# Prof. Krawczyk o lęku przed 5G: ludzie boją się tego, co nieznane, co zmieni ich życie

- Link: https://tko.pl/49352,2020,05,29,prof-krawczyk-o-leku-przed-5g-ludzie-boja-sie-tego-co-nieznane-co-zmieni-ich-zycie
- Published: 2020-05-29T09:45:58+02:00
- Author: Redakcja TKO

**Ludzie boją się tego, co nowe, nieznane, co zmieni ich życie. Obawy, jakie wyrażają
teraz w związku z technologią 5G, przypominają obawy przed wprowadzeniem prądu elektrycznego
w XIX wieku – ocenia w rozmowie z PAP elektrotechnik prof. Andrzej Krawczyk.**

Prof. Andrzej Krawczyk to prezes Polskiego Towarzystwa Zastosowań Elektromagnetyzmu.
Elektrotechnik, twórca bloga elektrofakty.pl. Zajmuje się teorią pola elektromagnetycznego
i wpływem promieniowania elektromagnetycznego na organizm. W rozmowie z PAP opowiada
o technologii 5G i odnosi się do związanych z nią społecznych obaw.

PAP: Jak pan się odniesie do stwierdzenia, że technologia 5G jest powiązana z pandemią
koronawirusa?

Prof. Andrzej Krawczyk: Jakiś czas temu pojawiły się fake newsy, że 5G powoduje 
wzrost zachorowań na koronawirusa, blokuje układ odpornościowy albo ułatwia wirusom
dostęp do komórek ciała. To są absurdalne stwierdzenia i kompletnie nie mają pokrycia
w faktach.

PAP: Ale 5G coś jednak łączy z pandemią koronawirusa. Oba te elementy wpływają bezpośrednio
na styl naszego życia, mogą zmienić świat i przynieść nam niepewną przyszłość. Może
to właśnie ten lęk przed skokiem w nieznane znajduje ujście w teorii spiskowej?

A.K.: Niewykluczone. Ludzie boją się tego, co jest nowe, co jest nieznane, co zmienia
ich życie. Ale pandemii COVID-19 mało kto się spodziewał. A upowszechnienia się 
5G – owszem. To nie jest żadna rewolucyjna technologia. Jej wdrożenie to bowiem 
konsekwencja zwyczajnego procesu ewolucyjnego w inżynierii.

PAP: To z czego wyewoluowało 5G?

A.K.: W telefonii komórkowej zaczynaliśmy od pierwszej generacji, stąd nazwa 1G.
Telefony służyły wtedy tylko do rozmów. Były wielkie i ciężkie. Potem pojawiła się
technologia 2G, która umożliwiła wysyłanie SMS-ów. Następnie weszła 3G, która pozwoliła
korzystać przez komórkę z internetu. 4G przyniosła jeszcze szybszy internet i możliwość
przesyłania MMS-ów czy nagrań wideo. A 5G daje internet tysiąc razy szybszy niż 
dotąd – to będzie kilkadziesiąt gigabitów na sekundę, zamiast – jak dotąd – kilkudziesięciu
megabitów na sekundę.

PAP: Ale np. w mediach społecznościowych pojawiają się grupy przeciwników 5G. Skąd
pomysł, żeby protestować przeciwko tej technologii?

A.K.: Protesty przeciwko telefonii komórkowej nie wiążą się tylko z siecią 5G. To
bardzo stara historia obaw ludzi. Już nawet wprowadzenie prądu elektrycznego na 
przełomie XIX i XX wieku wywoływało podobne protesty.

PAP: Zauważam pewien czynnik wspólny dla protestów przeciwko słupom wysokiego napięcia
i przeciwko stacjom bazowym telefonii komórkowej. Według mnie to złowroga, nieprzyjemna
architektura tych instalacji.

A.K.: Ludzie boją się tego, co jest duże, co im burzy harmonię w przestrzeni publicznej.
A słupy wysokiego napięcia rzeczywiście są pod tym względem podobne do stacji bazowych.

Jednak technologia 5G może spowodować, że odejdziemy od tych dużych wież antenowych.
Anteny 5G typu MIMO to nieduże płaskie urządzenie o wymiarach kilkadziesiąt na kilkadziesiąt
centymetrów. Będą bowiem niewielkie, wieszane w infrastrukturze miasta: na latarniach,
ścianach domów. A przez to da się je tak wtopić w przestrzeń miasta, że przestaną
być zauważalne. To jedna z zalet 5G. Może dzięki temu, że znikną wielkie słupy z
antenami, ludzie przestaną się tak bać tej technologii? Swoją drogą w Anglii czy
Holandii, gdzie też były protesty przeciwko 5G, palono w ramach nich stacje bazowe…
sieci 4G! Jaki to ma sens?

PAP: Ale anteny 5G będą też gęściej rozsiane w mieście. Może więc bardziej narażą
one ludzi na obecność promieniowania elektromagnetycznego?

A.K.: Nie. One wbrew pozorom będą pracowały ze znacznie mniejszą mocą. Teraz antena,
która wisi na stacji bazowej, aby dotrzeć do jednej osoby, emituje sygnał w szerokim
obszarze. Natomiast antena „pudełkowa” będzie wysyłała wiązki promieniowania elektromagnetycznego
kierunkowo, do jednego użytkownika. Inne osoby będą poza zakresem działania tego
pola elektromagnetycznego. Następną zaletą jest to, że połączenia będą dochodziły
szybciej i nie będą się zrywały. Dzięki sieci 5G przestaną istnieć kłopoty techniczne,
jakie dziś mamy z zanikającymi rozmówcami podczas telekonferencji czy niemożność
dodzwonienia się do bliskich w czasie Sylwestra.

PAP: Jakie będą praktyczne zastosowania dla 5G?

A.K.: Szybkiego przesyłania dużych ilości danych potrzebują choćby samochody autonomiczne.
Będzie też mógł nastąpić szybki postęp telemedycyny. I tak możemy sobie wyobrazić,
że pacjenta w szpitalu w Pcimiu będzie mógł operować najlepszy chirurg z Bostonu
czy Oxfordu. A to tylko maleńki wycinek możliwości, jakie daje rozwój Internetu 
Rzeczy.

PAP: No dobrze, ale może 5G wcale nie jest konieczne, aby osiągnąć tak szybki i 
sprawny internet? Może wystarczy internet przesyłamy „po kablu” – przez sieci światłowodowe?

A.K.: Nie da rady. Światłowody oczywiście będą dalej wykorzystywane przy połączeniach
na duże odległości, ale nie da się ze światłowodem podejść do każdego telefonu, 
każdego laptopa, każdego samochodu. Przynajmniej od jakiegoś miejsca internet musi
dochodzić do anteny, która prześle sygnał do urządzenia.

PAP: W kontekście 5G pojawiają się głosy, że promieniowanie elektromagnetyczne nie
jest naturalne. A to, co nienaturalne – traktowane jest jako złe. Czy istnieje coś
takiego jak naturalne pole elektromagnetyczne?

A.K.: Oczywiście! Jesteśmy przyzwyczajeni do pól elektromagnetycznych, bo sami jesteśmy
ich emiterami. Płyną przecież w nas prądy, które przekazują sygnały w organizmie.
I te prądy produkują swoje pole elektromagnetyczne. Każdy z nas to więc twór elektromagnetyczny.

PAP: Skoro prąd elektryczny jest nieodłączną częścią naszego życia, to czy sztuczne
pole elektromagnetyczne nie zaburza jakoś funkcjonowania naszych naturalnych pól
elektromagnetycznych?

A.K.: Nie. Dochodzi tu raczej do symbiozy a nie zaburzania. Pojawiają się hasła,
że sygnał z 5G używany jest do kontroli umysłu. To są absurdy. Takie pole elektromagnetyczne
nie ma możliwości zmieniać myśli.

PAP: Obawę o kontrolowanie mózgu można rozumieć też na innym, symbolicznym poziomie:
telefony komórkowe zmieniają stan naszego umysłu. Może niektórzy ludzie boją się,
że dalszy postęp cyfrowy doprowadzi do dalszego osłabiania się więzi między ludźmi,
kontaktu z przyrodą. A życie duchowe przestanie być ważniejsze niż ciągły napływ
nowych bodźców…

A.K.: To prawda, komunikacja między ludźmi kompletnie się zmieniła od kiedy pojawiły
się telefony, nie tylko komórkowe. Dawniej, żeby dowiedzieć się, co u kogoś słychać,
trzeba było się do niego wybrać z wizytą. Teraz wystarczy zadzwonić na komórkę lub
przeczytać jego wpis w mediach społecznościowych. To skutek postępu. Ale kiedy pojawiły
się pociągi, też wyrażano obawy, że kolej to zły wynalazek, bo pomaga ludziom oddalać
się od siebie.

Aby zapobiec oddalaniu się ludzi, można oczywiście protestować przeciwko nowym technologiom.
Ale może zamiast tego warto zadbać o te relacje w swoim życiu. Spotykać się z osobami,
na którym nam zależy. Spędzać czas tak, jakbyśmy tego chcieli. I zgodnie z tymi 
wartościami wychowywać dzieci. Nowe technologie są tylko narzędziem i to my decydujemy,
jak go używać.

PAP: Ale wróćmy jeszcze do wpływu promieniowania elektromagnetycznego na zdrowie.
Czy ono może negatywnie oddziaływać na organizm człowieka?

A.K.: Ja nie mówię, że pole elektromagnetyczne nie oddziałuje na człowieka. Jeśli
ktoś mi powie, żebym usiadł na antenie radaru, to ja tego nie zrobię. Przy takiej
sile pola elektromagnetycznego, jakie emituje radar, mógłbym sobie nadmiernie podgrzać
niektóre części ciała. To samo jest z mikrofalówkami. Ale moc mikrofalówki czy radaru
jest znacznie, znacznie większa niż aparatu telefonicznego czy stacji bazowej telefonii
komórkowej. Cytując Paracelsusa: wszystko jest trucizną, to a ryzyko zatrucia to
tylko kwestia dawki. Weźmy np. takie zjawisko, jakim jest płynąca z góry woda. Jest
przyjemnie, kiedy płynie nam na głowę ciepły prysznic. Ale jeżeli wejdziemy pod 
wielki wodospad – możemy zginąć.

PAP: No to odnieśmy pana metaforę do 5G: czy promieniowanie emitowane przez stacje
bazowe to prysznic, ulewa czy wodospad?

A.K.: Przyjemny prysznic.

PAP: Od stycznia br., aby umożliwić budowę sieci 5G, zmieniono w Polsce normy promieniowania
elektromagnetycznego. Teraz dopuszczalne są wielokrotnie większe dawki niż wcześniej.
Może to nas jednak zbliżyło do wodospadu?

A.K.: Zupełnie nie. Dalej pozostajemy pod prysznicem. Normy, które zmieniły się 
na początku roku to dopasowanie się do tego, co w krajach Europy Zachodniej czy 
w Stanach Zjednoczonych. A te normy są i tak 50 razy zaniżone w stosunku do wartości,
która mogłaby ewentualnie – a więc wcale nie wiadomo czy rzeczywiście – w jakikolwiek
sposób wpływać na organizm. Jesteśmy więc bardzo dalecy od tego, żeby pole elektromagnetyczne,
w którym przebywamy, wpływało jakoś na organizm.

PAP: Czy można powiedzieć to ze stuprocentową pewnością? Przecież nigdy nie przetestowano,
czy jeśli jakiś człowiek będzie przebywać przez całe swoje życie w polu elektromagnetycznym
takim, jak wytwarza sieć 5G, to nie wpłynie to jakoś na jego zdrowie.

A.K.: Ale właśnie z przejścia z 4G na 5G płyną tylko zalety, jeśli chodzi o promieniowanie.
Po pierwsze dlatego, że sygnał będzie precyzyjniej kierowany do użytkownika, a nie
do wszystkich wokół. A oprócz tego będzie to drobna zmiana częstotliwości. Teraz
mamy 2,6 GHz, a nowe sieci będą pracowały na częstotliwościach 3-3,5 GHz czy nawet
6 GHz. To są oddziaływania bardzo podobne i dalekie od tego, by zaburzać pracę ciała.
Ale różnica jest tylko na plus: wyższa częstotliwość sprawi, że promieniowanie lepiej
wytłumi się w skórze. Częstotliwości 5G będą więc zyskiem w stosunku do 4G. Tymczasem
w raporcie amerykańskiej FDA (Food and Drug Administration – amerykańska Agencja
ds. Żywności i Leków – przyp.PAP) podsumowano, że wszystkie badania dotyczące 4G–
wykonywane przez ostatnie dziesięciolecie – nie wykazały żadnego związku pola elektromagnetycznego
z chorobami nowotworowymi, najczęściej wiązanymi z działaniem pola elektromagnetycznego.
