# Zmarła Józefa Mielnik, zasłużona postać olsztyńskiej „Solidarności”

- Link: https://tko.pl/70115,2021,01,02,zmarla-zasluzona-postac-olsztynskiej-solidarnosci
- Published: 2021-01-02T12:39:16+01:00
- Author: Krzysztof Rutkowski

**W piątek 1 stycznia 2021 roku, po godz. 15.00 odeszła Józefa Mielnik jedna z najwspanialszych
postaci olsztyńskiej „Solidarności”, osoba wyjątkowo szlachetna, zawsze spiesząca
z pomocą ludziom będącym w potrzebie. Od wielu lat organizowała spotkania weteranów
pierwszej „Solidarności” w święto Niepodległości i Wieczór Kolęd. To będzie pierwszy
rok Kolęd bez „Ziuty”, jak jak ją nazywali przyjaciele.**

Zmarła w Godzinę Miłosierdzia, w Pierwszy Piątek i w Roku Świętego Józefa, do którego
od lat modliła się o dobrą śmierć. Od wielu dni leżała w szpitalu nieprzytomna pod
respiratorem i w chwili, gdy miano przenieść Ją do hospicjum, Jej serce przestało
bić.

Urodziła się 4 stycznia 1933 roku w Suchowole (obecnie Ukraina), przeżyła jako dziecko
ludobójstwo na Wołyniu, straciła w tej rzezi wielu bliskich. Ukończyła Wyższą Szkołę
Rolnicza w Olsztynie i jako doktor była adiunktem na ART. Natychmiast włączyła się
w tworzenie „S” na tej uczelni. Została skarbnikiem KZ „S”, uczestniczyła w strajku
w ART. Jak wspominała „zryw Solidarności ten mógł doprowadzić do odbudowania tego,
co dobre i szlachetne w naszym kraju”. Dlatego ogłoszenie stanu wojennego było dla
niej szokiem.

Natychmiast udała się do Kortowa. Wraz z innymi działaczami oraz studentami z NZS
wykonała matrycę z tekstem protestu przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego. Ulotkę
powielili i rozprowadzili po mieście studenci. Do czasu aresztowania, 22 stycznia
1982 roku prowadziła zbiórkę pieniędzy dla rodzin internowanych. W Areszcie Śledczym
w [Ostródzie](https://tko.pl/ostroda) podtrzymywała na duchu inne aresztowane działaczki.
7 września 1982 roku została skazana za wykonanie ulotki w dniu ogłoszenia stanu
wojennego na półtora roku więzienia a wyrok zawieszono na 2 lata. Mimo to, po wyjściu
z aresztu, nie zaprzestała działalności. W dalszym ciągu zajmowała się zbiórką pieniędzy
dla rodzin więzionych działaczy.

Zbierała podpisy pod petycją do Rady Państwo o uwolnienie pozostałych nadal więzionych
pracowników naukowych i studentów. Akcja prowadzona na wszystkich wydziałach uczelni
przyniosła efekt. Wkrótce wszyscy wyszli na wolność. Była też jedną z organizatorek
kolportażu prasy podziemnej oraz książek. Wielokrotnie odbywały się w jej kawalerce
na Zatorzu rewizje. Zorganizowała też wykłady naukowców na temat historii i prawa.
Po aresztowaniu wiosną 1983 roku trzech braci Szulia z Gutkowa za posiadanie powielacza
i druk pism podziemnych, zorganizowała kilkanaście osób ze środowiska „S”, głównie
z Kortowa, do pomocy w ich gospodarstwie, bowiem po aresztowaniu synów starzy rodzice
nie byliby w stanie zebrać plonów. Mimo przygotowania habilitacji, władze ART nie
dopuściły do obrony, wstrzymując druk pracy.

31 grudnia 1985 roku rozwiązano z Józefą umowę o pracę. Długo szukała nowej. W końcu
odważył się zatrudnić „Ziutę”, jako laborantkę, dyrektor Szpitala Płucnego i nie
zwolnił jej, mimo nacisków SB. Do końca komuny regularnie organizowała w swojej 
kawalerce słynne w środowisku działaczy podziemia „placki u Ziuty”. Jedno z takich
spotkań skończyło się aresztowaniem wszystkich obecnych. Już w wolnej Polsce nadal
organizowała spotkania ludzi pierwszej „S”. Tradycją były spotkania każdego 11 Listopada
oraz Wieczór Kolęd po Nowym Roku.

To będzie pierwszy Wieczór bez „Ziuty”. W 2010 zwierzyła się realizatorowi reportażu
dla Radia [Olsztyn](https://tko.pl/olsztyn) o „Ziucie”, na 30-lecie powstania „S”,
mówiąc: „Chciałabym wygrać 1 milion złotych w Totolotka. A wiesz dlaczego? Żeby 
móc pomagać ludziom. Jest tylu ludzi, którzy potrzebują pomocy”. Taka właśnie była„
Ziuta”. Nigdy nie myślała o sobie, zawsze o innych. Była samotna.
