# Polska i region potrzebują teraz stabilności [OPINIE Olsztyn]

- Link: https://tko.pl/48486,2020,05,14,polska-i-region-potrzebuja-teraz-stabilnosci-opinie-olsztyn
- Published: 2020-05-14T17:00:48+02:00
- Author: Redakcja TKO

### **Rozmowa z Michałem Karnowskim, publicystą portalu wPolityce.pl oraz tygodnika „Sieci”**

Wywiad pochodzi z nowego serwisu [**Opinie Olsztyn**](https://opinie.olsztyn.pl/).

**Paweł Pietkun: Jak Pan ocenia obecną sytuację polityczną w Polsce? Chwilowy bunt
Jarosława Gowina mógł doprowadzić do kryzysu konstytucyjnego i politycznego w Polsce.
Negocjacje przeprowadzone niemal w ostatniej chwili doprowdziły do tego, że Porozumienie
Jarosława Gowina zgodziło się zagłosować tak, jak cała Zjednoczona Prawica, za przeprowadzonymi
w terminie konstytucyjnym wyborami prezydenckimi. Jednak wolta polityków Porozumienia
doprowadziła do kontrofensywy sił wrogich Polsce, czyli totalnej opozycji. Czy ze
strony Jarosława Gowina było to zagranie taktyczne, czy próba wybicia się na niezależność
przydatną w kontaktach z np. TVN i „Gazetą Wyborczą”?**

Michał Karnowski: Z każdym dniem od tych wydarzeń wiemy o nich więcej, choć oczywiście
nie jesteśmy w stanie zajrzeć do głowy Jarosława Gowina – a tam, w ambicjach osobistych,
jest chyba najważniejsza odpowiedź. Jak daleko one sięgały? Czy prawdą jest, co 
twierdzi lider SLD Włodzimierz Czarzasty, że Gowin obiecał komuś „rozwalenie rządu”?
Bez wątpienia publicznie stawiana była teza, że lider Porozumienia jako człowiek
znający dobrze świat Platformy Obywatelskiej, której był członkiem, na szefa której
kandydował, dostrzega jej słabość i mógł zamarzyć o budowie na jej politycznym trupie
jakiejś nowej formacji politycznej wraz z Władysławem Kosiniakiem – Kamyszem i Pawłem
Kukizem. Z tymi politykami stanął na wspólnej konferencji prasowej i mówił o nich„
moi partnerzy” – w tym samym czasie, gdy jego zaplecze intelektualne bardzo źle 
mówiło o koleżankach i kolegach z koalicji rządowej. Ten zapach możliwego łupu mógł
wydawać się atrakcyjny – przesuwałby Gowina ze stanowiska lidera niewielkiej w sumie
formacji koalicyjnej – choć z dużym wpływem na sprawy państwowe – na pozycję lidera
dużej partii politycznej. Szkoda, że pan Gowin żadnej z tych informacji nie zdementował.

W sferze faktów, kluczowe są dwa wydarzenia. Po pierwsze Jarosław Gowin podjął bardzo
daleko posunięte negocjacje z obozem przeciwnym bez zgody partnerów koalicyjnych.
Po drugie, dążąc do anulowania majowego głosowania posunął się do szantażu – albo
wybory będą przesunięte, albo nie macie większości. Oba ruchy były bardzo brutalne.
Właściwie tej koalicji nie powinno już być – o jej trwaniu zdecydowało cofnięcie
się o kilka kroków, w duchu odpowiedzialności za Państwo, wykonane przez Jarosława
Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobro. Ceną za ten kompromis, nie wiemy jak trwały, jest
jednak danie drugiej szansy Platformie Obywatelskiej, która będzie mogła wymienić
kandydata na prezydenta, po katastrofalnej kampanii Małgorzaty Kidawy-Błońskiej.
To z kolei może być bardzo kosztowne dla Andrzeja Dudy. Różnie może być. Z punktu
widzenia poważnej polityki cała akcja części polityków Porozumienia była jakąś dziecinadą,
zyskała na niej jedynie opozycja, która sama siebie kiedyś nazwała „totalną”.

**Czy w kontekście wciąż groźnej pandemii koronawirusa i ostrzeżeń ministra zdrowia
prof. Szumowskiego nie należałoby rzeczywiście poczekać z wyborami prezydenckimi
do czasu aż sytuacja się ustabilizuje? Kandydatura Andrzeja Dudy wydaje się na tyle
silna, a opozycja tak niepoukładana, że taki ruch zamknąłby jej usta na dłużej.**

Gdyby można było po prostu poczekać, pewnie by poczekano. Wyborów nie dało się jednak
po prostu anulować, ich przeprowadzenie nakazywała Konstytucja, a plan jej zmiany
został odrzucone. I one się w koślawy sposób 10 maja odbyły, ale zostały przez Państwową
Komisję Wyborcza uznane za nieskuteczne. Dziś widać, że rację mieli ci, jak prezes
Jarosław Kaczyński, którzy zachowali zimną krew i mówili, że pandemia, choć groźna,
nie powinna skutkować zawieszeniem demokracji, brakiem szacunku do konstytucji. 
Przypomnijmy sobie ostatnią niedzielę – 10 maja w Warszawie czy Olsztynie. Sklepy
czynne, kolejki do supermarketów, na ścieżkach rowerowych i w parkach tłumy. Czy
naprawdę pójście do głosowania, w dobrze zabezpieczonym, odkażanym lokalu, przy 
użyciu środków ochrony osobistej przez głosujących i komisje wyborcze, byłoby w 
tym kontekście narażaniem ludzi na śmiertelne ryzyko? Nie sądzę. A za chwilę otwierają
się restauracje i fryzjerzy. Widać, że Gowin pomylił się co do skali zagrożenia 
związanego z wyborami. Na dodatek okazało się, że w warunkach pandemii da się prowadzić
kampanię. Była ona chyba nawet bardziej żwawa niż zwykle wcześniej. Jakąś puentą
całej tej dyskusji jest to jak zareagowała opozycja i związane z nią media na zmianę
terminu wyborów. Wcześniej mówili, że wybory to śmierć, że nawet koperty będą zabijać.
Gdy termin przesunięto, zaczęli wołać iż to skandal, że głosowania nie przeprowadzono.
I z taką opozycją pan Gowin chciał negocjować. Duży błąd.

**Posłowie Jarosława Gowina dostali się do Sejmu i Senatu przede wszystkim z list
Prawa i Sprawiedliwości. W wielu przypadkach kandydaci mieli być lokomotywami wyborczymi
ciągnącymi listy w górę. Z czasem okazało się, że znajdujący się na listach kandydaci
PiS cieszyli się zauważalnie większym poparciem. Czy takie kształtowanie list było
dobrym wyjściem dla PiS, czy może w przyszłości należy rozważyć inne przygotowanie
do wyborów, a ewentualne umowy koalicyjne w ramach Zjednoczonej Prawicy podpisywać
już po wyborach?**

Różnorodność środowisk tworzących Zjednoczoną Prawicę jest w mojej ocenie wielką
wartością. Pytanie jednak, czy w pewnym momencie ogon nie zaczął próbować machać
psem. Pracownia Social Changes sprawdziła na zlecenie portalu wPolityce.pl jakie
poparcie mają poszczególne partie koalicji rządzącej. Okazało się, że Porozumienie–
ugrupowanie Jarosława Gowina – może liczyć na głosy 2 proc. ankietowanych. Myślę,
że ten wynik powinien otrzeźwić niektórych działaczy Porozumienia. Uporządkujmy 
fakty: niewielka formacja dostała najpierw atrakcyjne miejsca na listach, następnie
duży wpływ na sprawy państwowe. A w momencie próby wywołanej epidemią i związanymi
z nią przesileniami lider Porozumienia pobiegł do Kosiniaka-Kamysza, Kukiza i być
może innych, na „negocjacje”. Dobrze, że większość polityków Porozumienia uznała
to za szaleństwo i wypowiedziała posłuszeństwo w tej sprawie panu Gowinowi. Choć
nie wszyscy. Pan Michał Wypij, poseł z [Olsztyna](https://tko.pl/olsztyn), był w
pierwszym szeregu tych, którzy te działania prowadzili. Mnie osobiście to bardzo
zaskoczyło i zasmuciło. Wiem jak źle te szantażowe działania części działaczy Porozumienia
przyjęli wyborcy Zjednoczonej Prawicy. Powszechnie uznawano to za cios w jedność,
sprowadzenie zagrożenia dla całego obozu.

Nie wiem, czy wszystko to spowoduje zmianę zasad budowy list wyborczych w kolejnych
wyborach. Bez wątpienia politycy, którzy wzięli udział w tej wspólnej akcji z opozycją
zostaną zapamiętani przez wyborców. I w mojej opinii przez nich ukarani. Nie sądzę
też, by osoby układające listy wyborcze ryzykowały w kolejnej kadencji powtórkę 
z rozrywki.

**Obecna sytuacja polityczna w kraju ma z pewnością wpływ na to, co dzieje się w
regionach. Warmia i Mazury wydawały się miejscem, gdzie współpraca między Prawem
i Sprawiedliwością a koalicyjnym Porozumieniem jest mocna i idzie w dobrą stronę.
Tymczasem liderzy Porozumienia w regionie – którzy, przypomnijmy, weszli do polityki
z list PiS – zaczynają grać do własnej bramki i wyłącznie na wzmocnienie swojej 
osobistej pozycji. Michał Wypij z Porozumienia, który jeszcze niedawno był kandydatem
Zjednoczonej Prawicy (również PiS) na stanowisko prezydenta Olsztyna, teraz próbuje
rozgrywać zarząd regionalny tej partii – jeżdżąc również na skargi do Warszawy. 
W rozmowach z lokalnymi mediami zapowiada kolejny wyjazd ze skargą na szefów regionalnych
PiS.**

Nie sądzę, by pozycja posła Michała Wypija – szczególnie po tej akcji w której wziął
aktywny udział – w strukturach Prawa i Sprawiedliwości, Zjednoczonej Prawicy a i
samego Porozumienia była mocna. Mówiąc szczerze, jeśli ktoś ma jakieś kłopoty, to
radziłbym mu namówić pana Wypija na złożenie na siebie skargi w centrali PiS – a
centrala pewnie automatycznie postąpi inaczej i uzna rację tych, na których pan 
Wypij się skarży. To jest ten poziom zawodu i braku zaufania. Musimy zrozumieć, 
że to nie była zwykła koalicyjna sprzeczka, normalna w polityce. To było poddanie
w wątpliwość jedności i lojalności całego obozu. W niektórych przypadkach faktycznie
zaskakujące. Jak zrozumieć, że najpierw ktoś startuje na prezydenta miasta z ramienia
całej Zjednoczonej Prawicy, korzysta z zasobów obozu w kampanii, a chwilę później
zaczyna negocjować z opozycją przeciw tejże Prawicy? Nie potrafię. Polityka to nie
zabawa. Wystarczy pojechać do któregoś z państw prawie upadłych, pogrążonych w chaosie,
gdzie elitom zabrakło odpowiedzialności, by zobaczyć jak słona bywa cena błędów.
Akurat z Olsztyna mamy do takich miejsc niedaleko.

**W jaki sposób takie działania mogą wpłynąć na postrzeganie prawicy w regionie –
znanym przecież z wciąż silnej pozycji postkomunistów w polityce?**

Zjednoczona Prawica z trudem ale trwale zdobyła znaczące poparcie w regionie warmińsko-
mazurskim. Analizowaliśmy kiedyś w tygodniku „Sieci” te zmiany – zdobywanie poparcia
w kolejnych gminach, wybory po wyborach, osiąganie wydawało się niemożliwych celów,
przy wrogich mediach. Tylko ktoś bardzo nieodpowiedzialny może nie rozumieć, że 
to nie jest dane raz na zawsze, może zapomnieć, że skłócone partie przegrywają. 
A już pakowanie się w takie awantury w czasie epidemii można uznać za polityczną
zbrodnię. Polska potrzebuje teraz stabilności, a nie piekielnej kampanii wyborczej,
nie kłótni. To zresztą w mojej opinii zdecydowało, że władze Prawa i Sprawiedliwości
ustąpiły. Sprawa została odłożona, ale nie zamknięta.

Dodam, że wychowałem się w Olsztynie i okolicach, tu kończyłem liceum i wiem jak
wielką pracę wykonano w tym regionie od lat 90. na rzecz budowy poparcia dla formacji
propolskich, niekomunistycznych. Są stabilne struktury, cenieni posłowie. To wszystko
wymagało wysiłku, sprawności, czasem elastyczności. Trzeba to szanować – bo zburzyć
łatwo, zbudować trudno. Patrzę na to z boku, jako publicysta, ale trudno nie dostrzec
na przykład konsekwentnej aktywności i pracy posła Jerzego Szmita, cenionego w całym
obozie propolskim.

**Podobnie zachowuje się inny warmińsko-mazurski poseł Zjednoczonej Prawicy – Wojciech
Maksymowicz. On wprawdzie na skargi do Jarosława Kaczyńskiego nie jeździ, ale – 
choć sam jest z innego ugrupowania – publicznie skarży się na władze regionalne 
swojego koalicjanta. To zresztą przykład „lokomotywy listy wyborczej”, która – jak
pokazały wyniki wyborów – otrzymała najsłabszy wynik spośród wszystkich liderów 
PiS w okręgu. Czy i w jaki sposób można zmienić takich polityków?**

Mogę tylko powtórzyć: wyborcy Zjednoczonej Prawicy nie głosowali na kłótnie i rozłamy,
donosy i awantury w mediach III RP. Ukarzą każdego, kto je organizuje.

**Czy jest jakiś sposób na weryfikowanie polityków z własnej i koalicyjnej partii,
zanim znajdą się na listach wyborczych np. do parlamentu? Jeżeli tak, to jak można
go wprowadzić w życie?**

To zawsze będzie proces pełen napięć, konfliktów, sporów i bolesnych kompromisów.
Takie jest życie polityczne. Uważam jednak, że na prawicy jedna zasada została uznana
za żelazną, po bolesnych doświadczeniach lat 90. i AWS – jedność. To plus zdolność
do współpracy i kompromisu czynią obóz polityczny skutecznym. Można być najpiękniejszym
i najmądrzejszym, ale bez tych cech wielkiej przyszłości politycznej na prawicy 
się nie ma. W każdym razie dopóty, dopóki Zjednoczoną Prawicą kieruje prezes Jarosław
Kaczyński, który rozumie, że nie da się rządzić Polską pospolitym ruszeniem, gdzie
każdy ma swoje zdanie. Jakiś poziom karności jest niezbędny. A tego w ostatnich 
wydarzeniach niektórym zabrakło.

Rozmawiał: _**Raweł Pietkun**_

Wywiad pochodzi z nowego serwisu [**Opinie Olsztyn**](https://opinie.olsztyn.pl/).
