# Kokaina to drag pozornej siły – rozmowa z Jakubem Żulczykiem

- Link: https://tko.pl/63584,2014,10,20,kokaina-to-drag-pozornej-sily-rozmowa-z-jakubem-zulczykiem
- Published: 2014-10-20T07:07:10+02:00
- Author: Redakcja TKO

**Za tydzień swoją premierę będzie miała nowa książka Jakuba Żulczyka – „Ślepnąc
od świateł”. Z autorem „Radia Armageddon” rozmawiamy o domu na Mazurach i abstynencji.**

**_Niedawno rozmawialiśmy z Marcinem Mellerem, który, jak się okazało, zamieszkał
w okolicach Reszla. Nie ciągnie cię pod Nidzicę?_**

Na razie o tym nie myślę, co najwyżej fantazjuję. Byłoby wspaniale mieć kiedyś dom
na łonie przyrody, wstawać rano i czuć zapach jeziora, które jest dla mnie naturalnym
habitatem. Pan Jan Nowicki ostatnio bardzo sobie chwalił to w wywiadzie, no ale 
Pan Nowicki jest starszy ode mnie o kilka żyć. Na razie jednak mieszkam w mieście,
ono trzyma mnie w kleszczach, tu mam swoje życie osobiste i zawodowe.

**_Mam wrażenie, że w powieściach wracasz często do [Olsztyna](https://tko.pl/olsztyn)
i okolic. Gdy czytałem „Radio Armageddon”, wydawało mi się, że jest tam trochę kontrkulturowego
Olsztyna. „Zmorojewo” z kolei dzieje się na Mazurach. Siedzą w Tobie Warmia? No 
i Mazury?_**

Ja stąd pochodzę, więc jak ma nie siedzieć? Ja czuję się tutaj jak u siebie. To 
moja naturalna przestrzeń. Przydarzyły mi się tu dzieciństwo oraz okres nastoletni
i wszelkie związane z nimi formatywne przeżycia. Wyrastam stąd i ślady tego są w
mojej prozie – bohater mojej nowej książki pochodzi z Olsztyna, „Radio Armageddon”,
pomimo że miejsce akcji jest w nim nieokreślone, tak naprawdę dzieje się chyba w
liceum w Olsztynie, bo takie ukończyłem, konkretniej I Liceum Ogólnokształcące im.
Adama Mickiewicza. Z tej okazji chciałem serdecznie pozdrowić całą radę pedagogiczną.
Wracając – każda szeroko pojęta twórczość wyrasta z tego, z czego składa się człowiek.
Ja wychowałem się na Mazurach, najpierw w małej wiosce, potem w trochę większej 
[Nidzicy](https://tko.pl/nidzica), więc to jest po prostu oczywiste.

**_Często odwiedzasz rodzinne strony?_**

Mam tu rodzinę i przyjaciół. Staram się robić to częściej niż na Boże Narodzenie.
Potrzebuję tego, fizycznie i psychicznie.

**_Prowadziłeś swój własny program w radiu i w telewizji, pisałeś popkulturowe felietony
we „Wprost”, kumplujesz się z Sokołem, który jest jednym najpopularniejszych raperów
i nagrałeś zwrotkę na płycie Doroty Masłowskiej. Czy Jakub Żulczyk 2014 to nie tylko
autor książek, a część szołbizu?_**

Leon Niemczyk powiedział kiedyś w wywiadzie, że nie chodzi na bankiety, bo stać 
go na to, by zjeść sobie świeże jedzenie w domu. Wziąłem sobie to do serca. Nie,
nie jestem częścią szołbizu i podejrzewam, że akurat postaci, które wymieniłeś, 
też nimi nie są. Nie bywam na żadnych
 bankietach ani galach, nie dotykam się z 
różnymi personami. Prowadzenie audycji z Wojtkiem, która być może niebawem pojawi
się znowu, czy gościnny występ na Mister D. to po prostu konsekwencja koleżeństwa
i serdecznych stosunków prywatnych. Ja mam jednak wąskie grono ludzi mi bliskich
i nie należę do żadnych bohem, socjet ani kółek cyklistów. Przykre konsekwencje 
ubabrania literatury w tego typu sytuacje obserwowaliśmy niedawno. Poza tym prawie
nie uprawiam już publicystyki, oprócz pisania książek zawodowo zajmuję się teraz
głównie scenopisarstwem, a to jest porządniejszy, anonimowy, szlachetniejszy zawód.

**_Dlaczego odstawiłeś używki?_**

Palę wciąż papierosy i piję kawę, więc nie odstawiłem używek w ogóle. Długo by opowiadać,
a najlepszą odpowiedzią byłby wierszyk Brzechwy o słoniu Bombim. Zamiast opowiadać
jakieś dziwne historie, serdecznie zachęcam wszystkich do przynajmniej okresowej
abstynencji, bo bardzo poprawia się od tego IQ oraz samopoczucie.

**_Twoja nowa powieść to historia dilera kokainy. Czy młoda, bogata Warszawka naprawdę
odkryła swoją miłość do ekskluzywnego narkotyku?_**

Warszawa bardzo lubi kokainę od dawna, ale mi chodziło o to, aby w „Ślepnąc od świateł”
opisać pewien szerszy mechanizm, którego kokaina jest tylko jednym z elementów. 
To drag pozornej siły, aspiracyjny, pozornie ekskluzywny, dający złudne nadzieje,
poczucie mocy, własnej wartości. Chciałem napisać o tym pędzie po złote runo, którego
kokaina jest tylko jednym z paliw.

Każdą swoją książkę „robiłem na czysto”. To jest zajęcie podobne do pracy na wysokościach
albo w kopalni. Nie robi się jej w sztosie, a mity o różnych pisarzach tworzących
po różnych koktajlach dragów i alkoholu można włożyć między bajki i uśmiechnąć się
do nich jako do pociesznego budowania wizerunku. Co do czasu pisania, wymyślałem
rok, pisałem drugi rok. Mniej więcej.

**_Pracujesz nad czymś teraz?_**

Nad scenariuszem na podstawie „Ślepnąc od świateł” i paroma innymi projektami filmowo-
telewizyjnymi.

_Jakub Żulczyk – wychował się w Nidzicy, szkołę średnią skończył w Olsztynie. Autor
książek, scenariuszy i felietonów._

KM
