# Austriak się nie poddaje, chce postawić olbrzymi tartak. Sprzeciwiają się mieszkańcy i przedsiębiorcy

- Link: https://tko.pl/62440,2020,10,09,austriak-sie-nie-poddaje-chce-postawic-olbrzymi-tartak-sprzeciwiaja-sie-mieszkancy-i-przedsiebiorcy
- Published: 2020-10-09T13:01:30+02:00
- Author: Krzysztof Rutkowski

**Austriacka firma Binderholz od wielu miesięcy próbuje znaleźć miejsce w naszym
regionie, do usytuowania swojego nowego tartaku. Do tej pory, spotykali się z oporem
lokalnych mieszkańców. Teraz, mają na głowie jeszcze przedsiębiorców.**

O zamiarach postawienia tartaku w naszym województwie przez Binderholz pisaliśmy
już na początku roku. Wtedy, celowali w Gryźliny: [Co z terenem po niedoszłym tartaku w Gryźlinach?](https://tko.pl/54368,2020,07,31,co-z-terenem-po-niedoszlym-tartaku-w-gryzlinach),
jednak przeszkodzili im w tym mieszkańcy, którzy nie dopuścili do sfinalizowania
inwestycji. Skierowali się zatem do Nidzicy: [Gigantyczny tartak z Gryźlin jednak powstanie? Inwestorzy obrali nowy cel](https://tko.pl/58565,2020,09,02,gigantyczny-tartak-z-gryzlin-jednak-powstanie-inwestorzy-obrali-nowy-cel).

Austriacka korporacja Binderholz zapowiada inwestycję na Warmii i Mazurach.

Przedsiębiorcy z branży drzewnej z regionu prognozują, że będą zmuszeni redukować
zatrudnienie, a obca korporacja wykupi drewno dające pracę tysiącom pracowników 
w regionie. Właściciele firm drzewnych przedstawili władzom województwa swoje argumenty.
Obawiają się, że ich budowane od lat firmy teraz czeka upadek, dlatego liczą na 
dialog i wsparcie ze strony władz. Powstanie w północno-wschodniej Polsce ogromnego
tartaku firmy Binderholz kupującego w regionie 200-800 tys. m 3 drewna wytworzy 
tylko 50 nowych miejsc pracy. Takie są standardy w korporacyjnych, zautomatyzowanych
tartakach. Dlatego protestujący przedsiębiorcy uważają, że to państwo polskie, władze
regionu powinny ich chronić. To oni od 10-20 lat rozwijają tu swoje firmy, tworzą
nowe miejsca pracy przy zachowaniu zasad zrównoważonego rozwoju i zdrowej konkurencji.
Sami nie poradzą sobie z aspiracjami i siłą korporacji budującej swój kapitał od
50-60 lat.

W Polsce podaż drewna na rynku uzależniona jest, w zasadzie w całości, od oferty
Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe i w żaden sposób nie jest skorelowana
z popytem. Dlatego też pozyskanie drewna nie wzrośnie wraz z powstaniem nowego nabywcy
w regionie. Pojawienie się austriackiej korporacji wśród podmiotów zainteresowanych
zakupem drewna w regionie to niszczenie lokalnych przedsiębiorców. Obecnie podmioty
z branży mają możliwość zakupu drewna w dwóch procesach – po pierwsze poprzez przetargi
ograniczone, do udziału w których niezbędna jest historia zakupowa i przedsiębiorca
może kupić do 80% surowca, który średnio nabywał w ciągu dwóch ostatnich lat. Drugą
możliwością są aukcje, w których historia zakupowa nie ma znaczenia, do aukcji może
stanąć każdy i wygrywa ten, kto zaproponuje najlepszą cenę. – W tym przypadku jest
rzeczą oczywistą, że my nie będziemy konkurencją dla wielkiej korporacji – mówi 
Maciej Remuszko z Tartaku Napiwoda. Udział bogatej firmy w aukcjach wygeneruje znaczny
wzrost ceny drewna. Konsekwencje? W sytuacji drastycznego wzrostu zapotrzebowania
cena surowca wzrośnie do poziomu nieosiągalnego dla większości obecnie istniejących
podmiotów gospodarczych. W pierwszej kolejności spowoduje to zmniejszenie skali 
produkcji, a w kolejnej – może prowadzić nawet do upadłości części firm. Efektem
tego będzie między innymi wspomniana redukcja zatrudnienia. Dla korporacji Binderholz
wzrost cen jest jedynie elementem strategii biznesowej, która posłuży do zbudowania
tzw. historii zakupów w Lasach Państwowych. A dla nas oznacza to rychły koniec działalności–
dodaje. Dodatkowym efektem tej sytuacji będzie drastyczny wzrost cen na artykuły
drzewne (np. więźby) dla mieszkańców północno-wschodniej Polski.

Bazując na wieloletnim doświadczeniu zawodowym i znajomości branży przedsiębiorcy
z regionu są przekonani, że zapowiedzi Binderholz o dostarczaniu do produkcji drewna
głównie spoza regionu nie są realne. Taki model biznesowy w branży drzewnej nie 
jest ekonomicznie uzasadniony. Koszt surowca to blisko 60-70% wszystkich kosztów
produkcji. Transport nawet tańszego drewna z większych odległości oznacza wzrost
kosztów materiałowych – do poziomu 75-85%. Dlatego wszystkie nowe tartaki lokalizowane
są tam, gdzie istnieje baza surowcowa, tak aby promień dostaw drewna nie przekraczał
150 km. Transport drewna okrągłego na duże odległości się nie opłaca. Inaczej sytuacja
ma się z już bardziej przetworzonym produktem jak tarcica lub wyrobem finalnym –
np. meblami i oknami. W przypadku droższych produktów transport na dużą skalę znajduje
swoje uzasadnienie.

Twierdzenie, że Lasy Państwowe mają problem ze sprzedażą drewna, a inwestycja w 
ogromny tartak zagospodaruje tylko niesprzedane drewno, też nie jest prawdziwe. 
Przejściowe problemy ze sprzedażą drewna pojawiły się na południu i zachodzie Polski(
firmy kupują tam tańszy surowiec z Niemiec i Czech) i były związane z wymieraniem
świerka w Europie. Zanim powstanie nowy tartak, nadwyżka drewna w Europie zostanie
zużyta, a Lasy Państwowe nie będą miały problemu ze zbytem – co było normą przez
ostatnie 10 lat.

Obecnie na terenie RDLP [Olsztyn](https://tko.pl/olsztyn) drewno nadające się do
przetarcia sprzedaje się na aukcjach dobrze, a ceny zwykle utrzymują się na poziomie
105-110% wyjściowych. Dzieje się tak dlatego, że transport surowca na dalekie odległości
nie jest opłacalny i przedsiębiorcy nie widzą sensu w ściąganiu drewna z innych 
krajów. Podobnie będzie z firmą Binderholz – bardziej będzie się jej opłacało kupić
droższy surowiec na miejscu, niż przepłacać za transport. Nie bez znaczenia jest
też fakt, że najtańsze drewno jest na Białorusi, jednak od kilku lat kraj ten praktycznie
zakazał wywozu nieprzerobionego surowca przez granicę.

W latach 2008-2018, kiedy energicznie rozwijały się istniejące zakłady i powstawały
nowe, Lasy Państwowe zwiększyły pozyskanie drewna z 30 do 40 mln m 3 /rok. Dlatego
też otwarcie np. IKEI w Wielbarku nie odbiło się zbyt negatywnie na lokalnych firmach.
Jednak obecnie nie jest już planowany dalszy wzrost pozyskania surowca przez Lasy
Państwowe, dlatego drewno okrągłe będzie towarem coraz bardziej deficytowym, a rozwój
firm przecierających drewno powinien być zrównoważony i stopniowy. Wspieranie obcych
koncernów?

– Nie walczymy z tą inwestycją. Walczymy z jej wspieraniem przez władzę – z dawaniem
ulg w podatkach i ponoszeniem kosztów z nią związanych. Władza lokalna, regionalna
i krajowa powinna wspierać jedynie takie inwestycje, które będą miały pozytywny 
wpływ na region, a tu będzie odwrotnie – dodaje Zdzisław Kobus z firmy Trakpol w
Wielbarku.

Jak zaznacza Dariusz Czepło z tartaku Leuro w Muszakach: – My też chcemy rozwijać
nasze firmy i uważamy, że władza powinna w pierwszej kolejności wspierać lokalnych
przedsiębiorców, a dopiero potem międzynarodowe korporacje. To zrozumiałe, że włodarze
chcą dobrze dla regionu i nie mają złych intencji. Tym razem jednak nie są świadomi
wszystkich zagrożeń, więc wspólnie z kolegami zdecydowaliśmy się przedstawić nasz
punkt widzenia pisząc list otwarty.

W ciągu 6 dni pod listem otwartym informującym o negatywnych konsekwencjach inwestycji
podpisało się 54 przedsiębiorców zatrudniających ponad 4000 pracowników. – Gdybyśmy
mieli więcej czasu liczby te byłyby 5-krotnie większe – puentuje Marian Gerka właściciel
zakładu produkującego palety w Brodnicy.

 
