# Paweł Klonowski: Czego nauczył nas koronawirus? Część pierwsza – zakazy [OPINIE]

- Link: https://tko.pl/66941,2020,11,23,pawel-klonowski-czego-nauczyl-nas-koronawirus-czesc-pierwsza-zakazy
- Published: 2020-11-23T09:47:55+01:00
- Author: Paweł Klonowski

**Ogólnoświatowa epidemia koronawirusa nauczyła nas niewątpliwie wielu rzeczy. Wśród
najważniejszych zapewne jak mocno jako świat jesteśmy zglobalizowani, skoro jedno
zdarzenie w przeciągu kilku miesięcy potrafiło przewrócić nasze życie prywatne, 
postawić pod znakiem zapytania przyszłość firm, a nawet całych krajowych gospodarek.
Covid-19 pozwolił jednak również uzmysłowić jak silnym narzędziem jest władza, jak
chaotyczne mogą być jej decyzje i jak daleko ingerujące w nasze życie ich konsekwencje.**

Jeszcze rok temu nikt by zapewne nie pomyślał, że zostaniemy niczym mieszkańcy azjatyckich
metropolii zmuszeni do noszenia w przestrzeni publicznej maseczek. Nie wyobrażaliśmy
sobie możliwości nie tylko uziemienia samolotów, zamknięcia granic państwowych czy
wprowadzenia ograniczeń wychodzenia z domu oraz spotykania z rodziną i znajomymi.
Nie trzeba było dyskutować nad zasadnością zakazów korzystania z parków i placów
zabaw, siedzenia na ławce na rynku, spaceru nad rzeką czy w razie kontroli tłumaczenia
się gdzie i po co wychodzimy. Zapewne nikt nie przypuszczał, że władza w imię walki
z koronawirusem może na początku epidemii wpaść na pomysł zamknięcia lasów, następnie
zaś odtrąbić sukces ich ponownego otwarcia kilka tygodni później przy kilka razy
większej liczbie zakażeń. Nigdy byśmy nie dowierzyli, że o wyłączeniu z użytkowania
publicznych rowerów miejskich zdecydować mógł spacer urzędnika warszawskimi bulwarami,
który podczas jego odbywania nie dostrzegł nikogo na elektrycznej hulajnodze, wobec
czego przez cały okres pierwszego lockdownu mogły one w przeciwieństwie do rowerowych
odpowiedników bez przeszkód funkcjonować. Starsza młodzież zaśmiałaby się, że po
ulicach przyjdzie jej chodzić tylko razem z mamą lub tatą, a młodsza, że wobec zamknięcia
szkół zostanie zabunkrowana w mieszkaniach. Właścicielom firm nie przeszłoby przez
myśl, iż o tym czy mogą prowadzić działalność dowiadywali się będą z dnia na dzień,
mimo iż chwilę wcześniej złożyli zamówienia na towar, a na pokrycie wynikłych z 
tego strat oczekiwali będą od polityków niczym na jałmużnę. Pracownicy zapewne nie
przyjęliby do wiadomości, że ich pensja zostanie przy lepszym scenariuszu obcięta,
a przy gorszym umowa o pracę wypowiedziana. Jako obywatele nie dopuścilibyśmy do
głowy, że rządzący mogą nasze podstawowe konstytucyjne prawa i wolności obywatelskie
ograniczać bez podstawy prawnej. O tym co nam wolno decydować będzie infografika
z konferencji prasowej premiera i ministra zdrowia na Facebooku, bądź wykładnia 
różnic pomiędzy jeszcze chodzeniem a już bieganiem z ministerialnej strony internetowej.
Dopiero zaś w następnej kolejności wydany dosłownie minuty przed północą akt prawny
tak niskiego rzędu, że nie wywołujący skutków prawnych. Nie wywołujący skutków jedynie
pozornie i w normalnych okolicznościach. W epidemicznej rzeczywistości egzekwowany
bowiem pod przymusem całego arsenału państwowych służb oraz inspekcji i straży, 
a nawet wojska, co dla szarego obywatela było przesłaną najczęściej zbyt niejasną
i perspektywą udowodniania swoich racji w sądzie zbyt daleką, by się temu przeciwstawić.
O przestrzeganiu tych mniej lub bardziej absurdalnych dla wielu ograniczeń mowa 
będzie jednak w następnej części pandemicznego pamiętnika.
