ratowania życia.

Końcowe pytanie obrońcy dotyczyło zależności czasu, w którym zauważono uszkodzenie
płuca, a przybyciem na dyżur radiologa. Biegły stwierdził, że nie wiadomo, w jakim
czasie rozłożone było wykonywanie badań i kiedy radiolog pojawił się w szpitalu.
Podkreślił jednak, że wczesna diagnoza na pewno doprowadziłaby do wcześniejszego
wykonania odpowiedniego zabiegu.
