# Ekspert: pandemia na świecie nie słabnie; wciąż pojawiają się w Polsce nowe ogniska epidemii

- Link: https://tko.pl/49477,2020,06,01,ekspert-pandemia-na-swiecie-nie-slabnie-wciaz-pojawiaja-sie-w-polsce-nowe-ogniska-epidemii
- Published: 2020-06-01T07:39:36+02:00
- Author: Redakcja TKO

**Pandemia na świecie nie słabnie, w różnych częściach świata różne jest jej nasilenie
w zależności od lokalnych uwarunkowań. W Polsce wciąż pojawiają się nowe ogniska
epidemii, a stare nie są do końca opanowane – zauważa prezes Fundacji Instytutu 
Profilaktyki Zakażeń dr Paweł Grzesiowski.**

Z najnowszych danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) wynika, że od wybuchu pandemii
w grudniu 2019 r. odnotowano w sumie prawie 6 mln zakażeń koronawirusem SARS-CoV-
2, a ponad 362 tys. osób zmarło. Wyzdrowiało 2,6 mln chorych, natomiast aktywnych
zakażeń, obecnie występujących jest prawie 3 mln.

„Pandemia na świecie nie słabnie, w różnych częściach świata różne jest jej nasilenie
w zależności od lokalnych uwarunkowań” – ostrzega prezes Fundacji Instytutu Profilaktyki
Zakażeń dr Paweł Grzesiowski. Przykładem jest Brazylia, gdzie ostatniej doby zarejestrowano
rekordową liczbę 26,4 tys. nowych przypadków Covid-19. Wszystkich zakażeń jest tam
już tam 439 tys. oraz 27 tys. zgonów.

W Polsce odnotowano dotąd prawie 23 tys. zakażeń koronawirusem oraz ponad 1 tys.
zgonów, mniej niż w wieku innych krajach (jesteśmy na 35. miejscu), co udało się
osiągnąć dzięki wcześnie ogłoszonej kwarantannie społecznej. Specjalista zwraca 
jednak uwagę, że teraz mamy „pełzająca epidemię”: z dnia na dzień sytuacja się nie
polepsza, natomiast wciąż rośnie liczba aktywnych przypadków.

„Od kwietnia występuje w naszym kraju mniej więcej stała liczba potwierdzonych przypadków
zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2 z okresowymi wzrostami w ogniskach epidemicznych.
Wciąż jednak pojawiają się nowe ogniska epidemii, a stare nie są do końca opanowane”–
podkreśla dr Grzesiowski.

Najwięcej zakażeń i zgonów w przeliczeniu na liczbę mieszkańców jest w województwach
śląskim, dolnośląskim, opolskim, mazowieckim, wielkopolskim oraz łódzkim. Najmniej
z kolei w województwach lubuskim, warmińsko-mazurskim, podkarpackim i lubelskim.

Według dr Grzesiowskiego nowym wyzwaniem jest poluzowanie obostrzeń – sprawiające,
że zaczynamy się przemieszczać z podobną częstotliwością, jak przed epidemią. Przemieszczają
się też osoby zakażone, które nie mają objawów choroby – lub niewielkie, ale mogą
zakażać inne osoby. Jednocześnie jest w naszym kraju duża cześć populacji podatna
na koronawirusa SARS-CoV-2, bo dzięki kwarantannie się z nim jeszcze nie zetknęła.

Według modeli matematycznych przeprowadzonych na podstawie liczby zgonów szacuje
się, że w rzeczywistości zakażonych w naszym kraju może być około 180 tys., przy
założeniu, że śmiertelność Covid-19 wynosi u nas 0,5 proc. „Niedoszacowanie zgonów
o 50 proc. powoduje, że może być to około 350 tys. przypadków, co daje prawie 1 
proc. populacji” – dodaje dr Grzesiowski.

Z badań prof. Krzysztofa Pyrcia, kierownika Pracowni Wirusologii Uniwersytetu Jagiellońskiego,
przeprowadzonych na próbie 1000 osób wynika, że 2 proc. osób może mieć już przeciwciał
IgG specyficzne dla koronawirusa. Gdyby przyjąć 2 proc. – stwierdza dr Grzesiowski–
to daje około 780 tys. osób, które miały styczność z tym drobnoustrojem”.

2 proc. naszej populacji, która miała kontakt z tym SARS-CoV-2, to zdaniem eksperta
wciąż niewiele. Według epidemiologów odporność populacyjna musi sięgać co najmniej
70 proc., by społeczeństwo było odporne na zakażenia. Takiej odporności nie osiągnął
jeszcze żaden kraj na świecie.

Jednym z najbardziej dotkniętych epidemią regionów na świecie jest Nowy Jork, gdzie
odnotowano dotąd ponad 376 tys. zakażeń i prawie 30 tys. zgonów. Z wstępnych danych
wynika, że w Nowym Jorku może być 21 proc. osób zakażonych, a 16.7 proc. na Long
Island oraz 11,7 proc. w hrabstwach Westchester oraz Rockland. W pozostałej części
stanu Nowy Jork jest tylko 3,6 proc. zakażonych. Z badań na grupie 3 tys. osób wynika,
że średnio zakażonych może być tam 14 proc. populacji.

„Trzeba pamiętać, że im więcej ludzi gromadzi się w jednym miejscu, szczególnie 
w pomieszczeniach, tym większe jest ryzyko zakażenia” – podkreśla dr Grzesiowski.
Największe zagrożenie jest w placówkach służby zdrowia, szpitalach oraz domach opieki
społecznej. Pozostałe miejsca, gdzie jest najbardziej prawdopodobne, że mogą pojawić
się ogniska epidemii to przedszkola i szkoły oraz zakłady pracy, jednostki wojskowe,
internaty oraz obozy dla uchodźców.
