# Jak błędny adres na poleconym z sądu mógł zaprowadzić 21-latka za kraty

- Link: https://tko.pl/63848,2020,11,01,jak-bledny-adres-na-poleconym-z-sadu-mogl-zaprowadzic-21-latka-za-kraty
- Published: 2020-11-01T12:46:23+01:00
- Author: Redakcja TKO

**Dzień 11 czerwca 2018 r. 21-letni wówczas Bartosz D. z Olsztyna (nazwisko do wiadomości
redakcji) zapamięta do końca życia. Wracał wówczas samochodem z pracy do domu w 
olbrzymim korku, poruszając się z niewielką prędkością. Na jednym ze skrzyżowań 
sygnalizacja świetlna była popsuta. Pasem obok jechał inny kierowca, który nie zatrzymując
się wjechał najpierw na przejście dla pieszych, a następnie wymuszając pierwszeństwo
wjechał na skrzyżowanie. Kiedy ów samochód zjechał z przejścia, nagle zza niego 
wyszedł pieszy. Z uwagi na chaos na skrzyżowaniu wywołany awarią sygnalizacji świetlnej,
pan Bartosz skupiony był wyłącznie na poruszających się w gęstym ruchu pojazdach.
Dlatego nie zauważył pieszego, który mimo wzmożonego ruchu zdecydował się przekroczyć
jezdnię. Uderzył w niego z niewielką siłą. 81-letni mężczyzna przewrócił się. Pan
Bartosz natychmiast chciał przystąpić do udzielenia mu pierwszej pomocy. Na miejsce
przyjechały właściwe służby. Potem okazało się, że 81-latek w następstwie upadku
doznał stłuczenia głowy z raną tłuczoną oraz złamania nogi.**

Bartosz D., którego pełnomocnikiem obecnie jest mec. Lech Obara nie negował swojej
winy. Na etapie postępowania przygotowawczego wyraził szczery żal i skruchę, jak
i chęć zadośćuczynienia pokrzywdzonemu oraz naprawienia wyrządzonej mu szkody.

Z uwagi na młody wiek, uprzednią niekaralność, wyrażoną przez niego skruchę i szczery
żal, ale też i okoliczności zdarzenia, Prokurator Prokuratury Rejonowej [Olsztyn](https://tko.pl/olsztyn)-
Południe w Olsztynie zaproponował mu adekwatną względem popełnionego czynu karę –
10 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na okres
próby lat 3, z jednoczesnym zobowiązaniem do wykonywania nauki w okresie próby jak
i zwolnieniem z opłat i kosztów sądowych, na co Bartosz przystał.

W trakcie przesłuchania jako miejsce zameldowania i zamieszkania Bartosz wskazał
ul. Wilczyńskiego 6F w Olsztynie.

W trakcie składania wyjaśnień i uzgadniania kar z podejrzanym, Prokurator nadzorujący
postępowanie pouczył go, iż z dużą dozą prawdopodobieństwa sprawa zakończy się na
jednym posiedzeniu o terminie którego zostanie przez Sąd uprzednio poinformowany.
Z uwagi na charakter posiedzenia jego obecność na nim, nie była przy tym wymagana.

Zawiadomienie wraz z aktem oskarżenia zostało jednak wysłane na błędny adres – na
ul. Wyszyńskiego 6f a nie jak wskazał prokurator – Wilczyńskiego 6F. Błędu tego 
nie zauważył jednak Sędzia Przewodniczący, uznając przesyłkę za doręczoną.

Na terminie posiedzenia stawił się pokrzywdzony Stanisław K., działający w charakterze
oskarżyciela posiłkowego, który sprzeciwił się uzgodnionej z oskarżonym karze, uważając
ją za zbyt pobłażliwą. Sąd nie uwzględnił więc wniosku prokuratora. Jednocześnie
Sąd postanowił o wyznaczeniu terminu rozprawy na dzień 11 marca 2019 r., o którym
powiadomiony miał zostać oskarżony pan Bartosz.

Zawiadomienie ponownie wysłane zostało przez Sąd na błędny adres – na ul. Wyszyńskiego
6f. Na odwrocie zwróconej koperty widnieje jednak adnotacja pracownika poczty, z
której wynika, iż wskazany wyżej adres w rzeczywistości nie istnieje. Jak wskazał
bowiem listonosz: „przy ul. Wyszyńskiego nie ma bloku Wyszyńskiego 6F”.
 Z powyższą
adnotacją Sąd zapoznał się zapewne na chwilę przed rozprawą. W rezultacie, stażystka
sądowa skontaktowała się telefonicznie z panem Bartoszem na chwilę przed wyznaczonym
terminem rozprawy. W treści notatki nie wskazano, o której godzinie pracownik Sądu
kontaktował się z nim i czy w związku z tym miał on fizyczną możliwość stawiennictwa
w sądzie. Brakuje również informacji o tym, czy zreferowano mu ówczesny stan sprawy.

W tym miejscu należy podkreślić, że Bartosz miał skończone zaledwie 21 lat i nie
brał nigdy udziału w postępowaniu sądowym. Jego świadomość prawna była więc wówczas
dramatycznie niska, wręcz znikoma. Co więcej – ostatnią posiadaną przez niego informacją
dotyczącą stanu sprawy była ta uzyskana od Prokuratora na etapie postępowania przygotowawczego,
iż w nieodległej przyszłości odbędzie się posiedzenie w przedmiocie orzeczenia uzgodnionych
z nim kar.

Kiedy w dniu 11marca 2019 r. telefonicznie skontaktowała się z nim pracownica Sądu,
nie powiedziała mu, iż posiedzenie wyznaczone przez Sąd na skutek złożonego przez
Prokuratora wniosku już się odbyło. Oskarżony pozostając w błogiej nieświadomości,
iż to właśnie będzie przedmiotem posiedzenia, odmówił udziału w nim uznając, iż 
wszystkie istotne informacje przekazał na etapie postępowania przygotowawczego. 
Oczywistym jest przy tym, iż bez obszernej i szczegółowej informacji dotyczącej 
aktualnego stanu postępowania, o której przecież oskarżony nie miał wiedzy, nie 
mógł on podjąć świadomej decyzji, czy jego udział w nim jest konieczny. Należy przy
tym zwrócić uwagę na fakt, iż kontakt telefoniczny podjęła nie przewodnicząca składu
sędziowskiego, a więc doświadczony i niezwykle merytoryczny prawnik, a stażystka–
osoba młoda o niewielkim poziomie doświadczenia życiowego i wiedzy prawniczej.

Wyrokiem z dnia 2 marca 2019 r., Sąd Rejonowy w Olsztynie wymierzył Bartoszowi D.
karę 1 roku pozbawienia wolności, z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na okres
próby 3 lat. Zasądził też od niego na rzecz Stanisława K. kwotę ponad 14 tys. złotych
tytułem naprawienia szkody oraz kwotę tys. złotych tytułem zadośćuczynienia za doznaną
krzywdę.

W maju 2019 r. obrońca Bartosza D. wniósł o wznowienie postępowania oraz o uchylenie
w/w wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi Rejonowemu w Olsztynie,
a także o wstrzymanie wykonalności wyroku do czasu rozstrzygnięcia wniosku.
 Bartosz
D. nie był bowiem prawidłowo zawiadamiany o terminach rozpraw i posiedzeń, nie wiedział
o możliwości zapadnięcia wobec niego wyroku i w rezultacie został pozbawiony koronnego
prawa, jakim jest prawo do obrony. Ta oczywista i na pierwszy rzut oka błaha omyłka
doprowadziła do swoistego kuriozum, opłakanego w swych skutkach dla samego oskarżonego.
Albowiem, Bartosz D. nie tylko notorycznie nie był zawiadamiany o terminach poszczególnych
rozpraw i posiedzeń, ale w zasadzie nie wiedział i nie miał realnej szansy na dowiedzenie
się o stanie toczącej się wobec niego sprawy.

Argumentacja i zarzuty obrony nie spotkały się jednak z przychylnością tak Sądu 
Okręgowego w Olsztynie jak i Sądu Apelacyjnego w Białymstoku. Oba sądy zauważyły
oczywiste błędy Sądu Rejonowego w zakresie doręczenia oskarżonemu korespondencji,
jednak uznały, iż nie została spełniona kolejna z przesłanek wznowienia, czyli wymóg
braku wiedzy pana Bartosza o terminie rozprawy.
 – Sądy obu instancji całkowicie
zbagatelizowały przy tym kwestię tego, czy został on poinformowany o aktualnym stanie
sprawy, a więc czy miał pełną świadomość, iż termin sądowy, o którym go telefonicznie
informowano nie dotyczy orzeczenia uzgodnionych uprzednio z Prokuratorem kar.

Co więcej, żaden z Sądów nie zwrócił uwagi na fakt, iż w notatce służbowej z dnia
11 marca 2019 r. brakuje kluczowych dla sprawy danych odnośnie godziny, o której
odbyła się rzeczona rozmowa. Tym samym Sądy całkowicie dowolnie przyjęły, iż oskarżony
został o terminie rozprawy zawiadomiony w sposób dopuszczalny, pomijając zupełnie
wątek, czy z uwagi na krótki okres czasu pozostały do rozpoczęcia rozprawy, miał
on fizyczną możliwość stawiennictwa w sądzie – ocenia mec. Lech Obara z olsztyńskiej
kancelarii prawnej, pełnomocnik Bartosza D.
 Co ważne i znów kuriozalne – po tym
jak Sąd Okręgowy oddalił wniosek o wznowienie postępowania, a Sąd Apelacyjny w Białymstoku
to podtrzymał i akta wróciły z powrotem do Sądu Rejonowego w Olsztynie celem wykonania
wyroku, to korespondencja w dalszym ciągu była wysyłana pod błędny adres (sic!).

Sąd Rejonowy „zapomniał” też o powodach, dla których obrońca wnosił o wznowienie
i gdyby nie interwencja kuratorki prawdopodobnie w niedługim czasie doszłoby do 
zarządzenia wykonania kary pozbawienia wolności. Bartosz D. nie wiedział bowiem 
o tym, że wyrok trafił do wykonania, że ma zapłacić koszty sądowe oraz spełnić nałożony
na niego obowiązek naprawienia szkody jak i kontaktować się z kuratorem, gdyż wszystkie
pisma ponownie zostały wysłane na nieistniejący adres.

Pełnomocnik Bartosza D. wnosi więc skargę nadzwyczajną do Prokuratury Krajowej w
Warszawie.
