# Zgłosił, że podłożono cztery bomby pod Olsztynem. Czeka go długa odsiadka

- Odnośnik: https://tko.pl/62449,2020,10,12,zglosil-ze-podlozono-cztery-bomby-pod-olsztynem-czeka-go-dluga-odsiadka
- Opublikowano: 2020-10-12T10:20:36+02:00
- Autor: Krzysztof Rutkowski

**Olsztyńscy policjanci zatrzymali 37-latka podejrzanego o wywołanie fałszywego 
alarmu. Mężczyzna miał zadzwonić na numer alarmowy 112 i poinformować o rzekomo 
podłożonych ładunkach wybuchowych na terenie jednego z zakładów pracy. **

Zdjęcie przedstawia akcje ewakuacyjną w Dywitach. Na zdjęciu znajdują się dwa wozy
strażackie. W tle dwa policyjne radiowozu, jedne oznakowany, drugi nieoznakowany.

Na początku października (02.10.2020) w godzinach porannych na numer alarmowy zadzwonił
mężczyzna, który poinformował, że w jednym z zakładów pracy na terenie Dywit zostały
podłożone cztery bomby. Natychmiast na miejsce zostały wysłane służby w tym policyjne
patrole, straż pożarna i załoga karetki pogotowia. Funkcjonariusze odizolowali obiekt
oraz pobliski sklep od osób postronnych a także ewakuowali kilkadziesiąt osób. Policyjna
grupa minersko-pirotechniczna sprawdziła obiekt oraz przyległy teren poszukując 
rzekomych ładunków wybuchowych.

Na szczęście okazało się, że był to fałszywy alarm. Sprawą ustalenia autora telefonicznego
zgłoszenia zajęli się funkcjonariusze z Posterunku Policji w Dywitach, którzy w 
trakcie czynności wpadli na trop 37-letniego mieszkańca [Olsztyna](https://tko.pl/olsztyn).
Mężczyzna okazał się pracownikiem zakładu, w którym miało dojść do wybuchu. Głos
37-latka został zarejestrowany przez Centrum Powiadamiania Ratunkowego i m.in. na
tej podstawie policjanci wytypowali i ostatecznie ustalili sprawcę fałszywego alarmu.
Policjanci zatrzymali mężczyznę, który przebywał w grupie ewakuowanych osób, a w
trakcie przeszukania mieszkania znaleźli kilka telefonów komórkowych, które mogły
zostać wykorzystane do popełnienia przestępstwa.

Na podstawie zebranego materiału dowodowego 37-latek usłyszał zarzut wywołania fałszywego
alarmu, do którego się nie przyznał. Zgodnie z kodeksem karnym grozi mu kara do 
8 lat pozbawienia wolności. Wobec mężczyzny zastosowano środek zapobiegawczy w postaci
dozoru policyjnego.

 
