# Pusty jak slup ogłoszeniowy

- Link: https://tko.pl/71905,2021,01,21,pusty-jak-slup-ogloszeniowy
- Published: 2021-01-21T12:40:53+01:00
- Author: Redakcja TKO

**Część z 86 miejskich słupów ogłoszeniowych stoi pusta lub zwisają z nich informacje,
które swoją aktualność mają już dawno za sobą. Czy za ich wymieranie odpowiada tylko
koronawirus?**

Zanim pojawiły się smartfony, czy telewizja, służył od połowy XIX wieku na świecie
jako niezastąpione źródło informacji. I dla wielu mieszkańców wciąż takim jest –
to z plakatu na słupie możemy dowiedzieć się m.in. czym nas kusi Miejski Ośrodek
Kultury.

**7 dni za 500 zł**

Obecnie słupy stoją niewykorzystane lub wiszą na nich informacje sprzed paru miesięcy.
Ograniczenia związane z pandemią sprawiają, że wszystkie eventy są odwołane, nic
się nie dzieje w teatrze, filharmonii, a jeśli już ktoś decyduje się na organizację
wydarzenia, to robi to w Internecie. Ale czy za te puste przestrzenie na słupach
odpowiada tylko koronawirus? Radny miejski Mirosław Arczak zwrócił uwagę, że przyczyną
jest także wydzierżawienie słupów prywatnej firmie, która nastawiona jest wyłącznie
na zysk, a w konsekwencji nie jest zainteresowana wspieraniem lokalnych inicjatyw,
organizatorów wydarzeń kulturalnych czy sportowych albo kampanii społecznych o miejskim
zasięgu. – Zazwyczaj takie inicjatywy nie dysponują dużym budżetem promocyjnym, 
a sam [nośnik reklamy](https://tko.pl/186080,2023,02,19,torby-ekologiczne-jako-przyjazny-dla-srodowiska-i-skuteczny-gadzet-reklamowy-jak-wplywaja-na-lojalnosc-klienta)
także kosztuje, ponieważ plakat lub baner trzeba wydrukować. Obecnie ekspozycja 
średniej wielkości plakatu przez 7 dni na wszystkich słupach to wydatek około 480
zł – mówi radny Arczak.

86 słupów, które znajdują się w Olsztynie, należy do miasta, ale ono nimi nie administruje.
Wcześniej zajmował się tym Zakład Targowisk Miejskich, ale po połączeniu ze ZDZiT
trzeba było znaleźć kogoś do opieki nad słupami. Dlaczego? – Zarząd Dróg, Zieleni
i Transportu w Olsztynie jako jednostka budżetowa Gminy [Olsztyn](https://tko.pl/olsztyn)
nie może prowadzić działalności gospodarczej polegającej na świadczeniu usług w 
postaci odpłatnego umieszczania plakatów na słupach ogłoszeniowych – tłumaczy Michał
Koronowski, rzecznik prasowy Zarządu Dróg, Zieleni i Transportu w Olsztynie.

Dlatego słupy trafiły do dzierżawców. Najpierw zarządzała nimi spółka Remondis Olsztyn,
następnie po jej dwukrotnej rezygnacji i jednym nierozstrzygniętym przetargu Spółce
Rengl Polska Sp. z o.o., która z tytułu dzierżawy słupów płaci miastu miesięcznie
niemal 7,2 tys. złotych. – Stawka wyjściowa czynszu ustalona była wg przychodów,
jakie uzyskiwał ZTM, jednakże była ona zbyt wysoka, o czym świadczy dwukrotna rezygnacja
pierwszego z dzierżawców i nieprzystąpienie do kolejnych przetargów mimo obniżenia
stawki wyjściowej – mówi rzecznik ZDZiT. – Dodać należy, że czynsz dzierżawny nie
może być niższy niż opłaty, jakie zarządca drogi uzyskiwałby, wydając decyzję na
zajęcie pasa drogowego z zastosowaniem obowiązujących stawek opłaty za umieszczenie
reklam.

**MOK miał niezły pomysł**

Sprawa otarła się o Miejski Ośrodek Kultury, który aktywnie korzysta z możliwości
informowania o swoich wydarzeniach poprzez sieć słupów. Mariusz Sieniewicz, dyrektor
placówki, twierdzi, że problemem w korzystaniu z tego nośnika informacjie, nie jest
wysokość stawek proponowanych przez byłego, jak i obecnego dzierżawcę, bo były porównywalne.–
Istotnym problemem była i jest terminowość, sposób ekspozycji oraz płynność współpracy
firmy Rengl – tłumaczy dyrektor MOK. – Ta pozostawiała wiele do życzenia. W ciągu
miesiąca realizujemy wiele imprez, stąd precyzja i dynamika zmian ekspozycyjnych
była dla nas najistotniejsza. Wydaje się, że wcześniejsze firmy prowadzące, czy 
to Remondis, czy sam ZDZiT wykazywały się większym zrozumieniem i zaangażowaniem
w lokalną politykę informacyjną instytucji i organizacji miejskich.

Dlatego MOK wystąpił z pomysłem, że będzie zarządzał słupami. W zamyśle Mariusza
Sieniewicza słupy miały być podzielone na dwie strefy. Pierwsza byłaby misyjna, 
udostępniana podmiotom artystycznym lokalnym, których nie zawsze stać na zakup powierzchni
reklamowej, druga strefa służyłabym celom komercyjnym. – Byliśmy już mocno zaawansowani
w rozmowach i na dobrej drodze do finalizacji pomysłu. Niestety, na przeszkodzie
stanęły rozbieżne wizje „własności” słupów. ZDZiT pragnął, abyśmy jako MOK przejęli
słupy i administrowali nimi jako własnym środkiem trwałym. Ja z kolei oczekiwałem,
że będzie to forma wyłącznie dzierżawy – tłumaczy dyrektor MOK. – Nie mogłem brać
na barki instytucji kultury całej strony amortyzacyjno-technicznej: od napraw po
transport. Raz, że nie mamy parku maszynowego, dwa nie do tego jesteśmy powołani,
trzy — i tak zarządzamy aż siedmioma obiektami, więc ponosimy, jako instytucja kultury
duże koszty i wysiłki administracyjne. Tym samym sprawa upadła.

Obecna umowa między miastem a spółką Rengl wygasa w lutym 2022 roku. Ustępujące 
obostrzenia i najbliższy czas pokażą, czy słupy ponownie zapełnią się plakatami.
