# 10 proc. bezrobocia, a może być gorzej

- Odnośnik: https://tko.pl/49350,2020,05,29,10-proc-bezrobocia-a-moze-byc-gorzej
- Opublikowano: 2020-05-29T09:42:06+02:00
- Autor: Redakcja TKO

**Stopa bezrobocia liczona zgodnie z tą samą metodologią, którą stosowałby w normalnych
czasach GUS, wynosi według naszych szacunków ok. 10 proc. – mówi w rozmowie z „DGP”
profesor nauk ekonomicznych Joanna Tyrowicz pytana o skutki pandemii dla naszego
rynku pracy.**

„Dziennik Gazeta Prawna” publikuje w piątek rozmowę z Joanną Tyrowicz, badaczką 
rynku pracy, profesor nauk ekonomicznych z Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego,
która współtworzy także ośrodek badawczy GRAPE.

Gazeta zauważa, że bezrobocie w kwietniu skoczyło o 0,3 pkt proc. w porównaniu z
marcem i wynosi 5,7 proc. „To oficjalny komunikat rządu. Pani tym danym nie dowierza
i dlatego postanowiła zrobić własne badanie” – zaznacza dziennik.

„Po pierwsze, to nie jest kwestia wiary, tylko elementarnego zrozumienia, że dane
z rejestrów urzędów pracy za marzec czy kwiecień niewiele mówią o bieżącej sytuacji
na rynku pracy” – podkreśla Tyrowicz. „Potrzeba danych od normalnych ludzi – od 
pana, tej pani, co przechodzi akurat z pieskiem, i masy innych ludzi w różnych zakątkach
kraju. GUS nie jest w stanie teraz rozesłać ankieterów po domach, a wyniki swojego
badania telefonicznego planuje opublikować w sierpniu” – wyjaśnia profesor.

Wyjaśnia, że „Diagnoza rynku pracy” była robiona zdalnie, elektronicznie. „Zaprosiliśmy
do udziału ponad 11 tys. osób. Nadal można dołączyć do badania, wystarczy wejść 
na stronę www.diagnoza.plus” – dodaje.

Tyrowicz, pytana, jakie są skutki pandemii dla naszego rynku pracy, odpowiada: „
Stopa bezrobocia liczona zgodnie z tą samą metodologią, którą stosowałby w normalnych
czasach GUS, wynosi według naszych szacunków ok. 10 proc.”

Na uwagę „DGP”, że ostatni raz notowano w Polsce taką stopę w 2014 r. badaczka odpowiada:„
Tak, tyle że dzisiejsze warunki są zupełnie inne od tamtych, co oznacza, że dyskusja
o stopie bezrobocia zasadniczo traci na znaczeniu”.

„Bezrobocie rozumie się najczęściej jako stan, w którym ludzie w stosownym wieku,
niemający zatrudnienia, mogą podjąć pracę, chcieliby i aktywnie jej poszukują” –
wyjaśnia. Dodaje, że taka definicja pozwala mierzyć bezrobocie w porównywalny sposób
w różnych krajami.

„Zaproponowała ją Międzynarodowa Organizacja Pracy i stosuje ją także GUS, gdy prowadzi
badania ankietowe. To zupełnie inne bezrobocie niż mierzone przez urzędy pracy” –
wyjaśnia. „Tam trzeba spełniać wymogi ustawowe, które nie pokrywają się z kryteriami
określanymi przez MOP” – dodaje.

„Zwykle mniej więcej połowa poszukujących zatrudnienia według badań ankietowych 
nie zgłasza się w ogóle do urzędów pracy, a inni rejestrują się, choć w praktyce
nie mogą podjąć pracy lub jej aktywnie nie szukają” – zauważa Tyrowicz. Dodaje, 
że „nawet w normalnych czasach istnieje zatem spora grupa ludzi bezrobotnych, której
system urzędów pracy nie widzi”.

„Teraz ta grupa jest ogromna i rośnie szybciej niż liczba tych, którzy faktycznie
zarejestrowali się w urzędzie. Liczbę zarejestrowanych bezrobotnych zaniża m.in.
strach” – ocenia.
