# Wirusolog: wzrost liczby zakażeń to konsekwencja zluzowania i nieprzestrzegania obostrzeń

- Link: https://tko.pl/54593,2020,08,01,wirusolog-wzrost-liczby-zakazen-to-konsekwencja-zluzowania-i-nieprzestrzegania-obostrzen
- Published: 2020-08-01T13:39:59+02:00
- Author: Redakcja TKO

**Obecnie Polacy, przebywając wśród innych, często nie noszą maseczek i nie zachowują
dystansu. Zluzowanie obostrzeń oraz brak uważności w życiu codziennym przyczyniają
się do wzrostu zakażeń koronawirusem w naszym kraju – ocenia wirusolog prof. Krzysztof
Pyrć. Dodał jednak, że latem ciężkie przypadki choroby zdarzają się rzadziej.**

Prof. Krzysztof Pyrć, wirusolog z Małopolskiego Centrum Biotechnologii UJ wskazuje
w rozmowie, że rosnąca liczba zachorowań na COVID-19 jest „logiczną konsekwencją”
tego, że zostały zluzowane obostrzenia. „W związku z tym zwiększa się liczba przypadków,
tak jak przy każdej chorobie zakaźnej. Sporą rolę z pewnością odegrały różnego rodzaju
zgromadzenia i imprezy masowe – bo widać, że tam są centra zachorowań” – wskazał.

Według prof. Pyrcia obecnie ważne jest wyciągnięcie wniosków z tego, w jakich miejscach
i sytuacjach pojawiają się największe ogniska koronawirusa – i właściwa reakcja 
na te informacje, zarówno na poziomie krajowym, jak i osobistym. Kluczowe wydaje
się również monitorowanie społeczeństwa – tak, aby szybko wykryć i „zgasić” pojawiające
się ogniska.

Do pewnego stopnia przyczyną większej liczby zachorowań może być również rozluźnienie
związane z wakacjami – dodał. „Ważne, aby nie ignorować rzeczywistości. Jeśli rezygnujemy
z jednego środka zapobiegawczego, zastąpmy go innym. Jeśli rezygnujemy z noszenia
maseczek – zachowajmy dystans, jeśli go nie zachowujemy – nośmy maseczki. Wszystkie
elementy zapobiegawcze składają się na sytuację obecną i zdecydują co się wydarzy
za tydzień czy za miesiąc” – dodał.

W ocenie eksperta na całej półkuli północnej widoczne jest, że choroba w okresie
lata nie została zahamowana. „Cały czas jesteśmy w środku pandemii, natomiast zmienił
się jej obraz. W okresie letnim na całej półkuli północnej śmiertelność i ciężkość
przebiegu choroby zmniejszyły się” – zauważa.

„Teraz możemy trochę odetchnąć. Latem ciężkie przypadki są rzadsze nie dlatego, 
że wirus stał się słabszy albo że uzyskaliśmy odporność – ale najprawdopodobniej
dlatego, że zniknęły dodatkowe czynniki, takie jak np. zakażenie innymi wirusami,
zakażenia bakteryjne, zanieczyszczenie powietrza czy suche powietrze w ogrzewanych
domach. One powrócą w sezonie jesienno-zimowym. Zachorowań może być wówczas więcej–
i będą one zapewne cięższe” – mówi.

Wcześniejszy duży wzrost liczby zakażeń Sars-COV-2 nastąpił w połowie maja; odnotowano
je w kopalniach węgla kamiennego. Wówczas – jak informował resort zdrowia – kopalnie
należały do głównych ognisk zakażenia koronawirusem. Również na początku czerwca
odnotowano duży przyrost liczby chorych. 8 czerwca zanotowano największą od początku
epidemii liczbę 599 potwierdzonych nowych przypadków. 326 z nich wykryto w woj. 
śląskim.

Polska nie jest jedynym krajem, gdzie obserwuje się obecnie wzrost liczby nowych
potwierdzonych zakażeń. Najwyższe dotąd dobowe przyrosty liczby zakażeń koronawirusem
odnotowano również na Ukrainie (blisko 1200), w Brazylii (prawie 1600) czy w Australii(
ponad 700).
